Sprowadzany na ostatnią chwilę Alpay Yaman (17-6, 8 KO) wyszedł do ringu po prostu przestraszony i bardzo szybko odprawił go Kamil Bednarek (17-0, 10 KO).
Rywal dowiedział się o wszystkim kilkadziesiąt godzin przed galą w Dzierżoniowie, mógł być bez formy, ale zabrakło mu przede wszystkim "bokserskich jaj".
Kamil uderzył kilka razy przez gardę, w końcu trafił prawym sierpem i było po wszystkim. Szkoda, bo cały obóz przygotowawczy poszedł na marne...