Agit Kabayel (27-0, 19 KO) coraz głośniej dopomina się walki z Aleksandrem Usykiem (24-0, 15 KO), panującym mistrzem świata WBC/WBA/IBF wagi ciężkiej.
Niemiec - jako posiadacz tytułu WBC w wersji tymczasowej, ma taką potyczkę zapewnioną, pytanie tylko jak długo będzie musiał na nią poczekać? Jest jeszcze opcja, że Ukrainiec odda pas bez walki, szukając być może lepiej płatnych walk, jak to zrobił niedawno z pasem WBO (Fabio Wardley). Ale Kabayel chce zdobyć tytuł nie przy zielonym stoliku, a między linami.
- Usyk jest postrzegany jako najlepszy zawodnik świata i jest to jak najbardziej zasadne. Ale przecież ja również pozostaję niepokonany, a już kilku dobrych zawodników mam na rozkładzie. On zbliża się do czterdziestki, będę więc młodszy, świeższy, bardziej zmotywowany... Na pewno dam mu ostrą i bardzo trudną przeprawę - mówi zmotywowany Kabayel, który w sobotni wieczór zastopował w końcówce trzeciej rundy Damiana Knybę (17-1, 11 KO).
Usyk póki co bardziej niż o nim myśli o ewentualnym starciu z Deontayem Wilderem (44-4-1, 43 KO). Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ >>>