- Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz - przy tej pieśni Damian Knyba (17-1, 11 KO) wyszedł do ringu. Przez moment było bardzo dobrze, lecz Agit Kabayel (27-0, 19 KO) to absolutna ekstraklasa królewskiej kategorii.
Damian bardzo dobrze wszedł w ten pojedynek. Pierwszą rundę rozpoczął, ale i skończył, celnym prawym podbródkowym, rozcinając faworytowi gospodarzy prawą powiekę. Druga odsłona już bardziej wyrównana, może nawet z lekką przewagą mistrza, który zaczynał przedzierać się do półdystansu.
Trzecia runda źle się zaczęła i niestety była ostatnią. Już na początku Kabayel trafił mocno prawym sierpowym, a gdy Damian podniósł ręce, został ukarany dwoma potężnymi hakami na korpus. I te ciosy ewidentnie zrobiły wrażenie na Polaku. Champion podkręcił tempo, kilka razy trafił i na pół minuty przed końcem trzeciej rundy sędzia zatrzymał pojedynek, pomimo iż Knyba wciąż stał na nogach.
Tym samym Kabayel obronił pas WBC wagi ciężkiej w wersji tymczasowej.