- Trenowałem takich zawodników jak Terry i Orlin Norris, wychowałem wielu mistrzów, ale wszyscy będą mnie kojarzyć jako trenera Gołowkina - mówi Abel Sanchez.
Ich drogi zeszły się, kiedy Giennadij Gołowkin (42-2-1, 37 KO) przenosił karierę z Niemiec do Ameryki. Sanchez dostał ofertę od menadżera "GGG" i jak sam przyznaje, początkowo nie wiedział nawet z kim ma trenować. Nie znał wcześniejszych osiągnięć Kazacha, szybko jednak przekonał się, z kim naprawdę ma do czynienia.
- Po tygodniu współpracy pomyślałem sobie "Cholera, to będzie drugi Julio Cesar Chavez, tylko w wadze średniej". Wiedziałem, że ciosy na korpus staną się jego wizytówką. Powiedziałem mu wtedy: "Daj mi 3-4 lata robić co uważam za najlepsze dla ciebie, a sprawię, że będziesz najbardziej unikanym zawodnikiem świata". I tak było. Giennadij nigdy nie podważył żadnego mojego pomysłu, nigdy ze mną nie dyskutował, po prostu pozwolił mi być trenerem, zaufał mi i robił wszystko o co go poprosiłem. Nigdy niczego nie zakwestionował, tylko posłusznie wykonywał każde zadanie - wspomina sławny szkoleniowiec.
Ich drogi rozeszły się w 2019 roku przed walką ze Steve'em Rollsem.