MICHAŁ CIEŚLAK O KROK OD WALKI O PAS WBC WAGI JUNIOR CIĘŻKIEJ

Redakcja, Informacja prasowa

2019-12-09

Michał Cieślak (19-0, 13 KO), który pięć tygodni spędził w Nowym Jorku i przygotowywał się do walki z Nurim Seferim (40-9, 22 KO) na gali Friday Boxing Night 20 grudnia w Nowym Dworze Mazowieckim, przyznał, że amerykańscy bokserzy zaimponowali mu ambicją. – Zawsze prą do przodu, nie zważając na ciosy rywala – ocenił niepokonany pięściarz wagi junior ciężkiej, który już wkrótce może walczyć o mistrzostwo świata.

- Dlaczego zdecydował się pan na ponad miesięczny wyjazd do Nowego Jorku?
Decyzję podjęli moi promotorzy Tomasz Babiloński i Zbigniew Ratyński. To oni odpowiadają za ten obóz i całe zaplecze. Ja jestem od trenowania. Tu mnie przysłali, więc tutaj zasuwałem.

- Panu spodobał się ten pomysł?
Oczywiście. Chciałem zmienić otoczenie. Lubię być skoszarowany przed walką. Wszystko toczy się wokół treningów i praktycznie nic mnie nie rozpraszało. Taki obóz dobrze na mnie wpływa.

- Jak ocenia pan ten obóz?
Bardzo pozytywnie. Od majowej walki z Olanrewaju Durodolą z nikim nie sparowałem. Cały czas trenowałem, ale nic poza tym. Tutaj stoczyłem kilka wartościowych sparingów, w tym z zawodnikiem reprezentacji USA Pryce'em Taylorem. Zbliżam się do optymalnej wagi. Po powrocie do Polski mam zaplanowane kolejne trzy sparingi.

- Wszystko udało się zrealizować zgodnie z planem?
Plany nieco pokrzyżowały mi kontuzje. Odezwało się kolano, które kiedyś skręciłem grając w piłkę na rozgrzewce. Całe szczęście nie zerwałem wówczas więzadeł, ale noga była w gipsie. Teraz to się odezwało. Natomiast dwa tygodnie temu coś strzeliło mi w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Byłem już rozgrzany i przeprowadzałem walkę z cieniem.

- To efekt przeciążenia organizmu?
Myślę, że tak. W tym roku stoczyłem już dwie walki, a przygotowuję się do trzeciej. Praktycznie przez cały rok jestem w treningu. Po walce z Olanrewaju Durodolą, która odbyła się 31 maja, miałem tylko dwa tygodnie odpoczynku. Spędziłem je w Zakopanem, gdzie chodziłem po górach. Kiedy jestem w Radomiu, to także zdarzają mi się takie urazy, ale tam udaję się do swojego fizjoterapeuty, który doskonale zna mój organizm. Na obcym terenie był z tym problem.

- Podpatrywał pan styl boksowania amerykańskich pięściarzy?
Pewne elementy zastosuję w swoim stylu boksowania. Imponuje mi, że na sparingach ci zawodnicy prą do przodu nie zważając na ciosy rywala. Dają z siebie wszystko i dążą do wygranej w każdym sparingu. To potwierdza słuszność decyzji o przylocie do Nowego Jorku.

- Oglądał pan już walki Albańczyka Nuriego Seferiego, z którym zmierzy się 20 grudnia w Nowym Dworze Mazowieckim o pas IBF International?
Byłem na jego walce z Krzysztofem Głowackim w Toruniu w styczniu 2015 roku. Dobrze pamiętam ten pojedynek. Od tego czasu minęło blisko pięć lat i to nie będzie ten sam zawodnik. Na pewno będę bardzo dobrze przygotowany, bo nie można go lekceważyć. Chcę zdobyć pierwszy pas, który coś znaczy. W domu mam już cztery pasy, które się nie liczą. To trofeum sprawi mi wiele satysfakcji.

- W przyszłym roku przyjdzie czas na jeszcze poważniejsze wyzwanie i walkę o pas mistrza świata jednej z czterech najważniejszych federacji.
Najbliższe trofeum to przepustka do najważniejszych pojedynków. Jestem w czołówce rankingu WBC i czekam na 2020 rok z wielkimi nadziejami. Liczę, że ta walka nadejdzie. Oczywiście skupiam się na najbliższym pojedynku, ale z tyłu głowy pojawiają się myśli o pojawiających się perspektywach.

- Szanse na zdobycie tytułów w kategorii junior ciężkiej dostaną również Krzysztof Głowacki i Krzysztof Włodarczyk. Bierze pan pod uwagę walkę z którymś z nich?
Na razie nie. Skupiam się na rywalizacji z obcokrajowcami. Do tej wagi zszedł jeszcze Artur Szpilka i robi się bardzo ciekawie. Wygląda na to, że Polacy mogą zdominować tę kategorię.

Walka Cieślak vs Seferi odbędzie się 20 grudnia na gali Friday Boxing Night w Nowym Dworze Mazowieckim. Bilety dostępne TUTAJ.