Legendarny Julio Cesar Chavez Senior wyjawił, że walka pomiędzy jego synem Julio Cesarem Chavezem Jr (45-0-1, 31 KO) a Sergio Gabrielem Martinezem (48-2-2, 27 KO) może odbyć się 15 września w Las Vegas. Najlepszy pięściarz w historii Meksyku otrzymał taką informację od promotorów syna - grup Zanfer Promotions i Top Rank.
Szef federacji World Boxing Council, Jose Sulaiman, zapewniał, że obozy młodego Chaveza i "Maravilli" w poniedziałek dostaną 30 dni na osiągnięcie porozumienia, a później zarządzony zostanie przetarg. Team Junior raczej się tym nie przejmuje i wygląda na to, że Julio 16 czerwca zmierzy się z Martinem Murrayem (23-0-1, 10 KO).
- Wszystko gotowe. Powiedzieli mi, że dogadają się na wrześniową datę. Mamy nadzieję, że Martinez wygra dzisiejszą walkę, a Julio pokona Martina Murraya w czerwcu w El Paso. Wtedy mój syn spełni marzenie kibiców i wszyscy będą musieli się zamknąć - powiedział 49-letni Chavez Senior.
Paweł Kołodziej (30-0, 17 KO) pokonał Giulian Ilie (18-5-2, 5 KO) i odebrał mu interkontynentalny pas organizacji IBF, ale przede wszystkim zapewnił sobie drugie miejsce w kolejnym rankingu tej federacji.
Od pierwszej sekundy Ilie starał się skrócić dystans i uderzyć lewym sierpowym z doskoku, natomiast "Harnaś" wydłużał ten dystans jak tylko mógł i kontrolował przeciwnika lewym prostym. Po trochę szalonej pierwszej rundzie, w drugiej Polak już ustawił sobie rywala i trochę ostudził jego zapały w ofensywie. Musiał być jednak cały czas uważny, bowiem Rumun co jakiś czas strzelał potężnym sierpem, tak jak w czwartej rundzie, kiedy jednym z takich prawych cepów trafił mocno Pawła.
Kołodziej sprytnie walczył po swojemu, był spokojny, aż w siódmej odsłonie wystrzelił prawym krzyżowym, trafił pomiędzy gardą i posłał Ilie na deski. Po liczeniu do ośmiu doskoczył jeszcze do oponenta, poprawił mocnym prawym podbródkowym, lecz tego wyratował gong.
W kolejnych minutach utrzymywała się przewaga po stronie naszego rodaka, który ciosami prostymi kontrolował przebieg pojedynku. W ostatnim starciu Rumun jeszcze raz ostro zaatakował, jednak Paweł dobrze się obronił przed jego ciosami, a sam wszystko zakończył długim prawym, przypieczętowując swoją wygraną.
Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 117:110, 118:110 i 120:107 na korzyść Polaka.

Już za chwilę wielkie bokserskie emocje. Swoje walki stoczy dziś kilku Polaków. Na gali w Sheffield Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) przystąpi do pierwszej obrony tytułu mistrza Europy w wadze średniej. Rywalem "Super G" będzie Walijczyk Kerry Hope (16-3, 1 KO). W Krynicy Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO) zaboksuje w eliminatorze IBF kategorii junior ciężkiej z Rumunem Giulianem Ilie (18-4-2, 5 KO), a Krzysztof Szot (15-1-1, 5 KO) we Włoszech zmierzy się z królem nokautu - Lucą Giaconem (18-0, 17 KO). W tym temacied możecie na bieżąco komentować przebieg tych gal.
Mając swego idola w narożniku, Kendall Holt (28-5, 16 KO) odniósł imponujące zwycięstwo nad Timem Colemanem (19-3-1, 5 KO). Niezawodny lewy sierpowy "Rated R" po raz kolejny okazał się przeszkodą nie do przejścia dla zawodnika z drugiej ligi. Czy 30-letni Holt będzie jeszcze w stanie powalczyć z najlepszymi w wadze junior półśredniej lub półśredniej?
Izuagbe Ugonoh (7-0, 6 KO) efektownie zakończył potyczkę z Bjoernem Blaschke (8-2, 5 KO), stopując go w szóstej rundzie.
Pierwsze minuty to taki typowo rozpoznawczy boks z obu stron. Czarnoskóry Polak i Niemiec szachowali się długimi lewymi prostymi i dopiero w końcówce drugiej odsłony Izu zaczął operować lewym hakiem w okolice wątroby. Miał inicjatywę, wykazywał trochę więcej animuszu w swoich atakach, lecz jego boks był też trochę jednostajny. W końcówce piątego starcia nareszcie przyspieszył i przy linach zasypał przeciwnika w końcu akcją złożoną z kilku uderzeń.
Wszystko skończyło się w rundzie szóstej, kiedy Ugonoh niczym Rafał Jackiewicz przepuścił lewy prosty swojego oponenta i wystrzelił piękną kontrą z prawej ręki. Cios doszedł idealnie celu i Blaschke był liczony do ośmiu. Gdy sędzia wznowił pojedynek, Izu poprawił mocnym prawym podbródkowym i z narożnika Niemca poleciał ręcznik na znak poddania.
Marco Huck (34-2, 25 KO) pomimo porażki w ostatniej walce z Aleksandrem Powietkinem zebrał bardzo pochlebne opinie. Jednak grupa Sauerland Event zdecydowała, że "Kapitan" powróci do kategorii junior ciężkiej i przystąpi do walki z Olą Afolabim (19-2-3, 9 KO), obowiązkowym pretendentem WBO.
Naturalizowany Niemiec pogodził się już z decyzją swoich promotorów i myśli już tylko o najbliższym starciu. Tymczasem dyrektor z SE, Chris Meyer, zapowiada, iż rozpoczął już rozmowy w sprawie organizacji potyczki z Brytyjczykiem.
W zakończonej właśnie walce Grzegorz Proksa (26-1, 19 KO) przegrał stosunkiem głosów dwa do remisu z Kerry Hope'em (17-3, 1 KO) i stracił tytuł mistrza Europy wagi średniej. Sędziowie punktowali 114:114, 115:112 i 114:113 na korzyść Walijczyka.
Wszystko zaczęło się zgodnie z planem i przez pierwsze pięć minut obrońca pasa z doskoku karcił przeciwnika, a sam unikał jego ciosów dzięki doskonałej pracy nóg. Niestety w końcówce drugiej rundy doszło do przypadkowego zderzenia głowami, po którym pękł lewy łuk brwiowy mistrza.
- Od tego momentu nic nie widziałem, boksowałem instynktownie, ale nie chcę szukać żadnych wymówek. Poprosiłem Hope'a o rewanż i on się zgodził. Jestem przekonany, że w rewanżu wygram - powiedział zaraz po wszystkim "Super G".
Narożnik nie zdołał zatamować krwawienia i w trzecim starciu bojowy Walijczyk zepchnął Grzegorza do defensywy, lecz już od czwartego Proksa opanował sytuację i powrócił do gry. Po dobrej czwartej i piątej rundzie przegrał szóstą, gdyż coraz częściej nastawiał się na jedno, nokautujące uderzenie. Po ósmej pretendent został ukarany odjęciem punktu za brzydkie zachowanie po gongu, kiedy "poczęstował" Polaka z byka. Pojedynek był bardzo zażarty w kolejnych dwóch odsłonach, ale w jedenastej i dwunastej jakby więcej sił zachował Proksa, który wydawało się dobrym finiszem przypieczętował swoją wygraną. Niestety sędziowie widzieli to inaczej i dwóch z nich opowiedziało się za challengerem, który od teraz jest najlepszym bokserem Europy w kategorii średniej.
- Ręce i nogi mnie nie słuchały. Po prostu dziś zabrakło Fiodora [Łapina - dop. Redakcja] - powiedział troszkę podłamany Proksa w wywiadzie telewizyjnym już po pojedynku.
W nocy z piątku na sobotę w Chicago dziewiąte z rzędu zwycięstwo przed czasem zanotował Andrzej Fonfara (21-2, 12 KO), który przez techniczny nokaut w 3. rundzie pokonał byłego mistrza świata Byrona Mitchella (29-10-1, 22 KO) i zdobył tytuł IBO-USBO w wadze półciężkiej. Za kilka miesięcy 24-letni Polak ma walczyć o tytuł mistrza świata federacji IBO. Przedstawiamy skrót pojedynku naszego pięściarza.
Anthony Mundine (43-4, 25 KO) wyjawił, że jest jednym z dwóch pięściarzy spośród których Julio Cesar Chavez Jr (45-0-1, 31 KO) wybierze kolejnego przeciwnika. Tym drugim jest Martin Murray (23-0-1, 10 KO) znany kibicom z remisu w walce z Felixem Sturmem.
- Wszystko w rękach ludzi Chaveza - powiedział australijski weteran, który dzierży pas tymczasowego mistrza świata WBA w wadze junior średniej. - Czekanie nieco mnie frustruje, ale cały czas liczę na swoją szansę.
36-letni Mundine, który nigdy nie słynął z pochlebnych wypowiedzi na temat potencjalnych przeciwników, jest zachwycony synem meksykańskiej legendy. - On jest niesamowity. W ostatnich dwóch latach strasznie się rozrósł i rozwinął jako pięściarz. Moim zdaniem to obecnie najlepszy ze wszystkich młodych mistrzów świata. Czeka mnie arcytrudne zadanie, ale mam doświadczenie i wszystko, żeby go pokonać, więc on też nie będzie miał ze mną łatwo.
Głównym wydarzeniem wieczoru bokserskiego w Sheffield, podczas którego wystąpi także Grzegorz Proksa, będzie pojedynek Kella Brooka (26-0, 18 KO) z Matthew Hattonem (42-5-2, 16 KO) o pasy WBA Intercontinental i IBF International. Obaj Brytyjczycy zmieścili się w limicie kategorii półśredniej - 66,6 kg wniósł na wagę Brook, a jego przeciwnk - 66,3 kg.

Zapraszamy na konkurs dla zarejestrowanych czytelników BOKSER.ORG, który polega na właściwym wytypowaniu zakończenia dzisiejszej walki Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO) z Walijczykiem Kerrym Hope'em (16-3, 1 KO). Do wygrania jest historyczne zdjęcie Grzegorza Proksy z autografem z czasów, gdy ten był jeszcze młodzieżowym mistrzem świata federacji IBF i WBC, oraz trzy kalendarze z wizerunkiem Tomasza Adamka (44-2, 28 KO).
Były mistrz świata federacji WBO w wadze junior półśredniej, Kendall Holt (28-5, 16 KO), na transmitowanej przez ESPN gali boksu zawodowego w Cabazon udanie powrócił na ring po październikowej porażce punktowej w starciu z Dannym Garcią (22-0, 14 KO). "Rated R" czterokrotnie posyłał na deski Tima Colemana (19-3-1, 5 KO), nim ten został poddany w końcówce drugiej odsłony.
Przed walką "Pit Bull" odgrażał się, że jest od Holta szybszy i lepszy boksersko. Ostatni pogromca Colemana, Vernon Paris (26-0, 15 KO), w wywiadzie dla BoxingScene zapewniał, że Tim zniszczy 30-letniego Kendalla, którego nazwał "bumem z porażkami w najważniejszych występach". W ringu szybko okazało się, że Holt jest znakomicie przygotowany i odpowiednio zmotywowany. W narożniku "Rated R" stał legendarny Roy Jones, na którym Kendall wzorował się od początku swej przygody z boksem i już po pierwszym nokdaunie jasne było, że sędziowie punktowi będą dziś praktycznie bezrobotni.
30 sekund przed końcem pierwszej odsłony Coleman leniwie zadał prawy prosty i nie spieszył się z powrotem do obrony, a czający się na kontrę Holt idealnie wykorzystał okazję i wystrzelił lewym sierpem na tułów, po którym jego rywal padł na deski wyraźnie naruszony. Przed gongiem Kendall zdążył poprawić w to samo miejsce, ale "Pit Bull" przykleił się do niego i przetrwał ostatnie sekundy.
Pół minuty po rozpoczęciu drugiej rundy Holt zranił przeciwnika kolejnym lewym na korpus, do którego dodał później trzy lewe sierpowe na górę i jeden prawy, co doprowadziło do drugiego liczenia. Tym razem "Rated R" trochę poczekał, ale w końcu wyczuł moment i znów naruszył Colemana lewym sierpem. Holt poszedł na całość i choć rywal próbował się przykleić, chwilę później znów wylądował na macie ringu. "Pit Bull" wstał, ale nie miał już ochoty na dalszą walkę i szybko dał się rzucić na deski po raz kolejny, a wtedy jego narożnik pokazał sędziemu biały ręcznik na znak poddania.
W Grudziądzu od środy trwają XII Indywidualne Mistrzostwa Polski Seniorek w Boksie. Na dziś zaplanowano finały tej imprezy. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo imprezy, która zaczyna się przedwalkami. Początek finałów od 10:00.
Dzięki staraniom naszego forumowego moderatora, Maynarda, od pewnego czasu możecie prześledzić jak rozkłada się układ sił światowego boksu w poszczególnych kategoriach wagowych. Wraz ze wzrostem wagi zawodników, większa jest wiedza czytelników i rozpoznawalność najlepszych zawodników, co skutkować może ciekawą dyskusją w temacie, na co liczy zresztą autor rankingu.
RANKING WAG OD PIÓRKOWEJ DO LEKKIEJ
Zapraszamy na trzecią odsłonę Subiektywnego Rankingu Maynarda, który obejmuje kolejne kategorie wagowe: piórkową, junior lekką i lekką. Autor liczy na Wasze komentarze, sugestie, argumenty oraz zaprasza do merytorycznej dyskusji w rozmaitych bokserskich tematach na Forum BOKSER.ORG.
Pokonując byłego dwukrotnego mistrza świata wagi super średniej, Andrzej Fonfara (21-2, 12 KO) dopisał do rekordu pierwsze duże nazwisko. Na gali w UIC Pavilion w Chicago 24-letni Polak odniósł pierwsze w tym roku zwycięstwo, a jego ofiarą padł dobrze znany polskim kibicom Byron Mitchell (29-10-1, 22 KO) - ten sam, którego w grudniu znokautował Dawid "Cygan" Kostecki.
Już w pierwszym starciu 38-letni Amerykanin dwukrotnie lądował na deskach i zapewne nie przetrwałby trzeciego nokdaunu, ale wyratował go gong. Fonfara nieco się podpalił, ale szybko odnalazł swój rytm i w trzecim starciu po raz kolejny rzucił Mitchella na deski, a z narożnika "Gatora" poleciał ręcznik. Zwycięski Fonfara zdobył wakujący pas USBO, który powinien przybliżyć go do walki o tytuł mistrza świata federacji IBO.
Już dziś wieczorem na gali w Krynicy Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO) zmierzy się z Giulianem Ilie (18-4-2, 5 KO) w eliminatorze IBF w wadze junior ciężkiej. 31-letni "Harnaś" jest naturalnie faworytem tej potyczki i zapewne będzie chciał odnieść imponujące zwycięstwo.
Jakie nastroje przed walką, która dla pana z pewnością jest bardzo ważna, a rywal trzeba przyznać wymagający?
- Rzeczywiście to wymagający rywal. Ostatnio ma świetną passę. Wygrywa bowiem walki przed czasem na wyjeździe, a do tego jest pewny siebie. Dołączył do bardzo silnej grupy niemieckiej, w której trenuje Aleksander Aleksiejew. Do tego jest bardzo zmotywowany, ale to fajnie, bo dzięki temu zapowiada się ciekawa walka.
Nie czuje pan presji związanej z tym, że to jest eliminator do walki o pas mistrza IBF wagi juniorciężkiej? Jest pan przecież zaledwie o krok od tego wielkiego pięściarskiego świata.
- Staram się o tym nie myśleć, by nie wytwarzać sobie dodatkowej presji. Po prostu traktuję walkę normalnie. Wszystkie poprzednie starcia dla mnie były ważne, nawet to pierwsze w karierze. Gdybym bowiem tamtych walk nie wygrywał, nie byłbym w tym miejscu, w którym teraz jestem. Po każdej walce awansowałem w rankingach, aż w końcu doszedłem do momentu, kiedy jestem wysoko i coraz bliżej walki o mistrzostwo świata.
Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO).) już dziś będzie bronił tytułu mistrza Europy w wadze średniej. Rywalem niepokonanego "Super G" będzie Kerry Hope (16-3, 1 KO). Proksa zapowiada, że na pewno nie zlekceważy swojego przeciwnika.
W Grudziądzu zakończyły się dzisiaj 12. Mistrzostwa Polski seniorek w boksie. Na starcie stanęło 58 zawodniczek, w tym niemal (poza Eweliną Pękalską i Katarzyną Furmaniak) cała krajowa czołówka, z kandydatkami do startu w kwalifikacjach olimpijskich włącznie.
Clou finałów był oczekiwany przez wszystkich pojedynek w kategorii z limitem 51 kg, w którym Karolina Michalczuk pokonała na punkty (26-18) Sandrę Drabik, zdobywając tym samym 11. tytuł mistrzyni Polski. Zawodniczka Paco Lublin została także wybrana najlepszą pięściarką mistrzostw a jej bój z kielczanką uznano za najlepszą walkę finałów.
Pozostałe złote medale krajowego czempionatu zdobyły: najmłodsza finalistka Sandra Brodacka (48 kg), która pokonała niewiele od siebie starszą wicemistrzynię Unii Europejskiej, Patrycję Bednarek, Aleksandra Paczka (54 kg), Sandra Kruk (57 kg), która wszystkie walki wygrała przed czasem, Karolina Graczyk (60 kg), Sylwia Maksym (64 kg), Natalia Hollińska (69 kg), Lidia Fidura (75 kg), która zwycięstwem nad Beatą Leśnik zbliżyła się do startu w kwalifikacjach olimpijskich, Wioleta Michalska (81 kg) i Sylwia Kusiak (+81 kg), która pokonała etatową ostatnia reprezentantkę w najcięższej kategorii wagowej – Annę Słowik.
Wczoraj wieczorem w Sheffield spotkaliśmy się z Kerrym Hope'em (16-3, 1 KO), który za kilka godzin będzie starał się odebrać tytuł mistrza Europy w wadze średniej Grzegorzowi Proksie (26-0, 19 KO). 30-letni Walijczyk skazywany jest na pewną przegraną, ale wygląda na pewnego siebie i zapewnia, że otrzymanej szansy nie zmarnuje. Pojedynek Proksa-Hope ma zacząć się około godziny 22:00. Początek transmisji w stacji nSport od 21:00.
Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO) pewnie się czuje przed dzisiejszym starciem z Rumunem Giulianem Ilie (18-4-2, 5 KO). Stawką pojedynku na Wojak Boxing Night w Krynicy Zdroju będzie tytuł interkontynentalnego mistrza federacji IBF.
- Technicznie Ilie również jest bardzo dobrze wyszkolony. Prezentuje rumuńską szkołę boksu, ale ja mam swój styl, który za wszelką cenę postaram się narzucić. Cały czas analizujemy z trenerem jego walki i wszystko mamy pod kontrolą. Widzę, że ostatnio zrobił progres, ale to bardzo mnie cieszy, bo będę miał lepsze przetarcie przed walką o mistrzostwo świata - mówi pewny siebie bokser.
- Trener ocenia wszystko obiektywnie. Zgadzam się, że od niedawna poszedłem mocno do przodu i czekam na swoją szansę - odpowiada pięściarz z Krynicy-Zdroju.
W nocy z piątku na sobotę w Chicago dziewiąte z rzędu zwycięstwo przed czasem zanotował Andrzej Fonfara (21-2, 12 KO), który przez techniczny nokaut w 3. rundzie pokonał byłego mistrza świata Byrona Mitchella (29-10-1, 22 KO) i zdobył tytuł IBO-USBO w wadze półciężkiej. Za kilka miesięcy 24-letni Polak ma walczyć o tytuł mistrza świata federacji IBO.
Dzisiejszy przeciwnik Pawła Kołodzieja (29-0, 17 KO), pochodzący z Rumunii Giulian Ilie (18-4-2, 5 KO) przyjechał do Krynicy ze swim teamem, w skład którego weszło kilku znanych pięściarzy zawodowych, w tym mistrz Europy w wadze junior ciężkiej Aleksander Aleksiejew. Na fotografii wykonanej w restauracji krynickiego hotelu od lewej: Krystian Cieśnik, Aleksander Aleksiejew, Christian Hammer, Erol Ceylan, Giulian Ilie, Oktay Urkal.
Fritz Sdunek, trenujący między innymi mistrza świata WBC wagi ciężkiej Witalija Kliczkę, wydał autobiografię. Niemiecki szkoleniowiec zaprezentował swoją książkę podczas specjalnego spotkania w Berlinie.
Sdunek, który swoją trenerską karierę rozpoczął w 1994 roku, kiedy to nawiązał współprace z grupą Universum Box-Promotion, 16 kwietnia skończy 65 lat. Teraz ze względów zdrowotnych pracuje z tylko czteremy pięściarzami.
- Będe trenował dopóki zdrowie mi na to pozwoli. Mam nadzieję, że jeszcze trochę czasu popracuję w tym fachu. Bez boksu moje życie byłoby zbyt nudne - powiedział były trener m.in Dariusza Michalczewskiego.
Eric Morel (46-2, 23 KO) jest bardzo pewny siebie przed planowaną na 21 kwietnia potyczką z Abnerem Maresem (23-0-1, 13 KO). Ich starcie zostało zakontaktowane na umowny limit 120 funtów, ale w stawce znajdzie się wakujący pas WBC w kategorii super koguciej. Cyril Morel, ojciec i trenera Erica, zdradza plany teamu na dalszą karierę 36-letniego Portorykańczyka.
- Jeśli Eric zwycięży, zostaniemy w super koguciej i poszukamy walk z najlepszymi w tej kategorii. W limicie 118 i 122 funtów roi się o zawodników, którzy unikają Erica. Będziemy dalej ich ścigać. Jeśli pojawi się okazja, możemy się przenieść do piórkowej. Mares jest najlepszy w swojej dywizji, nie licząc Erica - powiedział ojciec "Little Hands of Stone".
33-letni Krzyszfot Szot (15-1-1, 5 KO) dziś wieczorem na gali w Pawii stoczy wyjazdowy pojedynek z najtrudniejszym w karierze przeciwnikiem. Naprzeciw pięściarza grupy Babilon Promotions stanie młodszy o dekadę król nokautu - Luca Giacon (18-0, 17 KO). W stawce ich pojedynku znajdzie się należący do lokalnego faworyta pas EBU-EU w wadze lekkiej.
"Czarna Mamba" urodził się w Hiszpanii, gdzie boksował później jako amator i wygrał wszystkie 15 walk. Kontrakt zawodowy podpisał w wieku 19 lat i w latach 2007-09 występował na galach w Panamie i Hiszpanii, ale od 2010 roku bije się tylko we Włoszech - kraju, którego barwy reprezentuje. Szota czeka dziś arcytrudne zadanie, ale być może uda mu się sprawić niespodziankę, jak niegdyś jego imiennikowi - Krzysztofowi Bieniasowi, który trzy lata temu dość nieoczekiwanie pokonał faworyzowanego Svena Parisa.
Dzisiaj w Krynicy Zdroju odbędzie się kolejna gala z cyklu Wojak Boxing Night. W walce wieczoru, przed własną publicznością wystąpi Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO), który w ringu stanie naprzeciw Giuliana Ilie (18-4-2, 5 KO). Stawką walki z Rumunem będzie tytuł interkontynentalnego mistrza federacji IBF.
FIGHTCARD GALI WOJAK BOXING NIGHT >>
Wczoraj odbyła się ceremonia ważenia, 31-letni Kołodziej okazał się sporo cięższy od swojego przeciwnika, lecz oczywiście zmieścił się w limicie kategorii junior ciężkiej. Nasz zawodnik wniósł na wagę 90,6 kg, podczas gdy 34-letni Ilie zanotował 86,9 kg.
Krzysztof Głowacki (16-0, 10 KO) pewnie wypunktował na dystansie sześciu rund Ismaila Abdoula (42-24-2, 16 KO) i zrobił kolejny krok do przodu w swojej zawodowej karierze.
Polak już w 15. sekundzie trafił twardego Belga potężnym lewym sierpowym, ale ten wszystko przyjął z uśmiechem. Do śmiechu mu nie było na 50 sekund przed końcem rundy, gdy po kilku lewych hakach po dole Głowacki huknął lewym w okolice skroni. Abdoul zachwiał się na nogach i tylko liny uratowały go przed liczeniem. Sprytnie jednak sklinczował i przetrwał kryzys.
Po przerwie przewaga Krzysztofa utrzymywała się, choć nie było już takich fajerwerków jak wcześniej. Najlepszą akcją był długi lewy prosty bity po prawym na dół. Od trzeciej rundy Ismail co jakiś czas próbował wciągać Polaka na kontrę z prawej ręki, lecz stroną dominującą ciągle pozostawał Głowacki.
Obraz walki się nie zmieniał, choć z biegiem czasu doświadczony Abdoul kilka razy obnażył luki w defensywnie naszego rodaka. Nie zmieniło to jednak oceny pojedynku, bowiem stroną atakującą i narzucającą tempo pozostawał Głowacki. Nic więc dziwnego, że po ostatnim gongu sędziowie jednomyślnie opowiedzieli za nim w stosunku 60:54 i dwukrotnie 59:55.
Wcześniej udany debiut na ringach zawodowych zanotował Krzysztof Kopytek (1-0, 1 KO), który już w końcówce pierwszej rundy naruszył Tomasa Radlofa (0-2) mocnym prawym, dopadł w narożniku i po serii ciosów zmusił arbitra do przerwania potyczki.