Już w najbliższą sobotę Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) stoczy pierwszy pojedynek w obronie tytułu mistrza Europy w wadze średniej. Na ringu w Sheffield rywalem "Super G" będzie leworęczny Kerry Hope (16-3, 1 KO). Transmisję gali grupy Matchroom Sport, której głównym wydarzeniem będzie potyczka Kella Brooka z Matthew Hattonem, od godziny 21:00 przeprowadzi stacja nSport.
Ta sama stacja zrealizowała ostatnio reportaż o 27-letnim Proksie, który na co dzień w Węgierskiej Górce zasiada w radzie nadzorczej tamtejszego Banku Spółdzielczego. – Kiedy zakochałem się w boksie, nie wiedziałem, że będę go uprawiał. Zaczęło się od tego, że codziennie tłukliśmy się z bratem. Dzięki temu zaszczepiła się we mnie charyzma – opowiada pięściarz w reportażu zatytułowanym "Oto On", który możecie obejrzeć kilkając w link.
Przed paroma chwilami informowaliśmy Was o przeprosinach, jakie wystosował w kierunku sędziego ringowego Juan Manuel Lopez (31-2, 28 KO). Krewki bokser w emocjonalnym wywiadzie po przegranej walce z Orlando Salido nazwał Roberto Ramireza Seniora "hazardzistą" i zarzucał mu przedwczesne przerwanie pojedynku. Doświadczony arbiter nie kryje urazy do "Juanmy" i nie przyjmuje przeprosin.
- Przeprosiny z reguły satysfakcjonują jedynie tego, który je wypowiada. Słyszałem co "Juanma" mówił na mój temat, arogancja z którą obrażał moją uczciwość była okropna… Prowadziłem w ringu 184 walki o mistrzostwo świata i po raz pierwszy w życiu ktoś poddaje pod wątpliwość moją uczciwość zawodową. Jestem bardzo zaskoczony. Nazywanie mnie hazardzistą obraża nie tylko mnie, ale również całą rodzinę Ramirezów – powiedział rozgniewany sędzia.
W tym roku w Szczecinie już po raz trzeci organizowany jest Międzynarodowy Turniej o Puchar Skorpiona, w którym rywalizują młodzi pięściarze z polskich oraz zagranicznych zespołów. Przedstawiamy materiał z pierwszych zawodów tegorocznej edycji, które odbyły się 28 stycznia. Kolejne dwie odsłony (11 lutego i 10 marca) już za nami, a finał turnieju zaplanowano na 28 kwietnia.
31 marca w Hamilton Manor w New Jersey, Przemysław Opalach (9-0, 8 KO) zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych. Zapraszamy na wywiad z pięściarzem i jednocześnie zapraszamy na konkurs dla kibiców za Oceanem. Przemek odda 2 bilety na swoją walkę w Trenten kibicowi, który pomoże mu znaleźć ringowy pseudonim. Ważne jest, aby pseudonim był przyswajalny w USA. Propozycje proszę wysyłać na mój adres: marcin.filipowski@bokser.org.
Kreowany na przyszłego mistrza świata wagi super średniej George Groves (14-0, 11 KO) wycofał się z rewanżowej potyczki z Kennym Andersonem (15-1, 11 KO). Ten wyczekiwany pojedynek miał odbyć się w piątkowy wieczór na Wembley. Oficjalnym powodem decyzji Grovesa są problemy natury medycznej.
Nieco wcześniej portal BoxingScene podał informację o tym, że grupa SES Boxing z ofertą ok. 800 tysięcy dolarów wygrała przetarg na organizację pojedynku pomiędzy obowiązkowym pretendentem, czyli Grovesem, a panującym championem federacji WBO - Robertem Stieglitzem (41-2, 23 KO).
Niepokonany Kell Brook (26-0, 18 KO) zapewnia, że jest w pełni skoncentrowany na zbliżającej się walce z twardym i bardzo solidnym Matthew Hattonem (42-5-2, 16 KO). Ich pojedynek odbędzie się w najbliższą sobotę na gali w Sheffield.
Po ostatnich niepowodzeniach Brytyjczyków w walkach o najwyższą stawkę, "Special K" wyrasta na gwiazdę, a kibice oczekują, że właśnie on będzie wkrótce z powodzeniem rywalizował z najlepszymi pięściarzami wagi półśredniej.
- Matthew to bardzo niebezpieczny przeciwnik. Mam dla niego mnóstwo szacunku - oświadczył 25-letni Brook. - Zdaję sobie sprawę, że pokonałby mnie, gdybym nie potraktował go poważnie, więc jestem w 100% skupiony na tej walce. Niech inni mówią o wielkich walkach w przyszłości, ja myślę teraz tylko o Hattonie.
W niedalekiej przyszłości Brook może dostać szansę od kogoś ze ścisłej czołówki. W Stanach Zjednoczonych czekają na niego m.in. Andre Berto (28-1, 22 KO), Victor Ortiz (29-3-2, 22 KO), Devon Alexander (23-1, 13 KO) i oczywiście Amir Khan (26-2, 18 KO).
- Każdy bokser marzy o walkach z najlepszymi i wielkich tytułach. Nie jestem inny i sam często o tym myślałem, ale tym razem postanowiłem w ogóle nie wypowiadać się na tematy niezwiązane z najbliższym pojedynkiem, nawet wtedy, gdy pytają mnie o Khana - dodaje duma Sheffield.
Od dłuższego czasu wiadomo, że tymczasowy mistrz świata federacji WBA w wadze junior ciężkiej Denis Lebiediew (23-1, 17 KO) kolejny pojedynek stoczy w 4 kwietnia, a jego walka będzie głównym wydarzeniem gali organizowanej przez Władimira Hriunowa w moskiewskiej hali Krokus. Kilka dni temu poinformowano, że rywalem 32-letniego Rosjanina będzie Shawn Cox (16-1, 15 KO), niedawny pogromca Wayne'a Braithwaite'a. Karta walk kwietniowej gali jest sporo dłuższa.
Aleksander Bachtin (28-0, 11 KO) miał walczyć z samym Guillermo Rigondeaux, ale ostatecznie jego przeciwnikiem będzie Nehomar Cermeno (20-4-1, 12 KO). Rosjanin i Wenezuelczyk powalczą o tytuł WBA International w wadze super piórkowej. Zapowiadany jest też występ czarnoskórego Ukraińca Ismaila Sillakha, który o pas NABF w kategorii półciężkiej ma bić się z Denisem Graczewem (11-0-1, 7 KO), a także pojedynki Grigorija Drozda (34-1, 24 KO) z Williamem Joppym (40-7-2, 30 KO) oraz Denisa Bachtowa z Owenem Beckiem.
5- tysięczna hala Krokus to przede wszystkim miejsce licznych koncertów. Jej centralnym punktem jest scena, na której tym razem stanie ring. Po raz pierwszy w Rosji jako anonser ma pojawić się Michael Buffer, a wśród zaproszonych gości zapowiadana jest obecność między innymi Roya Jonesa Jr.
- Przygotowujemy się na bezprecedensowe wydarzenie w świecie sportu – po raz pierwszy ring będzie znajdował się na miejscu dla orkiestry w doskonale znanej moskiewskiej hali, gdzie wcześniej sportowe wydarzenia nie były organizowane. Możliwości tej wsapniałej hali oraz obecność legend tej dyscypliny sportu to doskonały element promocji boksu zawodowego w naszym kraju – mówi Hriunow.
Jeden z najlepszych techników w zawodowym boksie, Anselmo Moreno (32-1-1, 11 KO), nosi się z zamiarem zmiany kategorii wagowej. Po tym jak Nonito Donaire przeniósł się do dywizji super koguciej, "Chemito" nie widzi dla siebie odpowiednich przeciwników w limicie 118 funtów.
21 kwietnia na gali w El Paso panamski champion przystąpi do dziesiątej obrony tytułu mistrza świata WBA Super. Jego rywalem będzie Meksykanin David De La Mora (24-1, 17 KO). Prawdopodobnie będzie to ostatni występ Moreno w wadze koguciej.
- W limicie 118 funtów nie ma już nikogo godnego uwagi. Wszyscy idą do super koguciej i ja też będę musiał się przenieść. Mam kontrakt z Golden Boy Promotions na cztery walki. Myślę, że powinienem je stoczyć w wyższej kategorii, gdzie czekają na mnie lepsi przeciwnicy - uważa 26-latek ocierający się o pierwszą dziesiątkę P4P.
Mający niechlubną serię siedmiu porażek z rzędu Owen Beck (29-10, 20 KO) ponownie wyjdzie do ringu 4 kwietnia w Rosji. Tym razem rywalem byłego pretendenta do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej będzie ceniony w Europie Denis Bachtow (33-7, 23 KO). Głównym daniem wieczoru podczas tej gali będzie starcie Denisa Lebiediewa z Shawnem Coxem.
Pod koniec ubiegłego roku mieliśmy okazję oglądać Becka w Polsce. "What da Heck" był rywalem Artura Szpilki – nasz prospekt pokonał bardziej doświadczonego rywala po 3. rundzie [poddanie]. Jamajczyk po raz ostatni boksował w lutym, przegrywając na punkty z debiutującym na zawodowstwie Siergiejem Rożnowem.
Dla Bachtowa będzie to idealna szansa na odbudowanie zrujnowanej w ostatnim czasie kariery. Pochodzący z Kazachstanu pięściarz przegrał dwie ostatnie walki. Najpierw uległ Wiaczesławowi Głazkowowi, następnie okazał się gorszy od potężnego Aleksandra Ustinowa.
24 marca na gali w Nowym Jorku walkę wieczoru stoczy Zab Judah (41-7, 28 KO). Rywalem byłego mistrza świata będzie niepokonany, acz również niedoświadczony Vernon Paris (26-0, 15 KO). "Super Zab" w swoim stylu zapewnia nas o swojej wyższości nad niepokonanym rywalem. Przypomnijmy, że na Brooklynie zobaczymy również Tomasza Adamka (44-2, 28 KO), który wraca po porażce z rąk Witalija Kliczki. Rywalem "Górala" będzie Nagy Aguilera (17-6, 12 KO).
- Czuję się jak Superman. Zobaczycie Judaha sprzed lat. Wracam do korzeni. Nie zamierzam nikomu się tłumaczyć, ci co mnie znają, wiedzą, że serce do walki mam niczym lew. 24 marca wykonam najlepiej swoją robotę.
- Przed nami 12. rundowa walka, a Paris nie boksował dłużej niż 8 rund. Ja na pełnym dystansie mierzyłem się z najlepszymi bokserami na świecie. Paris wskakuje do głębokiej wody, nie umie pływać, a nikt nie podrzuci mu koła ratunkowego. To śmieszne, że w wieku 34 lat nazywają mnie starym zawodnikiem. Nie wiem co to znaczy „stary zawodnik”. Wiek daje ci doświadczenie, które jest niezbędne – powiedział Judah.
Podczas sobotniej gali w Łomży ósmą wygraną na zawodowym ringu odniósł Robert Świerzbiński (8-0, 2 KO). Pojedynek z Ramanem Dzekhkanau (10-5, 10 KO) zakontraktowany był na sześć rund, ale pięściarz grupy Boxing Production zakończył go przez techniczny nokaut już w 2. odsłonie. Kilkadziesiąt minut później białostoczanin podzielił się z nami swoimi wrażeniami z walki.
Choć mówiło się o tym od wielu tygodni, dopiero dziś grupa Sauerland Event oficjalnie odwołała walkę Roberta Stieglitza (41-2, 23 KO) z Mikkelem Kesslerem (44-2, 33 KO). Duński gwiazdor powróci między liny 19 maja na gali w Kopenhadze, natomiast Stieglitz prawdopodobnie zmierzy się z młodym Brytyjczykiem Georgem Grovesem (14-0, 11 KO).
Promotor Kesslera, Kalle Sauerland, w jednym z ostatnich wywiadów wyznał, że "Viking Warrior" może zmierzyć się z mistrzem świata federacji IBF w wadze półciężkiej - Tavorisem Cloudem (24-0, 19 KO). 33-letni Duńczyk wielokrotnie zdobywał najbardziej prestiżowe tytuły w limicie 168 funtów i od ponad dekady nie zmieniał kategorii.
Grupa Sauerland Event oficjalnie poinformowała, że nie dojdzie do planowanej na 14 kwietnia walki Mikkela Kesslera (44-2, 33 KO) z Robertem Stieglitzem (41-2, 23 KO). Oficjalnym powodem jest przedłużające się leczenie kontuzjowanej pięści 33-letniego Duńczyka. 19 maja w Kopenhadze po urazie ma już nie być śladu.
- Nienawidzę zmuszać moich kibiców do czekania i z powodu kolejnej zmiany daty jest mi bardzo przykro. Jestem bokserem i pięści są moją najważniejszą bronią. Aby walczyć i wygrywać na najwyższym poziomie, muszą być one w pełni zdrowe. 14 kwietnia to jednak trochę za wcześnie, ale na 19 maja będę już gotowy. Zawsze jestem w formie i nie mogę się już doczekać kolejnej walki przed duńską publicznością – to słowa Kesslera z oficjalnego komunikatu prasowego Sauerland Event. W wywiadzie udzielonym naszemu portalowi na początku lutego Duńczyk zapewniał, że kontuzja już od dawna nie przeszkadza mu w normalnych treningach.
- Wierzę, że Mikkel pokonałby 90 procent pięściarzy wagi super średniej tylko jedną ręką, ale mimo to nie pozwolimy mu wejść do ringu jeśli w pełni nie wyleczy kontuzji. Jego zdrowie zawsze było dla nas największym priorytetem. Pięciotygoodniowa przerwa smuci również nas, ale to nie koniec świata. 19 maja Mikkel wróci w świetnym stylu i zafunduje nam znakomite widowisko – mówi promotor Kalle Sauerland,
Nazwisko majowego rywala "Wojownika Wikingów" ma zostać ogłoszone w przyszłym tygodniu na konferencji prasowej w Kopenhadze. Wcześniej spekulowało się, że może nim zostać Brian Magee (36-4-1, 25 KO), tymczasowy mistrz WBA.
30-letni Stieglitza czeka teraz pojedynek z obowiązkowym pretendentem federacji WBO George'em Grovesem (14-0, 11 KO). Dziś w Budapeszcie odbył się przetarg na tę walkę, którą z kwotą bliską 800 tys. dolarów wygrała promująca Niemca grupa SES-Boxing. 23-letni Brytyjczyk w najbliższy piątek miał walczyć z Kennym Andersonem w Lonydnie, ale wycofał się z tej potyczki.
Drugi pojedynek pod szyldem grupy Sauerland Event Mateusz Masternak (25-0, 19 KO) stoczy 31 marca w Kilonii, gdzie zmierzy się z Felipe Romero (15-4-1, 10 KO). Jak mówi Andrzej Gmitruk, kolejny raz na ring jego podopieczny może wyjść już w maju i niewykluczone, że jesienią 2012 roku stanie przed szansą walki o najważniejsze trofeum w dotychczasowej karierze - tytuł mistrza Europy w wadze junior ciężkiej. Zdaniem trenera, 24-letni Masternak w potyczce z aktualnym posiadaczem pasa federacji EBU Aleksandrem Aleksiejewem (23-2, 20 KO) na pewno nie stałby na straconej pozycji.
W środę Dereck Chisora (15-3, 9 KO) ma się stawić przed członkami Brytyjskiej Rady Kontroli Boksu i złożyć wyjaśnienia dotyczące wydarzeń z Monachium, gdzie trzy tygodnie temu walczył z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata federacji WBC w wadze ciężkiej. 28-letni bokser z Londynu zapewnia, że zrozumiał swoje niewłaściwe zachowanie, którego bardzo żałuje i chce jak najszybciej wrócić na ring,.
- Chcę po prostu przedstawić komisji swój punkt widzenia sytuacji, do których wtedy doszło. Liczę na sprawiedliwy osąd. Wyrok komisji przyjmę jednak na pewno, niezależnie od tego, czy będzie on dla mnie pozytywny. Być może wyrok tak naprawdę już zapadł, być może mam być ukarany na pokaz. Jeśli zostanę zdyskwalifikowany, to nie będę płakał, a od razu pójdę na salę treningową. Jestem przecież bokserem, kocham walczyć – podkreśla Chisora.
- Mam nadzieję, że do działaczy dotrze, jak bardzo jest mi przykro z powodu swojego postępowania i pozwolą mi wrócić na ring, abym mógł zajmować się tym, co wychodzi mi najlepiej. Wiem, że kiedyś zostanę mistrzem świata i cała Wielka Brytania będzie ze mnie dumna – mówi urodzony w Zimbabwe bokser, któremu grozi odebranie licencji boksera.
Za uderzenie Witalija Kliczki w twarz, oplucie jego brata Władimira i sprowokowanie bójki z Davidem Haye'em Chisora został już wykluczony z rankingów federacji WBC i WBO. "Del Boy" dostał również zakaz toczenia walk na terytorium Niemiec.
25 lutego w rodzinnym St. Louis dawny zunifikowany mistrz świata wagi junior półśredniej, Devon Alexander (23-1, 13 KO), zamknął usta wszystkim krytykom, notując wielki debiut w limicie 147 funtów. Podopieczny Kevina Cunninghama zdeklasował zawsze groźnego Marcosa Rene Maidanę (31-3, 28 KO), wygrywając z nim wszystkie rundy.
Tamten występ zmazał kiepskie wrażenie z poprzednich trzech walk Devona. Dokładnie takiego wyniku spodziewał się jego trener, który przepowiadał, że w kategorii półśredniej "Aleksander Wielki" odzyska atuty, które utracił przez wyczerpujące zbijanie wagi.
- Devon pokazał, że jest dokładnie tym pięściarzem, za jakiego brano go, gdy unifikował tytuły w limicie 140 funtów. Wielu ludzi myślało, że nasze oświadczenia o problemach z wagą to jedynie wymówki, ale wszystko było widać w ostatniej walce. Devon w końcu miał energię, siłę i udowodnił krytykom, że byli w błędzie, stawiając na nim kreskę - powiedział Cunningham.
Mówi się, że Alexander może zastąpić Andre Berto (28-1, 22 KO), jeśli ten z powodu kontuzji nie zdoła przygotować się na rewanżową walkę z Victorem Ortizem (29-3-2, 22 KO). Pojedynek został zakontraktowany na 23 czerwca w Staples Center w Los Angeles.
- Jeśli Berto nie będzie gotowy, możemy walczyć z Victorem. Devon może stoczyć kolejną potyczkę na przełomie lipca i sierpnia. Jeżeli pojawi się taka możliwość, z rozkoszą z niej skorzystamy - zapewnia charyzmatyczny szkoleniowiec. - To byłaby świetna walka. Victor udowodnił już, że jest jednym z najlepszych pięściarzy w wadze półśredniej. Devon w ostatnim występie pokazał, że z nim też każdy musi się liczyć. Victor to duży i silny półśredni, ale w tej kategorii Alexander także jest mocny, a do tego bardzo szybki.
Były mistrz WBO w wadze super koguciej, Wilfredo Vazquez Jr (21-2-1, 18 KO), w czerwcu powróci między liny po porażce punktowej w walce z genialnym Nonito Donaire (28-1, 18 KO). Promotor Portorykańczyka, Felix "Tuto" Zabala, zapewnia, że "Papito" będzie rywalizował o regionalny pas WBO.
Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości Vazquez przeniesie się do kategorii piórkowej, gdzie mógłby zmierzyć się z dwukrotnym pogromcą Juana Manuela Lopeza - twardym Orlando Salido (38-11-2, 26 KO). Świetnie wyszkolony techniczny i mocno bijący syn portorykańskiej legendy miałby w takim starciu duże szanse.
W sobotę Juan Manuel Lopez (31-2, 28 KO) przegrał po raz drugi w karierze z Orlando Salido (38-11-2, 26 KO) i być może na dobre zakończyły się jego marzenia o wielkich tytułach w zawodowym boksie. Niezwykle dziurawy w defensywie Portorykańczyk tuż po rewanżowej walce z Meksykaninem, w której przegrał przez TKO w 10. rundzie, bezpodstawnie oskarżał sędziego ringowego Roberto Ramireza Seniora o przedwczesne przerwanie pojedynku. Powodem miały być interesy bukmacherskie pracującego przez ponad 30 lat w ringu Ramireza. Gdy emocje i frustracja opadły, "Juanma" postanowił przeprosić sędziego za głupie słowa wypowiedziane pod wpływem emocji.
„Chciałbym przeprosić Roberto za komentarze, których udzieliłem po walce z Salido. Roberto jest jednym z najlepszych sędziów na świecie i w sobotę wykonał dobrą robotę. Dziękuję mu za to, że chciał mnie chronić, ponieważ byłem poważnie zraniony. Każdy wie, jak ciężko trenowałem do tej walki. Dałem z siebie absolutnie wszystko, ponieważ chciałem zwyciężyć dla Portoryko. W przypływie frustracji powiedziałem słowa, których teraz nie byłbym w stanie nawet przytoczyć”- czytamy w oświadczeniu Lopeza.
Wśród tych, którzy z wielkim zainteresowaniem oglądali sobotnią rewanżową walkę pomiędzy Orlando Salido (38-11-2, 26 KO) a Juanem Manuelem Lopezem (31-2, 28 KO) był również mistrz federacji WBC w wadze piórkowej - Jhonny Gonzalez (51-7, 45 KO). 30-letni super puncher był pod wielkim wrażeniem postawy swego rodaka, który pomimo nokdaunu z piątej odsłony zdominował rywala i zwyciężył przez TKO w dziesiątej rundzie.
- To była niesamowita wojna, obydwaj dali z siebie po 110%. Moim zdaniem Salido zdominował walkę. To już nie jest ten sam wielki Juanma - powiedział na gorąco Gonzalez, który obecnie przygotowuje się do czwartej obrony mistrzowskiego pasa. 14 kwietnia trenowany przez legendarnego Nacho Beristaina pięściarz zmierzy się z Elio Rojasem (23-1, 14 KO). W przypadku zwycięstwa Gonzalez chciałby zmierzyć się z "Sirim" w wielkiej meksykańskiej wojnie. - Z rozkoszą dam szansę Orlando Salido lub nawet Juanmie.
Znakomity Celestino Caballero (36-4, 23 KO), który w ostatnich miesiącach odbudował się po nieoczekiwanej porażce w starciu z Jasonem Litzau, nie zamierza tracić więcej czasu i zamierza zunifikować tytuły mistrzowskie w dywizji piórkowej, nim przyjdzie mu zakończyć wielką karierę.
Uznawany za króla tej kategorii Yuriorkis Gamboa (21-0, 16 KO) prawdopodobnie nigdy nie zejdzie już do limitu 126 funtów, co czyni mistrza świata federacji WBA prawdopodobnie najlepszym pięściarzem w swojej wadze. Oprócz "Pelenchina", o to miano rywalizują także walczący póki co z drugą ligą Jhonny Gonzalez (51-7, 45 KO), mało ambitny, ale świetnie wyszkolony Chris John (46-0-2, 22 KO), dwukrotny pogromca "Juanmy" Lopeza - Orlando Salido (38-11-2, 26 KO) oraz kreowany na przyszłego mistrza świata Miguel Angel Garcia (28-0, 24 KO).
- Czekam na możliwość zorganizowania pojedynku unifikacyjnego z którymkolwiek z mistrzów świata wagi piórkowej - oznajmił 35-letni Caballero. - Jestem gotowy na każdego z nich i mam nadzieję, że nie przyjdzie mi czekać zbyt długo.
Portal Bokser.org i producent piwa Wojak zapraszają do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest aż 10 podwójnych biletów na galę "Wojak Boxing Night". Już w najbliższą sobotę w Krynicy Zdroju w walce o interkontynentalny tytuł federacji IBF w wadze junior ciężkiej zobaczymy pochodzącego z tego miasta Pawła Kołodzieja (29-0, 17 KO) i Giuliana Ilie (18-4-2, 5 KO).
To właśnie 31-letniego Kołodzieja dotyczy nasza konkursowa zagadka, a brzmi ona tak: "Sobotnia walka z Giulianem Ilie nie będzie pierwszym występem Pawła Kołodzieja w Krynicy Zdroju. Po raz który ten pięściarz stoczy zawodowy pojedynek w swoim rodzinnym mieście?"
Na odpowiedzi wraz z danymi (imię i nazwisko, adres) czekamy do jutra do godziny 12:00. Wysyłajcie je na adres konkurs@bokser.org. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy 10 podwójnych zaproszeń na sobotnią galę, które niezwłocznie wyślemy pocztą. Powodzenia!
Były mistrz świata federacji WBO w wadze półciężkiej Julio Cesar Gonzalez (41-8, 25 KO) nie żyje. Pięściarz Meksyku zginął w wypadku drogowym w swoim rodzinnym miasteczku Guerrero-Negro. Miał 35 lat, osierocił dwóch synów.
Gonzalez jechał na motocyklu, gdy w jego maszynę uderzył dżip prowadzony przez nietrzeźwego kierowcę. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, o którym jako pierwszy mediom zakomunikował Alfonso Gomez, przyjaciel ofiary.
W październiku 2003 roku Gonzalez wygrał na punkty z Dariuszem Michalczewskim i został pierwszym zawodnikiem, któremu udało się pokonać Polaka na zawodowym ringu (był to 49. pojedynek "Tygrysa") oraz pierwszym meksykańskim mistrzem świata w wadze półciężkiej.
Meksykanin walczył też z innymi gwiazdami światowego boksu: Royem Jonesem Jr, Glenem Johnsonem, Zsoltem Erdeiem, Montellem Griffinem, Clintonem Woodsem czy Tavorisem Cloudem. Ostatnie dwie walki przegrał na punkty z Felipe Romero – z tym bokserem 31 marca zmierzy się Mateusz Masternak.
Do pojedynku z Marco Huckiem Aleksandra Powietkina (24-0, 16 KO) przygotowywał Aleksander Zimin. Chociaż obóz rosyjskiego pięściarza nie wyklucza dalszej współpracy z Teddym Atlasem, to sugerując się wypowiedziami amerykańskiego trenera można dojść do wniosku, że jego obecność w narożniku boksera w majowym starciu z Hasimem Rahmanem będzie niemożliwa.
Przedmiotem sporu było miejsce, w którym Powietkin miał trenować z Atlasem przed potyczką z Huckiem. Szkoleniowiec winą obracza stronę rosyjską, która dawniej ponoć zobowiązała się do odbywania przygotowań w USA. Nie inaczej miało być przed walką w Stuttgarcie w obronie tytułu WBA World w wadze ciężkiej.
- Obóz przygotowawczy mieliśmy zacząć zaraz po Nowym Roku. Kiedy zbliżał się czas ich przybycia, menedżer Powietkina zadzwonił do mnie i powiedział, że mają problem z wizami. Nie rozumiałem, jak mogą mieć problem z dokumentami skoro już wiele razy byli w Stanach – opowiada Atlas.
- Tydzień później powiedziałem im, że zaczynam się denerwować. Bałem się, że nie starczy nam czasu na przygotowania. Powiedziano mi więc: "A ty nie mógłbyś przylecieć do nas? Nie chcemy lecieć do Ameryki". To zdanie mnie po prostu zabiło. Nie wierzyłem w to, co się działo. Dobrze wiedzieli, że nie mogę przylecieć, ale doszli najwyraźniej do wniosku, że swoją zgodą na pojawienie się w Rosji w sierpniu ubiegłego roku okazałem swoją słabość. Drugi raz nie mogłem sobie na to pozwolić. Praca dla ESPN żywi mnie i moją rodzinę – tłumaczy amerykański specjalista.
Popularna witryna boxrec.com informuje, że najbliższym rywalem Dustina Dirksa (23-0, 17 KO) będzie były mistrz Europy Thomas Ulrich (32-6, 22 KO). Do tego pojedynku dojdzie 31 marca w Kiel, na "polskiej" gali. Za naszą zachodnią granicą o pas WBO European w kategorii super średniej zawalczą Arthur Abraham (33-3, 27 KO) i Piotr Wilczewski (30-2, 10 KO), a drugi start w grupie Sauerland zaliczy Mateusz Masternak (25-0, 19 KO). Rywalem "Mastera" będzie Felipe Romero (15-4-1, 10 KO) z Meksyku.
Pierwotnie niemiecka konfrontacja miała się odbyć 14 stycznia, ale z nieznanych powodów Ulrich wycofał się. 36-latek w ostatnim występie przegrał niespodziewanie przed czasem z anonimowym Litwinem Siergiejem Rozwadowskim.
Federacja WBC uaktualniła swój ranking na najlepszych bokserów na marzec, a w zestawieniu wysokie lokaty stały się udziałem wielu polskich zawodników.
Tylko w samej wadze ciężkiej mamy trójkę naszych rodaków w ścisłej czołówce. Ósmy jest ponad dwumetrowy Mariusz Wach (26-0, 14 KO), który za dwanaście dni skrzyżuje rękawice z jeszcze większym Tye Fieldsem (49-4, 44 KO). Dwa oczka niżej widnieje nazwisko powracającego tego samego dnia między liny Tomasza Adamka (44-2, 28 KO), a czternasty jest Andrzej Wawrzyk (25-0, 13 KO). Popularny Artur Szpilka (9-0, 7 KO) pomimo kilku walk na koncie jest 35.
W kategorii cruiser szósty jest Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO), a dziewiąty Mateusz Masternak (25-0, 19 KO). Wobec nieaktywności na 17. pozycję spadł Tomasz Hutkowski (20-0-2, 14 KO), a tuż za nim widnieje Łukasz Janik (22-1, 13 KO). Stawkę uzupełnia 26. Krzysztof Głowacki (15-0, 10 KO), który w najbliższą sobotę skrzyżuje rękawice z doświadczonym i twardym Ismailem Abdoulem.
Dobrze obsadzona przez biało-czerwonych jest również dywizja półciężka. Dawid Kostecki (38-1, 25 KO) jest piąty, tuż za nim umieszczono Pawła Głażewskiego (17-0, 4 KO), a czternasty występujący za oceanem Andrzej Fonfara (20-2, 11 KO), który za cztery dni przetestuje byłego dwukrotnego mistrza świata, Byrona Mitchella (29-9-1, 22 KO). W USA swoją karierę kontunuuje również Grzegorz Soszyński (20-1-1, 10 KO). On z kolei przez WBC został umieszczony w rankingu na 32. miejscu.
Mistrz Europy wagi średniej - Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO), aktualnie jest szósty na liście pretendentów, lecz wszystko może się zmienić po tym weekendzie, kiedy bokser z Węgierskiej Górki przystąpi do pierwszej obrony swojego pasa, mając za rywala Kerry'ego Hope'a (16-3, 1 KO). Ewentualne zwycięstwo, a chyba nikt poza obozem Walijczyka nie zakłada innego rozwiązania, pozwoli Proksie awansować jeszcze bardziej. Dość nieoczekiwanie przypomniano sobie w końcu także o Mariuszu Cendrowskim (22-3-2, 8 KO), który w marcu został umieszczony na 32. pozycji.
Czwarty w kategorii junior średniej jest Damian Jonak (32-0-1, 21 KO), a ostatnim Polakiem w zestawieniu jest 21. w limicie wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (40-10-1, 20 KO).
Kibice boksu w Irlandii Północnej z niecierpliwością czekają na 14 kwietnia. Wtedy na ringu w Belfaście będą mieli okazję zobaczyć w akcji swojego ulubieńca – niezwykłego taksówkarza, Martina Rogana (14-2, 7 KO). 40-letni wojownik, który potrafił sprawiać olbrzymie niespodzianki, zmierzy się z faworyzowanym Tysonem Furym (17-0, 12 KO). Olbrzym docenia klasę rywala i z szacunkiem wypowiada się o Roganie, przytaczając jego największe zawodowe sukcesy.
- Rogan jest typem pięściarza, którego z chęcią oglądałbym przed telewizorem. W przeszłości Martin powinien dostać szansę walki o mistrzostwo świata przeciwko Rusłanowi Czagajewowi. Rogan na poważnie pojawił się w boksie, kiedy ja rozpoczynałem zawodową karierę. Ma na swoim koncie triumf w Prizefighterze i dwa sensacyjne zwycięstwa – nad Mattem Skeltonem i Audley’em Harrisonem. Nikt się tego po nim nie spodziewał – opowiada Tyson.
- Martin otrzymał swoją szansę i zawalczy z pięściarzem wysoko notowanym w rankingach. Sądzę, że będziemy mieli do czynienia z sytuacją w której młody człowiek zdominuje starszego kolegę. Rogie jest facetem, który zawsze daje z siebie maksa. Nie będzie miejsca na żarty – dokończył wyjątkowo spokojny Fury.