
Wczoraj dobiegł końca konkurs, w którym do wygrania były trzy zdjęcia z autografem Mateusza Masternaka. Przypomnijmy, że w dniu wczorajszym "Master" obronił tytuł WBC Youth Interim, zwyciężając przed czasem Lewana Jomardashwiliego.
Prezentujemy listę zwycięzców:
• wwoojjtteekkpp
• Kumil
• dybal25
Prawidłowa odpowiedź na konkursowe pytanie:
Kiedy Mateusz Masternak po raz pierwszy bronił tytułu młodzieżowego WBC (interim)? Podaj datę i nazwisko przeciwnika.
- 19.12.2009. Przeciwnikiem był Jameson Bostic.
Zapraszamy na wywiad z Mateuszem Masternakiem (20-0, 15 KO), ktory na wczorajszej gali Kielce Boxing Night, pokonał w piątej rundzie Gruzina Lewana Jomardaszwili (20-1, 16 KO).
Syn meksykańskiej legendy boksu, Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO), znajdzie się w bardzo korzystnej sytuacji, jeżeli 26 czerwca zdoła wygrać w Alamodome w San Antonio (Teksas).
Bob Arum z Top Rank przymierza Chaveza do walki z nowym mistrzem WBA wagi junior średniej - Miguelem Cotto (35-2, 28 KO). Występy Portorykańczyka transmitowane są w płatnym systemie PPV.
Inną opcją jest pojedynek o wakujący pas federacji WBC w limicie 154 funtów. Julio jest numerem jeden w rankingu, tuż za nim plasują się Antonio Margarito (38-6, 27 KO) i Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO). Wszystko zależy od postawy Chaveza w przyszłotygodniowym pojedynku z solidnym Irandczykiem Johnem Duddy (29-1, 18 KO).
- Jeżeli on naprawdę rozwinął się w ostatnim czasie i wygra w sobotę, to walka z Cotto zacznie mieć sens. On może zbić wagę do 154 funtów. Alex Ariza i Freddie Roach twierdzą, że nie będzie z tym problemu. Nie wiem czy Chavez nie będzie wolał walczyć o pas WBC, ale według mnie znalazł się w doskonałej pozycji - powiedział Arum.
Zdaniem Richarda Schaefera, który współpromuje aktualnego czempiona WBA wagi ciężkiej, Davida Haye`a (24-1, 22 KO), były mistrz świata, Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO), utraciła prawo do rewanżu z Anglikiem.
Okazuje się, że kontrakt na walkę Wałujew-Haye, która odbyła się w listopadzie ubiegłego roku, zawierał prawo dla Wałujewa do rewanżu w przypadku porażki, ale okres, w którym rosyjski bokser mógł z niego skorzystać już minął.
- Czas, w którym Nikołaj Wałujew mógł skorzystać ze swojego prawa do rewanżu, wygasł - twierdzi Schaefer. - Z drugiej strony pamiętam, że po walce z Haye`em, Nikołaj wielokrotnie mówił, że nie jest już zainteresowany pojedynkami z "małymi" rywalami - zakończył promotor.
Pomimo sporej nadwagi i 118. kilogramów Hasim Rahman (47-7-2, 38 KO) nie miał żadnych problemów z rozbiciem przeciętnego Shannona Millera (16-5, 9 KO). Były dwukrotny mistrz świata aż czterokrotnie rzucił rywala na deski.
Egzekucja zaczęła się już w pierwszej rundzie, lecz rywala "Skały" uratował wówczas jeszcze gong. W drugim i trzecim starciu Miller także był liczony, a Rahman zakończył brutalnie pojedynek w czwartej odsłonie potężnym prawym krzyżowym.
Omar Nino Romero (29-3-2, 11 KO) udanie zrewanżował się Rodelowi Mayolowi (26-5-2, 20 KO) za kontrowersyjny remis sprzed czterech miesięcy, odbierając mu przy okazji tytuł WBC kategorii junior muszej.
Mistrz lepiej zaczął, ale spuchł kondycyjnie i Romero (na zdjęciu) lepiej finiszował. Dodatkowo w drugiej i czwartej rundzie Mayol został ukarany ostrzeżeniem za ataki głową, lecz te dwa odjęte punkty nie miały wpływu na ostateczną decyzję. Spowodowały natomiast głębokie rozcięcia na twarzy Omara, który kończył pojedynek z mocno podpuchniętymi oczami. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za wygraną pretendenta, typując 115:112, 115:111 i 117:109.
Przed własną publicznością na Oracle Arena w Oakland, mistrz WBA wagi super średniej, Andre Ward (22-0, 13 KO), gładko wypunktował Allana Greena (29-2, 20 KO) w ostatnim pojedynku drugiej tury Super Six. "S.O.G." jest jedynym w stawce pięściarzem, który wygrał obydwie turniejowe walki, dzięki czemu z czterema punktami samotnie przewodzi klasyfikacji generalnej.
Jak to zwykle bywa, buńczuczne zapowiedzi pretendenta w ringu nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. 30-letni Green był bezradny i przez dwanaście rund nie potrafił znaleźć sposobu na szybszego, sprytniejszego i bardziej dokładnego przeciwnika. Po ostatnim gongu sędziowie nie mieli najmniejszych problemów ze wskazaniem zwycięzcy i jednogłośnie opowiedzieli się za Wardem (120-108, 120-108, 120-108).
"S.O.G." jako pierwszy uczestnik turnieju zapewnił sobie miejsce w półfinale, choć w fazie grupowej czeka go jeszcze jeden pojedynek - 25 września zmierzy się z niepewnym awansu Andre Dirrellem (19-1, 13 KO). Pomimo porażki Green wciąż ma teoretyczne szanse na znalezienie się w najlepszego czwórce. Jeśli jesienią zdoła znokautować czempiona WBC - Mikkela Kesslera (43-2, 32 KO), a pozostałe walki ułożą się dla niego korzystnie, to z trzema punktami może zająć ostatnie premiowane miejsce. Ward musiałby jednak pokonać Dirrella, a Arthur Abraham (31-1, 25 KO) nie może pozwolić Carlowi Frochowi (26-1, 20 KO) na urwanie choćby jednego punktu.
Kilka godzin po zakończeniu pojedynku,
Allan Green (29-2, 20 KO) wyjaśnia przyczyny kiepskiej postawy i usprawiedliwia porażkę z Andre Wardem (22-0, 13 KO) przetrenowaniem.
Podczas piątkowego ważenia "Ghost Dog" wniósł na wagę 166 funtów, czyli blisko kilogram poniżej górnego limitu kategorii super średniej. Green uznaje to za błąd i obiecuje zmianę planu treningowego przed walką z Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO).
- Od grudnia przeszedłem trzy wyczerpujące obozy treningowe i to mnie tak osłabiło. Przed trzema tygodniami przestałem biegać, bo czułem się zbyt wycieńczony. Przed walką zdawałem sobie sprawę z tego, że nie jestem w dobrej dyspozycji. Andre Ward po prostu pokazał te rzeczy, o których od dawna wiem i z którymi mogę sobie poradzić. W ringu nie mogłem tego zrobić, nie pozwalało mi na to kiepskie samopoczucie. Nie chcę umniejszać jego zwycięstwa, wręcz przeciwnie - chylę czoła. Po prostu czułem się słabo - oświadczył 30-letni Green, który w trzeciej turze fazy grupowej musi znokautować Kesslera i liczyć na korzystny przebieg pozostałych walk.
Sobotniej nocy Andre Dirrell (19-1, 13 KO) z odległości kilku metrów oglądał przekonujące zwycięstwo dobrego znajomego i zarazem najbliższego przeciwnika. Na ringu w Oracle Arena w Oakland (Kalifornia), mistrz WBA w wadze super średniej, Andre Ward (22-0, 13 KO), gładko wypunktował Allana Greena (29-2, 20 KO), zapewniając sobie miejsce w półfinałach Super Six.
Obserwując jednostronny pojedynek i mając w pamięci podobny przebieg walki z Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO), "The Matrix" zdał sobie sprawę, że nie może być dla Warda biernym celem i pierwszy musi zaatakować. Dirrell twierdzi, że już po upływie czterech rund uświadomił sobie, że Green nie zdoła dostosować się do niewygodnego stylu złotego medalisty olimpijskiego z Aten.
- Od pierwszego gongu zanosiło się na taki właśnie przebieg walki. Jeżeli świeży Green nie zdołał niczego zdziałać, to później nic złego nie mogło przydarzyć się Wardowi. Początek będzie bardzo ważny. Muszę dobrać się do niego pierwszy - twierdzi 26-letni Dirrell, który pod koniec września spotka się ze zwycięzcą wczorajszej potyczki w walce o "być albo nie być" w turnieju Super Six.
Niepokonany brytyjski ciężki, Tyson Fury (10-0, 8 KO), zapowiada zakończenie kariery sportowej, jeśli w najbliższy piątek nie zdoła pokonać Johna McDermotta (25-6, 16 KO).
Pięściarze spotkali się już we wrześniu ubiegłego roku i wówczas sędzia Terry O'Connor przyznał zwycięstwo rosłemu mieszkańcowi Wilmslow. Decyzja ringowego wywołała jednak falę kontrowersji i zarządzony został rewanż. Podobno promotor pokrzywdzonego McDermotta, Frank Maloney, dostał zawału serca, gdy usłyszał werdykt (98-92).
- Mam za sobą dziesięć rund sparingowych, na McDermotta to wystarczy. Jeśli jestem choć trochę dobry, to pokonam go bez żadnego przygtowania. Jeżeli przegram, spakuję rękawice i znajdę sobie pracę. Nie chcę boksować na niskim poziomie, to nie ma sensu - zapowiada 22-letni Fury.
Były mistrz WBC w wadze super średniej, Carl Froch (26-1, 20 KO), nie zachwyca się wczorajszym występem lidera Super Six - Andre Warda (22-0, 13 KO). Jednostronna walka, w której "S.O.G." wygrał wszystkie dwanaście rund nudziła Brytyjczyka, który nie uważa, by Ward był najlepszym pięściarzem w stawce turnieju.
- Tej walki nie dało się oglądać. Ustawiłem sprzęt na nagrywanie, ale teraz wiem, że ten pojedynek nie zagrzeje miejsca na moim twardym dysku. Ward ma niezłe umiejętności, ale jest koszmarnie nudny i nikt nie chce go oglądać. Ludzie płacą i przychodzą, by się rozerwać, a jego styl walki tylko usypia. Przytrzymuje, fauluje tą swoją kościstą czaszką, zadaje ciosy i tak w kółko. Z kolei Green wyglądał na wycieńczonego jeszcze przed wyjściem do ringu. Spodziewałem się po nim agresji i zasypywania Warda kolejnymi bombami, ale niczego takiego nie uświadczyliśmy. Lubię gdy pięściarz mówi swoje, a potem dokładnie wypełnia swoje założenia. Nie sądzę, by Allan w takiej formie mógł pokonać Kesslera, zwłaszcza w Danii - powiedział 32-letni Froch.
Nonito Donaire (23-1, 15 KO), autor najlepszego nokautu 2005 roku i numer 4. w rankingu P4P wg magazynu "The Ring", w najbliższym czasie zamierza przenieść się co najmniej do kategorii koguciej. 27-letni Filipińczyk od dawna ma problemy z osiąganiem limitu wagi super muszej i podjęcie decyzji było w tym przypadku kwestią czasu.
- Osiąganie limitu wagi super musze stało się dla mnie zbyt trudne. Jestem gotowy na zmianę kategorii. Zamierzam przenieść się do koguciej, ale to tylko przystanek, bo moim celem są wyższe kategorie wagowe - twierdzi "The Filipino Flash".

Mateusz Masternak (20-0, 15 KO) naciera na Lewana Jomardaszwili (20-1, 16 KO) podczas wczorajszej gali "Kielce Boxing Night". Bokser z Wrocławia efektownie obronił młodzieżowy pas federacji WBC, stopując rywala w piątej rundzie po czwartym liczeniu.
Były mistrz świata wagi półciężkiej, niemal 42-letni Antonio Tarver (27-6, 19 KO) buduje ambitny plan, aby zdobyć pas mistrza świata ...wszechwag. Amerykanin, który w swojej ostatniej walce, w maju ub. roku przegrał z Chadem Dawsonem (29-0, 17 KO), rzucił od razu wyzwanie najlepszym pięściarzom najcięższej dywizji. Tarver zamierza "wspiąć się" o dwie kategorie wagowe i walczyć z Davidem Haye`em (24-1, 22 KO) i braćmi Kliczko.
Co, czy bardziej kto sprawił, że Tarver podjął nagle tak niespodziewaną decyzję? Okazuje się, że zadziałał tutaj m.in. przykład Tomasza Adamka (41-1, 27 KO), który jeszcze 3 lata temu boksował w kategorii półciężkiej, a dzisiaj z powodzeniem walczy jako "ciężki". Przy okazji przypominamy, że Antonio Tarver w lutym br. miał stoczyć pojedynek w wadze cruiser z Australijczykiem Danny Green`em (29-3, 26 KO), ale obozom obu pięściarzy nie udało się uzgodnić satysfakcjonujących warunków.
- Mam zamiar trochę napompować masę swojego ciała, by uzyskać możliwość rywalizacji z obecnymi mistrzami. Kliczko, Haye, trzymajcie się, nadchodzę"- zapowiada buńczucznie Antonio Tarver.
- Ja po prostu zrobiłem to, co do mnie należało, choć przyznam szczerze, że było ciężej niż myślałem. Spodziewałem się zwycięstwa już w pierwszej rundzie i trenowałem ciężko, by już w pierwszym starciu wygrać. On okazał się naprawdę twardzielem. Kilka razy trafiłem go czysto na punkt, a ten facet patrzył na mnie jakby chciał spytać "To wszystko na co cię stać"? Potrzebowałem takiej walki - powiedział po wczorajszym zwycięstwie były dwukrotny mistrz wszechwag, Hasim Rahman (47-7-2, 38 KO). 37-letni pięściarz wypowiedział się także na temat swojej przyszłości.
- Przede mną teraz dużo ciężkiej pracy w gymie. Chciałbym walczyć teraz co miesiąc i w ten sposób odbudować swoją formę. Wiem co muszę teraz robić i następnym razem będę więcej niż gotowy. Jeszcze ze dwa pojedynki i będę gotów na zawodników z pierwszej dziesiątki. Znokautuję ich wszystkich - zakończył Hasim.
Najpierw wygłupy zaczęła organizacja WBA "produkując" nowych mistrzów tytułami "super championa" i "championa regular", a teraz niestety do tej zabawy dołączyła również federacja WBC, fundując "srebrne pasy". I właśnie właścicielem takiego srebrnego tytułu został dziś w nocy Edren Dapudong (18-2, 10 KO), który już w pierwszej odsłonie znokautował Jesusa Jimeneza (28-6, 20 KO).
Walczący w limicie kategorii muszej Dapudong dwukrotnie posłał rywala na deski ciosami na korpus i o ile Jimenez jeszcze za pierwszym razem zdołał przyjąć postawę na osiem, to już po drugim lewym haku na wątrobę został wyliczony do dziesięciu.
Andre Ward (22-0, 13 KO) po raz pierwszy obronił pas WBA w kategorii super średniej, deklasując Allana Greena (29-2, 20 KO) przed własną publicznością na Oracle Arena w Oakland (Kalifornia). "S.O.G." jako jedyny pięściarz w stawce turnieju Super Six wygrał obydwa swe starcia, dzięki czemu po dwóch kolejkach jest samodzielnym liderem klasyfikacji generalnej.
W pojedynku z Greenem, Ward był lepszy w każdej z dwunastu rund i wszyscy trzej sędziowie zgodnie punktowali 120-108 na korzyść czempiona. Po ostatnim gongu mistrz olimpijski z Aten oświadczył, że spodziewał się odrobinę trudniejszej walki.
Allan Green pogratulował zwycięzcy, lecz zaznaczył, ze nie był w najlepszej dyspozycji po wyczerpującym obozie przygotowawczym.
- Andre był dzisiaj świetny, jednak ja nie byłem sobą. Na wagę wniosłem zaledwie 166 funtów i już przed walką czułem się martwy - tłumaczył się Green.
Jak powszechnie wiadomo, w mijającym tygodniu kierownictwo EBU podjęło decyzję, by w walce o wakujący pas mistrza Europy wagi ciężkiej zmierzyli się Aleksander Dimitrenko (29-1, 19 KO) z Denisem Bachtowem (33-5, 22 KO). Obie strony mają do jutra czas na uzgodnienie wszystkich kwestii organizacyjnych, a do samego pojedynku ma dojść najpóźniej 31 lipca.
Z wywiadów udzielanych w tygodniu przez Dimitrenkę rosyjsko- i ukraińskojęzycznym portalom wynika, że Bachtow okazał się jedynym pięściarzem, który - na ten moment - zgodził się na walkę z Ukraińcem.
- Jak komentuję wybór Bachtowa na mojego rywala? To nie jest wybór mój, czy też mojego obozu, tylko federacji EBU. W związku z nagłą rezygnacją z tytułu przez Audleya Harrisona, zaproponowano pojedynek pięciu klasowym europejskim ciężkim: Aleksandrowi Powietkinowi, Nikołajowi Wałujewowi, Francesco Pianetcie, Albertowi Sosnowskiemu i Denisowi Bachtowowi - informuje Dimitrenko. - Wszystkie te propozycje, z różnych powodów, zostały odrzucone, lub - jak w przypadku Wałujewa - pozostały bez echa. Tylko Bachtow odpowiedział, że jest gotowy do rywalizacji, więc nasza walka zapewne się odbędzie - powiedział 28-letni Ukrainiec.