9 stycznia na gali w Magdeburgu po raz kolejny wspólnie z Mateuszem Masternakiem (16-0, 11 KO) wyjdzie do ringu Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO). Tym razem jednak, pod nieobecność przebywającego w USA z Tomaszem Adamkiem Andrzeja Gmitruka, popularny "Wilk" odegra główną rolę w narożniku "Mastera".
Wilczewski już od dłuższego czasu oprócz tego, że sam jest czynnym zawodnikiem, pełni w grupie O’Chikara Gmitruk Team funkcję trenera i to jego pracy w dużym stopniu Masternak zawdzięcza sukces w swoim najważniejszym występie 2009 roku - starciu z Łukaszem Janikiem podczas październikowej gali "Polsat Boxing Night". Warto także przypomnieć, ża na co dzień w rodzinnym Dzierżoniowie "Wilk" zajmuje się szkoleniem najmłodszych adeptów szermierki na pięści.
Świat mało słyszał o Nuri Seferim (26-6, 18 KO), a jest to przecież bokser, który w wadze ciężkiej przegrywał po bardzo dyskusyjnych werdyktach z Tarasem Bidenko czy Denisem Bakhtovem. "Albański Tyson" na szczęście powrócił do kategorii cruiser i w ubiegłym roku powalił już w pierwszej rundzie Herbie Hide'a na deski lewym sierpowym. Potem Anglik był już ostrożniejszy i wypunktował niedocenianego rywala.
Od tego czasu Nuri Seferi (na zdjęciu) zanotował pięć zwycięstw. Ostatnie zagwarantował sobie nokautem w piątym starciu nad Tamasem Polsterem (9-5-1, 4 KO) w ubiegłą sobotę w Szwajcarii, gdzie mieszka na stałe. Dzięki temu zdobył pas WBC Mediterranean kategorii cruiser.
Na tej samej gali wystąpił także jego młodszy o trzy lata brat - Sefer Seferi (10-0, 9 KO) - boksujący notabene w tej samej dywizji. 30-letni dziś Sefer miał propozycję zarówno od Klausa Petera Kohla jak i Wilfrieda Sauerlanda, ale wraz z bratem założyli własną grupę promotorską i promują sami siebie. Młodszy z braci, amatorski mistrz Szwajcarii z roku 2006 (trzy wygrane przed czasem) i 2004, w sobotni wieczór rozprawił się w czwartej rundzie z Tomislavem Grgicem (0-8), choć sądząc po rekordzie Chorwata, wielki sukces to nie jest.
Były mistrz Europy wagi ciężkiej Sinan Samil Sam (31-4, 16 KO) planuje w przyszłym roku powrócić między liny.
36-letni Turek swój ostatni pojedynek stoczył w lipcu 2008 roku, pokonując w kontrowersyjnych okolicznościach na punkty Włocha Paolo Vidoza. Stawką walki był wakujący pas czempiona Starego Kontynentu.
Jak doniósł redakcji BOKSER.ORG jeden z naszych angielskich przyjaciół, dwóch Polaków dostało propozycję występu 13 lutego na Wembley Arena.
Pierwszym z nich jest Krzysztof Bienias (39-3, 16 KO), który miałby zastąpić Michaela Jeninngsa i zmierzyć się z niepokonanym Kellem Brookiem (20-0, 13 KO).
Drugim miałby być powracający do formy Maciej Zegan (40-5, 21 KO). Bokserowi z Wrocławia przedstawiono propozycję pojedynku ze wschodzącą gwiazdą światowego boksu, Kevinem Mitchellem (30-0, 22 KO). Stawką tej potyczki byłby interkontynentalny pas organizacji WBO w wadze lekkiej.
Jeden z najbardziej obiecujących bokserów młodego pokolenia na naszym podwórku - Mateusz Masternak (16-0, 11 KO) - zaledwie trzy tygodnie po występie w Radomiu znów zaboksuje. Tym razem 22-letni Wrocławianin pokaże się 9 stycznia niemieckiej widowni w Magdeburgu, gdzie walką wieczoru będzie potyczka o pas WBO kategorii super średniej pomiędzy Robertem Stieglitzem i Edisonem Mirandą.
"Master" nie poznał jeszcze nazwiska rywala, wiadomo natomiast, że rywalizować będzie na dystansie ośmiu rund. Warto przypomnieć, iż Mateusz w grudniowym rankingu federacji WBC plasuje się na 24. pozycji w wadze junior ciężkiej.
Według informacji "Stuttgarter Zeitung" tymczasowy mistrz świata WBC wagi super piórkowej Vitali Tajbert (15-1, 6 KO) brał udział w bójce.
27-letni pięściarz pobił w niedzielę nad ranem na dyskotece 23-letniego mężczyznę, który z ciężkimi obrażeniami głowy, w stanie zagrożenia życia trafił do szpitala. Ranni zostali także dwaj inni mężczyźni w wieku 20 i 26 lat. Według niemieckiej gazety Tajbert i jego ofiara byli pod wpływem alkoholu. Piewsze badania alkomatem wykazały obecność u obu od jednego do półtora promila alkoholu we krwi.
Richard Schaefer, dyrektor generalny grupy Golden Boy Promotions oraz obóz Floyda Mayweathera (40-0, 25 KO) odrzucili ostatnią ofertę Boba Aruma i jego Top Rank. Póki co oznacza to tyle, że 13 marca "Piękniś" nie stanie w ringu z Mannym Pacquiao (50-3-2, 38 KO) w walce o miano najlepszego boksera bez podziału na kategorie, jednak sytuacja w sprawie zmienia się ostanio z godziny na godzinę.
Ponoć stacja HBO zgodziła się już na pokazanie pojedynku "Pac Mana" z Paulem Malignaggim (27-3, 5 KO) w tym samym terminie w systemie PPV. W ostateczne odwołanie walki dwóch najlepszych dziś pięściarzy nie do końca wierzy jednak analityk i komentator HBO Larry Merchant:
- Boks to jest biznes. Trudno uwierzyć, by Floyd Mayweather, który sam siebie kazał nazywać "Money", mógł odrzucić taką sumę. Tym bardziej, że naprawdę jest przekonany o swoim zwycięstwie - ocenił Merchant.
Znany ze współpracy z Andrzejem Gołotą Roger Bloodworth dołączył do sztabu szkoleniowego odpowiedzialnego za przygotowanie Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) do zaplanowanej na 6 lutego w Newark walki z Amerykaninem Jasonem Estradą (16-2, 4 KO). Bloodworth ma pełnić rolę asystenta stojącego od lat w narożniku "Górala" Andrzeja Gmitruka. Trenerski tercet uzupełnia Ralph Mendez, zajmujący się przygotowaniem fizycznym i siłowym polskiego pięściarza.
Gmitruk już jakiś czas temu zapowiadał, że ze względu na swoją działalność na polu promocji boksu w Polsce widzi potrzebę zatrudnienia szkoleniowca, który na co dzień czuwałby za Oceanem nad formą Adamka, dlatego decyzję o zatrudnieniu Bloodwortha przyjął ze zrozumieniem. Warto też zaznaczyć, że nowego szkoleniowca rekomendował sam Zyggi Rozalski.
- Na poziomie, na jakim jest obecnie Tomasz Adamek, należy zbudować wokół zawodnika cały sztab ludzi i jest to normalne. Nawet sławny Freddie Roach, trenując Oscara De La Hoyę, miał swoich ludzi, którzy pomagali mu w przygotowaniu Oscara - powiedział BOKSER.ORG Gmitruk, który do Adamka dołączy 3 stycznia.
We wtorek ma zapaść decyzja w sprawie walki o miano najlepszego pięściarza globu pomiędzy Mannym Pacquiao (50-3-2, 38 KO) i Floydem Mayweatherem Jr (40-0, 25 KO). Obozowi "Pięknisia" został więc już tylko jeden dzień na akceptację ostatecznej propozycji promotora "Pac Mana" dotyczącej formy kontroli antydopingowych, jaka zostać ma zastosowana na potrzeby wciąż niepewnego, a planowanego na 13 marca, pojedynku; propozycji uwzględniającej: nieograniczoną liczbę testów próbek moczu i pozostawieniu w gestii Sportowej Komisji Stanu Nevada decyzji, czy i jakie dodatkowe testy próbek krwi, oprócz tych pobranych na 30 dni przed walką i po zejściu z ringu, będą niezbędne.
- Pozwolimy Golden Boy Promotions przedstawić ekspertom komisji swoje argumenty przemawiające za koniecznością wykonania dodatkowych testów krwi, a my wyjaśnimy własne stanowisko - zapowiada prowadzący karierę Pacquiao Bob Arum. - Ostatnie słowo należeć będzie do Komisji stanu Nevada. Jeśli zapadnie decyzja, że dodatkowe testy są potrzebne, poddamy się im, jeśli okaże się , że nie, nie zrobimy tego. To komisja jest podmiotem, który ma tu coś do powiedzenia, nie zawodnicy.
Tymczasem Richard Schaeafer z reprezentujący Floyda Mayweathera Jr nadal upiera się przy testach krwi w czasie bliższym niż 30 dni przed walką.
Od kilku dni bokserski światek żyje zamieszaniem wokół testów antydopingowych przed planowaną na 13 marca walką Manny’ego Pacquiao a Floydem Mayweatherem Jr. Obóz Floyda oskarża "Pac Mana" o wspomaganie się bardzo trudno wykrywalnym hormonem wzrostu (hGH) i w związku z tym żąda możliwości przebadania Filipińczyka w dowolnym dniu poprzedzającym pojedynek. Problem w tym, że Pacquiao ani myśli o oddawaniu krwi później niż miesiąc przed wyjściem na ring.
Z pozoru zachowanie "króla Filipin" wydawać się może podejrzane, bo jak mówią ludzie Mayweathera "skoro nie ma nic na sumieniu, powinien być gotowy na kontrolę w każdym momencie"… Patrząc jednak na sprawę z perspektywy Pacquiao, nietrudno zrozumieć i jego stanowisko. Bo niby dlaczego miałby się godzić na traktowanie go jak dopingowicza-recydywisty i tworzenie precedensu, na który mogliby się powoływać jego kolejni rywale? Dlaczego w przypadku walk z jego udziałem miałyby być stosowane inne zasady kontroli antydopingowej niż przy okazji pojedynków pozostałych zawodników? Najlepszym potwierdzeniem słuszności tego rodzaju obaw była sytuacja z ostatnich dni, gdy Timothy Bradley, zgłaszając swoją kandydaturę jako alternatywę wobec Mayweathera, również początkowo zażądał tzw. "olimpijskich" testów antydopingowych (w sumie mógł pójść od razu na całość i zażyczyć sobie dodatkowo np. 70% wpływów z PPV i prawa do wyboru koloru spodenek rywala).
Przystępując w czerwcu 2009 roku na gali w Voelklingen do pojedynku z Denisem Bakhtovem (32-5, 21 KO), niemiecki dwumetrowiec Steffen Kretschmann (14-1, 13 KO) legitymował się znakomitym bilansem 13 zwycięstw przez nokaut w 13 stoczonych walkach.
Doświadczony Rosjanin sprawił jednak sporą niespodziankę, już w pierwszym starciu niszcząc niesplamiony porażką zawodowy rekord faworyta miejscowej publiczności.
BAKHTOV O WALCE Z KRETSCHMANNEM I SPARINGACH Z WAWRZYKIEM >>
Od tamtej pory minęło już ponad pół roku, Kretschmann stoczył jeden zwycięski pojedynek i pragnie teraz zrewanżować Bakhtovowi. Póki co Niemiec przedłużył swój promotorski kontrakt z grupą Arena Box Promotion, z która związany ma być do roku 2014.
- Walka o tytuł interkontynentalny jest ciekawą ofertą, ale finanse nie są takie jak bym chciał. Wiem jakie w Anglii się zarabia pieniądze, bo boksowałem tam trzy lata wraz z Tomkiem Adamkiem dla Panix Europe. Te pieniądze, które oni oferują, nie są dla mnie kuszące i na 90% odrzucam tę ofertę - powiedział Maciej Zegan (40-5, 21 KO) w rozmowie z BOKSER.ORG zapytany o propozycję walki z Kevinem Mitchellem (30-0, 22 KO).
Wrocławianin, który już na początku marca w Katowicach chce zrewanżować się Arturowi Grigorianowi (38-1, 22 KO) za niezasłużoną porażkę sprzed siedmiu lat i dodaje:
- Chcę, by doszło do tego rewanżu. Ktoś wcześniej przeszkadzał i próbował by do tej walki nie doszło, ale na 99% ten pojedynek dojdzie do skutku. Klaus Peter Kohl zaakceptował taką walkę, Grigorian także i prawie na pewno do niej dojdzie.
Janusz Pindera, znakomity dziennikarz sportowy, specjalizujący się m.in. w boksie zawodowym podsumował bokserski rok 2009, publikując na łamach "Rzeczpospolitej" swój ranking P4P oraz listę najlepszych wg niego zawodników w poszczególnych kategoriach wagowych.
Były mistrz Wspólnoty Brytyjskiej Danny Williams (41-8, 31 KO), przygotowujący się do swojej najbliższej walki z Samem Sextonem (13-1, 6 KO), zapowiada znokautowanie swojego najbliższego rywala. Do ich starcia dojdzie 13 lutego 2010 w Wembley Arena.
- Najlepszym rozwiązaniem dla rozwoju mojej kariery będzie znokautowanie Sextona – mówi pewny siebie „Bombardier z Brixton”. - On ze mną stoczy najtrudniejszy pojedynek w swojej karierze. To będzie dla mnie najlepszy, choć spóźniony prezent na gwiazdkę.