|
13-04-2008 Chad Dawson i Antonio Traver obronili mistrzowskie tytułu w Tampa Łzy na ringu Antonio Tarver, mistrz świata IBO i Glen Johnson wychodzili na ring w Tampa mając po 39 lat ze świadomością, że jeśli przegrają ze swoimi rywalami, to jest wielce prawdopodobne, że już nigdy nie otrzymają szansy walki o znaczący tytuł. Tarverowi się ciągle wydaje, że może zrobić karierę aktorską, więc pewnie by się porażką tym nie przejął, ale i tak wygrał z łatwością, odbierając mistrzowski pas IBF Anglikowi Clintonowi Woodsowi. A Johnson? Po walkach z dosłownie wszystkimi najwybitniejszymi w swojej kategorii wagowej - z Bernardem Hopkinsem, Roy’em Jonesem, Clintonem Woodsem (trzy razy), Antonio Tarverem (dwukrotnie), Svenem Ottke, Silvio Branco czy Julio Cesarem Gonzalezem - wydawałoby się, że należy mu się odpoczynek. Po fenomenalnym, choć przegranym po niezmiernie kontrowersyjnym werdykcie, pokazie boksu z Chadem Dawsonem, mistrzem świata WBC, na pewno będziemy Jamajczyka chcieli jeszcze ogladać. Chad Dawson (26-0,17 KO) – Glen Johnson (47-12, 37 KO): komplet sędziów 116-112 dla Dawsona „Słuchaj, wygrałem z Woodsem, z Tarverem i Roy’em Jonesem Jr., więc to ja rządzę w kategorii 175 funtów. Kto twierdzi inaczej, nie zna się na boksie. Chad może będzie najlepszy w przyszłości. Ja jestem teraźniejszością tej kategorii” – powiedział mi na dwie godziny przed walką Glen Johnson, który wie jak walczyć z leworęcznymi, wygrywając siedem z ostatnich ośmiu walk z przeciwnikami bijącymi z odwrotnej pozycji. Widać było, że jest o tym równie święcie przekonany, jak o tym, że pokona mistrza WBC, 25-letniego Dawsona. Ten ostatni, chociaż uczony przez jednego z mistrzów w tej specjalności, swojego promotora Gary Shawa, nie posiadł jeszcze sztuki samo chwalenia, nie mówiąc o pyskowaniu. „Mam ze sobą w Tampie rodzinę, przyjaciół, walczę z takimi przeciwnikami z jakimi chcę, moja kariera nie rozwija się ani za szybko, ani za wolno. Mam 25 lat, za dwa lata będę miał komplet pasów” – mówił Dawson. Kiedy zapytałem się czym było dla niego zwycięstwo nad wtedy niepokonanym mistrzem z Polski, Tomkiem Adamkiem, Chad był pełen kurtuazji. „Wiem, że Tomek walczy w wyższej kategorii. Życzę mu szczęścia, ale już się więcej na ringu nie spotkamy, bo mnie jest dobrze, gdzie jestem. Jeśli już, to zejdę o kategorie niżej. Wygrana z Polakiem zrobiła ze mnie znanego w Stanach pięściarza. Mogę mu tylko podziękować za to, że zgodził się na walkę”. Od pierwszych minut doskonałej, prowadzonej w niezwykle szybkim tempie walki Dawson – Johnson wiadomo było jaka będzie taktyka obu pięściarzy – kombinacje w wykonaniu mistrz świata miały powstrzymywać próby Johnsona skracania dystansu i zadawania mocnych ciosów z prawej ręki. Johnson nigdy nie był znany jako mistrz nokautu, ale raczej pięściarz, który po prostu zamęcza rywali liczbą zadawanych uderzeń. Zaskakujące, przynajmniej w pierwszych dwóch rundach było natomiast to, że znacznie lepszy technicznie Dawson postanowił po prostu się bić. Wygrał dwie pierwsze rundy dzięki znakomitym kombinacjom i szybkości zadawanych ciosów, ale wystarczyłoby, że trzecia runda trwała nie trzy minuty, a trzy minuty i 30 sekund pewnie przegrałby przez nokaut po serii dwóch silnych podbródkowych i trzech celnych prawych prostych weterana ringów. 38-letni Jamajczyk robił na ringu to, co potrafi jak chyba nikt inny nie tylko w tej kategorii wagowej – bez przerwy atakował, nie zostawiając Dawsonowi nawet kilku sekund na odpoczynek. Sytuacja na ringu zmieniła sie, kiedy Dawson zaczął wreszcie walczyć tak, jak zapowiadał jego trener – wybierał momenty do ataków, strał sie prowadzić walkę w środku ringu, nie pozwalał Johnsonowi łatwo skracać dystansu. Tak było do 2 minuty i 30 sekundy dziesiątej rundy, kiedy potężny prawy Jamajczyka trafił Dawsona, który przez następne sekundy walczył tylko o przeżycie - na chwiejących się nogach klinczował, zadawał chaotyczne ciosy – wszystko, żeby tylko urwać kilka sekund, przetrzymać do końcowego gongu. Ostatnie dwie rundy to ponownie cios za cios, pojedynek dwóch pięściarzy stawiających wszystko na jedną kartę, a kibice boksu w hali Forum pożegnali obu bokserów oklaskami na stojąco... z pewnością nie wiedząc, kto jest zwycięzcą. „Nie mogę uwierzyć, że pomimo mojego wieku, moich osiągnięć ciągle jestem oszukiwany w tak okropny sposób. Tak dłużej nie może być w boksie, by można było tak oszukiwać człowieka, który tak ciężko pracuje Będę składał protest – wszyscy widzieli, kto wygrał” – mówił, prawie płacząc, zaszokowany jednogłośnym werdyktem na korzyść Dawsona, o 14-lat starszy od obrońcy tytułu Johnson. Antonio Tarver (27-4, 19 KO) – Clinton Woods (41-4, 24 KO) punktacja 116-112, 117-111, 119-109 dla Tarvera Clinton Woods przekonywał przed walką, że dla niego pojedynek z Antonio Tarverem jest ważniejszy od tego, który stoczył z Roy’em Jonesem jr. „bo teraz jest mistrzem świata IBF i bronię tytułu”. Szkoda tylko, że tak samo nie walczył, szczególnie w pierwszych czterech rundach zupełnie oddając inicjatywę spokojnie punktującemu lewymi prostymi Tarverowi. „Magic Man” nie musiał się wysilać, a przede wszystkim robić tego, czego najbardziej nie lubi – bronić się przed ciągle atakującym rywalem. Woods nie mógł znaleźć recepty na lewy prosty rywala, co było zresztą trudne - jak się ma prawą rękę opuszczoną na wysokość pasa, to nie można być zdziwionym, że się zbiera cios z ciosem. Do tego nie wiadomo dlaczego Woods niezmiernie rzadko próbował bić z prawej ręki, nie używał ciosów podbródkowych choć z upływem rund, coraz bardziej zmęczony Tarver był coraz łatwiejszym celem. Tak naprawdę ciekawie zrobiło sie dopiero w dwóch ostatnich rundach, kiedy Woods wreszcie zrozumiał, że z Tarverem można wygrać i że za 6 minut straci tytuł na którym mu tak zależy. Anglik bił kombinacjami, przestał się bać ciosów Tarvera i zrobiła się walka. Było jednak za późno, by cokolwiek zmienić, Tarver zdobył drugi tytuł walcząc mieście, w którym mieszka od 15 lat i ciągle pozostaje w elicie kategorii półciężkiej. Hollywood też ciągle stoi przed nim otworem, bo patrząc na nienaruszoną ciosami Woodsa twarz Tarvera, można by odnieść wrażenie, że Antonio dopiero będzie walczył „Chad, możemy walczyć kiedy chcesz” - zapowiadał po walce Tarver. „ Po takim biciu jak dostałeś dzisiaj, już nigdy nie będziesz tym samym bokserem. Dostawałeś ciosy od Johnsona i nawet nie wiesz co by było jakbym to ja ciebie trafił...” Przemek Garczarczyk z Tampy |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © Przemek Garczarczyk | ||