05-04-2008

           Czy będzie wreszcie walka Andrzej Gołota – Shannon Briggs?

           Briggs rzuca wyzwanie

           Znający moje teksty sympatycy boksu wiedzą, że jestem wrogiem numer 1 spekulowania na temat potencjalnych walk. W zawodowym boksie, jak w żadnej innej dyscyplinie sportowej, przeciwnicy, miejsca i daty zmieniają się czasami po jednej rozmowie promotorów - ci którzy byli znakomitymi przyjaciółmi są nagle rywalami, a kibicom zostaje rozczarowanie. Zwłaszcza jeśli chodzi o walki Andrzeja Gołoty (41-6, 33 KO). Najnowsza informacja dotyczy walki Polaka z pięściarzem, z którym miał walczyć...12 lat temu – Shannonem Briggsem (48-5, 42 KO). Na razie o taką walkę stara się negocjując z Donem Kingiem jego menedżer, a Andrzej Gołota o niczym nie wie...

           Stary znajomy Shannon

           Kiedy w 1996 roku Andrzej Gołota wygrywał w Atlantic City z Donnellem Nicholsonem, prawie pewne było to, że w następnym pojedynku walczyć będzie z Shannonem Briggsem, uznawanym wtedy za wschodzącą gwiazdę amerykańskiego boksu. Skończyło się tylko na zapowiedziach bo walczący tego samego wieczoru na tym samym ringu „The Cannon” przegrał nieoczekiwanie przez nokaut z Darrollem Wilsonem. Zaczęło się o nim mówić poważnie w minionym roku, kiedy najpierw nieoczekiwanie zdobył tytuł mistrza świata WBO po pokonaniu w ostatnich sekundach 12 rundy Siergieja Liachowicza, a później łatwo go stracił po fatalnej walce z Sułtanem Ibragimowem. To zupełnie nie przeszkadza Briggsowi, który twierdzi, że jest w stanie znokautować wszystkich obecnych mistrzów świata, a przy okazji poświęca trochę uwagi Andrzejowi Gołocie. „Widzicie jak oni odświeżają tego Gołotę?” – mówi Briggs. „ A wiecie dlaczego? Bo liczą na pieniądze od polskiej telewizji, na polskich kibiców! Przecież ten facet nie ma pojęcia o boksie, dlatego boi się nawet do mnie zbliżyć, nie chce ze mną walczyć. Jego ostatnia walka z Mike Mollo – przecież to była żenada!”

           „Briggs? W pierwszej kolejności”

           Andrzej Gołota, który właśnie wrócił z Kolorado, chyba ( z nim jeśli chodzi o narciarskie eskapady nigdy nie wiadomo) kończąc sezon, nic nie słyszał o propozycji Briggsa. „Briggs jak zwykle nie wie co mówi, tylko głośno krzyczy. Jaka propozycja? Komu złożona? Kiedy? To głupek. Byłem na nartach z rodziną w Kolorado, wyjeździłem się, mój syn Andrzejek wygrał wszystkie zawody i teraz zacznę się interesować boksem. Pogadam z Kingiem, z Samem i zobaczymy co dalej. Pozdrowienia dla Shannona...”

           Sam Colonna, trener Andrzeja nie miałby nic przeciwko temu, by jego podopieczny wyszedł na ring przeciwko Briggsowi. „Shannon? Jeden z tych, z którymi chciałbym, żeby Andrzej walczył w pierwszej kolejności. Bokser, który stoi w miejscu i nie potrafi zmieniać pozycji, a na dodatek ma podejrzaną szczękę kontra Gołota? Z przyjemnością!” – odpowiada Colonna

           Alan Hopper, szef prasowy Don King Production, ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza, że polski pięściarz jest jednym z głównych kandydatów do walki z Briggsem. „Od kilku dni w naszej siedzibie na Florydzie jest menedżer Shannona Scott Hirsch, który strasznie chce znaleźć rywala dla swojego podopiecznego” – mówi Hopper. „Don wie, że walka Briggs – Gołota miałaby sens, byłaby ciekawa dla kibiców, ale nie ma na ten ten temat ostatecznej decyzji, bo nie było rozmów z Andrzejem. Ale będą wkrótce...”

           Trudno w tej chwili spekulować na temat ewentualnego terminu, ale biorąc pod uwagę, że po walce z Mike Mollo Andrzej szlifował tylko formę narciarską, a nie lewy prosty, na ponowne pojawienie się Polaka między linami jeszcze poczekamy. Najbliższa gala, której współpromotorem jest Don King (31 maja w Oberhausen) to termin zbyt bliski.

           Przemek Garczarczyk

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK