01-04-2008

          
Floyd Mayweather Jr (72 kg) pokonał przez nokaut kastetem Big Show (200 kg)

Ratlerek wygrał w 11 minut i 44 sekundy

Poświęciłem się dla lepszej sprawy. Wykupiłem na pay-per-view „walkę” najlepszego boksera świata Pretty Boy’a Maywethera (72 kg, 161 cm wzrostu) z ważącym prawie trzy razy tyle (200 kg, 213 cm) Big Show, chcąc zobaczyć czy wygłupy na wrestlingowym ringu skończą się dla tego pierwszego końcem kariery w normalnym sporcie. Ale nie, wszystko było zainscenizowane jak zwykle w perfekcyjny sposób, Big Show bardzo starał się, żeby championowi nie zrobić krzywdy, a Pretty Boy zgodnie z tradycją skończył walkę niszcząc rywala obcym obiektem czyli nałożonym na rękę kastetem. Całość zajęła dokładnie 11 minut i 44 sekundy, po wieczorze wszyscy mieli olbrzymie uśmiechy na ustach idąc do kasy – na stadionie Citrus Bowl było 74,635 osób, wpływy z samych biletów to rekordowe $5,85 mln, a liczba sprzedanych subskrypcji pay-per-view ma przekroczyć 1,2 miliona. Nie mówiąc o gaży Floyda, która miała wynosić $20 milionów...

Pretty Boy w futrzanych gaciach

Mayweather pojawił się na ringu w obszytych futrem spodenkach, w rękawicach do mieszanych sztuk walki i z pięcioma ochroniarzami. Walka zaczęła się od tego, że Mayweather jr – całkiem słusznie zreszta - zaczął biegać po ringu. Wygladało to śmiesznie, bo Big Show jest tak wolny, że jak wodził wzrokiem za Pretty Boyem, to zwykle patrzył się w miejsce, gdzie Mayweathera już nie było. Floyd zaatakował rywala seria ciosów, ale były one zupełnie nieskuteczne, podobnie zresztą jak komiczny pomysł wskoczenia mu na plecy i próba podduszania, która zrobiła na Big Show takie wrażenie, jakby ktoś mu zarzucił na szyję ratlerka. Floyd próbował też kopać Showa po klatce piersiowej, ale że Przemkiem Saletą nigdy nie będzie, to też jego zabiegi nie wywierały na przeciwniku żadnego wrażenia.

Ratlerek lata po ringu

To co działo się później wskzaywało na to, że ktoś z Wrestlemanii posiedział parę wieczorów nad scenariuszem. Big Show, ku przerażeniu widowni (są jeszcze tacy, którzy myślą, że to nie cyrk) zaczął dominować. Parę razy chwycił Floyda za szyję i rzucił nim jak wspomnianym wyżej ratlerkiem, nadepnął mu na rękę (koniec słynnego lewego prostego!), walnął go z czoła, wskoczył na niego swoimi 200 kilogramami, ale Floyd wszystko to przeżył i jeszcze się uśmiechał. Jakim sposobem? To przecież wolnoamerykanka.

Kastet w akcji

Nagła zmiana sceneriusza – na ring, ratując „poniewieranego” Pretty Boya wpada ktoś z jego ekipy, Big Show zostawia na chwilę swoją ofiarę, która chwyta w rękę znajdujace się akurat pod ręką metalowe krzesło (przed chwilą go nie było), waląc nim po głowie Big Showa! Tłum wyje, a Floyd z szybkością błyskawicy zrzuca rękawice i zrywa wiszący na szyi jego ochroniarza (kolejny przypadek..) miedziany kastet. Zakłada go na rękę i wali niczego nie spodziewającego się Big Showa prawym prostym. Pada 200 kilogramów i 213 cm wzrostu, Floyd skacze w góre ze szczęścia mając nadzieję, że we wrześniu tak samo skończy się jego rewanż z Osacarem De La Hoya. Ale wtedy nie będzie kastetów...

Przemek Garczarczyk

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK