19-03-2008

           O bokserskich rankingach ESPN i walce Adamek – Bell

           Jamajka czy Gilowice?

           Juz od paru lat kibice, a co równie ważne stacje telewizyjne większą wage przykładają do rankingów prowadzonych przez miesięcznik „Ring” i Dana Rafaela z ESPN niż „układowych” rankingów trzech głównych federacji – IBF, WBC oraz WBA. Zarówno „Ring”, jak Rafael nie przykładają wagi do interesów prowadzonych – lub nieprowadzonych - przez szefów federacji z szefami firm promotorskich, tylko oceniają rzeczywistą wartość poszczególnych pięściarzy. Prezentuję dziś Czytelnikom listy najlepszych ESPN w wadze ciężkiej oraz półciężkiej – ta pierwsza to potencjalni rywale Andrzeja Gołoty, a w drugiej mamy już teraz w pierwszej dziesiątce Krzysztofa Włodarczyka, a po 19 kwietnia możemy mieć Tomka Adamka (33-1, 22 KO). I to bardzo wysoko, bo najbliższy rywal Polaka, Jamajczyk O’Neil Bell (26-2, 24 KO) jest na czwartym miejscu wśród najlepszych tej kategorii. I jeszcze jedna wiadomość dla kibiców boksu w Stanach, wiadomość dosłownie z ostatniej chwili –wszystko wskazuje na to, że walkę Adamek – Bell nie tylko zobaczymy na ESPN Classic, ale zobaczymy ją na żywo!

           Adamek – Bell: nie mogę się doczekać!

           Tomek Adamek zawsze pokazywał, że może i chce walczyć z każdym, kto przyjmie jego wyzwanie. Udowadnia to po raz kolejny przyjmując walkę w eliminatorze IBF z jednym z najtrudniejszych rywali jakich mógłby sobie wymyślić. Przynajmniej dla mnie, walka Adamek – Bell 19 kwietnia w Katowicach jest najlepszą walką nad Wisłą w historii – nawet biorąc pod uwagę fakt, że właśnie tutaj zdobył tytuł mistrza świata IBF Krzysiek Włodarczyk. Dlaczego? Bo Bell, o czym przeciętny kibic być może nie zdaje sobie sprawy, to legenda w wadze do 200 funtów, pięściarz, który miał walczyć jesienią ubiegłego roku z mistrzem świata wagi ciężkiej Sułtanem Ibragimowem i którego szanse oceniano NA RÓWNI z bokserem, który kilka miesięcy później bił się o dwa pasy z Władymirem Kliczką!

           33-letni Bell to wcale nie legenda, która może tylko wspominać dawne dobre czasy. Parę faktów - nigdy w Polsce nie było pojedynku z udziałem mistrza świata trzech organizacji (Bell miał trzy tytuły niedawno, bo w 2006 roku), tak jakby nigdy nie było walki dwóch byłych mistrzów świat uznanych organizacji i wysoko cenionych na ringu amerykańskich , a takim był mistrzowski tytuł Tomka w kategorii do 175 funtów World Boxing Council. W tym momencie, czy się go lubi czy nie - czapki z głów przed Andrzejem Wasilewskim i Knockout Promotions za zrobienie dla kibiców w Polsce tego, o czym przed laty nie mogli nawet marzyć – oglądanie walk o których głośno mówi się nie tylko w sąsiednim województwie, ale w Stanach Zjednoczonych.

           Jak musi walczyć Tomek,żeby wygrać? Wie to najlepiej Andrzej Gmitruk i nawet nie przyszłoby mi do głowy dawać mu rad. Ale oglądając ostatnio walki Bella miałem wrażenie, że Tomek najlepiej dawałby sobie radę walcząc... jak amator. Bell sparuje obecnie z legendarnym Bernardem Hopkinsem (przygotowuje się do walki z Calzaghe), a „Kat” wymyślił sobie, że Bell ma go atakować. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że ten sam styl przyjmie z Adamkiem. Tomek nie może i z pewnością nie zamierza się z Bellem bić bo jeszcze nie walczył z nikim o sile - i szybkości - ciosu Jamajczyka. Schodząc z linii ciosu, nigdy nie pozostając w jednym miejscu przede wszystkim po zadanych ciosach, bijąc lewym prostym i przytrzymując rywala na dystans prawymi prostymi, Polak ma szansę wybić z rytmu Bella, zmusić go do pojedynku pięściarskiego, a nie wymiany uderzeń. A tego Bell nigdy nie lubił, czasami wręcz przesypiając rundy, w których akcja nie toczyła się po jego myśli...

           Najlepsi według ESPN

           Oto klasyfikacja najlepszych z komentarzem Dana Rafaela:

           Do 200 funtów:

           1.David Haye (21-1). Po zwycięstwie nad Maccarinellim, Haye osiągnął dokładnie to czego chciał – wygrał w imponującym stylu i co dla niego ważniejsze – wygrał walcząc przed amerykańską widownią oglądającą go za pośrednictwem Showtiume. Waga ciężka nie może się go doczekać

           2. Steve Cunningham (21-1). Cunningham powinien walczyć z Haye, ale ten ostatni nie ma nic do zyskania, więc trudno przewidzieć by mu się to udało

           3. Jean-Marc Mormeck (33-4). Haye go znokautował w listopadzie, teraz kontuzje wykluczyły Mormecka do lata. Kiedy wróci King da mu pewnie szasnę w pojedynku z Cunninghamem.

           4. O’Neil Bell (26-2). W tej walce powinny być emocje w każdej sekundzie każdej rundy. Zwycięzca ustawi się w kolejce do Cunninghama.

           5. Enzo Maccarinelli (28-2). Pokazał sporo serca próbując się podnieść po ciosach Haye’a w drugiej rundzie. Ale nic specjalnie więcej.

           6 .Krzysztof Włodarczyk (38-2). Były mistrz z Polski wygrał trzy kolejne walki po przegranej z Cunninghamem. Będzie potrzebował przerwy związanej z problemami z barkiem.

           Waga ciężka:

           1. Władymir Kliczko (50-3). Będzie bronił tytułu w Niemczech z Powietkinem lub Thompsonem, choć walką którą wszyscy chcą zobaczyć byłby rewanż z Peterem. Niech wini swojego brata który ma Petera w kontrakcie.

           2. Samuel Peter (30-1). Nigeryjczyk cięzko pobił Maskajewa, a teraz czeka na Witalija Kliczkę. Jeśli z nim wygra zobaczymy najbardziej oczekiwaną i niezbędna wadze cięzkiej walkę od lat – rewanż za 2005 rok z Władymirem.

           3. Rusłan Szagajew (24-0). Wygrał z Walujewem w kwietniu 2007 roku, teraz będzie rewanż w pojedynku kontrolowanym przez jego sponsora, Universum Box-Promotion.

           4. Nikołaj Wałujew (48-1). Jeśli będzie używał lewego prostego równie skutecznie jak podczas obijania Liachowicza, to powinien odzyskać tytuł.

           5. Aleksander Powietkin (15-0) Nie zrozumiem nigdy dlaczego ekipa Powietkina już teraz chce jego walki z Kliczką. Jeśli do niej dojdzie. Władymir go zniszczy.

           6. John Ruiz (43-7). Można go nie znosić, ale wywalczył prawo do walki o tytuł z łatwością pokonując Jameela McCline’a. Było tam sporo zapasów, ale w tym przypadku częściej w roli zapaśnika występował McCline.

           Przemek Garczaraczyk

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK