14-03-2008

           O prestiżowy pas „Ringu”: Manny Pacquiao kontra Juan Manuel Marquez w Las Vegas

           Będzie walka roku?

           Manny „Pacman” Pacquiao (45-3, 34 KO) – gdyby tylko chciał – mógłby już dawno zostać prezydentem Filipin i jest uważany obok Floyda Mayweathera jr. za najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe, a Juan Manuel Marquez (48-3, 35 KO) od lat reprezentuje dumę Meksyku. Ich walka w o prestiżowy i najważniejszy dla wielu fachowców tytuł miesięcznika „Ring” , w sobotę w Mandalay Bay Events Center (HBO pay-per-view, 9 wieczorem) to nie tylko walka kultur, ale także stylów boksowania: szybkość i żywiołowość Filipińczyka kontra metodyczna, perfekcyjna technika Marqueza. Tych dwóch pięściarzy już raz spotkało się na ringu, cztery lata temu, kiedy ich pojedynek zakończył się kontrowersyjnym remisem. Jeden i i drugi był pewny, że wygrał – Pacquiao, bo miał Marqueza na deskach trzy razy w pierwszej rundzie, a Meksykanin bo uważał, że wygrał ostatnich szęść rund tego pojedynku. Idealny przepis na to, by ich rewanż był walką roku.

           Bukmacherzy za Pacmanem

           Bukmacherzy uważają, że walczący z odwrotnej pozycji 29-letni Pacquiao ma zdecydowanie większe szanse na wygraną choćby dlatego, że jest pięć lat młodszy i jest lepszym pięściarzem niż ten, który wyszedł na ring cztery lata temu. Manny stał się bokserem mogącym skrzywdzić rywala zarówno lewą jak i prawa ręką i nie jest już tylko szalejącym po ringu Filipińczykiem przekonanym, że i tak wygra walkę jednym błyskawicznym ciosem z lewej reki. W Marquezie upatruje się starzejącego się „fightera”, który choć ciągle potrafi dominować na ringu, nie robi to w tak przekonywający sposób jak kiedyś. Po stronie jego zalet - choć niekoniecznie jest to atut przeciwko Pacmanowi - pozostaje fakt, iż w ostatnich dwóch latach stał się bokserem chętniej wdającym się w wymianę ciosów, szukający nokautu.

           Marquez: Koncentracja od pierwszej rundy

           Dla wielu fachowców Pacquiao jest pięściarzem fizycznie silniejszym, ale dla Marqueza porównywanie tego co działo się w 2004 roku nie ma sensu. „Jestem bardzo dobrze przygotowany do tego pojedynku. Kibice zobaczą walkę, jakiej się spodziewają. Postawię wszystko na jedną kartę. Co z tego, że Pacquaio jest lepszym bokserem, ale ja jestem nie tylko lepszy niż wtedy, ale przede wszystkim walczę inaczej. Pacman nie będzie na to przygotowany”. Marquez zapowiada, że nie wyjdzie do walki tak zrelaksowany jak przed czterema laty, a szczególnie po tym, jak wszystko układało się po jego mysli w pierwszych 60 sekundach pojedynku. Później była lewa ręka Pacquaio i Meksykanin walczył do końca rundy o to by przetrwać. I dobrze pamięta, że nawet to, że od 2 rundy rozpoczął swoją nieprawdopodobną pogoń za punktową przewagą Filipińczyka nie wystarczyło do zwycięstwa...

           Pacquiao: lewa i prawa ręka

           Dla Freddie Roacha, trenera Manny Pacquaio nie ulega wątpliwości, że kibice zobaczą znakomitą walkę. I nie ma wątpliwości, że jego bokser wygra. „Manny jest w doskonałej formie. Chyba w najlepszej w jakiej go kiedykolwiek widziałem. Przede wszystkim jest w 100 procentach skoncentrowany tylko na boksie, bo czuje się zawiedziony faktem, że mając rywala trzy razy na deskach w pierwszej rundzie nie potrafił w przekonywający sposób zakończyć walki. Czuje, że zawiódł swoich kibiców i swój kraj. Nie ma żadnego pogrywania w koszykówkę, nocnej ruletki czy grania w bilard – jest tylko boks. Nie chcę zapowiadać, że wygra przez nokaut, ale wcale nie zdziwiłbym gdyby tak się stało – szczególnie w końcowych rundach.”

           Kto wygra?

           Jeśli Marquez będzie w stanie uniknąć ataków Pacquiao w pierwszych trzech rundach, skutecznie używać lewego prostego, i szybkiej prawej kontry, Pacquiao może wpaść w panikę i zmienić swój plan walki. Jeśli ponownie padnie na deski i zostanie zaskoczony nie tylko lewym prostym, ale i szybkością Filipińczyka tym razem nie będzie w stanie odrobić strat. No i musi zapomnieć o tym, że Pacquaio stał się prawdziwym pogromcą legendarnych meksykańskich pięściarzy. Kto nie wierzy, niech zapyta Erika Moralesa czy Marco Antonio Barrerę...

           Przemek Garczarczyk

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK