|
12-03-2008 Jeszcze kilka tygodni temu wielu ekspertów i kibiców narzekało, ze waga ciężka od wielu miesięcy przeżywa ostry kryzys. Co prawda zawodnicy byłego ZSRR brylujący obecnie w królewskiej kategorii dysponują odpowiednim wyszkoleniem, ale podkreślano ich nudny sposób boksu (ostrożny, mało dynamiczny, spokojny – wręcz ułożony) oraz zbyt… eleganckie (zwykłe, spokojne) zachowanie poza ringiem, co jak boks boksem nie stanowi dobrego prognostyka dla finansowych obrachunków sportowego przedstawienia. Niezależnie od tego, czy to się komuś podoba czy nie, należy przyjąć do wiadomości fakt poparty wieloletnim doświadczeniem, że awantury (najczęściej będące tylko improwizowanym przedstawieniem) „nakręcają” koniunkturę bokserską, zainteresowanie planowaną walką co znakomicie przekłada się na wynik finansowy planowanych spektakli. Od czasu wycofania się z ringu niekwestionowanego ostatniego czarnoskórego mistrza Lenoxxa Lewisa, który paradoksalnie, poza ringiem zachowywał się normalnie a i jego klasa sportowa była podważana przez największy rynek zawodowego boksu, aż do czasu zdecydowanych zwycięstw z najgroźniejszymi wówczas przeciwnikami, waga ciężka została zdominowana systematycznie przez białych bokserów, rodem z Europy Wschodniej. W ciągu ostatnich kilkunastu dni malkontenci bokserscy otrzymali poważne wsparcie. Najpierw nudna walka o dwa pasy mistrzowskie między Sultanem Ibragimowem a Władimirem Kliczką. Pierwszy z nich został zdyskwalifikowany przez widzów za ten pojedynek ( a faktycznie jest chyba lepszym bokserem, niż to wynikałoby z jego ostatniej walki) a i Kliczce dostało się za tę walkę. Czarę goryczy przelało zachowanie bokserów przed i po walce. Spokój, kultura, wychwalanie zalet rywala… A w ubiegłą sobotę kolejne (oczekiwane co prawda) ale jednak zmiany w królewskiej kategorii. Po pierwsze definitywne przejście do kategorii ciężkiej zapowiedział nietuzinkowy D. Haye. Czarnoskóry gladiator z Wysp Brytyjskich nie tylko nieszablonowym sposobem boksu wzbudza ogromne zainteresowanie, ale też jego zachowanie poza ringiem wróży kategorii ciężkiej powrót na pierwsze strony gazet. Anglik jeszcze nie posmakował rywalizacji w najwyższej kategorii (starcia z polakiem T. Boninem nie można uznać za miarodajny prognostyk) a już zdążył „opyskować” takich braci Kliczko… No i kolejna zmiana (przez wielu obstawiana w ciemno) – stracił swój tytuł Kazach Oleg Maskajew na rzecz Nigeryjczyka Samuela Petera. Nowego mistrza uznaje się obecnie za najsilniej bijącego ciężkiego, co samo w sobie jest ciekawym prognostykiem dla widowisk bokserskich. I tak w krótkim czasie mamy dwóch „nowych” czarnoskórych medialnych ciężkich, a dodatkowo wyeliminowanych zostało dwóch nudnych białych mistrzów. Chociaż ja akurat nie do końca podzielam to zdanie. A jak mawiał Bert Sugar, prawdziwy bokser wagi ciężkiej musi nokautować rywali i tu wykonywał swój charakterystyczny ruch prawą ręką, w której tkwiło ogromne cygaro… Maskajew zapowiada kontynuację kariery. Władimir Kliczko twierdzi, że i on i Witalij wyjdą na ring w połowie roku… Pozostaje tylko zapytać: kto z kim i kiedy, a emocje będą gwarantowane. Podobno. |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © MIRKIEWICZ | ||