| |
09-03-2008
Efektowne nokauty Davida Haye w Londynie i Samuela Petera w Cancun
Maskajew nie przeżył Koszmaru
Waga ciężka czekała od kilku lat na boksera, który będzie potrafił nie tylko wygrywać, ale robić to w emocjonującym stylu. Już nie musi, bo Samuel „Nigeryjski Koszmar” Peter (30-1, 23 KO) pokazał, że jest najmocniej bijącym zawodnikiem wagi ciężkiej, w efektowny sposób, przez nokaut w szóstej rundzie, wygrywając z Olegiem Maskajewem (34-6, 25 KO) i zdobywając na własność tytuł mistrza świata World Boxing Council. Na tej samej gali w meksykańskim Cancun, w sali Plaza del Toros, gdzie każdego tygodnia odbywają się walki byków doszło do dużej niespodzianki - 36-letni Nate „The Galaxxy Warrior” Campbell (32-5, 25 KO) zdobył trzy tytuły mistrza świata (IBF, WBO, WBA) wygrywając na punkty (116-111 oraz 115-112 dla Campbella, 114-113 dla Diaza) z do tej pory niepokonanym mistrzem wagi lekkiej Juanem „Baby Bullem” Diazem (33-1, 17 KO). Niespodzianki nie było natomiast w Londynie, gdzie David Haye (21-1, 20 KO) swoje występy w wadze junior ciężkiej zakończył efektownym nokautem na Enzo Maccarinellim (28-2, 21 KO) już w drugiej rundzie pojedynku o mistrzowskie pasy WBO, WBC oraz WBA.
Samuel Peter – Oleg Maskajew, 2 minuta 56 sekunda szóstej rundy.
1 runda: Maskajew stara sie walczyć na dystans. Peter z daleko wysuniętą lewą reką unika ciosów z prawej ręki rywala, ale to Maskajew wydaje się być bardziej przestraszony. Dwa prawe proste Petera dochodzą celu. Piewsza runda w wolnym tempie, więcej ciosów zadanych przez Nigeryjczyka. Runda dla Petera.
2 runda: Maskajew próbuje – nieudanie - trafić Petera lewym sierpowym. Peter walczy w statyczny sposób, zadając tylko pojedyńcze ciosy. Maskajew opuszcza prawa rękę, ale Peter tego nie potrafi na razie wykorzystać. Z każdą minutą w tym na razie wolnym pojedynku, Peterowi udaje się jednak skracać dystans, zwiększając szanse na zadanie mocnego ciosu. Runda dla Maskajewa.
3 runda: Peter trafia lewym prostym, Maskajew zaczyna pokazywać sędziemu, że Peter trafia go w tył głowy. Seria ciosów Petera dochodzi celu, Maskejew się zatacza, Peter atakuje, ale Rosjanin przyjmuje większość ciosów na rękawice. Kilkanaście sekund później sytuacja sie odmienia – Peter chce atakować, ale zostaje trafiony potężnym lewym sierpowym. Obaj pięściarze próbują zakończyć walkę jednym ciosem. Runda dla Petera.
4 runda: Peter zdaje sie odpoczywać, czekając na to, co zrobi jego rywal. Pięściarze są zmęczeni, zadając tylko kilka celnych ciosów, ale te bardziej niebezpieczne - lewy sierpowy, krótki prawy prosty - należały do Maskajewa. Runda dla Maskajewa.
5 runda: Maskajew stara się atakować i uderzać kombinacjami, Peter robi uniki i o mało nie trafia czystym prawym prostym Maskajewa. Lewy Petera i ponownie jego prawy o kilka centymetrów mija cel. Ostatnie 30 sekund to próba wymiany ciosów – po dwa każdego z nich dochodzą celu, ale widać, że ciosy Rosjanina nie robią na Nigeryjczyku żadnego wrażenia. Runda dla Petera.
6 runda: Maskajew chyba traci pomysł na to, co robić w ringu, pokazując natomiast po raz kolejny nieco zagubionemu ringowemu, że Peter bije w tył głowy. Zapomina, że to... jego wina, bo braca głowę już po tym, jak „Koszmar” zadaje cios. Pięć sekund pózniej już nie ma dyskusji, tylko seria ciosów Petera. Najpierw lewy prosty, później sierpowy, którzy rzuca Rosjaninem na liny, a później już tylko otwarty atak Petera. Prawy sierpowy, lewy sierpowy prosto w szczekę Maskajewa i wreszcie prawy prosty, po którym Maskajew już nie wie co sie dzieje na ringu. Sędzia zatrzymuje walkę, pomimo, że Oleg stoi na nogach, ale ani Maskajew, ani jego narożnik nie protestują, wiedzać, że przedłużenie pojedynku choćby o dalszych 15 sekund mogłoby się skończyć dla Maskajewa tragedią.
W tej walce zwycięzcę wyłoniły celne ciosy w szóstej rundzie, zaś przewaga Petera w oficjalnych statystkach (93 do 81 w liczbie zadanych ciosów, 55 do 34 w tzw. „power punches”) to właśnie wynik ataku Nigeryjczyka w ostatnich 60 sekundach tego starcia. „ Jestem gotowy walczyć nawet jutro. Z kim to nie ma dla mnie znaczenia – z kimkolwiek nie będę walczył, znokautuję go” – mówił po walce Peter. Z kim będzie teraz walczył? Najwięcej sensu miałby walka z Władymirem Kliczką, posiadaczem pasów IBF oraz WBO, ale tutaj w grę wchodzić zaczynają układy. Nie ma na razie odpowiedzi na to kto da więcej, zaś reprezentujący zarówno Władimira, jak Witalija Kliczkę Shelly Finkel nie chce nawet słyszeć o propozycji Kinga by zamiast walki z Peterem młodszy Kliczko spotkał się z Nikołajem Walujewem...
David Haye – Enzo Maccarinelli, KO 2.07 druga runda
Na tę walkę Wielka Brytania czekała przynajmniej 5 lat – Enzo Maccarinelli rodem z Włoch, ale walczący pod flagą Walii i Londyńczyk David Haye, który zapowiada, że chce być naśladowcą Evandera Holyfielda i zdobyć tytuł najpierw w wadze junior ciężkiej, a później w ciężkiej. Krótko po 2 w nocy, hala O2 Arena we wschodniej części Londynu była wypełniona do ostatniego miejsca czekając na pierwszy w karierze występ swojego ulubieńca. „Haymaker” Haye nigdy nie walczył w dzielnicy w której się urodził, ale warto było na to poczekać. Po doskonałym pokazie szybkości i siły, tuż przed siedzacym w pierwszym rzędzie swoim idolem, 44-letnim Evanderem Holyfieldem, Haye zakończył swoje walki w wadze junior ciężkiej, dokładając do swoich pasów WBA i WBC, będący w posiadaniu Macarinellego mistrzowski pas WBO. Dokładnie 20 lat temu trzy pasy wygrał w swojej ostatniej walce w kategorii do 200 funtów „The Real Deal”...
„Od początku mówiłem, że jak go trafię szybko, to walka się szybko skończy” - powiedział po wygranym pojedynku Haye. „Dziś walczyło dwóch najlepszych cruiserów na świecie i widzieliście jak wygrałem, jak wielka jest różnica pomiędzy pierwszym i drugim na liście. Dlatego teraz czas bym zaczął walczyć w wadze ciężkiej. Zobaczycie jakie problemy będą mieli ciężcy z moim przygotowaniem technicznym, z moja szybkością, precyzyjnym lewym prostym. Panowie z ciężkiej – zaczynajcie uciekać już teraz”.
Nie wiem , czy bokserzy z wagi ciężkiej będą uciekać przed pięściarzem lżejszym od przeciętnego boksera tej kategorii o 20 kilogramów, ale na pewno potraktują mierzącego 193 cm wzrostu Anglika bardzo poważnie. Przede wszystkim ze względu na znakomitą szybkość zadawania ciosów przez Haye’a jego precyzyjny lewy prosty i kończacy walkę prawy, który już w pierwszej rundzie dwukrotnie wstrząsnął Maccarinellim. Ten ostatni zdawał sobie sprawę, że przy dłuższy zasięgu ramion rywala (prawie 10 centymetrów) musi skracać dystans, uciekając przed ciosami Haye ‘a sprytnymi unikami, zejściem z linii uderzenia, a przede wszystkim NIGDY nie atakować z głową wystawiona na trafienie jak boskerski worek. O tym najważniejszym , ostatnim punkcie Maccarinelli zapomniał, nadziewając się na 90 sekund na końcem drugiej rundy na potęzny prawy Haye’a. Walijczyk padł na liny, powinien być liczony, ale ponieważ sędzia się spóżnił, jeszcze sześć kolejnych ciosów doszło głowy i korpusu Maccarinellego. Walijczyk jeszcze wstał, ale ponieważ zataczał się po ringu jakby wypił butelkę szkockiej, sędzia słusznie zakończył walkę.
Przemek Garczarczyk
foto: David Martin Warr (DKP)
|
|