| |
07-03-2008
Samuel Peter przed o Olegu Maskajewie: „Zjem go żywcem!”
Samuel Peter (29-1, 22 KO), na razie tymczasowy posiadacz mistrzowskiego pasa World Boxing Council, zadeklarował podczas ostatniego przed walką z Olegiem Maskajewem (34-5, 26) spotkania, że zje swojego rywala żywcem. Z tego co ostatnio sprawdzałem, nigeryjski mistrz pięści nie jest z plemienia ludożerców, choć apetyt miał zawsze. Miejmy nadzieję, że tym razem zgotuje sportową ucztę sympatykom boksu, którzy najbliższej soboty będą mieli w czym wybierać. Bo jeśli znudzą się walką o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej na HBO (9.30 wieczorem), mogą przełaczyć kanał telewizyjny na Showtime (9 wieczorem) i walkę o trzy tytuły mistrza świata (WBO, WBC, WBA) w wadze junior ciężkiej pomiędzy Anglikiem Davidem Haye (20-1, 19 KO) i Walijczykiem Enzo Maccarinellim (28-1, 20 KO). W tej samej wadze, w której 19 kwietnia ze znakomitym O’Neillem Bellem w Katowicach zaboksuje Polak Tomasz Adamek.
Haye kontra Maccarinelli
Trzy tytułu mistrza świata w wadze do 200 funtów czekają na zwycięzcę tego pasjonująco zapowiadającego sie pojedynku. Ta kategoria wagowa jest często krytykowana jako mało atrakcyjna (co widać choćby po wypłatach dla pięściarzy), ale rzadko kiedy pojedynki o najwyższe trofea nie są pełne emocji. Trzy ostatnie walki najlepszych w tej kategorii: Mormeck kontra Haye czy dwie walki Mormeck – Bell (najbliższy rywal Adamka) – mogły kandydować do pojedynków roku. A wielu fachowców spodziewa się tego samego po spotkaniu rywali w najbliższą sobotę. Haye, po pokonaniu Mormecka ma trzy tytuły mistrza świata, a Maccarinelli uważa się z najlepszego pięściarza w tej kategorii i tym razem obaj będa mogli udowodnić swoje racje tam, gdzie jest to najbardziej interesujące dla kibica – w ringu. Jeśli dodamy do tego, że Haye i Maccarinelli mają silę ciosu mogącą w ułamku sekundy zmienić przebieg walki, fakt, że Anglik nigdy nie przejmował się zbytnio obroną, Walijczyk lubi zamieniać każdą walkę na bijatykę, a obaj moją dosyć podejrzaną odporność na ciosy to emocje są gwarantowane. Walka Haye – Maccarinelli może być rozczarowaniem tylko wtedy, jeśli pięściarze będą się bali tego, co może z nimi zrobić cios rywala. Biorąc jednak pod uwagę, że z telewizyjnego rozkładu pojedynków wynika, iż starcie w wadze junior ciężkiej na Showtime będzie rywalizowało z walką Juan Diaz (33-0, 17 KO) – Nate Campbell (31-5, 25 KO), pogromcą Macieja Zegana o tytuły w wadze lekkiej na HBO, prawdziwy kibic boksu będzie MUSIAŁ tego wieczoru kilka razy przełączać programy.
Peter kontra Maskajew
Napisałem we wstępie o kulinarnych prognozach Petera przed walką z Maskajewem, ale fakt, że Nigeryjczyk jest 11 lat młodszy i ma na pewno mocniejszą szczękę (Oleg komplet swoich 5 walk przegrał przez nokaut) jeszcze mu zwycięstwa nie daje. Tak samo jak złośliwa uwaga do promotora Maskajewa Dennisa Rappaporta, żeby „kupił sobie nowe okulary by dobrze widziec jak mocno będę trafiał twojego człowieka”.
Bukmacherzy stawiają na Petera w stosynku 4-1, nie dając walce więcej niż 6-7 rund, ale to wszystko przy założeniu, że Nigeryjczyk naprawdę dobrze przygotował się do walki o tytuł WBC. „Sam jest gotowy na Rosjanina, tak jak był gotowy na drugą walkę z Toney’em”– mówi bokser.org współpromujący Petera Don King- „Ja nie będę ukrywał, że nie tylko nie lubię Maskajewa, ale uważam, że Peter jest jedynym z bokserów w wadze ciężkiej, którzy może oczyścić z nich tą kategorię wagową. Powinien walczyć po wygranej z Maskajewem z Władmymirem Kliczko, ale kontraktowo jako emerytowany champion ma to zagwarantowane jego brat Witalij. Ale on po pierwsze jest od ponad dwóch lat na emeryturze, a po drugie ma ciągle kontuzje. To co, znowu będziemy czekać w nieskończoność aż kolejny z Sowietów wydobrzeje? Ja najbardziej chciałbym Władymira i jego dwóch pasów, ale coś mi podpowiada, że to będą kolejne lata przekładania pojedynków z różnych dziwnych względów. Taki jak Peter jest potrzebny w wadze ciężkiej, bo inaczej Rosjanie będą mieli wszystkie pasy i się bedą ze sobą w nieskończoność układać. Kogo to będzie interesować?”
Żeby spełniło się marzenie Kinga, Peter musi walczyć lepiej niż w ostatnim pojedynku z Jameelem McCline. „Proszę, nie porównuj tego co umiem do walki z tym, co było w Nowym Jorku” – mówi Peter- „Tam wcale nie chciałem walczyć– z dwóch powodów. Po pierwsze byłem chory, a po drugie kontuzjowany. Nie mówiąc o tym, że nie przygotowywałem się do walki z kimś, kto ma 2 metry wzrostu jak McCline i miałem chyba tylko z 2 tygodnie żeby się przestawić z kogoś 10 centymetrów niższego i walczącego w zupełnie odmienny sposób. Do tego spróbuj walczyć mając pękniętą kość w ręce i uszkodzony bebenek uszny. Nabawiłem się tego podczas sparingu i przez dwa tygodnie nie mogłem trenować. Pododawaj sobie to wszystko i będziesz wiedział, że z mojego punktu widzenia to była walka życia. Mieć to wszystko na głowie, fatalnie walczyć w pierwszych rundach i wygrać jednogłośnie na punkty z McCline, który nie jest żadnym popychadłem? Byłem z siebie dumny. Na nieszczęście dla Rosjanina nic mi nie dolega. Ale jemu będzie po walce ze mną”.
Przemek Garczarczyk
foto:David Martin Warr (DKP)
|
|