|
25-02-2008 Pierwszy od wielu lat krok w celu unifikacji tytułów kategorii ciężkiej okazał się być krokiem wstecz. Wielu sympatyków boksu miało nadzieję, że trzy pasy mistrzowskie położone na szali w ubiegłą sobotę będą gwarancją przynajmniej ciekawej walki. Niestety stało się inaczej. Z przebiegu walki od razu można wysnuć wniosek, że wina leży po stronie Sultana Ibragimowa, który nie zaryzykował ani razu wiedząc, że przegrywa runda po rundzie unifikacyjny pojedynek. Władimir Kliczko zrobił tyle ile musiał, aby ten pojedynek wygrać i tyle. Otrzymał raptem jeden silny sierpowy w głowę, po którym na chwilę przytrzymał a później walka wróciła do normy, czyli szachowanie niższego rywala lewą ręką. Od razu sypnęło komentarzami, jaka ta waga ciężka kiepska, a że Kliczko niczego nie pokazał (a musiał?), a że ten Ibragimow to totalna beznadzieja itd. w podobnym tonie… I oto na konferencji po walce, Ibragimow stwierdził, że nie mógł walczyć tak jak chciał, gdyż trzy tygodnie przed walką uległa kontuzji jego lewa ręka. Nie pierwszy to już raz dochodzi do sytuacji (jeśli prawdą jest kontuzja Ibragimowa), że oczekiwana bardzo walka okazuje się klapą sportową, gdyż jeden z aktorów jest kontuzjowany. Z jednej strony oczekiwania kibiców i ich pieniądze, z drugiej strony czas antenowy, terminy wynajęcia hal, kontrakty… Jak na razie często jest tak, że kibic jest mniej ważny. To chyba poważny błąd. Komu potrzebna jest walka doskonale przygotowanego atlety z jednorękim przeciwnikiem, albo z takim, co to nie może się mocniej obrócić, albo chodzić…? A gdyby to nieco inaczej wyglądało (kontrakt), to obóz Ibragimowa zgłosiłby kontuzję, walkę by przełożono. Dla dobra obu zawodników i przede wszystkim pracodawców (kibiców). Fani boksu otrzymali produkt efektownie zapakowany, ale wewnątrz znaleźli uszkodzony zamiast kina domowego – magnetowid. Też da się coś obejrzeć, ale nie o to chodziło. I tak, jak po walce Pawlik – Taylor, jeden z promotorów powiedział, że takimi walkami boks się obroni przed MMA i jak arcydramatyczną, choć przegraną walkę, dał Urlich w Niemczech, czy kiepską technicznie ale też dramatyczną Duddy (przed walką Kliczki), tak sam deser tego wieczora okazał się być mocno przereklamowany. A może tak, za ukrycie kontuzji, co w konsekwencji miałoby skutkować małą aktywnością w ringu czy też unikaniem walki, obóz pięściarza ponosiłby spore konsekwencje finansowe. Jak na razie jest odwrotnie. Szkoda dla boksu, bo jestem przekonany, że Ibragimow jest zdecydowanie lepszym pięściarzem, niż miałoby to wynikać z jego ostatniej walki. A tak na marginesie, dziwne że w głównym spocie reklamowym polskiej stacji transmitującej walkę były zdjęcia Ibragimowa i … Witalija Kliczki. Takie to trochę nieprofesjonalne. |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © MIRKIEWICZ | ||