24-02-2008

           Dzisiaj we włoskiej Pescarze rozpoczyna się pierwszy turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie dla pięściarzy europejskich. Wcześniejsze kontynentalne kwalifikacje do turnieju bokserskiego na Olimpiadzie wprowadzono po raz pierwszy przed Igrzyskami w Barcelonie (1992 r.). Kwalifikacje do tegrocznych Igrzysk odbywają się dwuetapowo: pierwsi zawodnicy zapewnili sobie start w Pekinie podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Świata w Chicago (ogółem 80 bokserów), druga faza kwalifikacji to turnieje kontynentalne (po 2 turnieje dla każdego kontynentu, za wyjątkiem Oceanii, gdzie jedyną kwalifikacją bedą Mistrzostwa tejże). Pierwsze turnieje mamy już za sobą - były to kwalifikacje dla pięściarzy afrykańskich (Algier) oraz azjatyckich (Bangkok). Teraz rozpoczyna się rywalizacja najbardziej nas interesująca, czyli europejska. Bazując na liście startowej można powiedzieć, że w Pescarze odbędą się małe Mistrzostwa Europy - ogółem zgłoszono 250 zawodników z 43 krajów. Aby być pewnym miejsca w Pekinie trzeba dotrzeć do finału w swojej kategorii wagowej, dodatkowe szanse są w wagach 54 kg, 57 kg, 69 kg oraz 75 kg - tutaj awans wywalczy trzech pięściarzy. Dla tych, którym nie powiedzie się we Włoszech pozostanie jeszcze turniej "ostatniej szansy" w Atenach (w kwietniu).
Polskę w Pescarze reprezentować będzie 9 bokserów:
48 kg - Łukasz Maszczyk
54 kg - Krzysztof Rogowski
57 kg - Michał Chudecki
60 kg - Krzysztof Szot
64 kg - Mariusz Koperski
69 kg - Michał Starbała
75 kg - Dariusz Sęk
91 kg - Artur Szpilka
+91 kg - Krzysztof Głowacki

W wadze 51 kg kwalifikacje olimpijską wywalczył podczas MŚ Rafał Kaczor, natomiast w kategorii 81 kg nie mamy na chwilę obecną wartościowego zawodnika. Jak przedstawiają się szanse naszych reprezentantów w rywalizacji o bilety do Pekinu? Pozwolę sobie na małe spekulacje.

           W kategorii papierowej Łukasz Maszczyk wydaje się jedną z naszych największych nadziei. W karierze tego zawodnika od triumfu w Mistrzostwach Unii Europejskiej w 2006 roku brak jednak spektakularnego, międzynarodowego sukcesu. Szkoda, że Maszczyk nie sprostał na MŚ Ukraińcowi Szigajewowi, który jest zawodnikiem w jego zasięgu, stawka w Pescarze mimo, że niezbyt liczna (13 zawodników), to doborowa. Faworytami będą Rosjanin (prawdopodobnie kolejną szansę dostanie Dawid Ajrapetian), Węgier Pal Bedak i groźny, zwłaszcza na swoim terenie Włoch Alfonso Pinto. A bez kwalifikacji jest też doświadczony Azer Dżejhun Abijew, Macedończyk Mumin Veli czy nieobliczalny Hiszpan Kelvin de la Nieve. Wiele będzie zależało od losowania - jeśli Polak nie trafi od razu na któregoś z faworytów, ma szansę na awans do finału i kwalifikacje olimpijską.
Rywalizacja w wadze muszej mniej będzie zaprzątać naszą uwagę z racji tego, iż Rafał Kaczor ma już miejsce w reprezentacji olimpijskiej zaklepane. A rywalizacja będzie zapewne ciekawa, bo miejsca tylko 2, a chętnych nie brakuje: Jerome Thomas (Francja), Bato-Munko Wankiejew (Białoruś), Salim Salimow (Bułgaria), Igor Samoilenco (Mołdawia) - że poprzestaniemy tylko na tych nazwiskach.
W kategorii 54 kg poraz kolejny szansę otrzymał Krzysztof Rogowski. Trudno jednak optymistycznie patrzeć na jego szanse, jeśli weźmie się pod uwagę, że bez kwalifikacji są tu tacy zawodnicy jak: Ali Alijew (ex-mistrz Europy z Rosji przeniósł się do Azerbejdżanu i barwy tego kraju będzie reprezentował), Detelin Dalakliew (Bułgaria), Ali Hallab (Francja), Nikoloz Izoria (Gruzja), Chawazy Chacygow (Białoruś), Rustam Rahimov (Niemcy), Maksym Tretiak (Ukraina), Rudolf Dydi (Słowacja) czy Wiaczesław Gojan (Mołdawia, przeszedł z kategorii 48 kg).
W piórkowej znów Michał Chudecki wygrał rywalizację z Andrzejem Liczykiem. Czy jednak stać go na awans conajmniej do półfinału (w tej kategorii będą 3 przepustki do Pekinu)? Groźnych konkurentów nie brakuje, że wspomnijmy tylko Khedafi Djelkhira (Francja), Szachina Imranowa (Azerbejdżan), Aleksieja Szajdulina (Bułgaria) czy Stephena Smitha (Anglia). Chudecki czyni postępy i myślę, że przy szczęśliwym losowaniu stać go na sprawienie niespodzianki.
Waga lekka. Kolejna międzynarodowa próba Krzysztofa Szota, zawodnika niby od lat dobijającego się do czołówki europejskiej, ale wciąż brak tej przysłowiowej "kropki nad i". Dla Szota to już chyba "ostatni dzwonek" - teraz albo nigdy. Stawka rywali solidna - najgroźniejsi powinni być Ukrainiec Oleksandr Kliuczko, Azer Romal Amanow, Gruzin Konstantin Kupatadze, Niemiec Artur Schmidt, Białorusin Wazgen Safarianc czy Daouda Sow z Francji. Z powrotem w wadze lekiej może się też pojawić rutynowany Dimitar Sztilianow (Bułgaria), który długo zmagał się z kontuzjami, potem próbował sił w wadze 69 kg (w jego naturalnej wadze 64 kg miejsce w reprezentacji blokuje mu świetny Boris Georgiew), aż w końcu - w tym roku - ponownie boksuje w kategorii lekkiej.
W lekkopółśredniej Polskę reprezentował będzie Mariusz Koperski, który wygrał rywalizację z Marcinem Łęgowskim. Rywali ma jednak nie byle jakich - bez olimpijskiego biletu są wciąż tacy znakomici pięściarze jak: Ionut Gheorghe (Rumunia), Gyula Kate (Węgry), Emil Maharramow (Azerbejdżan), Mykoła Semeniaga (Ukraina), Onder Sipal (Turcja) czy Martin Dressen (Niemcy). Awans do finału byłby dla Koperskiego przeogromnym sukcesem.
Kategoria 69 kg ma zdecydowanego faworyta w osobie rosyjskiego weterana Andrieja Bałanowa (32 lata). Mistrz Europy nieoczekiwanie nie wywalczył kwalifikacji podczas MŚ i to może być jego ostatnia szansa. W razie kolejnego niepowodzenia niewykluczone, że trenerzy "sbornej" postawią na któregoś z młodszych zawodników. Obok Bałanowa o zobaczeniu Pekinu marzą m.in. Magomed Nurutdinow (Białoruś), Samwel Matewosjan (Armenia), Asłan Bajramow (Azerbejdżan, zastapił doświadczonego Rusłana Chairowa), Oleksandr Streckij (Ukraina), Kachaber Żwanija (Gruzja) czy młody Anglik Billy Joe Saunders (wygrał rywalizację w swoim kraju z byłym medalista MŚ Neilem Perkinsem). Z groźniejszych rywali naszemu Michałowi Starbale ubył za to solidny Irlandczyk Roy Sheahan (kontuzja). Szanse Starbały - niestety, realnie oceniając - iluzoryczne.
W wadze średniej trenerzy naszej reprezentacji konsekwentnie stawiają na Dariusz Sęka, ale realnie oceniając - na olimpijski awans trudno liczyć. Waga bez zdecydowanego faworyta, ale za to cała masa zawodników prezentujących podobny poziom - Rahib Bejlarow (Azerbejdżan), James Degale (Anglia), Andranik Hakobjan (Armenia), Georgi Nakani (Gruzja), Aleksandr Rubjuk (Estonia), Darren Sutherland (Irlandia) czy Bulent Ulusoy (Turcja, startuje w tym roku w wyższej wadze) - z tego grona powinni wyłonić się zdobywcy premii w postaci olimpijskiej kwalifikacji.
W wadze półciężkiej na chwilę obecną nie mamy zawodnika, mogącego "zamieszać" w europejskiej czołowce. Ciekawie zapowiadajacy się Krzysztof Sadłoń został wyeliminowany przez kłopoty zdrowotne. W Pescarze głównym pretendentem do zwycięstwa powinien być Ismail Syllah (Ukraina). O drugie miejsce premiowane awansem zapewne powalczą Constantin Bejenaru (Rumunia), Kenneth Egan (Irlandia), Bahram Muzaffer (Turcja) czy Robert Woge (Niemcy).
W kategorii ciężkiej nasi trenerzy postawili na młodego Artura Szpilkę. Talent to niewątpliwy, ale czy jest w stanie powalczyć z bardziej rutynowanymi zawodnikami o bilet do Pekinu? To nie to samo co walki na juniorskich ringach. A stawka rywali mocna, że wymienimy tylko Elchina Alizade (Azerbejdżan), Denisa Pojacykę (Ukraina), Wiktora Żujewa (Białoruś), Alexandra Povernova (Niemcy), Heliasa Pavlidisa (Grecja) czy Vitaliusa Subacjusa (Litwa). Będzie ciężko.
W wadze superciężkiej też zapowiada się ciekawie. W stawce pojawi się 2 ... Rosjan - Magomed Abdusalamow od jakiegoś czasu reprezentuje Białoruś, a w składzie Azerbejdżanu awizowany jest młody i utalentowany Dawid Arszba. Oprócz nich w walce o Pekin liczyć powinni się tacy pięściarze jak: Jaroslav Jaksto (Litwa), Kubrat Pulew (Bułgaria), David Price (Anglia), Robert Helenius (Finlandia, wreszcie wyleczył kontuzję) czy Stefan Kober (Niemcy). My mamy w tej wadze Krzysztofa Głowackiego, ale biorąc pod uwagę klasę przeciwników - o olimpijski bilet będzie szalenie trudno.
Reasumując - biorąc pod uwagę obecny skład i możliwości reprezentacji Polski - realnie wywalczenie już jednej kwalifikacji będzie sukcesem. Czym jednak byłby sport bez niespodzianek? Kibicujmy więc naszym reprezentantom, aby wśród "czarnych koni" turnieju były też polskie nazwiska. Wszak przez lata całe to właśnie bokserzy dostarczali nam - obok lekkoatletów - największej liczby medali podczas igrzysk Olimpijskich. Oby te czasy kiedyś wróciły - czego sobie i kibicom boksu życzę. A o postawie naszych pięściarzy w Pescarze będzie można oczywiście przeczytać na łamach bokser.org

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © ASTARON