22-02-2008

          
Władymir Kliczko – Sułtan Ibragimow jednoczą tytuły w Madison Square Garden

Pierwszy raz w stuleciu

Władymir Kliczko i Sułtan Ibragimow przeprowadzili otwarty trening w jednym z najbardziej ruchliwych miejsca świata – w Hard Rock Cafe na nowojorskiej Times Square. Tłumów nie było. Parę osób zrobił im zdjęcia, kilka innych zapytało, wskazując na Kliczkę „czy to Gołota?”. To wszystko przed pierwszą od 1999 roku, czyli pierwszą w tym stuleciu walką jednoczącą tytuł mistrza świata dwóch organizacji. Dziewięć lat temu były tłumy, bokserzy nie mogli nigdzie się ruszyć bez ochrony, ale to byli Evander Holyfield i Lennox Lewis. W sobotę na ring MSG wyjdzie mistrz świata IBF Władymir Kliczko(49-3, 44 KO) i mistrz WBO Sułtan Ibragimow (22-0, 17 KO). Przynajmniej dla mediów w Stanach Zjednoczonych, a już na pewno dla przeciętnego kibica, to nie to samo.

32-letni Ibragimow miał w minionym roku walczyć z mistrzem WBA Rusłanem Szagajewem w Moskwie, ale kiedy Rusłana zmogła żółtaczka, na jego miejsce wskoczył Holyfiled. Sam fakt, że mający 10 lat za sobą najlepsze bokserskie czasy „Real Deal” dostał walkę o tytuł, najlepiej oddaje stan kategorii ciężkiej. Ibragimow, mały i lekko grubawy jak na obecny ideał pięściarza wagi ciężkiej, wygrał z łatwością. „Wszyscy dookoła powtarzają, że chcą zobaczyć jednego championa” –mówi srebrny medalista olimpijski z Sydney”. „ale przez ostatnie osiem lat nikt nie wyszedł na ring by zjednoczyć tytuły. Jak wygrałem z Briggsem w czerwcu zeszłego roku i zostałem mistrzem świata, powiedziałem mojemu menedżerowi i promotorowi, że walczę dlatego by mieć wszystkie pasy. Pierwszy pas, który dodam do swojego, to pas który ma Kliczko. Co z tego, że nie należę do „dużych” ciężkich? Wielu moich rywali przewyższało mnie o głowę, takich samych mam na sparingach. Jestem mały, więc pracuję dwa razy ciężej niż inni. Jak mój rywal trenuje dwie godziny, to ja cztery. Dlatego jestem niepokonany”.

Niewielu jest takich, którzy uważają, że Kliczko może przegrać walkę z Ibragimowem. Pesymiści wskazują na słabą szczękę i braki kondycyjne będące przyczyną porażek z Rossem Purity, Lamonem Brewsterem i Corrie Sandersem, ale ostatnia z nich była prawie cztery lata temu. Pomimo, że pięściarze z dawnego Związku Sowieckiego są mistrzami czterech organizacji, paradoks sprawia, że dla Kliczki będzie to pierwszy rywal mówiący tym samym językiem od kiedy, 12 lat temu, został zawodowcem. Władymir nastawił się za to na walkę „po amerykańsku”, wychodząc w ostatnich czterech walkach na ring przeciwko wspomnianemu Lamonowi Brewstereowi, Ray’owi Austinowi, Calvinowi Brockowi i Chrisowi Byrdowi. „Ibragimow to inteligenty bokser. Nie wygląda imponująco, ale walczy efektywnie. Nie lekceważących się kogoś, kto wygrał srebrny medal olimpijski” – powiedział jak zwykle pełen dyplomacji Kliczko. Jeszcze lepiej o rywalu swojego pięściarza mówi trenujący Dr Steelhammera Emmanuel Steward. Były szkoleniowiec trzykrotnego mistrza świata wagi ciężkiej Lennoxa Lewisa jest przekonany, że jego podopieczny może zostać jednym z najlepszych bokserów w historii dyscypliny, ale przestrzega przed lekceważeniem Ibragimowa. „Już dziś Władymir jest w elicie wagi ciężkiej, znakomicie porusza sie po ringu, jest bardzo precyzyjny. Zmienia sposób w jaki walczy się w tej kategorii. Musi jednak bardzo uważać na Ibragimowa. Sułtan jest bardzo niewygodnym rywalem dla potężniejszych przeciwników. Bije szybkimi kombinacjami, nigdy po ciosie nie jest w tym samym miejscu, zmusza przeciwnika do ciągłej zmiany pozycji, a to nie jest wygodny styl walczenia dla wysokich przeciwników. Mówię poważnie – to najlepszy z rywali z jakimi Wlad walczył jako zawodowiec”.

Bukmacherzy, którzy muszą wiedzieć co robią, to bo inaczej są uderzani po kieszeni, stawiają mocno na Kliczkę, wypłacając za niego w stosunku 5,5 do 1. Ukrainiec ma za sobą doświadczenie, siłę ciosu, znakomity, precyzyjny lewy prosty, a przede wszystkim dłuższy zasięg ramion co przy stylu walki obu pięściarzy, może okazać się decydujące. A Ibragimow? Na początku 2007 roku, miesięcznik „Ring” wybrał go „najbardziej przereklamowanym pięściarzem wagi ciężkiej”, by później zignorować fakt, że Sułtan miał najlepsze 12 miesięcy w karierze. Jego atuty to fakt, że jego najsilniejszą bronią jest akurat to, czego Władymir najbardziej nie lubi robić – obrona ciosami zadawanymi przez leworęcznych rywali i radzenie sobie z przeciwnikiem, który ciągle stara się skracać dystans i bić seriami na korpus. Czy Kliczko nauczył się wreszcie, jak uciekać przed ciosami leworęcznych rywali? Czy nie straci nerwów widząc ciągle próbującego skrócić dystans Ibragimowa? Jeśli odpowiedź na te pytania brzmi „tak” i „nie”, Władymir będzie miał łatwe zadanie - zwłaszcza, jeśli Sułtan będzie tak mało aktywny jak w ostatnich walkach, kiedy zadawał przeciętnie po tylko 30 ciosów w rundzie. Tak walcząc, Sułtan doczeka się tylko sińców pod oczami i nie doczeka 12 rundy.

Przemek Garczarczyk z Nowego Jorku

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK