|
30-12-2007 Cunningham, który niedawno odebrał tytuł Włodarczykowi czyniąc tym samym polski naród gołodupcem w kwestii posiadania liczących się pasów w boksie i tym razem wyszedł z konfrontacji, w której wcale nie był faworytem (sic!) zwycięsko. Był nim Marco Huck, i byłby nim zapewne (w opinii organizatorów gali) do momentu ogłoszenia werdyktu sędziów punktowych, gdyby nie rzucony na znak poddania w 12 rundzie przez Uliego Wegnera biały ręcznik. Huck wygrał chyba tylko pierwszą rundę pojedynku, w której celnie uderzył kilka razy prawym prostym, po czym…USS notując zwycięstwa w kolejnych starciach skutecznie odbierał ochotę na pas IBF Marco Huckowi. Uważam, że kulminacyjnym momentem w walce był celny prawy sierpowy, bodajże w 4 rundzie (nie notowałem), który nie tylko wstrząsnął przy tym odrzucając głowę Marco, ale i spuścił całe powietrze z buńczucznego i gniewnego Niemca. Huck stał się od tamtej pory dość apatyczny, skutki ciosu odczuwał przez resztę pojedynku, natomiast kontuzja ucha odniesiona po charakterystycznym prawym sierpowym Cunninghama jeszcze bardziej zszargała dostatecznie już sponiewieranego psychicznie Niemca. Zasadniczym błędem, który popełniał Huck była stateczność, która stała się dla szybkiego, ruchliwego, wyrzucającego serie ciosów Cunninghama dodatkowym ułatwieniem. Szkoda, że Huck nie wziął przykładu z Włodarczyka walczącego w Warszawie, któremu przecież dość dobrze udawało się wówczas unikać razów przez balans (Włodarczyk umie balansować?) i dobrą pracę rękawic. Oglądając pojedynek w Bielefeld momentami widoczny był (bo przez chwile nawet był) Włodarczyk, ten z Katowic. Statyczny, sztywny pal, który nie potrafił przygotować dobrej akcji popierając to wcześniej lewym prostym. Huck miał w sobie za dużo złej krwi, zdecydowanie zabrakło mu taktyki. Mało uderzał na dół, nie próbował skracać dystansu, biernie czekał na atak rywala, nie mając zbytnich umiejętności w kontrowaniu… A Steave? Po za tym, że pojedynek zaczął bardziej spokojnie niż poprzednie swoje walki nie specjalnie zaskoczył potwierdzając, że jest zdecydowanie jednym z najlepszych bokserów wagi junior ciężkiej. Celnie uderzał w korpus, ciosami podbródkowymi, wybornie kontrował i udowodnił, że klincz również jest jakże ważnym elementem pięściarstwa. Świetne przygotowanie kondycyjne oraz taktyczne USS stanowiło spoiwo na razie nie do ruszenia przez niewątpliwie utalentowanego, ale mało jeszcze doświadczonego Marco Hucka. Cunn zrobił dobry interes dzisiejszego wieczora, jego konto powiększyło się o dość dobre pieniądze, a sam wyszedł z ringu bez zbytnio opuchniętej twarzy. Jest bardzo dobrym bokserem, jeszcze lepszym biznesmenem, ceni swoje zdrowie, lubi to co robi i jeszcze na tym zarabia, chociaż dużo ryzykuje jeżdżąc po świecie. |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © KUBA | ||