23-12-2007

           Czytając forum “Boksera”

           Panowie, jeśli można...

           Do napisania tego artykułu przymierzałem się od praktycznie pierwszego dnia, kiedy zacząłem przeglądać forum „Boksera”. Tematów przybywało praktycznie każdego dnia, ale dopiero teraz zebrałem się żeby przynajmniej kilka rzeczy poddać forumowiczom pod uwagę zanim usiądą do komputera, żeby napluć na pana X albo poklepać po plecach pana Y. Czasami jak czytam wpisy jest mi straszno, czasami śmieszno - ale na pewno nigdy nie jest nudno. Oto kilka (znalazłoby się kilkadziesiąt) wybranych tematów, niektórych z cytatami, a niektóre tylko z pamięci...

           DAREK MICHALCZEWSKI

           Według forumowiczów Michalczewski jest albo nic nie warty bo mu grali hymn niemiecki, albo fenomenalny bo był długo mistrzem świata, wielokrotnie bronił mistrzowskich tytułów. Co ja o nim sądzę? Na pewno, że był najinteligentniejszym polskim bokserem-biznesmenem, bo trzeba mieć więcej w głowie niż w mięśniach rezygnując z dwóch pasów mistrzowskich (WBA i IBF), zatrzymujac sobie w 1997 roku, po naprawdę doskonałej walce Virgila Hilla tylko ten... najmniej znaczący (WBO). Decyzja „Tygrysa” była niczym innym niz zimną kalkulacją – zatrzymam pas kontrolowanej przez mojego promotora (Universum) organizacji, bo będę mógł walczyć na własnych śmieciach, ze starannie wybranymi rywalami z Malawii czy innym boksersko wspaniałych krajów. Jak zatrzymam pasy IBF i WBA, to mi każą walczyć w Stanach z NAPRAWDĘ najlepszymi na świecie i pasem (oraz pieniędzmi) mogę się nie nacieszyć. No i Michalczewski nigdy w USA nie zawalczył. Już nawet nie będę komentował podawanego skrzętnie przez różne polskie media kwestie „negocjacji” walki z Roy’em Jonesem Jr. Michalczewski chciał walczyć tylko w Niemczech i mieć zagwarantowane $10 milionów dolarów. Kiedy w tamtych odległych czasach rozmawiałem na ten temat i z RJJ i szefami mającej pokazywać walkę HBO, wszyscy pukali się w głowę - RJJ, który był wtedy najlepszy na świecie bez podziału na kategorie wagowe nie mógł uwierzyć, że ktoś, kto nigdy nie walczył w Stanach może mu stawiać warunki, a HBO, że Darek chce pieniędzy które dostawało wtedy 2-3 pięściarzy świata. Odpowiedzcie sobie sami, panowie i panie, dlaczego Darek Michalczewski stawiał takie warunki.

           FLOYD MAYWEATHER JR.

           „Floyd to antybokser , powinno się go zdyskwalifikować za klincze , obracanie się do przeciwnika plecami i bokiem i za antyboks”. – napisał jeden z aktywniejszych działaczy forumowych, a przerażający jest fakt, że nie jest to opinia odosobniona. Floyd walczył z takimi co się lubią bić, nie przejmując się techniką i taktyką (Hatton, Gatti), z takimi co lubią taktykę (De La Hoya), a rezultat zostaje taki sam – on wygrywa, oni przegrywają. Do czasu jak w boksie nie wprowadzi sie jak w gimnastyce dodatkowych punktów za „wartość artystyczną”, takie komentarze są kompletnie bez sensu. Nie będę już nawet dodawał, że NIE MA w Stanach, wśród ludzi zawodowo piszących o boksie takiego, który nie uważa Floyda za najlepszego na świecie, a są to ludzie, który przy całym szacunku tych co działają pisarsko na forum, mający 100-krotnie większe doświadczenie. Idąc za tą logiką, Mayweather powinien się okładać po szczęce z Ricky’m bo to by się „lepiej oglądało” i zapomnieć, że jest lepszy technicznie, szybszy, bardziej utalentowany, itd, itp. Byłem na tej walce w Las Vegas i pierwsze słowa Hattona w szatni brzmiały: „Ku..., jaki ten skur... jest dobry!”. Bez komentarza.

           ANDRZEJ GOŁOTA CIĄGLE NA RINGU

           Nawet nie wiem od czego zacząć. Od wyśmiania tego, że Gołota wrócił bo mu się pieniądze skończyły, czy w ogóle dyskusji na ten temat tego, że on walczy. Gołota, wbrew opiniom geniuszów polskiego dziennikarstwa piszących na zasadzie, „trzeba coś kontrowersyjnego naskrobać, bo jak ja nie napiszę, to znajdą takiego, który jak najbardziej za mniejsze pieniądze” miał w momencie podejmowania decyzji o powrocie na ring tyle pieniędzy, że jego dzieci nie musiałyby się splamić zawodem do emerytury. Ma kilka firm, znakomicie ulokował wypłaty za Bowe’a, Lewisa i Tysona i choć dla niektórych to musi być potwornie obca idea, wrócił, bo po prostu nie chciał zakończyć kariery kilkudziesięciosekundowym wspomnieniem o Brewsterze. Dlaczego tyle kontrowersji budzi sam fakt, że ciągle bije się na ringu, zawsze mnie zastanawiał. A co to kogo tak naprawdę obchodzi? Przecież to jego zdrowie, jego czas. Jak ktoś nie chce, nie musi go oglądać, a jego treningi nie są opłacane przymusowym odciąganiem złotówek z pensji pana Kowalskiego czy Nowaka. Więc w czym problem? Że mówią przed walką, że Andrzej jest z Polski? Proszę mi wierzyć, a pracuję w USA jako dziennikarz od 18 lat, także dla amerykańskich mediów, że nawet jak Gołota przegra, to naprawdę nie jest największym problemem (albo choćby maleńkim) jeśli chodzi o postrzeganie Polaków w Stanach.

           BOXREC.COM

           Jedna z pierwszych rzeczy, które mnie uderzyły w komentarzach to niezwykłe uwielbienie dla tej strony, często traktowanej w polskim środowisku jako wyrocznia na temat tego, kto z kim walczy i kiedy. Boxrec jest strona robiona przez amatorów, bokserskich zapaleńców, często na podstawie plotek, czegoś przeczytanego gdzieś jako „być może”, a podawanego później jako fakt na boxrec. Stronę polecam, ale tylko do statystyk. Resztę można sobie darować.

           ZWYCIĘSTWA I PORAŻKI NIE MAJĄ ZNACZENIA

           „Josip Jalusic waży wiecej i nigdy w karierze nie przegrał przed czasem. Ostatnio wytrzymał 12 rund z silnym Seferim. O ile walka z wcześniejszym rywalem mogla trwać 3-4 rundy o tyle Jalusic pewnie wytrzyma cały dystans a takie rozboksowanie będzie z korzyścią dla Adamka.Kolejny raz daliście sie ponieść magii rekordow, ten ma gorszy ale to nie znaczy ze będzie gorszym przeciwnikiem” – przeczytałem ostatnio. To dość nowa teoria – zwycięstwa i porażki wiele nie znaczą, bo jeden jest mniej wygodny do walczenia, a drugi nie. Zgadza się, ale jak się dobiera rywali do sparingów, a NIE JAK SIĘ WALCZY Z MISTRZEM ŚWIATA na oficjalnej gali! Gdyby np. Vitalij Kliczko będąc mistrzem świata chciał zawalczyć w USA z kimś, kogo nie ma w żadnych rankingach, nikt by mu nie bronił, ale też NIKT BY MU ZA TO NIE ZAPŁACIŁ. Bo kogo to miałoby zainteresować? Jeśli jesteśmy przy Tomku, to bardzo mi szkoda, że przyszło mu walczyć z takimi rywalami jak Jalusic, czy ktokolwiek to w Bielefeld będzie. Tacy jak pan Josip, czy wymieniany jako poprzedni rywal Tiwon Taylor, nie powinni mieć wstępu na treningi Tomka (chyba, że do podawania ręczników), nie mówiąc już o udziale w sankcjonowanych walkach. Zresztą rozróżnianie pomiędzy Taylorem a Jalusicem jest bezsensowne, bo obaj są pięściarzami przez bardzo, bardzo małe „p”.

           WALKI W STANACH

           Czy się komuś podoba czy nie, żeby zostać uznanym za prawdziwego bokserskiego mistrza nie ma innego wyjścia niż walczenie w Stanach. Zrozumieli to bracia Kliczko, zrozumiał to Ricky Hatton, czy Joe Calzaghe. Dlaczego? Bo nikogo innego tak naprawdę nie stać na zrobienie walki na takim poziomie. Sa próby w Niemczech, ostatnio w Rosji, ale to imprezy jednorazowe, nieporównywalne finansowo do gal w Las Vegas, Nowym Jorku czy Atlantic City. Największe walki największych gwazd były i będą w USA. Ostatnio na forum czytałem kogoś bardzo oburzonego,że pojedynek Mayweather – Hatton nie odbył się na przykład w Montrealu. A kto by w tym Montrealu zapłacił $7 mln za prawa przeprowadzenia walki, tak jak to zrobiło MGM Grand? W tym miejscu wrócę na chwilę do Gołoty – dopóki Krzysiek Włodarczyk, Grzegorz Proksa czy Dawid Kostecki, że wymienię tylko kilku, nie będą walczyć z wymagającymi rywalami, w głównej roli, na wielkich galach Madison Square Garden, Mandalay Bay czy MGM Grand, czego im bardzo życzę i ich promotorom, dyskusje na temat czy są lepszymi bokserami niż Gołota sa stratą czasu.

           Pozdrawiam

           Przemek Garczarczyk

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © GARCZARCZYK