20-11-2007

           Już w najbliższy piątek w hali Staples Center w Los Angeles stanie w szranki dwóch charyzmatycznych bokserów naszych czasów - pochodzący z Nikaragui Ricardo Mayorga oraz Amerykanin Fernando Vargas. Obaj bokserzy powinni zmierzyć sie ze sobą raczej kilka lat temu aniżeli teraz, gdy pozostaje po nich juz tylko ciepłe, odległe wspomnienie tych porywajacych, charyzmatycznych postaci ktorymi w przeszlosci byli w boksie.

           Obaj bokserzy swoje ostatnie pojedynki mogą spokojnie spisać na straty. Vargas stoczył w 2006 roku dwumecz z Shanem 'Sugarem' Mosleyem. W pierwszej walce szło mu dużo lepiej niż eksperci przewidywali. Toczył wyrównaną walkę z Amerykaninem, umiejętnie wykorzystując lewy prosty. Jednak z czasem opuchlizna, która pojawiła się nad okiem Vargasa uniemożliwiała mu prowadzenie wyrównanej walki i Mosley przejął kontrolę. Ostatecznie w 9 rundzie sędzia ringowy był zmuszony przerwać widowisko, gdyż ‘limo’ nad okiem Amerykanina przyjęło niewyobrażalne rozmiary i kształt... Jednak wielu spraw ta walka nie rozstrzygnęła i szybko zarządzono rewanż. Niestety w drugiej walce Fernando nie miał już nic do powiedzenia. Przegrywał runda za rundą z piekielnie szybkim Mosleyem, który zwieńczył dzieło fantastycznym lewym sierpem, którym praktycznie zakończył walkę. (Vargas się jakimś sposobem pozbierał, ale sędzia tuż po wznowieniu zakończył tę masakrę).

           Ricardo Mayorga natomiast z ostatnich walk zostanie raczej zapamiętany głównie z tego co mówił aniżeli z tego co reprezentował sobą w ringu. Poza wygraną w kiepskim stylu z europejską solidną marką - Michellem Piccirillo o tytuł WBC w wadze junior średniej (zgroza, zgroza!), przegrał ciężko przez nokaut wpierw z Felixem Trinidadem (walka jeszcze przed Piccirillo) jak i z Oscarem De La Hoyą. Bezczelny Nikaraguańczyk nie przebiera nigdy w słowach podczas konferencji prasowych, zarówno Golden Boya jak i poprzednich rywali obrzucając przed walką błotem na prawo i lewo. Co więcej, zdarzało mu się przyjść z butelką piwa na konferencje a chwile po walce palić cygaro. Gdy wchodzi do ringu, wiele osób ma go już serdecznie dość i żywi nadzieję, że pyskaty El Matador dostanie srogą nauczkę. Ale nie można mu odmówić tej odrobiny sympatii, gdy po walce grzecznie przeprasza za wszystko co powiedział pokazując, że to tak naprawde takie ‘gadki szmatki przed walką’, jak niegdyś sam Mohammed Ali określił słowa którymi zwymyślał legendarnego Joe Fraziera. Poza tym, jako jedyny obywatel swojego kraju, Mayorga jest posiadaczem sportowego BMW Cabrio a za gażę ze swojej walki podłączył prąd na kilku ulicach stolicy swojego bardzo biednego kraju. Myślę, że z małym przymrużeniem oka można potraktować niektóre jego ‘występy’ na konferencjach, choć osobiście uważam, że czasem przekracza granicę dobrego smaku.

           Co zresztą czasem negatywnie się na nim samym odbija – gdy zaatakował Vargasa na pierwszej konferencji przed walką, która odbyła się kilka miesięcy temu przypłacił to rozcięciem pod prawym okiem, tak umiejętnie skarcił rywala Amerykanin jeszcze na długo przed walką. Muszę jednak przyznać, że przysmakiem tamtej konferencji były słowa Matadora: ‘Wyświadczę Vargasowi przysługę posyłając go na emeryturę w tej walce, dzięki czemu jego rodzina nie będzie musiała cierpieć za każdym razem gdy wchodzi do ringu. Wyświadczę przysługę twojej żonie i nie pozwolę jej już więcej płakać po tym jak cię oszpecę’.

           Na ostatniej konferencji już oboje nie bawili się w uprzejmości: Vargas: ‘Chciałbym zostać zapamiętany jako wielki mistrz, który nigdy nie pozostawił niczego w ringu. Jedyną rzeczą, którą zamierzam pozostawić tam w piątek jest krew Mayorgi’; ‘Nie opluję Mayorgi, bo mnie ukarają, ale zamierzam go położyć na deski, opowiedzieć jakiś kawał by wstał i powalić go znowu’ Mayorga: ‘Zamierzam wnieść 14-funtową świnkę imieniem Vargas do ringu. Vargas to nic więcej niż świnka. To wszystko czym jest’; ‘Widzicie tę grubą dziewczynę na zdjęciu? To ta gruba dziewczyna, którą zamierzam znokautować. Chcę ją wam dzisiaj przedstawić. Nazywa się Fernando Vargas’. Takich słodkich epitetów po obu stronach było wiele. Równie bardzo jak walki jestem ciekaw, czy i tym razem po walce oboje uśmiechną się do siebie i zapomną o tym co nawzajem o sobie mówili...

           Te 2 zdjęcia Vargasa ostatecznie przekonały mnie aby to na niego postawić w piątkowej walce. Pierwsze wykonane było na premierze filmu Alpha Dog. Sam El Feroz przyznał, że ważył wtedy 264 funty, co wydaję się być niewiarygodnym biorąc pod uwagę limit który musi osiągnąć do tej walki – 168 funtów. Drugie zdjęcie pokazuje, że jest gotowy do walki. Z jednej strony będziemy mieli boksera o prymitywnej technice, silnym ciosie i twardej (niegdyś) szczęce, a z drugiej dobrze wyszkolony pięściarz, który w zależności od sytuacji potrafi zarówno rozwiązać walkę technicznie jak i wdać się w ringową wojnę. I choć te zniszczyły niestety Vargasa (walki z Trinidadem i De La Hoyą) to w pojedynku z odważnym, ale prostym boksersko Mayorgą w moich oczach jest faworytem. Co stanie się jednak, gdy Mayorga jednym ze swoich dzikich cepów trafi ‘szklankowatego’ Vargasa? Sam chciałbym wiedzieć.

           Nie można jednak przykładać zbyt wielkiej wagi do tej walki – oboje wyglądają na zdjęciach co najwyżej poprawnie i walka prawdopodobnie nie będzie porywającym widowiskiem. Wartość bokserska obu zawodników spadła w ostatnim czasie o kilkaset procent i lepiej ażeby oboje bez względu na wynik dali sobie spokój z boksem i zawiesili rękawice na kołku, abyśmy zapamiętali ich raczej ze względu na świetne walki, które dawali w przeszłości, aniżeli na to co będziemy (mimo wszystko z zaciekawieniem) oglądać w najbliższy weekend...

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © PUCEK