|
28-10-2007 Bokserskie mistrzostwa świata w Chicago Rafał Kaczor będzie walczył o olimpiadę. „Trzeba pomóc temu chłopakowi” Gdyby Andrzej Gołota nie był Andrzejem Gołotą czyli nie miał 194 cm wzrostu, 110 kilogramów i za sobą czterech walk o tytuł mistrza świata, pewnie wyleciałby z VIP-owskich miejsc na mistrzostwach świata w Chicago. Wszystko przez to, że tak głośno i zagorzale dopingował walczącego w kategorii ciężkiej Krzysztofa Zimnocha, że sprawą zainteresowali się (przez chwilę) nawet ochroniarze. „Bij lewym, kombinacją i skracaj dystans! Krzysiek na co ty czekasz!” - denerwował się Andrzej podczas walki Polaka z Alexandrem Povernowem. „Ten chłopak ma wielkie serce, ale brakuje mu trochę umiejętności, bo Povernow nic nie pokazał. Dawno nie oglądałem boksu amatorskiego, ale teraz widzę, że jest przepaść między amatorami i tym, co my robimy na ringu. Praca nóg, szybkość ciosów, wyczucie dystansu – nie ma porównania, to jak inny sport. Povernow o którym słyszę, że prawie zawsze zdobywa medale na różnych imprezach, nie ustałby ze mną na ringu 60 sekund. Nie mówię już o sędziowaniu – jak ja bym zobaczył, że trafiam rywala jednym, czy dwoma ciosami pod rząd, a na tablicy ciągle nie dodają mi punktów, to wolę nie myśleć co bym zrobił. Zimnocha może wezmę na moje treningi – nie żeby ze mną sparował, bez przesady,ale żeby patrzył, uczył się. Z chłopaka będzie bokser – żeby go tylko nie zmarnować. Trzeba mu pomóc” – mówił nie opuszczający żadnej z walk Polaków Gołota. Siedzący obok prezes PZB Adam Kusior zdawał się nie mieć nic przeciwko temu – dodając tylko jedno zdanie – „Andrzej możesz go brać - ale po olimpiadzie”. Amerykanie trzymają się mocno Do tej pory nie pisałem o występach gospodarzy, bo jeszcze przed turniejem w Chicago trenerzy ekipy USA woleli nie mówić o szansach swoich zawodników. Oczywiście sytuację ułatwiała – nie tylko dla Amerykanów – brak na zawodach reprezentacji Kuby, ale i tak optymistów co do formy kiedyś jednej z dominujących na ringach ekipy nie było wielu. Drużyna USA, w której najstarszy zawodnik (Michael Hunter w wadze superciężkiej) ma zaledwie 20 lat, radzi sobie do tej pory doskonale, czego dowodem niech będzie fakt, że jak na razie Amerykanie wygrali 15 z 16 stoczonych pojedynków, a jedyną porażkę ponieśli z rąk Polaka – Krzysztofa Zimnocha w wadze do 91 kg. W sobotę wygrał swoje pojedynki komplet czterech zawodników – Rau’shee Warren (waga muszą), Raynell Williams (piórkowa) oraz Michael Hunter (superciężka) z łatwością, natomiast uważany za jednego z najbardziej utalentowanych pięściarzy USA, Shawn Estrada potrzebował efektownego finiszu by wygrać 17:12 z Japończykiem Ryota Murata, przegrywając po trzech rundach 7:8. „Byłem gotowy, żeby walczyć jeszcze następne cztery rundy. Widziałem, że Japończyk słabnie i przyspieszyłem tempo. Kiedy sędzia zaczął go liczyć, wiedziałem, że wygram” – mówił po walce Estrada, który podobnie jak większość zawodników USA liczy na to, że w Chicago zauważy go jeden z wielu krążących po hali UIC Pavilion zawodowych promotorów. „Jest tutaj paru zawodników, którymi już teraz trzeba się zainteresować” – powiedział mi Iwajło Gotzev, menedżer mistrza świata WBCA, Nigeryjczyka Samuela Petera. „20-22 lata to najlepszy okres, żeby amatora zamieniać na zawodowca. Później zostają juz tylko złe przyzwyczajenia z amatorstwa – patrzenie na punkty, unikanie walki, jak sie prowadzi czy takie techniczne niedoskonałości jak zbyt niskie trzymanie gardy. Połowa walczących w drugiej rundzie mistrzostw w Chicago bokserów nie wytrzymałaby sparingu z bokserami poza 50-tką jakiegokolwiek rankingu”. Przemek Garczarczyk z Chicago |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © GARCZARCZYK | ||