|
27-10-2007 Dwa polskie zwycięstwa na ringach Chicago Nietykalny Starbała Michał Starbała w wadze do 69 kilogramów był pierwszym pięściarzem tegorocznych miustrzostw świata, który wygrał walkę nie tracąc ani jednego punktu, wygrywając 20:0 i zaliczając RSCO w drugiej rundzie przeciwko Boliwijczykowi Jhonny Ruizowi Perezowi. W wadze lekkiej Krzysztof Szot wygrał na punkty (28:20) z Meksykaninem Jesse Vargasem, kontynuując zwycięstwa polskich bokserów w pierwszej rundzie chicagowskiego turnieju. Dla miejscowej prasy walki najlepszych amatorów pozostają ciągle niewiele znacząca imprezą, zaś tematem dnia jest zniknięcie z zespołów reprezentacyjnych dwójki pięściarzy z Ugandy i jednego z Armenii. Starbała = nietykalny W amatorskim boksie trudno jest zrobić dwie rzeczy – po pierwsze znokautować rywala (ochronne kaski), a po drugiej wygrać na punkty nie tracąc ani jednego. Ta ostatnia sztuka udała się wadze do 69 kilogramów Krzysztofowi Starbarze. „Starbała był za szybki, za dokładny, bił z obu rak, a przy pomocy lewej opukiwał Boliwijczyka jak dziecko. Jego rywal nic nie pokazał, to prawda, ale naprawdę trudno wygrać nie dając się choćby raz trafić” – mówi oceniający z miejsc przy ringu walkę Polaka Andrzej Gołota. „Krzysiek mógł skończyć walkę w drugiej rundzie, ale poczekał przez pięć sekund trzeciego starcia by mieć swoje 20 punktów przewagi” – mówi Gołota. Drugim z polskich pięściarzy, którzy w czwartkowych serii przeszli do następnej rundy był wadze lekkiej Krzysztof Szot. Awansujący do finałowej „szesnastki” Szot wygrał walkę zdecydowanie dopiero w ostatniej rundzie, zamieniając tylko trzypunktowe prowadzenie (21:18), na solidne zwycięstwo 28:20. W przypadku Szota, jak również kilku innych reprezentantów biało-czerwonych widać znakomite przygotowanie kondycyjne, ale przed kolejnymi rundami, gdzie rywale będą bardziej wymagający i doświadczeni Polacy nie będą mogli sobie pozwolić na liczenie na to, że uda im sie rozstrzygnąć walki w ostatnich dwóch minutach. Trójka została na wakacje Nikt się specjalnie nie zdziwił kiedy Fidel Castro wycofał reprezentację Kuby z mistrzostw świata w Chicago, bo pewnie musiałby na igrzyska w Pekinie szukać połowy kadry, ale pokazały ostatnie 24 godziny, miłością do Stanów nie muszą zapałać tylko Kubańczycy. Na pierwszej stronie „Chicago Tribune” sympatycy boksu doczekali się wreszcie relacji związanej z mistrzostwami świata, ale że nie ma on nic wspólnego ze sportową rywalizacją – to trudno. Z luksusowego „Palmer House Hilton”, gdzie zwykle doba kosztuje nie mniej niż $300, a reprezentanci na mistrzostwa świata mogą mieszkać za $40 z wyżywieniem (!) wyszło w stronę hali gdzie toczy się turniej trzech zawodników – 25-letni Philip Avagyan i 19-letni Sharif Bogera oraz 25-letni Ormianin Vachagn Avagyan. Wyszli, ale do UIC Pavilion nie doszli. Była policja, ale szybko okazało się, że cała trójka była od początku bardziej zainteresowana samym przyjazdem do USA niż takimi drobiazgami jak występowanie na ringu. Z informacji zebranych wśród ich kolegów z drużyn narodowych wynikało, że szybko skontaktowali sie mieszkającymi w Stanach przyjaciółmi i kto wie czy jeszcze są w Chicago... Przemek Garczarczyk z Chicago |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © GARCZARCZYK | ||