26-10-2007

          

W dzisiejszym tekście chciałbym odnieść się do walki , od której owszem minęło już trochę czasu gdyż ta została zorganizowana 11 października ale ,która jest na tyle interesująca ,że warto przypomnieć ją szerszej publice w Polsce. Po jednej stronie stanął weteran Daisuke Naito po drugiej Daiki Kameda.Co warto wiedzieć o obu w kontekście tego pojedynku?

Naito pas WBC zdobył od legendy wagi muszej samego Pongsakleka Wonjongkama do niedawna najdłużej okupującego mistrzostwo tej federacji spośród obecnie walczących bokserów. Kameda to młodszy brat równie uzdolnionego Kokiego ,któremu już udało się zdobyć mistrzostwo jednej z czterech najbardziej liczących się federacji. Pewne było jedno jeśli wygra challenger to będziemy mieć do czynienia z najmłodszym japońskim mistrzem ,bo zaledwie osiemnastoletnim. Jaki styl prezentują obaj? Mistrz to przede wszystkim bazowanie na szybkości i technice-bardzo wysokie rzemiosło. Młodszy rywal to przede wszystkim siła i bazowanie na mniejszej ilości uderzeń ale za to czyniących większe spustoszenie w głowie i ciele oponenta . Styl bardzo podobny do Krzysztofa Włodarczyka- szczelna garda i ciągłe parcie na przeciwnika. Ogólnie dywagacje nt. rekordu jaki mógł pobić Kameda można w tym miejscu zaprzestać ,bo walkę tą przegrał w tym ,że w dosyć interesujących okolicznościach o czym za chwilę.

Walki w Azji mają w szczególności o randze mistrzowskiej mają to do siebie ,że gospodarze mogą dać upust swojej megalomanii realizując się w kiczowatych wejściach i całej otoczce pełnej odniesień do bujnej historii Japonii. Po wprowadzeniu , w którym był i most z pochodniami z tworzywa sztucznego i film animowany mogliśmy zauważyć już dosyć nerwową atmosferę w momencie , w którym sędzia naświetla obu zawodnikom reguły czystego boksu-obaj trenerzy mało nie wyszli z siebie zabijając się nawzajem spojrzeniem. Pierwsze rundy to dosyć wyrównana walka i polowanie młodszego Kamedy na Naito właśnie w stylu naszego rodaka co chciałem zobrazować załączonym zdjęciem. Punktacja czterech pierwszych rund dla mistrza wydaję mi się pomyłką-kolejny raz jesteśmy świadkami dylematu dla punktującego typu co cenimy bardziej rzadsze ale mocniejsze ciosy czy popularne „latające ręce”. W tym wypadku sędziowie wybrali to drugie chociaż dla mnie na pewno Daiki nie oddał tych starć.

Prawdziwe cuda zaczynają się później i myślę ,że reszta pojedynku od rundy szóstej to świetny materiał szkoleniowy dla każdego początkującego sędziego. W całym zalewie klinczy ,których nie powstydziłby się John Ruiz w szóstym starciu cofający się Naito otrzymuję lewy na korpus pada na deski bezradnie patrząc na sędziego po czym ten orzeka...brak nokautu i pomaga wstać zawodnikowi. Czy było to potknięcie? Trudno orzec. Pewność natomiast mamy ,że sędzia za długo pozwalał na wzajemne klinczowanie czego efekt był tak karykaturalny ,że obaj bokserzy padali w ostatnich co chwila na deski wskutek właśnie przepchnięcia bez ciosu. W tym podręczniku brudnych zagrań nie mogło oczywiście zabraknąć ciosu głową w łuk brwiowy ,którego ofiara był Naito czy w końcu ciosu w tył głowy na leżącego na ringu Kamede , za który sędzia odjął pierwszy w tej walce punkt. Szczytowa jednak w tym wszystkim była ostatnia runda kiedy to osiemnastolatkowi z Osaki odjęto bagatela dwa punkty najpierw za sprowadzenia w zwarciu Naito do parteru i tam próbowania nawiązania z nim walki a drugi za podniesienie championa również w klinczu i po prostu rzuceniem nim na ziemię-jak długo żyje, w walce jeszcze nie widziałem takiej sytuacji.

W tym wszystkim trochę na bok zszedł nam sam pojedynek ,który naprawdę-pomijając już cały ten brodzik nieczystych sztuczek-mógł się podobać. Było sporo ciekawych wymian ,jak i starcie dwóch filozofii boksu. Technika kontra siła , szybkość kontra precyzja. Co najważniejsze wcale Kameda nie był na takiej straconej pozycji i paroma akcjami faktycznie mógł zaimponować. Kończąc polecam tę walkę jako przestrogę jak faule mogą popsuć przyjemność oglądania ciekawego widowiska , w której nieczystość w boksie nabiera zupełnie nowego znaczenia.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © TALIB