26-10-2007

          

Boks zawodowy od środka

Parę dni temu federacja WBA ogłosiła walkę, gdzie zwycięzca miałby uzyskać statut oficjalnego challengera dla mistrza, Ruslana Chagaeva. Do pojedynku wybrano numer jeden rankingu - Nikolai'a Valueva, oraz numer drugi - Siergieja Liakhovicha. Naturalnie pominięto trzeciego na liście Johna Ruiza, ale ten złożył wczoraj protest do włodarzy WBA, argumentując iż to on powinien być notowany na drugiej pozycji. I ma rację...
Oto w jaki sposób federacja WBA ustawia ranking i dlaczego to właśnie John powinien zmierzyć się z Valuevem.

           Po pierwsze, Ruiz po punktowej porażce z Chagaevem powinien spaść z pierwszego na drugie miejsce. W myśl zasad WBA, bokser o wyższych notowaniach, który przegrał z rywalem o niższym rankingu po niejednogłośnym werdykcie (Ruiz przegrał stosunkiem głosów dwa do jednego przyp. Ł.F.), spada w zestawieniu WBA na miejsce swojego pogromcy. Ruiz był przed walką pierwszy, Chagaev drugi, więc przy następnym układaniu rankingu John powinien zyskać statut numeru dwa wg WBA.

           Federacja ma też tzw 100-punktowy system. Obliczając kto ile powinien ich mieć, Johnowi zsumujemy 58, przy zaledwie 17. Liakhovicha. Oto zasady punktacji.
John Ruiz: 12 punktów za więcej niż 40 zwycięstw, minus 18 za 6 porażek. 18 pkt. za wygrane z notowanymi w pierwszej 15. przeciwnikami, minus 3 za porażki z notowanymi. 8 pkt za obronienie tytułu regionalnego pasa WBA i obronienie go więcej niż trzykrotnie. 4 za zdobycie mistrzostwa świata tejże organizacji, a także dodatkowe 3 za obronienie go więcej niż trzy razy. 4 za zdobycie tytułu po raz drugi i również bardzo ważne, 6 pkt za aktywność (dwie walki w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy).
Siergiej Liakhovich: 9 pkt za 23 zwycięstwa, minus 1 za dwukrotne niepowodzenie. 2 za zdobycie pasa WBO, 6 za zwycięstwa z notowanym oponentami, minus 1 za porażki z wyżej notowanymi i ZERO za aktywność.
To tylko niektóre kryteria, ale widać gołym okiem, iż to Ruiz ma tych punktów więcej.
Tak więc mimo wyraźnych reguł, które włodarze WBA sami stworzyli, to właśnie Białorusin a nie Portorykańczyk stanie w szranki z Valuevem. A może dlatego, że Ruiz pokłócił się ostatnio z Donem Kingiem ?

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © FURMI