|
20-09-2007
Niewiele więcej niż dwa tygodnie (6 października w nowojorskiej Madison Square Garden) zostało do walki Andrzeja Gołoty z Kevinem McBride. Ten ostatni, kiedy tylko może chwali się tym, że jest w znakomitej formie i zakończy w Nowym Jorku karierę zawodniczą polskiego boksera wagi ciężkiej. Gołota jak zwykle woli nic nie mówić, więc postanowiłem odwiedzić go na sesji sparingowej, a przy okazji poprosić o ocenę dotychczasowych przygotowań. “Trafisz do nas łatwo. Jak zobaczysz dwa czołgi z drugiej wojny światowej, to znaczy, że jesteś w dobrym miejscu” – powiedział mi trener Andrzeja, Sam Colonna. I miał racje. Wejścia do sali gdzie trenuje Andrzeja Gołota strzegą dwa “Shermany”, a w środku, tak jak kiedyś już nieistniejącej już Windy City Gym rządzi Sam. Poznaję dwóch sparingpartnerów Polaka – ten “mniejszy”, Tyrone Johnson ma tylko 195 cm wzrostu, ten większy, Marcellus Brown, dwa centymetry powyżej dwóch metrów. “Pracuję nad szybkością. To będzie najważniejsze w walce z McBride” – mówił Gołota, kiedy Colonna zawiązuje mu rękawice. “Muszę zrobić z siebie karła, jakbym miał ze 160 centymetrów wzrostu. McBride nie będzie miał w co trafić”. Gołota ma już za sobą ponad 40 rund sparingowych (przed walką w Polsce z Batesem było ich w sumie…11), a jak szacuje Colonna, skończy się na nieco więcej niż 70. “Na razie bijemy się przez 6 rund, za kilka dni będzie 10, a ostatnie trzy będą 12-rundowe” – mówi Colonna. Kiedy pojawia się ten temat okazuje się, że trener Polaka jeszcze nie wie czy jego zawodnik będzie się bił przez 10 czy 12 rund. Gołota zaczyna się rozgrzewać walcząc z cieniem, a my próbujemy ustalić z kwaterą główną Don King Production, ile właściwie tych rund ma być w MSG. “Poczekajcie”– mówi Alan Hopper, szef prasowy DKP, “właśnie na ten temat dyskutujemy”. Po pięciu minutach okazuje się, że na dzień 19 września jest tych rund dziesięć, ale King robi wszystko by podłączyć do pojedynku Gołota – McBride jakiś tytuł, a wtedy będzie ich 12. “Ja wolę jak jest więcej” –mówi Gołota. “Sam, pracujemy na dwanaście”. Zaczyna się sparing. Gołota rozpoczyna wolno, starając się uciekać pod rękoma wyższego rywala. Akcja nabiera tempa w ostatnich 10 sekundach, kiedy Gołota zaczyna atakować seriami, Marcelllus się cofa na liny, a Polak… odpuszcza. “Co robisz Andrzej, miałeś go na linach, atakuj!” – krzyczy zdenerwowany Colonna. Druga runda jest już w szybszym tempie. Widać, że trafiony kilkoma prostymi ciosami na korpus Brown zaczyna się denerwować. Jest cios za ciosem, po jednym z nich Brown najpierw uderza Gołotę, a potem popycha go na liny. Gołota nie wytrzymuje, rzuca przekleństwo, dodając “chcesz się bić naprawdę, to się będziemy bić”. Przez następne 30 sekund obaj pięściarze wymieniają cios za ciosem. “Zejdź niżej, jesteś za łatwy do trafienia! Więcej balansu ciałem!” – komentuje akcję Colonna. “Za łatwo dajesz się trafiać. Jesteś zbyt statystyczny, opuszczasz prawą rękę I zostawiasz cały środek otwarty”. Gołota słucha w milczeniu, ale już od początku trzeciej rundy widać, że doskonale wie o co trenerowi chodziło. Przyspiesza, bije lewymi sierpowymi na korpus Browna, skraca dystans, a kiedy rywal się odkrywa, atakuje. Kiedy Brownowi się wydaje, że już wie jak Polski rywal, Gołota zaczyna od prawego prostego, schodzi nisko na nogach I potężny sierpowy ląduje na splocie słonecznym Browna, który natychmiast pada na ring. “Chyba mi złamałeś żebro…” jęczy chodząc na ringu na czworakach Brown, ale po kilku minutach już wszystko jest w porządku, choć Marcellus już nie ma ochoty na dalsze sparingi. “Gołota, ty powinieneś łatwo wygrać tę walkę” – mówi do Andrzeja Brown, który był przed kilkoma laty sparingpartnerem McBride’a. “On bije mocniej niż ty, ale ty o wiele więcej umiesz. On będzie się rzucał przez dwie rundy, może nawet bił kombinacjami, ale jak go mocno trafisz wróci do swojej starej szkoły – jeden cios na pół minuty. Później się zmęczy i będziesz mógł go obijać jak worek. Style robią walkę, a on jest stworzony do tego, żebyś w późniejszych rundach wyglądał jak mistrz świata. Wygrasz i będziesz miał otwartą drogę do wielkiej kasy. Potrzebujesz tylko trochę więcej szybkości, balansu ciałem, ciągłej zmiany pozycji, a Kevin będzie bił w MSG powietrze”. “Fakt, muszę być szybszy” – mówi Gołota. “Jakiś byłem dzisiaj ospały, ale przynajmniej końcowe minuty rund miałem dobre. Muszę sie szybciej rozgrzewać, zrobić coś, żeby od pierwszej rundy McBride czuł presję i zaczął się gubić. Mam jeszcze 10 dni sparingów, więcej kombinacji, bicie gór – dół, przynajmniej dwa-trzy ciosy na akcję. Będzie dobrze. Musi być”.
|
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © REDAKCJA | ||