|
19-08-2007
Historyczne spotkanie i uściśnięcie rąk nastąpiło krótko przed godziną 12 w południe w biurach Don King Productions w Deerfield Beach. Po ponad dwuletnim rozbracie z ringiem, po rozmowie, która miała miejsce przed miesiącem w hotelu Ritz Carlton w San Juan (Portoryko), Felix „Tito” Trinidad (42-2, 35 KO) bohater Portoryko dał się namówić do powrotu na ring! I to nie przeciwko byle komu bo w Deerfield Beach pojawił się także... Roy Jones Jr. (51-4 38 KO), przystając na propozycje walki o której kibice marzyli już w 2000 roku, a która nastąpi na przełomie stycznia i lutego 2008 roku. Tych nazwisk nikomu nie trzeba przedstawiać – Trinidad był mistrzem świata w trzech kategoriach wagowych, a Jones Jr. w czterech, zostając 1 marca 2003 roku, po pokonaniu Johna Ruiza, pierwszym pięściarzem od ponad 100 lat, który mógł po swojej stronie zapisać tytuły mistrzowskie tak w wadze średniej, jak ciężkiej. Kiedy do walki Trinidad – Jones Jr.nie doszło w 2000 roku, gdy mający na swoim koncie tylko jedną porażkę (z Bernardem Hopkinsem w 2001 roku) Trinidad właśnie wygrał z Oscarem De La Hoyą, a Jones Jr, był uznawany za najlepszego pieściarza świata bez podziału na kategorie wagowe, wydawało się, że do walki tytanów ringu nigdy już nie dojdzie. Dalej, ich losy potoczyły się w podobny sposób – Trinidad ogłosił rozbrat z boksem, kiedy w 2005 roku przegrał praktycznie każdą z rund z Winky Wrightem, zaś Roy Jones Jr. przegrał dwie kolejne walki przez nokaut ( z Antonio Tarverem i Glenem Johnsonem). Od tego czasu Jones J. Odniósł dwa zwycięstwa, zaś Trinidad jest przekonany, że nie potrzebuje „treningowych” rywali, że właśnie od razu walka z Jonesem Jr. jest mu potrzebna by wrócić na szczyt. W poniedziałkowe południe obaj podpisali kontrakty w biurach Dona Kinga, zaś nam pozostaje tylko wierzyć, że zostały po nich więcej niż tylko sławne nazwiska i wspomnienie olbrzymich emocji.
|
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © GARCZARCZYK | ||