28-05-2007

           Czarna seria trwa. No to już nie mamy żadnego dorosłego mistrza świata poważnej organizacji bokserskiej.

           Po Adamku i Krzysztof Włodarczyk stracił tytuł, i to również w niezwykle kiepskim stylu. Nie znam szczegółów, ale ten niesamowity wytrzeszcz oczu Diablo tuż przed walką był dla mnie próbą „łapania” kontaktu z rzeczywistością.

           Pierwsze dwie rudny walki potwierdziły moje przypuszczenia, że stało się „coś” , co po wejściu do hali (szatni) odebrało Włodarczykowi możliwość wykazania prawdziwych umiejętności. Absolutnie nie wietrzę żadnego spisku, ale na bazie swojego doświadczenia wiem, że takie rzeczy zdarzają się. Niezbyt często, ale się zdarzają.

           Dobrze przygotowany sportowiec wchodzi do areny i zatyka go, że tylko marzy o opuszczeniu tego miejsca. Ci którzy trenowali zawodniczo sporty walki powinni potwierdzić moją tezę. Czy to stres, czy zrzucanie wagi, czy też wiele czynników razem wziętych i nie wiadomo co się stało. Wszyscy dookoła mówią: „co ty robisz?”, a ty sam doskonale wiesz, że nie jesteś sobą… Dziwne to, ale sam tego doświadczyłem i rozumiem, że coś takiego może dotyczyć innych ludzi.

           Taka niemoc dopadła po kilku minutach walki młodszego Kliczkę w starciu z Brewsterem. Amerykanin poniewierany po ringu dostał dar niebios, w postaci całkowitej niemocy Ukraińca, która objawiła się w ciągu kilkunastu sekund bezdechem i niemożnością ustania na nogach. Nie jest moją intencja obrona Diablo, ale do tego kiepskiego występu podchodzę spokojnie. Zdarza się.

           Inną sprawą jest obranie taktyki przez sztab szkoleniowy. Czy taktyka jednego ciosu na szybkiego i niezłego technicznie Amerykanina mogła przynieść korzyść Włodarczykowi? Pewnie mogła, ale była bardzo ryzykowna. Zdecydowanie lepszą taktyką w takiej walce jest próba dorównania szybkością konkurentowi, co ostatnio próbował zastosować Oscar de La Hoya w walce z mniejszym konkurentem.

           Osobiście poddałbym Włodarczyka po max. 6 rundzie, zresztą chyba nie mylę się, że zawodnik wysyłał takie znaki w kierunku narożnika, ale usłyszał co usłyszał… Tak więc mieliśmy dwóch mistrzów i teraz czekamy na dobre walki, które potwierdzą, że nie byli mistrzami przypadkowymi.

           Tego samego wieczora, kilkaset kilometrów na zachód od Katowic toczył się pojedynek, którego zadaniem było wyłonienie następnego rywala dla zwycięzcy z Katowic. Rosjanin W. Tokariew i Niemiec M.Huck stoczyli niezwykle widowiskowy i twardy bój. Liczono się z nokautem w wydaniu Tokariewa (nie podzielałem tej opinii), a niemiecki komentator ostrzegał przed pierwszymi trzema rundami. Ani jeden ani drugi nie był na deskach, ale bliżej nokdaunu był Tokariew, któremu (35 lat) w drugiej części walki brakowało trochę sił. 22-letni Huck wygrał niewysoko ale pewnie i jego spotkanie z USS Cunninghamem będzie kapitalnym widowiskiem pod warunkiem, że żadnemu z nich nie przytrafi się przed walką to, co przytrafiło się Krzysztofowi Włodarczykowi…

           Sama gala w Katowicach – głośna muzyka w trakcie przerw międzyrundowych i ten zapowiadacz – skąd czerpane są wzorce? Bo nie z najlepszych gal na świecie.

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © MIRKIEWICZ