28-04-2007

          
Bonin vs Haye: kompromitacja czy mniejsza klasa sportowa?

           Świeżo po walce można powiedzieć że to była walka, której nie było. Od pierwszego gongu Bonin próbował narzucać swój styl bijąc lewą ręką. Po chwili jednak wylądował pierwszy mocny lewy, po którym „Byk” nic nie zrobił. I tak zaczął się koniec marzeń o walkach z najlepszymi. Po 50 sekundach mocny lewy, poprawka prawym i zapoznanie się z deskami. Następnie drugie liczenie. Po trzecim chyba każdy kibic miał przed oczami pojedynek Gołota – Brewster. Czwarta seria ciosów zakończyła walkę definitywnie. Każdy, kto chociaż trochę zna się na boksie, mówił przed pojedynkiem, że Haye wygra to pewnie. Tak się ostatecznie stało, ale gdy upływały kolejne minuty do walki, polskie serca mówiły: „Może jednak… przecież to jest prawdziwy doświadczony bokser wagi ciężkiej.”

           Co dalej z karierą Tomasza Bonina? Po walce jego kolega z drużyny- Krzysztof „Diablo” Włodarczyk powiedział, że „Byk” swoje najlepsza lata ma już za sobą i trudno z Włodarczykiem się nie zgodzić, bo obaj pięściarze razem trenują i znają się doskonale. Bokserowi, który ma 34 lata już nikt nie powinien radzić, co ma robić. Pytanie brzmi wówczas: „Czy ja jestem jeszcze w stanie coś osiągnąć?”

           Na koniec, odpowiadając na pytanie zadane w tytule, można powiedzieć że Haye to bokser, który na zawodowych ringach jest w stanie osiągnąć bardzo dużo, a Tomasz "Byk" Bonin po porażce albo się podniesie albo skończy karierę, w której miał dwie szanse na coś wielkiego.

           27 kwietnia 2007 roku klasę sportową pokazał David Haye i być może to jest początek wielkiej kariery Anglika. Naszą ostatnią nadzieją białych nadal pozostaje Andrzej Gołota i mimo, że Andrew ma 39 lat, kibice wciąż liczą na to, że w jego przypadku zacznie obowiązywać nowa reguła- do 5 razy sztuka.

          
Autor: Mateusz Falasa

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © MAJER