|
25-03-2007 Rosyjscy bokserzy zdominowali 24. turniej im. Feliksa Stamma w Warszawie. Swoje kategorie wygrało czterech z pięciu podopiecznych trenera Aleksandra Lebziaka (mistrz olimpijski z Sydney). Z dobrej strony pokazali się polscy pięściarze, którzy triumfowali w trzech wagach. Najlepszym zawodnikiem został uznany Jewgienij Makarenko (81 kg). W finale kat. półciężkiej wygrał przed czasem ze Szwedem Badou Jackiem. Wysoki (190 cm), wręcz chudy Rosjanin (czasem boksuje też w ciężkiej) szybko osiągnął wyraźną przewagę punktową. Pojedynek został przerwany w trzeciej rundzie przy stanie 22:2 (werdykt rsco).Najbardziej efektowne zwycięstwo odniósł, w wadze superciężkiej (+91kg), Isłam Timurzijew. Na początku pojedynku z Krzysztofem Głowackim mistrz Europy przyjął silny lewy sierp. Uderzenie rozjuszyło go niczym byka czerwona płachta. Rosjanin z furią zaatakował polskiego zawodnika, który w premierowym starciu dwukrotnie był liczony. Chwilę później trener Ludwik Buczyński rzucił ręcznik na ring, co oznaczało poddanie. Głowacki mógł zaimponować odwagą, chociaż do klasy Timurzijewa wiele mu jeszcze brakuje. Wielce utytułowanego rywala w finale lekkopółśredniej (64 kg) miał Marcin Łęgowski. Spotkał się z kolejnym bokserem z Rosji - Aleksandrem Maletinem. W jego dorobku jest mistrzostwo i wicemistrzostwo świata oraz trzy złote medale ME. Łęgowski nie miał szans na skuteczną rywalizację w wymianach, dlatego sporo biegał, próbował bić z dystansu. Ostatecznie przegrał jednak wysoko na punkty. Z polskiej kadry najlepiej zaprezentowali się Łukasz Maszczyk (zwycięzca w wadze 48 kg), Andrzej Liczik (57 kg) i Krzysztof Szot (60 kg). Wszyscy powtórzyli sukces sprzed roku, a dla tego ostatniego była to trzecia wygrana z rzędu. Najwięcej braw zebrał pochodzący z Ukrainy Liczik. Przed ostatnią rundą przegrywał ze Szwedem Bashirem Hassanem różnicą pięciu punktów (11:16). Szaleńczy atak polskiego boksera się powiódł, 15 sekund przed końcem doprowadził do remisu 19:19, a tuż przed gongiem zadał kolejny celny cios. "Zawsze słabo rozpoczynam pojedynki, ale rozkręcam się w trakcie" - mówił zaraz po walce 30-letni Liczik, brązowy medalista ME sprzed trzech lat. Przed rozpoczęciem walk finałowych dwukrotny brązowy medalista olimpijski w wadze półciężkiej (1972 i 1976 rok), 58-letni Janusz Gortat odebrał nagrodę (płaskorzeźba z brązu przedstawiająca starogreckiego boksera) im. Aleksandra Rekszy. |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © DUNCAN | ||