|
27-01-2007 Uwolniony z miasta Włocławka
O świadomości i nadaniu Tytułu. Wszystkie znaki na niebie, ziemi i Vero Beach wskazują, że Andrzej Gołota – personifikacja „amerykańskiego snu” (czyli w tym wydaniu: - od kierowcy ciężarówki przez posiadanie 40 milionowego fun clubu skończywszy na dolarze za każdego kibica) powraca na ring. A ja głupieje i wierze, pisze wiarą w to, ze tym razem będzie inaczej. Dlaczego ? Nie wiem. Nie wiem dlaczego miałbym tym razem nie dać się nabrać jak pozostałe (wiele) razy. Że nie uczę się na błędach ? To w geście patriotyzmu mogę zwalić na narodowość. Dlaczego jeszcze ?
Idąc za przykładam organizacji WBC, której aktualnie skrót na polski tłumacze jako „Wyobraźnia Bardzo Ceniona” chciałbym nadać tytuł Andrzejowi Gołocie – „ White Hope Emeritius ” . Kiedy wygra z Mollo, będziemy(-Polacy) mogli przymiotnik usunąć, kiedy przegra … nie, nawet tak nie mówię – świadomie daje się nabrać! Nie wiem czy z sentymentu czy ze strachu przed perspektywą kolejnych wyzwań stojących przez polskim Smokiem (jako następcy „WHE” ), kibicuje Gołocie. Tak wstanę o 4 rano, tak samo jak Ty. Nie interesuje mnie co zobaczę w Telexpressie, wstanę bo zawszę wstawałem. „Przyzwyczajanie drugą naturą człowieka” a walczy „Andrew Golota”, no nie ? Wielki, biały fajter. Co mówisz ? Że 40 letni bokserski kaleka ? Przestań, nie chcę tego słuchać – ja swoje wiem !
Moje miejsce jest w hali, a jak nie to przed TV. Nie bronię się. Kiedyś pisałem o byciu fanem Andrzeja w kontekście braku innych, narodowych perspektyw; jak się nie ma co się lubi… teraz do mnie doszło, ze kibicowanie Gołocie uczy charakter, kilku postaw, które mogą się w życiu przydać. Bycia murem za kimś, z kim się nie jest spokrewniony (jeśli to czyta jakiś członek rodziny to oczywiście uszanowanie) ani w żaden inny sposób związanym (pokój Ziggy!). Gdy ten ktoś za każdym razem zawodzi w sportowym rozrachunku przegrywając wszystko co można mieć do przegrania, gdy wraca żeby odejść, gdy stoi żeby leżeć choć miał wszystko żeby było dokładnie odwrotnie . To to wszystko wyostrza w nas takie podstawy: jak wytrwałość, zawziętość, nadzieje i szacunek do sportu, który daje nam przez swoją nieobliczalność i niesprawiedliwość ogrom fascynacji. I dlatego to jest takie piękne. A na zakończenie, jako podsumowanie chciałbym zacytować Escobara: Pokaż mi bohatera, a ja ci pokaże tragedię. P.S W momencie kiedy więcej miejsce w pfu, mass-mediach poświęca się C-klasowemu skoczkowi, który się wywrócił (niesamowite! ) niż Gołocie i Adamkowi w obliczu ich wielkich powrotów. |
|||
| WWW.BOKSER.ORG | © DUNCAN | ||