30-10-2006

           Okiem kibica aktywnego - Dębica 28.10.2006 W dniu wczorajszym zakończyła się kolejna udana impreza sportowo-zawodowa organizowana przez grupę Andrzeja Wasilewskiego.

           Jako pierwszy na ringu mogliśmy zobaczyć duet Krzysztof Skorupka (1-0, 0 KO, zawodowy debiut) i Milan Becak (2-16-1, 1 KO). Nawet biorąc pod uwagę faktyczny debiut Skorupki można mieć dużo zastrzeżeń co do wyszkolenie bokserskiego i kondycyjnego polskiego zawodnika. Nie jest to zawodnik w żaden sposób perspektywiczny w skali "nie czysto zarobkowej", natomiast jego postawa budzi obawy. Zawodnik w żadnym stopniu nie był przygotowany do startu zawodowego - i pod względem czysto wizualnym (kilka dobrych kilogramów nadwagi), jak i mentalnym (p. Krzysztof cofał się przed Milanem Becakiem!) a już na pewno czysto bokserskim. Bokser ze Słowacji przewyższał Polaka w wyszkoleniu a także ringowym sprycie, kilkukrotnie lekko zawstydzając. Marcin Najman był na trybunach, że ten Becak się odważył... :-) Słyszałem, ze Skorupka walczył w "klatkach", przed walka chodził w koszulce "street fighter" - konkurs życzeń ? Człowiek kompletnie bez serca do walki i krzty umiejętności.

           Następnie na ringu przyszła kolej na już czwarty występ Tomasza Hutkowskiego (4-0, 4 KO). Rywalem Polaka był zawodnik ponad 10 kilo lżejszy - Robert Andrasik (7-34-1, 3KO). W moim odczuciu doszło do tragicznego nieporozumienia. Walka, choć w bardzo szybkim tempie, był tak wyrównana, zacięta i dobra jak Brewstera z Gołotą, natomiast wizualnie przypominała np. Wałujew - Nobles, czy Wałujew - Beck. Choć w sumie nie... Andrasik był/jest biały. Dysproporcje zawodników z góry nakreślały przebieg rywalizacji (abstrahując od umiejętności) z sekundy na sekundę robiąc go coraz bardziej widocznym i ... przykrym. Tomasz Hutkowski z sztywną wyciągniętą lewą ręką, próbującym potężnymi i bardzo szybkim prawymi "upolować" rywala. Ta taktyka dała zamierzony skutek już w pierwszej rundzie kiedy to potężnym sierpem powalił rywala na deski. Słowak upadł bezwładnie twarzą na deski. Jeśli ktoś wymieni mi co oprócz, czystej promocji, dała ta walka Hutkowskiemu temu konia z rzędem. Doskonale rozumiem system prowadzenia młodych zawodników, nie oczekuje niemożliwego, ale zachowajmy pozory. Andrasik był przesadą, był źle dobranym zawodnikiem.

           Następnie na ringu pojawił się Krzysztof Bienias (27-3, 10 KO), który to zmierzył się z Vitaliyem Martynovem (10-5, 7 KO). Walka, postawa Krzyśka, była dla mnie zaskoczeniem. Bienias był agresywny, pewny siebie. Po bardzo dobrej akcji Martynov znalazł się na ziemi, sędzia pozwolił na kontynuowanie walki Białorusinowi jednak "Kisiel" zaprawiając potężnym, bezpośrednim prawym rywala znokautował ostatecznie jego marzenia o dotrwaniu choćby do końca rundy. Co do Martynonova potwierdziły się moje opinie o tym iż jest to zawodnik kompletnie nie "trzymający ciosu", co dobitnie uświadomił w Krakowie przeciętnie bijący Snarski.

           Szymon Porębski (11-0, 3 KO) stoczył sześciorundowy pojedynek z Mirosławem Kubikiem (0-7-1, 0 KO). Bardzo silny, ale i usztywniony przeciwnik nie stwarzał większego zagrożenia, sam będąc pod takim kilkukrotnie. Porębski spokojnie wygrał wszystkie rundy, sobie tylko znanym sposobem NIE znokautował rywala. Bardzo ładny - szybki i technicznie atrakcyjny boks Porębski powinien bardziej inicjować siłą ciosu, idąc dalej - zwycięstwami przez KO. Że liczy się nie styl, ale wynik ? Nie na tym etapie, gdyż wynik jest wiadomą więc zostaje tylko styl. Warto zaznaczyć iż była to jego pierwsza walka po kontuzji ręki.

           Jedną z najatrakcyjniejszych walk podczas gali była walka Damiana Jonaka (8-0, 6 KO) z Siergiejem Navarką (6-12, 1 KO). Potwierdzają się opinie, ze Damian to jeden z najbardziej efektownych zawodników ostatnich lat. Inicjuje boks techniczna agresją i olbrzymią wolą walki, jego styl to kombinacji świetnych, głębokich rotacji z bardzo mocną siłą ciosu. Navarka różnił się od przeciwników Damiana dwa rzeczami - wyższym wzrostem i chęcią walka. Lecz tej ostatniej nie dobrał zbyt dobrze w trzeciej rundzie, wdając się w otwartą "wojnę" z Polakiem, zalewając się krwią, przegrywając walkę.

           W drugiej walce wieczory Dawid Kostecki (23-1, 17 KO) zmierzył się z Ramdane Serdjane (17-23-3, 7 KO). Byliśmy świadkiem bardzo brutalnej, twardej walki. Ofensywność Kosteckiego była hamowana uderzeniami głowa i klinczami Francuza, pasywność Polaka czystymi ciosami. Serdjane zostały odjęte punkty w 3 i dwukrotnie w 6 rundzie - wszystkie za sprawa uderzeń głową. Ostatecznie zdyskwalifikowano przeciwnika Dawida w 6 rundzie.

           Podczas main event sobotniej gali mogliśmy zobaczyć czysty i świetny pojedynek Rafała Jackiewicza (23-8-1, 12KO) z Nicolasem Guissetem (12-6-1, O KO). 12 rund walki na bardzo wysokim poziomie. Po pierwszych 6 rundach optyczną przewaga miał Guisset, który wyrzucał z siebie setki ciosów w zastraszającym tempie. Podczas kolejnych rund Jackiewicz doszedł do prawideł swoich ostatnich walk, zaznaczając przewagę. Rafał po bardzo dobrym pojedynku obronił pas IBC. Należy się wielki szacunek dla obu pięściarzy !

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © DUNCAN