20-10-2006

           Na wczorajszej gali boksu zawodowego w Nowym Jorku, Paweł Wolak (11-0, 7 KO) już w 40-tej sekundzie drugiej rundy znokautował Jose Felixa (10-5-2, 3 KO).

           Dzięki uprzejmości Marcina "DJ Bubell" Filipowskiego, dziennikarza Polskiego Radia WRKL 910 AM przekazujemy Wam Jego relację z wczorajszej gali z udziałem Pawła "Wścieklego Byka" Wolaka:

           Szybkie zwycięstwo Pawła Wolaka

           "19 PAŹDZIERNIKA w Plattdeutsche Restaurant w Nowym Jorku po raz 11 w swojej zawodowej karierze Paweł Wolak zwyciężył, miażdżąc w 40 sekundzie drugiej rundy, ogromną ilością ciosów Jose Felixa, który po dzisiejszej nocy dołączył 5-tą przegraną do swoich 18 walk. "Nowy Wściekły Byk" (11-0, 7 KO) zbombardował starszego o 6 lat latynoskiego, dobrze wyglądającego pięściarza, który okazał się jednak zawodnikiem o co najmniej klasę słabszym od urodzonego w Dębicy Pawla Wolaka. Szybkość i skuteczność wielu zadanych na glowę i korpus ciosów już pod koniec 1 rundy zmiękkczyły nogi oponenta, który został liczony w ostatnich chwilach przed gongiem. 40-ści sekund 2-giej rundy to błyskawiczne serie kombinacyjnych ataków po których Jose Felix, gdyby nie interwencja sędziego zostałby ciężko znokautowany przez Pawła.

           11-te, szybkie zwycięstwo dowodzi, że Wolak z walki na walkę staje się coraz lepszym zawodnikiem i że jego kariera potoczy się zapewne błyskawicznie. Menedżer Pawła, Ivan Edwards pochwalił się wieloma ofertami kolejnych walk i gwarantuje szybki powrót utalentowanego 25-latka. Ostatnia kontuzja (20 szwów nad prawym okiem) została nietknięta i ten właśnie fakt umożliwi Pawłowi kolejną konfrontację w ringu już pod koniec listopada.

           Z ciekawostek. Paweł Wolak, od 15 lat mieszkający w USA, dzisiejszej nocy wystąpił w czerwonych spodenkach z naszywką (na lewej nogawce) serca - oryginalnego symbolu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy). Wchodząc do ringu w rytmie specjalnie dla niego skomponowanego ciężkiego kalibru utworu metal-core`owej formacji z New Jersey "Raggedy".

           Jednym slowem Paweł Wolak potrafi mile zaskoczyć rosnącą rzeszę fanów, która dzisiaj dopisała i od ostatniego spotkania w sierpniu, powiększyła się conajmniej 3-krotnie! Paweł, Polonijne Wschodnie Wybrzeże chce Ci powiedzieć: Dziękujemy!

           Porażka Rafała Jastrzębskiego

           Podczas tej samej gali miałem możliwość ocenić walczącego dopiero drugi raz Rafała Jastrzębskiego (0-2, 0 KO), pochodzącego z Bydgoszczy, a na stałe mieszkającego w New Jersey. Lepszym od Polaka okazał się Egipcjanin Naser M. Aly (2-0, 2 KO).

           Po walce miałem okazję zamienić kilka zdań z naszym pięściarzem. Na największą krytykę zasługuje sztab Polaka, który w moim odczuciu z premedytacją wychowuje sobie człowieka do bicia, tego który bierze pieniądze za przegraną. Fatalne, niechlujne podpowiedzi padające z narożnika Rafała przyczyniły się do przegranej. W chłopaku czuje się ducha walki i serce, ale z takim sztabem nie ma żadnych szans aby kiedykolwiek dorównac swoim debiutującym kolegom. Największą ringową wadą Rafała Jastrzębskiego jest jego sylwetka w walce, spięte sztywne ciało, brak uników i elastyczności. Siłowy, sztywny pięściarz, który marnuje swój potencjał i siłę, której braku nie można mu zarzucic. Co będzie z nim dalej? Trudno powiedzieć, Czy przyjmie do serca moje uwagi? Mam nadzieję, że tak i jak mawia Piotr Wolak, ex-pięściarz Stali Mielec, ojciec i pierwszy trener Naszego pupila, Pawła Wolaka "przegrywasz do 3 razy i koniec".

           Do trzech razy sztuka, Rafale trzymamy kciuki i jeśli zmienisz coś w swojej postawie, bo z tak prostym kręgosłupem nikt jeszcze nie wygrał, wierzę, że trzecia walka będzie zwycięska. I słowa uznania za podniesioną głowę po walce i obietnicę nie poddawania się.

           Gość honorowy

           Gościem honorowym wieczoru był "arbiter 100-lecia", Arthur Mercante SR., ktory sędziował w 120 walkach o pasy mistrzowskie i to te najważniejsze, wszechczasów. Aktywnie pracujący dla zawodowego boksu od 1940 do 2001 r., dzisiaj 86-letni pan, zapewniał, że jeśli tylko dano by mu szansę powrotu, sędziowałby dalej."

           Marcin "DJ Bubell" Filipowski Nowy Jork/New Jersey

 
 
  WWW.BOKSER.ORG © YARAS72