
Przed nami wielki pięściarski spektakl. Największy w dziejach wieczór polskiego boksu zawodowego. Już 24 października na ringu w Łodzi dojdzie do Polskiej Walki Stulecia - jak chórem okrzyknęli ją kibice i dziennikarze - czyli starcia Andrzej Gołota - Tomasz Adamek. Wydarzenie to poprzedzać będzie wiele nie mniej emocjonujących potyczek zawodników z naszego rodzimego podwórka. Dla nas, sympatyków boksu, to dodatkowe wielkie emocje. Bo choć bolą serca, gdy "nasz" przegrywa (bo przecież w każdym z tych starć przegranym będzie Polak) , to batalie między rodakami w ringu od zawsze przykuwały naszą uwagę do teleodbiorników. O tej gali mówią wszyscy, nie tylko zagorzali zwolennicy szermierki na pięści. Można się boksem nie pasjonować, można oglądać go sporadycznie, ale nie można przegapić wydarzenia Gołota - Adamek. To dużo więcej niż boks. To swoiste wydarzenie sensacyjno-kulturalne, czego głównym powodem i autorem jest sam Gołota, którego wielu kocha, wielu nienawidzi, ale znają wszyscy.
To ktoś, kto nie pozwala nam po prostu się nim nie interesować. Niewytłumaczalny magnes, niezwykły wabik. Dlatego też ludzie z mojego otoczenia bez przerwy pytają mnie: "na kogo stawiasz?", "kto wygra?", "jak przebiegnie walka?" - i to głosy nie tylko męskiej części moich znajomych, którzy również pasjonują się boksem, ale także wypowiedzi kobiet, w różnym wieku (od młodych koleżanek po dojrzałe mamy), sąsiadów, ludzi z pracy, z osiedla, po prostu każdy chce wiedzieć co się wydarzy za te parę tygodni w Łodzi. Bo zapowiada się niezły thiller. Spróbujmy niczym Marzena Słupkowska po wiadomościach postarać się o prognozę pogody, lecz tym razem prognozę pogody dla Polsat Boxing Night.

Często spoglądając na ringi (przeważnie te zawodowe) natrafiamy na konfrontacje zawodników o przeciwstawnych cechach, zarówno tych czysto sportowych jak i mentalnych. Mamy więc pojedynki siły z szybkością, agresji ze sprytem, dużych z małymi, czy w końcu młodych z tymi, co są w sporcie już od lat. Takie różnice często dodają kolorytu bokserskim zmaganiom, bo w walce od zawsze kibiców cieszyło zestawianie ze sobą przeciwstawności. To dodatkowe znaki zapytania, dodatkowe emocje. Te elementy znajdziemy bez wątpienia w starciu Gołota - Adamek, lecz na tej samej gali rozegra się jeszcze jeden, niezwykle godny uwagi pojedynek. Młody Artur Szpilka (5-0, 3 ko's) skrzyżuje rękawice ze "starym" Wojciechem Bartnikiem. Ta kolizja pokoleń może okazać się najlepszym punktem całego łódzkiego wieczoru, a napięcie przed walką, podsycane przez kibiców i samych zawodników, rośnie.
Let's get ready to rumble ! - z pewnością tak właśnie swoim firmowym okrzykiem słynny Michael Buffer zaprosi w sobotnią noc kibiców boksu na zbliżającą się wielką batelię w wadze ciężkiej jaka rozegra się w Los Angeles. I tam razem, jak rzadko kiedy, treść tego zawołania będzie idealnie zwiastować to, co niebawem wydarzy się na ringu w Staples Center. Vitalij Kliczko (37-2-0, 36 ko's) i Chris Arreola (27-0-0, 24 ko's) staną do walki o dzierżony przez starszego z braci Kliczko pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC. Szykują się wielkie emocje, mocne ciosy i ciężki nokaut. Naprzeciw siebie stanie dwóch dumnych, twardych wojowników, obdarzonych piekielnie mocnym uderzeniem z obu rąk. Obaj będą głodni zwycięstwa i obaj będą mieli świadomość, że w ringu nikt nie zapłaci im za nadgodziny...