Już 20 listopada rusza najnowszy projekt AIBA - Liga Zawodowa. Choć już dwa tygodnie temu odbył się pierwszy pokazowy mecz między Astana Arlans a Istanbulls to większość kibiców bokserskich nie ma większego pojęcia na jakich zasadach opierać będą się te zawody. W tym artykule postaram się przybliżyć Wam koncepcję całego przedsięwzięcia. Pan Adam Kusior opowiedział nam czemu służyć ma owa Liga i jaki jest jej główny zamysł.
- Jak to jest, że zawodnik przychodzi na salę, trenerzy poświęcają mu czas, klub daje pieniądze, związek wysyła na międzynarodowe imprezy, płaci stypendia i taki bokser przechodzi na zawodowstwo, a wszyscy którzy budowali jego karierę nie mają z tego kompletnie nic? Czas z tym skończyć i tak właśnie powstała Liga Zawodowa. Zawodnik jednego roku boksuje jako zawodowiec w lidze, zarabia pieniądze. Przychodzą Igrzyska Olimpijskie, przygotowuje się i o ile w Lidze nie zdobył kwalifikacji to wywalcza ją sobie w kasku i walczy na Olimpiadzie. I tak może zdobywać trofea jako amator, a w Lidze Zawodowej zarabiać bardzo dobre pieniądze - opowiada aktualny delegat techniczny oraz supervisor AIBA.
Do boju stanie dwanaście drużyn z trzech kontynentów. Będą to: Los Angeles Matadors, Memphis Force, Mexico City Guerreros, Miami Gallos z Ameryki, Astana Arlans, Baku Fires, Beijing Dragrons, Incheon Red wings z Azji oraz Istanbulls, Milano Thunder, Moscow Kremlin Bears oraz Paris United z Europy. Jak łatwo zauważyć każdy kontynent tworzy oddzielną grupę składającą się z czterech drużyn. Zawody będą rozgrywane systemem mecz i rewanż - dwukrotnie u siebie i tyle samo na wyjeździe z każdą z trzech drużyn. Jak łatwo wydedukować każda z drużyn w fazie grupowej stoczy 12 meczów. Do finału awansują trzej zwycięzcy z każdego kontynentu oraz najlepszy team z drugiego miejsca. Wielki finał odbędzie się w Makau, a dla zwycięzcy przewidziana jest nagroda około miliona dolarów.
Zawodnicy startować będą w 5 kategoriach wagowych: koguciej (54 kg), lekkiej (61 kg), średniej (73 kg), półciężkiej (85 kg) i superciężkiej (+91 kg). Promotorzy z Ligi Zawodowej mają obowiązek zatrudnić od trzech do siedmiu zawodników z kraju danej drużyny, a pozostali muszą być wybrani z draftu, czyli z wszystkich bokserskich federacji będą zgłaszani najlepsi amatorzy, którzy będą mogli podpisywać kontrakt na walki w Lidze Zawodowej. Bokserzy będą otrzymywali pensję oraz premię za sukcesy w Lidze. Trenerzy dla każdej z drużyn również będą wybierani z draftu, na liście jest ich aktualnie sześćdziesięciu, a z każdym teamem pracować będzie przynajmniej dwóch.
Nie milkną echa ostatniej potyczki między Davidem Haye (25-1, 23 KO), a Audleyem Harrisonem (27-5, 20 KO). Tym razem swój głos zabrał najbliższy oponent Władymira Kliczki (55-3, 49 KO), Derek Chisora (14-0, 9 KO), który był wielce niezadowolony z przebiegu pojedynku o pas WBA.
- Harrison wszedł do ringu, ale nawet nie spróbował. Nie mogę sobie wyobrazić niczego gorszego, szczególnie jak walczysz o najwyższe trofeum w tym sporcie - mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Nigdy więcej nie pokazałbym się publicznie, gdybym zawalczył w ten sposób. On zhańbił siebie jak i całą brytyjską wagę ciężką i nie powinien dostać wypłaty w wysokości miliona funtów za to lanie. Spójrzmy prawdzie w oczy - on nigdy nie zasługiwał na szansę zdobycia mistrzostwa, ponieważ na papierze jest on mniej więcej szóstym zawodnikiem na Wyspach, a ja jestem wyżej od niego. Wystawił on na pośmiewisko Brytyjczyków, jednak ja naprawię to wszystko podczas walki z Kliczko. Najlepszą rzeczą jaką teraz może zrobić Audley to wyemigrować - mówi szyderczo Chisora, który opowiedział o tym jak będzie wyglądała jego postawia w walce z młodszym z braci.
- Nie jestem faworytem w walce z Władymirem, jednak obiecuję, że zadam więcej niż jeden cios i dam o wiele trudniejszą walkę mistrzowi niż zrobił to Harrison. Przede mną duże wyzwanie w Niemczech, ale jadę tam by wygrać, bo zdobywanie tytułów znaczy dla mnie więcej niż pieniądze. Jestem przekonany, że zaskoczę wszystkich i przywiozę tytuł do Wielkiej Brytanii i zniszczę marzenie Haye'a o pokonaniu Kliczków, ponieważ ja dokonam tego pierwszy - zakończył pewny siebie Derek.
W zeszłą sobotę podczas długo oczekiwanego pojedynku między liderem większości list P4P Manny'm Pacquiao (52-3-2, 38 KO), a Antonio Margarito (38-7, 27 KO) kibice mogli zobaczyć nie tylko piękną walkę, ale również skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie narożnika jak i sędziego, którzy pozwalali walczyć totalnie rozbitemu Antonio. Sędzia Laurence Cole dziś ogłosił, że był bardzo blisko zatrzymania walki w okolicach dziesiątej i jedenastej rundy.
- Chciałem zatrzymać tę walkę. Przez całą dziesiątą i jedenastą rundę chciałem to przerwać. Przez większość pojedynu zostawałem z boku zatem mogliście widzieć ich w pełnej okazałości. Jednak w tych rundach musiałem już stać zdecydowanie bliżej nich i chciałem zobaczyć jak Margarito zaaraguje. Chciałem mieć konkretny argument by to zakończyć. Myślę, że Antonio wyczuł, że mam zamiar to przerwać, bo zauważyłem, że zaczął odpowiadać na ciosy i walczył dalej. Za każdym razem jak się zbliżałem, bo przyjmował dwa, trzy ciosy on zaczynał oddawać - powiedział Cole.
Były niekwestionowany mistrz królewskiej wagi Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO) twierdzi, iż bracia Kliczko powinni zapomnieć o 50% podziale z wpływów brytyjskiej telewizji Sky Sports przy negocjacjach z aktualnym mistrzem WBA wagi ciężkiej Davidem Haye (25-1, 23 KO). Lennox twierdzi też, że żaden z braci nie może siebie nazywać niekwestionowanym mistrzem dopóki nie zawalczą z Davidem.
- David ma rację mówiąc, że bracia Kliczko nie mają już gdzie pójść. Powinni trochę pomyśleć i usiąść do stołu trochę skromniejsi i zachowując się trochę rozsądniej jeśli chodzi o podział pieniędzy. Ludzie aktualnie mogą powiedzieć, że Kliczkowie są najlepsi jednak tylko do momentu dopóki Haye z nimi zawalczy. David może pokonać ich obu, oboje już kiedyś przegrywali, oboje mają luki, a by wygrać nieraz potrzeba tylko jednego ciosu. Haye posiada właśnie ten potężny cios z prawej ręki by tego dokonać. Haye nie powinien akceptować pieniędzy proponowanych przez Kliczków. Powinien postawić na swoim - twierdzi Lennox.
Lewis twierdzi również, że bracia Kliczko potrzebują tej walki.
- On powinien wsiąść połowę pieniędzy jak chce( od Sky Sports ). Wierzę, że bracia przyjdą do stołu i będą skromniejsi przy negocjacjach. Oni potrzebują walki z Haye. Parę ostatnich walk braci było tragicznych przez, które szybko stracili dużo szacunku na całym świecie - powiedział Lewis.
Podczas zeszłotygodniowego zjazdu AIBA wybrano najlepszych bokserów amatorskich tego roku. Statuetki wręczył świeżo wybrany na drugą kadencję prezydent Ching-Kuo Wu .
W kategorii mężczyzn wybrany został Artur Beterbiev z Rosji. Ten dwudziestopięcio latek to aktualny mistrz Europy i Świata w wadze do 81 kilogramów. W finale Mistrzostw Europy w Moskwie pokonał przez RSC w pierwszej rundzie na oczach rosyjskich kibiców francuza Abdelkadera Bouhenia, któremu nie dał nawet szans na zdobycie punktu.
W kategorii kobiet statuetkę otrzymała już po raz drugi z rzędu Katie Taylor z Irlandii. Podczas tegorocznych Mistrzostw Świata w Barbados wygrała z Cheng Dong z Chin i zdobyła już trzeci tytuł MŚ wagi lekkiej. Co ciekawe była to jej setna wygrana walka na sto sześć odbytych. Po tym jak otrzymała owe wyróżnienie powiedziała pare słów w ramach podziękowań.
- Chciałam podziękować AIBA za tą nagrodę. To dla mnie wielki zaszczyt być uważaną za najlepszą zawodniczkę wśród kobiet na całym świecie. Jestem szczęśliwa, że boks kobiecy będzie gościł na najbliższej Olimpiadzie w Londynie już za dwa lata. W Londynie pokażemy na co stać boks w naszym wykonaniu - oznajmiła Taylor.
Ostatnim wyróżnieniem była nagroda dla najlepszego młodzieżowca, która powędrowała do Shabana Shahpalangova z Azerbejdżanu. Jest on aktulanym młodzieżowym Mistrzem Świata wagi muszej, a tytuł ten zdobył podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Baku w tym roku w kwietniu.
2 listopada na zjeździe AIBA w Kazachstanie nasz były prezes Polskiego Związku Bokserskiego, były trener kadry Polski i Szkocji Adam Kusior otrzymał prestiżowe wyróżnienie dla najlepszego oficjela technicznego na świecie AIBA - ITO (International Technical Official).
Zajmował się on zarówno całym sprzętem takim jak ring, rękawice, kaski oraz książeczkami bokserskimi podczas największych imprez boksu amatorskiego na świecie mi. Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, MŚ seniorów, MŚ kobiet, akademickich MŚ i MŚ juniorów.
Oby takich wyróżnień dla Polaków jak to lub tytuł Super Championa dla Darka Michalczewskiego było jak najwięcej.
Drugiego listopada na Kongresie AIBA w Kazachstanie wybrano prezydenta i został nim ponownie Dr. Ching-Kuo Wu z Chin. Został on wybrany przez aklamację i nagrodzono go owacją na stojąco. Ching-Kuo Wu z AIBA związany jest ponad 25 lat, a funkcję naczelną prowadzi od 2006 roku. Oto co prezydent powiedział tuż po wyborach.
- Chcę podziękować wszystkim delegatom za zaufanie, którym mnie darzą. Dobrze pamiętam moment z przed czterech lat w San Domingo, gdy wybrano mnie na prezydenta Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego. Pamiętam co wtedy powiedziałem i powtórzę to jeszcze raz - przewodniczący AIBA jest po to by służyć tej dyscyplinie i zarządom na całym świecie. Z Waszym poparciem i zaufaniem będę nadal kontynuował to co zacząłem, by wywiązać się z moich zoobowiązań. Podróżowałem 300 dni w roku. Może przez następne cztery lata mojej kadencji będzie to 350 dni w roku. - oznajmił Ching-Kuo Wu
Opowiedział on również o tym co jest jego głównym celem.
- Mamy dużo pracy przed sobą. Mimo, że w ostatnim czasie osiągnęliśmy sporo, to nadal chcecie nowego AIBA, chcecie kontynuować reformy, chcecie czystej, uczciwej oraz przejrzystej organizacji. Oto moje zoobowiązania - zrobię wszystko co w mojej mocy by utwierdzić ludzi, że jesteśmy czystym związkiem. Mamy wiele młodych, perspektywicznych osób, mamy wizję, ale mamy też wiele nowej pracy przed sobą. Potrzebuję Was byście zjednoczyli się ze mną. Żadna organizacja nie może przetrwać i mieć siłę, jeśli jest wewnętrznie podzielona. Zatem mam nadzieję, że przez najbliższe cztery lata będziemy pracować razem. - powiedział prezydent AIBA
W dniach 1-2 listopada w mieście Almaty w Kazachstanie odbył się Kongres AIBA. Na zjeździe stawili się przedstawiciele 106 bokserskich zarządów krajowych. Nie mogło też zabraknąć naszego Adama Kusiora aktualnego delegata technicznego oraz supervisora AIBA. Miałem przyjemność porozmawiać z Panem Adamem na temat przebiegu zjazdu Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego jak i również na temat zmian, które są szykowane. I szczerze mówiąc byłem mile zaskoczony, bo nie dość, że zmian jest dużo to z pewnością są to zmiany pozytywne, które mogą w dużym stopniu wyeliminować niesprawiedliwe wyniki w boksie amatorskim oraz przyspieszyć rozwój tej dyscypliny.
Mistrz świata WBO wagi super piórkowej Ricky Burns (29-2, 7 KO) już 4 grudnia w Breahead Arena w Glasgow stoczy pierwszą obronę swojego pasa z Andreasem Evensenem (13-1, 5 KO). Niedoszły rywal naszego Maćka Zegana zapowiada świetne przygotowanie i opowiada o swoim ostatnim pojedynku z Romanem Martinezem (24-1-1, 15KO).
- Evensen będzie potrzebował młotka, żeby mnie znokautować. Przed tym jak stawałem do walki o pas mistrza świata było tylko parę osób, które wierzyły, że mogę tego dokonać. Martinez zaskoczył mnie na początku walki i mam wrażenie, że on myślał, że będzie to dla niego łatwy pojedynek. Byłem na deskach jednak wstałem i im dłużej trwała walka tym szala zwycięstwa przechylała się na moją korzyść. Teraz trenuję tak samo jak do tamtego pojedynku dlatego nie ma szansy, bym oddał pas. - oznajmił zmotywowany Burns
W ostatni weekend Rafael Marquez (39-6, 35 KO) poległ przed czasem w długo wyczekiwanym pojedynku z gwiazdą wagi piórkowej Juanem Manuelem Lopezem (30-0, 27 KO). Rafael nadal nie może pogodzić się z tym, że sędzia Tony Weeks przerwał akcję w czwartek rundzie, by odjąć punkt Lopezowi, akurat wtedy, gdy Marquezowi udało się zamroczyć aktualnego mistrza.
- Po tym jak sędzia dał mu odpocząć nie udało mi się już trafić go czysto na szczękę. Nie chcę umniejszać jego zwycięstwa, bo to była dobra walka, jednak Juanma nie walczy czysto. Często zachacza łokciami i uderza dużo ciosów na szyję. Israel Vazquez bije mocniej niż on. Mam nadzieję, że Lopez zgodzi się na rewanż w Puerto Rico, Meksyku lub Las Vegas - oznajmił były mistrz wag koguciej i super koguciej.
Wczorajszej nocy w USMC Air Station New River w Jacksonville kibice mogli zobaczyć kolejne wielkie zwycięstwo jednego z prospektów wagi super koguciej Rico Ramosa (18-0, 10 KO).
Tym razem ofiarą 23 latka został bardzo solidny Heriberto Ruiz (44-10-2, 26 KO), który w swej blisko 15 letniej karierze mierzył się z takimi zawodnikami jak Rafael Marquez, Irene Pacheco, Eric Morel lub Steve Molitor i części z nich dawał ciężkie walki. Starcie trwało niespełna 2 rundy, a pojedynek został zakończony potężnym prawym prostym na szczękę Ruiza. Po efektownym zwycięstwie Rico wyzwał aktualnego mistrza WBO wagi piórkowej Juana Manuela Lopeza (30-0, 27 KO) do walki. Może na Juanme jeszcze za wcześnie, jednak z pewnością warto zainteresować się karierą tego młodego prospekta. Na zdjęciu po lewej Ramos w natarciu.
Wczoraj w Republice Południowej Afryki doszło do ciekawej potyczki w wadze super średniej. Zmierzyli się bowiem młody posiadacz pasa IBO Isaac Chilemba (15-1-1, 8 KO) oraz Thomas Oosthuizen (11-0-1, 8 KO), którzy w rankingu WBC są sklasyfikowani odpowiednio na miejscach 22 i 30.
23 letni bokser z Malawii ( na zdjęciu ), dla którego była to pierwsza obrona pasa do piątej rundy spokojnie prowadził, jednak Oosthuizen, który jest mańkutem w rundach szóstej i siódmej powrócił coraz częściej trafiając obrońcę tytułu mocnym lewym prostym. Doszło też do zderzenia głowami w wyniku którego mistrz doznał rozcięcia nad lewym okiem. Od rundy dziewiątej walka przybrała dość nieprzyjemny dla oka przebieg, zawodnicy przetrzymywali, klinczowali na co nie reagował sędzia Phil Austin z Australii. Chalenger skończył pojedynek mocno rozciętym i napuchniętym prawym okiem. Starcie zakończyło się dość zaskakującym remisem, a sędziowie punktowali odpowiednio 115-113, 114-114 i 113-115.
Za równe pięć tygodni w Białymstoku dojdzie do wyczekiwanego przez wszystkich kibiców boksu w Polsce rewanżu między Dariuszem Snarskim (31-31-2, 6 KO), a Krzysztofem Cieślakiem (16-1, 5 KO). 10 października na gali w Łomiankach pierwszy pojedynek wygrał Cieślak, jednak całe bokserskie środowisko i nie tylko ogłosiło owy wynik skandalem. Darek opowiada nam o przygotowaniach do rewanżu, o pozostałych zawodnikach, którzy wystąpią na gali, taktyce na walce, tym jakie osobistości pojawią się na jego ostatnim pojedynku oraz o tym czy żal kończyć mu przygodę z czynnym uprawianiem tego sportu. Zapraszamy do lektury!
Adam Jarecki: Jak idą przygotowania do pojedynku z Cieślakiem?
Dariusz Snarski: Po walce z Cieślakiem zrobiłem sobie dwa tygodnie przerwy, jednak powiem szczerze - wtedy byłem tak dobrze przygotowany i w tak dobrej formie, że teraz praktycznie tylko kontynuuję tamte przygotowania, z resztą moje wytrenowanie wyraźnie wydać było w " przegranej " walce. Będziemy pracować przede wszystkim nad taktyką i drobnymi poprawkami, głównie nad lewym prostym, którego brakowało mi w pierwszym pojedynku, ale również dynamiką i przygotowaniem siłowym.
- Wie Pan już z kim będzie Pan sparował przed pojedynkiem?
DS: Tak, sparingpartnerów będę miał na prawdę niezłych. Będzie to nasz brązowy medalista Mistrzostw Europy młodzieżowców, bardzo utalentowany chłopak, który również występuje na tej gali Kamil Łaszczyk, będzie też Bartłomiej Wańczyk i jeszcze jeden bardzo dobry sparingpartner. Ogółem ta trójka ma mi pomóc w sesjach sparingowych z czego jestem bardzo zadowolony.
- Kto jeszcze wystąpi na gali?
DS: Obsada gali będzie bardzo ciekawa. W pierwszej zawodowej walce zadebiutuje Chawazi Chacygow, czyli były Mistrz Europy wagi koguciej seniorów, następnie bardzo ciekawy debiut właśnie naszego utalentowanego Kamila Łaszczyka. Kolejne pojedynki to walka Roberta Świeżbińskiego oraz Krzysia Zimnocha, którzy pochodzą z Białegostoku. Przed starciami zawodowymi kibice będą mieli okazję zobaczyć zawodników, którzy są wspierani przez fundację Darka Michalczewskiego oraz walkę Korzenieckiej z Mistrzynią Białorusi, także zdecydowanie będzie na co popatrzeć. Jest też propozycja by na naszej gali zaboksował znany polski ciężki, ale jako, że nic nie jest dograne nie mogę póki co o tym mówić.
Już w najbliższą sobotę w Las Vegas dojdzie do długo wyczekiwanej przez wszystkich walki między gwiazdą wagi piórkowej Juanem Manuelem Lopezem (29-0, 26 KO), a byłym mistrzem w dwóch dywizjach wagowych Rafaelem Marquezem (39-5, 35 KO ). Lopez opowiedział mediom o swojej ekscytacji przed walką oraz o tym, że jest już bardzo bliski osiągnięcia limitu wagowego.
- Jestem bardzo podekscytowany będąc już w Las Vegas. Dziś ważę 130 funtów zatem do osiągnięcia limitu pozostały mi tylko 4 funty. Jestem gótów - zapewnił Juanma.
Gwiazda Puerto Rico została również zapytana o to czy jest to największa z walk do której w tym momencie mogli doprowadzić jego promotorzy:
- Z pewnością. Yuriorkis Gamboa czy Celestino Caballero są wielkimi wojownikami jednak nie mają oni renomy Marqueza. Zresztą Caballero nie jest już nawet mistrzem - odpowiedział Lopez.
Mistrz świata WBO wagi cruiser Marco Huck (30-1, 23 KO) już 18 grudnia stanie do piątej obrony swojego tytułu z obowiązkowym pretendentem Denisem Lebiediewem (21-0, 16 KO). Do walki dojdzie w Max Schmeling Halle w Berlinie. Oto co mistrz ma do powiedzenia na temat kolejnego oponenta.
- Bardzo cieszę się, że zawalczę znów w Berlinie. Denis to bardzo mocny przeciwnik ze świetnym rekordem. Oboje jesteśmy bardzo silni oraz posiadamy potężny cios dlatego kibice mogą oczekiwać wojny. Oczywiście obronie mój tytuł i zejdę z ringu jako zwycięzca. - oznamił Huck.
Na odpowiedź Vanesa Martirosyana (28-0, 17 KO) na słowne zaproszenie do walki Erislandy Lary (13-0, 8 KO) nie trzeba było czekać długo. Oto co Vanes myśli na temat walki z Kubańczykiem.
- Lara sprawia, że cały trzęsę się ze strachu. Czy nie wyraziłem się wystarczająco jasno o tym, że chcę walczyć z zawodnikami z czołowej dziesiątki mojej wagi? Skończyły się walki z amatorami. Nie chcę być częścią jego amerykańskiego snu. Lara może sobie odpuścić walkę ze mną. Nie będę jego biletem do sławy. Jeszcze raz powtarzam - chcę walk z mistrzami i najwyżej sklasyfikowanymi zawodnikami. Niech Lara zdobędzie pas i wtedy możemy wrócić do rozmów - oznajmił Martirosyan.
Po tej wypowiedzi śmiało można stwierdzić, że Martirosyan nie chcę walki z Larą, a może po prostu ma świadomość, że nie jest jeszcze gotowy na walkę z jednym z największych prospektów z Gorącej Wyspy?
Niemiecki trener Fritz Sdunek, który jest wieloletnim trenerem mistrza WBC wagi ciężiej Witalija Kliczki (41-2, 38 KO), twierdzi iż walka między jego podopiecznym, a jego młodszym bratem Władymirem nigdy nie będzie brana poważnie. W jego opinii w tej walce byłoby zbyt wiele spekulacji na temat ustawienia walki.
- To byłoby szaleństwo. Tej walki nikt nie traktowałby poważnie. Ludzie kontynuowali by spekulacje na temat tego czy walka jest ustawiona czy nie. Dlatego myślę, że ta walka nigdy nie zdobędzie właściwego uznania. - twierdzi Sdunek.
Kolejną rzeczą z która nie podoba się Sdunkowi jest porównywanie Władymira Kliczki do Muhammada Aliego. Kampania promująca walkę młodszego z braci z Dereckiem Chisorą, jest bardzo podobna do tej Muhammada Aliego z Leonem Spinksem.
- Władymir i Ali - to są dwie zupełnie inne osoby i takie porównania nie powinny mieć miejsca. Między nimi możesz znaleźć wiele różnych cech, ale i też parę podobieństw. Jednak style ich walki są zupełnie odmienne. - powiedział Sdunek.
Już w najbliższą sobotę sklasyfikowany na 3 miejscu rankingu IBF wagi średniej Roman Karmazin (40-3-2, 26 KO) zmierzy się w pojedynku eliminacyjnym z 5 w rankingu Danielem Geale'm (23-1, 14 KO). Do walki dojdzie na terenie Geale'a w Australii. Były mistrz świata wagi junior średniej chce zostać pierwszym bokserem pochodzącym z Rosji, który zdobędzie tytuły w dwóch różnych dywizjach wagowych. Przed wylotem do Sydney Karmazin udzielił krótkiej wypowiedzi witrynie Allboxing.ru, w której opisał swoje przygotowania i aktualną formę.
- Przygotowywałem się w Ameryce ponad miesiąc. Miałem wielu świetnych sparingpartnerów, między innymi zawodników z Rosji oraz meksykańskiego boksera. Jestem bardzo zadowolony. Początkowo miałem problemy by dojść do swojej optymalnej formy jednak z czasem zaczynałem czuć się coraz lepiej i odczuwałem przyjemność z sesji sparingowych. To jest wspaniałe. Wylatuję do Australii na tydzień przed pojedynkiem. Robię to ze względu na różnice czasowe oraz długi lot między dwoma stanami - to wszystko było uwzględnione w moim planie przygotowawczym. Dodatkowo nasza walka rozpoczyna się bardzo wcześnie, w południe po to by całe wydarzenie było pokazane w HBO. By być w jak najlepszej formie zdecydowałem, że wylecę tydzień wcześniej. To będzie niesamowita walka i muszę być w świetnej kondycji by pokonać tego silnego Australijczyka. - oznajmił Karmazin.
Niedoszły przeciwnik Macieja Zegana, mistrz świata WBO wagi super piórkowej Ricky Burns (29-2, 7 KO) odniósł się dziś na temat swojego przyszłego oponenta, urodzonego w Kolumbii, a mieszkającego w Norwegii Andreasa Evensena (13-1, 5 KO), z którym zmierzy się 4 grudnia w Glasgow.
- Szkocja została spustoszona przez Wikingów setki lat temu, jednak to nie powtórzy się podczas mojej walki z Evensenem. Oni przybyli tu, podpalili wsie, terroryzowali mieszkańców i jestem pewien, że moi przodkowie będą ze mną podczas walki. Evensen powinien przygotować sobie długą łódź, by szybko stąd uciec, ponieważ tym razem nie uda się podbić Szkocji. Mam zamiar odesłać go do Norwegii z podbitymi oczami, obitymi żebrami i garstką niemiłych wspomnień. Pracowałem ciężko by zdobyć ten tytuł nie ma takiej możliwości bym oddał go pierwszemu przeciwnikowi, którego spotkam. Czytałem wypowiedź Evensena w której mówił, że dużo łatwiej będzie walczyć w Szkocji niż dorastać w Kolumbii. Z pewnością odwoła swoje słowa, gdy poczuje siłę moich pięści. Od samego początku rzucę się na niego i będę mocno zdziwiony jeśli on wytrzyma to lanie. - powiedział Burns.
18 grudnia w Quebec City w Kanadzie dojdzie do jednego z najbardziej elektryzujących pojedynków w tym roku. Spotkają się bowiem posiadacz pasa WBC i prestiżowego pasa The Ring Jean Pascal (26-1, 16 KO) oraz legenda boksu zawodowego Bernard Hopkins (51-5-1, 32 KO). Oto co miał do powiedzenia Pascal na niespełna dwa miesiące przed tą wielką walką.
- Dwa miesiące temu obroniłem swój tytuł przeciwko jednym z czołowych zawodników P4P, przedstawianego przez wielu jako najlepszy bokser w dywizji półciężkiej i dokonałem tego w imponującym stylu - mówi Pascal o swoim sierpniowym zwycięstwie nad jeszcze wtedy niepokonanym Chadem Dawsonem (29-1, 17KO). - Teraz przyszedł czas na legendę, przyszłego członka Hall of Fame Bernarda Hopkinsa, którego wyślę na zasłużoną emeryturę.On jest starym lisem, jednak ja jestem młodym wilkiem. On może być kapitanem jednak to ja będę dowodził w tej walce. Jestem świadomy tego, że on posiada większe doświadczenie niż ktokolwiek inny jednak 18 grudnia to ja udowodnię, że jestem najlepszy w tej wadze - zapowiada Pascal.
Po druzgocącej porażce już w pierwszej rundzie o tytuł WBA wagi junior półśredniej z Amirem Khanem (23-1, 17 KO), Dmitrij Salita (31-1-1, 16 KO) wygrał jedną walkę z mało wymagającym przeciwnikiem, lecz już niedługo czeka go starcie z dużo lepszym zawodnikiem.
Dmitrij stanie do walki z byłym mistrzem świata WBO wagi piórkowej Mike'em Anchondo (30-3, 19KO). Do pojedynku dojdzie 16 grudnia w Roseland Ballroom w Nowym Jorku, a stawką walki będzie tytuł mało prestiżowej federacji IBA w wadze półśredniej i jest ona zakontraktowana na dwanaście rund. Salita rozpocznie swój obóz treningowy już w przyszłym tygodniu ze swoim trenerem Nirmalem Lorickiem, który jest znany z prowadzenia takich zawodników jak byli mistrzowie Luis Collazo i Travis Simms.
Aktualny mistrz świata WBA wagi junior średniej Amir Khan (23-1, 17 KO) będzie bronił swojego pasa 11 grudnia w Las Vegas przeciwko Marcosowi Rene Maidanie (29-1, 27 KO), jednak już snuje wielkie plany na przyszłość. Khan zdradził, że jego głównym celem na rok 2011 jest spotkanie w ringu z Floydem Mayweatherem Jr (41-0, 25KO) w Anglii.
- Zawsze mówiłem, że chcę dużej walki w Anglii. Chce, aby wielkie pojedynki wróciły do tego kraju. Walka z Mayweatherem może być jedną z nich. Chciałem walczyć z Maidaną w Anglii jednak on chciał walczyć w Stanach. To nie była moja decyzja, jednak wiem, że moi fani są właśnie tutaj i na następną walkę tu wrócę - oznajmił Khan.
Amir odniósł się również do swoich szans w potencjalnym pojedynku z Mayweatherem.
- Po walce z Ricky'm Hattonem, Floyd oznajmił, że chce kiedyś stoczyć walkę w Anglii. Jestem jedynym bokserem na Wyspach, który jest w stanie nawiązać walkę z Mayweatherem. Możemy to zoorganizować w Anglii i byłaby to wielka walka. Moim zdaniem styl robi walkę i myślę, że Floyd nigdy nie walczył z kimś tak szybkim jak ja. Z Freddiem Roachem w narożniku byłbym pewny w tej walce. Ludzie widzą co osiągnąłem w boksie i to, że mówią, że mam walczyć z Mayweatherem utwierdza mnie w tym jak daleko zaszedłem - powiedział Khan.
Mistrz świata kategorii ciężkiej federacji WBO, IBF i IBO Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) wypowiedział się na temat wyboru jego najbliższego oponenta Derecka Chisory (14-0, 9 KO), za którego wybór został mocno skrytykowany przez ekspertów oraz kibiców.
- Chisora powraca po wielkim zwycięstwie w swoim ostatnim pojedynku w którym został Mistrzem Wspólnoty Brytyjskiej. Ludzie mówią, że to za wcześnie dla niego by spotkać się z mistrzem, ponieważ ma tylko czternaście walk. Już wcześniej podawałem przykład Leona Spinksa, który już ósmej walce stał się posiadaczem pasa. I pokonał wtedy nie byłe kogo, bo Muhammada Aliego - zapewnia Kliczko.
Władymir miał okazję do spotkania z pretendentem, który pojawił się w Hamburgu na walce starszego z braci Kliczko, Witalija. Kliczko wypowiedział się o oponencie z większym szacunkiem niż w stosunku do aktualnego mistrza WBA, Davida Haye.
- Chce zaznaczyć najważniejszą rzecz - absolutnie nie widzę w Derecku strachu. Brytyjczyk był na walce mojego brata w Hamburgu. Słyszałem jak Chisora wypowiadał się dla niemieckiej telewizji i mówił jak zniszczy mnie w ringu. Właśnie dlatego myślę, że nasza walka będzie interesująca. Szczególnie dlatego, że Dereck jest bardzo utalentowanym bokserem, który nie szuka pretekstów tylko chce walczyć. - powiedział Władymir
Jak donosi Dave Coldwell, jednen z głównych członków Hayemaker Promotions, team Davida Haye (24-1, 22KO) nie jest w żaden sposób zainteresowany pojedynkiem z byłym mistrzem czterech kategorii wagowych Royem Jonesem Jr (54-7, 40KO).
Roy Jones powiedział w rozmowie z angielskim The Sun, że planuje przekonać mistrza WBA wagi ciężkiej by dał mu szansę ponownego wywalczenia tytułu królewskiej wagi. Coldwell twierdzi jednak, że Jones jest już zawodnikiem zupełnie wypalonym i nie ma nawet cienia szansy na to że dojdzie do tej walki.
Były mistrz świata w wagach junior koguciej i koguciej Gerry Penalosa (55-8-2, 37KO) po dzisiejszym zwycięstwie nad Yodsaenkengiem Kietmangmeem (12-3, 8KO) w rundzie czwartej postanowił powiesić rękawice na kołku. Pożegnalna walka odbyła się w ojczyźnie Penalosy Filipinach w Zamboanga City Coloseum.
Głównym powodem decyzji były dwie ostatnie przegrane - pierwsza przegrana przed czasem w karierze z wschodzącą gwiazdą zawodowego boksu Juanem Manuelem Lopezem (29-0, 26KO) oraz kontrowersyjna niejednogłośna decyzja w walce z Ericiem Morelem (42-2, 21KO) w lutym tego roku.
Penalosa to były mistrz WBC w wadze junior koguciej, który zdołał obronić trzykrotnie, oraz mistrz WBO w wadze koguciej. Walczył z takimi zawodnikami jak wyżej wymienieni Juan Manuel Lopez, Eric Morel i Ponce de Leon.
Osoby Dariusza Michalczewskiego nie trzeba przedstawiać żadnemu szanującemu się kibicowi boksu w Polsce i na świecie. Zapraszamy do wywiadu z najbardziej utytułowanym zawodowym bokserem pochodzącym z Polski. Miłej lektury!
Adam Jarecki: Jak rozpoczęła się kariera dotychczas najlepszego zawodowca pochodzącego z Polski?
Dariusz Michalczewski: Boks towarzyszył mojej rodzinie całe życie - boksował mój wujek, boksował tata, dziadek był prezesem sekcji w Gedanii Gdańsk. Po śmierci ojca zaczęły się ze mną problemy, nie wiedziałem co z sobą zrobić i mama postanowiła wysłać mnie na pierwszy trening do wujka, który był trenerem Stoczniowca.
- W przeciągu całej Pana kariery miał Pan aż 23 obrony pasa ( ! ). Która z nich była najtrudniejsza?
DM: Walki same w sobie raz były cięższe, raz mniej, ale przede wszystkim ciężkie były przygotowania. Każda walka niosła za sobą taką samą presję psychiczną. Ale jakbym miał wymienić jakiegoś oponenta, który sprawił mi najwięcej problemów podczas obron pasa to był nim chyba Virgil Hill, oboje przyjęliśmy sporo ciosów.
- Stajnia, z którą był Pan związany praktycznie przez całe życie jest w sporych tarapatach. Jak myśli Pan - jaki jest powód tego kryzysu w Universum?
DM: Problemy stajni zaczęły się po moim odejściu. Nie było kogoś kto przyciągał uwagę telewizji, kibiców, w grupie brakowało też hierarchii. To w największym stopniu przyczyniło się do upadku tej grupy.
- Boks zawodowy to sława, pieniądze, ale wiąże się to również z wieloma negatywnymi aspektami. Który z nich był dla Pana najgorszy?
DM: Zdecydowanie stres, to przez to w sumie skończyłem karierę. Zawsze była w człowieku obawa, że jak przegram to co będzie musiała przeżywać moja mama, rodzina, przyjaciele, była to dla mnie ogromna presja.
Po ostatnim zwycięstwie w lipcu w ciągu zaledwie dwóch rund z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata Danielem Attahem (24-5-1, 8KO) notowany na pierwszym miejscu rankingu WBC wagi lekkiej Antonio DeMarco (24-2-1, 18KO) jest gotów by powrócić między liny i pokazać, że zasługuje na kolejną szansę zdobycia tytułu mistrza. Do powrotu byłego mistrza Interim WBC wagi lekkiej dojdzie 6 listopada w Las Vegas i będzie poprzedzała walkę Juana Manuela Lopeza vs. Rafaelem Marquezem. Póki co Antonio ciężko pracuje w gymie i oczekuje na nazwisko kolejnego oponenta.
- Po swojej ostatniej walce, jak zawsze udałem się do Los Mochis by spędzić trochę czasu ze swoją rodziną. Teraz trenuję od 2 miesięcy i czuję się silniejszy i szybszy niż kiedykolwiek.
Aktualny mistrz WBC wagi lekkiej Humberto Soto (53-7-2, 32KO) najbliższy pojedynek stoczy 4 grudnia przeciwko Urbano Antillonem (28-1, 20KO) po czym prawdopodobnie zwakuje pas i przeniesie się do kategorii super lekkiej, co prawdpodobnie da DeMarco kolejną szansę na zdobycie tytułu mistrza.
- Moim celem jest teraz zdobycie pasa WBC. Raz miałem już okazję go zdobyć jednak to nie była moja noc. Teraz chcę coś udowodnić mojej rodzinie, mojemu teamowi oraz moim fanom z całego świata - powiedział DeMarco.
Jeden z najbardziej wpływowych promotorów Bob Arum ogłosil dziś, iż jeśli jego podopieczny Julio Cesar Chavez Jr (41-0-1, 30KO) pokona swojego najbliżego oponenta Alfonso Gomeza (22-4-2, 11KO) na gali, która odbędzie się 4 grudnia w Honda Center w Anaheim, to następnym jego przeciwnikiem może zostać aktualny mistrz WBA wagi junior średniej, Miguel Cotto (35-2, 28KO). Arum chce, aby walka obyła się w okolicach marca.
- Jeśli Chavez wygra swoją następną walkę chcę, aby następną stoczył z Miguelem Cotto. Cotto nadal jest niesamowitym zawodnikiem i z pewnością nie przestraszy on się Chaveza. Czy Julio jest gotowy na takie wyzwanie? To się okaże - powiedział Arum
Mimo, że grudniowa walka Chaveza Jr jest już praktycznie pewna doszło do pewnego kofliktu. Mianowicie trener Julio, Freddie Roach aktualnie jest na Filipinach przygotowując lidera P4P Mannego Pacquiao do jego najbliższej walki z Antonio Margarito. Później Roach będzie zajmował się Amirem Khanem przygotowując go do starcia z Marcosem Maidaną. Julio Chavez Jr chce natomiast obozu treningowego w którym będzie mu poświęcona specjalna uwaga. Freddie Roach najwyraźniej nie przewidział tego w swoim harmonogramie.
Dzisiejszej nocy w Horseshoe Casino w Hammond swoją kolejną walkę stoczył jeden z największych prospektów wagi średniej - Andy Lee (24-1, 18KO). Jego oponentem był niezbyt wymagający 40 letni Troy Lowry (27-11, 16KO), który swoją ostatnią walkę wygrał przeszło 5 lat temu. Wraz z legendarnym trenerem Emanuelem Stewardem w narożniku, Lee nie miał absolutnie żadnych problemów z pokonaniem przeciwnika. Po pierwszej otwierającej rundzie sprawy przybierały coraz gorszy obrót dla Lowryego. Pod koniec drugiej rundy przyjął on potężny prawy w okolice ucha, jednak po tym ciosie był jeszcze w stanie wstać. Runda trzecia dalej przebiegała pod wyraźne dyktando Irlandczyka, który dwukrotnie rzucił swoim rywalem na deski. Knockout w czwartej rundzie wisiał w powietrzu. Pod koniec pierwszej minuty czwartego starcia Lowry kolejny raz zapoznał się z matą ringu tym razem po ciosie na korpus. Podniósł się, jednak był wyraźnie zrezygnowany, a Lee koniecznie chciał zakończyć walkę przed czasem. Pojedynek zakończył mocny prawy po którym sędzia Celestino Ruiz przerwał walkę.
Walka ta ma przybliżyć Andyego Lee do " irlandzkiej walki stulecia " z Johnem Duddym (29-2, 18KO), która miałaby się odbyć w słynnym Madison Square Garden w grudniu.
Przedstawiamy wywiad z jednym z najtwardszych journeymanów wagi cruiser - Łukaszem Rusiewiczem. Rozmowa o początkach jego kariery, przejściu na zawodostwo, oszustwach w walce z Romanem Kracikiem, klubie w którym jest trenerem i nie tylko. Miłego czytania!
Adam Jarecki: Jak trafiłeś na salę treningową?
Łukasz Rusiewicz: W roku 1992 wraz z trzema kolegami z osiedla postanowiliśmy spróbować swoich sił w boksie, więc zapisaliśmy się na treningi. Z tamtej czwórki jako jedyny związałem się z tym sportem na dłużej.
- Możesz przybliżyć kibicom swoje największe osiągnięcia amatorskie?
ŁR: Moja waga była bardzo mocno obsadzona zatem moje osiągnięcia nie były jakieś przytłaczające, byłem Mistrzem Polski Młodzików, miałem brąz w Pucharze Polski Juniorów w 1997 - pare medali zdobyłem.
- Jakie były okoliczności przejścia na zawodostwo?
ŁR: W boksie amatorskim często spory wpływ na przebieg walki mieli sędziowie ringowi - przeszkadzali w walce, co chwilę zwracali uwagę - nie odpowiadało mi to. Kolega z Płocka mojego trenera Tomka Janowicza w roku 2002 założył grupę Ambra Olimp Płock, a mój trener polecił moją osobę i tak przeszedłem na zawodostwo. Grupa po jakimś czasie się rozpadła i do dziś nie posiadam żadnego oficjalnego kontraktu z żadnym promotorem. Mam jedynie słowny układ z grupą Team Siemion i jedynie oni są mi w tej chwili w stanie zaoferować jakieś walki.
Poprzedniej nocy podczas gali bokserskiej w Tijuanie ( Meksyk ) swojego pasa WBO Interim w wadze junior muszej bronił boksujący z odwrotnej pozycji Ramon " Prince " Garcia ( 14-1-1, 8KO ). Jego przeciwnikiem był Manuel Vargas ( 28-6-1, 13KO ), były pretendent do tytułu mistrza świata. Mimo, że podczas konferencji poprzedzającej walkę Vargas zapowiadał zwycięstwo, potyczka rozstrzygnęła się na korzyść mistrza. Pojedynek trwał pełen dystans i o wyniku walki zadecydowali sędziowie ( dwukrotnie 115:113 dla mistrza i raz 114:114 ). Po walce doszło do małych kontrowersji, ponieważ początkowo triumfatorem w tym pojedynku ogłoszono pretendenta, jednak po chwili zauważono pomyłkę i to właśnie Garcia został ogłoszony zwycięzcą.
Również na tej gali Humberto Gutierez ( 28-2-1, 20 KO) pokonał jednogłośnie na punkty ( 98:92, 98:92, 99:91 ) Rene Gonzaleza ( 27-3-1, 21KO ) .
Jak donosi witryna boxingscene.com pierwszym przeciwnikiem mistrza IBF wagi lekkiej Migueala Vazqueza ( 26-3, 12KO) będzie Hank Lundy ( 19-1, 10 KO ). Vazquez zdobył wakujący tytuł po wygranej przez jednogłośną decyzję nad Ji-Hoon Kimem w miejscowości Laredo w sierpniu.
Lundy natomiast swoją pierwszą zawodową porażkę przez TKO zanotował z rąk Johna Moliny w lipcu. Powrócił on jednak w wielkim stylu pokonując 6 tygodni później Omri Lowthera. O walce dowiedział się niespełna tydzień wcześniej i zanotował zwycięstwo punktowe w stosunku dwukrotnie 100:90 i raz 98:92.
Walka Vazquez - Lundy jest nadal w trakcie negocjacji i większość kwestii nadal jest obmawiana.
Dziś promotor, a zarazem menager mistrza wagi super koguciej wersji WBA Celestino “Pelenchin” Caballero ( 34-2, 23KO ), Rogelio Espino ogłosił, że następnym przeciwnikiem jego podopiecznego będzie Jason Litzau (27-2, 21 KO).
Walka odbędzie się 27 listopada w Las Vegas i będzie poprzedzała starcie Juana Manuela Marqueza z Michaelem Katsidisem.
