Były mistrz 3 kategorii wagowych - Erik Morales (51-6, 35 KO) kontynuuje przygotowania do walki z argentyńskim puncherem - Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO). Ich potyczka odbędzie się 9 kwietnia w Las Vegas.
- Jestem zmotywowany i spragniony by zdobyć swój 4 tytuł. Maidana jest silny, twardy i ma moc w obu rękach. Zwycięstwo będzie dla mnie bardzo ważnym krokiem i głęboko w nie wierzę. Dużo ludzi twierdzi, że nie jestem już tym samym pięściarzem co kiedyś, ale wszyscy wiemy, że w boksie styl robi walkę – powiedział Meksykanin.
"El Terrible" nie przejmuje się nowym trenerem Maidany, którym został Rudy Perez. Trenował on innego bardzo znanego pięściarza z Meksyku – Marco Anotnio Barrerę. Nowy szkoleniowiec "El Chino" twierdzi, że rozpracował styl jego rywala.
- Nie wiedziałem, że Rudy odkrył moje słabe punkty, lecz ja cały czas je poprawiam. Na każdą walkę mam ułożony inny plan i taktykę, mimo że podstawowe założenia pozostają te same. Chętnie się przekonam jaką niespodziankę dla mnie szykują, chyba że są to jakieś niedozwolone zagrania. Nie mam żadnych problemów z wagą i jak widać jestem bardzo zrelaksowany – zakończył Erik.
Emmanuel Steward – szkoleniowiec Miguela Cotto (35-2, 28 KO) spodziewa się ekscytującego rozpoczęcia walki, w której przeciwnikiem jego zawodnika będzie Ricardo Mayorga (29-7, 23 KO). Znany trener przewiduje, że ich oponent od początku rzuci się do ataku, przepowiada także szybki nokaut na pięściarzu z Nikaragui. Opinię tą podziela jego podopieczny.
- Walcząc z Mayorgą trzeba mieć w zanadrzu 2 lub 3 plany na pojedynek, gdyż jest on niebezpiecznym pięściarzem i będzie się czaił na nokautujące uderzenie. Musisz być gotowy wyboksować go i nie pozwolić mu nacierać. Kluczem do zwycięstwa będą krótkie i dokładne ciosy. Miguel jest jednym z najlepszych bokserów walczących w półdystansie. To nie będzie nudna walka, spodziewam się szybkiej akcji – powiedział Steward.
Cotto jest gotowy na wojnę i nie przejmuje się tym, że jego oponent rzuci się na niego od pierwszego gongu, gdyż widzi wiele błędów w jego sposobie walki.
- Jestem przygotowany na wszystkie sztuczki Mayorgi. Wykorzystam wszystkie błędy, które popełni w czasie pojedynku. Nigdy nie mówiłem, że to starcie będzie łatwe, ale jestem przygotowany na wszystko. Wiem, że popełni sporo błędów i ja z tego skorzystam – stwierdził mistrz świata WBA w kategorii junior średniej.
Według Teddego Atlasa – trenera jednego z czołowych zawodników wagi cięzkiej – Alexandra Powietkina (21-0, 15 KO), jego podopieczny prawdopodobnie zmierzy się z Jeanem Mormeckiem (36-4, 22 KO) o regularny tytuł WBA w kategorii ciężkiej.
Ten pojedynek będzie efektem tego, że aktualny mistrz WBA – David Haye (25-1, 23 KO) najpewniej zostanie wyniesiony do statusu "super czempiona" WBA, jeżeli zdecyduje się na starcie z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) w lipcu.
- Mój pięściarz jest na drugim miejscu w rankingu, a Mormeck jest następnym dostępnym kandydatem. Jeśli zdobędziemy tytuł, to będziemy szukali okazji na unifikację z Hayem albo z braćmi Kliczko – powiedział szkoleniowiec Powietkina, dodając przy tym, że ewentualny pojedynek tych 2 bokserów, odbyłby się w pierwszym lub drugim tygodniu lipca w Niemczech.
Chris Meyer z Sauerland Event stwierdził jednak, że trener Rosjanina nieco się zagalopował i mimo że Francuz jest ewentualnym mandatem do lipcowego starcia, nie podpisano jeszcze żadnego kontraktu.
To już nie pierwszy raz kiedy Meyer i Atlas podają rozbieżne informacje. W 2010 roku, gdy Sasza wycofał się z pojedynku z Władimirem Kliczko, Meyer oświadczył, że pięściarz jest w złym stanie psychicznym po śmierci ojca, natomiast Atlas zdradził, że wycofał podopiecznego, gdyż nie jest on jeszcze gotowy.
- Wycofałem go z walki z Kliczko we wrześniu. Uważałem, że ta walka nie wyjdzie mu na zdrowie i powiedziałem reszcie teamu Powietkina, że jeśli zrobi odpowiednie rzeczy, to będzie miał jeszcze okazje. Mieliśmy walczyć z Davidem Haye, co byłoby łatwiejszą walką, ale teraz gdy Anglik się waha, prawdopodobnie to Mormeck będzie naszym oponentem– oświadczył znany szkoleniowiec.
Na gali, której głównym wydarzeniem będzie starcie Hopkins-Pascal zobaczymy także walkę dwóch byłych mistrzów świata – Chada Dawsona (29-1, 17 KO) i Adriana Diacanu (27-2, 15 KO). Dla obydwu bokserów jest to starcie o powrót do czołówki, więc z pewnością żaden nie da łatwo za wygraną. Zarówno Dawson jak i Diacanu swoje jedyne przegrane ponieśli z rąk tego samego zawodnika – Jeana Pascala (26-1-1, 16 KO), którego pojedynek będzie główną walką wieczoru. Gala na której będzie można obejrzeć to starcie, odbędzie się 21 maja.
Daniel Ponce De Leon (41-3, 34 KO) nie jest zachwycony werdyktem sędziowskim jego walki z Adrienem Bronerem (20-0, 16 KO), która zakończyła się punktowym zwycięstwem jego przeciwnika. Sędziowie punktowali następująco – 96-94, 96-94 i 99-91.
Meksykanin przeszedł kategorię wyżej, aby dostać możliwość tej walki, ewentualne zwycięstwo zapewniłoby mu parę korzystnych propozycji pojedynków. Sam Ponce De Leon uważa, że wygrał co najmniej 7 rund, a jego oponent nie zranił go ani razu.
- Czułem różnicę wagi. Moja kategoria to 126 funtów i dużo poświęciłem, aby walczyć wagę wyżej. Nie czułem jego ciosów i myślę, że wygrałem przynajmniej 7 rund – powiedział pięściarz pochodzący z Meksyku.
Według Dana Raphaela proponowana walka między Devonem Alexandrem (21-1, 13 KO) i Lucasem Matthysse (28-1, 26 KO) może odbyć się w czerwcu lub w lipcu. Walka zostałaby pokazana w telewizji HBO.
Richard Schaefer pracuje nad zorganizowaniem tego pojedynku. Jego zdaniem Argentyńczyk chce tej walki i jest gotowy na to, aby walczyć w rodzinnym mieście przeciwnika – Saint Louis, jednak pod warunkiem, że zostaną przydzieleni neutralni sędziowie. Chęć walki w jaskini lwa, pokazuje pewność siebie Lucasa, gdyż walka Alexander-Kotelnik, która toczyła się właśnie w Saint Louis zakończyła się kontrowersyjnie.
Promotor Devona – Don King nie ma nic przeciwko temu starciu i jedyna rzecz jaką musi jeszcze uzgodnić, to kwestie finansowe.
Były mistrz świata WBC i WBO bardzo potrzebuje teraz zwycięstwa, zwłaszcza jeśli chce, żeby kibice zapomnieli o jego niezbyt imponującym występie przeciwko Kotelnikowi oraz przegranej z Timothy Bradleyem.
HBO jest ciągle winne Alexandrowi występ na antenie ich stacji i walka z Argentyńczykiem może załatwić tę sprawę. Dla Amerykanina to ryzykowna walka, gdyż Matthysse prezentował ostatnio bardzo dobrą formę. Jego ostatnie dwa pojedynki to kontrowersyjnie przegrana walka z Zabem Judah, w której zaprezentował się jednak dobrze oraz zwycięstwo przed czasem nad DeMarcusem Corleyem.
David Haye (25-1, 23 KO) kontaktował się ze swoim przyjacielem – Amirem Khanem (24-1, 17 KO), za pomocą Twittera. Jego wiadomość dotyczyła walki unifikacyjnej z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO). "Haymaker" przebywa aktualnie w Londynie próbując ustalić warunki pojedynku.
W wiadomości do swojego rodaka mistrz WBA wagi cięzkiej napisał – Nie jestem już w Miami. Muszę być w Londynie, aby załatwić kontrakt na następną walkę. Sprawa walki z Kliczko w lipcu ma się bardzo dobrze.
David napisał też, że nie planuje walczyć przed lipcem, a jego następna walka odbędzie się we wrześniu lub w październiku, a po niej Anglik zamierza przejść na sportową emeryturę.
- Będę walczył nie wcześniej niż w lipcu, a we wrześniu lub październiku stoczę swój ostatni pojedynek – napisał czempion federacji WBA w wadze ciężkiej.
Ricky Hatton uważa, że szybkość i uderzanie kombinacjami mogą zapewnić jego bratu Mattew Hattonowi (41-4-2, 16 KO) zwycięstwo nad Saulem Alvarezem (35-0-1, 26 KO). "Hitman" wypowiedział się na temat walki brata w czasie publicznej sesji treningowej w Westside Boxing Gym w Los Angeles.
- To kolejna duża walka. Mój brat jest dobrze przygotowany i szczęśliwy, że ma okazję walczyć o pas WBC w Stanach Zjednoczonych. Ciężko trenował i znacznie poprawił się jako pięściarz, jest gotowy na zwycięstwo. Jako mistrz Europy wierzy w swoje możliwości, lecz ma świadomość, że to trudna walka, gdyż Alvarez jest od niego większy. Publika nie daje mu większych szans na wygraną, ale cały nasz team wie, że nie przyjechał tu przegrać. Saul jest silniejszy fizycznie, lecz Matthewbędzie bazował na szybkości i kombinacjach. Uważam, że używając tych atutów może pokonać swojego przeciwnika – powiedział Ricky.
Bardzo prawdopodobne jest, że Ronald Wright (51-5-1, 25 KO) wycofa się z walki z Matthew Mackilnem (28-2, 19 KO) zaplanowanej na 9 kwietnia. Pojedynek miał się obyć na gali, której główną atrakcją będzie starcie Morales-Maidana. Nie jest do końca jasne czemu były mistrz wagi junior średniej miałby zrezygnować. Źródła donoszą, że "Winky" nabawił się kontuzji ręki, ale chodzą również plotki, że pięściarz miał problem ze zbijaniem wagi do 160 funtów, choć przecież zostało mu 5 tygodni na osiągnięcie limitu. Cokolwiek jest powodem, Wright raczej nie będzie walczył 9 kwietnia, a Golden Boy Promotions szuka kogoś, kto go zastąpi.
Amerykanin stoczył swoją ostatnią walkę w kwietniu 2009 roku, kiedy to uległ na punkty Paulowi Williamsowi. Od czasu tego pojedynku, odwołano jego walkę z Grady Brewerem, następnie Ronald przeszedł operację kolana i nie zdołał znaleźć sobie przeciwnika. Po tym jak Golden Boy Promotions załatwiło mu walkę z Macklinem, do której Wright prawdopodbnie nie stanie, zastanawiające jest czy doczeka się kiedykolwiek swojej szansy.
Bob Arum wyraził swoje zdanie na temat słów Michaela Koncza, według którego Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO) wyraził chęć walki z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) jesienią. Według szefa Top Rank wszystkie plotki dotyczące tej walki, są rozprzestrzeniane przez Jeffa Mayweathera.
- To całkowity nonsens. Nie wiem dlaczego opowiada takie rzeczy, ale to całkowita bzdura, tak samo jak ta cała sprawa z RPA. To Jeff Mayweather, który ma niewiele wspólnego z Floydem – oświadczył promotor "Pacmana"
Koncz rzekomo powiedział, że negocjacje zostały wznowione, Arum zapytany o to, powiedział – Wiem co mówił, ale to kompletna bzdura. Nie ma żadnych negocjacji, to nonsens. Jeśli chodzi o tą sprawę z RPA, to skontaktowano się z nami i podobno także z Jeffem. Floyd nie ma jednak z tym nic wspólnego.
Freddie Roach pojawił się ostatnio w audycji On the Ropes Boxing Radio. W czasie rozmowy, znany i ceniony szkoleniowiec podzielił się swoją opinią na temat sobotniej walki Saula Alvareza (35-0-1, 26 KO) z Matthew Hattonem (41-4-2, 16 KO).
- Jestem naprawdę zaskoczony, że stawką tego pojedynku jest tytuł mistrza świata. Ich przeciwnicy z pewnością nie byli światowej klasy i naprawdę zdziwiło mnie usankcjonowanie tej walki jako mistrzowskiej. To wstyd dla boksu, Mattew Hatton nie pokazał wiele w swojej karierze, w przeciwieństwie do swojego brata. Wiemy jakiego kalibru jest pięściarzem. Alvarez dostaje ten tytuł w prezencie. Mam nadzieję, że podczas obrony pasa jego przeciwnikiem będzie Vanes Martirosyan i pokona Saula – powiedział Roach, który trenuje Martirosyana.
Saul Alvarez (35-0-1, 26 KO) nie daje swojemu najbliższemu przeciwnikowi – Matthew Hattonowi (41-4-2, 16 KO) najmniejszych szans na zwycięstwo. "Canelo" jest niezwykle pewny siebie i zapewnia, że jego walka o mistrzowski tytuł WBC zakończy się brutalnym nokautem na Angliku.
- Nie tylko wygram ten pojedynek, ale zrobię to w widowiskowy sposób. Matthew Hatton to nieudacznik, nie mogę przegrać tej walki. Znam jego mocne i słabe strony i w sobotę je obnażę. On twierdzi, że jestem niedoświadczony, stoczyłem 36 zawodowych walk i to na niego wystarczy. Nie przegrałem, żadnej z tych potyczek i pozostanę niezwyciężony po tym jak wygram swój pierwszy pas mistrza świata przez nokaut – powiedział Meksykanin.
Minął już prawie rok odkąd Joshua Clottey (35-4, 20 KO) walczył po raz ostatni, całkowicie zdominował go wtedy Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO). Najbliższym przeciwnikiem pięściarza z Ghany będzie Calvin Green (21-5-1, 13 KO), a zmierzy się z nim 20 marca.
"Grand Master" nie chce wracać do kategorii półśredniej, ponieważ uważa, że robienie wagi mocno go osłabiało i nie był w stanie nokautować swoich rywali. Ghańczyk musi dobrze wypaść w swojej następnej walce, jeśli chce zawalczyć jeszcze kiedyś o tytuł mistrza świata. Jeśli wygra następny pojedynek, to stanie się potencjalnym przeciwnikiem, dla zwycięzcy walki Foreman-Wolak, która odbędzie się na tej samej gali.
Clottey może dostać kolejną szansę na mistrzowski tytuł, jeśli pokona Greena. Gdyby udało mu się zdobyć pas mistrza świata, wtedy Bob Arum prawdopodobnie spróbuje doprowadzić do jego walki rewanżowej z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO).
Według raportów z Panamy rozważane jest starcie pomiędzy Celestino Caballero (34-3, 22 KO) i Juanem Carlosem Burgosem (26-1, 19 KO). Rogelio Espino – doradca prawny panamskiego pięściarza, oświadczył że Lou DiBella przekazał im informację o możliwości organizacji pojedynku w maju. Walkę pokazałaby telewizja ESPN w swoim cyklu "Friday Night Fights".
- Wiemy, że to ciężki przeciwnik, ale takich właśnie chce Celestino. Lou Dibella pragnie, żeby jego pięściarz pokazał się z dobrej strony w amerykańskiej telewizji. Czekamy na dobre starcie. Burgos to uzdolniony zawodnik, ma podobny wzrost i ma czym uderzyć – powiedział Espino.
Ricardo Mayorga (29-7-1, 23 KO) ma przed sobą nie lada wyzwanie. Ten trzydziestosiedmioletni pięściarz 12 maja zmierzy się z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO) i z pewnością nie jest on faworytem w tej walce. Jeżeli jednak uda mu się sprawić niespodziankę, pojawi mu się wiele nowych propozycji.
Promotor Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) – Bob Arum stwierdził, że jeśli "El Matador" odniesie zwycięstwo, to nie miałby nic przeciwko, aby zawodnik z jego grupy zmierzył się z bokserem z Nikaragui. Na wybór przyszłego przeciwnika filipińskiego gwiazdora, miałby także Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO). Walka z nim jest priorytetem.
- Jeśli Ricardo pokonałby Miguela, to jego pojedynek z "Pacmanem" bardzo dobrze by się sprzedał. Wątpię jednak, aby tak się stało – stwierdził szef Top Rank.
Freddie Roach twierdzi, że ceniony trener od przygotowania fizycznego – Kolumbijczyk Alex Ariza pozostanie w Teamie Pacquiao, mimo plotek o jego odejściu. Główny trener Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) stwierdził, że wszystko jest w porządku i Ariza wybiera się w przyszłym tygodniu na Filipiny, aby pomoć w przygotowaniach lidera rankingów P4P.
Manny rozmawiał ostatnio z Alexem i poprosił go, aby udał się do miasta General Santos, gdzie "Pacman" rozpocznie przygotowania do majowej walki z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Freddie zaś, wyruszy do swojego podopiecznego w niedzielę i dotrze na miejsce we wtorek.
Plotki o rozłamie w teamie czempiona 8 kategorii wagowych rozdrażniły kolumbijskiego trenera, który z pewnością ma duży wpływ na fenomenalne osiągnięcia filipińskiej gwiazdy boksu. Początek jego pracy z Pacquiao nastąpił tuż przed walką z Davidem Diazem, w której Manny zdemolował swojego przeciwnika. Pomimo zdenerwowania pogłoskami o tym, że król rankingów P4P mógłby obyć się bez niego, Ariza pozostał spokojny o swoją posadę.
Szef grupy Top Rank – Bob Arum także twierdzi, że wszystko jest w porządku oraz potwierdza, że kolumbijski szkoleniowiec ciągle jest częścią teamu - Jestem zachwycony tym, jak Manny ciężko trenuje. Nie obchodzi mnie co mówią inni, to będzie jedna z jego najtrudniejszych walk – powiedział promotor Pacmana.
Anselmo Moreno (30-1-1, 10 KO) czeka na porozumienie z obozem Nonito Donaire'a (26-1, 18 KO). "Chemito" został poinformowany o potencjalnej dacie pojedynku, jest nią 28 maja. Po obejrzeniu ostatniego zwycięstwa Filipińczyka jest pod wrażeniem, ale wcale nie obawia się pojedynku z nim.
Czempion WBA w wadze koguciej zaczął właśnie pracę nad swoją szybkością wierząc, że jego prędkość i defensywa sprawią problemy bokserowi znanemu jako "Philipino Flash".
- Zapowiada się świetny pojedynek, ale Nonito sobie nie poradzi, ponieważ jedną rzeczą jest walczyć z Fernando Montielem, a drugą zmierzyć się ze mną. Dzień naszej konfrontacji, będzie dniem, w którym świat pozna moje imię. Zobaczymy czy Donaire jest w stanie trafić ducha – stwierdził mistrz WBA w wadze koguciej.
Według dziennikarza Jeffa Powella, Matthew Hatton (41-4-2, 16 KO) może znaleźć się w niekorzystnej sytuacji podczas swojej najbliższej walki z Saulem Alvarezem (35-0-1, 26 KO). Pojedynek obędzie się 5 marca w Honda Center w Anaheim w Kalifornii.
Pierwotnie walka została zakontraktowana na umowny limit 150 funtów. Kiedy WBC zdecydowało, że stawką pojedynku będzie tytuł mistrza świata wagi junior średniej, prawdopodobne jest, że limit wagowy może zostać zwiększony do 154 funtów. To posunięcie niewątpliwie działałoby na niekorzyść młodszego z Hattonów, który walczył w kategorii półśredniej i poszedł z wagą w górę, aby zmierzyć się z Meksykaninem.
Co więcej Powell został poinformowany, że Golden Boy Promotions przesunęło oficjalne ważenie na południe, co da “Canelo” więcej czasu, aby się zregenerować.
Erik Morales (51-6, 35 KO) przyznaje, że nie jest tym samym zawodnikiem co kiedyś. Meksykanin twierdzi, że obecnie jest nawet lepszy. "El Terrible" w swojej następnej walce zmierzy się z niezwykle groźnym Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO).
Najbliższe otoczenie byłego mistrza 3 kategorii wagowych doradzało mu, aby nie brał walki z Argentyńczykiem. Po obejrzeniu video z walk "El Chino", Erik twierdzi, że styl walki jego oponenta stworzy mu wystarczająco dużo okazji, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Trzydziestoczteroletni pięściarz chce stać się pierwszym bokserem pochodzącym z Meksyku, który zdobył tytuły w 4 kategoriach wagowych. Zwycięstwo w najbliższym pojedynku przybliży go do tego marzenia.
- Nie jestem tym samym bokserem co kiedyś, jestem nawet lepszy. Mam dużo lepszą technikę, wiem jak radzić sobie z problemami w ringu i mam lepszą kondycję. Najlepsi sportowcy mają ponad 30 lat. Widziałem jak walczył Maidana, jest dobrym pięściarzem, ale pokonam go. Wróciłem do sportu, aby walczyć z najlepszymi, a Argentyńczyk jest jednym z nich - powiedział zawodnik z Meksyku.
Dmitriy Salita (32-1-1, 17 KO) stoczy swój następny pojedynek 13 kwietnia w Oceana Ballroom w Brooklynie. Rok 2010 zakończył się dla niego wyjątkowo pomyślnie – w swojej ostatniej walce zwyciężył przez KO.
Tego samego dnia ponownie zaprezentuje się także były mistrz świata WBA w wadze półśredniej - Luis Collazo (30-4, 15 KO), który stracił swój pas w 2 drugiej jego obronie, przeciwko Rickiemu Hattonowi (45-2, 32 KO). Wielu obserwatorów uważało wówczas, że zwycięstwo w tym pojedynku należało się Amerykaninowi.
Obydwaj zawodnicy zamierzają wkrótce wejść w szczytowy okres przygotowań do swoich pojedynków. Dmitriy uda się na Florydę, gdzie będzie trenował pod fachową opieką Emmanuela Stewarda. Luis będzie trenował w Fernwood Resorts w Ponocos, miejsca znanego z izolacji i świetnej treningowej atmosfery.
Berdnard Hopkins (51-5-2, 32 KO) po raz kolejny wypowiedział się na temat nadchodzącej walki rewanżowej, w której jego przeciwnikiem będzie Jean Pascal (26-1-1 16 KO). Według "Kata" kontrowersyjny wynik pierwszej potyczki połączony z faktem, że kolejne starcie też odbędzie się na terytorium Kanadyjczyka, tworzy wybuchową atmosferę, której nie stworzy walka Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO).
- To jedna z tych walk, której nie możecie przegapić, a to z powodu dramaturgii jaką przyniesie. Shane jest skazywany na porażkę w swojej następnej walce, z czym się nie zgadzam, ale jeśli chodzi o mój pojedynek ludzie mogą spodziewać się ekscytującej walki. Jeśli kibice uważają, że wygrałem za pierwszym razem, następnym razem nie zostawię już żadnych wątpliwości – powiedział "Executioner" na temat rewanżowego starcia o tytuł mistrza WBC w kategorii półciężkiej.
Argentyński puncher Marcos Rene Maidana (29-2, 27 KO) nie chciałby zakończyć kariery Erika Moralesa (51-6, 35 KO). Pojedynek tych dwóch pięściarzy odbędzie się 9 kwietnia, a jego stawką jest srebrny pas federacji WBC w wadze junior półśredniej.
- Chcę tylko pokonać Moralesa, nie chcę kończyć mu kariery – powiedział mediom "El Chino", który z pewnością dysponuje ciosem mogącym złamać karierę niejednego pięściarza.
"El Terrible" w swych najlepszych latach był wspaniałym zawodnikiem, który zdobył tytuły w 3 kategoriach wagowych. Jednakże od 2005 roku prezentuje dość słabą formę, a zanim przeszedł na sportową emeryturę w 2007 roku, przegrał 4 walki pod rząd. Meksykanin wrócił do boksu w 2010 roku, ale z pewnością nie jest już tym samym pięściarzem co kiedyś.
Według Jeffa Mayweathera jego bratanek, niepokonany na zawodowych ringach – Floyd Mayweather (41-0, 25 KO) może stoczyć następną walkę w Afryce. "Money" rozmawiał z Zindzi Mandelą – córką byłego prezydenta RPA o możliwości zorganizowania tam pojedynku.
- Wiem, że rozmawiał z córką Nelsona Mandeli i próbują zorganizować coś, aby uczcić jego 93 urodziny. Były prezydent RPA jest wielkim fanem boksu oraz Mayweatherów i chciałby, aby te 2 rzeczy były częścią jego urodzin. Oczywiście nadal próbujemy zorganizować walkę z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) – wyjaśnił Jeff, dając do zrozumienia, że walka z Filipińczykiem jest nadal priorytetem, mimo tego że jego bratanek prawdopodobnie zawalczy latem z innym oponentem.
- Aktualnie Floyd i Zindzi zajmują się listem intencyjnym w sprawie zorganizowania potyczki. Oczywiście trzeba będzie jeszcze przedyskutować kwestie finansowe. Muszę porozmawiać z bratankiem o jego planach – zakończył "Jazzy" Jeff.
Nonito Donaire (26-1, 18 KO) jest rozchwytywany po swoim ostatnim fenomenalnym występie, w którym rozgromił Fernando Montiela (44-3-2, 34 KO). Filipińczyk zdobył tytuły WBC i WBO w wadze koguciej i wyraża gotowość, aby dalej wzmacniać swoją pozycję w świecie boksu zawodowego.
- Ciągle jestem w euforii. To jest coś nieprawdopodobnego. Jeśli się przyjrzycie, zobaczycie w tej walce to, co w wielu innych moich pojedynkach. Czasem kiedy czuję, że mogę przyjąć cios oponenta, robię to, aby przygotować swój atak. To właśnie zdarzyło się w tym starciu - powiedział Nonito.
"Filipiński Błysk" wypowiedział się także o jego starciu z Vicem Darchinyanem, które odbyło się w 2007 roku. Nowy mistrz wagi koguciej był wtedy mało znanym zawodnikiem, a jego zwycięstwo nad bokserem z Armenii zszokowało wiele osób. Nonito twierdzi, że ostatnie zwycięstwo znaczy dla niego dużo więcej, niż tamta walka.
- To dużo słodsza wygrana. Trenowałem do tej potyczki ciężej niż kiedykolwiek - dodał Donaire.
Swoją następną walkę "Philipino Flash" chciałby stoczyć w regionie San Carlos, gdzie przygotowywał się do walki z Montielem.
- Byłoby świetnie. Dużo ludzi pokazało się na gali w kurtkach mojego teamu. Dostaję niesamowite wsparcie z rejonu San Carlos- zakończył czempion wagi koguciej.
Mistrz federacji WBC - Jean Pascal (26-1-1, 16 KO) spodziewa się, że Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) będzie żalił się długo po ich zaplanowanym rewanżu. Drugi pojedynek tych pięściarzy odbędzie się 21 maja, a poprzedni zakończył się kontrowersyjnym remisem. "Kat" uważa, że w grudniowym starciu, powinien zostać ogłoszony zwycięzcą, lecz jego 2 upadki na matę ringu, z pewnością nie pomogły mu przekonać do siebie sędziów.
- Spędził całą swoją karierę skarżąc się i teraz pobawię się w proroka: będzie żalił się i narzekał na długo po tym, jak wygram nasze rewanżowe starcie. Po poprzednim pojedynku wrócił do USA i zaczął wszystkim opowiadać, że został okradziony. Przez całą karierę zachowuje się w ten sposób. Naprawdę uważam, że za dużo gada – powiedział obecny czempion WBC w kategorii półciężkiej.
Żywa legenda boksu zawodowego – Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) spotkał się w miniony weekend z paroma osobami z branży filmowej. Pięściarz zdradził, że dogadał się z producentem takich filmów jak "Training Day", czy "Brooklyn's Finest".
- Spotkałem się z paroma filmowcami w zeszły weekend. Budżet na produkcję wynosi około 12 milionów dolarów, a film zostanie wyprodukowany za około 4-5 lat. Ludzie, z którymi rozmawiałem są twórcami "Training Day" i "Brooklyn's Finest". Jest tam naprawdę młody producent, który jest podekscytowany historią mojego życia, interesuje go co myślałem, co mnie motywowało i skąd wziął się mój zapał – powiedział "Kat".
Amerykanin ujawnił także, że film skupi się na jego nieprawdopodobnej podróży z więzienia na sam szczyt bokserskiego świata – To nie będzie film tylko o boksie, zaufajcie mi. Pięściarstwo zostanie zaprezentowane jako coś, co uratowało mi życie – zakończył Hopkins.
Grupa promotorska Golden Boy zdementowała doniesienia, jakoby problemy prawne z All-Star Boxing miałby spowodować nie odbycie się walki Saula Alvareza (41-0-1, 26 KO) z Matthew Hattonem, której stawką jest mistrzostwo WBC w wadze junior średniej. Stajnia "Złotego Chłopca" została pozwana, za nielegalne odebranie zawodnika grupie Felixa "Tuto" Zabali, który twierdzi, że ma wciąż ważny kontrakt z "Canelo".
- Nie ma obaw, sprawa jest w rękach naszych prawników. Nikt nie może zatrzymać tej walki, to jedyne co możemy powiedzieć – powiedział Ramiro Gonzalez – przedstawiciel Golden Boy.
Zabala utrzymuje, że młodemu Meksykaninowi zostało jeszcze parę lat kontraktu. Promotor chce zatrzymać walkę, w razie porażki swojego byłego zawodnika.
- Uważam, że walka z Hattonem to ryzyko. Jeśli Alvarez przegra, cały spór będzie bezsensowny, gdyż wartość tego boksera nie będzie już taka sama – stwierdził szef All-Star Boxing.
Ostatniej soboty w Mandalay Bay Mike Jones (24-0, 18 KO) odniósł zwycięstwo nad niezwykle twardym Soto Karassem (24-6-3, 16 KO). Po tym zwycięstwie Amerkanin ostrzy sobie zęby na wielkie walki. Jeśli mógłby wybrać sobie następnego oponenta, to jego wybór padłby na Andre Berto (27-0, 21 KO) – mistrza WBC w kategorii półśredniej. Drugim na jego liście jest Miguel Cotto (35-2 28 KO), który posiada mistrzowski tytuł w wadze junior średniej.
- Ostatnio wiele się mówi o moim ewentualnym pojedynku z Andre Berto, więc mój wybór pada na niego. Chciałbym także zmierzyć się w przyszłości z Miguelem Cotto. Nie jestem pewien kto będzie moim następnym przeciwnikiem, ale może to być któryś z tych dwóch pięściarzy. Zostanę w wadze półśredniej tak długo, jak pozwoli mi na to moje ciało – powiedział Jones.
- Jeżeli nie dam rady zrobić, wagi wtedy pójdę w górę. Generalnie jestem zadowolony z mojej ostatniej walki. To była ciężka noc. Niektórzy twierdzili, że jestem przereklamowany, ale myślę, że tym pojedynkiem udowodniłem, że tak nie jest. Zamierzam być jednym z największych mistrzów w boksie zawodowym – zakończył zawodnik grupy Top Rank.
Były czempion wagi koguciej Fernando Montiel (44-3-2, 34 KO) wypowiedział się na temat sobotniej porażki z fantastycznym Nonito Donairem (26-1, 18 KO). "Kochulito" docenia troskę kibiców, którzy go wspierają i zapewnia, że wszystko będzie w porządku.
- Było tyle spekulacji, że miałem operację, że byłem w śpiączce, a także że miałem złamaną szczkękę, ale to wszystko nieprawda. Nic mi nie jest i najlepszy tego dowód stoi przed wami – powiedział Meksykanin.
Poniżej fragment krótkiego wywiadu przeprowadzonego z Fernando:
-Co powiedzieli lekarze ?
F.M: Nie ma żadnych wewnętrznych obrażeń. Wielu myślało, że po nokdaunie dostałem drgawek, ale badania nie wykazały żadnych obrażeń mózgu. Nogi mnie zawiodły, gdyż byłem bezwładny po ciosie.
-Czy to był dobry nokaut ?
F.M: Tak, nie miałem okazji zareagować, ani pomyśleć. Dzięki Bogu, że walka została zatrzymana, zanim otrzymałem kolejne uderzenie. Kto wie co mogłoby mi się stać.
-Jak byś ocenił te dwie rundy walki ?
F.M: Pierwsze starcie było zapoznawcze, musiałem go ocenić i dostosować taktykę. W drugiej odsłonie zacząłem bardziej się rozkręcać i realizować swój plan. Czułem, że zaczynam zyskiwać przewagę w 2 rundzie. Cios, który otrzymałem to nie był "lucky punch", ale jeśli się przyjrzycie, to widać, że uderzył mnie z zamkniętymi oczami, zaraz po tym, jak go trafiłem.
-Co dalej z twoją karierą ?
F.M: Byłem w elicie i nie sądzę, że ta porażka to zmieni. Miałem bogatą karierę i mam co po sobie zostawić. Nie muszę zaczynać wszystkiego od początku, będę szedł do przodu. Nic się nie zmieniło, z wyjątkiem tego, że byłem mistrzem, a teraz będę walczył o tytuł. Postaram się o walkę rewanżową, a jeśli się nie uda, przeniosę się kategorię wyżej.
-Czy byłeś mentalnie gotowy na porażkę ?
F.M: Przed walką musisz być w najlepszej formie fizycznej, ale musisz być także gotowy na ryzyko porażki. Jako dziecko śnisz o byciu mistrzem, ale czasami widzisz w snach jak cię nokautują. To jest boks i byłem świadomy, że to może się wydarzyć prędzej, czy później. Jestem tylko człowiekiem. Nawet najwięksi mistrzowie jak Ali, Tyson, Chavez,czy Leonard byli nokautowani.
Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO) chce walczyć o mistrzowski tytuł z Davidem Haye (25-0-1, 23 KO) poza terenem Wielkiej Brytanii, w razie gdyby brytyjska komisja do spraw kontroli wydarzeń bokserskich, uniemożliwiła mu stoczenie pojedynku na wyspach.
Były czempion federacji WBA, który jest zaledwie nosicielem żółtaczki typu B, jest skonsternowany, że może stracić szansę na pojedynek o mistrzostwo świata. "Biały Tyson" nie rozumie jak to jest możliwe, że Władimir Kliczko nie wahał się z nim walczyć, a "Haymaker" stara się uniknąć potyczki.
Młodszy Kliczko nie miał żadnych problemów związanych z pojedynkiem z Rusłanem. Jeśli obecny mistrz WBA chce walczyć z Uzbekiem, może to zrobić poza terenem wysp, jeśli jednak chce uniknąć tego pojedynku, zakaz brytyjskiej komisji do spraw kontroli wydarzeń bokserskich może działać na jego korzyść.
W razie braku zezwolenia na walkę z bokserem z Uzbekistanu, David Haye zmierzy się z drugim pięściarzem w rankingu WBA – Aleksandrem Powietkinem.
Dwukrotny mistrz Europy w wadze średniej Matthew Macklin (28-0-2, 19 KO) zmierzy się 9 kwietnia z dobrze znanym Ronaldem "Winky" Wrightem (51-1-5, 25 KO). Ta walka to pierwsza część umowy, którą "Mack the Knife" podpisał z Golden Boy Promotions. Pojedynek odbędzie się w MGM Grand w Las Vegas na gali Morales-Maidana.
- To walka, której chciałem od dłuższego czasu i głęboko wierzę, że pokażę się z jak najlepszej strony. Mam ogromny szacunek dla Wrighta, jest legendą, a jego osiągnięcia mówią same za siebie. Był w 15 mistrzowskich walkach i walczył z tak znakomitymi pięściarzami jak Bernard Hopkins, Jermain Taylor, Paul Williams, Shane Mosley czy Felix Trinidad. Stale pojawiał się w rankingach najlepszych bokserów bez podziału na kategorie wagowe przez ostatnie 10 lat. Jest kimś kogo podziwiałem, ale teraz nadszedł mój czas. Wiem, że ten pojedynek będzie bardzo trudny, lecz ja jestem bardzo pewny siebie – wyznał zawodnik z Irlandii.
Winky uważa, że z łatwością ostudzi zapędy swojego rywala – Ciężko trenuję i chcę dać fanom świetną walkę. Nie mogę się doczekać, aby wrócić na ring. Czuję się szybszy i silniejszy niż kiedykolwiek i jestem gotów, aby odzyskać to co moje. Pokażę mu parę nowych sztuczek – powiedział pięściarz z Florydy.
Były promotor Saula Alvareza (35-1-0, 26 KO) – Felix "Tuto" Zabala Jr. złożył pozew sądowy przeciwko swojemu byłemu zawodnikowi i żąda odwołania jego marcowej walki z Matthew Hattonem (41-1-4, 16 KO). Młody Meksykanin jest oskarżony o złamanie warunków kontraktu.
Zabala, który prowadzi grupę All-Star Boxing utrzymuje, że zawarł z "Canelo" umowę na 4 lata, na początku września 2008 roku. Promotor twierdzi, że Golden Boy Promotions nielegalnie wtrąciło się pomiędzy niego, a jego byłego zawodnika.
Pokrzywdzony stara się teraz przesunąć walkę Alvareza, do czasu wyjaśnienia całej sprawy. Zabala domaga się rekompensaty albo odnowienia kontraktu z utalentowanym Meksykaninem.
Joshua Clottey (35-0-4, 20 KO) stoczy swój następny pojedynek 12 marca na gali Cotto-Mayorga w Las Vegas. Jego przeciwnikiem będzie Calvin Green (21-1-5, 13 KO). Będzie to pierwszy pojedynek pięściarza z Ghany po walce z Mannym Pacquiao, z którym przegrał wysoko na punkty.
Dereck Chrisora (14-0, 9 KO), który już wkrótce będzie walczył o mistrzostwo świata, postanowił odpowiedzieć na komentarze swojego rywala z wysp – Tysona Fury (14-0, 10 KO). Mistrz Wielkiej Brytanii nie jest pod wrażeniem ostatniej walki swojego rodaka.
- Byłem na Wembley żeby zobaczyć jak Fury nokautuje jakiegoś anonimowego Brazylijczyka przed garstką ludzi. Nigdy nie zamierzam już marnować czasu na oglądanie jego pojedynków. Rozprawiłbym się z nim bez problemu. Wymyślił sobie, że walczę z Kliczką, tylko po to, aby uniknąć walki z nim, słuchając głupot jakie wygaduje zaczynam się zastanawiać, czy on rzeczywiście wierzy w ten cały medialny szum wokół jego osoby – stwierdził Dereck.
"Del Boy" skrytykował ostatnich oponentów Tysona Fury, jego próby doprowadzenia do walki z Francoisem Botha, a także starania jego rywala, mające doprowadzić do odebrania Chrisorze mistrzostwa Wielkiej Brytanii.
- Może dalej nokautować nikomu nieznanych Brazylijczyków, lub rzucać wyzwania podstarzałym zawodnikom takim jak Francois Botha, aby nabić sobie rekord. Moja wiadomość do niego jest prosta, niech przestanie narzekać, gadać głupoty, i niech sprawi aby jego promotor wykonał swoją pracę. Tytuły przychodzą i odchodzą, więc radzę przestać próbować zdobyć je krętactwami – powiedział kandydat do pasa mistrza świata.
Doradcy Saula Alvareza (35-1-0 ,26 KO) uważają, że Meksykanin jest już gotowy na największe wyzwania. Jeżeli Saul pokona Matthew Hattona (41-2-4, 16 KO) i zdobędzie pas WBC w wadze junior średniej, to będzie najmłodszym pięściarzem ze stanu Jalisco, który zdobył tytuł WBC.
- Jesteśmy szczęśliwi, ponieważ to był nasz pierwszy cel – uczynić z "Canelo" mistrza. Jest gotowy by zdobyć tytuł i pokaże to 5 marca. Planowaliśmy stoczyć jeszcze dwie, trzy walki i dopiero wtedy starać się o walkę mistrzowską, jednakże okazja nadarzyła się wcześniej i Saul jest gotowy, aby zdobyć tytuł w Ameryce. Mój podopieczny wydoroślał jako pięściarz dużo szybciej niż się spodziewaliśmy. Żeby być uważanym za najlepszego, trzeba najpierw to udowodnić – powiedział trener Edison Reynoso.
W sobotę 25 lutego team młodego Meksykanina wyruszy do stanu Kalifornia, gdzie odbędzie się walka.

Były król wagi średniej Marvin Hagler (62-2-3, 52 KO) w ostatnim wywiadzie dla "The Independent" podzielił się swoją opinią na temat obecnej sytuacji w boksie zawodowym. "Marvellous" wyraził swoją niepochlebną opinię na temat dzisiejszych zawodników.
Tak jak wielu wielkich bokserów, którzy walczyli w złotej erze boksu, gdy unikanie mocnych przeciwników nie miało miejsca, a przynajmniej nie w takim stopniu jak teraz, Marvin nie może uwierzyć w to co się dzisiaj dzieje. Niektórzy uważają, że Hagler unikał Mika McCalluma, jednakże McCallum przyznał w wywiadzie, że "Marvellous" przeprosił go za to, że do ich walki nigdy nie doszło. Nie ma jednak wątpliwości, że był król wagi średniej walczył z wieloma innymi wspaniałymi zawodnikami.
Bokser, który zmierzył się z takimi legendami jak "Sugar" Ray Leonard (36-1-3, 25 KO) i Tommy Hearns (61-1-5 48 KO), uważa że dzisiejsi zawodnicy mają dużo łatwiej.

Nonito Donaire (26-1, 18 KO), nowy mistrz świata federacji WBC i WBO w wadze koguciej byłyskawicznie rozprawił się ze swoim oponentem Fernando Montinelem (44-3-2, 34 KO). Filipińczyk zgodnie z oczekiwaniami był aktywniejszym bokserem. Walka Mika Jonesa (24-0, 18 KO) z Soto Karassem (24-6-3, 16 KO) , która odbyła się na tej samej gali potrwała dużo dłużej niż główny pojedynek wieczoru. Amerykanin wyraźnie pokonał przeciwnika na punkty. Poniżej statystyki tych pojedynków opublikowane przez CompuBox.
Donaire-Montiel
Ciosy celne/zadane
Donaire 17/63 (27%), Montiel 14/44 (32%)
Ciosy proste
Donaire 2/31 (6%), Montiel 7/21 (33%)
Tzw. silne ciosy
Donaire 15/32 (47%), Montiel 7/23 (30%)

Wilfredo Vazquez Jr. (20-1-0, 17 KO) podzielił się swoją opinią odnośnie ostatniej walki Noninto Donairea(26-0-1 ,18 KO). Portorykańczyk wyraził chęć walki z Filipińczykiem, po tym jak ten stoczy swój następny pojedynek zaplanowany na maj.
- Walczmy. Wszystko co jego team musi zrobić, to skontaktować się z moim menedżerem i przedstawić korzystną ofertę. Jeśli pieniądze będą się zgadzać, to z chęcią stoczę z nim bój. To naprawdę wspaniały zawodnik - powiedział "Papito".
Vazquez uważa, że Montiel przyjął złą taktykę na pojedynek i dlatego został tak wcześnie znokautowany.
- Fernando polował na jeden silny cios. Nie próbował uderzać kombinacjami i nie uważał na lewą rękę Nonito, za co zapłacił wysoką cenę – zakończył Portorykańczyk, dodając jednocześnie, że on nie popełniłby tych samych błędów co "KO-Chulito".
W czasie swej ostatniej wyprawy do stolicy hazardu, aby obejrzeć walkę Donaire-Montiel, Timothy Bradley (27-0, 11 KO) przekazał wiadomość do Amira Khana (24-0-1, 17 KO). "Desert Storm", który następny raz wejdzie na ring 23 lipca, chce aby to mistrz WBA w wadze junior półśredniej był jego następnym przeciwnikiem. Walka mogłaby się odbyć w Mandalay Bay w Las Vegas.
- Prawdopodobnie zobaczycie mnie w akcji 23 lipca, nie przegapcie tego. Mam nadzieję, że uda się nakłonić Khana na pojedynek, więc Amir przestań uciekać, nadszedł czas na naszą walkę – powiedział mistrz federacji WBC i WBO.
Mimo, że nie wygrał żadnej poważnej walki w tej wadze Kelly Pavlik (36-2, 32 KO) znalazł się na pierwszym miejscu w rankingu WBC w kategorii super średniej. Znaczy to, że może dojśc do pojedynku byłego mistrza wagi do 160 funtów z Carlem Frochem (27-1, 20 KO).
Najpierw oczywiście "Kobra" musi uporać się z przeciwnikami w turnieju Super Six i jeżeli odniesie porażkę w którejś turniejowej potyczce, straci swój tytuł. Jeżeli jednak Anglik wygra turniej i nie przeniesie się o kategorię wyżej, wtedy ta walka może się odbyć.
"Duch", zmagający się z problemami z alkoholem, nie stoczył żadnej walki od kwietniowej porażki z Sergio Martinezem w kwietniu ubiegłego roku. Zanim Amerykanin będzie myślał o poważniejszych wyzwaniach, on i jego team planują kilka walk rozgrzewkowych. Pavlik ma stoczyć swój pojedynek na gali Pacquiao-Mosley, lecz jego rywal jest jeszcze nieznany.
O pojedynku Froch-Pavlik mówiło się w 2008 roku i to ekscytujące starcie może dość do skutku w 2011. Carl udowodnił, że nie boi się walczyć na terenie przeciwnika, więc walka mogłaby się odbyć na terenie USA.
Po zakończeniu trasy promującej ich pojedynek, który odbędzie się 7 maja, Shane Mosley (46-1-6, 39 KO) i Manny Pacquiao (52-2-3, 38 KO) udali się w swoje strony. "Sugar" już wkrótce rozpocznie obóz przygotowawczy w Big Bear w stanie Kalifornia.
W ogólnym przekonaniu, Mosley spędzi dwa miesiące na przygotowywaniu się do tego, co nieuniknione-do jednostronnej porażki z królem rankingów P4P. Amerykanin rozumie obawy wszystkich niedowiarków. We wrześniu skończy 40 lat i nie zachwycił w swoich dwóch ostatnich walkach. Jedną z nich była wysoka porażka na punkty z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO), a drugą remis z Sergio Morą (22-2-2, 6 KO). Wynik drugiej walki wygląda jeszcze gorzej, zważywszy na fakt, że "Latynoski Wąż" przegrał swoją ostatnią walkę z Bryanem Verą. Wszystko to sprawiło, że Filipińczyk jest faworytem bukmacherów aż 7 do 1.
- Nie przejmuję się tym – mówi Mosley odnośnie zakładów – Tak długo jak to moja ręka będzie w górze, nie mam z tym żadnego problemu. Myślę, że parę osób nieźle wzbogaci się na tym pojedynku.
Amerykanin zarobi za tą walkę co najmniej 6 milionów dolarów, ale utrzymuje, że mimo problemów finansowych związanych z rozwodem, walczy o coś więcej, niż tylko o wypłatę. Sugar docenia osiągnięcia Pacquiao, ale jest pewien, że to on będzie zwycięzcą.
Czempion WBA w wadze ciężkiej - David Haye (25-1, 23 KO) , wyjaśnił w wywiadzie dla Sky Sports, czemu nie chce walczyć z Witalijem Kliczko (41-2, 38 KO) , a zamiast tego w pełni skupia się na jego młodszym bracie – Władimirze (55-3, 49 KO). Haye nie ukrywa, że już od początku negocjacji bardziej interesowała go walka z młodszym Kliczką.
Wideo Władimira, które znalazło się na serwisie internetowym Youtube.com, przykuło uwagę Davida. Przyznaje on, że brytyjscy fani często pytają go o filmik, na którym Władimir rzuca mu wyzwanie.
- Chcę walki z Władimirem. Jego brat jak dotąd nie nagrał żadnych filmików dotyczących walki ze mną. Ludzie nie pytają mnie czemu nie będę walczył z Witalijem, ale kiedy stoczę pojedynek z jego bratem. Widzieli w telewizji jak młodszy Kliczko rzuca mi wyzwanie. Od walki Witalija z Lennoxem Lewisem minęło już dużo czasu. Uważam, że z dwójki braci, to ten młodszy jest bardziej wysportowany i to on nalega na potyczkę. Jeśli wybiorę starszego, ludzie powiedzą, że unikam Władimira. Jest młodszy i ma więcej pasów powiedzą. Zapytają dlaczego zajmuję się tym Kliczką, który ma już 40 lat. To Władimir jest tym, z którym muszę się zmierzyć – stwierdził mistrz WBA.
W piątek mistrz IBF Jan Zaveck (31-1, 18 KO) obronił swój tytuł, nokautując w piątej rundzie pretendenta – Paula Degado (25-1-10, 4 KO). Chęć Słoweńca na pojawienie się na rynku amerykańskim, została zauważona. Były mistrz kategorii półśredniej - Kermit Cintron (32-1-3, 28 KO), który niedawno podpisał kontrakt z grupą Top Rank, planuje wrócić do tej wagi i wyraża chęć walki z czempionem IBF.
- Planuję zejść do 147 funtów i ponownie zostać tam mistrzem świata. Czuję, że nigdy nie skończyłem tego, co zacząłem w półśredniej. Chciałbym zdobyć tytuł, a potem postarać się o unifikację – powiedział "El Asesino".
Cintron uważa, że najlepsi zawodnicy nie walczą ze sobą i on chciałby to zmienić. Były mistrz także niepochlebnie wypowiada się o Andre Berto, któremu rzucił wyzwanie w ubiegłym roku.
- Żaden z mistrzów nie chce walczyć innymi mocnymi pięściażami. Berto jest tego dobrym przykładem - dodał Kermit.
Kiedy Jan Zaveck oświadczył, że chciałby walczyć w USA, Portorykańczyk stwierdził, że byłby on idealnym przeciwnikiem dla czempiona z Europy.
- Zaveck szuka większych walk i ja chcę z nim walczyć. Jeśli chce udać się do USA, to ja z chęcią zabiorę mu tytuł. Nie mogę się doczekać, by wrócić na ring i znowu zacząć nokautować przeciwników – zakończył Cintron, który nie stoczył jeszcze żadnego pojedynku od czasu przegranej z Paulem Williamsem w maju ubiegłego roku.
Juan Manuel Marquez (52-1-5, 38 KO) nie jest zadowolony z decyzji WBC, które zdecydowało, że walka Saula Alvareza (35-1-0, 26 KO) z Matthew Hattonem (41-2-4, 16 KO) będzie o mistrzowski tytuł. "Dynamita" zastanawia się w jaki sposób "Canelo" został pretendentem nie walcząc z innymi wysoko notowanymi zawodnikami.
Najlepszy bokser wagi lekkiej nazywa ten pojedynek naruszeniem zasad WBC, gdyż Hatton nie widnieje w ich rankingu w wadze junior średniej, jest za to piąty w półśredniej. Dwaj czołowi zawodnicy w kategorii do 154 funtów Ryan Rhodes i Vanes Martirosyan twierdzą, że federacja nie kontaktowała się z żadnym z nich w sprawie walki z Alvarezem.
- Powinni przyznać mistrzowską walkę tym, którzy uczciwie wspinali się w rankingach. Saul nie walczył z nikim poważnym w wadze junior średniej, a nagle znalazł się na pierwszym miejscu w rankingu. Jeszcze bardziej absurdalne jest to, że jego przeciwnika nie ma nawet w klasyfikacji wagi junior średniej. To narusza zasady, gdyż jego przeciwnikiem powinien być następny najwyżej sklasyfikowany zawodnik – powiedział Marquez.
Wybór następnego przeciwnika Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) spotkał się ze sporą dawką krytyki. To Shane Mosley (46-6-1, 39 KO), a nie Juan Manuel Marquez (52-1-5, 38 KO), ani Andre Berto (27-0, 21 KO) , został wybrany na następnego przeciwnika filipińskiej gwiazdy boksu.
"Dynamita" walczył z "Pacmanem" dwa razy, z czego pierwsza potyczka zakończyła się remisem, druga natomiast kontrowersyjną przegraną Meksykanina. Obecny król wagi lekkiej miał walczyć w maju z Erikiem Moralesem, lecz wycofał się z tej potyczki, po to aby odejść z Golden Boy Promotions.
Eksperci uważają, że Marquez próbuje powtórzyć ruch "Słodkiego", który odszedł z Golden Boy i dostał walkę z Pacquiao. Filipiński czempion jest promowany przez konkurencyjną stajnię promotorską Top Rank.
- Przyglądam się Marquezowi i jeżeli dogadamy się w sprawie pieniędzy, Manny pokona Mosleya, a Floyd Mayweather nie wyrazi chęci walki, wtedy Juan ma duże szanse dostać ten pojedynek - stwierdził Bob Arum.
- Dowiedziałem się, że 20 lutego wygasa jego kontrakt z Golden Boy Promotions, a następnie mają trzydziestodniowy okres negocjacji. Walka z Marquezem to duży pojedynek, nie tak wielki jak potyczka z Mosleyem, ale oprócz Mayweathera nie mamy do wyboru większych nazwisk - zakończył szef Top Rank.

Nonito Donaire (25-1, 17 KO) obiecał zunifikować najważniejsze pasy w wadze koguciej, zanim przejdzie do kategorii wyżej, wyrażając przy tym chęć podążania ścieżką wytyczoną przez swojego rodaka – Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO). Pierwszy krok w stronę zunifikowania dywizji Donaire podejmie w sobotę, gdy zmierzy się z mistrzem federacji WBO i WBC Fernando Montielem (44-2-2, 34 KO).
- Manny jest dla mnie inspiracją, uosabia wszystko to, co chcę osiągnąć w boksie. Zostałem natchniony i nie mam nic przeciwko przejściu do kategorii super piórkowej lub nawet wyżej. Chcę zobaczyć jak daleko mogę zajść – powiedział "The Filipino Flash" na konferencji prasowej.
- Teraz mam szansę stać się niekwestionowanym mistrzem. Chcę podbijać kolejne kategorie wagowe, a po walce z Montielem będę miał dwa pasy i będę potrzebował już tylko jednego, aby spełnić coś, o czym marzyłem od dziecka – zakończył Nonito.

Szkoleniowiec Kevin Cunningham twierdzi, że coraz bardziej prawdopodobne jest, iż jego podopieczny Devon Alexander (21-1, 13 KO), w swojej następnej walce zmierzy się z Lucasem Matthysse (28-1, 26 KO). Walka miałaby się odbyć w Saint Louis.
Alexander w swym ostatnim występie przegrał z Timothy Bradleyem. Pojedynek został zatrzymany po przypadkowym faulu głową, który uniemożliwił pięściarzowi z Saint Louis kontynuowanie walki. Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 97-93, 96-95 i 98-93 na korzyść boksera znanego jako "Desert Storm".
Jedyną porażkę w swej karierze Matthysse poniósł z rąk Zaba Judaha, który pokonał argentyńskiego punchera przez minimalną przewagę punktową. Po przegranej Argentyńczyk odniósł imponujące zwycięstwo nad doświadczonym DeMarcusem Corleyem, rzucając go na deski aż dziewięć razy.
Carlos Quintana (27-3, 21KO), który najbliższą walkę stoczy w limicie 154 funtów nie wyklucza przejścia do kategorii średniej. Były czempion federacji WBO w wadze średniej twierdzi, że zmiana kategorii korzystnie by na niego wpłynęła, gdyż nie musiałby zrzucać tyle wagi.
- W półśredniej było ciężko, a w junior średniej nie ma z kim walczyć. Jeśli będzie okazja na dobrą walkę w kategorii średniej, to właśnie tam się udam. Chciałbym walczyć z Sergio Martinezem, to byłaby bardzo atrakcyjna walka. Zamierzam powrócić do swojego starego stylu i więcej boksować – powiedział "El Indio".
Były czempion wagi koguciej Fernando Montiel (44-3-2, 34 KO) wypowiedział się na temat sobotniej porażki z fantastycznym Nonito Donairem (26-1, 18 KO) . Kochulito docenia troskę kibiców, którzy go wspierają i zapewnia, że wszystko będzie w porządku.
- Było tyle spekulacji, że miałem operację, że byłem w śpiączce, a także że miałem złamaną szczkękę, ale to wszystko nieprawda. Nic mi nie jest i najlepszy tego dowód stoi przed wami – powiedział Meksykanin.
Poniżej fragment krótkiego wywiadu przeprowadzonego z Fernando:
-Co powiedzieli lekarze ?
F.M: Nie ma żadnych wewnętrznych obrażeń. Wielu myślało, że po nokdaunie dostałem drgawek, ale badania nie wykazały żadnych obrażeń mózgu. Nogi mnie zawiodły, gdyż byłem bezwładny po ciosie.
-Czy to był dobry nokaut ?
F.M: Tak, nie miałem okazji zareagować, ani pomyśleć. Dzięki Bogu, że walka została zatrzymana, zanim otrzymałem kolejne uderzenie. Kto wie co mogłoby mi się stać.
-Jak byś ocenił te dwie rundy walki ?
F.M: Pierwsze starcie było zapoznawcze, musiałem go ocenić i dostosować taktykę. W drugiej odsłonie zacząłem bardziej się rozkręcać i realizować swój plan. Czułem, że zaczynam zyskiwać przewagę w 2 rundzie. Cios, który otrzymałem to nie był lucky punch, ale jeśli się przyjrzycie, to widać, że uderzył mnie z zamkniętymi oczami,zaraz po tym, jak go trafiłem.
-Co dalej z twoją karierą ?
F.M: Byłem w elicie i nie sądzę, że ta porażka to zmieni. Miałem bogatą karierę i mam co po sobie zostawić. Nie muszę zaczynać wszystkiego od początku, będę szedł do przodu. Nic się nie zmieniło, z wyjątkiem tego, że byłem mistrzem, a teraz konkurentem do tytułu. Postaram się o walkę rewanżową, a jeśli się nie uda, przeniosę się kategorię wyżej.
-Czy byłeś mentalnie gotowy na porażkę ?
F.M: Przed walką musisz być w najlepszej formie fizycznej, ale musisz być także gotowy na ryzyko porażki. Jako dziecko śnisz o byciu mistrzem, ale czasami widzisz w snach jak cię nokautują. To jest boks i byłem świadomy, że to może się wydarzyć prędzej, czy później. Jestem tylko człowiekiem. Nawet najwięksi mistrzowie jak Ali, Tyson, Chavez, Leonard byli nokautowani.
Były czempion wagi koguciej Fernando Montiel (44-3-2, 34 KO) wypowiedział się na temat sobotniej porażki z fantastycznym Nonito Donairem (26-1, 18 KO) . Kochulito docenia troskę kibiców, którzy go wspierają i zapewnia, że wszystko będzie w porządku.
- Było tyle spekulacji, że miałem operację, że byłem w śpiączce, a także że miałem złamaną szczkękę, ale to wszystko nieprawda. Nic mi nie jest i najlepszy tego dowód stoi przed wami – powiedział Meksykanin.
Poniżej fragment krótkiego wywiadu przeprowadzonego z Fernando:
-Co powiedzieli lekarze ?
F.M: Nie ma żadnych wewnętrznych obrażeń. Wielu myślało, że po nokdaunie dostałem drgawek, ale badania nie wykazały żadnych obrażeń mózgu. Nogi mnie zawiodły, gdyż byłem bezwładny po ciosie.
-Czy to był dobry nokaut ?
F.M: Tak, nie miałem okazji zareagować, ani pomyśleć. Dzięki Bogu, że walka została zatrzymana, zanim otrzymałem kolejne uderzenie. Kto wie co mogłoby mi się stać.
-Jak byś ocenił te dwie rundy walki ?
F.M: Pierwsze starcie było zapoznawcze, musiałem go ocenić i dostosować taktykę. W drugiej odsłonie zacząłem bardziej się rozkręcać i realizować swój plan. Czułem, że zaczynam zyskiwać przewagę w 2 rundzie. Cios, który otrzymałem to nie był lucky punch, ale jeśli się przyjrzycie, to widać, że uderzył mnie z zamkniętymi oczami,zaraz po tym, jak go trafiłem.
-Co dalej z twoją karierą ?
F.M: Byłem w elicie i nie sądzę, że ta porażka to zmieni. Miałem bogatą karierę i mam co po sobie zostawić. Nie muszę zaczynać wszystkiego od początku, będę szedł do przodu. Nic się nie zmieniło, z wyjątkiem tego, że byłem mistrzem, a teraz konkurentem do tytułu. Postaram się o walkę rewanżową, a jeśli się nie uda, przeniosę się kategorię wyżej.
-Czy byłeś mentalnie gotowy na porażkę ?
F.M: Przed walką musisz być w najlepszej formie fizycznej, ale musisz być także gotowy na ryzyko porażki. Jako dziecko śnisz o byciu mistrzem, ale czasami widzisz w snach jak cię nokautują. To jest boks i byłem świadomy, że to może się wydarzyć prędzej, czy później. Jestem tylko człowiekiem. Nawet najwięksi mistrzowie jak Ali, Tyson, Chavez, Leonard byli nokautowani.
Mistrz świata WBA David Haye (25-1, 23 KO) jest gotowy walczyć z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) jesienią. “Hayemaker” będzie bronił swojego tytułu 21 maja w Anglii, lecz nie wiadomo jeszcze czy jego przeciwnikiem będzie Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO), czy też może Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO) . Po majowym pojedynku Haye rozważa stoczenie jeszcze jednej walki jesienią, a następnie przejście na sportową emeryturę.
Angielski mistrz wyraża gotowość walki z jakimkolwiek z Kliczków, ale jasne jest że wolałby walczyć z młodszym z nich. Bracia mają już ustalone swoje najbliższe walki-Vitalij walczy z Olandierem Solisem w marcu, a Władimir z Dereckiem Chrisorą w kwietniu. Młodszy Kliczko ma ponadto zakontraktowany pojedynek z Tomaszem Adamkiem we wrześniu.
- W idealnym świecie, gdybym miał swoją kryształową kulę i mógł wpływać na ludzkie opinie i sprawiać żeby robili to co chcę, walczyłbym latem z Władimirem ,a jesienią z Vitalijem – powiedział Haye –Takie rozwiązanie byłoby idealne, jednakże prawdziwy świat jest inny.
- W rzeczywistości będę walczył z obowiązkowym pretendentem, a będzie nim Czagajew lub Powietkin, wciąż nad tym pracujemy. Nie mogę teraz powiedzieć kto to dokładnie będzie, gdyż sam jeszcze nie wiem. Po tym pojedynku, następny stoczę we wrześniu lub w październiku i mam nadzieję, że moim przeciwnikiem będzie Władimir Kliczko. Jeśli on tego chce, to ja jestem gotów, powiedziałem to już wiele razy. To będzie to, znokautuję go, zabiorę mu jego pasy, a następnie je oddam. Zostały mi jeszcze dwie walki w karierze – zakończył mistrz świata WBA.
Już jutro Jan Zaveck (30-1, 17KO) będzie bronił mistrzostwa IBF w wadze półśredniej,a jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Paul Degalo (25-9-1, 4KO). W czasie ostatniej konferencji prasowej były rywal Rafała Jackiewicza wypowiadał się o pretendencie z szacunkiem, lecz nie ukrywał, że traktuje tą walkę jako wstęp do poważniejszych potyczek.
- Jestem bardzo podekscytowany. Ta walka jest dla mnie bardzo ważna, gdyż przybliża mi możliwość walki w Ameryce. Po walce wszyscy specjaliści będą o niej pisać. Mam nadzieję, że mój styl spodoba się amerykańskim fanom – powiedział Zaveck.
Po obejrzeniu walki unifikacyjnej pomiędzy Timothy Bradleyem (27-0, 11KO) i Devonem Alexandrem (21-1, 13KO), szkoleniowiec Freddie Roach wyraził zaniepokojenie "Desert Stormem" z powodu jego częstych ataków głową. Jeden z podopiecznych sławnego trenera - mistrz WBA w kategorii junior półśredniej "King" Amir Khan (24-1, 17KO), który 16 kwietnia będzie bronić swojego tytułu, najprawdopodobniej już w czerwcu zmierzy się ze zwycięzcą styczniowej unifikacji. Roach spodziewa się po Bradleyu twardej walki.
