Prezentujemy pojedynek pomiędzy Dariuszem Sękiem i Mariuszem Radziszewskim, który odbył się na Diamond Boxing Night w Katowicach. Walki tej, która odbyła się po ostatniej walce wieczoru, nie można było zobaczyć podczas transmisji telewizji Polast.
DRUGA CZĘŚĆ POJEDYNKU SĘK vs RADZISZEWSKI >>
Po Mike'u Tysonie, Evanderze Holyfieldzie i Andrzeju Gołocie, Ronnie Shields ćwiczy z Tomaszem Adamkiem. I każe mu pływać po półtorej godziny w tygodniu. Najważniejszy pojedynek w życiu - z Chrisem Arreolą - Polak stoczy 24 kwietnia. Jeśli wygra, prawdopodobnie czeka go walka o tytuł mistrza świata ze zwycięzcą walki David Haye - John Ruiz. Tymczasem wieloletni szkoleniowiec Adamka Andrzej Gmitruk sygnalizował kłopoty ze zdrowiem, dlatego Polak przygotowuje się do pojedynku w Houston w gymie Ronniego Shieldsa. Niedługo do Teksasu przyjedzie trener Roger Bloodworth i obaj poprowadzą Adamka do pojedynku z Arreolą.
Radosław Leniarski: Jak pan oceni początek współpracy z Adamkiem?
Ronnie Shields: Tomek pracuje bardzo ciężko, uczy się wszystkiego, co tylko może, aby pokonać Arreolę. Nie zaskoczył mnie. W końcu mam do czynienia z dwukrotnym mistrzem świata w dwóch kategoriach. Łapie wszystko, ale nie chcę, aby było tego za dużo naraz. Ten proces traktujemy długofalowo. Moje pierwsze wrażenie jest takie, że Tomek dysponuje pięknym prostym, który musi wykorzystywać dużo częściej niż dotychczas. I w lepszy sposób. Po jego walkach, które obejrzałem sobie dokładnie, widzę, że musi też poprawić obronę. Widziałem na żywo pojedynki z Chadem Dawsonem i z Steve'em Cunninghamem, a ostatnio kilka innych - z Gołotą i Jasonem Estradą między innymi. Dlatego zmieniamy sposób obrony. Niedużo, ale jednak defensywa musi zostać zmieniona..
Dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna pisze, że Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) może zarobić nawet 2 miliony dolarów za walkę z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO). Będzie to niewątpliwie najważniejsza walka w karierze Polaka, który jeśli ja wygra, stanie do wymarzonego pojedynku o mistrzowski pas w wadze ciężkiej.
- Myślę, że będzie to grubo ponad milion dolarów, może nawet dwa miliony - ocenia Marian Kmita, szef sportu w telewizji Polsat, która organizuje gale bokserskie.
- Ta walka może dać Tomkowi znacznie więcej. Z Amerykanów HBO ma w tej chwili Arreolę. Tomek bardzo im się podoba, a że walczy w Stanach, to w 50 proc. jest uważany za amerykańskiego boksera. Jeśli wygra, będzie miał następne daty. Ile Tomek zarobi? Na pewno dużo. Arreola robi dużą oglądalność, jego walkę z Witalijem Kliczką oglądało 11 mln osób, a i Tomek ma wielu kibiców - mówi współpromotor Adamka Ziggy Rozalski.
„Wszedłem na 198 piętro”
Ronnie Shields, trener Tomka Adamka (40-1, 27 KO) jest już teraz przekonany, że 24 kwietnia w Ontario, Polak zrobi z Chrisa Arreoli (28-1, 26 KO) worek do bicia, ale „Góral” wie, że musi na to ciężko zapracować. Nie przejmując się „szpiegowskimi„ metodami rywala, wbiega po schodach na 198 piętro, trenuje pływanie jak Michael Phelps, a wieczorami, w zaciszu i samotności swojego apartamentu w Houston, przyrządza homary. Oto rozmowa z Tomkiem i Ronnie’m:
Szef telewizji HBO sports Ross Greenburg w wywiadzie dla Dog House Boxing wypowiedział się na temat walk, które HBO w najbliższym czasie pokaże. W wywiadzie padały tak wielkie nazwiska jak Pacquiao, Mayweather, Clottey, Mosley, Pavlik, ale wśród nich nie mogło zabraknąć też Adamka i Arreoli. Greenburg ponarzekał na kondycję wagi ciężkiej, a walkę Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO) nazwał jedną z najlepszych, jakie można na dzień dzisiejszy zorganizować.
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
- Chris Arreola miał po swojej porażce niesamowity powrót w grudniu zeszłego roku, widać że jest w formie. Zobaczymy, jak mocny jest Tomasz Adamek, w walce w New Jersey był wspaniały. Zostanie on bardzo porządnie przetestowany w wadze ciężkiej, przeciwko bokserowi, który potrafi uderzyć i który się nie cofa. Adamek jest twardy i wierzę, że to będzie jedna z najlepszych walk w wadze ciężkiej - powiedział szef HBO.
Firma Trip Club Sp. z o.o. ma do zaoferowania bardzo ciekawy produkt, pakiet VIP Adamek Team, dzięki któremu w komfortowych warunkach można pojechać na walkę Tomasza Adamka z Chrisem Arreolą.
24 kwietnia Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) zrobi swój trzeci krok w wadze ciężkiej. Po pokonaniu Andrzeja Gołoty w Atlas Arenie w Łodzi w październiku 2009 roku i zwycięstwie w lutym tego roku nad Jasonem Estradą w Prudential Center w Newark, przychodzi czas na wielkie wyzwanie sportowe, medialne i duże pieniądze. Naprzeciw Górala z Gilowic stanie Amerykanin Chris „Nightmare” Arreola (28-1, 25 KO). 29-letni pięściarz pochodzący z Meksyku legitymuje się wspaniałym rekordem i groźnym pseudonimem. Ma imponujące warunki fizyczne i nokautujący cios.
- Nie mogę się doczekać pierwszego spotkania z Tomkiem Adamkiem. Usiądziemy w niedzielę wieczorem do teksańskiej kolacji, a od poniedziałku zaczynamy pracę. Wiem, co dostaję do rąk, wiem co mam zrobić przez następne siedem tygodni, by walka z Arreolą była szybka, łatwa i przyjemna. Postawimy na szybkość, odchudzimy Polaka i Chris będzie bił w powietrze - tak rozpoczął rozmowę 52-letni Ronnie Shields, wybrany w 2003 roku w USA "Trenerem Roku". Shields, który dwukrotnie walczył o tytuł mistrza świata w wadze do 60 kg, stał się bardzo znany jako trener pracując z Evanderem Holyfieldem wtedy, kiedy ten zdobywał tytuły mistrza świata w wadze junior ciężkiej i ciężkiej. Kibicom pięściarstwa nie trzeba chyba tłumaczyć czyją karierę to przypomina...
Sala w Houston, gdzie Tomek będzie pracował przez następne siedem tygodni - to ta sama, w której przygotowywał się z tobą Andrzej Gołota do walk z Riddickiem Bowe?
Ronnie Shields: - Nie, ta jest nowa, znacznie lepsza. Jakby wtedy mi ktoś powiedział, że będę prawie piętnaście lat później trenował Polaka do walk na takim poziomie, to bym nie uwierzył. O Adamku wiem tyle, że nie doprowadzi nas wszystkich do rozstrojów nerwowych jak Andrzej Gołota. (śmiech). Przez walki z Bowe straciliśmy wszyscy parę lat życia. O tym, że będę pracował z Tomkiem dowiedziałem się od Zyggiego Rozalskiego. Zadzwonił do mnie, powiedział o chorobie serca trenera Gmitruka i o tym, że Tomek już pracował z Rogerem (Bloodworthem). To była bardzo łatwa decyzja - jak się ma taką szansę i takiego pięściarza jak Adamek to się nie mówi "nie".
W opublikowanym dziś lutowym rankingu federacji IBF małe zmiany w wadze ciężkiej. Nas najbardziej interesowało zestawienie pary zawodników, którym przyjdzie zmierzyć się 24 kwietnia w Ontario, czyli Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) oraz Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO).
Polak awansował o jedno oczko i jest obecnie klasyfikowany na siódmym miejscu, natomiast Arreola bez zmian okupuje dziesiątą lokatę.
Henry Ramirez, szkoleniowiec Chrisa Arreoli - najbliższego rywala Tomasza Adamka, wydaje się być pewien zwycięstwa swojego podopiecznego w starciu zaplanowanym na 24. kwietnia w Ontario. W wywiadzie udzielonym Jamesowi Slaterowi z serwisu eastsideboxing.com, wyraża swoje zadowolenie z dotychczasowych przygotowań, formy oraz wagi 28-letniego zawodnika.
- Rozmowa z Tobą, Henry, to zawsze zaszczyt i przyjemność. Wiem, że trwa obóz przygotowawczy. Czy zacząłeś już przygotowania wspólnie z Chrisem?
Henry Ramirez: Tak, obóz zaczął się dobrze. Chris właściwe zaczął przygotowania do pojedynku już miesiąc temu. Sparingi rozpoczniemy w poniedziałek, zaczniemy stopniowo – od czterech rund, a później rozwijać do dwunastu.
- Czy korzystać będziecie z dotychczasowych sparingpartnerów, a może wybierzecie takich, którzy lubią się cofać, podobnie jak Adamek czynił to z Estradą? Chris mówił na konferencji prasowej, że oczekuje gonitwy za Adamkiem.
HR: Wybierzemy takich chłopaków, którzy najlepiej naśladują styl Adamka, to oczywiste. Którzy będą umieli boksować i przyłożyć.
Adamek leci do Houston
„Miałem lecieć do Nowej Zelandii, do Rogera Bloodwortha, ale ostatecznie wyląduję już w niedzielę, 28 lutego w Houston, trenować z Ronnie Shieldsem. Roger doleci do nas 31 marca” – mówi Tomasz Adamek, wyraźnie przybity informacją o chorobie serca swojego długoletniego trenera, człowieka z którym odnosił swoje największe sukcesy – 59-letniego Andrzeja Gmitruka. „Przykra sprawa, ale musimy dalej pchać ten wózek, nikt nie chce zaprzepaścić pracy, którą Tomek zrobił z Gmitrukiem do tej pory. Tomek zamieni się w Teksańczyka na następne 7 tygodni. Głównym trenerem przeciwko Arreoli będzie Bloodworth, asystentem Ronnie Shields” – potwierdza menedżer „Górala”, Zyggi Rozalski. Zarówno Bloodworth, jak Shields oraz sala w Houston znani są polskim kibicom boksu – trenował tam, z tymi samymi szkoleniowcami, Andrzej Gołota.
Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) po konferencji prasowej z udziałem Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO) udzielił wywiadu dla serwisu Boxing Scene. Poniżej zapis rozmowy.
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
- Tomaszu, jak się czujesz w Kaliforni?
Tomasz Adamek: Jest bardzo Pięknie, ciepło na zewnątrz, Kalifornia przypomina mi Florydę. Jestem tu pierwszy raz, mam nadzieje że znajdę trochę czasu aby pozwiedzać okolicę.
- Czy będziesz trenował w Kalifornii?
TA: Nie, będę trenował u siebie, a tu przyjadę przed walką, mniej więcej 7-10 dni przed nią.
„Najpierw na pięści, później na polskie piwo”
„Ja muszę powiedzieć Adamkowi, że jak następnym razem ktoś go się zapyta dlaczego jest takim niby małym ciężkim, niech od razu wali tego co pyta w łeb. Jak gość będzie leżał, już nigdy tego nie usłyszy” – mówił Chris Arreola, kiedy po konfererencji prasowej w kalifornijskim Ontario usiedliśmy porozmawiać o najbliższej walce z „Góralem”. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że komentując jego kwietniową walkę z Adamkiem, sławny Bernard Hopkins postawił „zdecydowanie” na Adamka. Tym razem pytania na temat opinii „Kata” zabrakło...
„To normalne: on będzie mi chciał urwać głowę, a ja jemu”
W znakomitej formie, na konferencji prasowej w Citizens Business Bank Arena w kalifornijskim Ontario byli zarówno obaj główni bohaterowie wieczory 24 kwietnia, Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) i Chris Arreola (28-1, 25 KO), jak ponad pięćdziesięciu dziennikarzy, w tym specjalne ekipy „The Ring” oraz HBO Sports. „Lubię tego Adamka” – mówił Chris Arreola. „Może po walce pójdziemy na meksykańskie piwo i polską kiełbasę, ale w ringu to on będzie mi chciał urwać głowę, a ja jemu”. „Zrobiłem dzisiaj specjalną konferencję dla Adamka i Arreoli, choć na karcie tego wieczoru mam pięściarzy, którzy będą walczyć o mistrzostwo świata, bo obaj zasługują by mówić tylko o nich. To są walki na jakie wszyscy czekamy” – mówi główny promotor kalifornijskiego pojedynku, Dan Goossen.
W piątek w Ontario odbyła się pierwsza konferencja prasowa anonsująca zaplanowaną na 24 kwietnia walkę w kategorii ciężkiej pomiędzy Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO) i Tomaszem Adamkiem (40-1, 27 KO). Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego wydarzenia.

Chris Arreola (28-1, 25 KO) i Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) podczas konferencji prasowej anonsującej zaplanowany na 24 kwietnia pojedynek.
Po siedmiogodzinnej podróży, z Newarku przez Phoenix, do Ontario w Kalifornii dotarł na konferencję prasową przed walką z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO) najlepszy polski bokser, Tomasz Adamek (40-1, 27 KO). “Ciepło, ale nie za ciepło. To lubię” - mówił “Góral”, kiedy zameldowaliśmy się w “Hiltonie”, który jest wygodnie położony po drugiej stronie ulicy od Citizens Business Bank Arena, gdzie już za kilkanaście godzin odbędzie się konferencja prasowa i pierwsze spotkanie z uwielbianym tutaj rywalem. A za dwa miesiące, 24 kwietnia, walka, która według obserwatorów ma wielkie szanse stać się pięściarskim klasykiem. Konferencja jutro, ale bojowo przede walką było jeszcze w nocy, kiedy oba obozy – Adamka oraz Arreoli – spierały się o obsadę sędziowską. Co będzie na konferencji?
Już 24 kwietnia w Ontario Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) czeka najtrudniejszy jak do tej pory test w wadze ciężkiej - konfrontacja z niedawnym pretendentem do tytułu mistrza świata Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO).
Trener "Koszmarnego" Chrisa Henry Ramirez zapowiada, że w starciu z "Góralem" jego znany ze swej słabości do dań fast food i piwa podopieczny zachwyci kibiców przygotowaniem fizycznym.
- Chris rozpoczął już treningi. Z obozem przygotowawczym wystartował ważąc tyle samo, co w swojej ostatniej walce - informuje Ramirez, planujący podobno odchudzić Arreolę ze 119 do 106 kg. - Będziemy gotowi na Adamka.
- To będzie świetna walka dla kibiców. Adamek to weteran z dobrą techniką, lubiący jednak się bić - dodaje szkoleniowiec Amerykanina meksykańskiego pochodzenia, który w 28 pojedynkach aż 25 razy nokautował swoich rywali.
"Nie ma dla mnie wątpliwości, że nawet do Południowej Kalifornii przyjadą moi kibice. Nie damy się zagłuszyć, a ja zrobie wszystko, żeby kibice mieli się z czego cieszyć. Kalifornia, biało-czerwoni nadchodzą” - mówi na kilkanaście godzin przed wylotem do Kalifornii, na specjalną konferencję prasową zapowiadająca jego walkę z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO), Polak Tomasz Adamek (40-1, 27 KO). Znamy już ceny biletów - pytanie tylko ile z nich 24 kwietnia w Citizens Business Bank Arena w Ontario, na gali firmowanej jako "Ognisty Ring" ("Ring of Fire") będzie dostępnych dla polskich kibiców?
Z Los Angeles do liczącego niespełna 175 tysięcy ludzi (50 procent to Latynosi) Ontario, jest niespełna 35 mil, ale w kalifornijskich korkach jedzie się tam półtorej godziny. Hoteli nie jest zbyt wiele, ale dla kibica będzie ważne, że są położone zaraz obok lotniska czyli dokładnie tam, gdzie mieści się sala w której Adamek będzie z "Koszmarem" Arreolą walczył o przepustkę do pojedynku o tytuł mistrza świata. Sala Citizens Business Bank Arena, której konfiguracja może być ustawiona zarówno na 9 tysięcy, jak 11 tysięcy kibiców, przypomina podczas meczów pięściarskich olbrzymią stodołę - widzowie są bardzo blisko ringu, nawet ci, którzy mają najtańsze miejsca, mają doskonałę widoczność, a kiedy hala jest pełna, jest jedną z najgłośniejszych w Stanach.
"Staramy się, żeby zagwarantować dla polskich kibiców jak najwięcej biletów, ale to nie będzie łatwe, bo promotor Arreoli Dan Goossen, co jest zrozumiałe, chce mieć wszystko po stronie swojego pięściarza. Czyli przede wszystkim kibiców, bo dobrze wie, jakich ma Tomek. Będziemy się już w piątek po konferencji wynegocjować jak najwięcej, najlepiej w tych samych sektorach" - mówi Kathy Duva, szefowa firmy promocyjnej Adamka, Main Events.
Jak podaje witryna fightnews.com, walka Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) oraz Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO) została oficjalnie potwierdzona. Pojedynek pokaże telewizja HBO, wydarzenie będzie promowane pod hasłem "Ring of Fire".
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
Przypomnijmy tylko, że do pojedynku dojdzie 24 kwietnia w Ontario w stanie Kalifornia, w niedawno wybudowanej Citizens Business Bank Arena, która powinna pomieścić do 11 tysięcy kibiców. Będzie to druga walka Arreoli na tym obiekcie.
48 godzin trwały negocjacje w sprawie zaklepania walki Tomka Adamka (40-1, 27 KO) z Cristobalem Arreolą (28-1, 25 KO). "Punkt sporny był jeden - my nie chcieliśmy lecieć do południowej Kalifornii, do sali mieszczącej 11 tysięcy kibiców, skoro na walkę z Arreolą mielibyśmy w Prudential Center na Wschodnim Wybrzeżu samych polskich kibiców ze trzy tysiące więcej. Ale zdecydowaliśmy się na ten krok, dzięki ustępstwom poczynionym przez HBO. To oficjalne - 24 kwietnia jest walka Adamek - Arreola" - mówi szefowa Main Events Kathy Duva, zdradzając kulisy tej decyzji i innej sensacyjnej oferty, którą Adamek otrzymał zaraz po walce z Estradą.
- To była ciężka decyzja – dlaczego?
Kathy Duva: Przede wszystkim dlatego, że jesteśmy coś winni kibicom Tomka na Wschodnim Wybrzeżu i nie chcieliśmy ich zostawiać przed najważniejszą jak do tej pory walką "Górala" w wadze ciężkiej. Druga to był termin - na pewno nie idealny, trochę za wcześnie ale Tomek zapewnia, że będzie gotowy na 100 procent. Jak do tego dodamy, że 24 godziny po walce z Estradą mieliśmy telefon z konkretną, siedmiocyfrową ofertą by Adamek walczył wczesnym latem z Witalijem Kliczką, to wiadomo, że nie było łatwo. Mogliśmy też brać walkę transmitowaną przez FOX Sports, który dociera w Stanach do 60 milionów ludzi, mieliśmy kontrakt na stole, przeciwnik byłby taki, jkiego byśmy sobie życzyli. Przedstawiłam alternatywną wersję walki w Chicago, gdzie jest kilkaset tysięcy Latynosów i tyle samo Polaków, ale nawet szansa na to, że w United Center byłoby 22 tysiące fanów, nie przekonała ludzi Arreoli. Było nad czym myśleć.
Cucamonga brzmi atrakcyjnie - epicentrum największego trzęsienia ziemi, jakie grozi ludzkości, jest o krok, w uskoku San Andreas. Tytuły same powstają: "Arreola - Adamek. Trzęsienie ziemi", "Oni tobą wstrząsną" albo "Wstrząśnięty, nie zmieszany".
Arreola woli Cucamongę, bo jego sala treningowa jest oddalona zaledwie o 10 km. Dla Adamka lepsze od Citizens Business Park Arena jest rodzinne (już) Newark. Jego hala oddalona jest od domu może o pięć kilometrów.
Przed sobotnią walką z Jasonem Estradą Kathy Duva, szefowa firmy promotorskiej Main Events, musiała zmienić rozlokowanie miejsc w hali Prudential Center, aby sprostać zapotrzebowaniu. Dołożyła krzeseł, ale i tak nie wystarczyło. Sprzedałoby się nawet 15 tysięcy biletów.
Przezentujemy artykuł redaktora naczelnego Eurosport Polska Adama Widomskiego dotyczący głośnej ostatnio sprawy rzekomych nieprawidłowości sędziowskich w walce Adamek - Estrada. Przy okazji zaznaczamy, że portal BOKSER.ORG jako jeden z nielicznych zajmujących się tematyką boskerską nie poruszał na swoich łamach ww. kwestii.
W jednym z naszych artykułów zauważyliśmy - bo trudno było tego nie zauważyć - iż sędziowanie pana Laytona było, delikatnie mówiąc, dziwne. Wspomnieliśmy także o znajomości Lawrence Layton'a z obecnym w narożniku Adamka Ziggym Rozalskim.
I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo po pierwsze, pytani przez nas eksperci taką znajomość potwierdzili, a po drugie, trudno wymagać, by w hermetycznym jednak światku panowie nie odzywali się do siebie i wymazywali swoje numery z telefonów komórkowych. Każdemu z nas można zarzucić, że pisze o kimś źle lub dobrze, bo go zna lepiej lub tylko trochę. Nie popadajmy w paranoję.
Opieramy się zatem na faktach, nic nie sugerując, ale tez nie ukrywając, jak powiedział kiedyś jeden z naszych złotoustych polityków, "oczywistej oczywistości". Tyle z naszej strony.
Zdaniem Michaela Rosenthala z "The Ring" sobotni występ Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) przeciwko Jasonowi Estradzie nie rozwiał do końca wątpliwości, czy były czempion wag półciężkiej i junior ciężkiej zdoła sięgnąć po najwyższe laury także w "królewskiej" dywizji.
"Uważam, że nie powinniśmy być zbyt zaskoczeni faktem, że naturalny ciężki z solidnym doświadczeniem z boksu amatorskiego sprawił Adamkowi trochę kłopotów, jednak sądziłem, że Adamek poradzi sobie z Estradą dość łatwo." - pisze na stronie internetowej "Biblii boksu" Rosenthal. - "Adamek wygrał jednogłośnie, ale nikogo nie zachwycił. To raczej nie zmniejsza jego szans na spotkanie z ciężkimi o największych nazwiskach, ale rodzi się pytanie, jak przeciwko nim wypadnie."
Zdaniem publicysty "The Ring", jeśli w swojej kolejnej walce "Góral" zmierzy się z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO), niełatwo będzie wskazać faworyta tej potyczki.
"Toczą się negocjacje na temat pojedynku Adamka z Arreolą - dużym ciężkim obdarzonym potężną siłą. Arreola może bardziej pasować Adamkowi ze względu na styl walki, bo nie jest tak zwinny jak Estrada, jednak mimo wszystko jest od Estrady lepszy. Nie wiem, czy to wyzwanie nie przerośnie Adamka." - czytamy w elektronicznej wersji "Ringu".
"Będzie nokaut w sądzie"
- Tego nie można tolerować, to zwykłe obelgi i kłamstwa bijące nie tylko we mnie, czy sędziego Laytona, ale także w International Boxing Federation. Oddajemy sprawę do sądu na Manhattanie i tam będzie nokaut finansowy - mówi wzburzony informacjami między innymi Wirtualnej Polski oraz portalu Eurosport menedżer Tomasza Adamka, Zyggi Rozalski. - Jestem w szoku, że takie rzeczy i brak odpowiedzialności za słowo może funkcjonować w kraju takim jak Polska . To skandal, którego nie pozostawimy bez akcji prawnej i bez obrony naszego imienia - dodaje adwokat "Main Events", Patrick English.
"Rozalski podstawił sędziego Laytona", "Ekipie Adamka może zostać postawiony zarzut oszustwa" - tego typu artykuły i bezpośrednie sugestie, że doszło do "kupienia" sędziego można przeczytać na wspomnianych portalach. Dla niektórych podejrzane jest, że Lawrence Layton był w Łodzi na walce Tomka z Gołotą, jak i w Newark, kiedy Adamek bił się z Jasonem Estradą. Do tego ma być on "twoim dobrym znajomym".
24 kwietnia w swojej trzeciej walce w kategorii ciężkiej Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) zmierzy się z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO).
Trener "Koszmarnego" Chrisa zapowiada poważne odchudzenie swojego znanego ze słabości do fast foodów podopiecznego, który w grudniowym pojedynku z Brianem Minto ważył 119 kg - do Adamka Amerykanin ma wyjść z wagą 106 kg!
Tymczasem odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne "Górala" Ralph Mendez deklaruje, że Polak do kwietnia nabierze trochę ciała.
- Pomiędzy 102 a 104 kg - to byłaby idealna waga - ocenił Mendez w rozmowie z telewizją Polsat.
Henry Ramirez, trener najbliższego rywala Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) - Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO) - docenił sobotnie zwycięstwo "Górala" nad Jasonem Estradą, jednak przestrzegł, że nie należy wyciągać z niego zbyt daleko idących wniosków.
- Wygrana z Estradą ma swoją wartość, ale Estrada nie jest ciężkim z wielką siłą ognia. Nie zauważyłem, by on naciskał na Adamka w tej walce. - stwierdził szkoleniowiec. - Nie sądzę, by facet, którego pobił Chad Dawson, był w stanie wytrzymać pressing Arreoli.
Do starcia Adamka z Arreolą ma dojść 24 kwietnia w USA. Gdzie dokładnie - póki co nie wiadomo. Obóz Arreoli obstaje przy lokalizacji pojedynku na zachodzie Stanów Zjednoczonych, gdzie kibiców ma dumny ze swoich meksykańskich korzeni "Koszmarny" Chris. Promotorzy "Górala" nalegają tymczasem na walkę w nowej stolicy polskiego boksu w USA - Newark, gdzie w hali Prudential Center sobotni występ Adamka oglądało ponad 10 tysięcy kibiców.
- [Ludzie Arreoli] zaoferowali nam pojedynek na zachodnim wybrzeżu, ale odezwę się do nich w tym tygodniu i spróbuję ich przekonać [do Newark] - mówi prowadząca karierę Polaka Kathy Duva. - Ta walka zasługuje na to, by być wielkim wydarzeniem i Newark jest dla niej odpowiednim miejscem.
Po walce Tomasza Adamka z Jasonem Estradą, pojawiły się kontrowersje dotyczące sędziego Lawrence'a Laytona, który punktował 10 wygranych i 2 przegrane rundy dla Polaka. Eksperci nie mają wątpliwości, że walka zakończyła się wygraną Polaka, ale wynik 118:100 wydaje się być przesadzony, jak na tak wyrównany bój.
- Nie chcę krytykować Adamka za ten wynik. To nie jego wina, że jury było ślepe - powiedział Jason Estrada po sobotnim pojedynku, bardzo rozgoryczony swoją porażką.
- Czy werdykt był słuszny? - Myślę, że wygrałem tą walkę różnicą czterech, może pięciu punktów - powiedział Tomasz Adamek po walce.
W swoim kolejnym występie w wadze ciężkiej Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) zmierzyć ma się z niedawnym pretendentem tytułu czempiona federacji WBC Christobalem Arreolą (28-1, 25 KO). Wygrana z "Koszmarnym" Chrisem może być dla "Górala" przepustką do walki o któryś z mistrzowskich pasów.
Podczas konferencji prasowej po sobotniej wygranej z Jasonem Estradą Polak przyznał, że jego wymarzonym rywalem w ewentualnym pojedynku o mistrzostwo świata "królewskiej dywizji" byłby znajdujący się aktualnie w posiadaniu pasa organizacji WBA Brytyjczyk David Haye (23-1, 21 KO), który w listopadzie pokonał rosyjskiego olbrzyma Nikołaja Wałujewa.
- To byłaby piękna walka, cios za cios - powiedział Adamek pytany o możliwe starcie z "Hayemakerem".
29-letni Haye to poprzednik "Górala" na tronie króla wagi junior ciężkiej. Jest 5 centymetrów wyższy od Polaka i nieznacznie lżejszy.
Zanim - dzięki uprzejmości Dana Rafaela - zacytuję w całości jego ocenę walki Adamek - Estrada, krótka i może trochę brutalna uwaga dotycząca niestety zerowej znajomości realiów boksu zawodowego. Nad Wisłą zapomina się, że obszerne artykuły o walce polskiego pięściarza (czy jakiegokolwiek innego polskiego sportowca w sportach indywidualnych) ukazały się - po raz pierwszy od 1997 roku, kiedy Andrzej Gołota bił się z Riddickiem Bowe - w tak znanych mediach jak wielkonakładowa, ogólnoamerykańska "USA Today" czy "Sports Illustated", a nazwiska bokserów, którzy ściągali w Stanach na walki ponad 10 tysięcy widzów w ostatnim roku mogą przyprawić o ból głowy bo jest ich tylko trzech - Floyd Mayweather jr., Manny Pacquiao i Kelly Pavlik. Druga sprawa, to, że niektóre z polskich mediów, nie wiedząc "kto jest kim" w amerykańskich mediach komentujących zawodowy boks, przytaczają jako fachowe opinie amatorskich stron internetowych i tak samo amatorskich autorów. To mniej więcej tak, jakby publikować jako wiarygodny szlagier opinię w sprawie ustawienia taktycznego ekipy narodowej faceta, którego jedyny związek z tą dyscypliną polega na... pompowaniu futbolówek. Cytowanemu niżej Danowi Rafaelowi, najbardziej uznanej postaci nie tylko w USA, doradcy HBO i Golden Boy Promotions, tego na pewno nie można zarzucić...
Dan Rafael komentuje walkę Tomasza Adamka:
"Waga ciężka to już nie tylko kraina ciężko poruszających się gigantów. Spójrzmy choćby na Polaka Tomasza Adamka, który pokazuje, że trzeba się z nim liczyć w tej kategorii wagowej. Czas by Adamek oddał pas "Ringu" w wadze junior ciężkiej, bo juz nie wróci do wagi 200 funtów. Ważąc solidne 220 funtów, Adamek odniósł swoje drugie kolejne zwycięstwo, wygrywając umiejętnościami pięściarskimi i silnymi uderzeniami z Estradą i w przygotowaniu są już plany na jego trzeci pojedynek w tej kategorii wagowej. W swoim październikowym debiucie Adamek wrócił do swojej rodzinnej Polski, by znokautować w piątej rundzie, odchodzącego w zapomnienie rodaka i pretendenta do tytułów Andrzeja Gołotę w walce okrzykniętej mianem Polskiej Walki Stulecia. Powracając do swojej adoptowanej, drugiej ojczyzny, Adamek walczył po raz czwarty w pięciu ostatnich walkach w Prudential Center, gdzie z każdą następną walką podziwiają go coraz większe i większe tłumy. Tym razem pełnych werwy kibiców było aż 10,123, w większości Polaków, którzy przyszli dopingować swojego ulubieńca; i on nie zawiódł. Tym razem nawet więcej boksował niż się bił, poruszał się po ringu, co zdawało egzamin przeciwko dobrze wyszkolonemu Estradzie z Providence, reprezentantowi USA na olimpiadę w 2004 roku, który był cięższy od Adamka o 17 funtów. Adamek zadawał wiele ciosów na korpus, Estrada pokazywał szybkość swoich uderzeń, ale to było zbyt mało by wygrywać wiele wyrównanych rund. Być może punktacja 118-110 była trochę przesadzona, ale Adamek bez wątpienia zasługiwał na zwycięstwo, choć na konferencji prasowej po walce Estrada uważał coś wręcz przeciwnego. Twierdził, że został obrabowany; ale tak naprawdę niech lepiej obejrzy sobie taśmę z walki.
Tak jak można było się spodziewać, po sobotniej wygranej z Jasonem Estradą Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) awansował na 4. miejsce komputerowego rankingu pięściarzy wagi ciężkiej.
JAK POWSTAJE RANKING BOXREC >>
Aktualnie wyższej od "Górala" sklasyfikowani są tylko trzej mistrzowie świata - bracia Wladimir i Witalij Kliczko (odpowiednio pozycje 1. i 2.)oraz David Haye (3).

Tomasz Adamek (40-1, 27 KO) naciera na Jasona Estradę (16-3, 4 KO) podczas swojej drugiej walki w kategorii ciężkiej. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Polakiem punktując 115:113, 116:112 i 118:110.
Do zobaczenia w Kalifornii!
Cichym obserwatorem walki Tomasz Adamek – Jason Estrada był trener jego najbliższego rywala, Chrisa Arreoli – Henry Fernandez. Oto jego opinia na tenat tego co zobaczył w ringu, oraz oceny walki i najbliższej przyszłości Polaka w oczach redaktora naczelnego „The Ring”, Joe Santoliquito oraz specjalisty bokserskiego „Sports Illustrated”, Chrisa Mannixa.
Henry Ramirez, trener Chrisa Arreoli:
Adamek wygrał tą walkę. Wiem, że Estrada czuje się pokrzywdzony, ale nikt go nie obrabował, przegrał z lepszym pięsciarzem. Adamek ma bardzo wiele plusów – jest dobrze wyszkolony technicznie, ma kłujący lewy prostu, szybko zmienia pozycję i Chris będzie się musiał przygotować na to, że może spędzi w ringu 12 rund. Obiecuję, że Adamek nie zobaczy grubej wersji Arreoli – Chris nie będzie miał w dniu walki więcej niż 235 funtów. Wiem, że nikt w to nie wierzy, ale tak będzie. Szanse Adamka w walce z moim zawodnikiem? Zobaczymy, ale nie wiem jak Polak da sobie radę z kimś, kto wywiera na nim nieustanną presję i na dodatek bije o wiele razy silniej niż Estrada. Nie ma nawet porównania. Co do miejsca walki – na pewno będziemy walczyć w Kalifornii, na naszych śmieciach. Nie chcemy nawet słuchać o pomysłach walki tutaj, w Newarku. Tomasz, do zabaczenia w Kalifornii!
Jak się nie bić, jak rodacy tego chcą?
Olbrzymie emocje, walka z bardzo ambitnym rywalem, ponad 10 tysięcy widzów w Prudential Center w Newarku. Na gorąco, jeszcze w szatki przed konferencją prasową, tak opowiadał o zwycięskim pojedynku "Góral".
- Estrada cię zaskoczył...
Tomasz Adamek: Zaskoczył, to był trudny rywal, który gdzieś tak od ósmej rundy polował na moją głowę, czyli chciał mi ją urwać. Zadawałem sporo ciosów na korpus, żeby go osłabić, ale on był do tej walki przygotowany jak nigdy, nie było nawet porównania do tego, co pokazał w walce z Powietkinem.
- Inny bokser, bo przygotowujący się do walki z tobą nie przez trzy tygodnie jak w przypadku Rosjanina, ale pełne dziewięć tygodni, na - sam to określił – najlepszym obozie życia?
TA: Na pewno. Bardzo nisko schodził przy uderzaniach, trzymał gardę i ciężko było zmieścić tam, nawet takie małe rękawice jak moje dziesiątki. Był szybki, a ja trochę żałuję, że nie postawiłem więcej akcji na jedna kartę. Może by się bardziej odsłonił, gdybym bił kombinacją nie trzech-czterech uderzeń, ale dołożył do nich jeszcze ze dwa? To był prawdziwy sprawdzian w wadze ciężkiej, z rywalem, który nie miał nic do stracenia, a wszystko do zyskania.
Po zwycięskich 12 rundach Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-3, 4 KO) czas na kolejnego rywala. Wszystko wskazuje na to, że telewizji HBO uda się doprowadzić do planowanego na 24 kwietnia starcia niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO) z Polakiem. Będzie to kolejny duży test i wielki krok naprzód do upragnionej walki o tytuł mistrza świata w kategorii ciężkiej.
- Dziękuję mojemu rywalowi za wspaniałe widowisko, dziękuję za wsparcie wszystkim kibicom. Myślę, że w przyszłym tygodniu podpiszemy kontakt na walkę z Arreolą - powiedział po walce Tomasz Adamek.
Spodziewanych emocji dostarczyła walka Tomasza Adamka (40-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-3, 4 KO). Po dwunastu rundach toczonych w bardzo wysokim jak na wagę ciężką tempie sędziowie jednogłośnie wytypowali zwycięstwo naszego rodaka punktując 115:113, 116:112 i 118:110.
Od pierwszej rundy Amerykanin polował prawym overhandem na głowę Adamka, ale nasz mistrz lepiej wyczuwał dystans. Tomek w pierwszej fazie pojedynku często obijał korpus Estrady, by potem w serii kilku ciosów kończyć prawym na górę.
Tu wpisujcie swoje prognozy dotyczące zbliżającej się wielkimi krokami walki Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
Wasze opinie, przewidywania - jednym słowem nim wszyscy usiądziemy przed telewizorami, podyskutujmy na łamach BOKSER.ORG
Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) w jednym ostatnich wywiadów przed dzisiejszym pojedynkiem z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO) po raz kolejny potwierdził , że jego taktyką mającą mu przynieść wygraną z Amerykaninem będzie walka na dystans.
- Plan na ten pojedynek jest jeden: wygrać. Mój atut to boks na dystans i tak zamierzam walczyć . Lewy prosty ma ustawić Estradę. Jak trafię prawym, to padnie. - powiedział "Góral" Robertowi Małolepszemu tuż przed ceremonią ważenia.
- To będzie tak naprawdę pierwsza prawdziwa próba Tomka w wadze ciężkiej, bo raczej trudno za taką uznać walkę z Andrzejem Gołotą - mówi o dzisiejszej konfrontacji Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO) Łukasz Janik.
- Czy Adamek wygra? myślę, że tak. On teraz jest w sztosie, na pewno moco w siebie uwierzył po ostatnich walkach - dodaje junior ciężki Bullit KnockOut Promotions. - Estrada to niebezpieczny przeciwnik, wielokrotnie udało mu się trafić Powietkina, a Powietkin to ścisła czołówka wagi ciężkiej. Jednak Adamek ma żelazną szczękę, chyba wszyscy widzieli, jakie petardy przyjmował od Cunninghama. Stawiam na Adamka - wygrana punktowa albo TKO w okolicach 10-tej rundy.
Łuaksz Janik (16-1, 9 KO) zaboksuje dziś na gali "Wojak Boxing Night" w Rzeszowie z Jonathanem Pasi (2-12-2, 0 KO), który w roli rywala Polaka zastąpić musiał Zoltana Beresa.
- To będzie ciężka walka dla Tomka, jednak uważam, że jest ją w stanie wygrać przed czasem w późniejszych rundach - mówi pytany o starcie Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO) Dawid Kostecki.
- Tomek jest bez dwóch zdań lepszy technicznie i szybszy od Estrady, ale musi uważać, bo Amerykanin to bardzo niewygodny zawodnik - uważa popularny "Cygan". - Estrada dużo gada o swojej wielkiej szybkości, ale tak naprawdę bardziej jest niewygodny niż szybki. Poza tym Tomek doskonale radzi sobie z niższymi zawodnikami, dobrze walczy z dystansu i ma świetną prace nóg.
Poproszony o ostateczny typ na wynik boju o pas IBF International wagi ciężkiej Kostecki odpowiada: - Trzeba oddać Estradzie, że jest bardzo solidnym boskerem, stoczył wiele walk amatorskich i nie przewraca się po ciosach rywali, jednak nie mam wątpliwości, że Adamek sobie poradzi. Stawiam na wygraną na punkty lub TKO w 10-tej lub 11-tej rundzie - gdy Estrada będzie już tak poobijany, że sędzia przerwie pojedynek.
Bezpośrednia transmisja z walki Adamek - Estrada w Polsat Sport (godz. 02.00) i Polsat (godz. 03.00). Wcześniej, również w Polsat Sport Extra (godz. 20.00) i Polsat (godz. 23.15), relacja na żywo z gali boksu w Rzeszowie, gdzie Dawid Kostecki zmierzy się z Włochem Dario Cichello w starciu o pas IBC wagi półciężkiej.
Na pierwszej stronie internetowego wydania "Sports Illustrated" znalazał się artykuł o Tomaszu Adamku zatytułowany "Pole Ambition". To gra słów, bo może oznaczać zarówno "Ambicje Polaka", jak "Ambicje pierwszego miejsca". Pasowało więc jak ulał, że Adamek podjechał na ważenie najnowszym samochodowym nabytkiem Zyggiego Rozalskiego, czerwonym ferrari california. Na wadze też wyglądał lepiej od Estrady, zapisując po swojej stronie 100 kilogramów. Jason Estrada ważył 107,5 kilograma, a schodząc z wagi szeptał do swojego trenera i ojca Rolanda: - Przygotowuj teraz jedzenie, jestem taki słaby i wygłodzony.
- Jeszcze tylko trochę więcej niż 24 godziny i wreszcie wejdę na ring - mówił jadąc do Prudential Center Adamek. Pokonanie trasy z jego nowego domu zajęło mu dokładnie 15 minut. Pewnie ferrari byłoby szybsze, ale co "Góral" mocniej nadepnął na pedał gazu, to Zyggi natychmiast przypominał mu o przepisach ruchu drogowego. Już w hali, Adamek wybrał swoje ulubione rękawice, czerwone "Everlasty" ("szybciej się nimi bije i mocniej boli"), a Estrada zdecydował się na czarno-białe "Granty". - Wolę nimi walczyć, bo mają lepszą ochronę na kości dłoni. A ja zamierzam mocno i dużo bić, a ręce w najgorszym przypadku muszą mi służyć przez 12 rund - skomentował wybór Estrada.
Już od 1:30 na kanale Polsatu Sport zacznie się studio, a w nim materiały, analizy i opinie na temat walki Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) i Jasona Estrady (16-2, 4 KO). O 2:30 zacznie się transmisja pojedynku Przemka Majewskiego (11-0, 7 KO) na dystansie sześciu rund z Anthonym Pietrantonio (6-3, 5 KO). Następnie od 3:00 już na Polsacie "otwartym" najpierw potyczka Petera Quillina (20-0, 15 KO) z Fernando Zunigą (28-9, 20 KO), a potem to, co kibiców interesuje najbardziej - występ "Górala". Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Tomek powinien wyjść na ring około godziny 4:00. Czekajcie i kibicujcie!
Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) zagościł dzisiaj w serwisie internetowym magazynu "The Ring", który nazywany jest biblią boksu. "Góral" odniósł się do pytania, które jemu i sobie zadają dzisiaj wszyscy interesujący się boksem.
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
- Wciąż słucham pytań, czy jestem gotowy i czy poradzę sobie w wadze ciężkiej. Moja odpowiedź jest jedna, oglądaj moje walki a znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie. Nie oczekuję od nikogo, żeby wierzył we mnie tylko dlatego, że byłem czempionem w dwóch niższych kategoriach wagowych. Musicie mi dać trochę czasu, oglądajcie moje walki. Nie straciłem nic ze swojej szybkości, siła mojego ciosu relatywnie wzrosła. Myślę, że teraz walcząc w mojej naturalnej wadze, będę jeszcze lepszym bokserem. W trakcie walki będę ważył najprawdopodobniej 222 funty, jest to moja naturalna waga. Dzięki temu, że nie muszę jej kontrolować, nie stracę nic ze swojej energii i siły - powiedział aktualny czempion "The Ring" kategorii junior ciężkiej.
Ireneusz Przywara to były pięściarz, dziś trener zawodowych pięściarzy i prawa ręka znakomitego szkoleniowca Andrzeja Gmitruka. Był on również trenerem Tomasz Adamka, zarówno w bokserskiej karierze amatorskiej, jak i zawodowej. Przejście Tomka do wagi ciężkiej nie jest dla niego zaskoczeniem.
WYGRAJ PLAYSTATION I WALCZ JAK TOMASZ ADAMEK >>
- Pamiętam sparingi Adamka z dwumetrowym i ważącym ponad 100 kg Mariuszem Wachem. Tomek dawał sobie z nim radę. Bazuje na swej szybkości, dynamice. Potrafi przewidzieć cios rywala i go zamortyzować, świetnie "chodzi" na nogach. Sam potrafi uderzyć z każdej pozycji i przechytrzyć przeciwnika. Tacy zawodnicy niezbyt często się rodzą - powiedział Przywara.
Promotor Tomasza Adamka, Kathy Duva z Main Events, zacytowana w magazynie "The Ring", stwierdziła, że Polak mierzy najwyżej jak się da.
- Tomasz podchodzi do tej sprawy bardzo poważnie, on chce walczyć i pokonać braci Kliczko. Plan jest bardzo prosty, stoczyć kilka walk w wadze ciężkiej, nabrać doświadczenia i pewności siebie, a potem zawalczyć o mistrzostwo. Gdy do tej walki dojdzie, chcemy być pewni że Tomek jest na to gotowy. Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy na dobrej drodze do naszego celu.
Zawieźć dzieci na zajęcia pozaszkolne, wypuścić psa na spacer, przejrzeć rachunki, zjeść z żoną domowy obiad - normalne zajęcia każdego żonatego mężczyzny. Tomek Adamek do tego wszystkiego dokłada jeszcze domowe wywiady dla stacji telewizyjnych, podpisywanie setek plakatów, rozmowy z dziennikarzami "Sports Illustrated" i trening przygotowujący go do kolejnej, zbliżającej go do pojedynków o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Jak wyglądają jego 24 godziny?
Środa, 3 lutego, godz. 20. Zaczynamy od treningu w Sali Zyggiego Rozalskiego. Tomek, wiedząc, że ma nagrać jeszcze parę przebitek dla Polsatu jest na sali kilka minut po ósmej, tuż po nierozstającym się z telefonem komórkowym trenerem Andrzejem Gmitrukiem. - Już teraz na luzie, ale dzisiaj się chcę przyjrzeć jak to jest z precyzją i siłą jego kombinacji - mówi Gmitruk. Przychodzi Tomek, idziemy na piętro, gdzie kilkanaście trenujących osób natychmiast pozdrawia Polaka. Krótka rozgrzewka rozciągająca i Tomek jest na ringu. Razem z nim Gmitruk i ... kamera Polsatu. Kwadrans walki z cieniem, a później Adamek zakłada już rękawice.
- Wysunięta lewa ręka, a jak on skraca natychmiast bijesz prawą, znowu lewa i znowu prawa - mówi Gmitruk. Pierwsza seria trafia w ochronne rękawice spokojnie, ale każda następna nabiera dynamiki i siły. Słychać tylko odgłosy uderzeń i krótkie komendy trenera: - Lewa mocniej, nie opuszczaj ręki, tutaj prawą! W pewnym momencie Gmitruk chce pojedynczych ciosów, ale Tomek chce ciągle bić seriami: - Jeszcze dwie powtórki - krzyczy Adamek. Koniec po 30 minutach. - Jest znakomicie, każdy z ciosów kombinacji ma taką samą siłę, nic Tomek nie traci. I jest precyzja, taka co do centymetra - komentuje Gmitruk. - Na wagę w szatni nie wchodzę, źle pokazuje - mówi Adamek idąc się przebrać. - Wiem ile będę miał w sobotę - 220 funtów.
"Wkroczyliśmy w ostatnią fazę przygotowań. Ostatni, czterorundowy sparing mieliśmy w piątek. Polegał on przede wszystkim na wyczuciu dystansu, bez jakiegoś dużego akcentu wytrzymałościowego" - mówi godziny przed walką Tomasza Adamka jego trener, Andrzej Gmitruk
"W tej chwili przechodzimy okres transformacji, a więc lekkie treningi, raz dziennie, przesunięte na godziny wieczorne. Wczoraj na przykład mieliśmy zajęcia o 21 czasu amerykańskiego, dziś będziemy mieć o 22, tak więc czas treningów zbliżony jest do czasu walki, ponieważ Tomek wyjdzie do ringu około godziny 23. Ostatnie dni poświęcone są przede wszystkim na analizę taktyczno-techniczną przeciwnika"
Tomasz Hutkowski, którego w sobotę wieczorem podczas "Wojak Boxing Night" w Rzeszowie czeka pojedynek z rutynowanym Jozsefem Nagym, nie ma wątpliwości co do tego, że kilka godzin później po drugiej stronie Atlantyku Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) upora się z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO)
- Myślę, że Tomek wygra na punkty, ale walka nie będzie należała do najładniejszych - przewiduje młodzieżowy mistrz świata wagi junior ciężkiej. - Estrada ma bardzo niewygodny styl i może sprawić każdemu problemy. Zobaczymy, jak Tomek sobie poradzi, ale jestem pewien, że wygra po 12 rundach.
Rozmowa z "Tommym" już wkrótce na BOSKER.ORG...
Jimmy Burchfield - promotor Jasona Estrady (16-2, 4 KO) uważa, że opiekunowie Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) popełnili poważny błąd, wybierając jego podopiecznego jako przeciwnika "Górala".
- Chciałbym podziękować wszystkim Polakom za to, że wspierają Tomasza Adamka, ale Jason "Bix Six" Estrada będzie walczył za USA - oświadczył Burchfield. - Będzie walczył dla swoich kolegów z olimpijskiej drużyny z 2004 roku, dla wszystkicj byłych, obecnych i przyszłych olimpijczyków. Nie wychodzimy do ringu w roli "oponenta", wychodzimy do ringu, by walczyć i zwyciężyć.
- Niektóre media i HBO lekceważą Estradę. Wszyscy popełniają olbrzymi błąd. Jason zdobył każdy możliwy tytuł amatorski. Walczył z prawdziwymi wojownikami, to będzie prawdziwa walka - dodał promotor sobotniego przeciwnika "Górala".
Na koszulkach przygotowanych przez ekipę Jasona Estrady na sobotnią walkę z Tomkiem Adamkiem w Prudential Center widnieją nazwiska dwóch pięściarzy i dwa wielkie, skrzyżowane miecze. Od razu nasuwa się porównanie z historycznymi mieczami z bitwy pod Grunwaldem, a słuchając wypowiedzi obu pięściarzy na środowej konferencji prasowej nie ulega wątpliwości, że szykuje się fanom boksu wielka bitwa.
- Jak gram w gry komputerowe i jak walczę w półciężkiej, to zawsze wybieram opcję gry jako Adamek. Poważnie, nie żartuję - mówił zaraz przed rozpoczęciem konferencji w pięknym Global Gym Boxing zrelaksowany, bardzo pewny siebie 29-letni Amerykanin. - Teraz będę sobą, bo to już poważna kategoria, nie ma żartów.
Estrada przyjechał na konferencję prosto z obozu treningowego w Providence, z bagażami i nawet nie zdążył zameldować się w hotelu. - Dlaczego nie miałbym przyjść na konferencję? Czego miałem się przestraszyć, Adamka? Taki wielki się nie zrobił, a zresztą trenowałem z tymi, z którymi on walczył, na przykład z Banksem i zapytajcie się go jak to wypadło. Szanuję go, to fajny facet, ale niestety Adamek przestanie być fajnym facetem 6 lutego, gdzieś około 9 wieczorem.
Newark, największe, ponad dwustutysięczne miasto New Jersey nie od dziś sprzyja polskim pięściarzom. Początek zrobił urodzony wprawdzie w Ameryce, ale z rodziców Polaków i utrzymujący z ojczyzną stały kontakt, Tadeusz Jarosz (Teddy Yarosz).
W ciągu trzech miesięcy 1933 roku Jarosz pokonał tam trzech rywali: w lipcu zwyciężył przez nokaut w 5 rundzie z Freddie Polo, w sierpniu wypunktował Al Rossi’ego, a we wrześniu samego Vince’a Dundee (98-11-13), byłego mistrza świata(*) wagi średniej (wersji NYSAC), któremu zresztą ów tytuł odebrał.
W tym samym mieście Man of Steel - Tony Zale (Antoni Florian Załęski) w czerwcu 1948 roku odebrał Rocky’emu Graziano utracony przed rokiem tytuł mistrza świata, tej samej co Jarosza, kategorii średniej. Rywalizacja Polaka i Włocha była treścią głośnego przed laty filmu Między linami ringu. W postać Graziano wcielił się Paul Newman, a Tony’ego Zale zagrał... sam Tony Zale.
Na kilka dni przed pojedynkiem z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO), który będzie dla niego prawdziwą pierwszą próbą w kategorii ciężkiej, Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) przekonuje, że nie zamierza już wracać do niższej klasy wagowej, bo teraz myśli tylko o mistrzowskim tytule w "królewskiej" dywizji. Amerykański rywal "Górala" ma jednak dla niego inne plany i zapowiada, że odeśle Polaka tam, skąd przyszedł, czyli grona zawodników walczących w limicie 91 kg.
- Spróbuję Adamkowi ustawić rewanż ze Stevem Cunninghamem, mówili o tym rewanżu, więc pomogę w tym Adamkowi. Skopię mu tyłek i odprawię z powrotem do junior ciężkiej - deklaruje Estrada.
Poproszony o odniesienie się do słów polskiego pięściarza, który przepowiada swoją wygraną przed czasem "Big Six" odpowiada:
- Mam wątpliwości, czy on naprawdę tak myśli, może chce po prostu lepiej "sprzedać" naszą walkę - zastanawia się Amerykanin. - Obaj jesteśmy facetami i nie dbam o to, co on wygaduje, ale znokautowanie mnie to zupełnie inna sprawa. Żeby mi zadać mocny cios, będzie musiał się do mnie zbliżyć, a wtedy poczuje, co dla niego przygotowałem i sądzę, że mu się to nie spodoba.
Tylko niespełna godzinę trwał wtorkowy trening Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) przed sobotnią walką w wadze ciężkiej z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO). "Teraz już tylko szlifujemy szybkość, żadnej siły czy przeciążania organizmu" - mówi zaraz po treningu z Andrzejem Gmitrukiem "Góral". Informację o tym, że po tej walce będzie musiał oddać prestiżowy pas "The Ring", Tomek komentuje ze spokojem: "Nie walczę już w wadze junior ciężkiej i nie zamierzam do niej wracać, więc rozumiem decyzję "Ringu". Mam nadzieję, że taki sam pas zdobędę w wadze ciężkiej".
"Nie lubię takich walk, ale to typowy pojedynek w którym ten, co narzuci swój styl będzie miał od razu przewagę" - mówi po treningu Andrzej Gmitruk. "Estrada zna wszystkie brudne sztuczki, to może nie być za ładna walka, ale w boksie nie ma punktów za wartość arystyczną, tylko za to, kto lepiej bije. To będzie walka na dystans, bo ja nie wierzę, żeby Estrada zdecydował się zaatakować Tomka. Jeśli tak zrobi, to będzie to dla niego bardzo krótki wieczór" - komentuje trener Polaka. "Zrobiliśmy 100 procent tego, co sobie zaplanowaliśmy, nie będzie w sobotę żadnych wymówek. Tomek jest gotowy".
Dziennik Gazeta Prawna pisze o pieniądzach dla Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) za walkę z Jasonem Estradą (15-2, 4 KO), które są szacowane na nawet na 500 tys. dolarów, mimo że za oceanem nie będzie bezpośredniej transmisji telewizyjnej z sobotniej walki.
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
- Sprzedaliśmy już grubo ponad 10 tysięcy biletów na tę walkę. To ogromny sukces. Pamiętajmy, że Tomek jest w Stanach dopiero rok i jeden miesiąc, a już jest znany i lubiany w metropolii nowojorskiej, czyli w sercu świata - cieszy się Ziggy Rozalski. Współpromotor Adamka liczy na to, że walkę ostatecznie obejrzy 12-13 tysięcy widzów, wśród których przeważać będą Polacy, ale nie zabraknie też amerykańskich kibiców naszego pięściarza.
Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) udzielił ponad 20 minutowego wywiadu radio TokSport, z którym redakcja BOSKER.ORG współtworzy audycje o boksie.
Jak idą przygotowania do walki?
Tomasz Adamek: Ostatni tydzień przed walką to taki nudny tydzień, wyczekiwanie na walkę. Ostatni sparing miałem w piątek, obecnie mam tylko jeden trening około 18:00 polskiego czasu, jest on bardzo lekki, walka z cieniem i tarczowanie. Powiem szczerze - leniuchuję.
Czy jest Pan w stanie wygrać przed czasem z Jasonem Estradą, bo w to że Pan wygra nikt chyba nie wątpi?
Zawsze powtarzam, nie ma wicemistrzów w boksie, są tylko mistrzowie. Muszę sobie poprzeczkę coraz wyżej podnosić, nie widzę innej opcji jak wygrać.
Dlaczego postawił Pan przejść do wagi ciężkiej z cruiser, a nie np. unifikować pasy w cruiser i zostać absolutnym mistrzem cruiser?
Wszystko jest związane z telewizja, jeśli nie ma wielkich nazwisk w danej kategorii wagowej, to co mogłem robić, tylko trzymać ten pas i unifikować. Jeśli nie ma zainteresowania, wtedy nie ma pieniędzy. Boks to jest biznes. Jak promotor organizuje wielkie show, to po to aby zarobić na grupę, utrzymanie jej i swoją pensję. Nikt nie chce dokładać do biznesu. Stąd moja decyzja o przejściu do wagi ciężkiej.
SŁUCHAJ CAŁEGO WYWIADU
Kto wygra walkę Tomasz Adamek - Jason Estrada? Jakie znacznie ma ten pojedynek dla wagi ciężkiej i dla Górala? - takie pytanie zadałem znaczącym amerykańskim i polskim dziennikarzom specjalizujacym się w tematyce pięściarskiej. Wszyscy spodziewają się 6 lutego w Newarku trudnego, ale zwycięskiego dla Polaka pojedynku...
Joseph Santoliquito, redaktor naczelny "The Ring": Walka Adamek - Estrada jest nie tylko ważna dla wagi ciężkiej, ale w takim stopniu dla junior ciężkiej. Jeśli Adamek wygra - daję mu na to spore szanse - to najlepszy pięściarz świata wagi junior ciężkiej będzie znaczącą postacią w królewskiej kategorii. Jeśli przegra, to będzie musiał wrócić do junior ciężkiej. Moje największe obawy jeśli chodzi o Adamka, bez wątpienia jednego z najlepszych bokserów świata, to fakt czy jego konstrukcja fizyczna jest wystarczająca na wagę ciężką i czy jego cios będzie znaczył tyle samo, co w wadze junior ciężkiej.
Thomas Hauser, historyk boksu i komentator HBO: Adamek wygra, bo jest po prostu lepszym, bardziej wszechstronnym pięściarzem niż Estrada. Jest potrzebny wadze ciężkiej bo walczy w starym stylu - dla kibica, efektownie.
Mateusz Borek, komentator Polsatu: Dla Tomka to jest jakby przepustka, taka amerykańska wiza do wagi ciężkiej. Wygra z Estradą, który walczy znacznie lepiej niż jest znane jego nazwisko, to będzie się bił na HBO z Chrisem Arreolą. Przegra, to może zapomnieć o tej walce i być może o wadze ciężkiej. Góral da sobie radę - stawiam na jego nokaut 10 rundzie.
Niedawny sparingpartner Tomasza Adamka (39-1, 27 KO), niepokonany w 4 zawodowych walkach junior ciężki Patrick Farrell (4-0, 3 KO) przewiduje, że w zaplanowanym na 6 lutego pojedynku o pas IBF International kategorii ciężkiej "Góral" rozprawi się z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO) przed czasem.
- Estrada jest bardzo szybki, ale nie sądzę, by miał siłę niezbędną do "zranienia" Tomasza. Tomasz ma szczękę z granitu. Stawiam na wygraną Adamka w 9. rundzie. TKO dla Tomasza - typuje szykujący się do występu na tej samej gali co Polak Farrell i dodaje, że Adamek w jego opinii byłby również faworytem w dyskutowanym obecnie starciu z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO).
Jeśli 6 lutego Tomasz Adamek pokona w Newark Amerykanina Jasona Estradę, może liczyć na bogatszą przyszłość. Po tej walce Adamka okaże się, jakie ma on szanse w najcięższej kategorii. Trener Andrzej Gmitruk jest dobrej myśli.
- Tomek jest równie szybki jak w wadze junior ciężkiej, choć waży już 100 kg. To będzie przykra niespodzianka dla Estrady, który w swojej karierze z nikim podobnym nie walczył. Tomek bije teraz nie tylko szybko, ale znacznie mocniej niż w niższej kategorii, o czym boleśnie przekonali się jego sparingpartnerzy. Nie daję w tym pojedynku Estradzie większych szans - powiedział “Rz” Gmitruk.
Kathy Duva, szefowa "Main Events" poinformowała, iż jej firma zawarła porozumienie ze stroną internetową GoFightLive (gofightlive.com) na pokazywanie na terenie Stanów Zjednoczonych najbliższej walki Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) z Jasonem Estradą (15-2, 4 KO). "Będzie to jedyna okazja, oprócz oczywiście zobaczenia 6 lutego pojedynku na żywo w Prudential Center w Newarku, walki Adamka o tytuł interkontynentalnego mistrza International Boxing Federation w wadze ciężkiej. Bilety do Prudential Center jeszcze są, choć w dwóch kategoriach cenowych już są już wyprzedane..."
GoFightLive, strona internetowa, która specjalizuje się w pokazywaniu walk pięściarskich i mieszanych sztuk walki (MMA) pokazywać będzie na żywo wszystkie walki gali w Prudential Center od godziny 8 wieczorem, kończąc transmisję oczywiście pojedynkiem Adamek - Estrada. Cena to niecałe dziesięć dolarów ($9.99), a wszyscy abonenci, którzy wykupią walkę, będą mogli oglądać, bez dodatkowej opłaty, nieograniczoną liczbę powtórek całej transmisji. Przypomnijmy, że oprócz "Górala" zobaczymy sześc innych walk - w "The Rock", bo tak nazywana jest największa hala w New Jersey, wystąpi między innymi bardzo widowiskowy, ciągle niepokonany Peter "Kid Chocolate" Quillin (20-0, 15 KO). Jego rywalem w wadze superśredniej będzie Ekwadorczyk Fernando Zuniga (28-9, 20 KO).
Pierwsze bokserskie kroki: - Zacząłem boksować zanim skończyłem 6 lat. Wówczas to nie był jeszcze mój własny wybór. Mój ojciec był wielkim fanem boksu. Wciągnął mnie, a mi się to spodobało.
Współpraca z ojcem-trenerem: - Taki układ często nie działa dobrze, jednak w naszym przypadku, on potrafi rozgraniczyć, kiedy mogę być sobą, a kiedy mam zajmować się tym, co robię. Gdy przychodzi czas, by wziąć się do roboty, idziemy do gymu i uznaję wtedy, że cokolwiek on mówi, jest dla mnie dobre.
Najważniejszy moment w karierze: - Większość ludzi uznałaby, że najbardziej powinienem być dumny z tego, że byłem członkiem ekipy olimpijskiej. Ja jednak najbardziej dumny byłem z mojego debiutu w barwach narodowych.
- Na pewno przez pierwsze rundy będę go "obwąchiwał" jak tygrys szukający słabych punktów w swej ofierze. A gdy już je znajdę, będę bezlitosny - powiedział Tomasz "Góral" Adamek (39-1, 27 KO) "Super Expressowi" o swojej taktyce na walkę z Jasonem "Big Six" Estradą (16-2, 4 KO).
TOMASZ ADAMEK SERWIS SPECJALNY >>
Drugi pojedynek w ciężkiej Tomka już 6 lutego na gali w Newarku.
Dzień po otwartym treningu Jasona Estrady, rywala polskiego pięściarza juz 6 lutego w Newarku, miał swój dzień dla prasy Tomasz Adamek. "Góral" z pełnym spokojem przyjął zapowiedzi Estrady, że Amerykanin skończy jego karierę w wadze ciężkiej, a trener Polaka, Andrzej Gmitruk, tak podsumował słowa Amerykanina: "On się strasznie przejmuje faktem, że Tomek uważa, iż potrafi szybciej bić. Ja bym do do tego jeszcze dodał, że Adamek też szybciej myśli na ringu..."
Dziennikarzy prasy amerykańskiej, w tym ekipa telewizyjna ESPN nakręcająca film o Polaku oraz dziennikarze prasy polonijnej byli goścmi Adamka oraz jego menedżera Zyggiego Rozalskiego w należacym do niego klubie "World Boxing and Fitness Center" w Jersey City, w stanie New Jersey. Oczywiście nie zobaczyli sparingu „Górala”, bo nikt nie zdradza tajemnic na dziesięć dni przed walką, ale i tak mogli przyjrzeć się skróconej sesji uderzeń na rękawice przygotowanej przez Andrzeja Gmitruka. I na własne oczy przekonać się, jak to jest z tymi "szybkimi rękoma", które po ostatnich wypowiedziach Estrady stały się tematem numer 1.
"Estrada robi sobie prześmiewki, że mamy takich sparingpartnerów, a nie innych. Że są za mali albo za grubi, za wolni albo zbyt wielcy. A my cieszymy się, że u niego wszystko w porządku i zupełnie nie interesujemy się co u niego słychać" - mówi ze zwykłą dla niego, trochę prześmiewczą, ironią Andrzej Gmitruk. "Obóz był świetny, zrobiliśmy 100 procent tego, co zaplanowaliśmy. Tomek jest maksymalnie zmotywowany i skoncentrowany. Zna stawkę. Co będziemy się oszukiwać - pan Estrada, na nieszczęście dla siebie, stoi na drodze Tomka do wielkich walk i szansy walki o tytuł mistrza świata. Trzeba po nim pojechać jak walec. To niewygodny zawodnik, lubi być takim, jak mawiają Amerykanie "spoilerem" czyli bokserem psującym innym plany. Tomek to wie, ale jego odporność psychiczna sprawia, że takie numery na niego nie działają. Wychodzi na ring i robi swoje. Nawet nie będę się wdawał z Estradą i jego ekipą w dywagacje jaki to on jest szybki, jak wiatr prawie. Może myśli o takim wietrze co się zatrzymał między blokami?" - komentuje będący w równie znakomitej formie jak jego pięściarz, Andrzej Gmitruk.
Już 6 lutego na gali w Newark Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) czeka pierwszy poważny sprawdzian w kategorii ciężkiej - zakontraktowany na 12 rund pojedynek z amerykańskim olimpijczykiem Jasonem Estradą (16-2, 4 KO). Tymczasem w mediach coraz głośniej już o kolejnej walce "Górala" - planowanym na 24 kwietnia starciu z Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO).
Estrada, który w ewentualnej wygranej z Polakiem widzi dla siebie wielką szansę na przypomnienie o sobie bokserskiej Ameryce, zapewnia, że nie przeszkadza mu fakt, iż obóz Adamka zachowuje się tak, jakby był już pewny wygranej w przyszłą sobotę.
- To, że Adamek myśli już o pojedynku z Arreolą, naprawdę mi nie przeszkadza. Uważam to za głupotę i oni usłyszą to po walce - przekonuje "Big Six". - Nie mam w zwyczaju zbyt wiele mówić, ale będę gadał jak nigdy dotąd po tej walce. Mam nadzieję, że nadal myślą o innym rywalu. Trzymam rękę na pulsie i zbieram nazwiska ludzi, o których będę mówił po tym, jak pokonam Adamka.
Nasz najlepszy obecnie polski bokser Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) jest często natchnieniem dla innych sportowców. Oto co powiedział bramkarz polskich piłkarzy ręcznych, Sławomir Szmal.
TOMASZ ADAMEK SERWIS SPECJALNY >>
- Lubię boks. Gdy oglądałem pierwsze walki Adamka w USA, czułem, że to chłopak, który nie ustępuje. Nie wiem, czy mam podobny charakter lub charyzmę, ale też nienawidzę przegrywać - mówi najlepszy bramkarz mistrzostw Europy.
Coraz bardziej wyraźnych kształtów zaczyna nabierać planowana na 24 kwietnia potyczka pomiędzy byłym pretendentem do mistrzostwa świata wagi ciężkiej Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO) i Tomaszem Adamkiem (39-1, 27 KO). Polski mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych oglądał na żywo ostatnią walkę Amerykanina z Brianem Minto, a teraz obóz Arreoli zapowiada wizytę na pojedynku "Górala" z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO), który odbędzie się 6 lutego.
- Adamek walczy widowiskowo, ale w kategorii ciężkiej wciąż jest niewiadomą. Nie widziałem jego walki z Gołotą, ale ona nie mogła nic powiedzieć o nim jako ciężkim. Estrada to wymagający rywal i będę na tej walce, żeby obejrzeć z bliska Polaka. Jeśli to ma być kolejny rywal Chrisa, to zobaczymy na co go stać - zapowiada trener Arreoli Henry Ramirez.
Na gali, która odbędzie się w miejscowości Ontario w Kalifornii, oprócz pojedynku Arreloi z Adamkiem dojdzie także do walki o tymczasowe mistrzostwo świata WBO kategorii junior średniej pomiędzy Joelem Julio i Alfredo Angulo.
Nazywający sam siebie "Wielką Nadzieją Białych" Travis Kauffman (18-1, 15 KO) i Dayton Wheeler (14-6-2, 12 KO) są aktualnie sparingpartnerami Tomasza Adamka (39-1, 27 KO).
TOMASZ ADAMEK: SERWIS SPECJALNY >>
"Góral", którego 6 lutego czeka pojedynek z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO), na tle swoich treningowych rywali prezentuje się bardzo dobrze, imponując przede wszystkim dobrą pracą nóg i kombinacjami ciosów.
Tymczasem coraz bardziej realnych kształtów nabiera ewentualna potyczka Adamka z niedawnym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chrisem Arreolą (28-1, 25 KO), planowana na 24 kwietnia. Jak zapewnia promotor "Koszmarnego" Chrisa Dan Goossen, spośród wszystkich potencjalnych rywali jego podopiecznego, Polak jest zdecydowanie najbliżej podpisania kontraktu. Starcie Arreoli z Adamkiem miałaby pokazać telewizja HBO.
W USA rekordy pupularności bił film "Transformers" o przybyszach z kosmosu, którzy w zależności od potrzeby zmieniali swój kształt i wizerunek. Patrząc dziś na Tomka Adamka (39-1, 27 KO), trudno uwierzyć, że to ten sam pięściarz, który tylko trzy lata temu wnosił na wagę 175 funtów (79 kg) i był mistrzem świata wagi półciężkiej. Adamek, wersja 2010 roku, to kandydat do mistrzowskiego tytułu w wadze ciężkiej, prezentując na treningach 222 (100 kg) funty mięśni i siły. "Nie zapomnij o szybkości i precyzji!" - dodaje ciągle według "Ringu" najlepszy pięściarz świata wagi junior ciężkiej, który liczy na to, że w tym roku doda do swojej kolekcji tytuł w królewskiej kategorii wagowej. "Góral", przygotowując się do walki 6 lutego w Prudential Center przeciwko Jasonowi Estradzie, mówi o swojej prawie filmowej "transformacji".
TOMASZ ADAMEK SERWIS SPECJALNY >>
- Od 175 funtów do 222 funtów - wydaje się, że to daleka droga. Marzyłeś kiedyś, że będziesz miał szansę walczyć w ringu z pięściarzami wzrostu i wagi Witalija Kliczko?
Tomasz Adamek: Pewnie, że tak. Jak zaczynałem boksować w Polsce, to chciałem być mistrzem świata wagi ciężkiej. Oczywiście wszyscy się z tego śmiali i przyznaję, że dałem sobie spokój z tymi marzeniami, nie wierzyłem, że się to spełni. Wszystko zmieniło się, kiedy zdobyłem tytuł mistrza świata WBC w półciężkiej, wygrywając z Paulem Briggesem w 2005 roku. Powiedziałem sobie wtedy: jeszcze parę miesięcy temu wszyscy sie ze mnie śmiali, że nigdy nie będę bił się w Stanach, zapomnij o Ameryce, to nie dla ciebie. A teraz stoję w Chicago na ringu i jestem zawodowym mistrzem świata. Udało mi sie, to dlaczego nie wrócić do marzeń o ciężkiej? Poważnie, taka myśl przyszła mi do głowy.

Przygotowujący się do walki z Jasonem Estradą 100-kilogramowy Tomasz Adamek tarczuje z Rogerem Bloodworthem. "Nie mówcie na mnie mały!" - ostrzega "Góral", który jeszcze trzy lata temu boksował w kategorii do 79 kg.
Szef HBO Sports Ross Greenburg przyznał w rozmowie z serwisem boxingscene.com, że liczy na to, iż uda się doprowadzić co planowanego na 24 kwietnia starcia niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chrisa Arreoli (28-1, 25 KO) z Tomaszem Adamkiem (39-1, 27 KO); oczywiście jeśli wcześniej, 6 lutego, Polak pokona Jasona Estradę (16-2, 4 KO).
- To kawał walki i czekamy na nią - powiedział Greenburg. - Zajmujemy się teraz tym tematem. Gdy zapytałem dziś Pata Englisha [prawnika Adamka - przyp. red.] o rozmowy z Goossenem [promotorem Arreoli - przyp. red.], usłyszałem, że wszystko idzie dobrze.
Tymczasem "Góral" przygotowuje się w gymie w New Jersey do konfrontacji z Estardą i jak donosi dzisiejszy "Super Express" o jego wysokiej formie przekonują się boleśnie kolejni sparingpartnerzy.
Szybki wywiad z 29- letnim Jasonem Estradą (16-2, 4 KO), 3- krotnym amatorskim mistrzem USA w wadze super ciężkiej i złotym medalistą igrzysk panamerykańskich z roku 2003.
Już 6 lutego "Big Six" zmierzy się z Tomaszem Adamkiem (39-1, 27 KO) podczas gali w Newark....
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Jason Estrada: Skończyłem wtedy sześć lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
JE: Zdobycie złota na amerykańskiej olimpiadzie juniorów w 1996 roku. To był mój pierwszy sukces w pięściarstwie.
- Co cię zainspirowało?
JE: Oczywiście moja rodzina. Do teraz mnie inspiruje i mam z nią świetny kontakt. Chciałbym, żebyśmy po zakończeniu mojej przygody z zawodowstwem, byli zabezpieczeni finansowo, do końca życia.
6 lutego w hali Prudential Center w Newark w swojej drugiej walce w kategorii ciężkiej, której stawką będzie pas IBF International, Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) zmierzy się z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
29-letni Amerkanin uważa się za faworyta lutowego pojedynku i podkreśla, że boksujący jeszcze niedawno w limicie 79 kg Polak nie został jeszcze do tej pory poważnie przetestowany w "królewskiej” kategorii wagowej.
- Myślę, że Adamek popełnia duży błąd. Co prawda pokonał Andrzeja Gołotę, który w swoich latach świetności był jednym z najlepszych ciężkich na świecie, ale ten Gołota, z którym on wygrał to nie ten sam Gołota, który w 1996 roku walczył z Riddickiem Bowe - mówi Amerykanin. - Adamek to dobry pięściarz w wadze półciężkiej, dobry pięściarz w wadze junior ciężkiej, ale, przechodząc do ciężkiej, zrobił błąd.
"Bix Six" z przymrużeniem oka traktuje deklaracje Adamka, zapowiadającego swoją wygraną przed czasem.
- Dochodzą do mnie opowieści z obozu Adamka o tym, że dokona on tego, co jeszcze nikomu się nie udało, czyli posadzi mnie na tyłku. Tak się nie stanie. W 275 walkach amatorskich nikomu się nie udało, podczas sparingów nikomu się nie udało, na ulicy nikomu się nie udało. Nikt nie pośle mnie na deski. Zbyt ciężko trenuję, moja obrona jest zbyt dobra, jestem dla niego za szybki.
Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) zaczyna ostatni etap przygotowań do walki o tytuł International Boxing Federation z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO), sparując, nie tylko ze swoim najbliższym rywalem, na razie tylko na słowa. Adamek przyjmuje także bardzo poważnie słowa przebywającego w Polsce Andrzeja Gołoty, który nie ma zamiaru zakończyć jeszcze kariery bo jak mówi "trzeba dopaść tego Adamka". "Nie ma problemu" - odpowiada "Góral". - "Ja jeszcze podbiję stawkę rewanżu - zwycięzca bierze wszystko!”. Do rozmowy wtrąca się także pomysłodawca i organizator pierwszej walki obu pięściarzy Zyggi Rozalski, też wykładając kawę na ławę...
- Zacznijmy od Andrzeja Gołoty, bo temat się zrobił głośny: Tomek, praktycznie zostałeś wyzwany do rewanżu. Zdążysz wszystko zmieścić w 2010 roku?
Tomasz Adamek: Będzie trudno, ale zawsze mówiłem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Widzę i słyszę, że Andrzej ciągle nie może pogodzić się z faktem, że przegrał z "lekkim" Adamkiem. Teraz już nie jestem taki lekki, walczę w ciężkiej, więc też mi nie wypada odmówić. Wtedy to zresztą ja zapraszałem Andrzeja do tańca, on przyjął propozycję, więc mnie teraz nie będzie wypadało odmówić jego zaproszeniu. Jeśli traktuje sprawę serio, to ja jeszcze podbijam stawkę - zwycięzca walki Gołota - Adamek niech bierze wszystko, a przegrany niech walczy za darmo. Jak Andrzej będzie w pełni gotowy, po operacjach i pewny, że chce ze mną jeszcze raz wyjść na ring, to wie gdzie mnie znaleźć. Nikomu nigdy walki nie odmówiłem. Andrzejowi też nie wypada. Nie będzie dla mnie walka rewanżowa z Gołotą ważniejsza niż pojedynki o tytuł, ale będzie ważna.
Zyggi Rozalski: Wykładam kawę na ławę. W pierwszej walce obaj bokserzy mieli zagwarantowany równy podział - po 50 procent czyli gwarantowane ćwierć miliona dolarów na głowę i taki sam udział w zyskach. Zarobili obaj po około 350 tysięcy czyli pewnie ze 300 tysięcy więcej niż gdyby bili się w Stanach, gdzie nikt by tej walki nie kupił, a jeśli nawet, to za marne grosze. Zdając sobie sprawę z rangi i znaczenia takiego pojedynku, na wysokości zadania znowu stanął prezes Solorz i dlatego Polska mogła zobaczyć to wydarzenie. Andrzej na mnie teraz narzeka, ale to nie jest z jego strony fair - to ja namówiłem Tomka, żeby się zgodził na podział 50/50, choć to on był mistrzem i "po boksersku" należało mu się 70 procent puli. Ale wiadomo - Andrzej to legenda sportu, więc ustępstwo się należało. Co drugi dzień dzwoniłem do Sama Colonny pytać się czy wszystko jest w porządku, jak zdrowie, wiedząc, że Andrzej ma problemy z kontuzjami. Za każdym razem słyszałem, że wszystko jest super, pełna forma i zdrowie Andrzeja też OK, więc te informacje, że Andrzej nie był wtedy gotowy to dla mnie zupełna nowość. Teraz mówię to, co Tomek: Andrzej walczymy kiedy chcesz, organizuję walkę na Polsacie, ale pod jednym warunkiem: przegrany zarobi na niej zero, nic, ani centa, a całą kasę weźmie zwycięzca.
Jerzy Kulej wypowiedział się na antenie radia Tok Fm o przyszłości Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) w wadze ciężkiej.
- Adamek może być polskim Holyfieldem. Jeżeli dalej będzie prowadzony tak jak do tej pory, to będziemy mieli mistrza świata - wróży legenda naszego boksu.
TOMASZ ADAMEK SERWIS SPECJALNY >>
- Niedawno pojawiły się obawy, że jeśli "Góral" nabierze masy, po to by startować w wadze ciężkiej, to straci swoją największą broń - szybkość - Najlepiej niech odpowiedzą na te zarzuty sparingpartnerzy Adamka, których po walkach bolą głowy. Z tego co wiem, szybkość jest ogromna, a przy tym Polak zadaje mocniejszy cios - mówi Kulej.
6 lutego w hali Prudential Center w Newark w swojej jako do tej pory najpoważniejszej próbie w kategorii ciężkiej Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) zmierzy się z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
TOMASZ ADAMEK: MOGĘ WYGRAĆ Z KAŻDYM >>
Jak zapewnia promotorka "Górala" Kathy Duva, po tempie sprzedaży biletów na lutową imprezę widać, że zainteresowanie kibiców czempionem z Gilowic znacznie ostatnio wzrosło.
- Po wspaniałym zwycięstwie nad legendarnym Andrzejem Gołotą Adamek urósł jak nigdy - mówi Duva. - Bilety we wszystkich przedziałach cenowych sprzedają się szybciej niż kiedykolwiek. 6 lutego spodziewamy się największej publiki bokserskiej w historii Prudential Center.
Promujący niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chrisa Arreolę (28-1, 25 KO) Dan Goossen potwierdził w rozmowie z witryną boxingtalk.com, że jego podopieczny zaboksuje z Tomaszem Adamkiem (39-1, 27 KO) w walce wieczoru planowanej na 24 kwietnia gali z cyklu "HBO's Boxing After Dark".
Mierzący 193 cm i ważący prawie 120 kg Arreola uważany jest obecnie za czołowego amerykańskiego pięściarza "królewskiej" dywizji. We wrześniu zeszłego roku "Koszmarny" Chris stanął po raz pierwszy w karierze przed szansą zdobycia tytułu czempiona globu, lecz został zdeklasowany przez mistrza WBC Vitalija Kliczkę.
TOMASZ ADAMEK: SERWIS SPECJALNY >>
Zanim jednak Adamek zacznie myśleć o starciu z Arreolą, wcześniej, 6 lutego, czeka go 12-rundowa potyczka o regionalny pas IBF International z wymagającym Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
Dwie obrony mistrza świata kategorii cruiser i pokonanie Andrzeja Gołoty w debiucie w wadze ciężkiej dały Tomaszowi Adamkowi (39-1, 27 KO) ósme miejsce w corocznym plebiscycie na najlepszego sportowca w Polsce. Pierwsza lokata przypadła Justynie Kowalczyk.
Redakcja BOKSER.ORG składa serdeczne gratulacje.
Przygotowujący się do walki z Jasonem Estradą Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) znalazł pomiędzy treningami chwilę czasu i podzielił się z redakcją BOKSER.ORG swoimi wrażeniami na temat współpracy z nowym trenerem oraz opowiedział o najbliższych planach. Zapraszamy.
Tomku, przez chwilę wydawało się, że na lini Adamek – Gmitruk może dojść do poważnego konfliktu. Wytłumaczyliście już sobie wszystkie sporne kwestie?
Tomasz Adamek: Nigdy nie było żadnego konfliktu. To dziennikarze dołożyli się do tego. Andrzej nigdy nie miał do mnie żadnych pretensji, czegoś takiego nigdy nie było i nie będzie. Jeśli miał jakieś uwagi, że można coś zrobić w inny sposób, to nie miał ich do mnie. Cały czas byłem z Andrzejem w kontakcie.
"Nie ma konfliktów, tylko wspólne myślenie jak pomóc Tomkowi Adamkowi" - mówi o współpracy z amerykańskim trenerem Rogerem Bloodworthem stojący w narożniku Tomasza Adamka Andrzej Gmitruk. Do walki "Górala" z Jasonem Estradą (6 lutego w Newarku) pozostało coraz mniej czasu, ale zdaniem Gmitruka wystarczy by Tomek był w Prudential Center w optymalnej formie.
- Przyjechałeś do Stanów w atmosferze dalekiej od idealnej. Mówiło się o otwartym konflikcie w obozie polskiego kandydata na mistrza świata wagi ciężkiej...
Andrzej Gmitruk: Konfliktu nie ma i tak naprawdę nigdy nie było. Raczej brak komunikacji, ale to mamy z głowy, nie ma nawet sensu wdawać się w dywagacje co kto powiedział i dlaczego. Od 3 stycznia jestem z Tomkiem i ciężko pracujemy. Reszta się nie liczy.
- W pracy pomaga tobie Roger Bloodworth, który przez siedem lat trenował Andrzeja Gołotę. Pesymiści twierdzili, że jak przyjedziesz na obóz do Tomka, to każdego dnia będą dwa sparingi - Adamka z wybranym rywalem i Gmitruka z Bloodworthem...
AG: Też to słyszałem, bzdury ludzi nie mających pojęcia o pracy trenera. Z Rogerem współpracuje mi się znakomicie, przesiadujemy godziny rozmawiając i kombinując jak z Tomka zrobić jeszcze lepszego boksera. Teraz podpatrujemy jego najblizszego rywala, Jasona Estradę. Każdy z nas osobno ogląda jego walki, potem usiądziemy i wymienimy spostrzeżenia. Wiadomo - co dwie głowy to nie jedna, system się sprawdza. Roger to trener z olbrzymią wiedzą, doświadczeniem - ze współpracy z nim każdy skorzysta. Nagrywamy wszystkie sparingi Tomka, siadamy po treningu i je w trójkę analizujemy. Nie ma podziału na pierwszy czy drugi trener -to zespół ludzi dążących do tego samego.
Tomasz Adamek przekazał na licytację na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rękawice, w których w październiku pokonał w polskiej "walce stulecia" Andrzeja Gołotę i spodenki, w których bronił mistrzowskiego pasa IBF kategorii junior ciężkiej w starciu z Bobby Gunnem.
LICYTUJ GADŻETY TOMASZA ADAMKA >>
Aukcja obydwu przedmiotów potrwa jeszcze 13 dni.
Trener Andrzej Gmitruk dołączył już do Ralpha Mendeza i Rogera Bloodwortha, uzupełniając tym samym sztab szkoleniowy, który pracować będzie w Jersey City nad przygotowaniem Tomasza Adamka (39-1, 27 KO) do zaplanowanej na 6 lutego potyczki z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
- Ralph Mendez od dwóch lat jest moim trenerem od treningu siłowego (...) Ćwicząc ze mną, zapewniał mnie, że niedługo będę ważył 100 kg i nie stracę przy tym wrodzonej szybkości. Miał rację bo na koniec roku za jego sprawą wszedłem do "klubu stu" - pisze na swoim blogu Adamek. - Dzięki jego pracy czuję, że cios nabiera siły i dynamiki. Sam Ralph odczuł skutki swojej pracy, kiedy na jednym z treningów podczas tarczowania wybiłem mu dwa palce. Ralph z racji nieobecności trenera Andrzeja Gmitruka, wypełniał czas treningów o coraz to nowe elementy.
TOMASZ ADAMEK: SERWIS SPECJALNY >>
"Góral" odnosi się też do szeroko komentowanej ostatnio sytuacji związanej ze swoją dalszą współpracą z Gmitrukiem.
Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) nabiera kilogramów przed nadchodząca walką z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO). Jak powiedział w wywiadzie dla stacji Polsat News, obecnie waży już 101 kg i czuje że jego mięśnie rosną.
TOMASZ ADAMEK SERWIS SPECJALNY >>
Do najlepszego polskiego pięściarza dołączył już trener Andrzej Gmitruk, który wraz z Roger Bloodworthem wspólnie przygotują Tomka do nadchodzącej walki.
Tomasz Adamek (39-1, 27 KO) będzie zdaniem bukmacherów wyraźnym faworytem w zaplanowanej na 6 lutego walce z Jasonem Estradą (16-2, 4 KO).
ADAMEK CZY ESTRADA? TYPUJ I WYGRYWAJ! >>
W przypadku trafnego wytypowania zwycięstwa "Górala" zarobić można 30% zainwestowanej kwoty (kurs 1.30). Przelicznik na wygraną Amerykanina wynosi 3.40. Tradycyjnie najbardziej kusząco prezentuje się kurs na remis - 26.00.
Nie wiem, co w 2009 roku Tomek Adamek znalazł pod choinką, ale amerykańskie media nie szczędzą Polakowi w 2010 roku superlatyw i nagród. Najpierw było 30. miejsce na liście najlepszych pięściarzy świata według magazynu "The Ring", a teraz uplasowanie nie jednej, ale dwóch walk „Górala” na specjalnej liście ESPN najwspanialszych walk ostatniego dziesięciolecia na światowych ringach! Na 38 miejscu listy ESPN znalazł się pojedynek Adameka ze Stevem Cunninghamem z 2008 roku, zaś osiem miejsc wyżej pierwsza walka "o przeżycie" z Paulem Briggsem, stoczona w Chicago w 2005 roku. Przeczytajmy jak amerykańscy dziennikarze uzasadnili wybór walk Tomka, jednego z niewielu bokserów mających w "pięćdziesiątce" dwa pojedynki, na tą niezwykła listę. Walkę dziesięciolecia poznamy już w przyszłym tygodniu...
Kryteria wyboru były w tym przypadku jednoznaczne – walka musi być ekscytujaca nie tylko dla znawców, ale i zwykłych fanów boksu, musi być toczona o znacząca stawkę w rankingach lub utrzymanie status niepokonanego i wreszcie odbywać się pełną entuzjazmu widownią.
Pozycja 38. Data i miejsce: 11 grudnia 2008 roku, Prudential Center w Newarku. Stawka: Tytuł mistrza świata International Boxing Federation Steve’a Cunninghama (21-1) i pierwsze miejsce rankingu w wadze junior ciężkiej magazynu "The Ring"; pretendent: Tomasz Adamek (35-1); Rezultat: Adamek niejednogłośną decyzją 115-112, 112-114, 116-110.
Walka z Tomaszem Adamkiem dla Bernarda Hopkinsa - to jedno z noworocznych życzeń, jakie zamieścił na swoim blogu Dan Rafael. Zdaniem pięściarskiego eksperta telewizji ESPN, gdyby 45-letni "Kat" chciałby mierzyć się z innym rywalem, powinien raczej zakończyć swoją karierę.
Inne wybrane życzenia Rafaela: dla Manny'ego Pacquiao i Floyda Mayweathera Jr - żeby nie zawiedli oczekiwań fanów, jeśli dojdzie do ich walki; dla Roy'a Jonesa Jr, Evandera Holyfielda i Jermaina Taylora - podjęcia decyzji o zawieszeniu rękawic na kołku; dla Antonio Margarito - wyjaśnienia swoich nieczystych zagrań, zanim ośmieli się po raz kolejny poprosić o licencję bokserską; dla Davida Haye - zaprzestania gadania o walkach z braćmi Kliczko i wycofywania się, gdy otrzyma realną ofertę pojedynku; Chrisowi Arreoli i Davidowi Tua - walki między sobą, a dla zwycięzcy - starcia z Samuelem Peterem; dla federacji bokserskich - bankructwa.
Podsumowując bokserski rok 2009, magazyn "The Ring" sklasyfikował Tomasza Adamka na 30. pozycji rankingu pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe.
Jak informowaliśmy wcześniej, w 100-tce "Biblii boksu" znalazło się miejsce dla jeszcze jednego zawodnika znad Wisły - Krzysztofa Włodarczyka, który uplasował się na pozycji 94.
Pełna lista od miejsca 26 do 100 w rozwinięciu. Pierwsza 25-tka już wkrótce...
- Wszystko jedno, czy zakończy się to nokautem czy nie, to ja wygram. Jeśli zobaczę, że jest zamroczony, spróbuję go znokautować. To twardy weteran i nie zamierzam dać mu szansy powrotu do gry. Jak tylko zauważę, że jest "zraniony", skończę go - zapowiedział w wywiadzie dla 8 Count Radio Amerykanin Jason Estrada (16-2, 4 KO), który 6 lutego na gali boksu w Newark zmierzy się z Tomaszem Adamkiem (39-1, 27 KO).
- Adamek ma szybkie ręce, ale nie tak szybkie jak sobie wyobraża. Zapewne, planując strategię na walkę, myśli, że będzie dużo szybszy ode mnie, że takiej szybkości jeszcze w ringu nie widziałem. Nonsens. On inkasuje dużo ciosów, okropnie dużo. Widziałem go już "naruszonego", a to nie były uderzenia z wagi ciężkiej - dodał Amerykanin. - Mocną stroną Adamka jest ringowa agresja i pressing. Zobaczymy, jak to się sprawdzi w wadze ciężkiej, zwłaszcza przeciw komuś takiemu jak ja, kto wyprowadza więcej ciosów niż przeciętny ciężki. Poza tym, ja również lubię boksować do przodu.
"Oglądałem Adamka od początku jego kariery, kiedy zaczynał w Stanach walczyć w wadze półciężkiej. Nie ma trenera, który nie chciałby pracować z kimś, kto tak jak on myśli na ringu, ma tak dobrze opanowane podstawy boksu jak Tomasz. To, że ma jaja ze stali i szczękę z żelaza też nie przeszkadza" - mówi po pierwszym treningu z Adamkiem Roger Bloodworth, który wspólnie z Andrzejem Gmitrukiem będzie przygotowywał Polaka do następnych pojedynków w wadze cięzkiej. Bloodworth nie unika drażliwych tematów, zaskakując wyborem swojej najlepszej walki w wykonaniu Adamka, tym nad czym będzie pracował z Polakiem i opowiadajac o czasach, kiedy stał w narożniku Andrzeja Gołoty.
- Pierwsze wrażenie po pierwszym treningu z Tomaszem Adamkiem?
Roger Bloodworth: Szybszy niż myślałem, silniejszy. Wiedziałem o nim, że lubi bić kombinacje, że myśli na ringu - to było widać już po naszym dwóch godzinach w sali Zyggiego Rozalskiego. Oglądałem Adamka od początku jego kariery, kiedy zaczynał w Stanach walczyć w wadze półciężkiej. Nie ma trenera, który nie chciałby pracować z kimś, kto tak jak on myśli na ringu, ma tak dobrze opanowe popdstawy boksu jak Polaak. To, że ma jaja ze stali i szczękę z żelaza, też nie przeszkadza.
Tomasz Adamek udzielił obszernego wywiadu Dziennikowi, w którym ujawinił że w przyszłości chciałby zająć się polityką. Zapytany czym konkretnie chciałby zajmować się będąc politykiem, odpowiedział:
- Sportem, bo na tym się znam. Jestem w nim już 20 lat i myślę, że mógłbym zrobić coś dla jego rozwoju. Zwłaszcza dla boksu. Obecnie jest całkowity dół i trzeba tę dyscyplinę od nowa podnieść. Oczywiście jest to długi proces, na pewno nie uda się tego zrobić w rok. Potrzeba też ludzi, którzy będą uczciwie pracować i nie będą patrzeć tylko na stronę finansową.
Tomasz Adamek najprawdopodobniej spotka się z Chrisem Arreolą 24 kwietnia. To pojedynek z prawdziwym gigantem o prawo do walki z mistrzem świata - może z Władymirem Kliczką. Arreola ma na koncie 28 zwycięstw, z czego 25 przez nokaut. Pojedynek według pomysłu najbogatszej telewizji świata HBO będzie wydarzeniem wieczoru Boxing Fight Championship.
- Byliśmy na ostatniej walce Arreoli z Brianem Minto. Tam spotkaliśmy się z szefem sportu w HBO Kerrym Davisem. Ustaliliśmy, że do walki Adamek - Arreola musi dojść - mówi "Gazecie" Ziggi Rozalski, współpromotor Adamka. - Kerry zadzwonił do mnie i powiedział, że jego stacja ma dla nas termin 24 kwietnia. Od razu skontaktowałem się najpierw z Tomkiem, który z miejsca przystał na walkę, i z jego trenerem Andrzejem Gmitrukiem, który też się zgodził. Teraz musimy ustalić szczegóły z promotorem Arreoli. Na razie oni chcieliby, aby walka odbyła się w Kalifornii, a my w Nowym Jorku. Ale to są drobiazgi. Jeśli dojdzie do pojedynku - oceniam to na 70 procent.
Zgodnie z obietnicami, szef HBO Sport Kerry Davis nawet nie czekał na wynik walki Tomasza Adamka z Jasonem Estradą tylko zadzwonił do menedżera Polaka, Zyggiego Rozalskiego oferując mu walkę, która wyłoni następnego pretendenta do tytułu mistrz świata wagi ciężkiej - 24 kwietnia w Kalifornii, najprawdopodobniej w jednym z kasyn w południowej Kaliforni, Adamek (37-1, 26 KO) będzie walczył przeciwko Cristobalowi Arreoli (28-1. 25 KO).
Walka Adamek - Arreola będzie główną walką wieczoru pokazywanego na HBO. Oczywiście pod jednym warunkiem: 6 lutego 2010 roku, "Góral" musi zejść jako zwycięzca z ringu w walce przeciwko Jasonowi Estradzie.
Piątek, 12 marca
20:15 Bienias - Brook, Polsat Sport
Sobota, 13 marca
19:30 Huck - Richards, Polsat Sport
23:00 Huck - Richards, ARD
Niedziela, 14 marca
3:00 Pacquiao - Clottey, Polsat Sport Extra
3:00 Pacquiao - Clottey, Eurosport Deutschland
Sobota, 20 marca
19:30 Kołodziej - Krence, Polsat Sport
20:30 Kliczko - Chambers, Canal + Sport 2
Niedziela, 21 marca
00:35 Kołodziej - Krence, Polsat
Sobota, 27 marca
22:30 Kretschmann - Bakhtov II, Sat 1
Niedziela, 28 marca
2:55 Abraham - Dirrell, ARD
Sobota, 17 kwietnia
23:15 Zbik - Spada II, ZDF