Oficjalna strona internetowa Tomasza Adamka, która działa pod adresem www.tomaszadamek.com.pl znalazła się w finale konkursu "Polski Internet" w kategorii sportwiec. Plebiscyt ten był organizowany przez The World Internet Foundation. Uroczysta gala konkursu i oficjalne ogłoszenie wyników odbyło się w styczniu we Wrocławiu.
- Bardzo dziękuje moim fanom i sympatykom boksu , którzy oddali głosy na moją stronę, dzięki WAM otrzymałem takie wyróżnienie. - powiedział Tomasz Adamek.
28-letni prospekt z Newark Joe Hanks (18-0, 12 KO) zdradził, że jego wielkim marzeniem jest walka w Prudential Center z naszym Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO). Hanks, który od ponad czterech lat zajmuje się zawodowym pięściarstwem, nie ma bogatej kariery amatorskiej, ale był za to zapraszany na obozy treningowe m.in. do Władimira Kliczki i Chrisa Byrda, gdzie mógł się uczyć od najlepszych.
- Pochodzę z New Jersey. Gdy rozpoczynałem swoja karierę zawodową, uważałem że jedną z najlepszy rzeczy jaka może mi się przydarzyć, to walka w rodzinnym mieście, w hali Prodential Center - zdradza Hanks.
JOE HANKS - KOLEJNA AMERYKAŃSKA NADZIEJA >>
- W tej chwili Prudential Center należy do Tomasza Adamka. Przyciąga tam tłumy fanów. Dlatego moim wielkim marzeniem jest, aby pod koniec 2012 roku zawalczyć z Adamkiem w Prudential Center. To by był dla mnie pojedynek o prawo do nazywania Prudential Center moją halą i moim domem, ponieważ w tej chwili króluje tam Adamek. Walka przeciwko i przed wspaniałą polską publicznością jest moim marzeniem - mów pięściarz o ringowym pseudonimie "The Future".
Jeden z najlepszych zawodników wagi ciężkiej w Stanach Zjednoczonych Chris Arreola (34-2, 29 KO) 18 lutego w Corpus Christi stanie do pojedynku z Erikiem Moliną (18-1, 14 KO) zaplanowanego na 10 rund. "Koszmar" liczy, że najbliższy pojedynek uda mu się zakończyć przed czasem, a w swej wypowiedzi po raz kolejny wspomina przegraną z naszym Tomkiem Adamkiem (44-2, 28 KO) z 2010 roku, z którą nadal nie może się pogodzić.
- Znokautuję go, gdy tylko nadarzy się okazja. Nie zwracam uwagi na to czy to początek czy koniec walki. Zawsze szukam możliwości zakończenia pojedynku przed czasem, to mnie cechuje. Muszę sobie coś udowodnić. Ostatni raz walczyłem na antenie dużej telewizji walcząc z Adamkiem, ale kur** przegrałem. Nigdy nie powinienem przegrać z gościem pokroju Adamka. Nienawidzę przegrywać i nienawidzę mówić o tamtym pojedynku, ponieważ nigdy nie powinienem przegrać z takim zawodnikiem jak Adamek. Teraz jestem znów w grze - powiedział Arreola.
Magazyn "The Ring" opublikował własną listę 12 najlepszych pojedynków, do których nie doszło. W 12 ciekawych zestawieniach nie zabrakło naszego najlepszego pięściarza, Tomasza Adamka (44-2, 28 KO). Lee Groves uznał, że jednym z takich starć byłaby walka "Górala" z Davidem Haye'em (25-2, 23 KO) w lutym 2009r., gdy obaj jeszcze toczyli, lub mogli toczyć swoje boje w dywizji junior ciężkiej.
- Obaj pięściarze nie pozostali na długo w dywizji cruiser, ale był tak czas, w którym mogli się spotkać. W marcu 2008 roku Haye pokonał Enzo Maccarinelliego, dodając pas WBO do posiadanych już tytułów federacji WBA i WBC. Natomiast Adamek w grudniu tegoż roku, pokonując Steve'a Cunninghama zdobył pas IBF, którego brakowało w kolekcji Brytyjczyka. W 2009r. Haye wystąpił już w kategorii ciężkiej, natomiast Adamek wciąż bronił tytułu w dywizji cruiser. Haye miał szansę opuścić kategorię junior ciężką jako niekwestionowany mistrz, unifikując wszystkie najważniejsze tytuły - opisuje ten czas amerykański dziennikarz.
- Jeśli chodzi o wrodzony talent, obaj pięściarze należą do najwyższej półki dywizji cruiser. Obaj byli znakomitymi technikami i dysponowali mocnym jak na tę dywizję ciosem. Dodatkowo reprezentują inne style, co by sprawiło ten pojedynek jeszcze ciekawszym. Starcie Haye-Adamek mogło wyłonić super gwiazdę tej dywizji i zwrócić na nią większa uwagę kibiców boksu na świecie - argumentował swój wybór dziennikarz Biblii boksu.
- Adamek był bardzo atletyczny, utalentowany i mocno bijący. Haye nie ustępował mu pod tym względem, był nawet lepszy. Odwaga Adamka zmusiłaby "Hayemakera" do największego wysiłku, jednak w końcowym rezultacie, to Brytyjczyk zakończyłby go z uniesioną ręką - przewiduje Lee Groves.
- 17 stycznia 2012 roku bokserski świat przywołuje wspomnienia z walk Muhammada Ali. To dziś idol wielu milionów ludzi na całym świecie obchodzi swoje 70 urodziny. Składam mu tą drogą życzenia zdrowia, bo zdrowie w jego przypadku jest najcenniejszą wartością. Dziś schorowany i wyciszony, musi liczyć na pomoc rodziny. Cały świat składa dziś życzenia urodzinowe Alemu i wspomina jego niezapomniane walki w ringu. Wirtuoz w ringu, ale i poza ringiem, bardzo znacząca postać - pisze na swoim blogu Tomasz Adamek.
- Jak zaczynałem trenować boks, to rok po roku, poznawałem wszystko, co stanowiło o jego sile i popularności wśród moich rówieśników. Wtedy dla mnie nasz pięściarz, rodak z Bielska Białej, Zbigniew Pietrzykowski, był moim idolem. Musiał być idolem, bo jak się okazało walczył na początku wielkiej kariery z Casusem Clayem, czyli z późniejszym Muhammadem Alim. Czym innym było słyszeć o sukcesach Pietrzykowskiego i sukcesach Alego a czym innym walczyć, jak oni w ringu. Nie powtórzę sukcesów Pietrzykowskiego ani Alego, bo to nie te czasy. Prawda jest oczywista, w każdym okresie pojawiają się pięściarze o nieprzeciętnej klasie i przez jakiś okres niepodzielnie królują na ringach. Są wzorem do naśladowania. Ja naśladując moich obu idoli Zbigniewa Pietrzykowskiego i Muhammada Ali, osiągnąłem już wiele. Zdobyte tytuły mistrzów świata w dwóch kategoriach wagowych, są dla mnie przepustką do historii, ale mam jeszcze jeden cel, który chcę spełnić.
Portal wiadomosci24.pl, serwis tworzony przez dziennikarzy obywatelskich, przeprowadził własny plebiscyt bokserski. Pięściarzem, który w różnych kategoriach najczęściej występował w roli głównej, był Tomasz Adamek. Aż 90% kibiców wskazało w kategorii "Walka roku" jego pojedynek z Witalijem Kliczką. Ta sama walka wygrała również kategorię "Rozczarowanie roku", wskazało ją 55% czytelników. Na osłodę Tomasz Adamek uzyskał ponad 63% głosów w kategorii "Ulubieniec czytelników", zostawiając daleko za plecami Władimira Kliczkę i Grzegorza Proksę.
Królem nokautu został Dawid Kostecki, 41% czytelników doceniło jego nokaut prawym sierpowym na Byronie Mitchellu. Pięściarzem roku został inny bokser 12rounds Knockout Promotions, jedyny obecnie polski mistrz świata Krzysztof Włodarczyk, na którego głosowało 50% czytelników. Jako odkrycie roku, 45% czytelników wskazało Przemysława Opalacha.
- Daję sobie 12 miesięcy na wyeliminowanie wszystkich błędów, które popełniam, poprawę siły ciosu i przyzwyczajenie się do boksowania na stałe z setką na wadze - powiedział Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) w wywiadzie dla "Polska The Times" - Wierzę, że dostanę jeszcze jedną szansę i muszę być na nią gotów. Treningi już wznowiłem. Jeżdżę na krótkie 10-dniowe obozy do Rogera. Pierwszy już za mną.
- U mnie siła ciosu związana jest z wagą. Roger zauważył, że jak ważę powyżej setki, to biję mocniej. No więc pracujemy nad siłą ciosu i nad tym, bym ważąc 102-103 kg, nie zgubił szybkości - zdradza "Góral", który chce boksować jeszcze bardziej po amerykańsku.
Ponownie odżył temat rewanżowego pojedynku pomiędzy Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO) i Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO). W rozmowie z Dziennikiem Polska "Góral" przyznał, że nie jest entuzjastą drugiego starcia z "Andrew", ale definitywnie nie skreśla tej opcji.
44-letni Gołota jest w stałym kontakcie z promotorem Ziggym Rozalskim i prosi o drugą szansę. Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata od dłuższego czasu jest w treningu i nie zamierza póki co zawieszać rękawic na kołku.
- Andrzej to mój kolega. Rzeczywiście nie chciałbym znów się z nim bić. Ostatnio ciągle dzwoni do Ziggy’ego i namawia go do zorganizowania nam rewanżowej walki. Twierdzi, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. Nie mówię nie. Jeśli Andrzej bardzo będzie nalegał, jeśli naprawdę uważa, że jest w stanie mnie pokonać, a Ziggy powie, że warto stoczyć jeszcze raz pojedynek z Gołotą, to zastanowię się nad tą propozycją – powiedział Adamek.
Przypomnijmy, że w październiku 2009 roku doszło do "polskiej walki stulecia". W hali Atlas Arena w Łodzi Adamek pokonał Gołotę przez techniczny nokaut w 5. rundzie.
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) spotkał się na noworocznym obiedzie w restauracji Abigail's Café w Linden z piosenkarką i aktorką Izabellą Trojanowską. Artystka prowadziła wieczór sylwestrowy dla Polonii w New Jersey i korzystając z okazji poznała się z polskim pięściarzem, którego jest wielbicielką.
- Było to nasze pierwsze spotkanie. Izabella wyznała, że ogląda moje wszystkie walki. Ja zaś bardzo lubię jej piosenki i jestem jej fanem. Powiedziałem jej, że po zakończeniu kariery sportowej mógłbym zagrać w filmie. Bardzo się tym zainteresowała i stwierdziła, że może zagramy kiedyś razem - powiedział ze śmiechem polski pięściarz, który na razie na pewno nie zrezygnuje z boksu.
W czwartek nasz pięściarz poleciał do Green Carbon niedaleko St. Louis, gdzie ze swoim szkoleniowcem Rogerem Blodwoorthem rozpoczął obóz treningowy. Jego kolejny pojedynek odbędzie się najprawdopodobniej w marcu.
Kilka dni temu w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Tagesspiegel”, mistrz świata WBO wagi jr. ciężkiej, Marco Huck (34-1, 25 KO) powiedział, że przed laty, na jednym ze sparingów tak mocno trafił Tomasza Adamka (44-2, 28 KO), że ten aż wypadł za liny ringu.
Tropem tej rewelacji podażył dziennikarz Wirtualnej Polski, Michał Bugno, który zwrócił sie do źródła, czyli zapytał o komentarz byłego mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych:
- To jest totalna bzdura! To Huck dostał ode mnie łomot! - prostuje Adamek. - Sparował ze mną przez cztery rundy. Faulował, próbował walczyć nieczysto… I to do tego stopnia, że jego trener zaczął na niego krzyczeć. Po czterech rundach było już po sparingu, a Huck po prostu zszedł z ringu. Moim trenerem był wtedy Andrzej Gmitruk, który widział to wszystko.
- Ponad rok byłem mistrzem świata w wadze cruiser. Huck mógł walczyć ze mną, ale nie dostaliśmy od niego propozycji boksowania - nawet na terenie Niemiec. To o czymś świadczy. Jeżeli jesteś mistrzem, chcesz unifikować tytuły. Tyle, że z nami nikt nie chciał walczyć - zakończył Adamek.
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) ze swoim teamem wyciaga wnioski po nieudanym starciu z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej, 5 stycznia po raz trzeic od tego pojedynku poleci do Saint Louis w stanie Illinois, gdzie będzie na niego czekał trener Roger Bloodworth. W rodzinnym domu trenera, w Glen Carbon, spędzi dziesięć dni. Polak ma ważyć więcej i wzmocnić siłę swojego ciosu.
- Będziemy trenować dwa razy dziennie. Roger twierdzi, że muszę poprawić siłę uderzenia. Jego zdaniem, jak ważę 102-103 kg, biję mocniej, więc nie będziemy schodzić niżej. Ufam mu całkowicie, zrobię tak, jak mówi - powiedział "Góral" w rozmowie z Januszem Pinderą z Rzeczpospolitej.
- Nie byłem sobą, niby coś chciałem zrobić, ale nic nie wychodziło. Błędy były straszne, dawałem się bezkarnie trafiać. Ciosy Kliczki zrobiły swoje, ale jak masz chłodną głowę, to inaczej reagujesz. A ja nie reagowałem. Dziś Roger nie ma już wątpliwości, uważa, że przyczyną wszelkiego zła były problemy aklimatyzacyjne. Szkoda, że nie posłuchaliśmy Ziggy'ego, który radził, by przygotowywać się w Polsce - podsumowuje Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) swoje nieudane starcie z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej,
- 18 grudnia w Nowym Jorku, gdzie wręczano mnie i Ziggy'emu nagrody przyznawane przez New York Boxing Hall of Fame, sławny trener Emanuel Steward potwierdził tę opinię. Powiedział: nie trafiliście z aklimatyzacją. Błędy, które popełniałeś, są tego dowodem - powiedział Adamek w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Januszowi Pinderze.

Choinka w domu rodzinnym stoi, a z kuchni dolatują zapachy potraw świątecznych i ciasta. Wigilię spędzimy jak zwykle w gronie rodzinnym a Święta Bożego Narodzenia wraz ze znajomymi. Później wyjazd rodzinny do Lake Placid na narty i na Sylwestra. Nowy rok 2012 powitamy więc w górach amerykańskich, a nie w polskim Beskidzie Żywieckim. Potem powrót na kilka dni do domu w Kearny i przygotowania do kolejnego wyjazdu do Saint Louis. Wstępnie umówiłem się z trenerem Rogerem Bloodworthem na 5 stycznia.
Tak wyglądają plany na najbliższe dni. Co będzie później ze mną, to wielki znak zapytania. W dniu 18 grudnia byłem z Ziggym Rozalskim na uroczystej gali w Nowym Jorku, gdzie wręczono nam statuetki. Ziggy został uznany za najlepszego promotora a ja za zasługi dla boksu zawodowego w stanie Nowy Jork.
Uczestnikami gali byli między innymi znani pięściarze, menadżerowie i promotorzy. Była więc okazja do rozmowy o przeszłości i o najbliższej przyszłości. Szczególnie ciekawe były rozmowy ze znanymi promotorami i menadżerami, bo w trakcie tych rozmów pojawiały się propozycje współpracy przy organizacji walk. Osobiście liczę, że pierwszą walkę stoczę w marcu na organizowanej gali w Nowym Jorku lub w niedalekiej okolicy. Ważne jest to, że jestem rozpoznawalny w USA a moja walka może zapewnić dobre widowisko dla fanów boksu. To uroczyste spotkanie sprawiło nam wiele satysfakcji i zbliżyło do wielu znakomitych postaci boksu.
Jedno jest pewne - w nowym 2012 roku pragnę udowodnić na ringu, że pomimo upływu czasu stać mnie na wielkie walki w drodze po pas w wadze ciężkiej. Wierzę bardzo w to, że następnym razem wszystko ułoży się po mojej myśli. Dochodzi się do tego mozolnym treningiem ale i pracą całego teamu. Po mojej przegranej walce z Kliczko zweryfikowałem wiele rzeczy, aby nie popełnić tych samych błędów w przyszłości. Ważę około 102 kg co oznacza, że dołożyłem kilka kilogramów do masy mięśniowej a to w tej wadze się liczy.
Święta Bożego Narodzenia Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) po raz trzeci spędzi w USA. Polski pięściarz przyznaje, że w jego domu w Kearny (stan New Jersey) większość przedświątecznych prac wykonuje jego małżonka Dorota, ale i on nie pozostaje bierny. Potrafi pomóc między innymi w przygotowywaniu potraw.
- Choinka w naszym domu stoi od kilku dni. Kupiliśmy ją oboje. Żona ubierała, ja pomagałem. Stojak nabiłem ja, bo to robota dla faceta. Resztą zajmuje się właściwie tylko żona. Jak to góralka, nie kupuje gotowych potraw w sklepie, ale sama je przygotowuje i tak powinno być. Mnie też czynności kuchenne nie są obce, w końcu wychowywałem się w towarzystwie kilku kobiet Ulubiona potrawa wigilijna? Karp, bo czeka się na niego cały rok - uśmiecha się "Góral", przy okazji pozdrawiając naszych czytelników.
- Wszystkim czytelnikom Bokser.org życzę przede wszystkim zdrowia i błogosławionych świąt Bożego Narodzenia. Szczęśliwego Nowego Roku, by ten 2012 był jeszcze lepszy, bardziej owocny niż poprzedni - mówi 35-letni pięściarz z Gilowic.
W Sylwestra Adamek będzie szusował na nartach. Do Lake Placid nasz zawodnik uda się w towarzystwie swojego menedżera Ziggy'ego Rozalskiego, a towarzyszyć im będą małżonki.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, nasz najlepszy pięściarz zawodowy - Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), rozpoczął rozmowy ze znanym za oceanem promotorem Lou DiBellą.
Jeśli obie strony dojdą do porozumienia, wówczas "Góral" powróci na ring już 17 marca podczas gali w Nowym Jorku w sławnej hali Madison Square Garden. Nie wiadomo jeszcze z kim Adamek mógłby skrzyżować rękawice, ale wystąpiłby jako "przedwalka" dla głównego wydarzenia wieczoru, czyli występu króla wagi średniej, Sergio Martineza (48-2-2, 27 KO).
Przypomnijmy, iż Tomek w ostatnim występie nie sprostał 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu mistrzowi świata federacji WBC, Witalijowi Kliczce, zostając poddanym przez sędziego Massimo Barrovecchio w dziesiątym starciu. Wcześniej jednak sięgał po tytuły w kategorii półciężkiej oraz junior ciężkiej.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO), niedawnym pretendentem do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. 35-letni "Góral" powoli przygotowuje się do pierwszego od wrześniowej porażki z Witaliejm Kliczką pojedynku, który ma odbyć się w marcu, najprawdopodobniej w Nowym Jorku lub na terenie stanu New Jersey. Wśród późniejszych przeciwników nasz zawodnik wymienia Chrisa Arreolę (34-2, 29 KO) i Setha Mitchella (24-0-1, 18 KO). W prezentowanym przez nas wywiadzie pięściarz z Gilowic opowiada też, jak on i jego rodzina przygotowują się do zbliżąjących się świąt Bożego Narodzenia. Na koniec - świąteczne życzenia od "Górala" specjalnie dla Was.
Po czterech tygodniach zajęć z Rogerem czuję, że jest poprawa, trening nie idzie w las i w marcu wrócę na ring jeszcze silniejszy - mówi Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), niedawny pretendent do tytułu mistrza świata federacji WBC w kategorii ciężkiej. Po wrześniowej porażce na wrocławskim stadionie z Witalijem Kliczką, polski pięściarz odpoczął, a następnie odbył dwa krótki obozy treningowe w St. Louis, gdzie mieszka jego szkoleniowiec Roger Bloodworth.
W ubiegłym tygodniu 35-letniego Adamka przestała obowiązywać umowa z firmą promotorską Main Events. Trwają formalności związane z wygaśnięciem kontraktu i między innymi dlatego obóz naszego boksera nie podaje jeszcze żadnych konkretnych informacji związanych z kolejnym pojedynkiem. Wiadomo jednak, najbliższego wyjścia na ring "Górala" można spodziewać się w marcu, a przeciwnik nie będzie zawodnikiem wielkiego formatu.
- W tej chwili Roger na pewno nie zgodziłby się na walkę przeciwko zawodnikowi z pierwszej piątki światowej wagi ciężkiej. Myślę, że po świętach mogą pojawić się pierwsze informacje dotyczące rywala. Jeśli chodzi o miejce walki, to myślimy oczywiście o Nowym Jorku oraz stanie New Jersey - mówi były mistrz świata w wadze półciężkiej i junior ciężkiej.
Po "rozgrzewkowym" występie w marcu, latem pięściarza z Gilowic czekać będzie o wiele poważniejsze zadanie. Adamek wymienia dwóch potencjalnych przeciwników, których nazwiska w wadze ciężkiej znaczą sporo - Chrisa Arreolę (34-2, 29 KO) oraz Setha Mitchella (24-0-1, 18 KO). Tego pierwszego nasz zawodnik pokonał na punkty po ciężkiej walce w kwietniu ubiegłego roku. 29-letni Mitchell dziewięć ostatnich walk skończył przed czasem. W poprzednią sobotę potrzebował tylko dwóch rund, aby znokautować solidnego Timura Ibragimowa.
W niedzielę w restauracji Russo’s on the Bay w Nowym Jorku odbyło się przyjęcie gwiazdkowe, na którym przyznano statuetki Ring 8 i podsumowano bokserskie wydarzenia 2011 roku w stanie Nowy Jork. Na uroczystość przybyło blisko pięciuset fanów boksu. Za szczególne osiągnięcia uhonorowany został Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), a jego menedżer Ziggy Rozalski otrzymał nagrodę promotora roku. Za najlepszy pojedynek roku uznano lipcową, remisową walkę Pawła Wolaka (29-2-1, 19 KO), z Delvinem Rodriguezem. Prezentujemy materiał video odkrywający kulisy imprezy.
W niedzielę w restauracji Russo’s on the Bay w Nowym Jorku odbyło się przyjęcie gwiazdkowe, na którym przyznano statuetki Ring 8 i podsumowano bokserskie wydarzenia 2011 roku w stanie Nowy Jork. Na uroczystość przybyło blisko pięciuset fanów boksu. Za szczególne osiągnięcia uhonorowany został Tomasz Adamek (44-2, 28 KO),a jego menedżer Ziggy Rozalski otrzymał nagrodę promotora roku. Za najlepszy pojedynek roku uznano lipcową, remisową walkę Pawła Wolaka (29-2-1, 19 KO), z Delvinem Rodriguezem.
Wśród wyróżnionych znaleźli się także między innymi Roy Jones Jr, wyróżniony w kategorii Pięściarz Dekady 90' oraz dawny przeciwnik Andrzeja Gołoty John Ruiz - Pierwszy Latynoski Mistrz Świata w Wadze Ciężkiej. Przedstawiamy fotorelację z imprezy, na której pojawili się również słynni trenerzy - Emanuel Steward oraz Teddy Atlas.

Dziś w Nowym Jorku odbyła się uroczystość przyznania statuetek Ring 8 i podsumowania bokserskich wydarzeń 2011 roku w stanie Nowy Jork. Za szczególne osiągnięcia uhonorowany został Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), a promotorem roku został współpracujący z nim Ziggy Rozalski. W innej kategorii zwyciężył Paweł Wolak (29-2-1, 19 KO), którego lipcowy, remisowy pojedynek z Delvinem Rodriguezem został uznany za najciekawszy w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.
- Od 5 grudnia ponownie trenuję w Saint Louis. Krótki rodzinny wypad na Arubę i urodziny spędzone w Lake Placid, to tylko kilka dni wytchnienia od ciężkich treningów. Na Arubie wiele pływałem i biegałem po plaży. W Lake Placid wzmacniałem nogi jeżdżąc na nartach - napisał na swoim blogu Tomasz Adamek (44-2, 28 KO).
- Trener Roger Bloodworth przygotował kolejny plan szkolenia z zakresu doskonalenia techniki boksu z elementami ćwiczeń siłowych. Treningi mają poprawić pozycję sylwetki podczas obrony i ataku, doskonalić uniki a także balans ciałem. Treningi siłowe mają za zadanie wzmocnienie pasa barkowego i poprawę siły ciosu. Wszystko to ma następować powoli, bez pośpiechu, aż wejdzie w fazę wyrobionego nawyku. Niektóre elementy europejskiego boksu są dalej do poprawy stąd te zajęcia. Wiele sobie obiecuję po zajęciach, których celem jest doskonalenie zadawania różnych ciosów, w różnych płaszczyznach. Dobrze pracuje lewy sierpowy na korpus ale muszę poprawić celność szybko wyprowadzanych ciosów. Trafienie w tzw. punkt w trakcie walki ringowej musi przychodzić znacznie częściej. Skracanie dystansu, wyczucie dystansu przy zadawaniu ciosów z obu rąk to bardzo ważny element boksu.
- W trakcie treningów trener pokazuje mi często, jak te elementy walki bokserskiej opanowali inni pięściarze z którymi miał do czynienia. Często pokazuje walki Hollyfielda i omawia jego styl walki. Trener podkreśla, że moje wrodzone cechy i nabyta wiedza w trakcie treningów, pozwala później na wygrywanie walk ringowych. Treningi zakończę w środę i wracam do domu , by poświęcić trochę czasu rodzinie i przygotowaniom do Świąt Bożego Narodzenia.
- Moim zadaniem jest trenowanie i wygrywanie walk. Muszę wygrywać, jeśli chcę jeszcze raz spróbować zostać mistrzem świata wagi ciężkiej - mówi Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Polski bokser najbliższy pojedynek stoczy najprawdopodobniej w marcu w USA.
Przegląd Sportowy: Od poniedziałku grupa Main Events nie jest już pańskim współpromotorem. Czy to najlepsza opcja?
Tomasz Adamek: Coś się zaczęło, coś się teraz kończy. Nie potrzebujemy już dalszej współpracy. Czas związku z Main Events był dobry, za wszystko im dziękuję, lecz teraz każdy idzie swoją drogą. Moim szefem jest Ziggy Rozalski, który zna tutaj, w Stanach Zjednoczonych, mnóstwo ludzi i od tej pory będziemy działali sami.
- I co teraz?
TA: Nic się nie zmieni. Mamy przyjaciół, którzy pomogą nam z organizacją gal. Moim zadaniem jest trenowanie i wygrywanie walk. Muszę wygrywać, jeśli chcę jeszcze raz spróbować zostać mistrzem świata wagi ciężkiej. Kolejny pojedynek czeka mnie pewnie w marcu. Myślę, że w New Jersey albo w Nowym Jorku, bo tutaj mam w Ameryce swoich kibiców. Nie wiem jeszcze z kim się zmierzę, to odległa sprawa. Wiadomo natomiast, że nie będzie to Chris Arreola czy jakiś inny bokser tego pokroju. Raczej zawodnik średniej klasy. Później, latem, stoczę kolejną potyczkę, którą pokazywałaby amerykańska telewizja. W przyszłym roku zamierzam trzykrotnie walczyć, więc zimą czekałoby mnie już coś naprawdę dużego, a w 2013 roku chciałbym jeszcze raz stanąć do rywalizacji o pas mistrza świata wagi ciężkiej.
- Wróciłem do boksu, ponieważ stan wagi ciężkiej jest opłakany. Dlatego właśnie na podobne kroki decydują się inni doświadczeni zawodnicy - tłumaczy Jameel McCline (40-10-3, 24 KO), który w minioną sobotę po dwóch i pół roku stanął po raz pierwszy między linami i w czwartej rundzie znokautował Dennisa McKinneya.
- Hasim Rahman jest notowany przez WBA na pierwszym miejscu, Cedric Boswell, którego przecież pokonałem, właśnie walczył z Aleksandrem Powietkinem o tytuł mistrza świata, znokautowany przeze mnie już w pierwszej rundzie Michael Grant dał dobry pojedynek Tomkowi Adamkowi, a niedawno znokautował Fransa Bothę. Spójrzcie na takich facetów jak Tyson Fury, Johnathon Banks, Aleksander Ustinow, Bermane Stiverne czy Seth Mitchell... z całym szacunkiem dla nich, lecz porównajcie ich z bokserami moich czasów jak na przykład Lennox Lewis, Tua, Byrd, Ibeabuchi, Gołota, Mercer lub Briggs. To po prostu nie ta sama liga i postaram się to udowodnić. Chcę walczyć co miesiąc bądź co dwa miesiące. Gdybym mógł stworzyć swoją listę życzeń jeśli chodzi o potencjalnych rywali, na pierwszym miejscu znalazłby się Powietkin, ponieważ ma pas mistrza, ale potyczka z Adamkiem w hali Prudential Center też byłaby świetna. Słyszałem również, że do boksu wraca Andrzej Gołota. Nasza walka w Polsce również byłaby sporym wydarzeniem. Chętnie zmierzyłbym się także z podopiecznym Dona Kinga, Bermane Stivernem - powiedział dwumetrowy McCline.
Tomasz Adamek, 1 grudnia skończył 35 lat. Swoje urodziny świętował w ekskluzywnym, górskim pensjonacie: Mirror Lake Inn w Lake Placid. Właścicielem pensjonatu jest Ed Weibrecht, ojciec amerykańskiego mistrza w slalomie olimpijskim Andrew Weibrechta. Zarówno Ziggy Rozalski jak i Tomasz Adamek przyjaźnią się z rodziną Weibrecht i są regularnymi gośćmi w ich pensjonacie. Tomasz na urodziny otrzymał czekoladowe ciasto, zdmuchując na nim świeczki miał tylko jedno życzenie.
- Do szczęścia nie brakuje mi niczego, mam kochającą rodzinę, zdrowie mi dopisuje i mam wspaniałych przyjaciół. Moje życzenie urodzinowe jest tylko jedno: móc jeszcze raz zawalczyć o pas w wadze ciężkiej. I zrobię wszystko by je spełnić. - powiedział polski pięściarz, który przez ostatni weekend szalał na nartach po stokach w Lake Placid. Wieczorami zaś relaksował się grając w bilard i pływając w basenie. Po powrocie z nart do swego domu w New Jersey poleciał na treningi do St. Louis.
Dziś 35 lat kończy Tomasz Adamek, jeden z najbardziej znanych polskich sportowców, były mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych, aktualnie występujący w dywizji ciężkiej.
"Góral" urodził się 1 grudnia w Żywcu, wychował się w Gilowicach. W 1998 roku podczas mistrzostw Europy w Mińsku zdobył brązowy medal. Na zawodowym ringu zadebiutował w marcu 1999 roku, zwyciężając Israela Khumalo przez techniczny nokaut w 1. rundzie. Mistrzem świata Adamek po raz pierwszy został 21 maja 2005 roku. Podczas pamiętnej gali w Chicago polski pięściarz po zażartej walce wygrał na punkty z Paulem Briggsem i zgarnął pas federacji WBC w wadze półciężkiej. W grudniu 2008 roku Polak sięgnął po tytuł federacji IBF w kategorii cruiser, kiedy to po równie ciekawej walce okazał się lepszy od Steve'a Cunninghama.
Pas IBF "Góral" zwakował w 2009 roku, przenosząc się do najcięższej kategorii. We wrześniu tego roku we Wrocławiu stanął przed szansą wywalczenia tytułu w trzeciej dywizji, ale szans na zwycięstwo nie dał mu Witalij Kliczko. Polski pięściarz nie porzucił nadziei na sukcesy w królewskiej dywizji i w pierwszych miesiącach 2012 roku zobaczymy go w ringu po raz kolejny.
Z okazji urodzin redakcja Bokser.Org składa jubilatowi życzenia zdrowia i owocnego kontynuowania kariery sportowej.
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) w raz ze swoją żoną Dorotą, menedżerem Ziggym Rozalskim i jego żoną Danutą spędzili na słonecznej Arubie Święto Dziękczynienia. Wyjazdy w tym okresie stały się już tradycją w rodzinie naszego pięściarza. Wakacje trwały prawie tydzień. "Góral" doskonale się na nich bawił, odpoczywał, a także ładował akumulatory przed kolejnymi bokserskimi wyzwaniami. Po powrocie do New Jersey, 3 grudnia Adamek i Rozalski pojawią się jako goście w nowojorskiej hali Madison Square Garden na gali bokserskiej organizowanej przez grupę Top Rank. Walką wieczoru będzie pojedynek Miguela Cotto z Antonio Margarito, ale Tomasz będzie głównie kibicował Pawłowi Wolakowi, który tego wieczoru stoczy rewanż z Delvinem Rodriguezem.
- Znam Pawła od kilku lat i trzymam za niego kciuki, mam nadzieję, że tym razem pokona Rodrigueza. Paweł to bardzo pracowity i zdolny pięściarz. Dwa dni po jego walce wracam do boksu. Wyjeżdżam ponownie do St. Louis, gdzie będę trenował z moim trenerem Rogerem Bloodworthem - powiedział nam Adamek.
Nadzieja amerykańskiej wagi ciężkiej Chris Arreola (34-2, 29 KO) oznajmił, że w przyszłym roku chciałby stanąć do walki z mistrzem świata WBO, IBF, IBO i superczempionem WBA wagi ciężkiej, Władimirem Kliczką (56-3, 49 KO), bądź do rewanżu z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO).
- Najbardziej chciałbym stanąć w ringu oko w oko z Władimirem Kliczką. Właśnie dlatego ciężko pracowałem w ringu przez ten cały rok, starając się odzyskać dobre imię i szansę walki o mistrzostwo świata - powiedział Arreola.
- Jeśli z jakiegoś powodu walka z Władimirem byłaby niemożliwa do zorganizowania, chciałbym stanąć do pojedynku rewanżowego z Adamkiem. Przegrałem z nim tylko dlatego, że nie byłem należycie przygotowany do walki [przed pojedynkiem z 'Góralem" Arreola zapewniał, że potrzebuje zaledwie dwóch tygodni przygotowań na pokonanie Adamka - przyp. red.]. Wygrał, bo był lepiej przygotowany ode mnie. Nie wierzę, że w istocie Tomasz jest ode mnie lepszy i silniejszy - przekonuje 'Koszmar".
Tomasz Adamek (44-2, 28 ko) nie wyklucza stoczenia rewanżowego pojedynku z Andrzejem Gołotą. Po raz pierwszy obaj giganci polskiego boksu zmierzyli się ze sobą w październiku 2009 roku. W wypełnionej po brzegi Atlas Arenie w Łodzi zdecydowanie zwyciężył "Góral".
Mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych po pokonaniu Gołoty wielokrotnie w mediach zapewniał, że więcej walk z rodakami nie będzie. Z nieznanego bliżej powodu Adamek zmienił nagle zdanie i otwarcie mówi o możliwości drugiej konfrontacji z czterokrotnym pretendentem do mistrzostwa świata w "królewskiej" kategorii.
Gołota prawdopodobnie na początku 2012 roku stoczy walkę na przetarcie, a następne jego plany nie są znane.
- Jestem gotowy walczyć z każdym. Kiedyś wprawdzie powiedziałem, że nie będę więcej walczył z Polakami, ale wypadałoby Andrzejowi dać szansę rewanżu, bo raz go pobiłem. A czy będzie na to gotowy? Nie wiem, trudno powiedzieć – powiedział w rozmowie z Polskim Radiem nasz "Góral".
Tomasz Adamek (44-2, 28 ko) po porażce z rąk Witalija Kliczko wrócił do treningów i szykuje się do stoczenia kolejnej walki. Polskie Radio donosi, że do obozu "Górala" zgłosili się przedstawiciele dwóch potencjalnych rywali. Chęć stoczenia rewanżu z Adamkiem wyrazili Chris Arreola i... Andrzej Gołota.
Bokser trenuje obecnie w rodzinnej miejscowości trenera Rogera Bloodwortha Glen Carbon. Wstępny termin następnej walki to marzec 2012.
Adamek rozpoczynał karierę w wadze ciężkiej od starcia z Gołotą. W łódzkiej Atlas Arenie przed ponad dwoma laty zgromadziło się wówczas ponad 15 tysięcy kibiców, a przed telewizorami „polską walkę stulecia” oglądało kilka milionów widzów. Z punktu widzenia sportowego walka nie stała na wysokim poziomie, ze względu na formę i wiek "Andrew". Pięściarz z Gilowic zdominował czterokrotnego pretendenta do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej i bezapelacyjnie wygrał przed czasem. Od tamtej pory Gołota nie stoczył żadnej walki.
Z kolei z Arreolą Adamek spotkał się w kwietniu 2010 roku i po ciekawej walce zwyciężył niejednogłośnie na punkty. Rewanż z "Koszmarem" wydaje się być sensowną alternatywą, czego nie można powiedzieć o starciu Adamek vs Gołota II.
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) wciąż liże rany po laniu od Witalija Kliczki, na Arubie czeka lepszych czasów. - Musi szukać mocnych przeciwników, jeśli chce znów walczyć o tytuł mistrza świata - mówi współpromotor boksera Ziggi Rozalski.
Adamek znów trenuje. Wrócił do hali pod skrzydła Rogera Bloodwortha. - Trener uznał, że właśnie przyszedł idealny czas, aby wyeliminować błędy techniczne w boksowaniu Tomka - twierdzi Rozalski. - Nie jest to ciężka robota, nie ma zaplanowanych sparingów, zajęcia bardziej przypominają zabawę. To dlatego, że na razie nie myślimy o przeciwnikach i o datach pojedynków. Będziemy się nad tym zastanawiać po Nowym Roku, kiedy przyjedziemy z wakacji na Arubie.
Ale zanim obaj z rodzinami pojadą na Karaiby, Adamek wrócił do pracy - po dwóch miesiącach od walki o tytuł mistrza świata, pędzony do ringu świadomością straconej szansy.
Starcie na stadionie we Wrocławiu znalazło odbicie w niekorzystnych opiniach amerykańskich fachowców o polskim pięściarzu. Nie chodziło nawet o wynik zakończonej przed czasem walki, ile o styl przegranej. Adamek nie zadał Ukraińcowi żadnego groźnego ciosu. Kibice mieli wrażenie, że wielki rywal z niewyjaśnionych powodów przedłuża egzekucję Polaka. Do wrześniowej walki we Wrocławiu wierzono za oceanem i nie tylko tam, że to właśnie Adamek może ożywić wagę ciężką zdominowaną przez fenomenalnych braci Władimira i Witalija Kliczków.
Po porażce przestali w to wierzyć - Adamek jest wciąż wysoko w prestiżowych rankingach boxrec.com oraz magazynu "The Ring", ale już nie bezpośrednio za braćmi z Ukrainy. W obu notowaniach Adamka zastąpili inni pięściarze. W rankingu boxrec.com Polak jest na 4. miejscu za Kliczkami oraz wschodzącą gwiazdą Finem Robertem Heleniusem, a w notowaniach "The Ring" za Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem.
Szef Cyfrowego Polsatu jest zadowolony z wyników sprzedaży transmisji Adamek - Kliczko w systemie PPV. Zapowiada, że jego platforma pracuje nad kolejnymi transmisjami za dodatkową opłatą - podaje portal media2.pl.
Cyfrowy Polsat jest zainteresowany kolejnymi transmisjami sportowymi w systemie PPV, w ramach którego abonent płaci dodatkowe pieniądze za obejrzenie wydarzenia na żywo. - Postaramy się być kreatorami tego typu wydarzeń - mówi na antenie Radia PiN Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu. - Będziemy aktywnie poszukiwać wydarzeń sportowych, które będzie można sprzedawać w PPV. Ale takich pięściarzy jak Adamek nie mamy zbyt wielu w Polsce - dodaje.
- Popełniłem błąd. Dwa lata boksowania w wadze ciężkiej to za mało czasu, by pokonać Kliczkę - powiedział Tomasz Adamek "Faktowi". Polak nie planuje stawać do kolejnej walki o mistrzostwo świata wcześniej niż w 2013 roku.
Zbyt mały staż w wadze ciężkiej to nie jedyny błąd, jaki swoim zdaniem popełnił polski pięściarz. - Za późno przyleciałem do Polski. Nie zdążyłem się zaaklimatyzować. W ringu nie byłem sobą. Teraz nie zrobię tego błędu - zdradza Adamek we wtorkowym Fakcie.
Polak najbliższą walkę planuje stoczyć w Stanach Zjednoczonych, ma do niej dojść w marcu. Latem planuje jednak poboksować w Polsce. Żeby nie popełnić wcześniejszych błędów, będzie wtedy chciał przylecieć do polski dwa miesiące wcześniej.
Adamek planuje w sumie stoczyć w 2012 roku trzy walki, nie chce jednak w najbliższym czasie znów bić się o mistrzowski pas. - Muszę się odbudować po porażce, do walki o pas nie chcę wychodzić wcześniej niż w 2013 roku. Wtedy zostanę mistrzem świata - obiecuje na łamach "Faktu" Polak.
Po przegranej z Witalijem Kliczką, Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) nie porzucił nadziei na pełne sukcesów kontynuowanie kariery w kategorii ciężkiej. Po wrześniowej walce polski pięściarz wznowił treningi pod okiem swojego szkoleniowa Rogera Bloodwortha w St. Louis. Prezentujemy kilka fotografii z zajęć "Górala".
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) bije się w piersi i po raz pierwszy publicznie wylicza błędy, jakie popełnił przed przegraną walką z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO). Przez wiele tygodni 35-letni "Góral" miał traumę po dotkliwym laniu z rąk starszego z braci Kliczków, dlatego odsuwał od siebie moment analizy telewizyjnego zapisu drugiej porażki w zawodowej karierze.
- Jeszcze nie jestem gotowy, zresztą na co tutaj patrzeć? Tego dnia byłem słabszy, przegrałem i... tyle - ucinał Adamek w dosyć emocjonalnym tonie. - Najpierw muszę wrócić do psychicznej formy, a dopiero później na salę treningową - tłumaczył kilka tygodni temu. Od piątku w Saint Louis znów trenuje pod okiem trenera Rogera Bloodwortha.
- Każdego dnia utrwalamy pewne elementy, by wyeliminować możliwie wszystkie błędy. Podczas prawdziwej walki nie ma miejsca na pomyłki, dlatego żaden dzień treningu nie pójdzie na marne. Słucham wskazówek Rogera, który do mojego repertuaru dokłada nowe rzeczy. Codziennie pracujemy nad techniką, bym wrócił na ring jeszcze silniejszy. Jednak czas bardzo ciężkich treningów dopiero nadejdzie.
Na trzy dni przed walką z Yoanem Pablo Hernandezem (25-1, 13 KO) rozmawialiśmy ze Steve'em Cunninghamem (24-3, 12 KO), wówczas jeszcze mistrzem świata federacji IBF w wadze junior ciężkiej. 1 października w Neubrandenburgu amerykański bokser stracił swój tytuł na rzecz kolegi z Sauerland Event, któremu "USS" uległ w kontrowersyjnych okolicznościach. 35-latka z Filadelfii zapytaliśmy między innymi o bieżącą kondycję wagi z limitem 90,7 kg, ewentualne przenosiny do najcięższej kategorii, sytuację jego byłego przeciwnika Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) po przegranej z Witalijem Kliczką, pojedynek z "Góralem" pod koniec 2008 roku i ewentualny rewanż. Cunnignham jest przekonany, że drugi raz w potyczce z Polakiem nie dałby sobie wydrzeć wygranej.
Z roku na rok systematycznie rośnie zainteresowanie boksem wśród Polaków. Nadal najpopularniejszymi dyscyplinami sportowymi są: piłka nożna, siatkówka oraz skoki narciarskie. Najbardziej znanym sportowcem od kilku lat pozostaje Adam Małysz, jednak coraz większą popularnością cieszy się Tomasz Adamek, który obecnie jest na drugim miejscu – wynika z badania Sponsoring Monitor ARC Rynek i Opinia.
Jedną z niewielu dyscyplin, której popularność systematycznie rośnie jest boks zajmujący obecnie czwartą pozycję wśród najbardziej popularnych dyscyplin sportowych. Zainteresowanie boksem rośnie głównie dzięki Tomaszowi Adamkowi, którego znajomość spontaniczna w ciągu czterech miesięcy wzrosła o ponad 20 procent. Na fali zainteresowania boksem również coraz częściej respondenci rozpoznawali Andrzeja Gołotę – w tym przypadku wzrost znajomości spontanicznej był równy niemal 10 procentom, mimo iż w ostatnich latach nie był on aktywny w ringu.
Od maja do września 2011 roku nastąpił kolejny spadek popularności Formuły 1, co ma niewątpliwie związek z wypadkiem Roberta Kubicy, chociaż znajomość spontaniczna sportowca utrzymuje się niezmiennie na takim samym poziomie i wynosi 46 procent. W porównaniu z pierwszą falą badania realizowaną w maju 2011 roku znacznie wzrosła popularność Otylii Jędrzejczak, która zdobyła cztery złote medale na mistrzostwach Polski w Ostrowcu Świętokrzyskim w maju 2011 roku.
- Przegrałem walkę, a to znaczy, że trzeba wracać na salę i wrócić jeszcze silniejszym. Poprawiamy błędy, Roger mi je pokazuje i już drugi dzień wspólnie trenujemy. Chcę wszystkim pokazać, że stać mnie na powrót i liczę na to, że w 2013 roku taką szansę dostanę - powiedział Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) na antenie Polsatu Sport.
- Kolejna walka będzie na pewno w USA, na sto procent, bo tu właśnie zamierzamy kontynuować moją karierę. Oczywiście pojedynek w Polsce może wyskoczyć, lecz ta następna z pewnością odbędzie się za oceanem - przyznał "Góral".
Podczas pobytu Tomasza Adamka w Polsce redakcja Bokser.org mogła towarzyszyć Tomkowi w czasie jego wizyty w Warszawie. Dzięki temu mogliśmy podglądać Tomasza Adamka w luksusowym samochodzie Infiniti M w czasie sesji zdjęciowej na warszawskiej Pradze dla magazynu Top Gear.
Artur Szpilka wygrał sondę witryny PrzegladSportowy.pl na najbardziej pożądanego rywala dla Tomasza Adamka (44-2, 28 KO). Rywalami "Górala" według czytelników mogliby jeszcze być David Haye i Aleksander Powietkin.
W głosowaniu wzięło udział przeszło dwa i pół tysiąca osób. Chociaż do wyboru było aż dziesięć możliwości, to od samego początku liczyły się tylko trzy kandydatury. Ostatecznie Haye i Powietkin znaleźli się za Szpilką.
Wygrana 22-letniego boksera z Wieliczki to spore zaskoczenie, ale i kolejny dowód na rosnącą popularność młodego zawodnika. Oczywiście do walki Adamek - Szpilka nie dojdzie, a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Przed Szpilką jeszcze sporo rywali, których musi pokonać, by zbliżyć się do pozycji, którą ma w boksie jego starszy kolega po fachu.
O ile Szpilka nad Haye'em i Powietkinem miał niewielką przewagę, to już absolutnie w tyle zostawił innych polskich bokserów. Fanów nie interesują walki Adamka z Albertem Sosnowskim i Mariuszem Wachem. O ile Sosnowski znalazł się chociaż przed Władimirem Kliczką, to Wach przegrał nawet z bliżej nie skonkretyzowaną opcją "ktoś inny".
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) wciąż nie wie z kim stoczy swoją najbliższą walkę. Serwis PrzegladSportowy.pl postanowił trochę mu pomóc i zapytać o zdanie fanów boksu. W sondzie do wyboru jest 9 nazwisk od Evandera Holyfielda po Artura Szpilkę przez Roberta Heleniusa i Mariusza Wacha. Każdy symaptyk boksu ma swój pomysł na kolejną walkę "Górala".
WEŹ UDZIAŁ W SONDZIE NA PRZEGLADSPORTOWY.PL >>
Bratobójczy pojedynek z jednym z polskich rywali, walka z drugim z braci Kliczków, a może bój o tytuł "wicemistrza świata" z Aleksandrem Powietkinem? Możliwości jest wiele. Głosujcie w sondzie na PrzegladSportowy.pl. Pokażmy Tomkowi, z kim najchętniej widzieliby go polscy fani boksu!
- Nie ma takiego boksera na świecie - nie wierzę, by był i czy w ogóle będzie, który by nie walczył na ulicy, zanim się nie dostał na ring - uważa Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), który opowiada nam m.in. o swych początkach pięściarskich, które się datują jeszcze na wczesne dzieciństwo "Górala".
Na ogół sieje spustoszenie w ringu. Ostatnio sieje jednak dobro. Spotyka się z fanami i chorymi dziećmi, takimi jak siedmioletni Maciuś Krasnodębski, który w lipcu przeszedł operację usunięcia guza mózgu. Tomasz "Góral" Adamek mimo napiętego terminarza, znajduje czas również dla swych fanów.
Nowe cele, nowa odsłona kariery
Jadąc na długo wyczekiwanie spotkanie z "Góralem", zastanawiałem się, czy dostrzegę po nim ślady ciężkiego i przegranego pojedynku z Witalijem Kliczką? Nie, nie chodziło o zewnętrzne ich objawy, bo przecież sporo czasu minęło, by akurat te rany się zagoiły, tylko o przygnębienie psychiczne, które miało prawo dawać się we znaki po przegranym najważniejszym w życiu starciu.
Tomasz Adamek w czasie swojej dwutygodniowej wizyty w Polsce, oprócz oficjalnych spotkań spotkał się także, ze swoim, zagorzałym fanem 7-letnim Maćkiem Krasnodębskim. Maciek w lipcu przeszedł operację usunięcia guza na mózgu. Chłopiec wraca do zdrowia. Od dawna jego marzeniem było poznanie pięściarza. Do wzruszającego spotkania doszło w dniu powrotu Tomka do Stanów.
Tomasz Adamek w czasie swojej dwutygodniowej wizyty w Polsce, oprócz oficjalnych spotkań spotkał się także, ze swoim, zagorzałym fanem 7-letnim Maćkiem Krasnodębskim. Maciek w lipcu przeszedł operację usunięcia guza na mózgu. Chłopiec wraca do zdrowia. Od dawna jego marzeniem było poznanie pięściarza. Do wzruszającego spotkania doszło w dniu powrotu Tomka do Stanów.
TOMASZ ADAMEK W POLSCE - Część 1 : 2 : 3 : 4 : 5
W czasie spotkania z Adamkiem Maciek powiedział , że marzy by potrenować z Adamkiem. Tomasza zaproponował mu tarczowanie. Pięściarz wydawał komendy a Maciek w 12 uncjowych rękawicach z autografami Adamka , jego trenera Rogera Bloodwortha i Ziggy'ego Rozalskiego zadawał ciosy. Po dwóch seriach treningowych Adamek stwierdził - "Maciek będziesz mistrzem świata". Nikt nie dyskutował z tym oświadczeniem.
- Maciek to prawdziwy wojownik, ma serce do walki i jestem pewny, że wygra z chorobą. Bardzo się cieszę, że mogłem go poznać.- dodał Tomasz.
08.10.2011 - Na terenie Automobilklubu Polskiego na warszawskim Bemowie rozgrywane są zawody dla pań amatorsko uprawiających wyścigi samochodowe. Gościem specjalnym był Tomasz Adamek (44-2, 28 KO). Polski pięściarz od kilku tygodni reklamuje napój energetyczny, którego producent był jednym ze sponsorów imprezy. "Góral" na kilka minut zajął miejsce kierowcy w modelu Mitsubishi Lancer Evo X, a na fotelu pasażera towarzyszył mu Grzegorz Grono, zawodowy kierowca rajdowy.
05.10.2011 - Drugi dzień zdjęciowy to Gdynia i dziedziniec przed Sea Towers. Prace rozpoczęły się tak jak i dnia poprzedniego wcześnie rano, jeszcze przed wschodem słońca. Poranek był słoneczny, ale pracę utrudniał silny wiatr. Kilkunastoosobowej ekipie ciężko było utrzymać , materiał rozpraszający świtało, którego konstrukcja targnięta podmuchem wiatru prawie przewróciła się na oszklone drzwi biura w Sea Towers. Zdjęcia trwały wiele godzin a Tomek wykazał się cierpliwością i profesjonalizmem. Bez problemu realizował kolejne duble.
04.10.2011 - Pod koniec swojej wizyty w Polsce Tomasz Adamek zagościł w trójmieście, gdzie dla firmy Las Vegas Power Energy Drink kręcił spot nowego napoju energetycznego, którego został twarzą. Pierwszy dzień zdjęciowy rozpoczął się wcześnie bo o 4:30. Ujęcia kręcone były w Gdańsku na industrialnych terenach postoczniowych. W spocie gram po prostu siebie - mówi Adamek. Widz obserwuje trening, który jest porannym joggingiem. Zawsze pod ręką mam napój energetyczny który pomaga uporać się ze zmęczeniem - dodaje Tomek. W trakcie zdjęć do boksera podchodziło wielu stoczniowców, a Adamek bardzo chętnie pozował z nimi do zdjęć.
10.10.2011 - Tomek podczas swojego pobytu w Polsce nie narzeka na nudę. Tuż po wizycie na ŁKS-ie 30 września wsiadł w samochód i podążył wraz z nami do Wrocławia gdzie 1 października otwierał mega imprezę - Monster Jam. Jak zwykle nie zabrakło bezpośredniego kontaktu z fanami. We Wrocławiu stawiło się około 30 tys. widzów, którzy oglądali rywalizację potężnych amerykańskich półciężarówek. Tomek rozpoczął imprezę wjazdem na stadion naszym Hummerem. Ponadto obok Krzysztofa Hołowczyca i Przemysława Kaźmierczaka – piłkarza Śląska Wrocław zasiadł w jury konkurencji freestyle, w której wzięło udział 10 czołowych zespołów ze Stanów Zjednoczonych min. Grave Digger, Maximum Destruction, Ironman i jedyna półciężarówka kierowana przez kobietę – Madusa. W konkurencji freestyle zawodnicy mieli półtorej minuty na wykonanie skoków i innych pokazowych numerów.
30.09.2011 - Po raz pierwszy w tym sezonie piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego mogli rozegrać ligowy mecz na własnym stadionie. Powrót ten uczcili zwycięstwem z Podbeskidziem Bielsko - Biała 2:1. Duże poruszenie na trybunach ŁKS-u wywołały rzuty karne, które w przerwie meczu wykonywali goście honorowi meczu - grający w NBA Marcin Gortat i bokser Tomasz Adamek, który od wczoraj jest w Polsce na specjalne zaproszenie Las Vegas Power Energy Drink. Obaj obronili po jednym strzale rywala. Później Gortat strzelił nad bramką, a Adamek trafił do siatki i wygrał.
Niedawno publikowałem polski ranking P4P według portalu boxrec, który wzbudził ciekawą dyskusję. Tym razem postanowiłem podzielić się z Czytelnikami BOKSER.ORG swoją prywatną klasyfikacją polskich pięściarzy zwłaszcza, że zmieniła się ona nieco po ostatnich walkach Proksy, Wilczewskiego i Jonaka. Moja opinia nie jest tożsama z klasyfikacją całej redakcji, stąd określenie w tytule, aby nie było żadnych wątpliwości - nie jest to ranking BOKSER.ORG, lecz jedynie prywatna klasyfikacja jednego z redaktorów. Postaram się prowadzić go na bieżąco i aktualizować po kolejnych walkach naszych zawodników. Zdając sobie sprawę z subiektywnego charakteru wszelkich tego typu zestawień, zapraszam serdecznie do dyskusji.
1. Tomasz Adamek – bezdyskusyjnie najlepszy obecnie polski pięściarz, były mistrz dwóch kategorii wagowych (taka sztuka udała się przed nim tylko Dariuszowi Michalczewskiemu), notowany w czołówce królewskiej dywizji. Jego pierwszej pozycji nie osłabia nawet ciężka porażka z rąk Witalija Kliczki, gdyż obaj bracia z Ukrainy od paru lat bronią swoich pasów jako pięściarze niemal z innej planety, a z pewnością wyższej kategorii wagowej. Po tej walce wielu kibiców i tzw. ekspertów spisało Adamka na straty, sugerując mu nawet powrót do wagi junior ciężkiej. Jednak „Góral” swoimi wcześniejszymi pojedynkami udowodnił, że jest pełnoprawnym zawodnikiem tej dywizji. Po takiej porażce walka ze słabym Jameelem McClinem, branym pod uwagę jako kolejny rywal Polaka, jest do przyjęcia, ale miejmy nadzieję, że następni przeciwnicy Adamka będą już wybierani ze znacznie wyższej półki. Na poziomie, do którego aspiruje polski pięściarz, pojedynki z kolejnymi „McCline’ami” wagi ciężkiej nic mu już nie dadzą, oczywiście poza pieniędzmi od polonijnych kibiców.
W czwartek Tomasz Adamek zdecydował się publicznie powiedzieć to, o czym rozmawialiśmy prywatnie już od pewnego czasu - być może zmierzy się w najbliższej walce z Jameelem McClinem.
Jeśli za jakiś czas rzeczywiście okaże się, że to prawda, pewnie pojawi się mnóstwo komentarzy. Że Amerykanin stary, od dawna nie walczył i przyjdzie tylko po wypłatę. A ja się zastanawiam – z kim miałby boksować Adamek po takiej porażce jak ta z Witalijem Kliczką? Niech sobie idzie swoją drogą. Ja walkę – z kimkolwiek będzie się bił – chętnie obejrzę. Ktoś inny nie musi – prawo kibica. Zaczną się też pewnie od nowa rozważania, czy „Góral" powinien wrócić do kategorii junior ciężkiej. On sam pyta: po co?
A może pójść jeszcze krok dalej i zejść znowu do wagi półciężkiej? Oczywiście to już żart, bo chyba nikt nie sądzi, że Adamek będzie teraz zrzucał dwadzieścia kilogramów. Tomek to dzisiaj bokser wagi ciężkiej (mały czy nienaturalny – niepotrzebne skreślić) i tak zostanie.
Wczoraj siedzieliśmy z redaktorem Januszem Pinderą i Adamkiem dość długo w jednym z warszawskich hoteli. Nasz bokser mówił między innymi o wierze w kolejną szansę, byciu wojownikiem i porażce. Po starciu z Witalijem szybko się pozbierał fizycznie, psychicznie chyba też. Wierzy, że jeszcze wywalczy drugą szansę, że znowu spróbuje i – nawet jeśli droga okaże się kręta – tym razem będzie lepiej, choćby z młodszym Kliczką. Nie wiem, czy to ma sens, pewnie nie, ale decydować za Adamka nie zamierzam. To jego życie, jego droga i jego wybory.
- Wraca pan do New Jersey po dwutygodniowym pobycie w Polsce. Może lepiej byłoby tu zostać na stałe?
Tomasz Adamek: W Kearny czekają na mnie żona, córki i dom. Może kiedyś wrócę, ale nie do Gilowic, jeśli już, to do takiego miasta jak Warszawa. Tu jest ruch, tu się coś dzieje, a ja jestem człowiekiem czynu.
- Córki chciałyby wrócić?
TA: Na razie to nie one decydują. Ale z tego co widzę, wrosły już w amerykańską ziemię. Starsza ma 14 lat, młodsza 11. Od trzech lat są w USA i polubiły drugą ojczyznę. Po angielsku mówią znakomicie, uczą się bardzo dobrze.
- Oglądały walkę z Kliczką?
TA: Z tego co wiem, po drugiej rundzie telewizor został wyłączony.
- Nie prosiły, by więcej nie wychodził pan na ring?
TA: W tej sprawie nawet żona niczego mi nie sugeruje, bo wie, że to moja praca i moja sprawa. Jak poczuję, że coś ze mną nie tak, to sam skończę. Mam dla kogo żyć, trochę już zarobiłem, więc nie będę niepotrzebnie się narażał. Ale na razie czuję się znakomicie, mogę wrócić do wielkiej gry.
- Oglądał pan na chłodno walkę z Kliczką?
TA: Kilka rund widziałem w Internecie i mogę tylko powiedzieć, że nie byłem sobą, a cios w drugiej rundzie sprawił, że długo szumiało mi w głowie. Nie chcę już do tego wracać, Witalij był lepszy, ale do boksu mnie nie zniechęcił. Za tydzień zacznę treningi. Polecę do Rogera Bloodwortha do St. Louis albo on do mnie. Nie zmienię trenera, wiele się od niego nauczyłem i jeszcze nauczę. W lutym lub marcu chcę walczyć z kimś słabszym, ale znanym, może z Jameelem McCline'em. Później podnosimy poprzeczkę. Ziggy Rozalski miał już telefon z HBO, są zainteresowani moją walką z Davidem Haye'em lub z Chrisem Arreolą.
- Ale Haye poinformował wczoraj, że kończy karierę...
TA: Nie wierzę w takie zapowiedzi, to tylko marketing. Nasza walka byłaby hitem.
- Ostatnio znowu o pana pytano Mariusza Wacha, który stwierdził, że nie będzie się bił z Polakami, bo to nie ma sensu.
Tomasz Adamek: Walki między sobą nic nam nie dadzą. Może stadion wypełniłby się ludźmi, ale pieniądze to nie wszystko. Aby być bohaterem, nie trzeba zwycięstw z rodakami (...). Walka z Witalijem pokazała, że jeśli chcę zostać mistrzem świata wagi ciężkiej, to muszę jeszcze dużo pracować, bo wiele mi brakuje. Potrzebuję treningów technicznych.
- A jaką drogą chce pan dalej pójść? Słychać o powrocie na ring w lutym albo marcu.
TA:Muszę walczyć często. Pierwszego grudnia skończę 35 lat i to taki wiek, kiedy potrzeba aktywności.
- Pan, Aleksander Powietkin, Rusłan Czagajew, Odlanier Solis, może David Haye to grupa bokserów, między którymi walki byłyby bardzo ciekawe.
TA: Nie wierzę, że Haye zarobił już tyle, aby dać sobie spokój. A walki? Ziggy Rozalski mówił mi, że dzwonił do niego nowy szef HBO i proponował starcia z Hayem albo rewanż Chrisem Arreolą. Zobaczymy, jak to będzie. Na pewno najpierw potrzebuję rywala klasy B. Do ringu chce wrócić Jameel McCLine, składał już ofertę. To dobre nazwisko, chłop wyższy ode mnie o pół głowy.
- Ile czasu pan sobie daje na to drugie podejście do tytułu? Może lepiej starać się o walkę z Aleksandrem Powietkinem?
TA: Co on ma za pas! Wicemistrza świata (Powietkin jest mistrzem WBA, ale superczempionem tej federacji jest Władymir Kliczko – przyp. red.). Ja chcę prawdziwego czempiona.
- Poważnie widzi pan siebie w starciu z Władymirem Kliczką?
TA: Masz jaja albo nie. Ja mam.
Więcej przeczytacie w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym"
- Myślę, że nie, ale to jest ich wybór, walczą z kim chcą - powiedział Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), zapytany czy Jean Marc Mormeck (36-4, 22 KO) jest godnym rywalem dla Władimira Kliczki (56-3, 49 KO) w pojedynku o pasy mistrza świata wagi cięzkiej federacji WBA, IBF, WBO i IBO.
Na taką walkę trzeba zasłużyć. Nie dostaje się jej jak Coca-Coli w sklepie. Po kilku wygranych walkach, jeżeli Władimir dalej będzie mistrzem, taki pojedynek dostanę. Potrzeba czasu - mówił nam w sobotę Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) o ewentualnej potyczce z Władimirem Kliczką (56-3, 49 KO), mistrzem świata federacji WBA, WBO, IBF i IBO w kategorii ciężkiej. Dziś mija miesiąc od pojedynku "Górala" ze starszym bratem Władimira, 40-letnim Witalijem, który zakończył się przegraną naszego pięściarza przez techniczny nokaut w 10. rundzie. W piątek Adamek wylatuje do USA, gdzie jeszcze w październiku ma rozpocząć zajęcia pod okiem Rogera Bloodwortha. Tym razem bokser z Gilowic trenował będzie w St. Louis.
Walka z Kliczką to temat zamknięty. Jeżeli chce się dalej walczyć, to trzeba wrócić jeszcze silniejszym. Półtora roku lub dwa lata w wadze ciężkiej to za mało, by zostać mistrzem. Trzeba wrócić na salę i trenować ciężko, aby jeszcze raz dojść do takiej walki - mówił nam wczoraj na warszawskim Bemowie Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), niedawny pretendent do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Niespełna miesiąc temu, 10 września na stadionie we Wrocławiu polski pięściarz uległ przez techninczy nokaut w 10. rundzie Witalijowi Kliczce. Za kilka dni "Góral" wraca do USA, gdzie jeszcze w październiku ma zacząć treningi pod okiem Rogera Bloodwortha w St. Louis. Już wkrótce na Bokser.org dwie kolejne części wywiadu z bokserem z Gilowic.
Jak wyjawił Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) na antenie stacji Polsat Sport, prawdopodobnie w marcu stoczy kolejny pojedynek i prawdopodobnie odbędzie się on na terenie Polski. Na chwilę obecną nie jest znany potencjalny rywal.
"Góral" wyjawił jednak, że stacja HBO zaproponowało jego obozowi dwa konkretne nazwiska do walki na drugą połowę przyszłego roku. Chodzi o niedawnego mistrza wszechwag według federacji WBA, Davida Haye'a (25-2, 23 KO) oraz rewanż z Chrisem Arreolą (33-2, 28 KO), którego Tomek pokonał stosunkiem głosów dwa do remisu półtora roku temu.
Dziś na terenie Automobilklubu Polskiego na warszawskim Bemowie rozgrywane są zawody dla pań amatorsko uprawiających wyścigi samochodowe. Gościem specjalnym był Tomasz Adamek (44-2, 28 KO). Polski pięściarz od kilku tygodni reklamuje napój energetyczny, którego producent był jednym ze sponsorów imprezy. "Góral" na kilka minut zajął miejsce kierowcy w modelu Mitsubishi Lancer Evo X, a na fotelu pasażera towarzyszył mu Grzegorz Grono, zawodowy kierowca rajdowy. Jak poszło naszemu pięściarzowi? Przekonajcie się sami, a tymczasem uspokajamy - przynajmniej na razie zawodnik z Gilowic nie zamierza iść w ślady Adama Małysza, który zakończył niedawno karierę skoczka narciarskiego i poświęcił się motoryzacji.
Federacja WBC ogłosiła nowy ranking. Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) pomimo dotkliwej porażki z Witalijem Kliczko został doceniony przez włodarzy tej organizacji i wciąż zajmuje wysokie, szóste miejsce w zestawieniu wagi ciężkiej.
Tylko trzy oczka niżej widnieje nazwisko Mariusza Wacha (25-0, 13 KO), którego 5 listopada czeka ciężka przeprawa z dawnym mistrzem świata i pogromcą samego Lennoxa Lewisa, Oliverem McCallem (56-11, 37 KO). W tej samej dywizji 23. jest Andrzej Wawrzyk (23-0, 12 KO), lecz z listy wypadł niestety Albert Sosnowski.
W kategorii cruiser, gdzie na tronie zasiada Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), wśród tuzina najlepszych widnieje aż czterech polskich bokserów. Siódmy jest Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO), dziesiąty Mateusz Masternak (24-0, 18 KO), a zaraz za jego plecami Tomasz Hutkowski (20-0-2, 14 KO) i Łukasz Janik (22-1, 13 KO). Na 35. pozycji pokazał się za to robiący wyraźne postępy Krzysztof Głowacki (13-0, 8 KO).
Piąty w wadze półciężkiej jest popularny "Cygan", czyli po prostu Dawid Kostecki (37-1, 24 KO). Duży skok zanotował również Paweł Głażewski (16-0, 4 KO), który po zwycięstwie nad cenionym Doudou Ngumbu podskoczył z dwunastego na siódme miejsce. WBC notuje jeszcze dwóch naszych rodaków - występujący za oceanem Andrzej Fonfara (19-2, 10 KO) jest szesnasty, zaś 33. boksujący w Niemczech Grzegorz Soszyński (20-1-1, 10 KO).
W wadze super średniej oraz średniej mamy mistrzów Europy - Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) i od zeszłego tygodnia Grzegorza Proksę (26-0, 19 KO). Popularny "Wilk" jest trzynasty w wyższej dywizji, zaś nowy champion "Starego Kontynentu" w średniej awansował na dziewiątą pozycję. Ponadto 30. jest inny Polak mieszkający na stałe w USA, Przemysław Majewski (17-0, 11 KO).
Ostatni dwaj przedstawiciele w rankingu WBC to dwaj bokserzy kategorii junior średniej. Na najniższym stopniu podium sklasyfikowano Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO), który 3 grudnia przystąpi do rewanżu z Delvinem Rodriguezem za pasjonującą potyczkę sprzed dziesięciu tygodni, zakończoną ostatecznie remisem. Tuż za nim widnieje nazwisko mocno bijącego Damiana Jonaka (30-0-1, 20 KO). On z kolei już za tydzień w Katowicach skrzyżuje rękawice z groźnym Alexem Bunemą.
Podczas 10-dniowej wizyty w Polsce Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) nie narzeka na brak ciekawych zajęć. Dzisiaj "Góral" pojawił się na warszawskim Bemowie, aby na płycie dawnego lotniska, dziś w części wykorzystywanej jako tor wyścigowy, spróbować swoich sił jako kierowca rajdowy. Pięściarzowi z Gilowic towarzyszł doświadczony w tym fachu Grzegorz Grono. Przedstawiamy fotorelację z dzisiejszych wydarzeń na stołecznym torze.
Podczas 10-dniowej wizyty w Polsce Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) nie narzeka na brak ciekawych zajęć. Dzisiaj "Góral" pojawił się na warszawskim Bemowie, aby na płycie dawnego lotniska, dziś w części wykorzystywanej jako tor wyścigowy, spróbować swoich sił jako kierowca rajdowy. Jak poszło naszemu pięściarzowi? Przekonacie się już wkrótce odwiedzając naszą stronę, na której zamieścimy fotorelację oraz film ze sprawdzianu Adamka za kierownicą.
Boks jest trochę z boku i zbyt wiele o nim nie myślę. Ale do ringu jeszcze wrócę - powiedział Tomasz Adamek.
- Jak pana znam, to wie pan, co się dzieje w bokserskim świecie. David Haye trochę pana szczypie. Było coś o „głupim Polaku" i tym podobne...
TA: To taki biznes, że każdy szuka dobrych walk. Gdybym zmierzył się z Haye'em, to pokazałaby to telewizja HBO. Wiem już o tym. To z kolei oznacza, że można byłoby dobrze zarobić na takim pojedynku. Tak właśnie działa ten biznes, a czy Haye chciałby walki ze mną? Jeśli nie dojdzie do porozumienia w sprawie potyczki z Kliczką, to pewnie tak. Ja jednak myślę najpierw o jakiejś walce rozgrzewkowej. A później? Wszystko w tym biznesie jest możliwe. Wracając do Brytyjczyka i tego, co mówi, to wszyscy dobrze wiedzą, że to jego sposób autopromocji. Zawsze dużo mówił. Ja wolę pokazywać serce do walki w ringu. Każdy z nas ma swój styl. On nie zmieni mnie, ja nie zmienię jego. Jest jak jest.
- Skąd pan wie, że HBO pokazałoby wasz pojedynek?
TA: Bo wiem. Na pewno by chcieli przeprowadzić transmisję, proszę mi uwierzyć. Tylko na razie dla mnie nie ma tematu boksu. Przecież od mojej walki z Kliczką minęło dopiero kilkanaście dni. Przyszłość pokaże jak potoczą się moje losy.
- Na razie chęć walki z panem wyrazili, między innymi, Albert Sosnowski oraz Mariusz Wach. Co pan na to?
TA: Przecież to moi koledzy, a ja nie chcę już więcej walczyć z Polakami. Skończmy ten temat. Tak samo jak ten o moim powrocie do niższej kategorii wagowej. W ogóle nie ma o czym mówić. Nie będę znowu zrzucał kilogramów i się męczył. Jestem bokserem wagi ciężkiej i tak już zostanie. Chcę dać sobie jeszcze jedną szansę, jeszcze raz spróbować. Zresztą, już to panu mówiłem.
Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) przybył dzisiaj z rana do Warszawy, z kilkudniową wizytą do Polski i Niemiec. Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych odwiedzi między innymi Warszawę, Wrocław, Gdynię, Sopot, Gilowice a także weźmie udział w targach organizowanych na terenie Niemiec.
Boks jest trochę z boku i zbyt wiele o nim nie myślę. Ale do ringu jeszcze wrócę - powiedział Tomasz Adamek.
- Przyjeżdża pan w piątek do Polski. Co się będzie działo?
TA: Podpisałem kontrakt reklamowy z jednym z producentów napojów energetycznych i będziemy nagrywali reklamę. Spędzę w Polsce dwa tygodnie i na wszystkie dni mam bardzo napięty plan pobytu. (...)
- I zapewne będzie pan musiał od nowa opowiadać o pojedynku z Witalijem Kliczką i o tym, dlaczego nie dało się nic zrobić.
TA: Wiem, wiem. Ale o czym tu mówić? Temat jest zamknięty. Rywal był lepszy ode mnie, trzeba uznać jego wyższość. Co więcej mam powiedzieć?
- Nie myśli pan już o tym, co się stało we Wrocławiu?
TA: Mijają kolejne dni, jestem z rodziną, mam swoje zajęcia. Nie będę ukrywał, że kilka pierwszych dni po potyczce było dla mnie trudnych, ale życie toczy się dalej. A do ringu jeszcze wrócę.
- Do sali treningowej na razie pana nie ciągnie?
TA: Gram sporo w tenisa. Nawet za chwilę idę poodbijać piłkę z kolegą. O treningu bokserskim nie myślę. Spędziłem przecież w sali tyle tygodni przed starciem z Kliczką. Na razie nie mam na to ochoty. Trzeba się zresetować. Sam nie wiem, kiedy wrócę do pięściarskich ćwiczeń, ale pewnie wkrótce. W każdym razie teraz boks jest trochę z boku i zbyt wiele o nim nie myślę.
- Jedynym Polakiem, z którym walczyłem i którego pobiłem, był Andrzej Gołota. I nigdy więcej walk z rodakami nie będzie. Przecież takie bratobójcze pojedynki z kolegami nic by mi nie dały. W imię czego mam walczyć z Polakami? Po co mam pobić kolejnych? Andrzej był pierwszy i ostatni - uciął wszelkie spekulacje Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) w wywiadzie dla Polska The Times.
- Nie wydaje mi się, by takie walki cieszyły się zainteresowaniem. Ziggy był swego czasu u prezesa Solorza i ten mu powiedział, że absolutnie nie ma dużego wzięcia na coś takiego. Ci pięściarze są jednak niżej notowani ode mnie. Nie ma więc wielkiego sensu, by organizować z nimi walki. Ja ich poziomu nie umniejszam, ale muszę patrzeć w przód. Na swoją pozycję zapracowałem jednak dwoma pasami. I moim celem znów jest dostać walkę o pas w kategorii ciężkiej, jeśli Pan Bóg da siłę. Nie mówię, że zaraz ją dostanę, ale to jest moja ostatnia droga, chcę spróbować jeszcze raz swojej szansy. Dlatego muszę walczyć z czołówką. Kolejny pojedynek czeka mnie w lutym, marcu - zdradził "Góral".
W ubiegłą sobotę, 17 września w ośrodku wypoczynkowym Albatross w Poconos, którego właścicielami są państwo Hanna i Wiesław Piorkowscy, zorganizowano imprezą charytatywną, z której dochód przeznaczono na rzecz trojaczków z Trenton w New Jersey: Kacperka, Natalii i Karolka, i ich mamy Doroty Zakrzewskej. Mąż Pani Doroty w kwietniu popełnił samobójstwo i kobieta została bez środków do życia. Do akcji także chętnie przyłączyli się polscy pięściarze: Tomasz Adamek i Przemek Majewski.
Zawodowy mistrz Europy wagi ciężkiej, 29-letni Aleksander Dimitrenko (31-1, 21 KO), który 24 września stanie do obrony swojego tytułu, w walce z o 7 lat starszym Michaelem Sprottem (36-16, 17 KO), wytłumaczył m.in. dlaczego bracia Kliczko unikają z nim walki oraz podzielił się swoimi przemyśleniami na temat pojedynku Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO).
- Nie można lekceważyć Sprotta - powiedział Dimitrenko. - To dobry technicznie pięściarz. Nie traktuję tej walki w kategorii spacerku. To jest waga ciężka, w której wszystko się może zdarzyć. Przypomnij sobie walkę Sprotta z Audleyem Harrisonem, gdzie Michael pewnie prowadził na punkty, ale pod koniec 12. rundy został znokautowany.
- W czym Sprott będzie dla Ciebie szczególnie niebezpieczny?
AD: Nie będę teraz odkrywał swoich kart. Wszystko pokaże ring.
- Ile walk Sprotta oglądałeś? Jak go oceniasz?
AD; Widziałem dwie lub trzy walki, zarówno z wysokimi rywalami, jak i z maluchami. Na tej podstawie wraz z trenerem opracowaliśmy plan walki.
- Jaka jest Twoja opinia nt. walki Kliczko-Adamek?
AD: To był mecz do jednej bramki. Adamek był mistrzem w wagach półciężkiej i junior ciężkiej i naprawdę fajnie się ogląda jego walki, ale z pewnością waga ciężka nie jest dla niego odpowiednia. Mimo iż przybrał na wadze 20-30 funtów, nadal pozostał "półciężkim", najwyżej "junior ciężkim".
- Czy czujesz się wystarczająco dojrzały, by skrzyżować rękawice z Kliczkami?
AD: Tak. Jestem gotowy, by walczyć z którymkolwiek z nich nawet jutro, ale oni traktują mnie jak konkurenta i w różnych wywiadach wymieniają nazwiska innych niż ja kandydatów. To śmieszne! Kliczkowie zaczęli nagle walczyć z zawodnikami, którzy do wagi ciężkiej dopiero co trafili z półciężkiej i junior ciężkiej. Teraz słyszę, że Władimir będzie walczył z Mormeckiem. Kliczkowie po prostu robią wszystko, by zarobić jak najwięcej pieniędzy, a niemiecka telewizja zgadza się transmitować ich wszystkie pojedynki. W Ameryce, gdzie ludzie są żądni krwi i igrzysk, taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca.
- Wielki trener w połączeniu z wielkim zawodnikiem dają wielkie wyniki i wielką karierę. Jeśli Adamek chce zmierzyć się z pięściarzami klasy A, wietrzę poważne kłopoty. Adamek musi mieć lepszego trenera - mówi Lennox Lewis, ostatni bezdyskusyjny mistrz świata wszechwag, najważniejszych organizacji pięściarskich: IBF, WBA i WBC.
- Oglądał pan walkę Witalija Kliczki z Tomaszem Adamkiem. Polak przegrał, ale czy ma jeszcze szanse odegrać ważną rolę w wadze ciężkiej?
Lennox Lewis: Tomasz może pobić wielu bardzo dobrych pięściarzy wagi ciężkiej. Jest waleczny, poświęca się boksowi w stu procentach, jest w świetnej formie fizycznej. Jednak przeciwko Witalijowi nie był dobrze przygotowany, zawiódł jego trener. Roger Bloodworth jest miłym facetem, lubię go, ale nie ma pojęcia, jak trenować pięściarzy wagi ciężkiej.
Obserwowałem obronę Adamka w walce z Kliczką - czy blokował jakieś ciosy? Tak, swoją twarzą. Pamiętacie, jak bronił się Holyfield. Miał trzy różne rodzaje bloków [Lewis demonstruje różne rodzaje]. Jakie jest doświadczenie Bloodwortha w pracy z pięściarzami wagi ciężkiej?
- Wielki trener w połączeniu z wielkim zawodnikiem dają wielkie wyniki i wielką karierę. Jeśli Adamek chce zmierzyć się z pięściarzami klasy A, wietrzę poważne kłopoty. Adamek musi mieć lepszego trenera - mówi były mistrz świata Lennox Lewis.
Ogłaszamy rozstrzygnięcie trzech naszych megakonkursów, w których do wygrania było aż 25 cennych nagród, na trzy różne sposoby. Wyniku konkursu znajdziecie w rozwinięciu tejże wiadomości.
25. WYGRANYCH W MEGAKONKURSACH >>
W pierwszym z nich, 10 nagród można było wygrać w konkursie, w którym wystarczyło polubić nasz profil na Facebooku. Drugi konkurs z 10. nagrodami był tylko dla zarejestrowanych czytelników Bokser.org. Aby w nim wziąć udział, wystarczyło zagrzać "Górala" do boju w komentarzach pod newsem konkursowym. W trzecim konkursie, gdzie do wygrania było 5 nagród, wystarczyło wytypować wynik jakiejkolwiek walki u naszego wieloletniego partnera, firmy bukmacherskiej Unibet.
- Powiedziałaś już Tomkowi, że czas skończyć z boksem?
Dorota Adamek: Nie, bo wiem, że i tak tego nie zrobi. Skończy z boksem, kiedy uzna, że nadszedł na to czas.
- Twarz Tomka goi się błyskawicznie. Czy jako wykwalifikowna pielęgniarka robisz mu jakieś specjalne okłady?
DA: Nie (śmiech). Wyglądał na konferencji prasowej nie najlepiej, gdyż było to zaraz po walce, był zmęczony i obolały. Ale jego skóra goi się bardzo szybko.
- Oglądałaś tę walkę?
DA: Nie, w ogóle nie patrzyłam na ring. Nigdy walk Tomka nie oglądam i tak samo było tym razem. Siedziałam ponoć z kamienną twarzą, tak mówili znajomi. Byłam dziwnie spokojna.
W wywiadzie udzielonym Dziennikowi Polskiemu, Ziggy Rozalski wykluczył ewentualność stoczenia przez Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) walki rewanżowej z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej, Witalijem Kliczko (43-2, 40 KO).
- O rewanżu nie ma nawet co rozmawiać, bo jest nierealny - twierdzi Riozalski. - Nikt by nie zapłacił za drugą walkę, bo byśmy przegrali z wielkim mistrzem. Tomek jest w stanie pobić każdego, ale nie jest w stanie pobić Witalija. Tak samo, jak nikt przed nim tego nie potrafił zrobić.
Menedżer Adamka zdradził również szczegóły założeń technicznych, przygotowywanych przez obóz "Górala" na mistrzowski pojedynek:
- Twierdziłem, że Tomek ma szansę wygrać w sposób, w jaki uczynił to Chris Byrd. Kliczko to starszy zawodnik, więc znów mógł się nabawić kontuzji. Tak się nie stało, a w ringu wie wszystko, czego tylko można się nauczyć. Ma odpowiedź na każdy ruch przeciwnika. To bardzo mądry człowiek. Tomek był w bardzo dobrej formie. Treningi trwały trzy miesiące i, jak Byrd, miał umiejętnie schodzić w prawo i lewo. Niestety, druga runda skasowała wszystkie "komputery" Tomka. Jest wielkim wojownikiem, dlatego pojedynek trwał dziesięć rund. Sędzia zatrzymał go w dobrym czasie.
Ziggy Rozalski skomentował również krytyczne wypowiedzi wielu ekspertów, zdaniem, których Tomasz Adamek nie był optymalnie przygotowany do walki z Kliczką:
- Ja bardzo lubię i cenię Kuleja oraz Gmitruka. Zresztą pytałem Tomka, czy chce, żeby sprowadzić mu Kuleja. Tomek jednak odpowiedział "nie". Później dzwonił Gmitruk i zaoferował swoją pomoc, ale Tomek na moje pytanie znów odpowiedział "nie". Pieniądze były tutaj ogromne, więc gdybym powiedział Rogerowi, że 10 procent pieniędzy, które są dla niego przeznaczone, podzielimy na powiększony sztab, nie miałby nic przeciwko. Decyduje jednak Tomek, który jest pracodawcą. On stwierdził, że wystarczy mu Roger.
- Rany po Kliczce szybko się goją, siniaki już ze mnie schodzą, nic mnie nie boli - mówi w rozmowie Martą Kossecką-Rawicz z "Super Expressu" Tomasz Adamek. Nasz bokser dochodzi do siebie po sobotniej walce z Wiatlijem Kliczką.
Tomasz Adamek odniósł się także do krytyki swojego trenera - Rogera Bloodwortha. Po walce w środowisku bokserskim podniosły się głosy krytyków, którzy zarzucali trenerowi Adamka złe przygotowanie "Górala" do walki.
- Najłatwiej jest krytykować. Nie mam nawet takich myśli, by rozstać się z Rogerem, uważam, że jest bardzo dobrym trenerem, współpraca układa nam się świetnie. Będziemy razem pracować, bo ciągle się przy nim uczę i rozwijam. Nie można z Rogera robić kozła ofiarnego, mówiąc, że przez niego przegrałem tę walkę. Przegrałem, bo byłem gorszy. Kropka i koniec dyskusji! - mówi Adamek.
Jak szacuje TNS OBOP, co najmniej minutę walki śledziło w niemieckim kanale 1,4 mln Polaków. Dzięki transmisji RTL uzyskał rekordowe wyniki na polskim rynku telewizyjnym - w minioną sobotę przyciągnął 1,56 proc. widowni (dla porównania: średnie dzienne udziały stacji w Polsce w tym roku wynoszą zaledwie 0,05 proc.). A w paśmie między godz. 23 a północą zgarnął aż 15 proc. udziałów w rynku.
O samej transmisji - dzięki prawnikom organizatorów walki - było głośno już w sierpniu. Prawnicy rozesłali do polskich operatorów pisma, żądając zablokowania sygnału RTL na czas walki. Tłumaczyli, że transmisja naruszy przepisy m.in. o ochronie dóbr osobistych [bokserów] i prawo autorskie. I grozili karami.
Z ich żądaniami - uznając je za bezzasadne - nie zgodziła się ani Polska Izba Komunikacji Elektronicznej, ani Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Także prawnicy, którzy robili analizy dla polskich operatorów, twierdzili, że nie mają oparcia w przepisach. Głos zabrał nawet RTL, podkreślając, że jako nadawca (a zgodnie z prawem to on mógłby wystąpić o jakiekolwiek zmiany w programie, w tym wycięcie czy zablokowanie jakiejś transmisji) nie wymaga od operatorów blokowania.
"Nie tak miało być. Zawiodłem, przepraszam" - powiedział Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) po wrocławskiej gali, podczas której miał jako pierwszy Polak sięgnąć po mistrzowski pas w kategorii ciężkiej.
Na konferencji prasowej było smutno. Bardzo smutno. Nikt nie zapytał nawet, jak to zwykle bywało, o najbliższe plany. A na sali było ponad trzystu dziennikarzy... Słowa nie wydusił z siebie przyjaciel i menedżer „Górala" Ziggy Rozalski. Miało być inaczej. Po konferencji trener Polaka Roger Bloodworth powiedział, że ta walka powinna odbyć się najwcześniej za rok, ale tak naprawdę zadziałały siły wyższe. Zapewne miał na myśli pieniądze, jakie można było już teraz zarobić. Prawdopodobnie propozycja obozu Kliczki była nie do odrzucenia. Ta informacja miała się nie wydostać poza wąskie grono wtajemniczonych... Powiedzieć, że Adamek chciał tylko pieniędzy, byłoby nieprawdziwe i niesprawiedliwe. Finanse były ważne, ale poza tym wszystko wyglądało jak zwykle. Wierzył. Jak zawsze. Był pewny siebie. Jak zawsze.
Zawsze dawał radę
Rok 2008. Kilka tygodni przed walką z O'Neilem Bellem. Spotykamy się w jednej z warszawskich siłowni. Rywal to były król wagi junior ciężkiej, ale i tak wydawał się niezwykle trudnym przeciwnikiem. Przede wszystkim mocno bijącym. – Przestań. Zobaczysz, co z nim zrobię – śmiał się Adamek, kiedy rozmawialiśmy. Miał rację. Bell po siódmej rundzie mówi w narożniku: „Nie mogę go trafić". Miał dość, poddał się. Takich rozmów przed kolejnymi walkami przeprowadziliśmy sporo. Steve Cunningham? Dam radę. Podobnie z kolejnymi.
Niestety nie udał się Tomaszowi Adamkowi (44-2, 28 KO) atak na mistrzowski tron wagi ciężkiej. Mimo ambitnej postawy 'Góral' z Gilowic został rozbity przez Witalija Kliczkę (43-2, 40 KO), zdecydowanie ustępując mu siłą i warunkami fizycznymi. Poniżej przedstawiamy kilku innych pięściarzy walczących z różnym skutkiem o mistrzostwo wszechwag, którzy tak jak i Polak wywodzili się z niższych dywizji. Oto i oni.
1. Roy Jones Jr. (54-8, 40 KO).
Prawdopodobnie gdyby po zwycięstwie nad Johnem Ruizem w 2003 roku, które zapewniło mu pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBA, Roy odszedł na sportową emeryturę, dzisiaj byłby uważany za jednego z najwspanialszych pięściarzy, jacy kiedykolwiek chodzili po ziemi. Niestety walczył nadal i z trzynastu następnych pojedynków przegrał aż siedem rozmieniając przy tym swoją sławę na drobne.
2. Michael Spinks (31-1, 21 KO).
Pierwszy w historii mistrz kategorii półciężkiej, który zdobył tytuł w królewskiej dywizji. Utalentowany 'Jinx' w 1985 roku jednogłośnie na punkty zwyciężył niepokonanego wówczas w 48. walkach Larry’ego Holmesa. Michael pokazał wówczas jak skuteczną bronią w starciach z olbrzymami jest szybkość i technika.
3. Archie Moore (185-23-10, 131 KO).
Mierzący 180 cm wzrostu Archie, uważany jest przez większość za najlepszego półciężkiego w historii. Ten wielki czempion na próżno jednak próbował podbić wagę ciężką. Blisko sukcesu był w 1955 roku, kiedy to zmierzył się z twardym Rocky Marciano, którego posłał wówczas sensacyjnie na deski już w 2. rundzie. Niestety mistrz szybko doszedł do siebie i znokautował challengera w 9. odsłonie. Rok później kolejną szansę dostał od Floyda Pattersona, której także nie wykorzystał, padając na deski w 5.
4. Georges Carpentier (88-14-6, 57 KO).
Ten niezwykły Francuz w czasach swojej świetności był prawdziwą chlubą swojej ojczyzny, której imię rozsławiał na ringach całego świata. Niepozorny czempion czterech kategorii wagowych przegrał niestety bitwę z 'Tygrysem' Jackiem Dempseyem w 1921 roku. Wielu znawców uważa, że gdyby nie pechowe złamanie dłoni, którego doznał już w 2. rundzie, na ringu w New Jersey mogłoby wówczas dojść do sensacji. Tak się jednak nie stało i agresywny Dempsey znokautował Georgesa w 4. odsłonie.
Na konferencji prasowej podsumowującej galę we Wrocławiu pojawił się Michael Buffer, mistrz sobotniej ceremonii. Najbardziej rozpoznawalnego anonsera ringowego na świecie zapytaliśmy o jego przemyślenia związane z przyszłością Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) po przegranej z Witalijem Kliczką oraz wrażenia po kilku dniach spędzonych w Polsce. - Uważam, że Adamek wciąż może być zaliczany do czterech, pięciu najlepszych w wadze ciężkiej. Powinien rozpocząć nową zwycięską passę. Być może już w ciągu 18 miesięcy znów będzie walczył o tytuł? - zastanawia się Amerykanin.
Mimo, iż Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) przegrał swój sobotni pojedynek o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej z Ukraińcem Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO), dziennikarze magazynu 'The Ring' postanowili, że Polak pozostanie na dotychczasowym miejscu w ich zestawieniu.
- Zazwyczaj po tak zdecydowanej porażce, jakiej z rąk Witalija kliczki doznał Tomasz Adamek, pięściarz jest przesuwany w naszym rankingu o kilka miejsc niżej. W tym wypadku, sytuacja jest jednak nietypowa. Dwaj niżej notowani pięściarze, David Haye i Eddie Chambers, nie wypadli wcale lepiej od Polaka. David Haye nie podjął ryzyka i walki z młodszym z braci Kliczko, natomiast Eddie Chambers został znokautowany w 12. rundzie. Niżej notowani pięściarze, jak Robert Helenius, Aleksander Dimitrenko i Dennis Bojcow, nie uczynili za wiele, by znaleźć się w czołówce rankingu. Dlatego też Adamek zachowa swoją pozycję numer 3, tuż za Aleksandrem Powietkinem, który w obecnej sytuacji jest najbardziej naturalnym i prawowitym pretendentem do walk o mistrzostwo świata z braćmi Kliczko - pisze w uzasadnieniu Michael Rosenthal.
Po walce Tomasza Adamka z Witalijem Kliczka swoją opinią na temat potyczki podzielił się Janusz Pindera, jeden z największych bokserskich fachowców w Polsce. Zdaniem dziennikarza dziennika Rzeczpospolita oraz eksperta stacji Polsat, pojedynek mógł zostać przerwany nawet wcześniej niż w 10. rundzie.
- Przegrałem z mistrzem świata Witalijem Kliczko. Jego cios w drugiej rundzie zadany na skroń i ucho ustawił całą walkę. Sparaliżował moje nogi i ręce. W tej sytuacji chciałem powoli odbudować się w następnych rundach. To nie było łatwe, bo Witalij ciągle atakował nie dając mi chwili wytchnienia. Zapowiadał przed walką presję i realizował to perfekcyjnie zastawiając mi kierunek ucieczki na bezpieczną odległość. Był zdziwiony, że nie padłem na deski po jego ciosach ale wiedział, że mnie już ma - pisze na swoim blogu Tomasz Adamek.
- Trzecia runda to powolny powrót świadomości i instynktowne obrony. Po trzeciej rundzie trener Roger Blootworth, powiedział mi, że jeśli po tym ciosie nie odzyskam szybko siły, to szkoda zdrowia i podda mnie. Te słowa zadziałały na mnie, jak doping. W kolejnych dwóch rundach byłem agresywniejszy, ale i tak nie miałem tej szybkości, jak zwykle. Kolejne rundy to tylko nadzieja, że siły wrócą i będę sobą. W tej sytuacji nie było mowy o cudownych podpowiedziach w narożniku, czy zastosowanie jakiegoś fortelu. Byłem na tyle osłabiony kolejnymi ciosami, że nie mogłem mu dorównać w żadnym elemencie. Witalij tego wieczoru był szybki i precyzyjny. Taktycznie rozwiązał znakomicie walkę. Widać, było że specjalnie się przygotował na szybkiego Adamka. Czytałem dziś opinie fachowców, że stoczył jedną z najbardziej efektownych walk w swojej karierze. Zadziałała magiczna dyspozycja dnia. Ja pozwoliłem sobie na ułamek nieuwagi w 2. rundzie i tak naprawdę to spowodowało, że straciłem swój atut, czyli szybkość. To nie słaby trener, czy zła taktyka, to moja wina, że nie obroniłem się w 2 rundzie. Po tym ciosie w ringu zobaczyliśmy zupełnie innego Adamka niż w ostatnich walkach. Byłem zły na siebie, że zawiodłem kibiców. Taka piękna hala sportowa, dziesiątki tysięcy fanów na trybunach i wspaniała atmosfera, to wszystko sprawiało, że stworzyliśmy wielkie widowisko. Oczekiwania fanów były inne, liczyli, że mały Adamek dobierze się do wielkiego Witalija. A kiedy w 8 rundzie Kliczko upadł na deski, stadionem wstrząsnęła eksplozja. Fani na stadionie czekali na to i po to tu przyszli, ale szkoda, że nie było to bezpośrednio po ciosie. Zmęczony, zawiedziony mogłem tylko spuścić głowę i wyjść z ringu. Walka z Witalijem pomimo jego wielkiej przewagi fizycznej, pozostawiła na moim ciele jedynie otarcia skóry. Dziś niewiele z tego pozostało, bo maści gojące reagują szybko. Nos cały, nie odniosłem żadnej kontuzji. Mam jedynie porozcinane od jego ciosów wargi od środka, co przeszkadza mi w mówieniu i jedzeniu. Po takiej wojnie w ringu wyszedłem zdrowy z nadzieją, że postaram się w kolejnych próbach zdobyć pas i tytuł w trzeciej kategorii wagowej.
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) nie dał szans Tomaszowi Adamkowi (44-2, 28 KO) i obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w królewskiej kategorii. Ukrainiec zapewnia, że od początku do końca kontrolował przebieg wydarzeń na wrocławskim ringu, a nokaut był kwestią czasu. 40-letni mistrz dodaje jednak, że jego sobotniemu przeciwnikowi należy się szacunek za podjętą rękawicę i wielką wolę walki.
Pracujący w popularnym amerykańskim dzienniku New York Daily News dziennikarz bokserski Ryan Songalia został przepytany przez redakcję BOKSER.ORG o opinię na temat walki Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) z Witalijem Kliczko (43-2, 40 KO).
Pochodzący z Jersey City żurnalista przyznał, że w boksie tylko sporadycznie Dawid pokonuje Goliata, tym razem ten wyjątek nie miał miejsca. Adamek był za bardzo pasywny i momentami "Dr Żelazna Pięść" karcił go jak przed laty Chrisa Arreolę.
- To była walka pomiędzy dobrym dużym bokserem i dobrym małym pięściarzem. Boks nie jest Biblią, Goliat zwykle rozbija Dawida i dokładnie tak było w tym przypadku. Myślałem, że Adamek będzie bardziej ruchliwy w ringu, liczyłem na więcej schodzenia na boki. Tym sposobem powinien wprowadzać Witalija w zdezorientowanie. Ukrainiec pokazał w walce z Arreolą, że jeśli rywal jest pasywny i stoi naprzeciw niego to musi być gotowy na przyjmowanie wielu ciosów. W sobotę było podobnie – powiedział Songalia.
Jakie kroki powinien teraz podjąć "Góral"? Songalia chętnie zobaczyłby pojedynek polskiego wojownika z Davidem Haye (25-2, 23 KO) określając go mianem intrygującego. W odwodzie pozostaje również Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO).
- Adamek może walczyć z Haye`em i byłoby to intrygujące starcie. Do zgarnięcia byłyby dobre pieniądze. Do pojedynku dwóch byłych mistrzów mogłoby dojść w Anglii bądź Polsce. Z Powietkinem również miałby szanse. Tomasz jednak nie będzie w stanie pokonać braci Kliczko, na tę chwilę musi się z tym pogodzić. Mógłby również zdecydować się na zejście do kategorii junior ciężkiej, ale kasa mogłaby się nie zgadzać – zakończył mieszkający w Nowym Jorku dziennikarz.
- Sędzia przerwał walkę w 10. rundzie. Chciałem jednak, aby był to nokaut z prawdziwego zdarzenia, aby przeciwnik leżał na deskach - mówił Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) po sobotnim zwycięstwie w "walce XXI wieku" z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO). Mistrz świata federacji WBC zapewnia, że wspólnie ze współpracownikami rozważa stoczenie pojedynku na stadionie olimpijskim w rodzinnym Kijowie, ale może on być zorganizowany najwcześniej na wiosnę przyszłego roku.
Już wczoraj wieczorem Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) miał być w swoim domu w Kearny (stan New Jersey), jednak przelatując nad Norwegią jego samolot został zawrócony do Warszawy. Do USA "Góral" wraz z małżonką Dorotą odlecieli zatem dopiero dzisiaj o 17:00. Po zabiegach twarz polskiego pięściarza wygląda już dużo lepiej niż bezpośrednio po starciu z Witalijem Kliczką (43-3, 40 KO). O tym, że Adamek stoczył w sobotę ciężką walkę świadczyć może jedynie niewielka opuchlizna nad okiem.
Zero argumentów. Dosłownie zero miał w sobotni wieczór Tomasz Adamek w starciu z Witalijem Kliczką. Nie był nawet szybszy, choć to miał być klucz do zwycięstwa. Ukrainiec zabrał mu wszystkie atuty.
Prawie wszystkie, ale samym wielkim sercem nie da się wygrać walki. Nie z Witalijem. Co z tego, że Tomek stał, skoro lżejszy niż zwykle i właściwie szybszy niż zwykle Kliczko lał go jak chciał? Tak naprawdę sędzia albo narożnik „Górala" powinien poddać go wcześniej. Po co zabierać ambitnemu chłopakowi zdrowie?
Nie rozumiem tylko tych wszystkich, którzy Adamka krytykują bez opamiętania. Za co? Będę się upierał, że Tomek starał się coś robić. Gdyby nie podjął prób, może obejrzelibyśmy pełne dwanaście rund. W porządku, próby były głównie nieudane, sam nie rozumiem dlaczego Adamek chodził cały czas w kierunku prawej ręki Ukraińca albo prosto na niego, ale zabrać mu tego, że chciał walczyć, nie można! Tyle że to mało, na kogoś takiego jak Witalij – znacznie za mało. Krótko mówiąc, różnica klasy, przynajmniej w sobotę.
Tomasz Adamek wraz z żoną Dorotą wyleciał w godzinach popołudniowych do USA. Dzisiaj Polak był w znacznie lepszym już nastroju niż wczoraj, gdy wciąż bardzo przeżywał jeszcze porażkę. Adamek zadeklarował, że do boksu wróci dopiero w przyszłym roku i bardzo chciałby zaboksować jeszcze w Polsce.
- W tym roku nie będę już walczył, a na początku przyszłego zadecydujemy co dalej. Pewnie zawalczę w Stanach Zjednoczony, ale bardzo chcę jeszcze powrócić do Polski, bo atmosfera na stadionie była niepowtarzalna. Polscy kibice są najlepsi na świecie - powiedział Adamek przed odlotem.
- Jeśli będę znów walczył, to tylko na najwyższym poziomie. Nie planuję walczyć tak zwanych przedwalk, bo one nie maja sensu. Jeśli bym miał wrócić na ring, to chcę walczyć o mistrzostwo świata, inne walki mnie nie interesują. Jest jeszcze brat Witalija, może taką walkę dostanę w przyszłym roku. Na razie odpoczywam, zobaczymy co będzie - zadeklarował "Góral".
- Różnice fizyczne między nami to 12 kg wagi i pół głowy wzrostu. To nie jest jakaś bardzo duża różnica. Jeśli kibice mają mnie kochać, to tylko po takich walkach. Jeżeli będę walczył z leszczami, to mogę mieć rekord 100 do 0 i to naprawdę nic nie daje - odpowiedział Adamek zapytany, czy warto było porywać się na tak dużego i mocnego przeciwnika.
Doug Fischer z magazynu "The Ring" odpowiada na maile czytelników w cyklicznym blogu "Dougie's Monday mailbag". Jeden z czytelników zapytał go, dlaczego David Haye tak bardzo był przez niego krytykowany za swój występ, gdy jednocześnie chwalił Tomasza Adamka, za to że zostawił serce w ringu.
- Haye ma warunki fizyczne, aby zdobywać mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Zabrakło mu jednak serca do walki, gdy miał okazję stanąć do takiego pojedynku. Adamek nie ma warunków fizycznych, nie jest ani wysoki ani atletyczny, aby spełnić swoje marzenie o tytułach mistrzowskich w trzech najcięższych kategoriach wagowych. Zrobił jednak wszystko, aby osiągnąć swój cel - tłumacz na blogu Fischer.
Adamka broni również inny dziennikarz "Biblii Boksu" - Michael Rosenthal. W swoim cotygodniowym podsumowaniu, pisze że Adamek zrobił co mógł, na więcej zabrakło mu jednak warunków fizycznych. Uważa też, że po braciach Kliczko, Adamek jest w stanie wygrać z każdym ciężkim na świecie.
- Twardy Polak zrobił wszystko co mógł. Nikt nie pracuje ciężej od niego na treningach, prowadzi bardzo zdrowe i sportowe życie, co pozwala mu pokonać prawie wszystkich ciężkich na świecie. Prawie. Problemem jest, że nie urośnie już większy, bez czego nie był w stanie pokonać Witalija Kliczkę w sobotnią noc. Mierzący 187 cm i ważący 98 kg Adamek, byłby małym ciężkim nawet w czasach Rocky'ego Marciano czy nawet Muhammada Ali. Pięściarz tak mały, musiałby mieć umiejętności Muhammada Ali albo Larry'ego Holmesa, aby mieć szanse z Ukraińcami. Adamek aż tak dobry nie jest. Polak nie ma się jednak czego wstydzić. Przez cały pojedynek robił co tylko mógł, do czasu gdy sędzia przerwał pojedynek. Teraz najprawdopodobniejszy scenariusz jest taki, że Adamek powróci, i pobije wszystkich pozostałych ciężkich - pisze w podsumowaniu tygodnia Rosenthal.
- To może zabrzmi sadystycznie, ale wolałem oglądać skarconego Adamka, niż pasywnego i nie podejmującego walki Haye'a. Faktem jest, że Haye miał dość siły, by zmienić przebieg pojedynku albo nawet znokautować Władimira, ani razu jednak nie zaryzykował choćby jednej próby, aby przeprowadzić skoncentrowany atak i spróbować wygrać tę walkę. To było bardzo dla mnie frustrujące. Z kolei to co robił Adamek, kontrastowało z pojedynkiem Haye'a. Choć nie było dla małego Adamka nadziei, podejmował ogromne ryzyko, nastawiając się na potężne ciosy Witalija. Może jestem staroświecki, ale do mnie przemawia ten rodzaj odwagi w ringu - podkreśla Rosenthal.
Tomasz Adamek przegrał sobotnią walkę z Witalijem Kliczko, jednak na pojedynki najwięcej wygrali operatorzy płatnej telewizji. Popularność PPV może spowodować, że kolejne walki bokserskie w Polsce będą płatne. Do piątkowego wieczora ponad 100 tys. Polaków zdecydowało się wykupić dostęp do walki Adamek - Kliczko w systemie PPV. W sobotę, tuż przed walka, liczba ta mogła się podwoić.
Być może operatorzy pochwalą się oficjalnymi danymi sprzedaży PPV w Polsce. Jednak już teraz można powiedzieć, że mimo wysokiej cenie, Polacy chętnie decydowali się na zakup dostępu do walki. Mimo, że polski bokser przegrał, na walce wygrali operatorzy płatnej telewizji.
"Nadawcy należą do grona wygranych, bo debiut systemu pay-per-view w Polsce to zdecydowany sukces. Liczba subskrybentów zamawiających walkę w cyfrowych platformach i kablówkach przerosła najbardziej optymistyczne wcześniejsze szacunki i otwiera drogą do, zupełnie innego niż do tej pory, finansowania sportów walki w Polsce" - napisał w swoim komentarzu na łamach Przeglądu Sportowego Marian Kmita, szef sportu w TV Polsat. Czy to oznacza, że operatorzy kolejne ważne walki bokserskie będą oferować za dopłatą?
Witalij Kliczko stwierdził, że miał pełną kontrolę nad ringowymi wydarzeniami w walce z Tomaszem Adamkiem. Polak zaskoczył go jednak odpornością na ciosy.
Witalij Kliczko konferencję prasową zaczął od podziękowań dla kibiców, którzy przyszli na stadion. - Piękny stadion, w fantastycznym mieście, jakim jest Wrocław. Kocham to miasto, jest wspaniałe – mówił Kliczko, który cieszy się, że EURO 2012 zmienia obliczę Polski i Ukrainy.
Później komentował już to, co działo się w ringu. - To nie była łatwa walka, bo Tomasz jest świetnym bokserem. Jestem bardzo zadowolony z obrony tytułu w walce przeciwko mocnemu rywalowi, jakim jest Tomasz Adamek – mówił Kliczko, ale zaznaczył, że zadecydowała różnica fizyczna. - Nie wystarczy jeść więcej, by być zawodnikiem wagi ciężkiej. Musisz być duży. Moim zdaniem to był błąd, że przeniósł się (Adamek - dop. red.) do wagi ciężkiej – stwierdził Kliczko.
Dziennikarze dopytywali o to, co Kliczko powiedział Adamkowi już po przerwaniu pojedynku. - Po walce podziękowałem mu za walkę. Lubię Tomasza, to świetny facet. Podziękowałem mu i powiedziałem, że po prostu byłem lepszy – zdradził Kliczko.
- Nie dajcie sobie wmówić, że rozmiar nie ma znaczenia - komentuje przegraną walkę Tomasza Adamka z Witalijem Kliczko ekspert ESPN Richard Fletcher. Polak przegrał pojedynek o pas mistrza świata wagi ciężkiej w 10 rundzie przez nokaut techniczny.
"Polacy żyli nadzieją, że lokalny bohater Tomasz Adamek może przynajmniej sprawić rywalowi kłopoty. Rzeczywistość wszystko zweryfikowała. Ustępujący wzrostem i wagą Adamek do Ukraińca nawet się nie zbliżył. Od początku walki systematycznie obrywał i został ocalony w 10. rundzie. Nie dajcie sobie wmówić, że rozmiar nie ma znaczenia - pisze Fletcher.
"Kliczko może nie jest widowiskowym pięściarzem, jest wręcz toporny, ale pozostaje przy tym brutalnie efektywny" - uważa ekspert, który nie umieściłby tego boksera wśród dziesięciu najlepszych zawodników w historii.
Wczorajsza wygrana z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO) była dla Witalija Kliczki (43-2, 40 KO) ósmą wiktorią od powrotu na ring w 2008 roku. Od tamtej pory 40-letni dziś Ukrainiec odprawiał z kwitkiem kolejno: Samuela Petera, Juana Carlosa Gomeza, Chrisa Arreolę, Kevina Johnsona, Alberta Sosnowskiego, Shannona Briggsa, Odlaniera Solisa oraz "Górala". O pojedynku z Adamkiem oraz dalszych pięściarskich planach "Dr Żelazna Pięść" opowiadał na konferencji prasowej podsumowującej wrocławską imprezę.
Chociaż pojedynek z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) miał momentami tylko jednostronny przebieg, Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) walczył do końca, a decyzję o przerwaniu potyczki podjął sędzia Massimo Barrovecchio. "Góral" musiał skapitulować w 10. rundzie i tym samym nie zdołał zdobyć mistrzowskiego trofeum w trzeciej kategorii wagowej. Wcześniej bokser z Gilowic dzierżył trofea w wagach półciężkiej oraz junior ciężkiej.
- To były najlepsze umiejętności bokserskie Witalija od kiedy wrócił na ring - powiedział po walce Kliczki z Tomaszem Adamkiem Fritz Sdunek, trener ukraińskiego pięściarza. W pojedynku o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, który odbył się we Wrocławiu, rywal nie dał Polakowi żadnych szans i zwyciężył w 10. rundzie po nokaucie technicznym.
Pierwszy pas mistrzowski w kategorii ciężkiej bokser z Ukrainy zdobył w 2004 roku. Kilka miesięcy później musiał przerwać karierę z powodu przewlekłych kontuzji. Prymat odzyskał w 2008 roku w pojedynku z Samuelem Peterem. Od tamtej pory skutecznie broni tytułu. Przez cały czas do walk przygotowywał go Sdunek.
Po starciu swojego podopiecznego z Adamkiem szkoleniowiec przyznał, że Kliczko jest obecnie w szczytowej formie. - To były najlepsze umiejętności bokserskie Witalija od kiedy wrócił na ring. On jest jak wino. Im starszy, tym lepszy. To uczta dla oczu patrzeć na to, jak się porusza - powiedział Sdunek, który pretensje miał jedynie o to, że prawe podbródkowe Kliczki nie zawsze lądowały na twarzy Adamka.
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) nie dał szans Tomaszowi Adamkowi (44-2, 28 KO) i obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w królewskiej kategorii. Ukrainiec zapewnia, że od początku do końca kontrolował przebieg wydarzeń na wrocławskim ringu, a nokaut był kwestią czasu. Zdaniem 40-letniego Ukraińca, decyzja jego polskiego przeciwnika o przeniesieniu się do wagi ciężkiej podjęta w 2009 roku okazała się błędem.
W obecności ponad 40 tysięcy widzów zgromadzonych na wrocławskim Stadionie Miejskim, Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) obronił tytuł mistrzowski federacji WBC w wadze ciężkiej, pokonując przez techniczny nokaut w 10. rundzie faworyta publiczności Tomasza Adamka (44-2, 28 KO).
Witalij Kliczko pokonując Tomasza Adamka prze nokaut w 10. rundzie obronił pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC. Jego brat Władimir Kliczko (56-3, 49 KO), który również dzierży pasy mistrzowskie, ani przez moment nie był niespokojny o losy tej walki.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że Witalij po raz kolejny wygrał. Pokazał, że jest w świetnej formie fizycznej. Tomasz Adamek wprawdzie był mistrzem w dwóch niższych kategoriach wagowych, ale w ciężkiej sobie nie poradził. Wygrał pięć walk i zasługiwał w pełni na pozycję numer jeden w rankingu. Ja go bardzo lubię i cenię jego występy - tłumaczył 35-letni Kliczko.
- Kibice starali się wspierać Adamka, ale cóż to nie zawsze wystarczy. Dziękuję im, że zaakceptowali to, że ich rodak przegrał - tłumaczył młodszy z braci Kliczko.
"Doktor Stalowy Młot" został również zapytany o to, czy Adamek może kontynuować karierę w wadze ciężkiej. - No cóż, jakby to powiedzieć... Tomek walczył już sześć razy w tej kategorii wagowej i pokonywał nawet rywali wyższych i cięższych od Witalija. To nie jest tak, że on jest zły - tłumaczył Ukrainiec. Jednocześnie dodał, że obecnie nie stanąłby w ringu razem z "Góralem". - Nie, na pewno nie. Po tej walce jest to niemożliwe - twierdzi ukraiński mistrz świata federacji WBA, WBO, IBF oraz IBO.
Po przegranej walce z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) o pas mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) nie szukał usprawiedliwień. Polski pięściarz przyznał, że tego wieczoru ukraiński kolos był poza jego zasięgiem. Przedstawiamy wypowiedź 34-letniego "Górala" z konferencji prasowej podsumowującej galę we Wrocławiu.
Roger Bloodworth, trener Tomasza Adamka, nosił się z zamiarem poddania swojego podopiecznego, ale nie zdecydował się na taki krok. Zrobił to za niego arbiter ringowy Massimo Barrovecchio. Janusz Pindera, dziennikarz "Rzeczpospolitej" i znakomity ekspert bokserski, jest zdania, że to była świetna decyzja.
- Witalij Kliczko absolutnie zdominował ten pojedynek. Przez cały czas kontrolował to, co się działo w ringu. W końcówce walki nacisnął jeszcze na gaz. Tomek był już wtedy zupełnie rozbity, dlatego bardzo mądrą decyzję podjął sędzia. Gdyby dopuścił do dalszej walki, to myślę, że bylibyśmy świadkami ciężkiego nokautu. Ja osobiście na miejscu Rogera Bloodwortha poddałbym Adamka wcześniej - powiedział Pindera.
- Tomek bardzo wierzył w to, że może wygrać pojedynek z Kliczką, ale się przeliczył. Pewnie też nie spodziewał się, że Ukrainiec będzie w aż tak znakomitej formie - dodał. A czy zdaniem Pindery była szansa na uniknięcie nokautu?
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) pokonał przez techniczny nokaut Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) w 10. rundzie pojedynku o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC. Zagraniczne media podkreślają dominację ukraińskiego giganta, który zasłużenie wygrał z "odważnym", acz bezsilnym wobec potęgi starszego z braci Polakiem.
"The Ring": dominujący Kliczko zatrzymał Adamka w 10. rundzie
Witalij Kliczko dominował od początku do końca pojedynku z Tomaszem Adamkiem, sprawiając "tęgie lanie" swojemu dużo mniejszemu przeciwnikowi. Adamek walczył z odwagą, ale tak jak wielu pozostałych rywali braci Kliczków, nie miał pomysłu jak przedrzeć się przez wyprostowaną lewą rękę rywala i mocne prawe.
RTL: Kliczko pozostał mistrzem świata
Ukraiński mistrz fedracji WBC wagi ciężkiej pokonał we Wrocławiu Tomasza Adamka. Młodszy o sześć lat Polak nie miał żadnych szans i poniósł drugą porażkę w swojej karierze. Adamek próbował szybkimi atakami dążyć od sukcesu, ale Kliczko bez większych problemów je odpierał i od początku pojedynku zadawał czyste trafienia.
Pojedynek Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką został przerwany przez sędziego ringowego w 10. odsłonie. Na konferencji prasowej podsumowującej pojedynek o tytuł mistrzowski WBC w wadze ciężkiej, szkoleniowiec Polaka Roger Bloodworth przyznał, że w ostatniej rundzie zastanawiał się nad przerwaniem tej nierównej potyczki.
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) konferencję prasową po walce z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO) zaczął od podziękowań dla kibiców, którzy przyszli na stadion. - Piękny stadion, w fantastycznym mieście, jakim jest Wrocław. Kocham to miasto, jest wspaniałe – mówił Kliczko, który cieszy się, że EURO 2012 zmienia obliczę Polski i Ukrainy.
Później komentował już to, co działo się w ringu. - To nie była łatwa walka, bo Tomasz jest świetnym bokserem. Jestem bardzo zadowolony z obrony tytułu w walce przeciwko mocnemu rywalowi, jakim jest Tomasz Adamek – mówił Kliczko, ale zaznaczył, że zadecydowała różnica fizyczna. - Nie wystarczy jeść więcej, by być zawodnikiem wagi ciężkiej. Musisz być duży. Moim zdaniem to był błąd, że przeniósł się (Adamek - dop. red.) do wagi ciężkiej – stwierdził Kliczko.
Dziennikarze dopytywali o to, co Kliczko powiedział Adamkowi już po przerwaniu pojedynku. - Po walce podziękowałem mu za walkę. Lubię Tomasza, to świetny facet. Podziękowałem mu i powiedziałem, że po prostu byłem lepszy – zdradził Kliczko.
Walka Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) z Witalijem Kliczką (43-2, 40 KO) wzbudziła emocje również na Twitterze. O pojedynku, który wygrał Kliczko pisali m.in. ekspert bokserski z ESPN Dan Rafael, czasopismo Ringmagazine, oraz... Michael Owen z Joeyem Bartonem.
- Cały Witalij. Obija Adamka jak chce. Skopie mu tyłek - pisał Dan Rafael podczas walki. Po piątej rundzie napisał: - Jedyną dobrą wiadomością dla Adamka po piątej rundzie jest to, że wygląda na to, że nadal ma wszystkie zęby. Na koniec walki skomentował: - Nokaut w 10 rundzie. Adamek zmiażdżony, ale widać, że ma wielkie serce do walki. Nikt nie ma obecnie szans w wadze ciężkiej z Kliczką. Rafael nawiązał również do ostatniej walki brata Witalija Władimira, który pokonał Davida Haye'a. Haye po porażce tłumaczył się złamanym palce. - Adamek = serce, Haye = paluszek - napisał dziennikarz ESPN.
Na Twitterze Ringmagazine mogliśmy przeczytać krótkie informacje po każdej z rund. - Adamek dostał, to było potężne uderzenie. To już nie potrwa długo - napisano po szóstej rundzie, gdy Adamek był liczony. - Sędzia przerwał walkę. Dobra decyzja. Adamek dostał srogie lanie - napisano na koniec.

Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) okazał się zbyt silny dla naszego Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) i obronił tytuł mistrza świata wszechwag, stopując dzielnego "Górala" w dziesiątej rundzie.
- Problem Tomka polegał na tym, że nie wiedział jak podejść do Witalija. Kiedy boksuje się z wyższym przeciwnikiem, obniża się pozycję i skraca dystans. Tutaj nie było takiej możliwości, bowiem Witalij bił dużo ciosów z dołu, często podbródkowymi, a sam skutecznie się odchylał szeroko stojąc na nogach - powiedział zaraz po walce dobry znajomy obu pięściarzy oraz pierwszy w historii polskiego boksu zawodowego mistrz Europy, Przemysław Saleta.
- Cud, na który tak po cichu liczyliśmy, niestety się nie zdarzył. Tomek chyba już w pierwszej rundzie zrozumiał, że czeka go trudne zadanie, bo Kliczko wcale nie był od niego wolniejszy. Te pierwsze mocne ciosy jakie doszły już chyba na początku ustawiły trochę walkę. Tomek liczył na to, że Witalij po szóstej rundzie zacznie słabnąć. Atutami Adamka miała być szybkość i lewy prosty, tymczasem okazały się one atutami Kliczki - dodał chyba najbardziej ceniony w naszym kraju specjalista od boksu, pan Janusz Pindera.
- Tomasz Adamek pokazał wielkie serce i to, że jest prawdziwym wojownikiem. Próbował wszystkiego co tylko mógł, lecz po prostu był gorszy. Sędzia podjął dobrą decyzję, bo Witalij pomimo 40. lat jest z dnia na dzień coraz lepszy. Dobrze wyszkolonemu Adamkowi zabrakło odpowiednich gabarytów - stwierdził po pojedynku młodszy z ukraińskich braci, Władimir Kliczko (56-3, 49 KO).
Cztery najważniejsze pasy nadal w posiadaniu rodziny Kliczko. Władimir wciąż piastuje tytuł organizacji WBO, WBA i IBF, natomiast Witalij zachował WBC. Tomek Adamek z kolei znów udowodnił, że potrafi przyjąć, a i serce do walki ma jak mało kto...
- Rozumiem, że każdy wspierał dopingiem Tomka, dlatego atmosferę określam jako bardzo dobrą. Mój rywal jest świetnym bokserem, z niesamowitą szczęką i wielkim sercem do walki. Naprawdę chciał wygrać, lecz po prostu byłem tego wieczoru lepszy od niego. Pokazał jednak wielkie serce do walki - komplementował naszego rodaka jeden z największych mistrzów ostatnich lat, Witalij Kliczko (43-2, 40 KO).
Przypomnijmy, iż Ukrainiec zastopował Tomasza Adamka (44-2, 28 KO) pod koniec dziesiątej rundy.
- Chciałem wygrać, lecz byłem po prostu gorszy. Witalij jest prawdziwym mistrzem i nim pozostał. Temat zamknięty. Muszę teraz odpocząć, bo walka była wyjątkowa ciężka - powiedział zaraz po przegranym pojedynku nasz były mistrz świata dwóch kategorii Tomasz Adamek (44-2, 28 KO).
- Dziś nie był to po prostu nasz dzień. Tomek oddał swoje serce, ale nic nie dało się zrobić. Kliczko to świetny zawodnik i po prostu prawdziwy mistrz świata - przyznał szczerze Ziggy Rozalski.
Trwa walka o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej pomiędzy Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO) i broniącym tego pasa Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO). Zapraszamy wszystkich czytelników BOKSER.ORG na relację "runda po rundzie". Przedstawienie czas zacząć!!!!!
RUNDA 1:
Zazwyczajaj spokojny na początku Witalij zaczął agresywnie. Polak obniżył pozycję i unikał większości ciosów, ale 50 sekund przed końcem nadział się na bardzo mocny prawy prosty.
RUNDA 2:
Zaczęło się nieźle. "Góral" zaczał próbować, lecz ciężko było mu się przedrzeć przez długie ręce Ukraińca. 40 sekund przed końcem Tomkiem wstrząsnął prawy prosty Kliczki, a kilka sekund przed przerwą Adamek aż przykucnął po kolejnej bombie.
RUNDA 3:
Tomek próbuje, lecz nie może się przedostać przez długie ręce Witalija, który dodatkowo bardzo szeroko stoi na nogach. Ciężkich ciosów nie było, ale 10:9 dla Kliczki trzeba punktować.
RUNDA 4:
Niekoniecznie wygrana, ale na pewno najlepsza runda w wykonaniu Tomka. Doszło kilka lewych prostych, które oczywiście żadnej krzywdy mistrzowi nie zrobiły, jednak Polak w końcu zaczął unikać bomb przeciwnika.
RUNDA 5:
Ataki Tomka champion szybko ostudził dwoma kontrami z prawej ręki, a w końcówce wpakował naszemu wojownikowi jeszcze dwa bardzo mocne ciosy.
RUNDA 6:
Pod koniec pierwszej minuty Adamek liczony w narożniku po prawym krzyżowym. Ukrainiec rzucił się by dokończyć dzieła zniszczenia, lecz Tomek - jak to ma w swoim zwyczaju, dzielnie i "z jajami" dotrwał do gongu. Jest już niestety mocno porozbijany.
RUNDA 7:
Witalij kontroluje wydarzenia w ringu długim lewym prostym. Tomek lepiej chodził na nogach, dzięki czemu uniknął tych najmocniejszych uderzeń.
RUNDA 8:
Podobny obra do poprzedniego starcia. Na koniec Kliczko przestrzelił i się przewrócił, co wzbudziło owacje na trybunach. 10:9 dla Witalija.
RUNDA 9:
Tomek zaczął długim lewym prostym na głowe rywala. Potem jednak on ciosami prostymi z obu rąk, wykorzystując znaczną przewagę warunków fizycznych, rozbił twarz Polaka, któremu puchnie mocno lewe oko.
RUNDA 10:
Kliczko jak tygrys rzucił się na pretendenta, przez ponad dwie minuty ładował co miał. Nasz Wojownik ustał wszystko, aż w końcu na 41 sekund przed końcem tego starcia walkę zatrzymał sędzia w obawie o zdrowie Adamka.
Witalij Kliczko (43-2, 40 KO) obronił tytuł mistrza świata.

Już tylko godziny dzielą nas od pojedynku o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC pomiędzy Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO) a Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO). W tym temacie możecie wymieniać się opiniami na temat tej walki, a także tych pozostałych, które już się odbyły i które jeszcze przed nami.

Przed chwilą rozpoczęła się gala "Walka XXI Wieku", na której w walce wieczoru o tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej zawalczą mistrz Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO) i oficjalny pretendent Tomasz Adamek (44-1, 28 KO). Stadion zapełniony jest w 20%, przed stadionem zbierają się tłumy kibiców.
Dziś Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) zmierzy się z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO) w walce o pas federacji WBC wagi ciężkiej na wrocławskim stadionie. Swoją opinię o tym pojedynku postanowił wyrazić zawsze kontrowersyjny David Haye (25-2, 23 KO).
- Będę trzymał kciuki za Kliczko. Chciałbym aby pokonał tego polskiego głupka we Wrocławiu, zachował tytuł i zmierzył się ze mną - powiedział Anglik.
Corrie Sanders (42-4, 31 KO) jest jednym z niewielu zawodników, który miał okazję spotkać się w ringu zarówno z Witalim jak i Władymirem Kliczką, co więcej - jest jednym z niewielu, któremu udała się sztuka pokonania jednego z nich. W 2003 roku "The Sniper" pokonał przez nokaut w drugiej młodszego z braci, by 13 miesięcy później przegrać przed czasem z dzisiejszym oponentem Tomka Adamka. Zawodnik z RPA został zapytany o swój typ na dzisiejsze starcie o pas WBC królewskiej kategorii. Sanders nie ma wątpliwości - Adamek jest za słaby fizycznie, by konkurować w ringu ze starszym z braci.
- Moim zdaniem Witali jest za silny dla Adamka, który nadal jest pięściarzem z wagi półciężkiej. "Góral" nie da sobie rady - krótko skomentował Sanders.
Co ma zrobić Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), by pobić mistrza świata Witalija Kliczkę (42-2, 39 KO) i przejść do legendy boksu? - Wszystko - mówi trener Roger Bloodworth. Polak musi wykorzystać szybkość, przedrzeć się przez gardę rywala i, najważniejsze: nie może dać się trafić. Wielki bokserski wieczór w sobotę wieczorem.
Adamek powinien wziąć szanse w swoje ręce. Powinien zamienić pojedynek w bitwę, jakby to była uliczna bijatyka - mówi Sport.pl trener Sam Colonna, który krótko prowadził Adamka, m.in. przy walce z Paulem Briggsem. - Musi poprowadzić pojedynek po swojemu, nie pozwolić na to, co Kliczko zwykle robi - czyli mierzy lewą, mierzy i bum, niszczy prawą. I znów, i znów. Adamek musi zrobić to, co robił Tyson, iść do przodu zamienić ring w piekło. Kliczko będzie zaskoczony.
68 sekund Kliczko i Adamek patrzyli sobie prosto w oczy przed wielką walką o tytuł mistrza ś wiata wagi ciężkiej na wrocławskim stadionie. Odpuścił Adamek. Jeśli Polak chce w sobotę stworzyć własną legendę, odpuścić nie może nawet na chwilę.
Podczas oficjalnego ważenia, przy kłębiącym się tłumie napierających na siebie operatorów stacji TV, fotoreporterów i dziennikarzy Broniący tytułu Ukrainiec jeszcze chwilę postał, patrząc wprost w Polaka. Dał wyraźny znak, że nie pęka, że tutaj on jest królem, bo posiada pas mistrza świata należący wcześniej do Muhammada Ali, Mike'a Tysona i Lennoksa Lewisa.
Każdy z polskich fanów boksu zawodowego odlicza godziny do wielkiego pojedynku o pas WBC wagi królewskiej pomiędzy byłym mistrzem dwóch kategorii wagowych Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), a Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Kibice dyskutują na forach, eksperci spodziewają się prawdziwej ringowej wojny, a tymczasem żona "Górala" jest spokojna o swojego męża.
– Mam dobre sny, a w moim przypadku sny się sprawdzają – odpowiada. Dwie córki Adamka walkę ojca zobaczą w USA, bo zostały w domu. – Oczywiście, jeśli moja siostra, która się nimi opiekuje, włączy telewizor. A ona bardzo nie lubi oglądać walk Tomka – dodała pani Dorota.
W przedostatnim dniu Europejskiego Kongresu Kultury Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) i Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) będą bić się na pięści o tytuł mistrza świata. Kliczko w czwartek na wrocławskim rynku pokazał dokumentalny film o sobie. Scenariusz o Adamku być może kiedyś powstanie, na happy end trzeba poczekać przynajmniej do soboty.
Film Kliczków nie zdobędzie Oscara, to pewne. To produkcja propagandowa - ukraińscy bracia w tle Czarnobyla, triumfalna kariera na Zachodzie, szczęśliwe życie rodzinne, pełne atencji wypowiedzi sparingpartnerów.
Motywem przewodnim tego obrazu jest przemożna chęć wyrwania się obydwu Ukraińców z wizerunku pięściarza obijmordy i marzenie o legendzie, jaka otacza Muhammada Ali. Tyle że Ali się specjalnie nie starał, legenda "The Greatest of all Times" powstała sama. Nikt jej z mozołem nie produkował.
40-letni Witalij Kliczko ma tytuł doktora, bynajmniej nie honoris causa - z psychologii sportu. Angażuje się w ukraińską politykę na rzecz obozu pomarańczowych i byłej premier Julii Tymoszenko, ale raczej z daleka. Jego menedżer Bernd Bönte jest z wykształcenia historykiem, specjalistą literatury niemieckiej, boksem zafascynował się jako dziennikarz.
Tomasz Adamek ma plan. On chce zostać mistrzem świata w trzeciej kategorii wagowej. Bardzo tego chce. Da z siebie wszystko - mówi Roger Bloodworth "Przeglądowi Sportowemu" na kilkadziesiąt godzin przed pojedynkiem swojego podopiecznego z Witalijem Kliczką.
PS: Jest pan optymistą przed walką Tomasza z Witalijem?
Roger Bloodworth: Jestem, chociaż wiadomo, że to będzie bardzo trudny pojedynek. Tyle mogę powiedzieć.
PS: Trudny dla Adamka czy Kliczki?
RB: Dla obydwu. Witalij chyba także zdaje sobie z tego sprawę. Kibice na pewno będą bardzo zadowoleni.
Paweł Skrzecz, medalista olimpijski i trener
- Trzeba liczyć na Tomka, ale mam wątpliwości. Nie podoba mi się opuszczanie jego lewej ręki. Przy piekielnie mocnej prawej ręce Kliczki to źle wróż y. Ale w boksie szybkość jest siłą, której nie można ignorować. A Tomek jest szybszy.
Fiodor Łapin, trener Alberta Sosnowskiego, kiedy ten walczył z Witalijem Kliczką
- Szybkość nie zrekompensuje warunków fizycznych. Kliczko jest silny, sprawny i szybki jak na swoje gabaryty. Jego wiek nie ma znaczenia - przed walką z Albertem też na to liczono. Witalij przyjął mało ciosów w karierze, walczy ekonomicznie, prowadzi się idealnie. Że ma słabą technikę? Technika ma być skuteczna.
Sam Colonna, były trener Adamka
- Adamek powinien wziąć szanse w swoje ręce. Powinien zamienić pojedynek w bitwę, jakby to była uliczna bijatyka. Musi poprowadzić pojedynek po swojemu, nie pozwolić na to, co Kliczko zwykle robi - czyli mierzy lewą, mierzy i bum, niszczy prawą. I znów, i znów. Adamek musi zrobić to, co robił Tyson, iść do przodu zamienić ring w piekło. Kliczko będzie zaskoczony. Czy podejmie taką walkę?
Roger Bloodworth, obecny trener Adamka
- Michael Grant był większy niż Witalij i Tomek doskonale dał sobie radę. W tej walce najważniejsza będzie więc głowa. Wiek Ukraińca nie gra roli, wystarczy spojrzeć na Bernarda Hopkinsa [zdobył tytuł w wadze półciężkiej w wieku 46 lat]. David Haye, który ma rozmiary Tomka, nie dał rady Władymirowi, bo wyglądało na to, że nie miał planu walki. Pragnieniem Tomka jest - jako pierwszemu - zdobycie tytułów w trzech najwyższych kategoriach wagowych i gdybym nie wierzył, że musi się uda, nie byłoby mnie tutaj.
Bez względu na to, kto podniesie mistrzowski pas, wielkim wygranym sobotniej gali jest Tomasz Adamek. To dla "Górala" na stadion przyjdzie 40 tys. ludzi, walkę pokażą największe telewizje świata, w Polsce po raz pierwszy wprowadzono system pay-per-view.
W sobotnią noc skrzyżuje rękawice z niepokonanym od 2003 roku Witalijem Kliczką, który nie bez kozery nosi przydomek "Żelazna Pięść". Patrząc na gabaryty obu pięściarzy, można by dojść do wniosku, że polski Dawid będzie walczyć z ukraińskim Goliatem. Kliczko jest wyższy o 15 cm od "Górala", o 12 kg cięższy, ale w boksie najistotniejszy jest zasięg ramion, który u Witalija jest o 12 cm większy (1,91 m Adamka - 2,03 m Kliczki). Dzięki szybkości, pracy nóg, a także postępom w obronie gardą, jakie poczynił podopieczny Rogera Bloodwortha, to może być wyrównany pojedynek!
Równe 24 godziny dzielą nas od pierwszego gongu, który rozbrzmi na wrocławskim stadionie rozpoczynając pojedynek o pas WBC królewskiej wagi pomiędzy naszym Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), a Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Wielu zagranicznych ekspertów twierdziło, że "Góral" może nie poradzić sobie z presją jaka będzie na nim ciążyła podczas walki na oczach 44 tysięcy kibiców na stadionie i milionów przed telewizorami. Trener Adamka, Roger Bloodworth uspokaja - przed tak ważnym pojedynkiem Adamek nie da się rozproszyć.
- Tomasz jest bardzo spokojny, walczył już kiedyś w Polsce, to dla niego nic nowego. Był już pod presją. Wiadomo, jutrzejszego wieczora ciśnienie będzie naprawdę duże, niektórych zawodników to rozprasza. Tomek jest inny, poradzi sobie z tym - powiedział Bloodworth.

Dzisiaj o godzinie 15:00 odbyło się ważenie przed największym wydarzeniem w historii polskiego boksu, walką o mistrzostwo świata wagi cięzkiej WBC pomiędzy mistrzem Witalijem Kliczką i naszym Tomaszem Adamkiem. Mistrz okazał się równo 12 kilogramów cięższy od "Górala" Na gali we Wrocławiu zaprezentuję jeszcze trzech innych Polaków.
Mariusz Cendrowski (75,3 kg) vs Anton Sjomkin (75,5 kg)
Sadam Ali (66,5 kg) vs Boris Berg (66,2 kg)
Ola Afolabi (90,7 kg) vs Łukasz Rusiewicz (91,0 kg)
Johnathon Banks (101,0 kg) vs Ivica Bacurin (97,0 kg)
Andrzej Wawrzyk (103,0 kg) vs Devin Vargas (105,5 kg)
Mateusz Masternak (89,9 kg) vs Carl Davis (90,0 kg)
- Adamek ma niezły cios, ale nie na takiego olbrzyma, jak Kliczko. Z kimś takim trudno boksować, a co dopiero go pokonać - mówi Lou Duva.
- Pracował pan z 19 mistrzami świata, w tym z Evanderem Holyfieldem i Pernellem Whitakerem. Adamek stoi przed szansą zdobycia tytułu w trzeciej kategorii wagowej. Jest na tyle dobry, by tego dokonać?
Lou Duva: Szanse ma niewielkie. Jest naprawdę dobry, ale... walczy z Kliczką.
- Ale twierdzi, że Ukraińca się nie boi i zamierza wygrać.
LD: Wiem, że się nie boi. Ale czy wygra? Nie sądzę. Jest zbyt słaby fizycznie. Polak ma niezły cios, ale nie na takiego olbrzyma, jak Kliczko. Z kimś takim trudno boksować, a co dopiero go pokonać. Wiadomo, że przed pojedynkiem każdy ma szanse i nikogo nie można skreślać, ale w tym przypadku sensacji nie będzie. Adamek przegrywa warunkami fizycznymi.
Za walkę z Witalijem Kliczką Tomasz Adamek może zgarnąć nawet pięć milionów dolarów. Tyle nie zarabiali nawet Andrzej Gołota i Dariusz Michalczewski.
O tym, ile w sobotni wieczór zainkasuje Tomasz Adamek, krążą legendy. Najczęściej mówi się o 10 milionach złotych. Tak naprawdę jednak wszystko będzie można podliczyć dopiero za kilka miesięcy. Na razie możemy podjąć jedynie próbę szacowania zysków Tomasza Adamka.
3 mln dol? Mało!
Kluczem jest zwrot „podział procentowy". Obóz braci Kliczko oferował walkę Adamkowi już wcześniej, ale Ukraińcy upierali się przy konkretnej gaży dla „Górala". Kolejne oferty przewidywały dla niego jeden, dwa i – w końcu - trzy miliony dolarów. Adamek ze swoim menedżerem Ziggy'm Rozalskim po kolei je odrzucali. Do walki dojdzie tylko dlatego, że ostatecznie udało się osiągnąć porozumienie procentowe.
Kontraktu nie widzieliśmy, ale z naszych informacji wynika, że Adamkowi udało się wynegocjować podział 67 do 33 procent. Oczywiście na korzyść broniącego tytułu Kliczki. Jeśli to prawda, można mówić o sukcesie. Kliczkowie z reguły płacą swoim rywalom konkretną stawkę, a resztę zysków biorą dla siebie. Tak było z Albertem Sosnowskim i wieloma innymi.
Polska nadzieja na zdobycie tytułu mistrza świata WBC wagi ciężkiej, Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który 10 września we Wrocławiu stanie w ringu oko w oko z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO), w krótkim wywiadzie, uchylił rąbka tajemnicy taktyki, którą wraz ze swoim trenerem przygotowali na bój z Ukraińcem.
- To oczywiste, że będę realizował założenia taktyczne - powiedział Adamek. - Uważam się za trudnego przeciwnika, ponieważ jestem bardzo szybki i nie ustoję nawet przez sekundę w jednym miejscu. Moge swobodnie i szybko przemieszczać się w dowolną część ringu. Jestem w stanie być w ciągłym ruchu wokół ringu. A ponieważ nie jestem wielkich rozmiarów, bardzo trudno mnie trafić. Jestem gotowy, by pokazać spektakularny boks.
- Które akcje Witalija będą dla Ciebie najbardziej niebezpieczne?
TA: Ciosy z prawej. Muszę trzymać się jak najdalej od jego prawej ręki, znajdować się w ciągłym ruchu, szukać wolnego miejsca w ringu. Powinna mi w tym pomóc moja szybkość.
- Wielu krytykuje Kliczkę za "styl ośmiornicy"? Jaka jest Twoja opinia na jego temat?
TA: Witalij jest wielkim mistrzem, ale pamiętajmy, że zdobywałem już pasy mistrzowskie w niższych kategoriach, a teraz moim celem jest tytuł czempiona wagi ciężkiej. Wiem, że nie będzie to łatwe, ponieważ Witalij jest wielkim pięściarzem. W ringu wygra ten, który będzie lepszy. Pomagało mi w przygotowaniach czterech sparingpartnerów i jestem gotów na ciężką walkę.
- Co cię najbardziej motywuje?
TA: Chcę zostać mistrzem świata, boksując w Polsce - to moje wielkie marzenie. Byłem mistrzem świata w wadze półciężkiej i junior ciężkiej, a teraz spróbuję zdobyć pas w królewskiej dywizji.
Kathy Duva, szefowa grupy Main Events i zarazem promotor polskiego pretendenta do tytułu mistrza świata WBC wagi ciężkiej, Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat szans "Górala" w sobotniej walce z ukraińskim czempionem, Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO)
- Kto jest dla Pani faworytem sobotniego pojedynku?
Kathy Duva: Oczywiście, że Kliczko, który jest mistrzem świata, a jego bokserski rekord i osiągnięcia mówią same za siebie. Witalij zasługuje na miano faworyta, jednak faworyci nie zawsze wygrywają.
- Tomasz nie jest "naturalnym" ciężkim. Jak wielki problem może dla niego stanowić monstrualna różnica w warunkach fizycznych?
KD: Tak to może wyglądać z boku. Przypomnij sobie w jaki sposób Kliczkę pokonał Chris Byrd, który przecież także nie był naturalnym pięściarzem wagi ciężkiej. Wielkiemu facetowi nie jest tak łatwo poradzić sobie z poruszającym się z dużą prędkością mniejszym rywalem.
- Zna Pani dobrze Tomasza. Jak ocenia Pani jego nastawienie psychiczne do tej walki?
KD: Trudno mi sobie wyobrazić, że mogłoby być lepsze.
- Co najbardziej - poza stawką sobotniej walki - go motywuje?
KD: Każda walka jest dla niego czymś szczególnym. Tomasz za każdym razem stara się pokazać z jak najlepszej strony.
-Czy prawdą jest, że na walce z Kliczką, kończy się kontrakt Tomasza z Main Events?
KD: Jesteśmy bardzo z dotychczasowej współpracy i zamierzamy to kontynuować także po walce Tomasza z Witalijem. W polskiej prasie co jakiś czas pojawiają się różnego rodzaju plotki, które są spowodowane naszym "zbyt długim małżeństwem" i niektórzy dziennikarze, czekają aż to się w końcu rozpadnie. Ale zapewniam, ze jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej współpracy.
Słynny niemiecki trener, Fritz Sdunek, mentor mistrza świata WBC wagi ciężkiej, Witalija Kliczki (42-2, 39 KO), zapewnia, że jego zawodnik jest doskonale przygotowany do walki z polskim pretendentem, Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO).
- Tym razem Witalij sporo stracił na wadze, ponieważ będzie walczył z bardzo szybkim pięściarzem - powiedział Sdunek. - Pracowaliśmy bardzo dużo nad wytrzymałością. Witalij jest w świetnej formie fizycznej i psychicznej.
- W jaki sposób pracowaliście nad poprawą szybkości?
FS: Mieliśmy do pomocy pięciu bardzo szybkich sparingpartnerów. Czterej z nich to zawodnicy kategorii cruiser, natomiast ten piąty boksuje na co dzień w półciężkiej. Witalij wzorowo z nimi współpracował. Ponadto, prowadziliśmy m.in. zajęcia z użyciem piłek tenisowych i wiele innych ćwiczeń.
- Jak będzie wyglądała sobotnia walka?
FS: Adamek będzie bazował na swojej szybkości - będzie poruszał się szybko wokół ringu i próbował żądlić Witalija ciosami z doskoku, ale jesteśmy na to przygotowani. Naszym zadaniem - będzie wywieranie na niego ciągłej presji. W ten sposób sprawimy, że Adamek będzie musiał zwolnić. Przeanalizowaliśmy jego walkę z Grantem. To był bardzo dobry pojedynek, ale pod jego koniec widać było ile kosztował zdrowia Adamka.
- A widział pan jego ostatnią walkę z McBride`em?
FS: McBride nie jest pięściarzem wagi ciężkiej, tylko baletnicą. Witalij jest zawodnikiem zupełnie innego kalibru, co bardzo szybko udowodni w ringu. Dlatego Adamek będzie musiał walczyć jak nigdy dotąd.
- Trener Adamka, Roger Bloodworth najbardziej obawia się prawej ręki Witalija...
FS: Ale przecież on ma jeszcze lewą rękę! Myślę, że Roger powinien obawiać się ciosów Kliczki bitych z obu rąk.
- Brat Witalija, Władimir, nazywany jest "Mr Jab". Jak nazwałby pan Witalija?
FS: Nieortodoksyjnym, rozrywkowym pięściarzem.
Jak Adamek powinien walczyć z Kliczką - w dystansie, czy próbować się przebić przez jego długie ręce? Czekać na okazję, kalkulować, zachowywać zimną krew, czy nie czekać na nic i szarżować od pierwszego gongu? Faulować, denerwować i prowokować, czy walczyć szlachetnie? Być łobuzem czy dżentelmenem?
Pytań jest dużo, dużo jest też podpowiedzi. Przed pojedynkiem polskiego pięściarza o taką stawkę, z takim rywalem, każdy zna się na boksie. Każdy jest ekspertem. Wszyscy z dobrego serca mają dla Adamka rady, jak tego Kliczkę pokonać.
Trener Colonna twierdzi, że Adamek musi walczyć jak Tyson. Być agresorem. Byłem na walce Polaka z Briggsem, o której obok mówi Colonna. To była krwawa bitwa. Adamek wygrał, choć miał pęknięty nos. Kiedy rozmawiał z dziennikarzami, kapały mu z niego wielkie krople krwi. Nie było widać oczu, tak bardzo miał spuchniętą twarz.
Wieczorem 1 września w Zajeździe u Mikulskich odbyła się impreza charytatywna na rzecz hospicjum „Promyczek". Największą atrakcją była licytacja przedmiotów ofiarowanych przez Tomasza Adamka. Honorowy patronat nad akcją objął prezydent Otwocka, Zbigniew Szczepaniak, który pod koniec imprezy założył szlafrok i rękawice naszego pięściarza.
Koszulka wraz z biletem na walkę Adamka z Witalijem Kliczką osiągnęła cenę 500 zł. Prawdziwym hitem aukcji okazały się spodenki mistrza, które miał na sobie podczas walki z Jasonem Estradą. Po zaciętej licytacji spodenki, czapka i bilet na walkę powędrowały w ręce szczęśliwego nabywcy, który zobowiązał się zapłacić za nie aż 2400 złotych!
Na walkę do Wrocławia pojedzie Filip Nivette, prezes firmy Nivette Samochody Luksusowe. Razem z kolegą wylicytowali strój Tomasza, wspierając chore dzieci. Zebrani połączyli się telefonicznie z Adamkiem, który podziękował fanom i zaprosił na walkę do Wrocławia. Dzięki pomocy "Górala" hospicjum Promyczek może przyjmować nowych pacjentów i pomagać obecnym.
Już za kilkadziesiąt godzin Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) stanie przed szansą wywalczenia tytułu mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej. W sobotni wieczór na Stadionie Miejskim we Wrocławiu 'Góral' zmierzy się ze znakomitym Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO).
Eksperci z firmy UNIBET nie wierzą w Polaka i w roli zdecydowanego faworyta upatrują niepokonanego od ponad ośmiu lat ukraińskiego championa.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Kliczki - 1.14
Kliczko przed czasem - 1.50
Kliczko na punkty - 4.00
Remis - 34.00
Wygrana Adamka - 5.75
Adamek przed czasem - 12.00
Adamek na punkty - 5.50
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.70, NIE - 2.02
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.60, NIE - 2.20
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.50, NIE - 2.40
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.42, NIE - 2.65
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.33, NIE - 3.20
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.22, NIE - 3.75
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.11, NIE - 5.50
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.07, NIE - 7.00
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.02, NIE - 12.50
Czy walka rozegra się na pełnym dystansie?
TAK - 2.30, NIE - 1.55
Czy w pierwszej rundzie któryś z pięściarzy będzie liczony?
TAK - 9.00, NIE - 1.03
Kliczko w rundach 1-3 - 6.00
Kliczko w rundach 4-6 - 4.50
Kliczko w rundach 7-9 - 5.00
Kliczko w rundach 10-12 - 8.50
Adamek w rundach 1-3 - 40.00
Adamek w rundach 4-6 - 34.00
Adamek w rundach 7-9 - 34.00
Adamek w rundach 10-12 - 34.00
Kliczko w 1. rundzie - 26.00
Kliczko w 2. rundzie - 21.00
Kliczko w 3. rundzie - 25.00
Kliczko w 4. rundzie - 13.00
Kliczko w 5. rundzie - 13.00
Kliczko w 6. rundzie - 12.00
Kliczko w 7. rundzie - 12.00
Kliczko w 8. rundzie - 13.00
Kliczko w 9. rundzie - 13.00
Kliczko w 10. rundzie - 15.00
Kliczko w 11. rundzie - 17.00
Kliczko w 12. rundzie - 21.00
Adamek w 1. rundzie - 100.00
Adamek w 2. rundzie - 100.00
Adamek w 3. rundzie - 80.00
Adamek w 4. rundzie - 80.00
Adamek w 5. rundzie - 80.00
Adamek w 6. rundzie - 80.00
Adamek w 7. rundzie - 80.00
Adamek w 8. rundzie - 80.00
Adamek w 9. rundzie - 80.00
Adamek w 10. rundzie - 80.00
Adamek w 11. rundzie - 80.00
Adamek w 12. rundzie - 80.00
Zapraszamy do obejrzenia kolejnego materiału zarejestrowanego podczas środowego treningu otwartego Witalija Kliczki (42-2, 39 KO), mistrza świata federacji WBC w kategorii ciężkiej. Tym razem prezentujemy rozgrzewkę oraz walkę z cieniem "Dr Żelaznej Pięści". 40-letni Ukrainiec w sobotę zmierzy się z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO) przed ponad 40-tysięczną widownią zgromadzoną na Stadionie Miejskim we Wrocławiu.
Kiedy do Wrocławia przyjeżdża jowialny menago Tomka Adamka oraz Andrzeja Gołoty - Ziggy Rozalski, to wszystkim od razu robi się cieplej na sercu. Ziggy to facet bardzo przyjacielski. Kiedyś szliśmy do wrocławskich knajp i on zamawiał wszystkie dania, jakie były w karcie! I to po dwa razy! Ależ miał spust! Potem jednak przeszedł na sportową dietę i teraz mocno ogranicza kalorie. Schudł.
Z Polski wyjechał za Ocean w wieku 14 lat. Teraz jest milionerem. W New Jersey ma lepszy pałac niż prezydent USA. W każdym pomieszczeniu plazma. Nawet w wc. Bo po co tracić czas? Jedni zbierają znaczki pocztowe, inni monety, a Ziggy kolekcjonuje ekskluzywne auta rolls royce! Na Manhattanie w Nowym Jorku ma warsztat samochodowy i jak się śmieje: „u mnie swoje wozy naprawiała włoska mafia, a oni nie liczyli się z groszem, no to zarabiałem na nich!”. Za dwa miliony dolarów wykupił Marciano Gym (klub fitness), który ma parking dla samochodów, więc cieszy się w Nowym Jorku wzięciem. Ziggy sprzedaje do niego i 4 tysiące karnetów!
- Pogoniłem stamtąd pięściarzy, bo po treningu śmierdzieli i odstraszali inną klientelę - przewrotnie śmieje się Ziggy, ale on kocha boks. U niego trenował przecież sławny Arturo Gatti, czy Buddy McGirt! Ale także Gołota i Adamek. Z Gołotą Rozalski robił wspólne interesy: kupowali „stare kwadraty” w Nowym Jorku, wyburzali dawne budynki, stawiali nowe osiedla i sprzedawali.
Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) i Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) dali wczoraj przedsmak tego, co czeka nas 10 września. Do ich bitwy coraz bliżej. Ostatni raz tylu ludzi w centrum handlowym Magnolia we Wrocławiu było pewnie podczas otwarcia czytamy w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".
Tłum zgromadził się wokół ustawionego ringu oraz na piętrze. Wszyscy przyszli dla Tomasza Adamka. Całość poprowadził Michael Buffer, najsłynniejszy ringowy konferansjer świata. Kilka minut po piętnastej przy dźwiękach utworu Funky Polak „Pamiętaj" na ruchomych schodach pojawił się Adamek. Od razu kupił publiczność. – Dzisiaj normalny dzień pracy, a was zebrało się tu tak dużo. Dziękuję. Od razu widzę, ilu mam fanów. Pokażę wam dzisiaj walkę z cieniem, a później do zobaczenia w sobotę! – przemawiał Tomek i zaczął zajęcia.
Po kilku minutach tymi samymi schodami zjechał Witalij Kliczko. Nasz bokser od razu to zauważył, ale tylko zaczął się śmiać, nie przerywając swojego pokazu. Ukrainiec ze swoim trenerem Fritzem Sdunkiem usiadł w pierwszym rzędzie i nawet na chwilę nie oderwał wzroku od Polaka. Później tylko tajemniczo się uśmiechał, lecz przez cały czas z nikim nie rozmawiał. Tomek skończył, usłyszał burzę braw, a wśród klaskających był też Witalij...
Przedstawiamy kolejny materiał z dzisiejszego otwartego treningu Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), który już w sobotę stanie przed szansą odebrania tytułu mistrzowskiego federacji WBC w wadze ciężkiej Witalijowi Kliczce (42-2, 39 KO). 34-letni "Góral" tarczuje ze swoim szkoleniowcem Rogerem Bloodworthem.
Dajcie go tu! Dajcie go nam! - krzyczały dziewczyny, gdy Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) trenował w galerii Magnolia. Nie spuszczał go z oka mistrz świata i sobotni rywal Witalij Kliczko (42-2, 39 KO). Adamek wreszcie wyjechał z leśnej głuszy, w której się ukrywa, i wpadł prosto w łupiące po głowie rytmy techno o 110 decybelach. Trenował przy nich na ringu ustawionym w głównym pasażu galerii.
Po raz pierwszy Polak był tak bardzo schowany przed kibicami przed pojedynkiem i po raz pierwszy został zmuszony do udziału w reklamowym show przed walką. Bo im więcej transmisji w systemie pay-per-view zostanie sprzedane, tym więcej zarobi Adamek.
Miejscowość, gdzie przygotowuje się do walki z Kliczką polski pięściarz po powrocie z USA i z Gilowic, jest oddalona o 40 km od Wrocławia. Jej nazwa jest pilnie strzeżoną tajemnicą, aby nikt mu nie przeszkadzał.
Czegoś takiego dotąd w karierze Adamka nie było. Polak zawsze słynął z żelaznej psychiki. Do ostatniego dnia przed walkami, a nawet w dniu pojedynków, spotykał się z przyjaciółmi, kibicami, dziennikarzami. Teraz - również po raz pierwszy, jeśli nie liczyć krótkiej sesji w łódzkiej Manufakturze przed pojedynkiem z Andrzejem Gołotą - znalazł się w samym środku tłumu kibiców. Można podejrzewać, że gdyby miał wybór, nie pojawiłby się w napakowanej ludźmi Magnolii. Sklepy opustoszały, przez zbity, tysięczny tłum wokół ringu nie można się było przedrzeć.
W środę odbył się otwarty trening Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) i Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) przed sobotnią walką o tytuł mistrza świata federacji WBC. Obaj bokserzy zadziałali jak magnes na klientów jednego z wrocławskich centrów handlowych.
Obaj zawodnicy zakończyli już okres przygotowawczy do walki XXI wieku. Do walki intensywnie przygotowywali się przez ponad dziesięć tygodni. Otwarte zajęcia, które odbyły się w Magnolia Park miały zatem charakter promocyjny.
Pierwszy na ringu zaprezentował się "Góral". Po krótkiej rozgrzewce, wraz z trenerem Rogerem Bloodworthem pokazali próbkę swoich umiejętności. Jak dowiedziała się Interia.pl, Polak po środowym treningu udał się na prywatne spotkanie z kardynałem Henrykiem Gulbinowiczem.
Po kilku minutach pojawił się starszy z braci Kliczko. Co ciekawe, Ukrainiec przywitał się z publicznością w języku polskim. Później swój wywód kontynuował jednak w języku angielskim.
Przed chwilą zakończył się trening medialny Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) oraz naszego Tomasza Adamka (44-1, 28 KO). Przedstawiamy skrót treningu mistrza świata WBC wagi ciężkiej, a jeszcze dziś zaprezentujemy rozszerzone relacje z treningów.
Kibice z całego świata, śledzący rywalizację o prymat w wadze ciężkiej, z niecierpliwością oczekują sobotniej walki Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO). Pojedynek będzie transmitowany za Oceanem przez kanał HBO na żywo i z odtworzenia zaraz przed walką Yuriorkisa Gamboa (20-0, 16 KO) z Danielem Ponce De Leonem (41-3, 34 KO).
- To tak jakby Witalij Kliczko wystąpił w undercardzie walki Yuriorkisa - żartuje promotor Kubańczyka, Ahmet Oener. - W Stanach prawie nikt nie jest zainteresowany walkami w wadze ciężkiej oraz braćmi Kliczko. Nudny i słaby pojedynek Władimira z Haye`em, na pewno nie poprawił reputacji "królewskiej dywizji" w Ameryce. Kanał HBO wykupił walkę Kliczki z Adamkiem tylko dlatego, że ten drugi ma amerykańskiego promotora i większość swoich walk stoczył w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że będzie to jednostronny pojedynek, po którym Amerykanie szybko stracą swoje - i tak mizerne - zainteresowania Kliczką.
Adamek był i jest pięściarzem wagi półciężkiej, maksymalnie junior ciężkiej. Nie ma fizycznie szans na to, by "naruszył" Witalija. Oczywiście, że Kliczko chwali swojego przeciwnika. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż za każdym razem, od momentu swojego powrotu, Witalij zapowiada, że będzie walczył z "najsilniejszym na świecie pretendentem do tytułu"? To jest śmieszne! W tej walce nie ma żadnej intrygi - drwi turecki promotor.
Przed chwilą zakończył się trening medialny Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) oraz Witalija Kliczki (42-2, 39 KO). Przedstawiamy skrót treningu "Górala", jeszcze dziś zaprezentujemy rozszerzone relacje z treningów.

Przed chwilą zakończył się trening medialny Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) oraz Witalija Kliczki (42-2, 39 KO). Już za kilka minut na BOKSER.ORG obszerne materiały wideo z tego wydarzenia.
Już w najbliższą sobotę na stadionie we Wrocławiu w pojedynku o pas WBC wagi królewskiej spotkają się 40-letni Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) oraz były mistrz dwóch kategorii wagowych Tomasz Adamek (44-1, 28 KO). Dziś na swoim blogu jeden z najbardziej cenionych dziennikarzy piszących o boksie, Dan Rafael podzielił się z kibicami swoimi odczuciami na temat zbliżającego się starcia. Rafael jest pod ogromnym wrażeniem determinacji "Górala" i jego zdaniem Adamek, w przeciwieństwie do Davida Haye'a (25-2, 23 KO) zrobi wszystko, by zdobyć tytuł.
- Kiedy usłyszałem, że walka jest dograna, nie dawałem Adamkowi zbyt wielkich szans na pokonanie starszego z braci, który jest silniejszy i niepokonany w ostatnich siedmiu pojedynkach, które stoczył po powrocie. Jednak teraz widzę wyraźną różnicę między Polakiem, a Davidem Haye'em i jestem przekonany, że Adamek wyjdzie do ringu z myślą o wygranej bez względu na wszystko - pisze ceniony dziennikarz, który jeszcze niedawno jako pewnego zwycięzcę wskazywał Ukraińca.
- Nawet jeśli Adamek przegra, wątpię by próbował szukać wymówek tak jak Haye. Polak może i nie mówi dużo na konferencjach, nie jest typem showmana, jednak w ringu jest gotów zostawić serce dla wygranej. W przeciwieństwie do Anglika, Adamek nie będzie bał się zaryzykować - zapewnia Rafael.
Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) w najbliższą sobotę na Stadionie Miejskim we Wrocławiu stanie do kolejnej obrony pasa mistrza świata WBC wagi ciężkiej. Wszystko wskazuje na to, że 40-letni Ukrainiec po raz kolejny stanie do walki znakomicie przygotowany pod względem taktycznym i kondycyjnym.
Starszy z braci Kliczko starannie pracował z kilkoma sparingpartnerami nad techniką wyprowadzanych przez siebie ciosów, które mają dać mu zwycięstwo nad "Góralem" z Gilowic. Ćwiczył także swój refleks na - tradycyjnych dla niego - wielogodzinnych sesjach ping-pongowych. Skrupulatnie budował schematy taktyczne, bez których trudno dzisiaj odnosić w boksie sukcesy. Ale w przygotowaniach do jego walki z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO) zabrakło jednego bardzo ważnego elementu, który nieraz pomagał mu w odnoszeniu zwycięstw - sportowej złości. Faktem jest bowiem, że arogancja, czy nieraz wręcz bezczelność ringowych oponentów, dawały Witalijowi (jak i jego młodszemu bratu Władimirowi) dodatkową motywację.
Ale tym razem jest inaczej. Adamek nie rzuca w Ukraińca wyzwiskami jak Samuel Peter, nie porównuje do ośmiornicy jak Shannon Briggs, nie nosi koszulki przedstawiającej ścięte głowy jego i brata jak David Haye, ale zachowuje się dość powściągliwie, obiecując rozwiązać wszystko między linami ringu.
Witalij na konferencjach prasowych czaruje nietuzinkową elokwencją, erudycją i w pewnym sensie także urokiem osobistym. Trudno uwierzyć, że są na świecie ludzie (ze świata sportu i polityki), którzy w sposób szczególny wyprowadzili go z równowagi i których traktuje jak swoich zaprzysięgłych wrogów. Oto jak wygląda ta niecodzienna top-lista:
Od 300 dol. za zwycięstwo w ligowym meczu Gwardii Warszawa, porażki w Łodzi i lania w sparingach od Przemysława Salety zaczęła się wielka kariera braci Kliczków.
- Tak, tak, Władimir Kliczko walczył dla Gwardii, ale jestem pewien, że i Witalij walczył. Kto ich by tam wtedy rozpoznał, chłopaków za 200 dol.! - wspomina Zbigniew Raubo, ówczesny asystent trenera Gwardii Huberta Okroja.
Malownicze to, pociągające, ale chyba nieprawdopodobne.
Było tak, że Okrój i drugi trener Gwardii Paweł Skrzecz dzwonili do znajomych z wyjazdów na turnieje bokserskie i załatwiali pięściarzy do coraz bardziej podupadającej ligi. Zgodnie z przepisami w każdej drużynie mogło być dwóch obcokrajowców. Najtrudniej było w wagach ciężkich.
- Czas przygotowań się skończył. Pora na bitwę - mówią zgodnie Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) i Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) przed sobotnią walką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Zmierzą się we Wrocławiu o pas federacji WBC, który kiedyś należał do legendarnych Muhammada Ali, Mike'a Tysona i Lennoxa Lewisa.
Kiedy Kliczko i Adamek do Wrocławia przyjechali po raz pierwszy, był maj, a do ich starcia pozostawało 108 dni. W poniedziałek, gdy spotkali się ponownie, od wyjścia na ring dzieliło ich jedynie 128 godzin. Ukrainiec i Polak są po kilkutygodniowych obozach przygotowawczych, w tym tygodniu trenować będą jedynie lekko, koncentrując się na nakręcaniu zainteresowania pojedynkiem. Po to była wczorajsza konferencja prasowa, po to będą pokazowe treningi w centrum handlowym i piątkowa ceremonia ważenia. Dlatego wreszcie ich starcie organizatorzy namiętnie określają polską walką XXI wieku.
Sobotni pojedynek na nowym stadionie we Wrocławiu obejrzy wprawdzie komplet ponad 40 tys. widzów, ale teraz gra idzie o to, ilu ludzi zdecyduje się zobaczyć ją w telewizji. Po raz pierwszy w Polsce walka transmitowana będzie w systemie pay-per-view. Aby ją obejrzeć, trzeba zapłacić 40 zł.
Pewnie właśnie dlatego w poniedziałek we Wrocławiu za stołem konferencyjnym zasiadło aż 12 osób, a każda z nich, od promotorów czy trenerów po przedstawicieli miasta i telewizji, zachwalała jak wielkie będzie to wydarzenie. - Tych 40 zł po prostu nie możecie wydać lepiej - zapewniała Kathy Duva z firmy Main Events, reprezentującej Polaka.
Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) oraz Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) po raz ostatni spotkali się na konferencji prasowej promując swoją sobotnią potyczkę. W środę obaj odbęda treningi dla prasy, w piątek się zważą, by w sobotę po 23. wyjść na ring Stadionu Miejskiego we Wrocławiu.
Dziś było jeszcze spokojnie, ale gdy obaj stanęli twarzą w twarz, żaden z nich nie chciał odpuścić...
Dziś po południu we Wrocławiu odbyła się ostatnia konferencja prasowa poświęcona pojedynkowi Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Po części oficjalnej oraz odpowiadaniu na pytania dziennikarzy, główni bohterowie sobotniej gali po raz kolejny spojrzeli sobie głęboko w oczy... Więcej materiałów z Wrocławia na Bokser.org już niebawem...
- To Kliczko musi się bać, że straci pas. Ja nie mam nic do stracenia - mówi Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) na kilka dni przed wyczekiwanym od miesięcy pojedynkiem z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), mistrzem świata federacji WBC w kategorii ciężkiej. Już niebawem na Bokser.org obszerne materiały z ostatniej konferencji prasowej przed sobotnią potyczką.
Przygotowania Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) do walki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) decyzją trenera Rogera Bloodwortha odbywały się w ukryciu przed kamerami. Jedynie dwie potężne telewizje, amerykańska HBO i niemiecka RTL, mogły odwiedzić najlepszego polskiego pięściarza na treningu. Od jednej z nich otrzymaliśmy materiał zarejestrowany podczas zajęć Adamka z Tylerem Woodmanem, trenerem od przygotowania fizycznego. Dzisiaj prezentujemy czwartą, ostatnią część materiału z treningu pretendenta do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Już dziś o godzinie 15:00 we wrocławskim Ratuszu "Góral" po raz kolejny stanie oko w oko z Ukraińcem na ostatniej konferencji prasowej przed sobotnim pojedynkiem.
Adamek wygra z Kliczką. A wie pan dlaczego? Kiedy ze mną trenował, był bardzo sprytnym bokserem. Niemożliwe, by przestał nim być. Co najwyżej stanie się jeszcze sprytniejszy, w końcu ma na koncie kilka walk więcej - mówi Buddy McGirt, były szkoleniowiec Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), który już za kilka dni zmierzy się z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) w potyczce o tytuł mistrzowski federacji WBC w wadze ciężkiej.
Przegląd Sportowy: Widzi pan szanse Tomasza Adamka w starciu z Witalijem Kliczką?
Buddy McGirt: O tak! Dla mnie ten pojedynek zapowiada się bardzo interesująco, bo należę do tych, którzy Adamka nie skreślają. Więcej – jestem przed tą walką optymistą.
PS: Skąd się bierze pana optymizm? Polak jest od Kliczki niższy, lżejszy, słabszy fizycznie. Ich doświadczenia w wadze ciężkiej nie ma co porównywać...
BM: Tomasz pokazał, że jest wystarczająco dobry, by boksować z dużymi kolesiami. A nawet ich pokonać. Mnie przekonał dotychczasowymi pojedynkami w wadze ciężkiej. Nadszedł czas, by zmierzył się nawet z kimś tak dużym i dobrym jak Kliczko.
10 września ok. godz. 23.00 polski góral, Tomek Adamek zabiega ukraińskiego robota Kliczkę i zostanie mistrzem świata wszechwag WBC na wrocławskim stadionie, który… jest za długi. Nie jestem pierwszym naiwnym i wiem, że nawet największe imprezy sportowe, tak fajnie wyglądające w telewizji przy pełnych trybunach, często są organizowane na ostatni moment, z dużą dozą improwizacji. Nadchodząca (10 września) walka Adamek-Kliczko we Wrocławiu przebija jednak wszystko!
Z ramienia Ziggy Rozalskiego, a potem także i telewizji Polsat, współorganizowałem dwie wrocławskie walki Andrzeja Gołoty w Hali Ludowej (bo taka była wtedy jej nazwa). Przed pierwszą, z dwukrotnym mistrzem świata wszechwag Amerykaninem Timem Witherspoonem w 1998 roku, z obłędem w oczach przybiegł do mnie mój późniejszy i dzisiejszy przyjaciel Ziggy i rzekł błagalnie:
- Bartek, red. Andrzej Kostyra miał zrobić oficjalny, piękny i kolorowy program na tę walkę, zaczął nawet zbierać materiały, lecz pojechał na urlop i zostaliśmy z ręką w nocniku. Ratuj!
- Ile mam czasu? - zapytałem nieśmiało.
- Dzisiejszą noc - wypalił Ziggy nie patrząc mi w oczy.
Zdążyłem. Program wyszedł bardzo fajny i mogę się nim pochwalić do dziś. Przy tej polsatowskiej i „piastowskiej” (taaa, mieliśmy jeszcze wtedy takie piwo we Wrocławiu, wówczas właścicielem browaru był Ryszard Varisella) imprezie było trochę polityki i lansowania Władka Frasyniuka, co się Rozalskiemu nie podobało. Ja też miałem swoich wrogów, którzy wieczorem w drukarni kazali usunąć moje nazwisko, jako autora oficjalnego programu na ową walkę Gołoty. Honorowy Ziggy na to się nie zgodził. Zbyt późno zdał sobie także sprawę, że wyznaczono za wysokie ceny biletów. Był wściekły, lecz było już za późno na zmianę! I stał się paradoks, bo bezpośrednia transmisja Polsatu z tej gali, to do dziś niepobita liczba widzów przed telewizorami, jeśli chodzi o wydarzenie sportowe, natomiast, żeby zapełnić samą Halę Ludową, trzeba było w ostatnim momencie rozdać za darmo bardzo wiele wejściówek!
W wydrukowanym programie zawodów nie było nic o tzw. przedwalkach, bo te kontraktowano niemal do ostatniego momentu przed galą. A pojawiły się takie nazwiska, że do dziś możemy mówić, iż była to najlepiej obsadzona bokserska impreza w Polsce, o co zadbała grupa zawodowa Main Events. Witherspoon, Gołota, Jesus Chavez, Jeremy Williams, Tonczo Tonczew itd. No i amerykański ring, przywieziony przez Ziggy’ego, pozostał w naszej Gwardii Wrocław, acz potem były jeszcze o niego nieprzyjemne boje. Rozalski twierdził, że nie taka umowa była...
Michael Buffer będzie zapowiadał walkę Adamek - Kliczko. Najsłynniejszy anonser walk bokserskich 10 września spodziewa się we Wrocławiu wielkiego pojedynku. Pewnie wie, co mówi. W branży jest już 30 lat.
Magazyn "PS": Będzie pan zapowiadał największą walkę w boksie zawodowym w Polsce. Wie pan coś o naszym kraju?
Michael Buffer: Wiem, wiem. Do Polski przyjadę cztery dni przed pojedynkiem Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką. Widziałem już wiele walk, ale ta zanosi się na wyjątkową. Do tego to miasto... Witalij przed kilkoma dniami opowiadał mi, jak piękny jest Wrocław. I to nie była krótka opowieść. Do tego fantastyczny stadion. Wiem, że budowa trwać ma prawie do samej walki, ale na zdjęciach prezentuje się pięknie. Na trybunach zasiądzie ponad czterdzieści tysięcy ludzi, co sprawi, że poczuję dodatkowe emocje.
- Jest pan kibicem Kliczków?
MB: Zapowiadałem już wiele walk ukraińskich braci, przyjaźnimy się. Jednak nie powiem w tym przypadku, że będę kibicować Witalijowi. Przecież od trzydziestu lat znam Kathy Duvę i ludzi z Main Events, czyli firmy promującej Adamka, a wasz bokser jest wyjątkowym gościem.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Robertem Kantyką, gospodarzem lokalu "Pedro" w Gilowicach, rodzinnej miejscowości Tomasza Adamka (44-1, 28 KO). To właśnie w tym miejscu kibice i znajomi "Górala" od lat gromadzą się, aby wspólnie oglądać jego ringowe występy. Nie inaczej będzie za pięć dni, kiedy to polski pięściarz zmierzy się z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) i spróbuje zdobyć tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej.
W ubiegłą środę w austrackiej miejscowości Going Am Wilden Kaiser Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) spotkał się z polskimi dziennikarzami. Głównym tematem konferencji był pojedynek z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), który odbędzie się już w najbliższą sobotę na 40-tysięcznym we Wrocławiu. Tym razem mistrz świata federacji WBC w kategorii ciężkiej opowiada, dlaczego w pewnym momencie musiał przerwać swój obóz treningowy i na kilka dni udać się na rodzinną Ukrainę, gdzie doszło do aresztowania byłej premier tego kraju Julii Tymoszenko.
Dwa i pół miesiąca trwały przygotowania Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) do największego wyzwania w dotychczasowej karierze. Formę na pojedynek z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) 34-letni Polak wykuwał najpierw w Jersey City (New Jersey), a po miesiącu przeniósł się do Bushkill (Pensylwania). Od czwartku "Góral" jest już w swojej ojczyźnie i oczekuje na potyczkę z ukraińskim gigantem, która odbędzie się w sobotę na stadionie we Wrocławiu.
Przygotowania do pojedynku o tytuł federacji WBC w kategorii ciężkiej Adamek rozpoczął 15 czerwca. Tego dnia w Jersey City pojawili się jego główny szkoleniowiec Roger Bloodworth oraz Tyler Woodman, trener od przygotowania fizycznego. W gymie należącym Ziggy'ego Rozalskiego, menedżera Adamka, zespół najlepszego polskiego pięściarza pracował przez niespełna cztery tygodnie. W tym czasie pięściarz z Gilowic skupiał się głównie na przygotowaniach siłowych z Woodmanem. Oczywiście nie zabrakło również zajęć typowo bokserskich, prowadzonych przez Bloodwortha.
- Trenowaliśmy prawie 4 tygodnie ciężko nad siłą i wytrzymałością. Rano zaczynałem trening z Rogerem, potem od południa ciężkie przygotowania w Tylerem. Weekendy miałem wolne od pracy, wtedy się regenerowałem. Kondycja i forma poszły w górę, treningi były bardzo ciężkie, ale czuję się po nich dobrze - tak Adamek podsumował przygotowania w New Jersey.
11 lipca ekipa "Górala" przeniosła się do Pensylwanii. Podobnie jak przed ostatnim, kwietniowym pojedynkiem Adamka z Kevinem McBride'em, bazę polskiego boksera stanowiła miejscowość Bushkill, położona w paśmie górskim Poconos. Po tygodniu zajęć polski bokser stoczył swój pierwszy sparing z Malikiem Scottem (32-0, 11 KO), a po upływie kolejnych siedmiu dni dołączył do niego Deontay Wilder (18-0, 18 KO), brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Obydwaj rośli pięściarze (193 centymetry Scotta, 201 cm Wildera) nie zawodzili oczekiwań byłego mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych.
W drugiej połowie sierpnia odwiedziliśmy Gilowice, rodzinną miejscowość Tomasza Adamka (44-1, 28 KO). Zapraszamy do wysłuchania drugiej części wywiadu z Dariuszem Kudzią, współżałożycielem i szkoleniowcem w klubie "Cios-Adamek", a także wieloletnim znajomym najlepszego polskiego pięściarza. Rozmawiamy o młodości "Górala", jego pierwszych bokserskich krokach, zawodowej karierze oraz najbliższym wyzwaniu - pojedynku z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej.
Przygotowania Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) do walki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) decyzją trenera Rogera Bloodwortha odbywały się w ukryciu przed kamerami. Jedynie dwie potężne telewizje, amerykańska HBO i niemiecka RTL, mogły odwiedzić najlepszego polskiego pięściarza na treningu. Od jednej z nich otrzymaliśmy materiał zarejestrowany podczas zajęć Adamka z Tylerem Woodmanem, trenerem od przygotowania fizycznego. Dzisiaj prezentujemy trzecią część materiału z treningu pretendenta do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej.
Wyczekiwana w Polsce jak i na całym świecie walka pomiędzy Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), a aktualnym mistrzem WBC - Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO), zbliża się dużymi krokami. Już za tydzień nasz "Góral" z Gilowic stanie do tej najważniejszej potyczki w karierze.
Z tej okazji zapytałem kilku bokserów i ludzi związanych z tą dyscypliną o ich opinie na temat pojedynku, jak i o szanse Polaka. Jak się okazało zdania, są podzielone. Zobaczcie państwo sami.
Iwona Guzowska - była polska pięściarka, obecnie posłanka PO: Kto wygra? Zobaczymy 10 września. Szanse Tomka w mojej ocenie nie są takie małe. Oczywiście mam świadomość przewagi fizycznej Witalija, który oprócz imponującego wzrostu, naturalnej ciężkiej wagi, ma trudne do zignorowania zalety, takie jak dobra technika połączona z myśleniem. Z kolei Tomek wie, po co wchodzi do ringu. Jest szybki, dynamiczny, technicznie znakomity. To, co ma najmocniejszego to wiara w zwycięstwo, determinacja i serce do walki. Jeżeli te atuty zignoruje Kliczko - przegra. Niech tak się stanie!
Lolenga Mock - bokser. Były rywal Dawida Kosteckiego: Kliczko zwycięży, choć nie przekreślam szans Adamka na wygraną. Adamek jest bardzo dobrym bokserem, świetnie wyszkolonym, jednakże w mojej opinii polegnie.
Francisco Palacios - pretendent do tytułu mistrza świata WBC: Myślę, że Adamek ma duże szanse na zwycięstwo. On jest bardzo inteligentym bokserem, walczy mądrze. Wierzę w niego.
Przygotowania Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) do walki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) decyzją trenera Rogera Bloodwortha odbywały się w ukryciu przed kamerami. Jedynie dwie potężne telewizje, amerykańska HBO i niemiecka RTL, mogły odwiedzić najlepszego polskiego pięściarza na treningu. Od jednej z nich otrzymaliśmy materiał zarejestrowany podczas zajęć Adamka z Tylerem Woodmanem, trenerem od przygotowania fizycznego. Dzisiaj prezentujemy drugą część materiału z treningu pretendenta do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej.
Robert Helenius (16-0, 11 KO) w ciągu półtora roku zwyciężył przed czasem aż trzech byłych mistrzów świata i dość niespodziewanie stał się jednym z bardziej cenionych bokserów w wadze ciężkiej. Olbrzym z Finlandii wypowiedział się ostatnio na temat zbliżającej się wielkimi krokami walki Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z mistrzem świata federacji WBC Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO), do której dojdzie dokładnie za tydzień na Stadionie Miejskim we Wrocławiu.
- Nie wiem czy ktoś rozmiarów Adamka jest w stanie zwyciężyć z Witalijem, naprawdę trudno powiedzieć. Z pewnością jednak Polak jest w szczytowej formie swojej kariery i spróbuje pokonać mistrza. Moim zdaniem będzie niestety trochę za mały na to. Najwyższy czas by ktoś przełamał dominację braci Kliczko, jednak jeżeli Witalij będzie tak przygotowany jak bywał ostatnio, to zdominuje tę walkę. Według mnie Kliczko - jak to ma w swoim zwyczaju, zdominuje rywala szczególnie lewym prostym - powiedział wysoko notowany w każdej z czterech organizacji Helenius.
Zaraz po lądowaniu ekipy Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) na warszawskim lotnisku Okęcie, rozmawialiśmy z Rogerem Bloodworthem, szkoleniowcem polskiego zawodnika. Co zrozumiałem, amerykański trener nie chce zdradzać zbyt wiele szczegółów dotyczących strategii "Górala" na starcie z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), zapewnia natomiast, że jego podopieczny do największego wyzwania w swojej karierze przygotowany jest znakomicie.
Cyfrowy Polsat podpisał umowę na walkę Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczką (56-3, 49 KO). W systemie pay-per-view oglądanie gali będzie kosztowało 39,90 zł. Ludzie w Polsacie byli od dawna przekonani, że do podpisania umowy dojdzie i dlatego mimo wszystko przygotowywali się do tego wieczoru. To dlatego teraz bez problemu nadawca da sobie radę z tym sporym przedsięwzięciem - czytamy w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".
– Rzeczywiście, nie jest dla nas za późno. Szykowaliśmy się, bo byliśmy przekonani, że w końcu i tak podpiszemy umowę – mówi nam szef sportu w Polsacie Marian Kmita. Już teraz wiemy, że Polsat zainstaluje swoje studio na stadionie. Poprowadzi je Mateusz Borek, a jego gośćmi będą Przemysław Saleta i Janusz Pindera. Polsat planuje też rozstawienie reporterów przy ringu i w strefie VIP. Rozmowy będą przeprowadzali Paweł Wójcik i Jerzy Mielewski. Komentarz to oczywiście duet Jerzy Kulej i Andrzej Kostyra.
– Wysyłamy swój wóz i kilka kamer – mówi Kmita, który liczy, że Polsatowi uda się pokazać na swojej antenie wszystkie walki gali. – Plan minimum jest taki, żeby zacząć studio o godzinie 19.30. Jest jednak szansa, że uda się wcześniej. Zależy to od tego, jak dogadamy się z RTL. Na razie rozmawiamy, bo dopiero podpisaliśmy umowę, ale istnieje szansa, że pokażemy wszystkie walki – mówi Kmita. I rzeczywiście, wiele wskazuje na to, że RTL będzie produkowało sygnał od samego początku gali, a wtedy studio Polsatu rozpoczęłoby się o 17.30.
W drugiej połowie sierpnia odwiedziliśmy Gilowice, rodzinną miejscowość Tomasza Adamka (44-1, 28 KO). Od 2005 roku, w którym "Góral" pokonał Paula Briggsa i zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata, istnieje tam klub o nazwie Cios-Adamek. Jednym z jego założycieli był nasz rozmówca Dariusz Kudzia, główny szkoleniowiec gilowickiej drużyny, którego zapytaliśmy o początki, działalność, zawodników oraz dalsze perspektywy stojące przed kierowanym przez niego zespołem.
Przygotowania Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) do walki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), decyzją trenera Rogera Bloodwortha, odbywały się w ukryciu przed kamerami. Jedynie dwie potężne telewizje, amerykańska HBO i niemiecka RTL, mogły odwiedzić najlepszego polskiego pięściarza na treningu. Od jednej z nich otrzymaliśmy materiał zarejestrowany podczas treningu siłowo-kondycyjnego Polaka z Tylerem Woodmanem. Dzisiaj prezentujemy pierwszą część, gdzie "Góral" walczy z cieniem z ogranicznikiem na nogach. Jutro kolejna część przygotowań.
Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) nie jest faworytem zaplanowanej na przyszłą sobotę walki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Szkoleniowcowi Polaka, Rogerowi Bloodworthowi nie przeszkadza to jednak twierdzić, że 10 września we Wrocławiu Ukrainiec nie będzie miał szans na zwycięstwo, jeśli potyczki z jego podopiecznym nie potraktuje w stu procentach poważnie.
- Kliczkowie to bardzo mądrzy ludzie. Inaczej nie zdominowaliby wagi ciężkiej w ostatnich dziesięciu latach. Bracia to szachiści i dobrze wiedzą, co robią. Nie sądzę, aby Witalij miał zlekceważyć Adamka. Jestem przekonany, że oglądał jego walki i miał okazję się przekonać, jak rozwija się z każdym kolejnym pojedynkiem. Dlatego do walki będzie przygotowany, nie może być inaczej. To wojownik, który wychodzi na ring, aby walczyć. Wojownikiem jest też Tomasz i dla niego również liczy się prawdziwa walka - argumentuje Bloodworth.
Pojedynek z Kliczką będzie siódmą walką 34-letniego Adamka w wadze ciężkiej i piątą, w której jego głównym szkoleniowcem będzie Bloodworth. Pierwsze dwie potyczki w królewskiej kategorii (z Andrzejem Gołotą i Jasonem Estradą) "Góral" stoczył pod okiem swojego wieloletniego trenera Andrzeja Gmitruka.
W ubiegłą środę w austrackiej miejscowości Going Am Wilden Kaiser Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) spotkał się z polskimi dziennikarzami. Głównym tematem konferencji był pojedynek z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), który odbędzie się już w następną sobotę we Wrocławiu. Przedstawiamy kolejną część nagrania, w której 40-letni mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej opowiada między innymi o trzech powodach, dla których nigdy nie zmierzy się ze swoim młodszym, 35-letnim bratem Władimirem.
Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) z uznaniem wypowiada się o umiejętnościach Tomasza Adamka (44-1, 28 KO). Tym razem rozmawiał z niemieckim magazynem "TV-movie" i znów nie szczędził "Góralowi" pochlebnych opinii.
- Tomasz jest prawdziwym twardzielem, dużo większym wojownikiem niż David Haye. Ma naprawdę charakter do tego sportu, a do tego dobrą technikę oraz umiejętności. To będzie prawdziwa wojna, bo on da z siebie wszystko - powiedział mistrz świata wagi ciężkiej według federacji WBC.
Najlepszy obecnie polski koszykarz, gwiazdor NBA Marcin Gortat będzie gościem na walce Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). - To prawda, pojawi się z ojcem i bratem - powiedziała Kinga Szmyd, PR manager w firmie SMG Polska, która jest operatorem wrocławskiego stadionu na Pilczycach.
WYGRAJ BILETY NA ADAMEK-KLICZKO >>
Przypomnijmy, że ojciec Marcina, Janusz, jest dwukrotnym medalistą olimpijskim w boksie, a po zakończeniu kariery zawodniczej pracował jako trener m.in. z Tomaszem Adamkiem. Robert, brat Marcina, to natomiast wielokrotny mistrz Polski amatorów i niepokonany - w dziesięciu zawodowych walkach - pięściarz i sędzia bokserski.
Przedstawiamy kolejną porcję zdjęć z obozu treningowego Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) w austriackiej miejscowości Going Am Wilden Kaiser. 40-letni Ukrainiec kończy przygotowania, a dziś ma odbyć ostatni sparing. Jego przyjazd do Wrocławia planowany jest na niedzielę, a już w poniedziałek odbędzie się ostatnia konferencja prasowa poświcona pojedynkowi z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO).
Dziś Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) odbędzie ostatni sparing w obozie treningowym przed pojedynkiem z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO). Jako miejsce przygotowań do walki z polskim pięściarzem Ukrainiec tradycyjnie wybrał miejscowość Going Am Wilden Kaiser, położoną w austriackich Alpach.
Mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej i jego szkoleniowiec Fritz Sdunek już jutro mają obrać kurs na Wrocław, gdzie spodziewani są w niedzielę. W stolicy Dolnego Śląska 40-letni Kliczko będzie odbywał już tylko lekkie treningi podtrzymujące fizyczną formę. Ukrainiec weźmie też udział w trzech tradycyjnych spotkaniach z mediami - poniedziałkowej konferencji prasowej, treningu otwartym (wtorek lub środa) oraz piątkowej ceremonii ważenia.
- Witalij jest w znakomitej formie fizycznej. Na sparingach wyglądał bardzo dobrze. Główna część przygotowań do walki z Adamkiem jest już za nami. W ciągu pozostałych dni będziemy jeszcze trenować, a naszym celem będzie utrzymanie szczytu formy przez Witalija - tłumaczy Sdunek.
Przeciwnik Kliczki, 34-letni Adamek w Polsce jest już od wczoraj. Do zaplanowanej na 10 września we Wrocławiu walki przygotowywał się w amerykańskim Bushkill (stan Pensylwania), a ostatni sparing odbył już tydzień temu. Polak miał do dyspozycji łącznie czterech sparingpartnerów, Kliczko - pięciu.

Bohaterowie gali boksu zawodowego we Wrocławiu - Tomasz Adamek i Witalij Kliczko w karykaturze znakomitego ukraińskiego grafika, m.in. twórcy komiksów o legendarnej grupie "The Beatles", Witalija Szczerbaka.
- Nigdy nie marzyłem nawet o czymś takim, że będę mógł walczyć o mistrzostwo świata we własnym kraju i to przed tak wielką publicznością. Widocznie było mi to dane z "Góry" - mówi Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) dziennikarzowi portalu Interia.pl. Od kilku godzin 34-letni "Góral" jest już w Polsce, gdzie 10 września zmierzy się z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) i spróbuje odebrać mu tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii ciężkiej.
Interia.pl: Na pańskiej stronie internetowej wita internautów piosenka, którą śpiewa Funky Polak "Nie zapomnij". Ona zresztą towarzyszyć będzie panu w drodze do ringu. Tak bardzo się spodobała, czy wybrał ją pan bardziej z myślą o Polonii Amerykańskiej, która ten utwór uznaje za swego rodzaju nowy hymn, a słowa "Nie zapomnij gdzie się urodziłem, o kolorach białym i czerwonym, o symbolach Orła i Koronie" chwyta niejednego za serce?
Tomasz Adamek: Ta piosenka spodobała mi się od pierwszego przesłuchania. Na dodatek Tomka, Funky Polaka poznałem w 2005 roku, przed walką o mistrzowski pas w kategorii półciężkiej z Paulem Briggsem. Pomyślałem, że przy jej dźwiękach wejdę do ringu i tak to zostało. Zauważyłem, że przynosi mi szczęście, pomaga, więc pozostałem jej wierny i tak będzie do końca mojej kariery. Nie da się też zaprzeczyć, że każdy tu w Stanach, ceni ten utwór, bo on oddaje stan ducha Polonii Amerykańskiej. Każdy z jej członków ma w sercu ojczyznę, Polskę naszą i wszyscy tu w USA pamiętają, skąd przyjechali. Wszyscy Polacy żyją tą piosenką, tak samo jak moimi walkami.
Tuż przed godziną czternastą w hali przylotów warszawskiego lotniska Okęcia pojawił się Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który już w następną sobotę we Wrocławiu powalczy o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Zapraszamy do wysłuchania tego, co miał nam do powiedzenia "Góral" po przylocie do kraju.
Tuż przed godziną 14:00 na lotnisku Okęcie wylądował Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który w następną sobotę skrzyżuje rękawice z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Z Warszawy polski pięściarz odleci niebawem do Krakowa, skąd uda się do miejsca, które będzie jego bazą w ostatnich dniach przed walką o mistrzostwo świata federacji WBC. Już wkrótce na Bokser.org więcej zdjęć z Okęcia, a także wywiad z "Góralem" oraz innymi członkami jego zespołu.
Najprawdopodobniej dopiero 8 września Policja wyda opinię ws. planowanej na 10 września gali boksu zawodowego we Wrocławiu, której walką wieczoru będzie rywalizacja o tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej pomiędzy Ukraińcem Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) i Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO).
Zdaniem Michała Janickiego, dyrektora departamentu ds. społecznych wrocławskiego Urzędu Miejskiego, ostatnia wizytacja i sprawdzanie obiektu przez policję odbędzie się 7 września, a opinia nt. bezpieczeństwa na stadionie może zostać wydana najwcześniej dzień później. Jak informuje Janicki, nawet jeśli opinia policji będzie negatywna, to prezydent Wrocławia może samodzielnie wydać zgodę na organizację wspomnianej imprezy.
WYGRAJ BILETY NA WALKĘ ADAMEK-KLICZKO >>
Dodajmy, że na 3 września planowany jest na Stadionie Miejskim dzień otwarty, podczas którego m.in. będzie można zwiedzić obiekt. Po tej imprezie na stadionie pojawią się pierwsi technicy, którzy rozpoczną przygotowania sprzętu do gali boksu zawodowego.
Na kilka godzin przed odlotem do Polski, Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) uczestniczył w telekonferencji dla amerykańskich mediów, w której brało udział kilkunastu dziennikarzy z największych amerykańskich portali bokserskich. Reporterzy wzięli polskiego pięściarza w krzyżowy ogień pytań. Pytano go między innymi o taktykę, tremę przed walką i dlaczego jest na plakacie reklamującym walkę wygląda jak młodszy brat Witalija.
- Nie będę zdradzał planu na walkę, powiem tylko, że jestem o wiele szybszy niż Kliczko, jestem też psychicznie silniejszy. Bardzo szanuję go jako przeciwnika, ale uważam, że jestem dla niego bardzo niewygodnym oponentem. - mówił 34-letni Adamek. Jego trener Roger Bloodworth wypowiada się w podobnym tonie. - Nie będziemy opowiadać o strategii, ale zapewniam, że jesteśmy przygotowani na wiele ewentulaności. Wszystko zależy, co Kliczko wniesie do ringu. Będziemy wiedzieli co on planuje, już po dwóch, pierwszych rundach. Jesteśmy przygotowani na wszystko i pewni zwycięstwa - zapewnia amerykańsko szkoleniowiec.
WYGRAJ BILETY NA WALKĘ ADAMEK-KLICZKO >>
- Cała Polska wierzy we mnie, jest to dla mnie bardzo ważne. Wiem, że mówią, że nie jestem faworytem tego pojedynku, ale to, że będą kibicować mi miliony dodaje mi adrenaliny i pewności zwycięstwa. - dodał Adamek. 10 września polski pięściarz będzie wnosił do ringu polską i amerykańską flagę.
Uśmiechnięty, wyluzowany, żartujący. Jak zwykle. Dzisiaj Tomasz Adamek wyląduje w Polsce i zacznie się szaleństwo. Za dziesięć dni wejdzie do ringu zmierzyć się z Witalijem Kliczką. Dla niego to walka życia. O prestiż, sławę, chwałę i ogromne pieniądze. W tym czasie każdy będzie chciał mieć z nim wywiad, zdjęcie, nagranie. Każdy oczywiście ekskluzywne.
To dlatego Tomek zamieszka poza Wrocławiem. W sumie słusznie. To jednak jedyne zmiany, zresztą zupełnie zrozumiałe. Tak naprawdę wszystko poza tym wygląda jak zwykle. Tak jak przed starciem z „leszczem" w typie Bobby'ego Gunna, tak jak wtedy, gdy Tomek przyrządza steki na grillu. Żadnych nerwów. Ot, za kilka kilka dni po prostu trzeba pójść do pracy.
WYGRAJ BILETY NA WALKĘ ADAMEK-KLICZKO >>
Dużo bardziej spięty jest Ziggy Rozalski czy reszta osób z jego otoczenia. Tomek twierdzi, że przyjeżdża robić swoje. Oczywiście mówi też o zwycięstwie, ale mnie nawet nie chce się pisać po raz kolejny, że nie jest faworytem i jeśli mu się uda, będziemy mówili o sensacji. Myślę sobie jednak, że gdyby Andrzej Gołota miał taką psychikę jak Adamek, dziesiątego września nie liczylibyśmy na pierwszego polskiego mistrza świata w wadze ciężkiej. Zastanawialibyśmy się, czy „Góral" ma w ogóle szanse, aby osiągnąć to, co udało się kiedyś Gołocie.
Już jutro, na dziewięć dni przed pojedynkiem z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) pojawi się w Polsce. Tuż przed wylotem do swojej ojczyzny "Góral" wziął udział w telekonferencji z amerykańskimi dziennikarzami. Choć pięściarz z Gilowic zawsze zapewniał, że mocno wierzy w zwycięstwo nad ukraińskim mistrzem świata, to z jego wypowiedzi bodaj jeszcze nigdy nie biła tak wielka pewność siebie i przekonanie o własnych możliwościach.
- Szanuję Kliczkę, ale myślę, że niewygodnie będzie mu walczyć ze mną. Wiem jak go pokonać.. Wiem, że on spodziewa się walki z onieśmielonym, wręcz przestraszonym bokserem, ale mnie to nie dotyczy. Przed Witalijem nie stanie zawodnik, który wychodzi na ring jak na ścięcie lub tylko po wypłatę. Stanie przed nim pięściarz, który się go nie boi, który posiada wolę i umiejętności potrzebne do zwycięstwa. 10 września to będzie decydujący czynnik - ocenia 34-letni Adamek.
Tydzień temu, podczas spotkania z przedstawicielami polskiej prasy, Kliczko obiecywał emocjonujący, trzymający w napięciu pojedynek. Adamek podkreśla, że na taką właśnie potyczkę ostrzy sobie zęby. - Naprawdę mam na to nadzieję. Liczę, że Witalij dotrzyma słowa i 10 września nie będzie unikał otwartej potyczki. Aby walka była efektowna, potrzeba przecież wkładu obydwu zawodników. Ze swojej strony zapewniam, że zrobię w tym celu wszystko. Nawiasem mówiąc, cieszę się, że Kliczko tak często ogląda moją walkę z Grantem, bo teraz jestem o wiele lepszy. Lepszy o sto procent - przekonuje polski bokser.
Ostatni tydzień przed walką Kliczko i Adamek spędzą we Wrocławiu, gdzie wezmą udział w kolejnych wydarzeniach promujących walkę. W poniedziałek odbędzie się ostatnia konferencja prasowa, wtorek i środa przeznaczone zostaną na treningi otwarte, a dzień przed walką będziemy świadkami ceremonii ważenia.
Abonenci Cyfry+, Cyfrowego Polsatu oraz UPC będą mogli obejrzeć walkę Adamek Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Ci, którzy chcieliby zobaczyć walkę na żywo na stadionie mogą o tym zapomnieć, bo biletów w oficjalnej sprzedaży już nie ma.
Trzeba więc będzie przygotować około czterdziestu złotych, aby wykupić możliwość oglądania transmisji z Wrocławia. A i to nie będzie takie proste. Jak udało nam się ustalić, na polski komentarz nie mogą liczyć choćby abonenci telewizji kablowej Vectra. Nie wiadomo też co z tymi, którym usługi dostarcza Multimedia Polska oraz kilka innych kablówek.
Wciąż można liczyć też, że operatorzy nie zakodują sygnału niemieckiego RTL, choć „wojna" w tej sprawie ciągle trwa. Niemcy wysłali do polskich firm pismo z żądaniem zakodowania sygnału 10 września wieczorem, ale nie wiadomo, czy mieli ku temu podstawy prawne. Na razie operatorzy są straszeni wysokimi karami, jeśli udostępnią niemiecki RTL w czasie walki. Tak naprawdę jednak w tej chwili nikt nie wie, jak sprawa się skończy.
Już tylko półtora tygodnia dzieli nas od pojedynku Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). 40-letni mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej kończy przygotowania w wysoko położonej miejscowości Going Am Wilden Kaiser w Austrii i już w niedzielę zamelduje się we Wrocławiu. W hali tenisowej hotelu Stanglwirt, na czas przygotowań Kliczki zamienionej w bokserski gym, umieszczono ekran wyświetlający walki polskiego pięściarza, na które Ukrainiec spoglądał podczas codziennych zajęć.