Rywalem Rafała Jackiewicza (39-10-1, 19 KO) na gali Wojak Boxing Night w Raciborzu będzie Farid El Houari (25-12-1, 14 KO). Do walki dojdzie 18 lutego, a głównym wydarzeniem wieczoru ma być pojedynek Andrzeja Wawrzyka (24-0, 13 KO).
37-letni Belg w swoim rekordzie ma jedną przegrana z Polakiem Andrzejem Butowiczem (12-21, 4 KO). Polak wtedy zanotował swoją 11 wygraną z rzędu, zdobywając pas World Boxing Foundation Intercontinental. El Houari miał dłuższą, bo 4-letnią przerwę od boksu, do którego wrócił pod koniec 2010r.
Mimo nie najlepszej passy w ostatnich miesiącach, Rafał Jackiewicz (39-10, 1, 19 KO) podobno znów może liczyć na walkę o mistrzostwo świata i zarobienie dużych pieniędzy. Pięściarz miał otrzymać ciekawą ofertę z USA.
- Nie podniecam się, jeszcze nie przyjechała do mnie walizka pełna dolarów - śmieje się Jackiewicz. - Ale rzeczywiście, jest oferta - potwierdza po chwili.
Do Andrzeja Wasilewskiego, promotora Jackiewicza, zgłosili się przedstawiciele jednej z największych amerykańskich grup bokserskich. Zaproponowali Polakowi kontrakt na 5 walk. Jeśli wygra 4 pierwsze, w ostatniej ma boksować o mistrzostwo świata wagi półśredniej.
- Odesłaliśmy im ofertę z naszą propozycją finansową i czekamy na odpowiedź - zdradza Wasilewski. - Jeśli się zgodzą, za pierwsze pojedynki Rafał dostanie naprawdę dobre pieniądze, a za ostatni - rekordowe - zdradza szef grupy 12 Rounds KnockOut Promotions.
8 października w Sheffield pięściarz z Mińska Mazowieckiego w słabym stylu przegrał z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO), chociaż samo przerwanie walki przez sędziego ringowego było raczej przedwczesne. W ubiegłą sobotę 34-letni Jackiewicz walczył na gali Wojak Boxing Night w Gdyni, gdzie wygrał na punkty z Andre Deobaldem (4-2-2, 3 KO).
W swoim jubileuszowym, 50. pojedynku w karierze, Rafał Jackiewicz (39-10-1, 19 KO) zanotował efektowne zwycięstwo na punkty, pokonując pewnie Andre Deobalda (4-2-2, 3 KO).
Rafał bardzo dobrze zaczął lewą ręką. Ustawiał swojego przeciwnika długim lewym prostym, a wszystko zaakcentował lewym sierpowym. W drugiej odsłonie do tego dodał prawą rękę, jeszcze bardziej zwiększając swoją przewagę. Po przerwie dość nieoczekiwanie Deobald ostro ruszył do ataku, spychając nawet na moment naszego "Wojownika" do defensywy. W ostatnich sekundach Rafał jednak wykazał swą wyższość, trzykrotnie z rzędu karcąc ambitnego Niemca prawym krzyżowym.
W czwartym starciu Jackiewicz wciągnął kilka razy oponenta na swój prawy sierpowy, a w piątym zamroczył go nawet lewym sierpem. Deobald - pomimo iż był znacznie gorszy, cały czas do końca starał się atakować. Były mistrz Europy wagi półśredniej w końcówce jeszcze kilka razy trafił, lecz nie zdołał przewrócić twardego Niemca.
- To nie tak miało być. Liczyłem na to i szczerze wierzyłem, że tą pięćdziesiątą będzie walka o mistrzostwo świata na Ukrainie. Niestety tak się nie stało - powiedział w rozmowie z Onet Sport Rafał Jackiewicz (38-10-1, 19 KO) przed sobotnią galą Wojak Boxing Night w Gdyni.
- Nie tak miała wyglądać pana pięćdziesiąta walka na zawodowym ringu?
RJ: No właśnie. To nie tak miało być. Liczyłem na to i szczerze wierzyłem, że tą pięćdziesiątą będzie walka o mistrzostwo świata na Ukrainie. Niestety tak się nie stało.
Zamiast walki o mistrzostwo świata z Ukraińcem Wiaczesławem Senczenką będzie pan rywalizował podczas gali Wojak Boxing Night w Gdyni z mało znanym Niemcem Andrea Deobaldem (4-1-2). Widział pan w ogóle jakąś jego walkę?
RJ: Nie. Kompletnie nic nie wiem o swoich przeciwniku. Po ostatnich moich starciach sześciorundowa walka nie robi na mnie wrażenia, aczkolwiek nie mogę się jednak zdekoncetrować ani na chwilę, bo wiadomo, że w boksie wszystko się może zdarzyć.
- A przygotowywał się pan do tego starcia, jak do każdej innej walki, czy jednak bardziej na luzie?
RJ: Nie oszukujmy się. Nie będę mówił, że spinałem się na tę walkę. Przeciwnik jest bowiem, jaki jest. Absolutnie nie przygotowywałem się do tego pojedynku, jak do mistrzowskiej walki, ale też nie olewałem zajęć. Ciężko trenowałem. Po ostatniej walce zrobiłem sobie tylko tydzień przerwy, a potem ruszyłem do treningu. Największy problem, jak zwykle, był ze zrobieniem wagi.
- Ma pan takie wrażenie, że zaczyna w boksie wszystko niemal od początku. Był pan już niemal na szczycie, a tymczasem teraz musi walczyć z takimi bokserami jak Niemiec?
RJ: Nie mam takiego wrażenia. Mój problem polega na tym, że jestem już stary. Zaraz po Nowym Roku muszę stoczyć walkę-petardę. Muszę zaryzykować. Albo wygram i wskoczę znowu w rankingi, albo będę toczył walki z przeciętnymi rywalami, a tylko - od czasu do czasu - podejmę ryzyko gdzieś za granicą. U nas w grupie jest dużo młodych i perspektywicznych zawodników. I to właśnie w nich będzie się inwestowało i ja sobie doskonale z tego zdaję sprawę. Nie ukrywam, że wciąż chcę walczyć. Mam jeszcze dużo do zaoferowania.
Janusz Pindera, znakomity dziennikarz sportowy, jeden z najbardziej cenionych specjalistów w boksie amatorskim i zawodowym, ocenił przegrany występ Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO) z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO). Polak w kontrowersyjnych okolicznościach został zastopowany w szóstej rundzie, bardziej przez sędziego Howarda Johna Fostera niż samego rywala. Pindera wyraził dezaprobatę wobec tej decyzji ringowego.
- To miał być agresywny pojedynek w wykonaniu byłego mistrza Europy, ale niestety Rafał Jackiewicz zawiódł w Sheffield. Walkę z niepokonanym Anglikiem Kellym Brookiem o tytuł interkontynentalny WBA w wadze półśredniej przegrywał rundę po rundzie.
- Był zbyt ostrożny, to Brook kontrolował przebieg wydarzeń, ale trudno zrozumieć decyzję sędziego ringowego, Brytyjczyka Johna Fostera Howarda, który przerwał pojedynek w szóstym starciu. Ta pomoc nie była Brookowi potrzebna – ocenił jak zawsze profesjonalny Pindera.
Ceniony dziennikarz pracujący dla ESPN, Dan Rafael, jest zawiedziony postawą Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO) w sobotnim pojedynku z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO). Polak przegrał przez techniczny nokaut w szóstym starciu.
- Brook sprawiał, że Jackiewicz wyglądał w ringu jak amator. Poszło mu zadziwiająco łatwo. Spodziewałem się jego zwycięstwa, ale myślałem, że Polak nawiąże jakąś walkę. Nie uważam, że pojedynek został przerwany zbyt szybko. Przez sześć rund Jackiewicz nie trafił ani razu, a w dodatku przez cały czas obrywał. Nie było powodu, żeby kontynuować tak jednostronną walkę - napisał Rafael na swoim Twitterze.
- Ten werdykt jest dla mnie bardzo krzywdzący. Prawdopodobnie i tak przegrałbym ten pojedynek, ale walczyłbym do końca. Najbardziej ucierpiała moja duma. A tak naprawdę nie przegrałem z Brookiem, tylko z sędzią. To on mnie znokautował - powiedział Rafał Jackiewicz (38-10-1, 19 KO) w rozmowie z Onet Sport po przegranej walce z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO), której stawką był pas interkontynentalny WBA i pozycja oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBA wagi półśredniej, który należy do Ukraińca Wiaczesława Senczenki.
34-letni Polak, były mistrz Europy w tej kategorii i pretendent do pasa mistrza świata, przegrał przez techniczny nokaut z niepokonanym Brookiem po tym, jak angielski arbiter niespodziewanie przerwał walkę w szóstej rundzie.
- To była normalna walka. Była normalna wymiana ciosów. Jeden cios przyjąłem, potem trzy kolejne były na gardę, a sędzia w tym momencie przerwał walkę. Powiem szczerze, że przez chwilę przeszło mi przez myśl, by sędziemu dać w zęby. Odpuściłem, bo bałem się, że mogę dostać wysoką karę finansową, a mnie nie stać w tej chwili na coś takiego, ale naprawdę miałem ochotę mu zaj... - stwierdził Jackiewicz, który zdaje sobie sprawę z tego, że do tego momentu był pięściarzem wyraźnie słabszym.
- Nie ma o czym mówić, bo do szóstej rundy byłem wyraźnie słabszym zawodnikiem. Nie ma się co tłumaczyć. Brook był lepszym pięściarzem. Wtedy, kiedy sędzia przerwał walkę była dopiero szósta runda. Robiłem to co miałem robić, przygotowywałem się na drugą część walki. Trochę za mało biłem na dół, ale plan był taki, by druga połowa walki należała do mnie. Wiele razy w karierze walczyłem po dwanaście rund i dla mnie to nie jest żaden problem - przyznał.
- Nie chcę używać mocnych słów, ale postawa sędziego ringowego była niezrozumiała. Ten werdykt jest straszliwie krzywdzący dla Rafała - ocenił Fiodor Łapin, trener Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO), pięściarza grupy KnockOut Promotions, który w sobotni wieczór przegrał w Sheffield walkę z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO) o pas interkontynentalny WBA i pozycję oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBA wagi półśredniej, należącego do Ukraińca Wiaczesława Senczenki.
Szkoleniowiec przyznał, że po walce, zakończonej niespodziewanie przez sędziego w szóstej rundzie, w szatni panowała przygnębiająca atmosfera.
- W szatni było przygnębienie. Chłopak przegrał po raz pierwszy karierze przed czasem i to w momencie, w którym nic na to nie wskazywało. Chronią tego Brooka, bo jest utalentowany, ale chyba takimi werdyktami robią mu krzywdę - stwierdził Łapin.
- W momencie, kiedy jednak nie było żadnego zagrożenia zdrowia Rafała, sędzia niespodziewanie przerwał walkę. To jest przecież boks zawodowy, a w ringu stało dwóch fighterów - dodał.
Bardzo kontrowersyjna decyzja sędziego ringowego pozbawiła Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO) szans na pokonanie Kella Brooka (25-0, 17 KO). Polak został zastopowany w szóstej rundzie.
Faworyzowany Brook pierwszą minutę boksował na wstecznym biegu, ale w końcówce pierwszej rundy kilka razy sięgnął Rafała lewym prostym. Polak schodził do narożnika z lekko otartym prawym okiem. Szybko wyciągnął jednak wnioski, po przerwie zbierał ciosy przeciwnika na bloki i choć sam nie zaakcentował mocnego uderzenia, to lewy prosty Anglika już nie dochodził.
W trzecim starciu Kell rozluźnił się i zdominował Jackiewicza, rozcinając mu jednym z ciosów lewą powiekę. Na początku czwartego Polak ładnie wyszedł ze zwarcia krótkim prawym sierpem, lecz rywal odpowiedział mu jeszcze mocniejszym prawym w drugiej częście tej odsłony.
Trochę zdeprymowany Rafał oddał piątą rundę bez walki, jednak poważnego zagrożenia ze strony Brooka nie było. Podobnie w szóstym starciu, bez większych strat po stronie naszego rodaka, a mimo tego sędzia na pół minuty przed przerwą zastopował walkę, po tym jak Jackiewicz zebrał kilka ciosów oponenta na gardę.
Polak na pewno przegrywał na kartach punktowych. My jednak znamy go jako prawdziwego "Wojownika" i taki bokser jak on ma szansę do końca, tym bardziej, że przewaga Brooka nie była żadną deklasacją. Tym więc dziwniejsza i bardziej kontrowersyjna decyzja pana Howarda Johna Fostera...

Już tylko niewiele ponad dwie godziny dzielą nas od walki Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO) z Kellem Brookiem (24-0, 16 KO). W tym temacie możecie wymieniać się opiniami na temat tego pojedynku oraz ewentualnych szans naszego "Wojownika".
Zapraszamy na konkurs dla zarejestrowanych czytelników BOKSER.ORG, który polega na właściwym wytypowaniu zakończenia dzisiejszej walki Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO) z 25-letnim Kellem Brookiem (24-0, 16 KO).
Do wygrania mamy dla Was 10 podwójnych biletów na galę Wojak Boxing Night, która odbędzie się w przyszłą sobotę w Katowicach. Podczas wieczoru boksu w "Spodku" dojdzie m.in. do ciekawie zapowiadających się potyczek Damiana Jonaka z Alexem Bunemą oraz Artura Szpilki z Owenem Beckiem.
Będę robił swoje. Jeśli wygram, a zostanę oszukany, ludzie sami się zorientują - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) przed dzisiejszą walką z Kellem Brookiem (24-0, 16 KO). Transmisja walki w Polsacie Sport od 21:30.
- W sobotę w Sheffield zmierzy się pan z niepokonanym dotąd Kellem Brookiem. Stawką będzie prawo do walki o pas mistrza świata federacji WBA w kategorii półśredniej.
Rafał Jackiewicz: W czwartek wyruszyłem do Anglii. Jest dobrze, chociaż przez te ostatnie dwa dni przed ważeniem jestem głodny. Poza tym nie mam żadnych wymówek. Treningi, sparingi, życie, żona, dzieci, dom – wszystko jest poukładane. Przed walką z Janem Zaveckiem o pas IBF, którą przegrałem, też było bardzo dobrze, ale tam mi nie wyszło, po prostu. Teraz mam trochę inne podejście przed samym wejściem do ringu.
- Czuje pan, że to może być walka ostatniej szansy?
RJ: Dokładnie tak jest. Nie oszukujmy się, mam zepsuty bilans walk i już swoje lata. Co prawda ciągle się rozwijam i uczę, ale wiem jak jest. Albo wygram i walczę o mistrzostwo świata, albo przegram po świetnym pojedynku, ale udowodnię, że stać mnie na wielkie rzeczy. Tylko, żeby było jasne – nie godzę się z porażką.
- A jeśli przegra pan w słabym stylu?
RJ: Nie. Wychodzę i daję z siebie wszystko. Chcę móc spojrzeć sobie w twarz.
Kiedy w czerwcu tego roku 25-letni Kell Brook (24-0, 16 KO) gładko wypunktował twardego ringowego weterana Lovemore Ndou (48-13-2, 31 KO), była to jego pierwsza od 6. lat walka w rodzinnym Sheffield. Dzisiaj po czterech miesiącach przerwy znowu wraca do domu, aby na ringu w Ponds Forge Arena skrzyżować rękawice z 34-letnim polskim wojownikiem, Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 19 KO). Stawką pojedynku młodości z doświadczeniem będzie należący do Brytyjczyka pas Inter-Continental federacji WBA w wadze półśredniej, a także oficjalny eliminator tejże federacji, której mistrzem ‘World’ jest Ukrainiec Wiaczesław Senczenko (32-0, 21 KO).
- Kell jest już tylko o krok od walki mistrzowskiej - zapewnia promotor wschodzącej gwiazdy Eddie Hearn. - Zwycięstwo nad Jackiewiczem zapewni mu starcie z Senczenką na początku przyszłego roku. Oprócz tego prowadzę też rozmowy z Lou Libellą odnośnie konfrontacji Kella z Andre Berto.
Posiadający duży talent 25-latek z Sheffield jest aktualnie notowany na szóstym miejscu w rankingu WBA, a na drugim według WBO. Urodzony w Mińsku Mazowieckim Polak według federacji IBF znajduje się na piątym miejscu, a WBO umiejscowiła go na czternastej pozycji.
Jackiewicz sławę w bokserskim świecie zdobył głównie za sprawą dwóch pojedynków ze Słoweńcem Janem Zaveckiem (31-2, 18 KO), który we wrześniu stracił swój tytuł mistrza świata federacji IBF za sprawą powracającego do światowej czołówki Andre Berto (28-1, 22 KO). Po raz pierwszy do wojny Jackiewicz vs Zaveck doszło w listopadzie 2008 roku w katowickim "Spodku". Stawką pojedynku był należący do Rafała pas mistrza Europy, który zdobył dwa miesiące wcześniej zwyciężając twardego bombardiera z Ghany, Jacksona Osei Bonsu (36-5, 26 KO). Wówczas lepszy okazał się Polak, wygrywając po 12. zaciętych rundach niejednogłośną decyzją sędziów.
Dla Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO), byłego mistrza Europy w kategorii półśredniej, sobotnie starcie w Sheffield z niepokonanym Brytyjczykiem Kellem Brookiem (24-0, 16 KO), może być ostatnią szansą zaistnienia w świecie boksu. Ponad rok po przegranej walce o mistrzostwo świata ze Słoweńcem Janem Zaveckiem "Wojownik" będzie rywalizować o interkontynentalny pas WBA i pozycję oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBA, który należy do Ukraińca Wiaczesława Senczenki.
- Przygotowania do walki dobiegły końca. Stanęliście na wadze, a w sobotę wieczorem staniecie w ringu oko w oko. Jak ocenia pan okres przygotowań do walki?
Rafał Jackiewicz: Jak zwykle jestem bardzo dobrze przygotowany do walki. Wszystko było znacznie lepiej niż rok temu przed przegraną niestety walką o mistrzostwo świata z Janem Zaveckiem.
- A sparingi były spokojne, czy było ostro?
RJ: Nie ukrywam, że sparingi wychodziły mi bardzo dobrze. Nie było żadnych problemów. Nie ukrywam, że z tymi sparingami jest u mnie różnie. Raz są dobre, raz słabe. Teraz jednak było naprawdę nieźle.
- Czy problemem nie będzie ponad siedmiomiesięczna przerwa? Tyle bowiem czasu minęło od wygranej walki z Tarikiem Sahibeddine.
RJ: Z tym akurat fatalnie się złożyło, bo ja lubię walczyć, lubię być cały czas w gazie. Miałem rzeczywiście zbyt długą przerwę i jestem zły z tego powodu.
Już dzisiejszego wieczora w Sheffield nadzieja brytyjskiego boksu Kell Brook (24-0, 16 KO) stanie naprzeciw byłego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrzowskiego Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO). Promotor Anglika, Eddie Hearn liczy, że po efektownym zwycięstwie nad Jackiewiczem, Brook stanie do pojedynku z mistrzem IBF, Andre Berto (28-1, 22 KO).
- Nadchodzą coraz ciekawsze oferty, ponieważ Brook jest bardzo popularny. Były wstępne rozmowy z promotorem Berto, Lou DiBellą na temat walki naszych zawodników. Już dziś przekonamy się czy Kell jest gotowy na takie pojedynki. Jeśli wygra z Jackiewiczem w imponującym stylu spróbujemy sił z Berto - powiedział Hearn.
Dziś wieczorem na gali w Sheffield czołowy polski bokser ostatnich lat, Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), walczy o swoją karierę. Przeciwnikiem Polaka będzie miejscowy bohater - Kell Brook (24-0, 16 KO), w którym Brytyjczycy widzą przyszłego mistrza świata i godnego rywala dla zawodników pokroju Amira Khana, czy nawet Manny'ego Pacquiao i Floyda Mayweathera Juniora.
Zdecydowanym faworytem pojedynku jest 25-letni 'Special K', jednak starszy o blisko dekadę Polak zapewnia, że nie wybrał się na teren przeciwnika, by sprzedać rekord i nazwisko. Doświadczony 'Braveheart' zamierza dać Brookowi lekcję boksu, a wysokie kursy zachęcają do stawiania na Rafała.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Brooka - 1.07
Wygrana Brooka przed czasem - 1.45
Wygrana Brooka na punkty - 2.40
Remis - 34.00
Wygrana Jackiewicza - 8.00
Wygrana Jackiewicz przed czasem - 18.00
Wygrana Jackiewicza na punkty - 13.00
Czy walka potrwa pełne dwanaście rund?
TAK - 2.08, NIE - 1.66
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.80, NIE - 1.90
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.65, NIE - 2.10
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.52, NIE - 2.35
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.40, NIE - 2.70
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.30, NIE - 3.20
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.20, NIE - 4.00
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.13, NIE - 5.00
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.07, NIE - 7.00
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.02, NIE - 12.50
Brook w rundach 1-3 - 7.00
Brook w rundach 4-6 - 5.00
Brook w rundach 7-9 - 5.00
Brook w rundach 10-12 - 6.00
Jackiewicz w rundach 1-3 - 65.00
Jackiewicz w rundach 4-6 - 65.00
Jackiewicz w rundach 7-9 - 50.00
Jackiewicz w rundach 10-12 - 50.00

Na ceremonii ważenia przed jutrzejszą galą w Sheffield Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) i Kell Brook (24-0, 16 KO) zmieścili się w wynoszącym 147 funtów (ok. 66,7 kg) limicie wagi półśredniej. 34-latek z Mińska Mazowieckiego wniósł na wagę 146,75 funta (ok. 66,6 kg), a jego przeciwnik 146,1 (ok. 66,3 kg). Stawką polsko-brytyjskiej potyczki będzie interkontynentalny pas WBA w wadze półśredniej oraz prawo do walki o tytuł mistrza świata tej federacji z Wiaczesławem Senczenką. Transmisję z Sheffield przeprowadzi stacja Polsat Sport. Początek relacji o godzinie 21:30.
Zakończyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą w Sheffield, na której Kell Brook (24-0, 16 KO) stanie przed najważniejszym w karierze testem - zmierzy się z byłym mistrzem Europy i niedawnym pretendentem do tytułu IBF - Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 19 KO).
Owacyjnie witany Brytyjczyk wniósł na wagę 146.1 funta, natomiast Polak był nieco cięższy i zanotował 146.75 funta. W stawce jutrzejszej walki znajdzie się należący do Brooka tytuł WBA Inter-Continental, a zwycięzca zyska prawa oficjalnego pretendenta z ramienia federacji World Boxing Association.
- Mam 25 lat i jestem gotowy na wielkie walki - oświadczył 'Special K'. - Na brytyjskim ranku mamy miejsce dla kolejnej gwiazdy boksu.
Już w najbliższą sobotę Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) stanie przed kolejną wielką próbą. Pięściarz pochodzący z Mińska Mazowieckiego zaboksuje w Wielkiej Brytanii z niepokonanym Kellem Brookiem (24-0, 16 KO). Szansa jest tym większa, że poza możliwością zdobycia interkontynentalnego pasa WBA, pojedynek ten usankcjonowany jest jako eliminator do mistrzowskiego trofeum World Boxing Association w kategorii półśredniej.
Tymczasem z Wysp Brytyjskich dochodzą nas wieści, że pojedynek na żywo w hali Ponds Forge International Arena będzie oglądał komplet ponad trzech tysięcy fanów. Wszystkie bilety zostały już wyprzedane.
Zainteresowanie jest tym większe, ponieważ walka odbędzie się w rodzinnych stronach Brooka, który z pewnością będzie mógł liczyć na żywiołowy doping.
- Wiem, co muszę zrobić, żeby wygrać. Myślę, że Jackiewicz ma idealny dla mnie styl. Po tym, jak pokonam Polaka dostanę szansę starcia o mistrzostwo świata. Będę szczęśliwy z każdej możliwości wywalczenia mistrzowskiego trofeum. Zamierzam udowodnić swoją klasę i być pierwszym, który znokautuje Jackiewicza – zapowiada pewny siebie Brook.
Bardzo trudne zadanie ma przed sobą Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), który w sobotni wieczór zmierzy się z niepokonanym Kellem Brookiem (24-0, 16 KO) na gali w Sheffield. Młody Brytyjczyk zapewnia, że styl Polaka jest dla niego stworzony i już planuje pojedynek o tytuł mistrza świata. Jak na najbliższą walkę zapatruje się 34-letni 'Braveheart'?
- Brook to jeszcze dzieciak. Zajmę się nim, a potem zdobędę tytuł mistrza świata i sprawiedliwości stanie się zadość - oświadczył Jackiewicz.
Przypominamy, że Polak jest byłym mistrzem Europy w wadze półśredniej. Przed rokiem Jackiewicz stanął do walki o tytuł federacji IBF, jednak boksujący przed własną publicznością Jan Zaveck okazał się dla niego zbyt mocny i po dwunastu rundach 'Braveheart' przegrał w oczach dwóch sędziów punktowych. Od tego czasu Rafał stoczył dwa zwycięskie pojedynki i jeśli w sobotę okaże się lepszy od Brooka, za kilka miesięcy powinniśmy zobaczyć go w potyczce o trofeum WBA w limicie 147 funtów.
Federacja IBF opublikowała nowy ranking za miesiąc sierpień. Znalazło się w nim miejsce dla sześciu naszych rodaków.
W kategorii cruiser, czyli limicie do 90.7 kilograma, uznanie ludzi z IBF znalazło trzech Polaków. Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) jest piąty, Mateusz Masternak (24-0, 18 KO) dziesiąty, zaś czternasty Łukasz Janik (22-1, 13 KO), przy czym należy zaznaczyć, iż dwie pierwsze lokaty są w ogóle nieobstawione.
Najwyżej z naszych rodaków stoją akcje Dawida Kosteckiego (37-1, 24 KO), który jest trzeci w wadze półciężkiej, ale i tu pozycja lidera pozostaje wolna. Naszego "Cygana" wyprzedza tylko Niemiec Karo Murat.
Boksujący za oceanem Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO) jest ósmy w dywizji junior średniej, zaś nasz "półśredni" Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) piąty. Nasz "Wojownik" (na zdjęciu), do niedawna jeszcze mistrz Europy tej kategorii, już 8 października zaboksuje w Sheffield z wielką nadzieją brytyjskiego boksu, niepokonanym Kellem Brookiem (24-0, 16 KO).
Brytyjska telewizja Sky Sports ogłosiła swoje najbliższe plany, dotyczące boksu na antenie tejże stacji. Wśród walk jakie zostaną pokazane, znalazły się dwie "polskie". Pierwsza z nich będzie największe wydarzenie w historii polskiego boksu, pojedynek o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC pomiędzy aktualnym mistrzem Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) i naszym pretendentem Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO). Pojedynek ma się odbyć 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu.
Drugą walką z udziałem Polaka, będzie październikowy pojedynek pomiędzy Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 19 KO) i Anglikiem Kellem Brookiem (24-0, 16 KO). Stawką walki będzie prawo do pojedynku o tytuł mistrza świata federacji WBA.
Eddie Hearn, brytyjski promotor, który opiekuje się m.in. karierą niepokonanego półśredniego, Kella Brooka (24-0, 16 KO) potwierdził, że jego podopieczny 8 października w Sheffield będzie walczył z byłym mistrzem Europy, Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 19 KO), a następnie - w razie zwycięstwa - stanie do walki z mistrzem świata WBA wadze półśredniej, Ukraincem Wiaczesławem Senczenką (31-0, 20 KO) lub Andre Berto (27-1, 21 KO) - o ile ten zdobędzie pas mistrzowski IBF.
- Kell i Rafał to zawodnicy, którzy są bliscy walki o tytuł mistrza świata, a zatem ewentualna porażka zrujnuje jednemu z nich sportową przyszłość - powiedział Hearn. - Tak, więc nie tyle będą walczyć o życie, co o ...śmierć, zapewniając przy tym kibicom dobry show. Jeśli Brook wygra, to na początku 2012 roku będzie mógł skrzyżować rękawice z Wiaczesławem Senczenką. Rozmawiałem także z Lou DiBellą o ewentualnym pojedynku Kella z Andre Berto, który może zdobyć pas IBF, będący aktualnie w posiadaniu Jana Zavecka - zakończył angielski promotor.
Grupa promotorska 12Round KP poinformowała, że Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), były mistrz Europy wagi półśredniej, kolejny pojedynek stoczy 8 października w Wielkiej Brytanii. Rywalem "Wojownika" miałby być niepokonany reprezentant gospodarzy, Kell Brook (24-0, 16 KO).
Przypominamy, że byłaby to druga rywalizacja pięściarza promowanego przez Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera z Anglikiem. W marcu 2010 roku ubiegłego roku z Brookiem walczył Krzysztof Bienias, pokonany przez Anglika przez TKO w 6. rundzie. Dodajmy, że nieco ponad miesiąc temu Brook gładko wypunktował byłego mistrza świata, Lovemore'a N'dou, zdobywając pas interkontynentalny WBA i wydawało sie, że kolejnym jego krokiem będzie rywalizacja o tytuł mistrza świata.
Były mistrz Europy w kategorii półśredniej Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) ma wrócić między liny 20 sierpnia w Koszalinie. Pojedynek 34-letniego boksera z Mińska Mazowieckiego ma być zakontraktowany na sześć rund.
We wrześniu ubiegłego roku Jackiewicz nie wykorzystał największej szansy w karierze. W Lublanie przegrał na punkty z Janem Zaveckiem (31-1, 18 KO) i nie zdołał odebrać Słoweńcowi tytułu mistrza świata federacji IBF. Polak potrafił pokonać Zavecka w listopadzie 2008 roku, kiedy to obronił pas federacji EBU.
Po przegranej w stolicy Słowenii podopieczny trenera Fiodora Łapina stoczył dwie zwycięskie walki. W rankingu IBF polski pięściarz utrzymuje wysokie, czwarte miejsce. W zestawieniu organizacji WBO jest dziesiąty.
Rafał Jackiewicz, były mistrz Europy wagi półśredniej w boksie zawodowym, nie wystąpi na gali Wojak Boxing Night w Elku, która odbędzie się 11 czerwca. Pięściarz 12round KonockOut Promotions musiał przerwać przygotowania do starcia z Włochem Giuseppe Langellą.
- Właśnie zakończyłem przygotowania do walki z Langellą. Mam bowiem grypą żołądkową. Już od kilku dni bardzo źle się czułem. Nie dam rady walczyć. Jestem wściekły, bo przygotowywałem się od wielu tygodni. Pilnowałem diety i robiłem wagę, a tymczasem nic z tego nie wyjdzie. Chyba znowu coś zjadłem - powiedział Jackiewicz w rozmowie z Onet.pl.
- Z trenerem podjęliśmy decyzję, że nie ma co ryzykować. Wiadomo, że chciałbym zawalczyć, ale kilka dni osłabienia mogłyby się odbić na mojej postawie w starciu z Langellą. Za dużo miałbym do stracenia, a właściwie nic do zyskania. Może i mógłbym zaryzykować, ale chyba nie stać mnie w tej chwili na coś takiego. Mam 34 lata, rekord walk jest jaki jest. Włoch nie jest jakimś kozakiem, ale jest niewygodnym rywalem. Gdybym nie daj Boże przegrał, to byłby mój straszny koniec. A ja chcę jeszcze powalczyć o mistrzostwo świata. Tym bardziej jest szansa na to - dodał.
11 czerwca w Ełku odbędzie się kolejna gala boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night". Głównym wydarzeniem imprezy będzie pojedynek o pas WBC Baltic z udziałem byłego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafała Jackiewicza. Popularny "Wojownik" w listopadzie 2009 roku w Ełku w stoczył jedną z najważniejszych i najbardziej dramatycznych walk w swojej karierze, pokonując na punkty Delvina Rodrigueza - tamto zwycięstwo dało Polakowi tytuł oficjalnego challengera do tytułu mistrza świata.
- Dobrze pamiętam moją poprzednią wizytę w Ełku. Byłem na deskach po potwornie mocnym ciosie rywala, ale pozbierałem się i dotrwałem do końca walki, choć do ostatniego gongu miałem mroczki przed oczami - wspomina Jackiewicz. - Mam nadzieję, że tym razem wygrana przyjdzie mi łatwiej.
Oprócz Rafała Jackiewicza ełckiej publiczności zaprezentuje się trzech czołowych polskich zawodników wagi junior ciężkiej: Tomasz Hutkowski, Łukasz Janik i Izuagbe Ugonoh.
Mało znany poza granicami swojego kraju Włoch Giuseppe Langella (17-6-2, 5 KO) skrzyżuje rękawice z byłym mistrzem Europy wagi półśredniej, Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 18 KO). Wspomniana rywalizacja anonsowana jest przez organizatorów jako główny pojedynek wieczoru gali boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night", która odbędzie się 11 czerwca w Ełku. Stawką będzie pas WBC Baltic wagi półśredniej.
Rywal Polaka ma 30 lat i na zawodowych ringach występuje od 2005 roku. Największymi jego sukcesami było zdobycie pasa regionalnego IBF Basenu Morza Śródziemnego (Mediterranean) oraz zawodowe mistrzostwo Włoch wagi półśredniej. W swoim ostatnim pojedynku, nieco ponad rok remu przegrał na punkty z rutynowanym rodakiem Antonio Laurim, tracąc tym samym prymat na Półwyspie Apenińskim.
Podczas gali bokserskiej "Wojak Boxing Night", która odbędzie się 11 czerwca w Ełku odbędzie się pięć walk zawodowych i cztery amatorskie. Wśród profesjonałów, miejscowej publiczności, zaprezentują się: Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), Tomasz Hutkowski (20-0-2, 14 KO), Łukasz Janik (22-1, 13 KO), Maciej Miszkiń (13-0, 4 KO) oraz Izugabe Ugonoh (3-0, 2 KO).
Walką wieczoru będzie pojedynek Jackiewicza, byłego zawodowego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrza świata IBF wagi półśredniej, który tym razem stanie przed szansą zdobycia pasa WBC Baltic. Dodatkowo organizatorzy szykują dla kibiców walki inne atrakcje, m.in. pokazowe walki MMA i karate. Najtańsze bilety mają być dostępne w cenie 40 złotych, natomiast wejściówki VIP kosztować będą 200 złotych.
Niepokonany Leonard Bundu (24-0-1, 7 KO) będzie rywalem Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO) w walce o zwakowany przez Matthew Hattona pas mistrza Europy w wadze półśredniej. Na 28 marca federacja wyznaczyła termin, przed którym obozy obydwu pięściarzy muszą osiągnąć porozumienie.
36-letni Włoch był w przeszłości mistrzem Unii Europejskiej. W 2007 roku walczył też z Luciano Abisem, którego dwa lata później wypunktował Jackiewicz. Bundu rzucił rodaka na deski już w pierwszej rundzie, lecz walka zakończyła się przedwcześnie w trzecim starciu, gdy po zderzeniu głowami przy lewym oku Leonarda utworzyło się groźne rozcięcie.
Co prawda Tarik Sahibeddine (12-8, 2 KO) to żaden wymagający rywal, ale śmiało można powiedzieć, że przed momentem widzieliśmy starego dobrego Rafała Jackiewicza (38-9-1, 19 KO).
W pierwszym starciu Rafał przez trzy minuty karcił przeciwnika lewym prostym, do którego kilka razy dołączył lewy hak w okolice wątroby. Zaraz na początku drugiej odsłony posłał Marokańczyka na deski, a kilka sekund przed końcem po akcji lewy prosty-prawy sierpowy znów przewrócił Sahibeddine'a na deski, z tą tylko różnicą, że tym razem nie zdołał on powstać przed doliczeniem do dziesięciu.
- Wróciłem i jeszcze namieszam. Ja jestem jak wino i czym starszy, tym czuję się lepiej - skomentował swój występ Rafał.
Walka na gali Wojak Boxing Night w Krynicy ma być dla Rafała Jackiewicza (37-9-1, 18 KO) tylko przetarciem przed powazniejszym celem, a tym jest odzyskanie tutułu mistrza Europy.
- Chciałbym zdobyć i obronić ten tytuł, a potem znów powalczyć o pas mistrza świata, tym razem federacji WBC - wylicza Rafał. - Boksersko jestem na to gotowy, wiem, że jestem w stanie pokonać gości, którzy teraz są czempionami. Gdybym nie dał ciała w Lublanie, już teraz byłbym mistrzem świata - mówi "Wojownik".
Bokser, który w sobotę zmierzy się z Marokańczykiem Tarikiem Sahibeddine (12-7, 2 KO), kilka dni temu obchodził urodziny.
- Kurczę, znów jestem starszy. Ale to nawet dobrze. Dochodzę do wniosku, że jestem jak wino: im starszy, tym lepszy. Nie robię już takich głupstw jak kiedyś, poukładało mi się we łbie - wyjaśnia Jackiewicz.
Trochę ponad dwa miesiące po nieudanym ataku na tron IBF kategorii półśredniej, efektownie i udanie powrócił przed momentem Rafał Jackiewicz (37-9-1, 18 KO). Polak po ośmiu fajnych rundach wypunktował jednogłośną decyzją sędziów Ronny McFielda (13-8-2, 10 KO).
"Wojownik" zaczął pojedynek ładnie punktując lewym prostym, polując na na nokautujący cios prawą ręką. Szczelnie zakrytemu rywalowi obniżał gardę lewym hakiem na wątrobę, lecz pięściarz z Nikaragui cały czas dzielnie starał się odpowiadać. W piątym starciu nawet zepchnął na dłuższy czas Rafała na liny, ale ten po małej reprymendzie trenera Fiodora Łapina zdecydowanie wygrał trzy ostatnie odsłony. Walkę zakończył prawym podbródkowym, po którym McField wyraźnie był oszołomiony, ale z opresji wyratował go gong.
"Wojownik" wygrał, pokazał się z dobrej strony i zaczął chyba powolną, powrotną wspinaczkę na szczyty wagi półśredniej.
Zmianie uległ przeciwnik Rafała Jackiewicza (36-9-1, 18 KO), który zaboksuje 20 listopada na gali "Wojak Boxing Night" w Nysie. Pierwotnie rywalem Polaka miał być 26-letni reprezentant Nikaragui Nelson Lara (15-3-3, 8 KO).
Nowym przeciwnikiem dla "Wojownika" będzie reprezentant Nikaragui Ronny McField (13-7-2, 10 KO). Niestety wydaje się być on słabszym wyborem niż ten pierwotny, dla ambitnego przecież Jackiewicza. McField przegrał cztery ostatnie pojedynki, wszystkie z niepokonanymi rywalami. Powody zmiany przeciwnika nie zostały podane.
Podczas gali "Wojak Boxing Night", która odbędzie się 20 listopada w Nysie, po nieudanej walce o mistrzostwo świata do ringu wróci Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO). Rywalem Polaka będzie 26-letni reprezentant Nikaragui Nelson Lara (15-3-3, 8 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ - SERWIS SPECJALNY >>
Rywalowi "Wojownika" nie wiodło się w ostatnich trzech walkach - dwie z nich przegrał przez nokaut, jedną zaś zremisował, a wszystko na przestrzeni dwóch lat. Trzeba jednak oddać, że walczył z solidnymi przeciwnikami. Po przegranej z Francuzem Ali Chebah (34-1, 27 KO), Lara zrobił sobie dwuletnią przerwę od boksu. W tym roku zaliczył remis z Portorykańczykiem Gilbertem Quirosem (18-13-1, 15 KO), a w sierpniu przegrał walkę z reprezentantem Panamy, Alberto Mosquerą (14-0, 11 KO).
Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO) rozpoczął dzisiaj nowy etap w swoim życiu, a mianowicie wziął ślub z wieloletnią partnerką Martą Mrówką.
- Obiecałem jej, że do ślubu przystąpię już jako mistrz świata. Nie udało się, ale co się odwlecze, to nie uciecze - zapewnia "Wojownik". Oby zdołał spełnić swą obietnicę, tymczasem redakcja BOSKER.ORG, życzy młodej parze wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.
Janusz Pindera z Rzeczpospolitej pisze o Rafale Jackiewiczu, który mimo, że dał z siebie wszystko, przegrał w Lublanie z Janem Zaveckiem walkę o pas mistrzowski federacji IBF wagi półśredniej. - Czułem się bezradny. Wkurzony i bezradny - mówił "Wojownik".
- Po pierwszej rundzie, która miała być rozpoznawcza, byłem spokojny. Rafał był szybki, skoncentrowany, nic sobie nie robił z gorącej atmosfery na sali. Raz czy dwa trafił na korpus. Jest dobrze, pomyślałem sobie – mówi Fiodor Łapin, który w tym roku prowadził już trzeciego zawodnika do walki o mistrzostwo świata - Nie wiem, co się stało. Rafał był znacznie lepiej przygotowany do walki niż dwa lata temu w Katowicach, gdzie pokonał Zavecka. Po cichu liczyliśmy, że Dejan nie wytrzyma ostrego tempa, które narzucił od pierwszego gongu. To duży, silny chłopak, zbija sporo wagi. Po siódmej rundzie już wiedziałem, że by wygrać, trzeba Zavecka znokautować. Niestety, Rafał nie potrafił podjąć ryzyka, bo w boksie jest tak, gdy chcesz wygrać przez nokaut, możesz zostać znokautowany. Nie każdy potrafi się na takie ryzyko zdecydować.
- Nie wiem, naprawdę. Po raz pierwszy w życiu nie potrafię tego wytłumaczyć. Dokładnie wiedziałem, co mam robić od pierwszego do ostatniego gongu, i nic z tego nie zrobiłem - odpowiedział "Wojownik" zapytany czego mu zabrakło.
Tomasz Kalemba z Onetu, wypytał Rafała Jackiewicza (36-9-1, 18 KO) o jego odczucia dotyczące przegranego boju z Janem Zaveckiem (30-1, 17 KO) o pas mistrza świata IBF.
- Podczas ogłaszania wyniku walki wiedział pan już chyba, że ta walka jest przegrana. Wyglądał pan na nieco podłamanego. Co zatem nie zagrało, że ta walka nie wyglądała tak, jak pierwsze starcie z Dejanem Zaveckiem, które pan wygrał?
Rafał Jackiewicz: Nie wiem. Nie mam pojęcia, co nie zagrało. Nie żartowałem, nie oszukiwałem i nie ściemniałem, mówiąc przed walką, że to były najlepsze sparingi w mojej karierze, najlepsze obozy i najlepsza dieta. Wszystko było zaje... Kurde, nie wiem, co nie zagrało. Liczyłem na to, że zawalczę tak samo, jak w pierwszej walce z Dejanem.
VIDEO. JAN ZAVECK PO ZWYCIĘSTWIE >>
- A czuł pan podczas tej walki, że jest szansa dobrać się Zaveckowi do skóry?
RJ: Właśnie nie mogłem mu dobrać się do skóry. Miałem walczyć zupełnie inaczej. Zakładaliśmy z trenerem, że będę mocno pracował na nogach. Miałem bić prawy na dół, miałem bić lewy prosty, po uniku prawy. Po prostu miałem być cały czas w ruchu, a nie stać i patrzeć na to, co robi Zaveck. Słoweniec był tej walce naprawdę bardzo silny i bił mocno. Nic nie mogłem zrobić.

Smutny Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO) z klasą przyjął porażkę z Janem Zaveckiem (30-1, 17 KO) i pogratulował zwycięstwa. Polak przegrał ze Słoweńcem stosunkiem głosów dwa do remisu i musiał - miejmy nadzieję na chwilę, odłożyć marzenia o zdobyciu tytułu mistrza świata.
Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO) znów pokazał niesamowity charakter, świetną obronę, ale to nie wystarczyło do odebrania tytułu IBF Janowi Zaveckowi (30-1, 17 KO). Słoweniec wyglądał na dużo silniejszego i przede wszystkim bardziej agresywnego. Co prawda zdecydowana większość ciosów championa lądowała na szczelnej gardzie "Wojownika", ale Jan wyprowadzał ich naprawdę dużo, co na pewno robiło wrażenie na sędziach.
Po ostatnim gongu Leszek Jankowiak dał remis 114:114, ale dwaj pozostali sędziowie - dodajmy chyba sprawiedliwie, typowali zwycięstwo Zavecka 117:111.
Nie ulega wątpliwości, że Jan Zaveck (29-1, 17 KO), niezależnie od wyniku walki z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO), pozostanie najjaśniejszą gwiazdą w panteonie sław słoweńskiego boksu. Warto przy tym dodać, że nie ma ich tam zbyt wiele... Jest pierwszym pięściarzem ze Słowenii, który pod swoją narodową flagą zdobył tytuł zawodowego mistrza świata. Wcześniej wprawdzie pas czempiona WBO wagi średniej przywdziewał krótko mający słoweńskie korzenie Armand Krajnc (29-3, 21 KO), jakkolwiek w chwili triumfu był on obywatelem Szwecji.
Jan imponuje pewnością siebie, znakomitym - ponoć - przygotowaniem fizycznym i taktycznym, jakkolwiek nie wykluczone, że w jego psychice tkwi pewna "polska" zadra. Nie chodzi tylko i wyłącznie o przegrany pojedynek z "Wojownikiem", o którym im bliżej było do walki z Rafałem, tym więcej Zaveck miał do powiedzenia.
W 2000 r. w prestiżowym turnieju amatorskim we włoskim Mestre - nota bene będącym eliminatorem do mistrzostw Europy - Słoweniec zmierzył sie z o rok młodszym od siebie mistrzem Polski, Mariuszem Cendrowskim. W ringu karty rozdawał wówczas Cendrowski, nie zostawiając Zaveckowi większych złudzeń, pokonując rywala stosunkiem elektronicznych punktów 7-1.
Może więc, takim leczeniem polskich kompleksów było zakontraktowanie Zaveckowi, 6 miesięcy po porażce z Jackiewiczem, walki z naszym journeymanem, Arkadiuszem Małkiem? Ale nawet wówczas, ten, który łamał ostatnio swoich rywali przed czasem, przeboksował ze skazanym na pożarcie Polakiem pełen dystans. A jak będzie dzisiaj w Ljubljanie?
Janusz Pindera z Rzeczpospolitej przeprowadził dzień przed walką wywiaz z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO), który dzisiaj zawalczy z mistrzem świata federacji IBF wagi półśredniej, Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Zapraszamy na najciekawsze fragmenty rozmowy.
- Rywal zapowiada wojnę i nokaut. Co mu pan odpowie?
Rafał Jackiewicz: Nie ma sensu się straszyć, przyjdzie na to czas w ringu. On jest pewny swego, ja też jestem przekonany, że wygram. Obaj wiemy, o co walczymy.
- O co pan walczy, to wiadomo. Stawką jest pas mistrza świata wagi półśredniej organizacji IBF należący do Zavecka...
Nie walczę o pas, tylko o swoje dalsze życie, o przyszłość swoją i moich bliskich. Dlatego postawiłem wszystko na jedną kartę. Nigdy nie tyrałem tak jak przed tym pojedynkiem, nigdy nie dbałem tak skrupulatnie o wagę. Limit wagi półśredniej miałem już w czwartek. W piątek po raz pierwszy od lat mogłem zjeść śniadanie przed walką, ważyłem 66,600 kg. Wszystko jest jak w bajce. Na nic nie narzekam, czekam na pierwszy gong.
- Zaveck będzie miał za sobą kilkanaście tysięcy widzów, nie boi się pan tego?
Niczego się nie boję: ani słoweńskich kibiców, ani Zavecka, choć mam świadomość, że to twardy gość i nie będzie łatwo go pokonać.

- Po zwycięstwie w RPA i zdobyciu pasa IBF nagle wszyscy mnie rozpoznają w moim kraju - mówi przed jutrzejszym pojedynkiem w obronie pasa wagi półśredniej Jan Zaveck (29-1, 17 KO). Słoweniec będzie rywalem naszego Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO).
Wspominając potyczkę sprzed dwóch lat z "Wojownikiem", Zaveck powiedział - Jestem przekonany, że to mi należało się zwycięstwo w pierwszej walce, a tamten werdykt był skandaliczny. Tym razem znów wygram, jednak w sposób znacznie bardziej przekonywujący i zdecydowany - zakończył mistrz świata.
Przed sobotnią walką
Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO) z Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO) wiele osób zastanawiało się, czy Polakowi uda się zrobić wagę na pojedynek o mistrzostwo świata IBF wagi półśredniej.
RAFAŁ JACKIEWICZ - SERWIS SPECJALNY >>
Dzisiaj był dzień prawdy, czyli ważenie. "Wojownik" wniósł na skalę 66,6 kg, minimalnie więcej niż Słoweniec, któremu waga pokazała 66,2 kg. Wkrótce video z ważenia.
W futbolu nokautował rywali i sędziów, w kickboxingu obrażał prezesów, na dyskotece dostał nożem w serce.
Ciasteczkowy potwór
Gdyby ktoś podesłał Sylwkowi Stallonemu życiorys Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO), to od ręki mógłby powstać film „Rocky VII”. Dyskwalifikowany w piłce nożnej za uderzenie arbitra, zawieszany jako kickboxer, w sobotę pobije się o mistrzostwo świata w boksie. Ale najważniejszą walkę już wygrał. Przeżył cios nożem w serce.
RAFAŁ JACKIEWICZ: - Swoje kickboxerskie umiejętności szlifowałem w młodości na zabawach, dyskotekach, czyli na frajerach, którzy zawsze mnie zaczepiali ze względu na ówczesną moją mała posturę 62 kg przy 171 cm wzrostu. Z każdej awantury wychodziłem jako zwycięzca. W Mińsku Mazowieckim i w Kołbieli stałem się znany z tych zadym. W 2002 roku na dyskotece (to były pierwsze urodziny mego syna, odwieźliśmy go do domu i oddali pod opiekę, a sami poszliśmy się pobawić) zaczepił mnie jakiś nygus, który nie dawał sobie ze mną rady, więc wyciągnął kosę. A było tak: dostał ode mnie w zęby i upadł, potem wróciłem i jeszcze raz go uderzyłem, on się podniósł z nożem w ręku i przebił mi prawą komorę serca praz osierdzie. Uciekałem jeszcze 100 metrów wokół garaży i upadłem. Obudziłem się w szpitalu. Ledwo uszedłem z życiem. Chirurgom udało się mnie uratować. To był dla mnie dowód, że jestem silny, twardy i niezniszczalny. Po miesiącu odpoczynku zaleconego przez lekarzy zacząłem pierwsze treningi, żeby pół roku później zdobyć drugie miejsce w Pucharze Polski w regule full contact w kickboxingu! - szczerze opowiada Rafał Jackiewicz.
Janusz Pindera z Rzeczpospolitej pisze o burzliwych dziejach Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO), który w sobotę zawalczy z mistrzem świata federacji IBF wagi półśredniej, Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ - SERWIS SECJALNY >>
Jackiewicz swoim burzliwym, pełnym niebezpiecznych zakrętów życiem mógłby obdzielić wielu, choć w tym świecie takie życiorysy nie są niczym niezwykłym. Ale on jest chyba jedynym, który przeżył cios nożem w serce i walczy o mistrzostwo świata - pisze ceniony publicysta.
Początek bokserskiej kariery nie zapowiadał baśniowej przyszłości. 17 lutego 2001 roku wygrał wprawdzie w Kołobrzegu z Milanem Smetaną pewnie na punkty, ale nikogo swymi umiejętnościami nie olśnił. W 2003 roku przegrał trzy razy, w następnym znów była czarna seria i trzy porażki. Ostatni raz, i to tylko w oczach sędziów, przegrał pięć lat temu na Sycylii z Giammario Grassellinim.
Tradycją się już stało, że trzy dni przed walką o mistrzostwo świata bokserzy biorą udział w otwartym dla mediów treningu. Na zdjęciu Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) wraz z trenerem Fiodorem Łapinem.

Już w sobotę Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) zawalczy z mistrzem świata federacji IBF wagi półśredniej Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Pięściarze stoczą walkę w nowo otwartym kompleksie sportowo-rekreacyjnym ŠRC Stozice w Ljubljanie, którego budowie towarzyszyło wiele afer. Przepiękny obiekt, składający się z boiska piłkarskiego i hali sportowej, został oficjalnie otwarty dopiero przed tygodniem, ma zaledwie tymczasową zgodę na użytkowanie, a prace wykończeniowe wciąż trwają. Wcześniej rozegrano w hali mecz koszykówki Słowenia-Australia. Zapraszamy na zdjęcia, wizualizacje oraz film z tego pięknego, ale wciąż niedokończonego obiektu.
Pomimo zwycięstwa blisko dwa lata temu w ich pierwszym pojedynku, to nie Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) jest faworytem sobotniej potyczki z mistrzem świata federacji IBF wagi półśredniej, Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO).
RĘKAWICE Z AUTOGRAFEM CZAGAJEWA - OSTATNI DZIEŃ KONKURSU >>
Chodzi zapewne o lokalizację walki, ponieważ champion przyjmie Polaka u siebie w Słowenii. Mimo wszystko jednak zaskakująco dużo można zarobić na wygranej Jackiewicza. Bukmacherzy firmy UNIBET płacą aż 3,25 do jednego za zwycięstwo Rafała, przy zaledwie 1,33 za udaną obronę Zavecka. Za trafnie wytypowany remis, co mając w pamięci pierwsze starcie jest prawdopodobnym rozwiązaniem, UNIBET płaci aż 23 do jednego. Nie wypada więc zrobić nic innego jak tylko postawić na Rafała, kibicować mu, a potem cieszyć się z sukcesu polskiego boksu i sporej wygranej.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM
Jednocześnie przypominamy zainteresowanym o KONKURSIE, w którym do wygrania jest para rękawic bokserskich z autografami takich pięściarzy jak: Ruslan Czagajew, Denis Lebiediew, Aleksander Aleksiejew, Jurgen Brahmer, Alejandro Lakatos oraz Karo Murat. Zakończenie konkursu już dzisiaj.
Już w sobotę na ringu w Ljubljanie do walki o pas organizacji IBF kategorii półśredniej staną Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) oraz broniący tytułu Jan Zaveck (29-1, 17 KO). Dziś odbyła się konferencja prasowa przed tym pojedynkiem, który - jak sam przyznaje nasz "Wojownik" - jest spełnieniem jego największych marzeń. Już wkrótce na BOKSER.ORG wywiad z Rafałem, a w nim oczywiście wszystko o jego najbliższej walce.

Już tylko dni dzielą nas od rewanżowego pojedynku Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO) z Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Pojedynek o tytuł IBF w wadze półśredniej odbędzie się 4 września w Lublanie, a jego gospodarzem będzie Zaveck, obrońca mistrzowskiego pasa.
SŁUCHAJ PIOSENKI 'WALECZNE SERCE' >>
W Słowenii "Wojownik" wejdzie na ring w rytm nowej piosenki, skomponowanej i nagranej specjalnie dla niego przez zespół CowdeR. Piosenka pod tytułem "Waleczne serce" przypadła do gustu Jackiewiczowi, który wraz z narzeczoną, również dopisali kilka linijek tekstu. Piosenka jest już gotowa do osłuchania na kanale MySpace grupy CowdeR, szczegóły w rozwinięciu.
Wielkimi krokami zbliża się rewanżowa walka Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO) z Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Pojedynek o tytuł IBF w wadze półśredniej odbędzie się 4 września w Lublanie, a jego gospodarzem będzie Zaveck, obrońca mistrzowskiego pasa. Znany jest już skład sędziowski potyczki w stolicy Słowenii. Arbitrem ringowym będzie Jean-Pierre van Imschoot z Belgii, a walkę punktować będą Polak Leszek Jankowiak, Brytyjczyk Howard John Foster oraz Bośniak Zdrovko Milojević.
- Skład sędziowski jest bardzo przyzwoity. Negocjacje przeprowadzone zostały bardzo mądrze, w wyniku czego walkę oceniać będą Leszek Jankowiak, Howard Foster oraz jeden sędzia lokalny. W ringu zawody poprowadzi Belg Jean-Pierre Van Imschoot. Uważamy to za bardzo sprawiedliwe rozwiązanie – powiedział Andrzej Wasilewski, promotor polskiego pretendenta.
Van Imschoot prowadził już w ringu jedną walkę Jackiewicza. Pięć lat temu na Sycylii Polak zmierzył się z Giammario Grasselinim i uległ rywalowi w stosunku dwa do remisu. Jak wspominał później Jackiewicz, rezultat tamtego pojedynku był dla niego bardzo krzywdzący.
Jan Zaveck (29-1, 17 KO) wielokrotnie w wywiadach podkreślał, że jego sukces to efekt pracy sztabu szkoleniowego: niemieckiego trenera Dirk Dzemskiego oraz odpowiadającego za przygotowanie fizyczne Thomasa Jagarineca. Zdaniem pierwszego z nich jeśli Słoweniec zastosuje się do przygotowywanej przez niego taktyki, obroni tytuł mistrza świata IBF wagi półśredniej, wygrywając z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO) przed czasem.
- Jan Zaveck po raz drugi skrzyżuje rękawice z Rafałem Jackiewiczem. Czy jest to okoliczność korzystna w Waszych przygotowaniach?
- Oczywiście, że jest to korzyść, ale tylko do pewnego stopnia. Wiemy, jak boksuje Jackiewicz i jak można z nim walczyć. W bokserskim slangu używamy takiego określenia, że Jan mógł już "usłyszeć" przeciwnika. Z drugiej jednak strony, oczywiście Jackiewicz wie również czego się może spodziewać po pojedynku z Janem.
- W związku z tym jak przebiegają przygotowywania do walki?
- Pilnie pracujemy nad specjalnymi założeniami taktycznymi i techniką walki. To oczywiste, że nie możemy ujawnić żadnych szczegółów, ponieważ podczas treningu szlifujemy pewne rzeczy, które przygotowywane są specjalnie na walkę z Jackiewiczem. Wierz mi, że Rafał na pewno też nie chce teraz nikogo oglądać za swoimi plecami podczas przygotowań do najbliższej walki.
- Jan będzie chciał zaskoczyć Jackiewicza specjalną taktyką?
- Jeśli nasza strategia zadziała, to Jan zastopuje przeciwnika przed końcowym gongiem! Zobaczymy, jak się będzie układał sam pojedynek. Jeśli nasza taktyka nie zda egzaminu, skorygujemy ją w trakcie walki. W boksie, nie można przecież przewidzieć wszystkich zdarzeń oraz zachowań przeciwnika.
- w jakiej formie jest Jan? Problemy z kolanami to już przeszłość?
- Mogę zapewnić, że 4 września w Lublanie, mistrz świata będzie w szczytowej formie. Co do zdrowia, wszelkie problemy ma już za sobą.
- Jakie są cechy, które wyróżniają mistrza świata IBF Jana Zavecka od innych?
- Bezwzględna chęć zwycięstwa, ambicja, zapał do ciężkiego treningu, dyscyplina oraz skromność.
4 września w nowiutkiej hali Stozice w Lublanie, były mistrz Europy, Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO) stanie przed szansą zdobycia pasa zawodowego mistrza świata IBF wagi półśredniej. Czeka go jednak niezwykle trudne zadanie - musi pokonać ulubieńca miejscowej publiczności, Jana Zavecka (29-1, 17 KO).
Trenujący pilnie w swoim gymie SES Boxing Club w Magdeburgu, Słoweniec wydaje się być pewny zwycięstwa, zapewniając, że w dniu walki będzie w życiowej formie. Dodatkową motywacją do treningów jest dla niego świadomość, że będzie miał okazję zrewanżowania się Jackiewiczowi za jedyną w zawodowej karierze porażkę.
- Zrobię wszystko, by obronić tytuł mistrza świata. Nie mam nic przeciwko temu, by ten pojedynek zakończył się przed czasem, ale będę też przygotowany na walkę na pełnym dystansie - mówi mistrz świata.
W najbliższych dniach Zaveck, wraz z trenerem Dirkiem Dzemskim i odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne, Tommy`m Jagarincą, wybiera się na obóz treningowy grupy Wilfrieda Sauerlanda, gdzie będzie sparował z zawodnikami tamtejszej grupy.
Przygotowujący się rewanżowej potyczki z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO), Słoweniec Jan Zaveck (29-1, 17 KO) udzielił wywiadu, w którym opowiedział o zaplanowanej na 4 września walce z Polakiem. Odniósł się także do ich pierwszego pojedynku. Oto co na pięć tygodni przed pierwszą obroną pasa IBF kategorii półśredniej ma do powiedzenia Zaveck.
- Dlaczego walka z Jackiewiczem jest dla Ciebie sprawą honoru?
Jan Zaveck: Bo chcę udowodnić, że jestem lepszym bokserem i zasłużyłem na mistrzostwo świata.
- W 2008 roku Rafał wygrał z Tobą w Katowicach walkę o mistrzostwo Europy stosunkiem głosów dwa do jednego. Polak twierdzi, że werdykt był sprawiedliwy.
JZ: Werdykt był jaki był, na pewno nie był sprawiedliwy. Dwóch sędziów albo oglądało inną walkę, albo specjalnie tak punktowali. Cieszę się za to, że znów będę mógł z nim boksować. Teraz mogę tamten werdykt wyrównać.
Pretendent do tytułu IBF w wadze półśredniej, Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO), do jutra przygotowuje się w Zakopanem do mistrzowskiego pojedynku przeciwko Janowi Zaveckowi (28-1, 16 KO). Najważniejsza walka w karierze Polaka odbędzie się 4. września w Lublanie.
- Co drugi dzień mamy długie biegi w polskich Tatrach, często trwa to ponad dwie godziny. Co drugi dzień pracujemy zaś nad siłą. Do tego dochodzi jeszcze ćwiczenie techniki. Teraz jestem już na takim etapie, że biję dużo ciosów z hantlami, by wzmocnić siłę ciosu - powiedział Jackiewicz.
Pretendent do tytułu IBF w wadze półśredniej, Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO), przygotowuje się obecnie w Zakopanem do mistrzowskiego pojedynku przeciwko Janowi Zaveckowi (28-1, 16 KO). Najważniejsza walka w karierze Polaka odbędzie się 4. września w Lublanie. Potyczka w stolicy Słowenii będzie drugą konfrontacją obydwu zawodników. Pierwszą z nich rozstrzygnął na swoją korzyść Polak, zwyciężając niejednogłośnie na punkty pod koniec 2008 roku. Zapraszamy na fragment rozgrzewki Polaka w gymie w Warszawie.
RAFAŁ JACKIEWICZ - SERWIS SPECJALNY >>
- Rafał jest tak bardzo zdopingowany tą walką, że wygra ją wysoko na punkty, także nie będzie nawet możliwości przekrętu - twierdzi Paweł Skrzecz, jeden ze szkoleniowców przygotowujących Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO) do starcia z Janem Zaveckiem (28-1, 16 KO). Walka o mistrzostwo świata IBF w wadze półśredniej pomiędzy Polakiem a Słoweńcem odbędzie się 4 września w Lublanie.
W najbliższych dniach pretendent do tytułu IBF w wadze półśredniej, Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO), rozpocznie przygotowania do mistrzowskiego pojedynku przeciwko Janowi Zaveckowi (28-1, 16 KO). Najważniejsza walka w karierze Polaka odbędzie się 4 września w Lublanie. Potyczka w stolicy Słowenii będzie drugą konfrontacją obydwu zawodników. Pierwszą z nich rozstrzygnął na swoją korzyść Polak, zwyciężając niejednogłośnie na punkty pod koniec 2008 roku.
- W poniedziałek Rafał odbędzie pierwsze, lekkie treningi. Przez pierwszy tydzień będzie trenował co dzień lub dwa, tak aby obyć się trochę z salą - poinformował Paweł Skrzecz, członek sztabu szkoleniowego grupy Knockout Promotions. - W ramach przygotowań udamy się na obóz kondycyjny do Zakopanego, następnie do Wałcza. Co do sparingpartnerów, to będziemy się starali znaleźć takich, którzy lubią atakować, gdyż Zaveck na pewno będzie szedł do przodu i starał się wygrać efektownie. Nie bierzemy nawet pod uwagę ewentualności porażki Rafała - oznajmił srebrny medalista olimpijski z Moskwy.
Zapraszamy na rozmowę z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO), który niebawem spotka się w ringu ze Słoweńcem Janem Zaveckiem (29-1, 17 KO), w walce o pas mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF.
Zapraszamy wywiad z Rafałem Jackiewiczem (35-8-1, 18 KO), który na gali "Wojak Boxing Night" w Strzelcach Opolskich pokonał na punkty Turka Turgaya Uzuna (31-12-2, 19 KO).
Zapraszamy na wywiad z Rafałem Jackiewiczem (35-8-1, 18 KO), który już pojutrze stanie naprzeciw Turgay'a Uzuna (31-12-2, 19 KO) w ośmiorundowej walce kategorii półśredniej. Przypomnijmy tylko, że polski "Wojownik" jako oficjalny pretendent do tytułu IBF ma zagwarantowany pojedynek o mistrzostwo świata i zapewne występ w Strzelcach Opolskich będzie ostatnim sprawdzianem przed czekającą go walką życia. Rafał w wywiadzie dla BOKSER.ORG opowiada więc nie tylko o sobotniej potyczce, ale i planach na przyszłość.
- W sobotę wystąpisz w Strzelcach Opolskich. W przeszłości narzekałeś trochę, że pomiędzy ważnymi walkami masz długie przerwy. Jak więc widać dopiąłeś swego.
Rafał Jackiewicz: Nie, tylko raz tak płakałem, bo tylko raz taką przerwę miałem i to kurcze przed walką życia. To było przed moim eliminatorem, dlatego byłem wkur.... i zły. Musiałem trzymać wagę i to była dla mnie masakra, że sam sobie z tym musiałem radzić. Byłem strasznie wkurzony, ponieważ przez osiem miesięcy nie walczyłem. Teraz na szczęście mogę wystąpić przed pojedynkiem o mistrzostwo świata i bardzo się z tego cieszę. Ten zawodnik nie jest jakiś bardzo wymagający, ale jest silny, niebezpieczny no i trzeba będzie uważać, tak więc zawsze jakieś tam ryzyko jest. Ja jednak jestem przygotowany świetnie, czuję się bardzo dobrze, nie mam żadnych problemów z wagą ani niczym innym, wszystko mam poukładane, także wszystko jest super.
"Nauczyłem radzić sobie ze stresem, żyć ze stresem, często miałem w życiu takie stresowe sytuacje i one mnie uodporniły na to wszystko. Wiadomo, odczuwam jakiś tam delikatny strach przed walką jak każdy normalny człowiek, bo wiadomo – dobrze jestem jeb..., ale nie jestem kretynem żeby się nie bać w ogóle, bo tylko głupki się nie boją niczego. Odczuwam strach czy na przykład dobrze wypadnie ta walka, czy dam radę, czy wytrzymam, czy coś się nie stanie, ale generalnie ze stresem sobie spokojnie daję radę" - mówi między innymi Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) przed sobotnią galą w Strzelcach Opolskich, podczas której "Wojownik" skrzyżuje rękawice z Turgay'em Uzunem (31-12-2, 19 KO).
Już jutro obszerny wywiad z Rafałem na łamach BOKSER.ORG.
Już za kilka miesięcy Rafał Jackiewicz w najważniejszym pojedynku w swojej zawodowej karierze pięściarskiej stanie przed szansą zdobycia tytułu mistrza świata prestiżowej organizacji IBF. Przygotowujący się aktualnie do występu na zaplanowanej na 20 marca gali w Strzelcach Opolskich popularny "Wojownik" zaangażował się ostatnio w akcję zbiórki pieniędzy na leczenie swojej koleżanki z Mińska Mazowieckiego - Róży Nowak, u której lekarze wykryli raka trzustki.
- Rzadko proszę ludzi pomoc, ale w tym przypadku chciałbym to zrobić - mówi Jackiewicz.. - Moja mama również zmarła na raka, więc tym bardziej chciałbym pomóc Róży. Jej stan jest bardzo ciężki, każda wpłata może pomóc ją uratować.
- Ja swoją walkę życia stoczę za kilka miesięcy, Róża walkę o swoje życie toczy teraz. Pomóżmy jej wygrać - apeluje "Wojownik".
Kilkanaście miesięcy temu aktualny pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafał Jackiewicz założył się z kolegami z grupy KnockOut Promotions o 50 tysięcy złotych, że do 20 marca utrzyma wagę w limicie 72 kg. Wczoraj, na niespełna miesiąc przed końcową datą zakładu, przebywający wraz z "Wojownikiem" na gali Babilon Promotion w Radzyminie Krzysztof "Diablo" Włodarczyk i Paweł Kołodziej po raz kolejny postanowili powiedzieć "sparawdzam"...
Czerwiec to najbardziej prawdopodobna data walki Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO) o pas mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF.
Aktualny czempion International Boxing Federation Jan Zaveck (28-1, 16 KO) stoczy w kwietniu pojedynek w obronie swojego tytułu, po czym będzie zobligowany (ewentualnie jego pogromca) do skrzyżowania rękawic z popularnym "Wojownikiem".
W międzyczasie, dla podtrzymania formy, Jackiewicz zaboksuje 20 marca 8 rund na gali "Wojak Boxing Night" w Strzelcach Opolskich.
- Na razie nie znam jeszcze nazwiska rywala, choć są już pewne propozycje - mówi oficjalny challenger IBF. - Chciałbym, aby był to zawodnik prezentujący dobry poziom, bo walka z jakimś leszczem niewiele mi da.
Niewiele brakowało, a czekający na pojedynek o mistrzostwo świata federacji IBF w limicie 147 funtów Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) przegrałby dzisiaj zakład, w którym początkowo stawką było 50 tysięcy złotych. Popularny "Wojownik" kilkanaście miesięcy temu założył się ze swoimi kolegami z grupy KnockOut Promotions, że do 20 marca tego roku jego waga nie przekroczy 72 kg. Jak do tej pory najlepszy polski półśredni nie miał żadnych problemów z wywiązaniem się z danego słowa. Aż do dzisiejszego poranka...
- Wczoraj obchodziłem 33. urodziny z rodzinką, było "sto lat", lody ze świeczką... ale dziś rano Paweł Kołodziej i Krzysiek Włodarczyk postanowili mnie sprawdzić - opowiada znany ze swojej słabości do słodyczy Jackiewicz. - Nerwy były, bo waga raz pokazała 71.900, raz równo 72 kilogramy.
- Udało się jednak, został jeszcze tylko miesiąc - kończy "Wojownik". - A czy potem odpuszczę z ostrą dietą? Na pewno wiem już, jak racjonalnie się odżywiać, by nie tyć tak jak kiedyś. Wiem też, że gdybym musiał przed walką z Rodriguezem tak ostro zbijać wagę jak na przykład przed pojedynkiem z Zaveckiem, to szóstej rundy bym nie przetrzymał i o mistrzostwie świata móglbym zapomnieć.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z oficjalnym pretendentem do tytułu czempiona IBF wagi półśredniej Rafałem Jackiewiczem (35-8-1, 18 KO), którego wkrótce czeka mistrzowska konfrontacja z Janem Zaveckiem (28-1, 16 KO). W rozmowie z "Wojownikiem" między innymi o jego pomyśle na walkę o pas i zmianach w warunkach słynnego zakładu dotyczącego wagi.
Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) oczekuje aktualnie na decyzję w sprawie daty i miejsca swojej mistrzowskiej walki z czempionem IBF wagi półśredniej Janem Zaveckiem (28-1, 16 KO). Popularny "Wojownik" nie nastawia się jednak na to, że o wymarzone trofeum przyjdzie mu zabokswować nad Wisłą. Jak przekonuje w wywiadzie dla BOKSER.ORG, lokalizacja pojedynku nie jest dla niego aż tak istotna.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Nie ma to dla mnie znaczenia. Mistrza trzeba pokonać. Mogę jechać i tam [do Słowenii]. Dla mnie zaszczytem jest sama walka o tytuł, i to do tego z zawodnikiem, który mi pasuje - zapewnia Jackiewicz. - Walka na Słowenii? Nie ma problemu. Pokażę jak naprawdę pokonuje się mistrza.
Wywiad z oficjalnym challengerem do tytułu IBF już wkrótce…
Fragmenty końcówki poniedziałkowego treningu pretendenta do tytułu IBF wagi półśredniej Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO).
Pod koniec roku 2009 pierwszy oficjalny pojedynek w formule karate kyokushin stoczył syn pretendenta do tytułu mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF Rafała Jackiewicza - Jacek.
- Fajnie było, trochę tylko za dużo czekania na walki - wspomina swój debiut w zawodach 9-latek, który karate trenuje od blisko roku.
Jackiewicz Junior w akcji (pierwsza walka - kask czarny, druga - czerwony)
- Chciałem, żeby Jacek uprawiał jakiś sport, żeby nie siedział tylko przed telewizorem. On mówił mi, że chciałby trenować tak jak ja i stanęło na jakimś sporcie walki. Wybór ostatecznie padł na karate, bo po prostu mamy sekcję najbliżej domu - mówi Jackiewicz Senior. - Chciałem, żeby poczuł smak rywalizacji, zobaczył, co to jest ciężka praca na treningu. Póki co to ma być bardziej zabawa, a co będzie później, Jacek sam zadecyduje. Na pewno nie będę go na siłę zmuszał do treningów. Na razie mu się podoba.
Jak wiadomo, w świecie boksu zawodowego nic nie jest pewne, dopóki nie zabrzmi pierwszy gong. Jeszcze kilkadziesiąt minut temu informowaliśmy, że wielce prawdopodobne jest, iż mistrzowskie starcie o pas IBF wagi półśredniej pomiędzy Rafałem Jackiewiczem (35-8-1, 18 KO) i Janem Zaveckiem (28-1, 16 KO) odbędzie się w Słowenii, a tymczasem okazuje się, iż sprawa lokalizacji i terminu walki nadal pozostaje otwarta.
- Odebrałem telefon od promotora Isaaca Hlatshwayo Branco Milenkovica z informacją, że na mocy kontraktu na pojedynek jego zawodnika z Zaveckiem, to on ma na najbliższe trzy walki decydujący głos w kwestii kariery Słoweńca - mówi menadżer Jackiewicza Andrzej Wasilewski. - Zatem nic nie jest jeszcze przesądzone, tym bardziej, że dochodzą mnie głosy, iż po fiasku rozmów na temat walki Mayweather Jr - Pacquiao za Oceanem wzrosło zainteresowanie tytułem IBF. Pamiętajmy, że waga półśrednia naszpikowana jest wielkimi gwiazdami. W kategorii półciężkiej czy ciężkiej wszystko jest dużo prostsze.
Pojedynek o mistrzostwo świata wagi półśredniej federacji IBF pomiędzy aktualnym czempionem Janem Zaveckiem (28-1, 16 KO) i oficjalnym challengerem Rafałem Jackiewiczem (35-8-1, 18 KO) najprawdopodobniej odbędzie się w Słowenii, a obozy pięściarzy nie przystąpią do przetargu na organizację starcia - poinformował BOKSER.ORG promotor polskiego "Wojownika" Andrzej Wasilewski.
WASILEWSKI: CIĘŻKO PRZEBIĆ SŁOWEŃCÓW >>
Zdaniem Wasilewskiego niemal pewna przegrana z reprezentantami Zavecka w ewentualnym przetargu wiązałaby się z utratą możliwości negocjacji jakichkolwiek kwestii związanych z pojedynkiem, natomiast osiągnięcie porozumienia w sprawie walki bez konkursu ofert otwiera drogę do dyskusji na temat na przykład obsady sędziowskiej.
Wczorajszego wieczora na gali w Johannesburgu Jan Zaveck (28-1, 16 KO) dość nieoczekiwanie pokonał przed czasem Isaaka Hlatshwayo (29-2-1, 10 KO), odbierając mu tytuł mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF.
W rozmwie z BOKSER.ORG posiadający status oficjalnego pretendenta do tytułu International Boxing Federation Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) przyznał, że wiadomość o wiktorii Słoweńca przyjął z zaskoczeniem, ale i radością, bo jak twierdzi, wcześniej będzie mógł wywiązać się z deklaracji stoczenia z "Mr Simpatico" pojedynku rewanżowego za bardzo wyrównany bój z listopada zeszłego roku.
- Rafał spodziewałeś się takiego rozstrzygnięcia walki pomiędzy Zaveckiem a Hlatshwayo?
Rafał Jackiewicz: Szczerze mówiąc, byłem zaskoczony, bo spodziewałem się, że Zaveck przegra minimalnie na punkty; z tego względu, że walczy z mistrzem na jego terenie, a nie sądziłem, że uda mu się wygrać przez nokaut. Zresztą chyba tak każdy uważał. Oczywiście mówiłem, że jeśli Zaveck wyjdzie do Hlatshwayo w takiej formie, jak wyszedł do walki ze mną, może sprawić niespodziankę, ale jednak stawiałem, że Afrykańczyk wygra minimalnie na punkty po wyrównanej walce.
- Rafał oczywiście się cieszy, bo szybciej dostanie ten rewanż, na który tak czekał, ale to nie jest dobra wiadomość dla polskich kibiców - powiedział BOKSER.ORG Andrzej Wasilewski, promotor pretendującego do tytułu IBF wagi półśredniej Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO), komentując wczorajszą wygraną w pojedynku o tytuł Jana Zavecka (28-1, 16 KO). - Bardzo ciężko będzie teraz o organizację mistrzowskiej walki Rafała w Polsce. O wiele łatwej byłoby o to, gdyby zwyciężył Hlatshwayo.
- W niewielkiej Słowenii Zaveck jest niezwykle popularny i z łatwością przyciągnie na swoją walkę w Mariborze 14 tysięcy widzów, więc z samych biletów jego promotorzy mogą liczyć na potężne zyski, a to, dokładając jeszcze olbrzymie zainteresowanie lokalnych mediów i sponsorów, pozwala im przy przetargu na walkę zadeklarować bardzo poważną kwotę - wyjaśnia Wasilewski. - Dużo łatwiej byłoby z Hlatshwayo, z menadżerem którego już wcześniej rozmawialiśmy na temat przylotu jego zawodnika do Polski.
- Pierwszą obronę po zdobyciu mistrzostwa świata dam Zaveckowi - mówił niedawno pytany o swoje plany na przyszłość pretendent do tytułu IBF wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO).
Los sprawił jednak "Wojownikowi" psikusa, bo choć faktycznie już niebawem Polak zmierzy się w mistrzowskim pojedynku z Janem Zaveckiem (28-1, 16 KO), to Słoweniec będzie tym, który do ringu wejdzie w roli championa - dzisiejszego wieczora na gali w Johannesburgu "Mr Simpatico" znokautował bowiem w 3. rundzie dotychczasowego mistrza International Boxing Federation Isaaka Hlatshwayo (29-2-1, 10 KO), rzucając go na deski po raz pierwszy już w 2. starciu.
Szykuje się zatem długo oczekiwany rewanż za niezwykle zacięty bój z listopada zeszłego roku, w którym po 12 wyrównanych rundach na punkty zwyciężył Jackiewicz, broniący wówczas pasa EBU.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji Sebastiana Andrzejczyka z piątkowej gali "Wojak Boxing Night" w Ełku, podczas której Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) wywalczył status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata federacji IBF wagi półśredniej, pokonując na punkty Delvina Rodrigueza (24-4-2, 14 KO).
94- tyle w zaokrągleniu wynosi procent zwycięstw w stoczonych walkach ostatnich czterech rywali oficjalnego pretendenta do mistrzowskiego pasa IBF wagi półśredniej Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
Co ciekawe, ze wspomnianymi czterema oponentami- Jacksonem Osei Bonsu, Janem Zaveckiem, Luciano Abisem i Delvinem Rodriguezem, których łączny bilans (w momencie wyjściu do ringu z Polakiem) to 102 zwyięstwa, 4 porażki, 3 remisy, "Wojownik" zmierzył się w przeciągu zaledwie 14 miesięcy.
Teraz Jackiewicza czeka najważniejsza ringowa próba w karierze- pojedynek o tytuł IBF z Isaakiem Hlatshwayo lub Janem Zaveckiem (obydwaj z procentem wygranych powyżej 93).
- Rafał pokazał bardzo dobry boks, dobrze się poruszał, schodząc z linii ciosu, na pewno wygrał zasłużenie.- ocenił Krzysztof Włodarczyk zwycięski występ Rafała Jackiewicza (35-8-1, 18 KO) przeciwko Delvinowi Rodriguezowi (24-4-2, 14 KO) w piątkowym eliminatorze IBF wagi półśredniej.- Rafał uderzał celniej, jego ciosy były bardziej wyraziste. Rodriguez co prawda bił dużo, ale głównie na gardę. Wyjątkiem była ta bomba z szóstej rundy i kilka ciosów potem.
"Diablo" skomentował również słowa Jackiewicza, który dziękując swoim kibicom po ogłoszeniu werdyktu, w swoim stylu "pozdrowił", choć tym razem już w wersji "przed 23.00" i wyraźnie żartując, i tych, którzy życzyli mu porażki.
- Przyłączam się do słów Rafała, rozumiem go doskonale. Ja jednak nie czytam w ogóle komentarzy internetowych.- przyznał Włodarczyk- Najbardziej żałosne są te teksty pełne bezsensownej agresji, jak dla mnie piszą je jacyś zakompleksieni ludzie z jakimiś problemami. Zamiast wypisywać te wszystkie przykre rzeczy powinni przyjść na salę i potrenować- może wówczas zrozumieliby, jak ciężkim sportem jest boks i jak ciężko jest w nim osiągnąć sukces.
Po zakończeniu piątkowego eliminatora IBF w kategorii półśredniej rozegranego na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku Delvin Rodriguez (24-4-2, 14 KO) nie krył swojego rozczarowania werdyktem sędziowskim, przyznającym zwycięstwo Rafałowi Jackiewiczowi (35-8-1, 18 KO). "Wygrałem tę walkę zdecydowanie (…) On uderzał pojedynczymi prawymi, ja biłem całymi seriami, prawie go znokautowałem"- przekonywał w rozmowie z BOKSER.ORG pięściarz z Dominikany, który po 12 rundach na kartach punktowych był gorszy od polskiego rywala odpowiednio o 4 (sędzia Mirosław Brózio), 3 (s.Dave Harris) i 2 (s.Larry Hazard Jr) punkty.
- Delvin, zgadzasz się z punktacją sędziów?
DR: Zdecydowanie nie. Nie chciałbym nic ujmować Jackiewiczowi, to twardy zawodnik, ale on wyprowadzał góra siedem ciosów na rundę. Moim zdaniem sędziowie wsłuchiwali się w doping kibiców, którzy nawet, gdy Rafał pudłował, to wiwatowali. Uważam, że werdykt jest niesprawiedliwy, bo według mnie walkę wygrałem zdecydowanie. On przez cały czas był w odwrocie, leżał na deskach, był bliski porażki przez nokaut.
"Od szóstej rundy walczyłem z mroczkami w oczach. W jednym miałem Rafała, a w drugim Marcina, ale głowy nie straciłem."- wspomina swój pojedynek z Delvinem Rodriguezem Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO).
Wczoraj na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku pięściarz grupy Bullit KnockOut Promotions pokonał na punkty po ekscytujących 12 rundach niebezpiecznego rywala z Dominikany, gwarantując sobie w ten sposób status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrz świata wagi półśredniej federacji IBF.
- Rafał, oceń, proszę, na gorąco swój występ. Przede wszystkim, jak czułeś się w tej dramatyczniej szóstej rundzie?
Rafał Jackiewicz: Sprawdziło się to, co mówiłem przed walką- okazało się, że Rodriguez jest niebezpieczny, ale jak najbardziej w moim zasięgu. Pokazałem to w pierwszych pięciu rundach. Niestety w szóstej za bardzo się rozluźniłem i skończyło się tak, jak można było zobaczyć. Nadziałem się na cios, na który wiedziałem, że powinienem uważać, ale nie uchroniłem się przed nim i dostałem potężną bombę. Ta sytuacja pokazała chyba jednak wszystkim, że nie jestem tylko pyskaczem, który gada, ale że faktycznie jestem twardy. Z resztą ja wiedziałem to już dawno, ale teraz mogłem to udowodnić- i sobie i moim kibicom. Od szóstej do dwunastej rundy walczyłem z mroczkami w oczach, Rafałem i Marcinem Mroczkami... w jednym miałem Rafała, w drugim Marcina. Naprawdę, aż do dwunastej rundy w oczach miałem jasno. Ale widać chyba było, że nie straciłem głowy do końca. Siódmą rundę jakoś przetrwałem, w ósmej już było lepiej, a potem już było dobrze. Ale muszę przyznać, że do ostatniego gongu czułem ten nokdaun.
Rafał Jackiewicz po wygranej z Delvinem Rodriguezem. Już na początku przyszłego roku "Wojownik" zaboksuje o mistrzostwo świata wagi półśredniej federacji IBF
Takiej walki w Polsce jeszcze chyba nie było. Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) i Delvin Rodriguez (24-4-2, 14 KO) to może nie Shane Mosley czy Antonio Margarito, ale dziś kibice w Ełku oglądali pojedynek równie emocjonujący i stojący na wysokim poziomie jak ci w Staples Center dziesięc miesięcy temu.
Pierwsze sześć minut wyraźnie dla Rafała, który doskonale przepuszczał lewy prosty rywala i po odchyleniu bezpośrednim prawym prostym zranił kilkakrotnie Rodrigueza. Bokser z Dominikamy wyciągnął w końcu wnioski i w rundzie trzeciej oraz czwartej pojedynek się wyrównał. Bokserzy tworzyli wielkie show, ale najlepsze było dopiero przed nami.
Po świetnym, stojącym na światowym poziomie pojedynku Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) pokonał jednogłośną decyzją sędziów Delvina Rodrigueza (24-4-2, 14 KO) i zyskał status oficjalnego pretendenta do tronu IBF wagi półśredniej.
Sędziowie punktowali 117:116, 114:112 i 115:112.
Więcej szczegółów już za chwilę !!!
"Jestem pewny swojej wygranej. Jeśli Rafał będzie walczył ze mną jak w swoich poprzednich walkach, boleśnie przekona się o sile mojego ciosu"- zapewnił w rozmowie z BOKSER.ORG na 24 godziny przed pojedynkeim eliminacyjnym z Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO) Dominikańczyk Delvin Rodriguez (24-3-2, 14 KO).
- Delvin, jak dobrze znasz swojego rywala? Studiowałeś jego walki?
Delvin Rodriguez: Owszem, widziałem kilka walk Rafała, to silny facet, solidny bokser. W tym momencie kariery nie walczę już jednak ze słabymi przeciwnikami, także w sumie u Rafała nie zobaczyłem niczego, czego już wcześniej bym nie widział. Jestem gotów i pewny swojej wygranej.
- Jak byś ocenił Rafała na tle swoich dotychczasowych przeciwników?
DL: To typ boksera, który dąży do półdystansu, wywiera na przeciwniku presję. W większości walk, które widziałem, boksował w ten sam sposób. Jeśli będzie tak samo walczył ze mną, przekona się o sile mojego ciosu.
"Nie jest taki duży jak myślałem, na pewno nie ma 183 centymetrów."- powiedział na kilka chwil, po tym jak po raz pierwszy stanął twarzą w twarz Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14 KO) Rafał Jakciewicz (34-8-1, 18 KO). I trzeba powiedzieć, że chyba miał rację, bo choć Dominikańczyk zapewniał podczas czwartkowej konferencji prasowej, że mierzy dokładnie 6 stóp (183 cm), można było odnieść wrażenie, że nie jest wyższy, a z całą pewnością jest sporo drobniejszy, od jednego z poprzednich "dużych" rywali "Wojownika"- mierzącego około 180 cm Jacksona Osei Bonsu.
- Rafał przed chwilą stałeś oko w oko z Rodriguezem. Jak go oceniasz?
Rafał Jackiewicz: Oceniam, że wygram.
- Miał przyjechać olbrzym jak na wagę półśrednią. Rodriguez nie wydaje się jednak tak wysoki, jak wskazywałyby jeko metryki...
RJ: Na pewno nie ma 183 centymetrów. 178-180 najwyżej. Z resztą ja już biłem się z zawodnikami mierzącymi nawet 188 cm, więc nie przejmuję się tym, że jestem niższy.
Już w najbliższy piątek na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku były mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) w najpoważniejszym teście w swojej zawodowej karierze zmierzy się z Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14 KO). Stawką pojedynku będzie status oficjalnego pretendenta do tytułu championa International Boxing Federation.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Jestem w gazie.- przekonuje "Wojownik"- Naprawdę jestem naładowany energią, chciałbym już teraz wyjść do ringu. Będę bił Rodrigueza, aż padnie- to moja życiowa szansa. Oczywiście to boks i może się zdarzyć, że przyjmę jakiś cios i przegram, ale tak naprawdę nie biorę w ogóle porażki pod uwagę .
- Sparingi miałem różne, raz lepsze, raz słabsze.- przyznaje Jackiewicz- Ale ja jestem typem zawodnika, który w prawdziwej walce wypada lepiej niż na sparingach.
Jeśli 27 listopada na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku Rafał Jackiewicz pokona Dominikańczyka Delvina Rodrigueza, to na początku 2010 roku stanie przed szansą wywalczenia jako czwarty Polak w historii boksu zawodowego tytułu mistrza świata. Wcześniej dokonali tego tylko Dariusz Michalczewski, Tomasz Adamek i Krzysztof "Diablo" Włodarczyk. Jackiewicz celuje w tytuł championa wagi półśredniej federacji IBF- tej samej, której mistrzowski pas, lecz w kategorii junior ciężkiej, dzierżyli niedawno Włodarczyk i Adamek.
- Zasuwam ciężko już piąty tydzień, ostro sparuję, biegam, pracuję nad siłą. Jest naprawdę ciężko.- mówi o swoich przygotowaniach do konfrontacji z Rodriguezem popularny "Wojownik".
Znany z przebojowości i silnego charakteru pięściarz jest jednak nie tylko przekonany o tym, że zwycięsko wyjdzie z walki eliminacyjnej na gali w Ełku, ale również, że w kolejnym występie poradzi sobie z panującym aktualnie na tronie IBF mistrzem z RPA Isaakiem Hlatshwayo.
Już tylko cztery dni pozostały do najważniejszej walki w karierze Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO)- zaplanowanego na 27 listopada na gali "Wojak Boxing Night" w Ełku eliminatora IBF kategorii półśredniej z Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14KO). Rywal "Wojownika" do Polski z Nowego Jorku przyleciał wczoraj i do piątkowego pojedynku przygotowuje się już w Ełku.
- Znokautuję go albo zafunduję mu lanie przez pełne 12 rund.- odgraża się Rodriguez, zdaniem Jackiewicza najtrudniejszy rywal w jego dotychczasowej karierze.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
Bezpośrednia transmisja z ełckiej imprezy w Polsat Sport (godz. 20.30) i Polsat (godz. 22.10).
Prezentujemy transkrypcję wybranych fragmentów wywiadu, jakiego BOSKER.ORG udzielił ostatnio Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO). "Wojownik" już 27 listopada na gali „Wojak Boxing Night” w Ełku skrzyżuje rękawice w eliminatorze IBF wagi półśredniej z Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14 KO).
O przygotowaniach do walki: - Zasuwam już piąty tydzień- sparingi, długie biegi, siła. Sparingi są teraz coraz dłuższe, mam trzech sparingpartnerów. Naprawdę jest ciężko.
O długiej przerwie od ostatniego pojedynku: - Ciężko [to znosiłem], ja jestem człowiekiem, który musi ciągle coś robić, coś się musi wokół mnie dziać, muszę trenować. Teraz dodatkowo musiałem trzymać wagę [ze względu na zakład- przyp. red.], nie trenując regularnie, ale udało mi się to. Biorąc pod uwagę, że nie ćwiczyłem regularnie i zacząłem dopiero pięć tygodni temu, jest naprawdę dobrze.
27 listopada na kolejnej gali z cyklu "Wojak Boxing Night" Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) zmierzy się w oficjalnym eliminatorze IBF wagi półśredniej z reprezentantem Dominikany Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14 KO).
VIDEO. JACKIEWICZ O ELIMINATORZE IBF >>
Podczas tej samej imprezy po raz ostatni w obronie młodzieżowego pasa WBC kategorii junior ciężkiej zaboksuje Tomasz Hutkowski (15-0-1, 11 KO), a w 10-rundowej walce non-title zaprezentuje się były czempion IBF, notowany aktualnie na 1. pozycji rankingu World Boxing Council w limicie 200 funtów Krzysztof Włodarczyk (41-2-1, 31 KO).
W Ełku wystąpią także: ciężki Tomasz Zeprzałka (3-8, 3 KO) i półciężki Maciej Miszkin (3-0, 2 KO).
- Czuję się jak bym był już mistrzem świata. O ile przed walką z Bonsu, mimo że nie byłem faworytem, czułem się mocno i wierzyłem w siebie, to teraz jestem po prostu pewny swojej wygranej i tego, że niedługo zdobędę pas!- tak na wiadomość o tym, że najbliższym rywalem czempiona IBF wagi półśredniej Isaaca Hlatshwayo (29-1-1, 10 KO) będzie najprawdopodobniej Jackson Osei Bonsu (30-3, 23 KO), zareagował Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO). Popularny "Wojownik" prawo do walki o mistrzowskie trofeum International Boxing Federation zagwarantować może sobie 21 listopada, jeśli na gali w Ełku w ostatecznym eliminatorze pokona Delvina Rodrigueza (24-3-2, 14 KO).
- Nie ukrywam, że do tej pory obawiałem się, iż zanim dojdzie do mojej walki z Hltashwayo, może on stracić swój tytuł w walce unifikacyjnej na rzecz któregoś z amerykańskich mistrzów- takich "wariatów" jak Mosley czy Cotto.- tłumaczy Jackiewicz- Znam granicę swoich możliwości i wiem, że w starciu z nimi miałbym minimalne szanse. Ale Rodriguez i Hlatshwayo to dla mnie idealny układ. Oczywiście nie lekceważę ani Rodrigueza ani Hlatshwayo, ale jestem pewny, że jednego i drugiego pokonam.
- A gdyby przypadkiem Hlatshwayo przegrał z Bonsu, byłoby jeszcze lepiej, bo znam go dobrze i spuściłbym mu lanie po raz drugi.- dodaje Jackiewicz, który w przeszłości w dobrym stylu wypunktował czarnoskórego Belga.
12 grudnia swoją pierwszą walkę w obronie tytułu mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF stoczy Isaac Hlatshwayo (29-1-1, 10 KO). Rywalem pięściarza z RPA będzie najprawdopodobniej dobrze znany polskiej publiczności Jackson Osei Bonsu (30-3, 23 KO).
Warto przypomnieć, że o możliwość skrzyżowania rękawic z Hlatshwayo starał się też ex-czempion Starego Kontynentu Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO), jednak Afrykańczyk ostatecznie nie zdecydował się na bój z polskim "Wojownikiem".
- Szkoda, że Hlatshwayo nie chce ze mną boksować, byliśmy gotowi bić się na jego ringu, w RPA. W lutym nie będzie miał już wyjścia i będzie musiał się ze mną zmierzyć.- mówi Jackiewicz, który prawo do walki o pas IBF zagwarantuje sobie 21 listopada, jeśli na gali w Ełku w oficjalnym eliminatorze pokona Dominikańczyka Delvina Rodrigueza (24-3-2, 14 KO).
21 listopada na gali organizowanej przez grupę Bullit KnockOut Promotions w Ełku w ostatecznym eliminatorze IBF w kategorii półśredniej rękawice skrzyżują Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) i Delvin Rodriguez (24-3-2, 14 KO).
- Rodriguez to zawodnik wysoki, potrafiący bić w różnych płaszczyznach, jak na swój wzrost dobry również w półdystansie.- charakteryzuje swojego najbliższego rywala popularny "Wojownik"- Jest mocny, ale na pewno wygram i w lutym zaboksuję o mistrzostwo świata z Isaakiem Hlatshwayo.
RAFAŁ JAKCIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Jeśli dam sobie radę z Rodriguezem, to powinienem sobie poradzić również z Hlatshwayo, bo według mnie ten pierwszy jest bardziej wymagającym przeciwnikiem.- dodaje Jackiewicz.
Najbliższe miesiące mogą być przełomowe w pięściarskiej karierze Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO). Były mistrz Europy wagi półśredniej rozpoczął właśnie cykl przygotowawczy do planowanej wstępnie na 14 listopada w Katowicach sankcjonowanej przez federację IBF walki eliminacyjnej z Dominikańczykiem Delvinem Rodriguezem (24-3-2, 14 KO)- jeśli zwycięży, na początku przyszłego roku zaboksuje o pas czempiona International Boxing Federation z reprezentantem RPA Isaakiem Hlatshwayo (29-1-1, 10 KO). Jak się jednak okazuje, istnieje szansa, że "Wojownik" będzie mógł stanąć do mistrzowskiego starcia bez konieczności rozgrywania eliminatora.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Jeśli wygram z Rodriguezem, to w lutym Hlatshwayo będzie musiał się ze mną zmierzyć w obowiązkowej obronie należącego do niego tytułu.- tłumaczy swoją sytuację Jackiewicz- Ale złożyliśmy też ofertę promotorowi Hlatshwayo i gdyby on ją przyjął, to o mistrzostwo świata powalczyłbym już w połowie listopada. Walka odbyłaby się wówczas w USA lub RPA.
Delvin Rodriguez (24-3-2, 14 KO), najbliższy rywal Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO), w starciu o pas USBA wagi półśredniej z Jesse Feliciano (15-7-3, 9 KO).
Z optymizmem przyjął Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) informację o zmianie rywala w eliminatorze IBF wagi półśredniej z Joshuy Clottey’a (35-3, 20 KO) na Delvina Rodrigueza (24-3-2, 14 KO).
- Cieszę się na tę walkę, bo z Clottey'em wolałbym się spotkać już w pojedynku o mistrzostwo świata.- przyznał "Wojownik"- Jakiś rok temu mieliśmy okazję, by zawalczyć z Delvinem, ale ostatecznie z różnych względów pomysł nie wypalił. Trener Łapin trochę żałuje, bo widział potyczkę Rodrigueza z Shamone Alvarezem i twierdzi, iż jest on jak najbardziej do przejścia.
Były czempion starego Kontynentu jest przekonany, że o prawo do mistrzowskiej walki boksował będzie w kraju.
- Znając możliwości Andrzeja Wasilewskiego, to mój pojedynek z Rodriguezem odbędzie się w Polsce.- ocenił Jackiewicz- Co do samego eliminatora, to jest to więcej niż kiedykolwiek marzyłem.
Zgodnie z przewidywaniami Joshua Clottey (35-3, 20 KO) oficjalnie wycofał się z udziału w eliminatorze IBF kategorii półśredniej, w którym miał skrzyżować rękawice z Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO).
Wobec takiego obrotu spraw International Boxing Federation wyznaczyła jako rywala dla polskiego "Wojownika" niedawnego pretendenta do mistrzowskiego tytułu Panamczyka Delvina Rodrigueza (24-3-2, 14 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
Jak poinformował BOKSER.ORG promotor Jackiewicza Andrzej Wasilewski, rozpoczęto już negocjacje z promującą Rodrigueza grupą Star Boxing i jeśli uda się zorganizować eliminacyjny pojedynek w Polsce, odbędzie się on najprawdopodobniej 14 listopada w katowickim "Spodku".
Jak w kalejdoskopie zmienia się sytuacja wokół możliwej walki Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) o pas IBF wagi półśredniej z aktualnym czempionem Isaakiem Hlatshwayo (29-1-1, 10 KO).
Kilka dni temu promotorzy "Wojownika" z Bullit KnockOut Promotions wygrali przetarg na eliminator International Boxing Federation z promującą Joshuę Clottey’a (35-3, 20 KO) grupą Top Rank. Clottey otrzymał jednak ostatnio propozycję walki unifikacyjnej z posiadaczem pasa WBA Shanem Mosley’em (46-5, 39 KO) na planowanej na 26 grudnia gali HBO, co otworzyło przed Polakiem szansę zmierzenia się z Hlatshwayo od razu w pojedynku mistrzowskim. Niestety mniej więcej w tym samym czasie okazało się, że telewizja HBO chciałaby podczas grudniowej imprezy doprowadzić również do starcia Hlatshwayo z czempionem WBC Andre Berto (25-0, 19 KO).
Nie jest wykluczone, że w swoim kolejnym pojedynku były mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) boksował będzie nie o prawo do walki o tytuł IBF z Joshuą Clottey’em (35-3, 20 KO) a bezpośrednio o mistrzowski pas z aktualnym czempionem International Boxing Federation Isaakiem Hlatshwayo (29-1-1, 10 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
Wszystko za sprawą coraz bardziej realnej potyczki (proponowane przez HBO daty to 5 lub 26 grudnia) mistrza WBA Shane’a Mosley’a (46-5, 39 KO) z Joshuą Clottey'em (35-3, 20 KO), który pierwotnie miał być rywalem "Wojownika" w eliminatorze IBF.
- Z tego co wiem to Clottey raczej nie przyjedzie do Polski, a będzie to raczej Delvin Rodriguez, z którym już prowadzone są rozmowy.- skomentował Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) wiadomość o wygraniu przez Bullit KnockOut Promotions przetargu na walkę eliminacją do potyczki o mistrzostwo świata federacji IBF w wadze półśredniej.- Bardzo chciałem walki z Clottey'em, bo sprowadzenie zawodnika tej klasy do Polski byłoby większym wydarzeniem niż walka o mistrzostwo świata z Isaaciem Hlatshwayo.
- Swoje szanse z Clottey'em oceniam na 30 do 70 na jego korzyść, ale na pewno bym się nie poddał. Gdyby mnie zlekceważył, bądź miał gorszy dzień, mógłbym wygrać ten pojedynek, tym bardziej, że odbyłby się na moich śmieciach.- dodał "Wojownik"- Najchętniej jednak widziałbym swoją potyczkę z Janem Zaveckiememu, któremu chciałbym dać rewanż, a walka z nim, nic mu nie ujmując, byłaby dla mnie chyba najłatwiejszą z opcji, bo nie jest to tak dobry bokser jak Clottey czy Rodriguez. Dla mnie fakt iż stanę do pojedynku będącego oficjalnym eliminatorem do tronu IBF jest wielki zaszczytem. Jeśli wygram, spełnią się moje marzenia i przystąpię do walki o mistrzostwo świata,a nawet więcej niż marzenia, bo jakiś czas temu nawet nie śniłem że zajdę tak daleko. Nie jestem pazerny, ale jak coś jest do zgarnięcia, to ja to zabieram.
Grupa Bullit KnockOut Promotions wygrała przetarg na organizację walki eliminacyjnej IBF w wadze półśredniej pomiędzy byłym mistrzem świata Joshuą Clottey’em (35-3, 20 KO) a ex-czempionem Starego Kontynentu Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO).
Oferta promotorów "Wojownika" wyniosła 152 tysiące $. Opiekunowie Clottey’a z Top Rank wobec tak wysokiej kwoty zaproponowanej przez Polaków wycofali się z przetargu.
Wygrana w dzisiejszym przetargu nie oznacza jednak, że Rafał Jackiewicz o prawo do mistrzowskiej walki na 100 % zaboksuje w Polsce, bo jest już niemal pewne, że Top Rank wycofa Clottey'a z eliminatora.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Aktualnie prowadzimy rozmowy z trzecim w rankingu IBF Delvinem Rodriguezem, który w przypadku rezygnacji Clottey'a zajmie jego miejsce. Czynimy starania, by Rodriguez przyjechał do Polski bez konieczności rozpisywania kolejnego przetargu.- wyjaśnia w rozmowie z BOKSER.ORG promotor Jackiewicz Andrzej Wasilewski.
Już jutro o godzinie 12.00 czasu miejscowego w siedzibie International Boxing Federation w New Jersey ma odbyć się przetarg na walkę eliminacyjną w wadze półśredniej pomiędzy byłym mistrzem świata Joshuą Clottey’em (35-3, 20 KO) a ex-czempionem Starego Kontynentu Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO).
Interesy Clottey’a reprezentować będą promotorzy z Top Rank, zaś w imieniu promującej Jackiewicza grupy Bullit KnockOut Promotions w biurze IBF stawią się przedstawiciele Seminole Warriors Boxing. Prowadzący karierę Polaka Andrzej Wasilewski zapewnia, że zrobi wszystko, by eliminator odbył się nas Wisłą i jego oferta będzie z pewnością konkurencyjna wobec amerykańskiej.
- Nie mogę dokładnie powiedzieć, jaką sumę zawierać będzie koperta, z którą na przetargu zjawią się Warriorsi, ale jest to kwota większa od tej, która wystarczyła na wygraną w przetargu na organizację walki mistrzowskiej pomiędzy Rodriguezem a Hlatshwayo.- zdradza w rozmowie z BOKSER.ORG Wasilewski.
18 sierpnia w siedzibie International Boxing Federation w New Jersey ma odbyć się przetarg na walkę eliminacyjną w wadze półśredniej pomiędzy byłym mistrzem świata Joshuą Clottey’em (35-3, 20 KO) a ex-czempionem Starego Kontynentu Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO).
Promotor "Wojownika" Andrzej Wasilewski z Bullit KnockOut Promotions póki co z rezerwą podchodzi do perspektywy konfrontacji swojego podopiecznego z pięściarzem z Ghany.
- Clottey to w światowym boksie naprawdę duże nazwisko. W swoim ostatnim pojedynku, pokazywanym przez stację HBO, przegrał niejednogłośnie na punkty z jednym z najlepszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe Miguelem Cotto, więc wątpię, by chciał boksowa,ć na pewno za dużo mniejsze pieniądze, w walce eliminacyjnej z pięściarzem z Polski.- komentuje Wasilewski.
Z lekkim przymrużeniem oka przyjął Andrzej Wasilewski informacje o propozycji startu w formule kick-boxing, jaką miała złożyć byłemu mistrzowi Europy wagi półśredniej Rafałowi Jackiewiczowi (34-8-1, 18 KO) jedna z grup promujących sporty walki.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Trochę się uśmiechnąłem, jak usłyszałem, że do Rafała odezwała się, proponując naprawdę duże pieniądze, jakaś grupa, która zrobiła do tej pory jedną czy dwie imprezy.- przyznaje w rozmowie z BOKSER.ORG szef Bullit KnockOut Promotions- Widziałem w Internecie zdjęcia z jednej z tych imprez i była to impreza na 50-70 kibiców, więc nie bardzo wiem, skąd oni mieliby te wielkie pieniądze dla Rafała. Ja bardzo szanuję Rafała jako zawodnika, osiągnął wielki sukces, którego jeszcze kilka lat temu nikt mu nie przepowiadał, więc jeśli w przerwie między walkami bokserskimi znajdzie się czas i miejsce na kickboxing, a ta oferta okaże się poważna, w co nie wierzę, to na pewno znajdziemy jakiś kompromis. Na razie jednak trzymajmy się poważnych rzeczy a nie jakichś wygłupów dla 70 osób.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG były mistrz Europy wagi półśrediej Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) w przerwie między pojedynkami bokserskimi zamierza rozegrać pięć walk jako kickboxer. Póki co "Wojownik" nie podpisał jeszcze kontraktu, jednak poważnie rozważa ten krok.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
Gdyby Jackiewicz postanowił jednak spróbować ponownie sił w kickboxingu, w trzecim występie miałby zagwarantowaną walkę o mistrzostwo Polski, a w piątej o prymat w Europie.
- Robię to dla pieniędzy.- mówi Jackiewicz- Propozycja finansowa, którą otrzymałem jest bardzo korzystna. Z boksu oczywiście nie rezygnuję.
Być może kolejnym rywalem świeżo upieczonego mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF Isaaka Hlatshwayo (29-1-1, 10 KO) będzie były czempion Starego Kontynentu Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO). O tym, czy popularny "Wojownik" dostanie swoją mistrzowską szansę, zadecydują wyniki negocjacji w sprawie unifikacyjnego pojedynku pomiędzy Hlatshwayo i posiadaczem pasa organizacji WBC Andre Berto (25-0, 19 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- Jeszcze wczoraj wieczorem przyjazd Hlatshwayo do Polski na walkę z Rafałem był niemal pewny.- zdradza Andrzej Wasilewski, szef promującej Jackiewicza grupy Bullit KnockOut Promotions- Jak wiadomo jednak do gry wkroczyli promotorzy Berto. Musimy poczekać teraz na rozwój sytuacji, a przede wszystkim na odpowiedź na pytanie, czy telewizja HBO zapłaci odpowiednie pieniądze za ewentualne starcie Berto z Hlatshwayo. Jeśli nie, pięściarz z RPA bronił będzie mistrzowskiego tytułu w Polsce.
Nie trzeba było czekać długo na reakcję Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) na słowa aktualnego pretendenta do pasa EBU wagi półśredniej Jacksona Osei Bonsu (30-2, 23 KO), który podczas konferencji prasowej anonsującej jego sobotnią walkę z Selcukiem Aydinem stwierdził, że "został okradziony Polsce z tytułu mistrza Europy".
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
- W głowie mi się nie mieści, co gada ten facet.- powiedział BOKSER.ORG wyraźnie wzburzony były czempion Starego Kontynentu- Najchętniej wybiłbym mu teraz te dwa wystające zęby. Mogę zlać go u niego w domu, lepiej niech nie otwiera, jak zapukam do jego drzwi.
Walka z Wiaczesławem Senczenką o mistrzostwo świata federacji WBA czy pojedynek eliminacyjny z Jesusem Soto-Karassem o miano oficjalnego pretendenta do tytułu czempiona federacji IBF?- przed takim dylematem stoi były mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz.
- W tej chwili zastanawiamy się, którą z opcji wybierzemy.- mówi promotor popularnego "Wojownika" Andrzej Wasilewski z Bullit KnockOut Promotions.- Pierwotnie planowaliśmy, że Rafał zawalczy 1 sierpnia eliminator IBF na gali w Rzeszowie, a jego rywalem będzie Słoweniec Jan Zaveck. Stało się jednak tak, że International Boxing Federation w swoim rankingu wyżej obsadziła Karassa. Meksykanin to trudny przeciwnik, ma długie ręce i bardzo niewygodny styl walki. Z kolei z Senczenko o pas WBA trzeba by boksować na jego ringu, na Ukrainie.
Miła wiadomość napłynęła do Polski z Sardynii, gdzie aktualnie odbywa się zjazd European Boxing Union. Obradujący na włoskiej wyspie oficjele EBU uznali pojedynek Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) z Janem Zaveckiem (25-1, 14 KO) za najlepszą mistrzowską walką roku 2008.
Działacze Europejskiej Unii Boksu docenili również sportowe osiągnięcia polskiego "Wojownika" i postanowili przyznać mu specjalną nagrodę.
Być może nie Słoweniec Jan Zaveck (25-1, 14 KO), jak pierwotnie planowano, a dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata Argentyńczyk Sebastian Lujan (31-5-2, 20 KO) będzie rywalem Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) w eliminatorze IBF kategorii półśredniej.
RAFAŁ JACKIEWICZ: SERWIS SPECJALNY >>
Więcej już wkrótce w rozmowie z "Wojownikiem" na BOKSER.ORG...
Jan Zaveck (26-1, 14 KO) zrobił pierwszy krok przybliżający go do walki rewanżowej (i jednocześnie eliminatora IBF kategorii półśredniej) z Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO). Słoweniec na gali w Magdeburgu wypunktował w 6-rundowym pojedynku Arka Małka (5-19-2, 3 KO).
Po raz kolejny Zaveck zaboksuje 19 czerwca, a jego rywalem będzie Jorge Daniel Miranda (31-6, 12 KO). Jeśli "Mr.Simpatico" wyjdzie zwycięsko z tej potyczki, jest bardzo prawdopodobne, że 1 sierpnia w Rzeszowie po raz drugi w karierze skrzyżuje rękawice z Jackiewiczem.
Jak wiadomo, ze względu na protest obozu Delvina Rodrigueza (24-2-2, 14 KO) nie dojdzie jednak do początkowo zatwierdzonego przez IBF pojedynku o wakujący pas mistrzowski pomiędzy Rafałem Jackiewiczem (34-8-1, 18 KO) i Isaakiem Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO). "Wojownik", choć nie ukrywa rozczarowania takim rozwojem sytuacji, nie załamuje się i już szykuje formę na wstępnie planowaną na 1 sierpnia w Rzeszowie rewanżową walkę z Janem Zaveckiem (25-1, 14 KO)- walkę, która ma mieć status ostatecznego eliminatora IBF.
- Zaveck boksuje za tydzień [z Arkiem Małkiem- przyp. red.] i jeśli wygra, podskoczy na pewno w rankingu IBF. Wtedy rozpoczną się rozmowy na temat walki eliminacyjnej.- mówi Jackiewicz w wywiadzie, który w całości niebawem na BOKSER.ORG.
Niestety nie ma pewności, czy dojdzie do pojedynku Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) o wakujący pas International Boxing Federation wagi półśredniej z Isaakiem Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO). O swoje prawo do walki o tytuł upomniał się bowiem Delvin Rodriguez (24-2-2, 14 KO), który początkowo mimo najwyższej pozycji rankingowej wypadł z gry o zwakowane przez Joshuę Clottey’a trofeum mistrzowskie ze względu na niedostarczenie w terminie zaświadczenia lekarskiego o aktualnej kontuzji.
- Obóz Rodrigueza zakwestionował decyzję IBF zarządzającą starcie o tytuł między Rafałem a Hlatshwayo, twierdząc, że ich zawodnik jest już zdrowy, a stosowne dokumenty lekarskie przesłano drogą pocztową.- tłumaczy menadżer "Wojownika" Andrzej Wasilewski- Żadne dokumenty nie dotarły jednak jeszcze do biura federacji, więc póki co wiążące stanowisko IBF nie jest znane. My ze swojej strony zgłosiliśmy z kolei zastrzeżenia do protestu złożonego przez reprezentantów Rodrigueza. Sytuacja na szczycie naszpikowanej gwiazdami wagi półśredniej, jak widać, jest niezwykle napięta.
Wiadomość o pojedynku o mistrzostwo świata federacji IBF wagi półśredniej z Isaakiem Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO) spadła na Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. W rozmowie z BOKSER.ORG przeprowadzonej zaledwie kilka minut po otrzymaniu sensacyjnej informacji od promotora Andrzeja Wasilewskiego "Wojownik" nie krył jednak radości w związku ze zbliżającą się mistrzowską próbą.
- To co teraz się dzieje, ta walka o pas to po prostu jakaś bajka...- opisywał na gorąco swoje odczucia "Polski Rocky"- Co ja mówię… Bajką było zdobycie tytułu mistrza Europy, a to co się teraz dzieje to jakiś kosmos. To jest coś niewyobrażalnego, tym bardziej, że uważam, iż wygrana z Hlatshwayo i pas IBF są w moim zasięgu. I tu nie chodzi o klasę przeciwnika, ale o moje podejście do boksu, przygotowanie i aktualne umiejętności. Czuję, że wygram tę walkę. Od miesiąca jestem w treningu, ćwiczę raz dziennie, 3 razy w tygodniu technika plus siła i trzy razy w tygodniu technika plus bieg. Trzymam dobrą wagę- około 71 kilo.
Sportowa kariera Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO) jest znakomitym przykładem na to, że w życiu nigdy nie należy mówić "nigdy". Już w nadchodzące wakacje "Wojownik" reprezentujący barwy Bullit KnockOut Promotions stanie przed szansą wywalczenia tytuł mistrza świata federacji IBF w niezwykle mocno obsadzonej kategorii półśredniej. Nie będzie łatwo, bo rywal Polaka Isaac Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO) z RPA ma już "na rozkładzie" kilku bardzo mocnych zawodników, w tym królującego jeszcze niedawno w kategorii lekkiej Nate’a Campbella, ale Jackiewicz nie "pęka" i zapewnia, że mógłby z Hlatshwayo bić się już w sobotę.
A jeszcze we wrześniu zeszłego roku 32-letni dziś Jackiewicz był nie tylko w świecie ale i w Polsce postacią niemal anonimową. Tego, jaki w nim tkwi potencjał świadom był chyba tylko jego trener Fiodor Łapin i kilka osób z najbliższego otoczenia "Wojownika".
- Rafał jest teraz jak dojrzały owoc i każde półrocze dla niego bez wielkiej walki to stracony czas.- przekonywał podczas sierpniowego zgrupowania w Zakopanem szkoleniowiec.
W związku z niemal pewnym wakatem pasa IBF wagi półśredniej przez Joshua Clottey’a (35-2, 20 KO) i kontuzją, jak przydarzyła się najwyżej notowanemu w rankingu International Boxing Federation Delvinowi Rodriguezowi (24-2-2, 14 KO), nie jest wykluczone, że Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) już niebawem zaboksuje w pojedynku o tytuł mistrza świata. Rywalem "Wojownika" miałby być Isaac Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO). Więcej szczegółów w rozmowie z Andrzejem Wasilewskim- szefem Bullit KnockOut Promotions.
Mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) w najbliższych dniach zwakuje pas EBU.
Wczoraj European Boxing Union wyznaczyła Jacksona Osei Bonsu (30-2, 23 KO) jako obowiązkowego rywala dla "Wojownika" i dała obozom pięściarzy czas do 22 kwietnia na ustalenie szczegółów organizacji pojedynku.
European Boxing Union wyznaczyła Jacksona Osei Bonsu (30-2, 23 KO) jako obowiązkowego rywala dla dzierżącego mistrzowski pas w kategorii półśredniej Rafała Jackiewicza (34-8-1, 18 KO). Termin, który włodarze EBU dali obozom pięściarzy na osiągnięcie porozumienia w kwestii organizacji walki, upływa 22 kwietnia.
Jackiewicz i Bonsu mieli już okazję skrzyżować rękawice we wrześniu 2008 roku. Wówczas po znakomitym 12-rundowym pojedynku Polak odebrał Belgowi tytuł czempiona Starego Kontynentu.

Boksujący w grupie Bullit KnockOut Promotions mistrz Europy kategorii półśredniej Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) i reprezentant RPA Isaac Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO) zostali wyznaczeni przez International Boxing Federation do stoczenia pojedynku eliminacyjnego o status oficjalnego challengera do tytułu mistrzowskiego.
Aktaulnym czempionem IBF w limicie 147 funtów jest Ghanijczyk Joshua Clottey (35-2, 20 KO).
Kolejny awans na liście rankingowej International Boxing Federation zanotował mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO).
Polak, który w swoim ostatnim występie pewnie pokonał na punkty Luciano Abisa, w najnowszym rankingu IBF zajmuje 4. pozycję. Dwa pierwsze miejsca zestawienia nie są obsadzone, a oczko wyżej od "Wojownika" umieszczony został Isaac Hlatshwayo (28-1-1, 10 KO).
Rafał Jackiewicz (34-8-1, 18 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Luciano Abisa (25-1-1, 11 KO). Po wyjątkowo spokojnym początku, Rafał zaczął powoli podkręcać tempo od rundy trzeciej. Skuteczną akcją okazał się bezpośredni prawy na górę, na który Włoch nie mógł znaleźć recepty. Mistrz wyprzedzał rywala lewym prostym, wygrywał kolejne rundy, ale trzeba też przyznać, że tempo jak na kategorię półśrednią nie było najwyższe.
Wczoraj w lubelskim ratuszu odbyło się oficjalne ważenie zawodników przed dzisiejszą galą Bullit KnockOut Promotions, której główną walką będzie starcie mistrza Europy kategorii półśredniej Rafała Jackiewicza (33-8-1, 18 KO) z niepokonanym Włochem Luciano Abisem (25-0-1, 11 KO).
Podczas pierwszego spotkania z polskimi dziennikarzami pretendent do tytułu nie zaprezentował południowego temperamentu. Abis przez niemal cały czas trwania konferencji prasowej siedział zasępiony, mierząc wzrokiem żurnalistów, a gdy przyszedł czas ważenia, pokazał fotoreporterom plecy. Dopiero poproszony przez Piotra Wernera zdecydował się, bez specjalnego jednak entuzjazmu, zapozować do zdjęć ze swoim polskim rywalem.

Pretendent Luciano Abis (65.95 kg) i mistrz Europy kategorii półśredniej Rafał Jackiewicz (66.65 kg) podczas oficjalnego ważenia przed jutrzejszą walką w Lublinie.
Już w najbliższą sobotę na gali Bullit KnockOut Promotions w Lublinie Rafał Jackiewicz (33-8-1, 18 KO) stoczy z niepokonanym Włochem Luciano Abisem (25-0-1, 11 KO) walkę w obronie tytułu mistrza Europy wagi półśredniej. Zwycięstwo otworzy przed "Wojownikiem”" możliwość zaboksowania w połowie roku w starciu o miano oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata federacji WBO.
Zapraszamy do lektury wywiadu z Rafałem, w którym opowie on między innymi o tym, jaki ma sposób na Luciano Abisa i ile miesięcznie można zarobić na niejedzeniu ciastek.

Na zdjęciu: Mistrz Europy wagi półśredniej Rafał "Wojownik" Jackiewicz (w środku) w towarzystwie Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (z lewej) i Dawida "Cygana" Kosteckiego podczas czwartkowej konferencji prasowej Bullit KnockOut Promotions.
Już tylko nieco ponad tydzień dzieli Rafała Jackiewicza (33-8-1, 18 KO) od kolejnej obrony tytułu mistrza Europy wagi półśredniej. 28 lutego na gali Bullit KnockOut Promotions w Lublinie "Wojownik” skrzyżuje rękawice z niepokonanym Włochem Luciano Abisem (25-0-1, 11 KO).
Noszący groźnie brzmiący przydomek "Bazuka” pięściarz z Italii docenia bokserski warsztat polskiego czempiona.
- Widziałem kilka jego walk, to dobry zawodnik.- przyznaje w wywiadzie dla włoskiego portalu Abis- Boksuje technicznie i równo.
Dziś 32 lata kończy zawodowy mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (33-8-1, 18 KO). Wielkiego ucztowania nie ma jednak w planach, bo już w przyszłą sobotę 28 lutego w Lublinie „Wojownika” czeka pojedynek w obronie mistrzowskiego pasa z niepokonanym Włochem Luciano Abisem (25-0-1, 11 KO).
Jackiewicz, największy miłośnik słodyczy wśród polskich bokserów, pamiętając, ile kosztowało go intensywne zbijanie wagi przed listopadowym starciem z Janem Zaveckiem, urodziny spędzi na diecie, z konsumpcją łakoci wstrzymując się do następnej niedzieli.
28 lutego na gali Bullit KnockOut Promotions w Lublinie drugi pojedynek w obronie pasa mistrza Europy wagi półśredniej stoczy Rafał Jackiewicz (33-8-1, 18 KO). Rywalem „Wojownika” będzie niepokonany Włoch Luciano Abis (25-0-1, 11 KO).
W czwartek Jackiewicz gościł w Lublinie, gdzie promował zbliżającą się imprezę. Podczas spotkania z dziennikarzami pięściarz z Mińska Mazowieckiego ujawnił, że być może stawką starcia z Abisem będzie nie tylko pas European Boxing Union.
Już 28 lutego na gali Bullit KnockOut Promotions w Lublinie swój drugi pojedynek w obronie pasa mistrza Europy wagi półśredniej stoczy Rafał Jackiewicz (33-8-1, 18 KO). Rywalem „Wojownika” z Mińska Mazowieckiego będzie niepokonany Włoch Luciano Abis (25-0-1, 11 KO).
Jackiewicz formę przed mistrzowskim starciem szlifował między innymi na zakończonym w zeszłym tygodniu obozie przygotowawczym w Zakopanem i właśnie w stolicy Tatr można było obejrzeć czempiona Starego Kontynentu w niecodziennych walkach treningowych. Podczas zajęć z techniki bokserskiej mierzący 171 cm i ważący przed oficjalnymi pojedynkami poniżej 67 kg Jackiewicz krzyżował rękawice w sparingach zadaniowych ze startującymi pięć kategorii wagowych wyżej (limit 90,7 kg) kolegami klubowymi.
Rok 2008 w Bullit KnockOut Promotions to przede wszystkim sukces Rafała Jackiewicza i Andrzeja Wawrzyka- przyznaje w rozmowie z BOKSER.ORG trener grupy Fiodor Łapin. Zapraszamy do lektury wywiadu, w którym szkoleniowiec Bullita podzielił się kilkoma spostrzeżeniami na temat swoich podopiecznych.
Dziś, w 1. części tekstu: Rafał Jackiewicz, Andrzej Wawrzyk, Krzysztof Włodarczyk i Tomasz Hutkowski.

Na zdjęciu: Sparing zadaniowy podczas obozu Bullit KnockOut Promotions w Zakopanem. Trenują Rafał Jackiewicz (171 cm wzrostu) i Paweł Kołodziej (195 cm).
Fiodor Łapin, trener Rafała Jackiewicza (33-8-1, 18 KO) jest dobrej myśli przed zaplanowaną na 28 lutego w Lublinie obroną pasa mistrza Europy w wykonaniu swojego podopiecznego.
Szkoleniowca Bullit KnockOut Promotions cieszy szczególnie fakt, że wybór rywala dla „Wojownika” padł na Włocha Luciano Abisa (25-0-1, 11 KO).
- Widziałem wcześniej kilka walk Abisa i już od dłuższego czasu chciałem, by Rafał się z nim zmierzył; wierzę, że jest w stanie z nim wygrać. Włoch jest niepokonany, legitymuje się dobrym rekordem i zwycięstwo nad nim przybliżyłoby Rafała do walki o mistrzostwo świata.- mówi Łapin- W chwili obecnej prowadzimy z Rafałem treningi techniczne „na sucho” pod kątem Abisa, niebawem zaczynamy zajęcia w rękawicach.
Mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (33-8-1, 18 KO) zanotował znaczący skok w kolejnym światowym rankingu.
Tym razem ostatnie sukcesy pięściarza Bullit KnockOut Promotions docenili włodarze World Boxing Organization, klasyfikując „Wojownika” na 5. miejscu swojej listy. Awans Jackiewicza jest tym bardziej wart uwagi, że jeszcze w grudniowym rankingu WBO jego nazwisko nie było w ogóle obecne.

Znaczący awans w rankingu WBA zanotował mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (33-8-1, 18 KO).
Zawodnik Bullit KnockOut Promotions, który w 2008 roku osiągnął życiowy sukces, zdobywając i udanie broniąc czempionatu Starego Kontynentu, w najnowszym zestawieniu World Boxing Association został sklasyfikowany na 7. pozycji, czyli o 7 oczek wyżej niż miesiąc wcześniej.

Nadeszły święta czyli czas, który wielu z nas spędzi przy suto zastawionych stołach. A potem… dieta- przynajmniej w przypadku mistrza Europy kategorii półśredniej (do 66.7 kg) Rafała Jackiewicza (33-8-1, 18 KO).
Znany ze swojego zamiłowania do jedzenia, zwłaszcza słodyczy, zawodnik Bullit KnockOut Promotions już wkrótce będzie musiał być przygotowany w każdej chwili na kontrolę swojej wagi.

Rok 2008 był przełomowy w karierze Rafała Jackiewicza (33-8-1, 18 KO). Boksujący dotąd w cieniu swoich kolegów z Bullit KnockOut Promotions „Wojownik” z Mińska Mazowieckiego, pokonując we wrześniu Jacksona Bonsu, wywalczył tytuł mistrza Europy wagi półśredniej. Dwa i pół miesiąca później Jackiewicz musiał w obowiązkowej obronie tytułu zmierzyć się z niepokonanym Janem Zaveckiem- z tej potyczki również wyszedł jako zwycięzca.

Na sobotniej gali w Zaporożu 10-rundową walkę "non-tilte" stoczył mistrz świata wagi półśredniej federacji WBA Jurij Nużnieko (28-0-1, 13 KO). Ukrainiec, którego wymieniało się ostatnio w kontekście ewentualnego pojedynku z Rafałem Jackiewiczem, pokonał jednogłośnie na punkty Ikbala Kurbanova (8-3, 3 KO).