W związku ze zmianami w kontrakcie, umowa dotycząca współpracy Przemysława Opalacha (9-1, 8 KO) z grupą Nedals Promotions swój finał znajdzie w sądzie.
Opalach pragnie podziękować Mariuszowi Kołodziejowi za udzieloną mu pomoc i możliwość skorzystania z fachowego zaplecza w Global Boxing oraz przeprosić wszystkich Polonijnych kibiców za odwołanie swojego występu na gali w Atlantic City, która odbędzie się w najbliższy piątek, 27 kwietnia.
- Po powrocie do Polski, kiedy będę już pewny, że nic nie łączy mnie prawnie i kontrakt zostanie rozwiązany, z wielką chęcią opowiem co leżało mi na sercu, jak wielkie były obietnice i co spotkało mnie na miejscu - powiedział pięściarz z Olsztyna.
W kontekście tej wypowiedzi przypominamy ostatnią przegraną walkę Przemka, która odbyła się w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Opalach wygrywał bowiem pojedynek minimum dwoma punktami a w najgorszym wypadku tylko remisował, a mimo to uznano go za przegranego. Porażka zepchnęła naszego zawodnika z pozycji dobrze zapowiadających się w swojej wadze zawodników, sklasyfikowanych w pierwszej setce światowego rankingu, a podbudowała aż o 700 pozycji rekord Eberto Mediny (6-7-1, 1 KO).
W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu swój drugi pojedynek w USA stoczy Przemysław Opalach (9-1, 8 KO). Po niefortunnym debiucie pięściarz z Olsztyna zmierzy się tym razem z Seanem Wilsonem (5-9, 1 KO), którego w początkowej fazie kariery (2005 rok) w drugiej rundzie znokautował Grzegorz Proksa. Walkę w Atlantic City zakontraktowano na 6 rund. Występujący w wadze średniej Opalach zapowiada, że jeśli nie poradzi sobie z Wilsonem, to na ring jako pięściarz już nie wróci.
W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu swój drugi pojedynek w USA stoczy Przemysław Opalach (9-1, 8 KO). Po niefortunnym debiucie pięściarz z Olsztyna zmierzy się tym razem z Seanem Wilsonem (5-9, 1 KO). Walkę w Atlantic City zakontraktowano na 6 rund.
Z 29-letnim dziś Amerykaninem w początkowej fazie swojej kariery zawodowej walczył Grzegorz Proksa (26-, 19 KO), łatwo wygrywając przez techniczny nokaut w 2. rundzie - walka do obejrzenia w rozwinięciu wiadomości.
Na amerykańskim ringu Opalach zadebiutował 31 marca w Hamilton Township (New Jersey). Zdaniem sędziów na dystansie sześciu rund prezentował się gorzej od Eberto Mediny (6-7-1, 1 KO). Występujący w wadze średniej zawodnik werdykt uznaje za dyskusyjny, ale nie szuka usprawiedliwień. Zapowiada, że jeśli nie poradzi sobie z Wilsonem, to na ring jako pięściarz już nie wróci.
- Walka z Wilsonem będzie dla mnie jak drugi debiut w USA. Jeśli nie dam sobie rady, to zakończę karierę. Przegrana będzie dla mnie sygnałem, że trzeba zająć się czymś innym – mówi Opalach w rozmowie z Bokser.org, której całość opublikujemy jutro.
Po walce z Mediną pomocną dłoń do olsztynianina wyciągnął Mariusz Kołodziej, właściciel Global Boxing Promotions. Od kilkunastu dni Opalach trenuje w należącej do niego hali treningowej w North Bergen (New Jersey) wraz z innymi bokserami jego grupy.
Jednym z nich jest Mariusz Wach (27-0, 15 KO), który 31 marca ma stanąć w narożniku młodszego kolegi wraz ze swoim szkoleniowcem Juanem De Leonem. Walka odbędzie się w Resorts Hotel & Casino. W tym samym miejscu Wach miesiąc temu znokautował Tye Fieldsa.
Tydzień temu, w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu na gali w Hamilton Township (New Jersey) Przemysław Opalach (9-1, 8 KO) doznał pierwszej porażki na zawodowym ringu. Występujący w wadze średniej olsztynianin na dystansie 6 rund został wypunktowany przez Eberto Medinę (6-7-1, 1 KO). Drugą walkę na amerykańskim ringu nasz zawodnik stoczy 27 kwietnia na gali w Atlantic City, której głównym wydarzeniem będzie starcie Yusuf Mack - Omar Sheika o tytuł USBA w wadze półciężkiej. Do tej potyczki Opalach przygotowuje się już w dużo bardziej profesjonalnych warunkach. Pięściarz skorzystał z zaproszenia Mariusza Kołodzieja i rozpoczyna treningi w należącym do niego Global Boxing Gym w North Bergen. Na sali treningowej spotka między innymi Mariusza Wacha i Kamila Łaszczyka.
Największy portal bokserski w Polsce przedstawia wywiad z Przemysławem Opalachem (9-1, 8 KO), który w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu na gali w Hamilton Township (New Jersey) doznał pierwszej porażki na zawodowym ringu. Występujący w wadze średniej olsztynianin na dystansie 6 rund został wypunktowany przez Eberto Medinę (6-7-1, 1 KO). Jak mówi nasz zawodnik, drugą walkę na amerykańskim ringu stoczy 27 kwietnia na gali w Atlantic City, której głównym wydarzeniem będzie starcie Yusuf Mack - Omar Sheika o tytuł USBA w wadze półciężkiej. Do tej potyczki Opalach ma się przygotowywać już w dużo bardziej profesjonalnych warunkach. Pięściarz skorzysta z zaproszenia Mariusza Kołodzieja i niebawem rozpocznie treningi w należącym do niego Global Boxing Gym w North Bergen. Na sali treningowej spotka między innymi Mariusza Wacha i Kamila Łaszczyka.
Niestety nie powiódł się amerykański debiut pochodzącego z Olsztyna Przemysława Opalacha (9-1, 8 KO), znanego dotąd ze zwycięskich walk na lokalnych polskich galach. W swoim pierwszym pojedynku na zawodowym ringu w USA poniósł wczorajszego wieczoru wyraźną punktową porażkę z Eberto Mediną (6-7-1, 1 KO).
Niestety nie powiódł się amerykański debiut pochodzącego z Olsztyna Przemysława Opalacha (9-1, 8 KO), znanego dotąd ze zwycięskich walk na lokalnych polskich galach. W swoim pierwszym pojedynku na zawodowym ringu w USA poniósł wczorajszego wieczoru wyraźną punktową porażkę z Eberto Mediną (6-7-1, 1 KO).
Pięściarz z Ekwadoru wygrał jednogłośnie wszystkie rundy, tylko jeden z sędziów punktowych przyznał jedno starcie Opalachowi. Nie było to zresztą jego pierwsze zwycięstwo nad rywalem z Polski, gdyż w 2006 roku pokonał również na punkty Andrzeja Fonfarę. Niezrażony niepowodzeniem Opalach planuje kolejną walkę w USA 27 kwietnia, na gali w Atlantic City.
31 marca w Hamilton Manor w New Jersey, Przemysław Opalach (9-0, 8 KO) zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych. Zapraszamy na wywiad z pięściarzem i jednocześnie zapraszamy na konkurs dla kibiców za Oceanem. Przemek odda 2 bilety na swoją walkę w Trenten kibicowi, który pomoże mu znaleźć ringowy pseudonim. Ważne jest, aby pseudonim był przyswajalny w USA. Propozycje proszę wysyłać na mój adres: marcin.filipowski@bokser.org.
36-letni Amerykanin Sean Ryan Wilson (7-3, 2 KO) jest anonsowany jako rywal Przemysława Opalacha (9-0, 8 KO) podczas gali boksu zawodowego, która odbędzie się 31 marca w Hamilton Manor w New Jersey.
Będzie to już drugi w tym roku występ pięściarza z Olsztyna, który trzy tygodnie temu przed własną publicznością pokonał przez TKO w 5. starciu Niemca Marcena Gierke. Amerykański rywal Opalacha, mimo dodatniego bilansu walk, powinien być łatwą przeszkodą dla Polaka. Ostatni pojedynek wygrał prawie 7 lat temu.
Podczas piątkowej gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Olsztynie 9. zawodową wygraną zaliczył Przemysław Opalach (9-0, 8 KO). W swoim rodzinnym mieście walczący w kategorii średniej pięściarz pokonał przez TKO w 5. rundzie Marcena Gierke (10-41-2, 0 KO) z Niemiec. Kolejny pojedynek olsztynianin stoczy w USA, 31 marca w Hamilton Township (New Jersey). Będzie to jego debiut na amerykańskim ringu.
Tomasz Grabowski: Zacznijmy standardowo. Ubiegły rok był dla Ciebie niezwykle udany, ale również i pracowity. Jesteś w pełni zadowolony?
Przemysław Opalach: Tak. Bardzo dużo się wydarzyło przez ten bądź co bądź krótki czas. Nie zapominajmy, że nie tak dawno walczyłem jeszcze jako amator, a teraz stoczyłem 8 walk zawodowych i 8 razy odnosiłem zwycięstwo. Zostałem też uznany w jednym z plebiscytów - "Bokserskim odkryciem roku w Polsce". To w prawdzie mała rzecz, ale cieszy.
- Dodajmy do tego fakt, iż 7 z tych 8 pojedynków skończyłeś przed czasem...
Taki jest mój styl i sposób na walkę. Mogę się tylko cieszyć z tego, że idzie mi tak dobrze. To duża zasługa mojego trenera, ale i wszystkich ludzi, którzy ze mną współpracują.
- Jeden z Twoich rywali trafił podobno do szpitala po walce...
Co zrobić? Takie rzeczy się zdarzają. To był Władimir Kurow. Otrzymał mocny prawy sierpowy, upadł i został odwieziony do szpitala. Po kilku godzinach obserwacji wrócił na końcówkę gali. Wszystko z nim dobrze.
Podczas dzisiejszej gali Skok Wołomin Boxing Show III kolejne zwycięstwo zanotował olsztynianiń Przemysław Opalach (7-0, 6 KO). Jego przeciwnik, 25-letni Tom Reiche (11-6, 5 KO) nie zdołał wytrwać całego dystansu, a walka zakończyła się w trzeciej rundzie.
Pierwsza runda miała charakter rozpoznawczy, jednak już w drugiej odsłonie Opalach wstrząsnął rywala prawym krzyżowym, jednak 25-letni Niemiec zdołał wytrwać do końca bez liczenia. Noszący ringowy przydomek "Playboy" olsztynianin wykończył swojego przeciwnika w trzeciej rundzie hakiem na wątrobę. Reiche przyklęknął, a jego narożnik rzucił ręcznik poddając swojego zawodnika.
Jutro na gali w Białymstoku, Przemysław Opalach (4-0, 3 KO) zmierzy się w ringu z Niemcem Jensem Kluge (4-1). Zapraszamy na wywiad z pięściarzem zawodowym z Olsztyna.
W ostatni weekend na gali w Sachsen-Anhalt kolejną walkę zawodową stoczył bokser wagi średniej z Olsztyna, Przemysław Opalach (4-0, 3 KO) z debiutującym na ringach zawodowych Władimirem Kurowem (0-1, 0 KO), który jak dotychczas trenował kick-boxing. Początkowo jako rywal Opalacha anonsowany był Suleyman Dag (7-28, 4 KO), jednak Niemiec dzień wcześniej przegrał z Robertem Tlatlikiem (4-0, 3 KO) i wycofał się z walki.
Pojedynek trwał niecałe dwie minuty, a starcie zakończył mocny lewy sierpowy na punkt, po którym Rosjanin musiał być reanimowany i odwieziono go do szpitala na obserwację. Opalach narzuca sobie ostre tempo i już 14 października stoczy kolejny pojedynek na Underground Boxing Show w Wieliczce.
- Jestem bardzo zadowolony z sobotniego pojedynku, jednak czas na poważniejszych przeciwników, na zmianę rywala nie miałem niestety wpływu. To są moje pierwsze kroki na zawodowych ringach, każda walka bądź sparing z dobrym zawodnikiem to cenne doświadczenie. Ostatnio miałem okazję pomagać w przygotowaniach do Warsaw Boxing Night Pawłowi Głażewskiemu, sparowaliśmy razem, zostałem bardzo dobrze przyjęty za co dziękuję. Teraz czas na kolejną walkę Wieliczce, muszę trzymać formę – powiedział wolny strzelec z Olsztyna.
Jak można się było spodziewać szybko zakończył się trzeci zawodowy pojedynek olsztynianina Przemysława Opalacha (3-0, 2 KO) z Jerry'm Dietze (1-6, 1 KO) podczas gali Wojak Boxing Stars w Warszawie z udziałem Lennoxa Lewisa.
Od samego początku widać było przewagę w sile fizycznej na korzyść Polaka i już w drugiej minucie pierwszej rundy Dietze zapoznał się z deskami po ciosie na korpus nie będąc zdolnym do dalszej walki. Już za 2 tygodnie w Sachsen-Anhalt (Niemcy) Opalach stoczy kolejną walkę z nieznanym jeszcze przeciwnikiem.
Przemysław Opalach (2-0, 1 KO) przez 12 dni trenował w lubelskim klubie Paco razem z Piotrem "Wilkiem" Wilczewskim (29-1, 10 KO) . Dla olsztynianina, trenera personalnego boksu, który w rodzinnym mieście założył klub sportowy "Wiki Olsztyn" i który zarazem od roku jest także pięściarzem zawodowym, była to pierwsza wizyta w tym miejscu.
- Jestem w Lublinie po raz pierwszy, ale bardzo mi się tu podoba. Pan Andrzej Stachura zapewnił nam naprawdę dobre warunki do ćwiczeń i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócę - chwali 25-letni pięściarz. - Przygotowuję się tutaj do kolejnej walki i pomagam przy okazji Piotrkowi jako sparing partner. Trening z tak doświadczonym pięściarzem jak "Wilk" musi być bardzo pouczający. Piotrek jest bardzo wymagający, stale poprawia mnie, mówi co źle robię. Nasze treningi są bardzo intensywne i nikt się na nich nie oszczędza. Poza tym patrzę na niego uważnie, jak się zachowuje, co robi i naprawdę wiele mnie to uczy - przyznaje młody zawodowiec.
Już 16 września podczas gali Warsaw Boxing Night, na której walką wieczoru będzie pojedynek o pas WBC Baltic Silver wagi półciężkiej, w której zmierzą się, Paweł Głażewski (15-0, 4 KO) z Doudou Ngumbu (26-2, 11KO), Opalach stoczy trzecią zawodową walkę. Jego przeciwnikiem, w pojedynku zakontraktowanym na 4. rundy będzie Niemiec Jerry Dietze (1-2, 1 KO).
- Razem z moim trenerem, Markiem Majewskim dokończymy przygotowania w Olsztynie. Być może przyjedzie tam Piotrek, bo mamy dobre warunki do ćwiczeń. Teraz, dzięki pomocy prezydenta miasta Olsztyn prowadzony jest tam obóz dla dzieci, który prowadzą moi trenerzy Jerzy Gwardiak i Marek Szewczuk. To bardzo miłe, kiedy widać jak boks jest doceniany przez władze lokalne - zakończył Przemysław Opalach.
Zapraszamy na fragment treningu w klubie "Wilki" Olsztyn pięściarza zawodowego Przemysława Opalacha (2-0, 1 KO). Olsztynianin po raz ostatni walczył w maju na gali grupy CK Promotions w Tczewie, kiedy to w czwartej rundzie pokonał Rafała Piotrowskiego (0-7, 0 KO).
Zapraszamy na wywiad z Przemysławem Opalachem (2-0, 1 KO), który na gali Tczewski Boxing Show zaliczył swój drugi pojedynek zawodowy. Olsztynianin po raz pierwszy wygrał przed czasem, w czwartej rundzie walki z Rafałem Piotrowskim (0-7, 0 KO) o przerwaniu pojedynku zdecydował lekarz.
Już 6 maja na gali w Tczewie w walce z Rafałem Piotrowskim (0-6, 0 KO) zawalczy młody mieszkaniec Olsztyna, Przemysław Opalach (1-0, 0 KO), który nie tak dawno na gali w Olsztynie zanotował swój debiut. Aktualnie Przemysław przygotowuje się do drugiej zawodowej walki w klubie Wilki Olsztyn, przedwczoraj odbywając 8 rundowy sparing z Mateuszem Rzadkoszem oraz Patrykiem Litkiewiczem. Mieliśmy okazję porozmawiać z Przemkiem na temat przygotowań, opinii na temat ostatniego sparingu, możliwości przejścia do CK Promotion i nie tylko. Zapraszamy do lektury.
Adam Jarecki: Przemek, swój drugi zawodowy pojedynek stoczysz już za 2 tygodnie na gali w Tczewie. Jak przebiegają przygotowania?
Przemysław Opalach: Póki co wszystko idzie zgodnie z planem. Dobrze dogaduję się z trenerem, sparingpartnerzy są również bardzo wymagający. Przyjechał Mateusz Rzadkosz oraz debiutujący na tej samej gali Patryk Litkiewicz. Powiem krótko – forma jest.
- Właśnie odbyłeś 8 rundowy sparing, po cztery rundy z wyżej wymienionymi bokserami. Jak oceniasz ich umiejętności?
PO: Mateusz Rzadkosz to dobry amator, vice mistrz Polski juniorów, zdobył również Złotą Rękawicę, sparingi były ciężkie. Co do Patryka – jest to zawodnik szybki, bardzo dużo poruszający się po ringu, z pewnością trzeba było dużo myśleć podczas sparingu. Obaj prezentują odmienne style, jeden prezentuje boks siłowy drugi zaś bazował na refleksie, więc z pewnością te walki kontrolne dużo mi dały.
- Oprócz tego, że przygotowujesz się do własnej walki, prowadzisz klub Wilki Olsztyn. Jak dzielisz czas między własnymi treningami, a zajęciami z podopiecznymi?
PO: Oprócz mnie w klubie jest dwóch trenerów – Marek Szewczuk oraz Jurek Gwardiak, którzy przez swoją sportową karierę trenowali trochę inne sztuki walki niż boks, jednak mają sporą wiedzę i świetnie dogadują się z naszą młodzieżą. Mam czyste sumienie, jeśli chodzi o treningi w klubie i mogę spokojnie przygotowywać się do drugiego zawodowego starcia.
Podczas gali organizowanej przez O'Chikara Gmitruk Team swoją pierwszą zawodową potyczkę stoczył Przemysław Opalach (1-0, 0 KO). Walczący przed własną, olsztyńską publicznością 25-latek pokonał na punkty Adama Gawlika (0-15).
Podczas gali organizowanej przez O'Chikara Gmitruk Team swoją pierwszą zawodową potyczkę stoczył Przemysław Opalach (1-0, 0 KO). Walczący przed własną, olsztyńską publicznością 25-latek pokonał na punkty Adama Gawlika (0-15). Ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności w hali Urania, Opalach zwyciężył na kartach sędziów w stosunku 40:37, 40:36 i 39:37.
Od początku tempo walki było dość szybkie. Pierwsza runda upłynęła pod znakiem nieznacznej przewagi Opalacha, skutecznie wyprowadzającego ciosy na dół. W drugiej odsłonie do głosu doszedł Gawlik, który zdołał zaskoczyć faworyta gospodarzy serią szybkich ciosów przy linach. Opalach opanował sytuację i dobrze zaczął trzecie starcie, ale w jego drugiej fazie do głosu ponownie doszedł Gawlik, który nie odpuszczał również w ostatniej, czwartej rundzie.
Podczas gali boksu zawodowego, organizowanej 11 marca w Olsztynie przez grupę Ochikara Gmitruk Team, jako profesjonał zadebiutuje 25-letni Przemysław Opalach.
Przemek jest olsztynianinem, ale przez 18 lat mieszkał w Niemczech, gdzie trenował pod okiem byłego, solidnego zawodowca Jerry Elliotta i Uwe Schustera. Po przyjeździe do Olsztyna założył sekcję bokserską i klub sportowy "Wilki" Olsztyn. Jak sam twierdzi, boks jest jego pasja, którą stara się m.in. przekazywać dzieciom i młodzieży. Ma za sobą krótką karierę amatorską w naszym kraju. W 2009 roku rywalizował w barwach klubu PIRS Olsztyn w Mistrzostwach Polski seniorów (w limicie kat. do 69 kg).