Już w następny piątek odbędzie się gala Olsztyn Boxing Night, która jednocześnie będzie ostatnią we współpracy grupy Andrzeja Gmitruka oraz stacji Canal+. Największą atrakcją wieczoru będzie występ byłego już niestety mistrza Europy kategorii super średniej, obecnie klasyfikowanego przez federację WBC na 14. miejscu, Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO).
Popularny "Wilk" poznał nazwisko rywala, z jakim przyjdzie mu się zmierzyć w Olsztynie. Będzie nim twardy i nieustępliwy Geard Ajetovic (19-6-1, 9 KO), który dziesięć miesięcy temu postawił bardzo trudne warunki Grzegorzowi Soszyńskiemu, przegrywając stosunkiem głosów dwa do remisu.
31-letni Serb w swojej karierze przegrywał wyłącznie z klasowymi zawodnikami, a dwóch z nich zostało potem mistrzami świata. Nigdy jednak nie dał się znokautować, więc i Wilczewski powinien się nastawić na pełen dystans.
Były mistrz Europy w wadze super średniej Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO) kolejny pojedynek stoczy 17 lutego w Polsce na gali grupy O'Chikara Gmitruk Team. Pojedynek ma być zakontraktowany na 8 rund. W pojedynku wieczoru po raz trzeci w zawodowej karierze wystąpi walczący w wadze półciężkiej Dariusz Sęk (14-0-1, 6 KO).
Dla Wilczewskiego będzie to pierwszy występ po przegranej z Jamesem DeGale'em. 15 października ubiegłego roku w Liverpoolu Polak i Anglik stworzyli znakomite widowisko, po którym niejednogłośną decyzją sędziów punktowych zwycięzył zawodnik gospodarzy i odebrał "Wilkowi" tytuł federacji EBU.
33-letni pięściarz z Dzierżoniowa, podobnie jak Sęk oraz Mateusz Masternak (24-0, 18 KO) przebywa obecnie w Berlinie. Wilczewski pomaga tam jako sparingpartner mistrzowi Europy w wadze półciężkiej Eduardowi Gutknechtowi (22-1, 9 KO) przed pojedynkiem z Wiaczesławem Użełkowem. Odbędzie się on 4 lutego we Frankfurcie nad Menem.
Podczas tej samej gali swój debiut w barwach niemieckiej stajni Sauerland Event zaliczy 24-letni Masternak, który na dystansie ośmiu rund powalczy z Michaelem Simmsem (22-15-2, 14 KO).
Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO) swoją ostatnią walkę stoczył w październiku zeszłego roku W liverpoolu, gdzie po wspaniałej i wyrównanej walce przegrał na punkty (dwa do remisu) z 25-letnim Anglikiem Jamesem DeGale'em (11-1, 8 KO). Obecnie "Wilku" pomaga w przygotowaniach Mateuszowi Masternakowi, sam jednak nie wyklucza, że jeszcze powalczy na zawodowym ringu. Zapraszamy na fragment treningu byłego mistrza Europy.
Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, organizowany przez Jerzego Owsiaka i jak co roku w to szlachetne dzieło pomocy chorym dzieciom włączają się pięściarze. Na aukcjach wspólpracującego z WOŚP portalu allegro można znaleźć wiele wartościowych pamiątek ofiarowanych przez polskich pięściarzy. Ostatnio dołączył do nich także jeden z ulubieńców kibiców, były mistrz Europy w wadze super średniej Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO).
Do zakupu w ramach licytacji na rzecz WOŚP "Wilk" przeznaczył swoje spodenki, w których zdobył pas EBU, nokautując w Helsinkach Amina Asikainena. Do spodenek, które pięściarz przekazał na ręce szefa sztabu WOŚP w swoim rodzinnym Dzierżoniowie dołączony jest specjalny, podpisany przez niego certyfikat, zaświadczający o autentyczności pamiątki. Cena wywoławcza 100 zł. Zapraszamy do licytacji!
Zapraszamy do wysłuchania tego, co na konferencji prasowej po gali w Echo Arenie mieli do powiedzenia James DeGale (11-1, 8 KO) i jego promotor Frank Warren. W sobotni wieczór w Liverpoolu 25-letni Anglik pokonał na punkty (dwa do remisu) Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO) i odebrał zawodnikowi grupy O'Chikara Gmitruk Team tytuł mistrza Europy w wadze super średniej.
Werdykt sędziów punktowych po walce Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (11-1, 8 KO) część publiczności w Echo Arenie przyjęła z niezadowoleniem. W Liverpoolu polski pięściarz przegrał niejednogłośnie na punkty i stracił tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Pod wrażeniem występu polskiego pięściarza byli nie tylko kibice, ale i DeGale oraz jego promotor Frank Warren.
- Wilczewski to twardziel, zaprawiony w bojach bokser. Przyjechał tu walczyć i stworzyć dobre widowisko. Jego rekord mówi sam za siebie. Ze swojego występu jestem zadowolony, choć czasami w ringu podejmuję niekorzystne dla siebie decyzje. W narożniku trener mówił mi: "James, masz szczelną gardę, boksuj więc na wstecznym i będzie ci łatwiej. Używaj prawego prostego". Jednak ja lubię się bić i to właśnie robiłem - mówił DeGale na konferencji prasowej po walce.
25-letniemu bokserowi wtórował jego promotor. - Wilczewski to bardzo solidny bokser. Zaliczył dzisiaj naprawdę dobry występ. Kiedy kilka miesięcy temu przyleciał na konferencję prasową, po jego zachowaniu wywnioskowałem, że postawi bardzo trudne warunki i nie pomyliłem się - powiedział Warren.
Dla mistrza olimpijskiego z 2008 roku sobotni pojedynek nie był spacerkiem. W piątej rundzie Wilczewski był bliski zakończenia walki przed czasem. DeGale przyznał się, że po uderzeniu, które trafiło w jego ucho, przez dłuższą chwilę nic nie słyszał.
Przedstawiamy nagranie z szatni Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO) w liverpoolskiej Echo Arenie, gdzie w sobotni wieczór po bardzo ciekawej walce polski pięściarz stracił tytuł mistrza Europy w wadze super średniej na rzecz Jamesa DeGale'a (11-1, 8 KO). Zaraz przed wejściem na ring 33-letni bokser z Dzierżoniowa tarczował ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem.
Niepowodzeniem skończyła się wyprawa Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO) do Liverpoolu, gdzie polski pięściarz skrzyżował rękawice z Jamesem DeGale'em (11-1, 8 KO). Do utrzymania tytułu mistrza Europy w wadze super średniej zabrakło "Wilkowi" jednej wygranej rundy. Walka skończyła się niejednogłośnym werdyktem punktowym - dwóch sędziów wytypowało zwycięstwo Anglika w stosunku 115:113, trzeci wskazał na remis 114:114. Przedstawiamy zdjęcia z wczorajszego wieczoru w Echo Arenie.
Dwie godziny po walce z Jamesem DeGale'em (11-1, 8 KO) rozmawialiśmy z Piotrem Wilczewskim (29-2, 10 KO), który w sobotni wieczór stracił tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Polski pięściarz przegrał minimalnie na punkty (114:114, 113:115, 113:115). "Wilka" zapytaliśmy o przebieg walki i jego stosunek do sędziowskiego werdyktu. Zapraszamy do wysłuchania drugiej części rozmowy z podopieczym Andrzeja Gmitruka.
Dwie godziny po walce z Jamesem DeGale'em (11-1, 8 KO) rozmawialiśmy z Piotrem Wilczewskim (29-2, 10 KO), który w sobotni wieczór stracił tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Polski pięściarz przegrał minimalnie na punkty (114:114, 113:115, 113:115). "Wilka" zapytaliśmy o przebieg walki i jego stosunek do sędziowskiego werdyktu. Zapraszamy do wysłuchania pierwszej części rozmowy z podopieczym Andrzeja Gmitruka.

Co więcej mogłem zrobić? - zdaje się pytać członków swojego zespołu Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO) kilka chwil po ogłoszeniu werdyktu sędziów po walce z Jamesem DeGale'em (11-1, 8 KO). W hali Echo Arena po zaciętym pojedynku polski pięściarz przegrał niejednogłośnie na punkty (114:114, 113:115 i 113:115) i stracił pas mistrza Europy w wadze super średniej. Więcej materiałów z Liverpoolu już wkrótce na Bokser.org.
Po dwunastu bardzo zaciętych rundach Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO) przegrał decyzją sędziów dwa do remisu z Jamesem DeGalem (11-1, 8 KO) i stracił tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Po ostatnim gongu punktacja wyniosła: 114-114, 113-115 i 113-115.
W pierwszych dwóch minutach aktywniejszy DeGale atakuje z doskoku i przechodzi do klinczu. Wilczewski doprowadza do celu bezpośredni prawy w końcówce. 'Chunky' zmienia pozycję z odwrotnej na zwykłą. Polak w natarciu, ale DeGale znakomicie bije z defensywy. Tuż przed gongiem Wilczewski naruszony po kapitalnym prawym podbródkowym Anglika, mistrza ratuje jednak gong.
DeGale postanawia odpocząć i oddaje inicjatywę 'Wilkowi'. Polak atakuje bezpośrednim prawym z doskoku, ale nie może czysto trafić. Dzięki swojej szybkości Anglik osiąga przewagę w wymianach. DeGale znów oddaje inicjatywę. Wilczewski w natarciu, kilkukrotnie trafia bardzo mocno i przechyla szalę na swoją stronę. W końcówce lepszy DeGale, ale runda dla Polaka. Po gorszej poprzedniej odsłonie DeGale mocno zaczyna, ale w ostatniej minucie jest zraniony po potężnym ciosie 'Wilka'. Sędzia pomaga przetrwać Anglikowi trudne chwile, ale DeGale na niepewnych nogach wraca do narożnika...
'Chunky' doszedł do siebie i wygrywa szóstą rundę dzięki dużej aktywności. DeGale często zmienia pozycję, ale Polak nie daje się spychać do głębokiej defensywy. Po sześciu starciach na nieoficjalnej karcie punktowej mamy remis... W siódmej rundzie DeGale stara się nadawać tempo, a Wilczewski ogranicza się do potężnych kontr. Kolejne bardzo wyrównane starcie. W pierwszej minucie siódmej rundy Polak trafia kolejnym mocnym prawym, ale chwilę później DeGale doprowadza do celu kilka swoich groźnych podbródkowych. W końcówce 'Wilk' zraniony, ale wytrzymuje do gongu.
Szybkie kombinacje DeGale'a rozbijają coraz bardziej zmęczonego 'Wilka'. Mistrz musi wygrać ostatnie rundy, jeżeli chce zachować tytuł. Ciosy na korpus w wykonaniu Anglika zrobiły swoje - 'Wilk' jest zmęczony, ale atakuje i robi wszystko, by wygrać dziesiątą rundę. W końcówce znów skuteczniejszy jest jednak 'Chunky' i to jemu sędziowie zapewne zapisali to starcie.
Dobra jedenasta odsłona w wykonaniu mistrza. Początek należał do Anglika, jednak Wilczewski kilka razy trafił bardzo mocno i sędzia znów musiał pomagać lokalnemu bohaterowi, rozdzielając zawodników podczas natarcia Polaka. Kłopoty Wilczewskiego tuż po gongu rozpoczynającym ostatnie starcie. Wyczerpany mistrz dochodzi jednak do głosu i spycha DeGale'a do obrony. Bardzo wyrównana, dramatyczna runda ze wskazaniem na pretendenta. Po ostatnim gongu obydwaj zawodnicy unoszą ręce w górę.
Dziś o 22:15 polskiego czasu ma się rozpocząć pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Europy i interkontynentalnego pasa federacji WBO w wadze super średniej. W Liverpoolu polski pięściarz stanie naprzeciw Jamesa DeGale'a (10-1, 8 KO). Zapraszamy do wysłuchania drugiej części rozmowy, którą przeprowadziliśmy z 33-letnim "Wilkiem" wczoraj wieczorem.
Już za kilka godzin na ringu w Echo Arena w Liverpoolu do swojej pierwszej obrony tytułu czempiona starego kontynentu w wadze super średniej stanie Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Jego przeciwnikiem będzie nie byle kto, bo złoty medalista olimpijski z Pekinu i były mistrz Wielkiej Brytanii, 25-letni James DeGale (10-1, 8 KO). Dla pochodzącego z Londynu utalentowanego ‘Czarodzieja z Harlesden’, walka z Polakiem będzie próbą powrotu na szczyt po bolesnej przegranej ze śmiertelnym wrogiem George'em Grovesem (13-0, 10 KO).
21 maja 2011 roku kreowany na wielką gwiazdę światowych ringów i niezwykle pewny siebie DeGale, po raz pierwszy w karierze zawodowej schodził z ringu pokonany. Porażka była tym dotkliwsza, że Groves zadał ją swojemu dawnemu koledze, a obecnie wielkiemu rywalowi po raz drugi. Za pierwszym razem zwyciężył go w 2006 roku podczas amatorskich mistrzostw Anglii. Dumny medalista olimpijski nigdy nie pogodził się z tamtą przegraną i uznał ją za oszustwo. Nie inaczej było po ogłoszeniu werdyktu na ringu w hali O2 Arena. Szeroko komentowany wynik owej potyczki zdecydowana większość ekspertów i kibiców uznała jednak za sprawiedliwy, a kolejną wiktorię 23-letniego Grovesa za jak najbardziej zasłużoną.
Od tamtego momentu minęło 5 miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że kubeł zimnej wody wylany na głowę walczącego z odwrotnej pozycji Jamesa, podziałał na niego mobilizująco. Odpowiednio spisał się także jego promotor Frank Warren, kontraktując mu pojedynek, w którym stawką będzie pas EBU.
- To fantastyczne, że dostałem szansę rywalizacji o mistrzostwo Europy w mojej pierwszej walce od czasu bitwy z Grovesem. Zamierzam to wykorzystać i zdobyć ten tytuł -oświadcza skoncentrowany DeGale.
Sędzia ringowy Freddie Rafn z Danii poprowadzi dzisiejszy pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), którego stawką będzie tytuł mistrza Europy oraz interkontynentalny pas federacji WBO w kategorii super średniej. Starcie odbędzie się na gali grupy Frank Warren Promotions w 11-tysięcznej Echo Areni w Liverpoolu.
Zakontraktowaną na dwanaście rund walkę punktować będą Adrio Zannoni z Włoch, Michael Hook ze Szwecji oraz Soren Saugmann z Danii. Głównym wydarzeniem wieczoru w Echo Arenie będzie pojedynek Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) z Tonym Bellewem (16-0, 10 KO). Poprowadzi je brytyjski sędzia Richard James Davies, a punktować będzie trzech jego rodaków.
Starcie Wilczewskiego z DeGale'em według planu ma się rozpocząć o 22:15 polskiego czasu. Gala z Liverpoolu będzie retransmitowana w Polsacie Sport i Polsacie Sport HD od północy.
Wilczewski to dobry bokser. Jego bilans walk mówi sam za siebie. Jednak trenowałem ciężko i zdobędę pas mistrza Europy - powtarza James DeGale (10-1, 8 KO), dzisiejszy przeciwnik Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w walce o należące do Polaka tytuły mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. 25-letni mańkut z Londynu to mistrz olimpijski z Pekinu. Starcie planowo ma rozpocząć się o 22:15 czasu polskiego. Jak zapowiada DeGale, atmosfera w 11-tysięcznej Echo Arenie będzie bardzo gorąca.
Walka Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) miała odbyć się już w lipcu, następnie we wrześniu. 15 października to czwarty i ostateczny termin pierwszej obrony tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. Do starcia z 25-letnim Anglikiem "Wilk" przygotowywał się bardzo długo. Ostatni miesiąc przed pojedynkiem spędził w Warszawie, gdzie pod okiem Andrzeja Gmitruka i Jarosława Soroko trenował w Action Clubie na Pradze. Przedstawiamy materiał opisujący ostatnią fazę treningów 33-letniego boksera z Dzierżoniowa.
Wilczewski to dobry bokser. Jego bilans walk mówi sam za siebie. Jednak trenowałem ciężko i zdobędę pas mistrza Europy - powtarza James DeGale (10-1, 8 KO), dzisiejszy przeciwnik Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w walce o należące do Polaka tytuły mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. 25-letni mańkut z Londynu to mistrz olimpijski z Pekinu. Starcie planowo ma rozpocząć się o 22:15 czasu polskiego. Jak zapowiada DeGale, atmosfera w 11-tysięcznej Echo Arenie będzie bardzo gorąca.
- Na konferencji prasowej zapowiadającej galę Nathan Cleverly, mistrz świata WBO w wadze półciężkiej mówił, że swojego przeciwnika oglądał w akcji tylko raz. Ile razy pan oglądał Wilczewskiego?
James DeGale: Widziałem parę jego pojedynków. Miałem je nagrane na DVD, obejrzałem kilka ostatnich walk. Wśród nich była ta, w której zdobył mistrzostwo Europy. Muszę powiedzieć, że to dobry bokser. Jego rekord mówi sam za siebie - tylko jedna przegrana. Jest twardy, odważny i będzie to pewnie bardzo twarda, mocna walka. Mam jednak wielką wiarę, że po sobotniej to ja będę nosił mistrzowski pas.
- Wilczewski narzekał trochę na termin walki,ponieważ miała się ona odbyć wcześniej. Jakie są pańskie odczucia odnośnie daty? Dla pana to dobry termin?
JD: Nie do końca, ponieważ mój obóz trwał przez to aż 14-15 tygodni.Przygotowywałem się przecież na wrześniowy termin. Potem doszło jednak do zmiany i musiałem zmienić tryb przygotowań. Miałem kolejny tydzień przerwy i dopiero potem zacząłem znowu pracować. Mimo to cieszę się, że tu jestem i nie mogę doczekać się walki.
Dziś o 22:15 polskiego czasu ma się rozpocząć pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Europy i interkontynentalnego pasa federacji WBO w wadze super średniej. W Liverpoolu polski pięściarz stanie naprzeciw Jamesa DeGale'a (10-1, 8 KO). Zapraszamy do wysłuchania pierwszej części rozmowy, którą przeprowadziliśmy z 33-letnim "Wilkiem" wczoraj wieczorem. Jeszcze dziś na Bokser.org wywiady z innymi bohaterami wieczoru w Echo Arenie - DeGale'em oraz Nathanem Cleverlym (22-0, 11 KO), który w głównej walce wieczoru bronił będzie pasa mistrzowskiego WBO w wadze półciężkiej przed Tonym Bellew.
Dziś o 15. polskiego czasu odbyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą grupy promotorskiej Franka Warrena w Liverpoolu. W Contemporary Urban Centre po raz ostatni przed wyjściem na ring w 11-tysięcznej Echo Arenie spotkali się Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) i James DeGale (10-1, 8 KO). Jutro 33-letni Polak będzie bronił tytułu mistrza Europy oraz interkontynentalnego pasa federacji WBO.
Zarówno Wilczewski, jak i DeGale zmieścili się w limicie kategorii super średniej, który wynosi 168 funtów (ok. 76,2 kg). Pięściarz z Dzierżoniowa wniósł na wagę 76,1 kg, a 25-letni Brytyjczyk o sto gramów mniej. Jutrzejszy pojedynek według planu ma rozpocząć się o godzinie 22:15 polskiego czasu.
Dziś o 15. polskiego czasu odbyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą grupy promotorskiej Franka Warrena w Liverpoolu. W Contemporary Urban Centre po raz ostatni przed wyjściem na ring w 11-tysięcznej Echo Arenie spotkali się Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) i James DeGale (10-1, 8 KO). Jutro 33-letni Polak będzie bronił tytułu mistrza Europy oraz interkontynentalnego pasa federacji WBO.
Zarówno Wilczewski, jak i DeGale zmieścili się w limicie kategorii super średniej, który wynosi 168 funtów (ok. 76,2 kg). Pięściarz z Dzierżoniowa wniósł na wagę 76,1 kg, a 25-letni Brytyjczyk o sto gramów mniej. Jutrzejszy pojedynek według planu ma rozpocząć się o godzinie 22:15 polskiego czasu.

Główną walką wieczoru w Echo Arenie będzie starcie Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) z Tonym Bellew (16-0, 10 KO) o należący do tego pierwszego pas mistrza świata WBO w wadze półciężkiej. 24-letni Walijczyk i o cztery lata starszy pretendent z Liverpoolu również nie mieli problemów z limitem wagowym (ok. 79,4 kg). Przy nazwisku Cleverly'ego oficjele zanotowali wynik 79,0 kg. Bellew był o 400 gramów cięższy. Więcej zdjęć oraz filmy z ważenia już wkrótce na Bokser.org.
Po walce z Grovesem mogę stać się tylko silniejszy. Popracowaliśmy nad paroma rzeczami i mam nadzieję, że w sobotę zobaczycie już pewną różnicę - mówił na wczorajszej konferencji prasowej w Liverpoolu James DeGale (10-1, 8 KO), pretendent do tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. Pas ten od marca należy do Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO), z którym 25-letni Brytyjczyk skrzyżuje rękawice w sobotę w 11-tysięcznej Echo Arenie. Mistrz olimpijski z Pekinu podczas 14-tygodniowych przygotowań sparował między innymi z Darrenem Barkerem (23-1, 14 KO), niedawnym rywalem Sergio Gabriela Martineza.
Kilka godzin po środowym przylocie do Liverpoolu, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) odbył przedostatnie zajęcia przed sobotnią walką z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) w obronie tytułów mistrza Europy i interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. W hotelu oddalonym o kilkaset metrów od Echo Areny, miejsca pojedynku z Anglikiem, "Wilk" tarczował ze swoim szkoleniowcem Andrzejem Gmitrukiem i walczył z cieniem.
Dziś po południu w Liverpoolu odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed sobotnią walką Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). W 11-tysięcznej Echo Arenie Polak bronić będzie pasów mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO w wadze super średniej. Pojedynek będzie nieoficjalnym eliminatorem do walki o pas mistrza świata WBO, który należy obecnie do Roberta Stieglitza.
Za wyraźnego faworyta potyczki uważa się DeGale'a, mistrza olimpijskiego z Pekinu, za którego wygraną bukmacherzy są gotowi zapłacić nie więcej niż kilkanaście groszy więcej za postawioną złotówkę. Na konferencji 25-letni Anglik docenił klasę Wilczewskiego, ale i tak wyraził przekonanie, że w sobotę odbierze Polakowi pasy.
- Wilczewski to dobry bokser. Jego rekord mówi sam za siebie - przegrał tylko raz. Jest przecież mistrzem Europy. Walka powinna stać na dobrym poziomie i być ciekawym widowiskiem. Co by się jednak nie zdarzyło, w sobotni wieczór zanotuję fantastyczny występ zostanę mistrzem Europy - zapewnił zawodnik promowany przez Franka Warrena.
Dla londyńczyka starcie z Wilczewskim będzie pierwszym od majowej, niejednogłośnej przegranej na punkty z George'em Grovesem. DeGale podkreśla, że z tego pojedynku wyciągnął odpowiednie wnioski.
Termin tej walki był kilkakrotnie przesuwany, tak więc mentalnie Piotrek jest już przygotowany, aby w sobotę pokazać się z bardzo dobrej strony - mówił Andrzej Gmitruk, szkoleniowiec mistrza Europy w wadze super średniej Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) na dzisiejszej konferencji prasowej przed sobotnią walką jego zawodnika z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Do polsko-brytyjskiej konfrontacji dojdzie w 11-tysięcznej hali Echo Arena w Liverpoolu.
W najbliższą sobotę na Echo Arenie w Liverpoolu Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego Polaka będzie aktualny mistrz olimpijski - James DeGale (10-1, 8 KO).
Zdecydowanym faworytem tego pojedynku jest kreowany na wielką gwiazdę Brytyjczyk, jednak pewny siebie i spokojny 'Wilk' zapewnia, że znakomicie przygotował się do obrony na wyjeździe, a jego trener, Andrzej Gmitruk, potwierdza te słowa i dodaje, że Piotrek jest gotowy zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Wilczewskiego - 5.00
Wygrana Wilczewskiego na punkty - 10.00
Wygrana Wilczewskiego przed czasem - 15.00
Remis - 34.00
Wygrana DeGale'a - 1.14
Wygrana DeGale'a na punkty - 2.75
Wygrana DeGale'a przed czasem - 1.57
Czy walka rozegra się na pełnym dystansie?
TAK - 2.35, NIE - 1.52
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.80, NIE - 1.90
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.66, NIE - 2.08
Wilczewski w rundach 1-3 - 7.00
Wilczewski w rundach 4-6 - 5.50
Wilczewski w rundach 7-9 - 5.50
Wilczewski w rundach 10-12 - 7.50
DeGale w rundach 1-3 - 34.00
DeGale w rundach 4-6 - 34.00
DeGale w rundach 7-9 - 29.00
DeGale w rundach 10-12 - 34.00
Dziś po południu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca sobotnią galę Franka Warrena w Liverpoolu. Dojdzie na niej do pojedynku Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) o należące do 33-letniego Polaka pasy mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Pięściarz z Dzierżoniowa i jego rywal spotkali się dziś po raz przedostatni przed walką. Jutro o 13. czeka ich ceremonia ważenia, podobnie jak Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) i Tony'ego Bellewa (16-0, 10 KO), którzy w sobotę powalczą o należący do tego pierwszego pas mistrza świata WBO w wadze półciężkiej.
Dziś po południu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca sobotnią galę Franka Warrena w Liverpoolu. Dojdzie na niej do pojedynku Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) o należące do 33-letniego Polaka pasy mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Pięściarz z Dzierżoniowa i jego rywal spotkali się dziś po raz przedostatni przed walką. Jutro o 13. czeka ich ceremonia ważenia. Więcej materiałów z konferencji już wkrótce na Bokser.org.

Dziś po południu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca sobotnią galę Franka Warrena w Liverpoolu. Dojdzie na niej do pojedynku Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) o należące do 33-letniego Polaka pasy mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Pięściarz z Dzierżoniowa i jego rywal spotkali się dziś po raz przedostatni przed walką. Jutro o 13. czeka ich ceremonia ważenia. Więcej materiałów z konferencji już wkrótce na Bokser.org.
Kilka godzin po przylocie do Liverpoolu, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) odbył przedostatni trening przed sobotnią walką z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) w obronie tytułów mistrza Europy i interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. W hotelu oddalonym o kilkaset metrów od Echo Areny, miejsca pojedynku z Anglikiem, "Wilk" tarczował ze swoim szkoleniowcem Andrzejem Gmitrukiem i walczył z cieniem. Niespełna 40-minutowe zajęcia odbyły się w nietypowym miejscu - w przejściu łączącym dwa hotelowe korytarze. Niecodzienne warunki bokserowi i jego trenerowi zdawały się specjalnie nie przeszkadzać - zobaczcie sami.
W poniedziałek mistrz olimpijski z Pekinu James DeGale (10-1, 8 KO) odbył otwarty trening przed sobotnią walką z Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO). W Echo Arenie w Liverpoolu brytyjski bokser będzie chciał odebrać Polakowi należące do niego pasy mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO w wadze super średniej. Dzisiaj o 13 odbędzie się konferencja prasowa zapowiadająca walkę, a w piątek zawodników czeka ceremonia ważenia.
Od dzisiejszego popołudnia Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) przebywa w Liverpoolu, gdzie w sobotę zmierzy się z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) w obronie wywalczonych w marcu tytułów mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Tymczasem zapraszamy do wysłuchania tego, co "Wilk" mówił nam tydzień temu, pod koniec okresu przygotowawczego w warszawskim Action Clubie.
Mistrz Europy w wadze super średniej Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) od dzisiaj jest już w Liverpoolu, gdzie w sobotę będzie bronił tytułu czempiona Starego Kontynentu oraz interkontynentalnego pasa federacji WBO w wadze super średniej. Po kilkugodzinnym locie "Wilk" uciął sobie drzemkę, a jeszcze dziś wieczorem odbędzie jeden z ostatnich treningów przed walką ze swoim szkoleniowcem Andrzejem Gmitrukiem.
Rywalem Wilczewskiego będzie James DeGale (10-1, 8 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Pojedynek odbędzie się w mogącej pomieścić 11 tysięcy widzów hali Echo Arena.
O 7:50 zespół Wilczewskiego wyleciał z warszawskiego Okęcia do Londynu, gdzie czekała ich przesiadka do Machesteru. Na tamtejszym lotnisku czekał na nich kierowca wysłany przez Franka Warrena, organizatora sobotniej gali. Po kilkudziesięciu minutach Polacy byli już w Liverpoolu - w recepcji oddalonego o niespełna kilometr hotelu zameldowali się kilka minut przed 14 czasu brytyjskiego.
- Szkoda, że nie mogliśmy lecieć bezpośrednio do Liverpoolu, ale podróż z dwoma przesiadkami i tak specjalnie mnie nie zmęczyła. Jestem w formie i z dużą niecierpliowością czekam na sobotnią walkę. Na żywo zobaczą ją również fani z Dzierżoniowa oraz innych części Polski, między innymi z Lublina. Nie mogę się doczekać - powiedział nam dzisiaj wieczorem Wilczewski.
Jutro o 13:30 Wilczewski i DeGale spotkają się na ostatniej konferencji prasowej zapowiadającej sobotnią galę. Pod koniec czeka ich tradycyjny pojedynek spojrzeń - drugi po lipcowym spotkaniu pięściarzy z dziennikarzami w Londynie. W piątek odbędzie się ceremonia ważenia. Wilczewski i jego rywal nie mogą wnieść na wagę więcej niż 168 funtów (ok. 76,2 kg).
W tej chwili staram się złapać świeżość. Mam nadzieję, że 15 października forma już będzie i tą formą wybuchnę - mówił nam w środę Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), mistrz Europy i interkontynentalny czempion federacji WBO w wadze super średniej. W sobotę polski bokser bronił będzie wywalczonych w marcu tytułów przed Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Pojedynek odbędzie się w 11-tysięcznej hali Echo Arena w Liverpoolu. Na Wyspy "Wilk" oraz jego zespół wylatują w środę.
Jestem spokojny. Wiem, że ta walka będzie ciężka, ale znając walory Piotrka, jego nieustępliwość i motywację do zachowania dwóch pasów wiem, że ten pojedynek będzie trudny również dla Anglika - mówi Andrzej Gmitruk, szkoleniowiec mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO). "Wilk" oraz jego zespół w środę wylatują do Liverpoolu, gdzie w sobotni wieczór polski bokser bronił będzie wywalczonych w marcu pasów przed Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Sobotnie starcie odbędzie się w mogącej pomieścić 11 tysięcy widzów hali Echo Arena.
Niecały tydzień został Piotrowi Wilczewskiemu (29-1, 10 KO) do pierwszej obrony tytułu mistrza Europy oraz interkontynentalnego pasa WBO w wadze super średniej. Na ringu 11-tysięcznej Echo Areny w Liverpoolu polski pięściarz skrzyżuje rękawice z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Przedstawiamy nagranie z jednego z ostatnich treningów "Wilka" przed pojedynkiem z Brytyjczykiem promowanym przez Franka Warrena.
W środowe popołudnie odwiedziliśmy z kamerą warszawski "Action Club", gdzie od niespełna miesiąca do pierwszej walki w obronie tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO w wadze super średniej przygotowuje się Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Już w przyszłą sobotę 33-letni pięściarz z Dzierżoniowa skrzyżuje rękawice z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Starcie odbędzie się w 11-tysięcznej hali Echo Arena w Liverpoolu. Na Wyspy "Wilk" oraz jego zespół wylatuje w środę.
Piotr Wilczewski przyjął zaproszenie wychowawców z Domu Dziecka nr 4 w Warszawie i w towarzystwie Dariusza Sęka i trenera Jarosława Soroko pojawił się w placówce przy ulicy Łukowskiej. Podczas spotkania mistrz Europy w wadze średniej i interkontynentalny mistrz federacji WBO opowiedział dzieciom o boksie i o tym, jak wygląda życie pięściarza.

Piotr Wilczewski przyjął zaproszenie wychowawców z Domu Dziecka nr 4 w Warszawie i dziś po południu w towarzystwie Dariusza Sęka i trenera Jarosława Soroko pojawił się w placówce przy ulicy Łukowskiej. Podczas spotkania mistrz Europy w wadze średniej i interkontynentalny mistrz federacji WBO opowiedział dzieciom o boksie i o tym, jak wygląda życie pięściarza. Dzięki O'Chikara Gmitruk Team - grupie, w której występuje "Wilk", wychowankowie praskiego domu dziecka dwa razy w tygodniu mogą odbywać zajęcia ogólnorozwojowe w "Action Club" przy ulicy Chodakowskiej i przy okazji obserwować ciężko trenujących pięściarzy.
15 października w Liverpoolu Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stanie do walki w obronie wywalczonych w marcu tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego podopiecznego Andrzeja Gmitruka będzie James DeGale (10-1, 8 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Zapraszamy na fragment treningu "Wilka", zarejestrowany w warszawskim "Action Club".
15 października w Liverpoolu Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stanie do walki w obronie wywalczonych w marcu tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego podpopiecznego Andrzeja Gmitruka będzie James DeGale (10-1, 8 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Zapraszamy na fragment treningu "Wilka", zarejestrowany w warszawskim "Action Club".
15 października w Liverpoolu Piotr Wilczewski(29-1, 10 KO) stanie do walki w obronie wywalczonych w marcu tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego podpopiecznego Andrzeja Gmitruka będzie James DeGale (10-1, 8 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Zapraszamy na fragment treningu "Wilka", zarejestrowany w warszawskim "Action Club"
15 października w Liverpoolu Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stanie do walki w obronie wywalczonych w marcu tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego podpopiecznego Andrzeja Gmitruka będzie James DeGale (10-1, 8 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Zapraszamy do wysłuchania drugiej części rozmowy z "Wilkiem", którą zarejestrowaliśmy w "Action Club". Pięściarz z Dzierżoniowa trenuje w Warszawie od wtorku.
W połowie przyszłego miesiąca James DeGale (10-1, 8 KO) stanie do walki o pas mistrza Europy w wadze super średniej, jednak jego myśli wybiegają już znacznie dalej. Złoty medalista olimpijski z Pekinu nie koncentruje się na zbliżającym się pojedynku z Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO) i bardziej zaprząta sobie głowę rewanżowym starciem ze swym jedynym pogromcą - Georgem Grovesem (13-0, 10 KO).
- Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, rewanż z Grovesem odbędzie się już na początku przyszłego roku - zapewnia DeGale. - Miejmy nadzieję, że do tego czasu George nie przegra żadnej walki, a ja zdobędę tytuł mistrza Europy. Po pokonaniu Wilczewskiego, w grudniu stoczę kolejny pojedynek. Rewanż z Grovesem musi się odbyć. On nie ma żadnej lepszej opcji. Jeżeli dojdzie do tej potyczki, będę trzymał język za zębami i przemówię dopiero w ringu. Tym razem nie będę tak spięty. Wyjdę do walki zrelaksowany i znokautuję go.
Dokładnie miesiąc dzieli nas od pierwszej walki Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie zdobytego w marcu tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. 33-letni pięściarz z Dzierżoniowa uda się do Liverpoolu, gdzie zmierzy się z faworytem gospodarzy, mistrzem olimpijskim z Pekinu Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Zapraszamy do wysłuchania pierwszej części rozmowy z zawodnikiem O'Chikara Gmitruk Team, którą przeprowadziliśmy wczoraj w warszawskim "Action Club".
Już 15 października na ringu w Echo Arena w Liverpoolu odbędzie się bardzo ciekawy pojedynek w kategorii super średniej, w którym naprzeciwko siebie staną James DeGale (10-1, 8 KO) i nasz mistrz Europy, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Na tej samej gali w walce wieczoru zobaczymy także konfrontację mistrza świata federacji WBO w wadze półciężkiej, Nathana Cleverly’ego (22-0, 11 KO) z Tony Bellewem (16-0, 10 KO).
25-letni DeGale, który powraca po swojej pierwszej i dosyć niespodziewanej porażce z lokalnym rywalem George`em Grovesem (13-0, 10 KO), już nie może się doczekać, aby wejść do ringu.
- Z Liverpoolu mam same dobre wspomnienia. To przecież tam zdobyłem mistrzostwo Wielkiej Brytanii pokonując Paula Smitha - przypomina złoty medalista olimpijski z Pekinu. - Mam tam dużo przyjaciół, a samo miejsce jest niesamowite. To właśnie tam chcę powrócić na szczyt!
Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) w dalszym ciągu czeka na finalizację rozmów w sprawie walki o mistrzostwo Europy z Jamesem DeGalem (10-1, 8 KO). Tymczasem portal boxrec informuje, że prawdopodobnie do tego starcia dojdzie 15 października podczas gali w Liverpoolu, na której pojedynek wieczoru o mistrzostwo świata WBO stoczą Nathan Cleverly i Tony Bellew.
Pierwotnie "Wilk" miał bronić tytułu czempiona Starego Kontynentu ze złotym medalistą olimpijskim z Pekinu we wrześniu. Na przeszkodzie stanęły kłopoty ze znalezieniem telewizji chętnej do przeprowadzenia transmisji.
Prawdopodobny jest scenariusz, że obie walki mistrzowskie w Echo Arenie zostaną pokazane na Wyspach Brytyjskich w płatnym systemie PPV. Promotor gali Frank Warren przyznał ostatnio, że PPV jest niezbędne do organizacji większych wydarzeń bokserskich.
Wygląda na to, że planowana na 17 września pierwsza obrona Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) może się nieco przesunąć. Nowa data nie jest jeszcze znana, lecz wiele wskazuje na to, że będzie to październik. Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, przyczyną zmiany terminu są kłopoty organizatorów ze stacją telewizyjną, która miała przeprowadzić transmisję z pojedynku.
Złoty medalista olimpijski z Pekinu, James DeGale (10-1, 8 KO), z którym najprawdopodobniej zmierzy się 'Wilk', zamierza solidnie przygotować się do tej walki. W poszukiwaniu odpowiednich sparing partnerów Brytyjczyk może udać się aż do Los Angeles, gdzie mógłby skorzystać z pomocy m.in. Daniel Jacobsa (22-1, 19 KO).
- Miałem trenować wspólnie z Darrenem Barkerem, lecz on najprawdopodobniej wyjedzie na obóz przygotowawczy. Mam kilka dobrych opcji na miejscu. Są tutaj Nathan Cleverly i Tony Bellew, z którym sparowałem już w przeszłości. Kolejna możliwość to wyjazd to Stanów na tydzień lub 10 dni - powiedział 25-letni 'Chunky'.
Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) trzy tygodnie temu rozpoczął przygotowania do pojedynku z byłym mistrzem Wielkiej Brytanii Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Obecnie "Wilk", który 17 września w Londynie będzie bronił swojego tytułu mistrza Europy, przygotowuje się w klubie PACO Lublin, a niedługo będzie kontynuował treningi również w Warszawie. Zapraszamy na na tarczę "Wilka" z Marcinem Kuźmińskim, który jest jednym z trenerów wspomagającym zajęcia bokserskie w Dzierżoniowie.
Federacja WBO jako ostatnia z wielkiej czwórki uaktualniła swój ranking, a w nim znalazło się jak zwykle miejsce dla kilku Polaków.
Najwyżej stoją akcje Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), który przewodzi stawce w wadze ciężkiej. "Góral" 10 września zaatakuje jednak pas WBC, więc niedługo powinien wypaść z listy WBO.
W kategorii cruiser mamy dwóch swoich przedstawicieli. Mateusz Masternak (23-0, 17 KO) jest siódmy, a tuż za jego plecami widnieje nazwisko Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO). Bardzo możliwe, iż obu tych pięściarzy obejrzymy na wrocławskim stadionie podczas gali "Adamek vs Kliczko".
Pierwszą dziesiątkę w dywizji półciężkiej zamyka boksujący za oceanem Andrzej Fonfara (18-2, 9 KO), który 23 września skrzyżuje rękawice z Pierre'em Karamem (18-4-1, 6 KO).
W kategorii super średniej na drugiej pozycji klasyfikowany jest panujący mistrz Europy, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Przypomnijmy, iż popularny "Wilk" 17 września stanie oko w oko z mistrzem olimpijskim z Pekinu, Jamesem DeGale'em. Ten z kolei jest siódmy według WBO, więc w przypadku zwycięstwa Polak niemal na pewno zapewni sobie sobie pojedynek o mistrzostwo świata.
Ósmy w wadze średniej jest kolejny nasz zawodnik startujący za oceanem, Przemek Majewski (17-0, 11 KO). Kontynuując ten wątek, trzeci w kategorii junior średniej jest "Wściekły Byk", czyli po prostu Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO).
Ostatnim naszym rodakiem w zestawieniu WBO jest jedenasty w wadze półśredniej Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO). Nasz wojownik ma już zakontraktowaną potyczkę w Anglii z niepokonanym Kellem Brookiem (24-0, 16 KO), który w rankingu jest drugi, dlatego Rafał w razie wygranej niemal na pewno zapewni sobie drugie podejście do walki mistrzowskiej.
Dziś swoje 33. urodziny obchodzi Piotr Wilczewski - zawodnik grupy prowadzonej przez Andrzeja Gmitruka, aktualny zawodowy mistrz Europy wagi super średniej. W imieniu Redakcji BOKSER.ORG oraz Czytelników życzymy popularnemu "Wilkowi" dużo zdrowia, sił oraz pomyślności w najbliższych startach oraz życiu osobistym.
Przypomnijmy, że najbliższy pojedynek w obronie mistrzowskiego pasa Wilczewski stoczy 17 września w Londynie. Jego przeciwnikiem będzie bardzo mocny James DeGale (10-1-0, 8 KO), jednak wszyscy polscy kibice mocno wierzą, że "Wilk" powtórzy wyczyn z marca wygrywając na wyjeździe i przywiezie pas z powrotem do Polski.
Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) dwa tygodnie temu rozpoczął przygotowania do pojedynku z byłym mistrzem Wielkiej Brytanii Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Obecnie "Wilk", który 17 września w Londynie będzie bronił swojego tytułu mistrza Europy, przygotowuje się w klubie PACO Lublin. Zapraszamy na walkę z cieniem, zarejestrowaną w rodzinnym Dzierżoniowie.
Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) niespełna dwa tygodnie temu rozpoczął przygotowania do pojedynku z byłym mistrzem Wielkiej Brytanii Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Obecnie "Wilk", który 17 września w Londynie będzie bronił swojego tytułu mistrza Europy, wyjechał do Lublina, gdzie w klubie "PACO" będzie kontynuował swoje przygotowania.
Zapraszamy na wywiad z mistrzem Europy w kategorii super średniej Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO), który rozpoczął swoje przygotowania do walki z byłym mistrzem Wielkiej Brytanii w tej wadze Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO).
W dniu wczorajszym w Londynie w ekskluzywnym hotelu The Landmark London Hotel miała miejsce konferencja prasowa z udziałem Piotra "Wilka" Wilczewskiego (29-1-0, 10 KO) oraz Jamesa DeGale'a (10-1-0, 8 KO). Spotkanie zorganizowane przez Franka Warrena to element promocji wrześniowego pojedynku pomiędzy tymi zawodnikami. Wilczewski do ringu wniesie dwa pasy - Mistrza Europy oraz WBO Inter-Continental w wadze super średniej. Pojedynek zakontraktowany na 12 rund odbędzie się 17 września 2011 r. w Londynie.
Podczas konferencji DeGale musiał odpowiadać na wiele pytań związanych z ostatnim jego pojedynkiem z Georgem Grovesem (13-0-0, 10 KO). James uważa, że tak naprawdę tę walkę wygrał, choć sędziowie punktowi stosunkiem 2 do remisu przyznali zwycięstwo Groves'owi. Zarówno Frank Warren jak i jego podopieczny wyrażali się z szacunkiem i uznaniem dla dokonań Piotra Wilczewskiego i jego zwycięstwa nad Asikainenem. Obaj zaznaczali, że w ich ocenie Wilczewski to znacznie trudniejszy rywal niż Groves. W dniu wczorajszym zgromadzeni na konferencji dziennikarze dowiedzieli się od Piotra o jego dużym doświadczeniu amatorskim. Piotr Wilczewski, który przecież na ringu amatorskim stoczył 270 walk, był również wielokrotnym uczestnikiem Mistrzostw Europy oraz Mistrzostw Świata. Widać było, że okoliczności te zaskoczyły DeGale i samego Warrena.

Wczoraj w londyńskim Landmark Hotel odbyła się pierwsza konferencja prasowa promująca walkę w obronie pasa EBU w wadze super średniej, pomiędzy jego posiadaczem Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO) i byłym mistrzem Wielkiej Brytanii w tej wadze Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO).
- To wspaniałe, że powracam od razu w walce o tytuł europejski. Fran Warren wykonał wspaniałą robotę załatwiając mi ten pojedynek. Nadal uważam, że wygrałem z Groves'em, ale to już przeszłość i koncentruję się na dalszym rozwoju mojej kariery i planuję zdobyć tytuł europejski - powiedział pretendent do mistrzowskiego pasa Wilczewskiego. Polski pięściarz, którego DeGale komplementował, również z kurtuazją wypowiadał się o przeciwniku.
- DeGale to dobry, silny zawodnik, kóry dowiódł swojej klasy zdobywając złoty medal na olimpiadzie. Nie przejmuję się walką na terenie rywala. Gwarantuję, że w hali będę miał głośniejszy doping niż on, ponieważ w Londynie mieszka wielu moich rodaków. Nie zamierzam oddać mojego pasa bez walki i DeGale musi być przygotowany na wojnę ze mną - stwierdził pewny siebie "Wilk".
To już oficjalne. Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG dosłownie przed momentem kontrakt na pierwszą obronę tytułu mistrza Europy kategorii super średniej przez Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) został podpisany przez obie strony.
Tak oto pięściarz spod Dzierżoniowa 17 września skrzyżuje rękawice na terenie Anglii z aktualnym jeszcze mistrzem olimpijskim z Pekinu Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO).
Obie strony doszły ostatecznie do porozumienia, gdyż wcześniej obóz Polaka kwestionował trzy punkty w zapisie. Promujący Anglika Frank Warren zgodził się na ustępstwa w porównaniu z pierwotną wersją i popularny "Wilk" spokojnie może już się przygotowywać pod konkretnego rywala.
Przypomnijmy, że Wilczewski tytuł mistrza Europy zdobył 4 marca w Helsinkach, kiedy sprawił niemiłą niespodziankę tamtejszym kibicom i znokautował w jedenastej rundzie faworyzowanego Amina Asikainena.
Coraz pewniejsza staje się perspektywa pierwszej walki w obronie tytułu mistrza Europy w wadze super średniej, którą posiadacz tego trofeum, podopieczny Andrzeja Gmitruka, pochodzący z Dzierżoniowa Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stoczy w Anglii 17 września, z lokalnym bohaterem, mistrzem olimpijskim z Pekinu, Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Federacja EBU poinformowała o zatwierdzeniu DeGale'a jako pretendenta w dobrowolnej obronie. Tym samym utrwalił się precedens z walki Matta Skeltona, który podobnie jak DeGale przystąpił do pojedynku o mistrzostwo Europy (wygranego w 2008 roku z Paolo Vidozem), mając na koncie porażkę w ostatniej walce (z Rusłanem Czagajewem o pas WBA). Sytuacja ta z pewnością zainteresuje także byłego mistrza Europy w wadze junior średniej, Ryana Rhodesa, który zamierza odzyskać zwakowany pas, mając na koncie także porażkę w ostatniej walce (z Saulem Alvarezem o tytuł WBC).
Zapowiada się zatem bardzo gorący koniec lata w polskim boksie zawodowym, gdyż obok głównego wydarzenia jakim będzie walka Adamka z Kliczko na wrocławskim stadionie i gali na warszawskim Torwarze z udziałem samego Mike'a Tysona, otrzymamy na koniec z pewnością emocjonujący pojedynek "Wilka" na Wyspach. Pięściarz z Dzierżoniowa potwierdza przy okazji po raz kolejny swój charakter prawdziwego wojownika, wybierając się do jaskini lwa i miejmy nadzieję, że jak poprzednio z Finlandii tak teraz z Anglii wróci z tarczą. Z perspektywy kibica można jedynie apelować do jego promotora oraz polskiej telewizji, aby tym razem większa rzesza polskich kibiców miała okazję oglądać występ zawodnika, z którego naprawdę możemy być dumni.
Dziś nieoczekiwanie na oficjalnej stronie grupy Franka Warrena podano informację o zaklepanej walce Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Europy kategorii super średniej z mistrzem olimpijskim z Pekinu, Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Natychmiast skontaktowałem się z obozem naszego championa spod Dzierżoniowa i okazało się, że jest to tylko połowicznie prawdziwa informacja. Owszem, ekipa Polaka prowadzi zaawansowane rozmowy z Anglikami, jednak do tej pory nie otrzymała jeszcze żadnego kontraktu do zaakceptowania i podpisania. Dodatkowo prowadzone są również rozmowy obozem George'a Grovesa (13-0, 10 KO). Ale po kolei...
Wilczewski miał już zaklepany bój z DeGale'em na lipiec, jednak ten najpierw chciał się zrewanżować Grovesowi za porażkę z czasów amatorskich. Ten nieoczekiwanie znów go pokonał i walka z Polakiem nie miała prawa bytu. DeGale już nie nalegał na spotkanie z Piotrkiem, tymczasem walkę zaproponował obóz Grovesa. Konkretów nie było, gdyż jego interesy reprezentuje Adam Booth, a ten z kolei do minionej soboty "żył" tylko pojedynkiem Davida Haye'a z Władimirem Kliczko. Gdy obóz mistrza olimpijskiego dowiedział się o całej sprawie, po raz kolejny złożył Piotrkowi propozycję walki z DeGale'em. Oferta ta zadowoliła zarówno naszego pięściarza jak i cały jego zespół, więc do takiej potyczki rzeczywiście jest blisko. Problem w tym, iż obóz naszego mistrza Europy jak dotąd nie otrzymał żadnego kontraktu do podpisania i póki co informacja o zaklepanym pojedynku nie jest prawdziwa.
Stajnia "Wilka" chce na przykład w kontrakcie zastrzec sobie punkt, który będzie ubezpieczał Polaka na wypadek odwołania pojedynku z winy Anglików. W praktyce oznacza to tyle, że jeśli do walki by nie doszło za sprawą drużyny przeciwnej, angielski obóz musiałby zwrócić Polakom pieniądze za przygotowania. To jeden z głównych punktów jakie Anglicy muszą spełnić by Piotrek rzeczywiście pojechał na "Wyspy".
O postępach w tych negocjacjach będziemy Was informować na bieżąco...
Zapraszamy na wywiad z aktualnym mistrzem Europy w kategorii super średniej, Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO). Rozmawiamy z "Wilkiem" o walce w obronie tego tytułu.
Siedmiu Polaków znalazło uznanie wśród ludzi odpowiedzialnych za układanie rankingu federacji WBO na miesiąc maj. Najwyżej - zresztą już od kilku miesięcy, klasyfikowany jest jako pierwszy w wadze ciężkiej Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który 10 września we Wrocławiu spróbuje odebrać Witalijowi Kliczce pas WBC.
Dwóch naszych rodaków znalazło się na liście kategorii junior ciężkiej. Młody i perspektywiczny Mateusz Masternak (22-0, 16 KO) jest dziewiąty, a dwa oczka przed nim widnieje nazwisko Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO).
W wadze półciężkiej jedenasty jest Aleksy Kuziemski (21-2, 5 KO), a w super średniej bardzo wysoko, na czwartej pozycji, panujący aktualnie mistrz Europy, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO).
Jeszcze wyżej stoją za to akcje zamieszkałego na stałe w USA Pawła Wolaka (29-1, 19 KO), który 15 lipca na antenie stacji ESPN skrzyżuje rękawice z groźnym Delvinem Rodriguezem. W najnowszym rankingu WBO nasz "Wściekły Byk" wylądował na trzecim miejscu.
Ostatnim Polakiem w zestawieniu jest dwunasty w dywizji półśredniej Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO).
Noszący ringowy przydomek "Wilk", Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), odwiedził podczas treningu olsztyński klub boksu "Wilki". Zapraszamy na video z tego spotkania, podczas które mistrz Europy przeprowadził trening z młodymi adeptami sztuki bokserskiej.
W najnowszym zestawieniu rankingu federacji WBO za miesiąc kwiecień ogromny awans zaliczył nowy mistrz Europy kategorii super średniej, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Pięściarz spod Dzierżoniowa okupuje już czwarte miejsce, co znacznie przybliża go do upragnionej walki o mistrzostwo świata. A oto pozostałe miejsca Polaków:
ciężka - 1. Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), cruiser - 7. Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO), 10. Mateusz Masternak (22-0, 16 KO), półciężka - 11. Aleksy Kuziemski (20-2, 5 KO), super średnia - 4. Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), junior średnia - 4. Paweł Wolak (29-1, 19 KO), półśrednia - 11. Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO).
W sobotę 2 kwietnia w Dzierżoniowie odbędzie się I Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Henryka Lućko. Głównym wydarzeniem gali będzie 8 walk boksu amatorskiego. W walkach tych wezmą udział zawodnicy z Dzierżoniowa, którzy za swoich rywali będą mieli bokserów z Czech oraz Niemiec. Rozegrane zostaną również dwie bokserskie walki pokazowe bokserskie.
Oprócz emocji czysto bokserskich, organizatorzy przygotowali dla kibiców po jednej walce w formule MMA i K-1. Dodatkowo możemy liczyć na pokaz karate Kyoushin oraz Brazylijskiego Ju-Jitsu. Współorganizatorem całego przedsięwzięcia jest mistrz Europy kategorii super średniej - Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO)
Mistrz Europy w kategorii super średniej Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) nie daje wielkich szans Odlanierowi Solisowi (17-0, 12 KO) w dzisiejszym starciu z Witalijem Kliczką (41-2, 38 KO). Zdaniem 32-letniego Polaka, oficjalnemu pretendentowi do pasa WBC z Kuby częste trafianie ukraińskiego obrońcy tytułu WBC będzie przychodziło bardzo trudno. Wszystko za sprawą dużej przewagi Kliczki pod względem warunków fizycznych i niewygodnego dla rywali stylu walki.
- Uważam, że Solis nie będzie w stanie zagrozić Kliczce. Mam wrażenie, że ta walka będzie wyglądała bardzo podobnie do ostatnich pojedynków Ukraińca. Witalij będzie boksował z typowym dla siebie odchyleniem, aktywnie operował lewą ręką i utrzymywał Solisa na dystans. Nokautu możemy spodziewać się w drugiej fazie walki, kiedy to Kliczko zacznie częściej uderzać prawą ręką. Solis schudł co prawda kilka kilogramów i waży najmniej od trzech lat, sądzę jednak, że decydującą rolę odegrają w tej walce warunki fizyczne. Nie wydaje mi się, aby ciosy Solisa mogły łatwo dosięgać sporo wyższego Ukraińca - przewiduje Wilczewski, który pas federacji EBU posiada od dwóch tygodni, kiedy to w Helsinkach sprawił sporą niespodziankę i pokonał faworyzowanego Amina Asikainena.
Po gali boksu zawodowego w Olsztynie spotkaliśmy się z Andrzejem Gmitrukiem, który opowiedział nam o planach związanych z najbliższą walką Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO). 32-letni podopieczny Gmitruka półtora tygodnia temu w Helsinkach dokonał nie lada niespodzianki, pokonując przez techniczny nokaut w 11. rundzie Amina Asikainena (28-4, 19 KO). Dzięki temu zwycięstwu "Wilk" zgarnął tytuł mistrza Europy oraz pas WBO Intercontinental w kategorii super średniej.
- Dzień dobry, czy rozmawiam z młodym Wilkiem europejskiego pięściarstwa?
Piotr Wilczewski: A pewnie, że tak, dzień dobry.
- Gratuluję mistrzostwa Europy i rozumiem, że idzie Pan teraz za ciosem?
PW: Tak, myślimy o tym. O obronie jakiejś, lecz pewnie nie o rewanżu z Asikainenem, bo tego w kontrakcie nie było. Zresztą przed naszą walką Fin mówił w wywiadach, że jeśli przegra, to skończy karierę.
- No to mu ją Pan skończył.
PW: No, troszeczkę namieszałem. Poza walką o mistrzostwo Europy EBU chodziło też przecież o pas WBO Intercontinental, by po wygranej ze mną Asikainen skoczył w rankingach i mógł walczyć o MŚ. Taki mieli Finowie plan, więc wkurzeni byli na mnie strasznie, choć pokazywali, że niby wszystko jest OK.
- Na pewno fajnie jest wygrywać przed swoją publiką, lecz myślę, że jeszcze lepiej smakuje sukces "na wyjeździe", gdy najpierw trzeba się nasłuchać wielu inwektyw i zoologicznych odgłosów, by na koniec spaprać gospodarzom całe party.
PW: Na pewno. Tym bardziej że takich gwizdów przy wchodzeniu do ringu to ja nigdy wcześniej nie miałem. A Fin? Aplauz dostał niesamowity. Trener Gmitruk stał pół metra ode mnie, a w ogóle go nie słyszałem. To coś pięknego zepsuć tak ludziom humory. Pojechałem tam nie jako faworyt, lecz jako ofiara, w Polsce byłem przez kibiców i fachowców skreślony, a jak pięknie się to odwróciło, prawda?
Zapraszamy na obejrzenie materiału, jaki nagraliśmy w szatni Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) tuż przed jego zwycięskim pojedynkiem z Aminem Asikainenem (28-4, 19 KO). W piątek 32-letni podopieczny Andrzeja Gmitruka odniósł największy sukces w swojej karierze, zdobywając pas mistrza Europy, a także tytuł WBO Intercontinental w kategorii super średniej.
Fiński fotoreporter Pasi Taavitsainen fantastycznie złapał moment prawego sierpowego Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO), którym zapewnił sobie tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Tym samym pięściarz spod Dzierżoniowa jako czwarty Polak w historii boksu zawodowego został championem Starego Kontynentu.
Wczoraj w nocy Piotr Wilczewski pięknie zapisał się w historii nie tylko polskiego boksu, ale i całego sportu, zdobywając w Finlandii tytuł zawodowego mistrza Europy wagi super średniej. Styl w jakim tego dokonał był absolutnie spektakularny i wydawać by się mogło, że skoro ów sukces "Wilka" jest powodem do dumy wszystkich prawdziwych kibiców boksu w Polsce, to zadaniem sportowych mediów będzie pomoc w jego promowaniu.
Niestety tak się nie stało ani kilka dni temu, ani wczoraj i nie działo się dzisiaj. Jak to możliwe, że nie znalazł się w Polsce ŻADEN kanał telewizyjny, który zainteresowałby się rywalizacja polskiego sportowca o tytuł mistrza Starego Kontynentu?! Rywalizacją - dodajmy - z bokserem (Amin Asikainen), który miał uznaną w Europie markę? Jak to możliwe, że żaden z serwisów sportowych największych ogólnopolskich witryn na stronie głównej przez długie godziny (dokładnie do 8:51 w sobotę) nie zamieścił informacji o sukcesie Wilczewskiego? Dlaczego w Polsce media nie traktują sprawiedliwie wszystkich sportowców oraz opiekunów ich karier?
W najbliższym czasie czekają nas kolejne wielkie bokserskie emocje, związane z występami m.in. Tomasza Adamka, Krzysztofa Włodarczyka, Pawła Wolaka, Alberta Sosnowskiego, Mateusza Masternaka, Grzegorza Proksy, Mariusza Cendrowskiego czy Pawła Kołodzieja. Z uwagą będziemy przyglądać się którzy z nich - dla mediów - są równi, a którzy równiejsi.
I na koniec jeszcze jedno - klasa Piotrka obroni się sama. On nie musi już nikomu na siłę udowadniać, że jest znakomitym sportowcem. "Wilka" po prostu nie da się nie lubić i nie doceniać. Wiedzą to bokserscy kibice i dziennikarze, dla których zawsze miał czas na "słówko" po swoich występach. Nigdy nie był jednak bohaterem żadnego skandalu, nigdy nie był przedmiotem zainteresowania mediów, nie miał parcia na szkło... I to się zapewne nie zmieni.
Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) w świetnym stylu pokonał Amina Asikainena (28-4, 19 KO) i zdobył tytuł mistrza Europy oraz interkontynentalny pas federacji WBO w kategorii super średniej. 32-letni Polak wygrał przez techniczny nokaut w 11. rundzie, prowadząc na kartach u wszystkich sędziów.punktowych. Podopieczny Andrzeja Gmitruka sprawił niemiłą niespodziankę fińskim kibicom, licznie zgromadzonym w helsińskiej Hartwall Arenie i został czwartym polskim pięściarzem, który sięgnął po prymat na Starym Kontynencie jako zawodowy bokser.
- Piotr, wielkie gratulacje. W walce z Asikainenem zrealizowałeś wszystko, co co założyłeś sobie wcześniej z Andrzejem Gmitrukiem, czy momentami ponosiły cię emocje i szedłeś na żywioł?
Piotr Wilczewski: Trener z narożnika cały czas instruował mnie, co mam robić. Z góry założone mieliśmy trzy akcje. Nawet gdy jedna z nich nie wychodziła, kazał mi wykonywać drugą, a następnie trzecią, która była już skuteczna. Stosowałem pressing, przepuszczałem jego ciosy, a po uderzeniu rywala odpowiadałem swoim. W dzisiejszym pojedynku czułem wielkie zgranie mojego narożnika ze mną.
- Aplauz kilkutysięcznej fińskiej widowni przy wyjściu Asikainena do ringu podziałał na ciebie destrukcyjnie, czy przez cały czas byłeś wewnętrznie wyciszony?
PW: Nie zrobiło to na mnie jakiegokolwiek wrażenia, chociaż mój trener od razu zaczął mnie uspokajać. Mówił, żebym nie zwracał uwagi na publiczność, bo w ringu znajduje się tylko dwóch bokserów. Miał rację, ale ja byłem wyjątkowo spokojny. Nie chcę się teraz przechwalać, ale tak naprawdę było. To zdecydowało, że nerwy trzymałem na wodzy i w ringu widziałem wszystko. Pierwsza runda mogła być remisowa, oprócz niej może jeszcze tylko jedna lub dwie. Resztę wygrałem.
- Podczas walki miałem okazję siedzieć dość blisko Andrzeja Gmitruka, który w pierwszej rundzie stwierdził, że jesteś spięty. Nie było tak w początkowej fazie walki?
PW: Delikatna nerwówka była, pierwsza runda była przecież remisowa. W drugiej rundzie wiedziałem, że wszystko idzie po mojej myśli, podobnie w trzeciej i tak z rundy na rundę. Obawiałem się trochę o sprawy kondycyjne. Wszyscy mówili, że Asikainen jest mistrzem przygotowania fizycznego i obawiałem się, że w drugiej fazie walki może mnie zdominować. Czułem, że trafiam go na wątrobę i korpus, tak jak zalecał mi trener. Tymi ciosami zabrałem mu oddech. W dziewiątej, dziesiątej rundzie wiedziałem, że będzie super, ale bałem się o wyniki na kartach sędziowskich. Trener przekonywał mnie, abym starał się skończyć walkę przed czasem.
Amin Asikainen (28-4, 19 KO) przegrał przez techniczny nokaut w 11. rundzie z Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO) i nie zdołał po raz drugi w karierze zdobyć pasa mistrza Europy. Fin sprawił tym samym wielki zawód licznie zgromadzonym w Hartwall Arenie fanom oraz promotorowi Pekce Makiemu, głównemu organizatorowi gali w Helsinkach. Asikainen uważa, że do momentu przerwania pojedynku, starcie z Polakiem było wyrównane i jeśli przegrywał na punkty, to tylko nieznacznie.
- Uważam, że boksowałem dość dobrze, ale Piotr okazał się twardym przeciwnikiem. Dzisiaj był lepszym zawodnikiem i z rundy na rundę walczył coraz lepiej, dlatego wygrał. Nie mogłem go trafić, być może tylko w pierwszej i siódmiej rundzie miałem szanse na zadanie kończącego ciosu. Moim zdaniem, wynik po dziesięciu rundach powinien oscylować wokół remisu, Wilczewski wygrał może z jedną rundę więcej - stwierdził zaraz po pojedynku Asikainen.
Fin nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie dotyczące swojej przyszłości w boksie jako czynny pięściarz, ale sporo wskazuje na to, że starcie z Wilczewskim było jego ostatnim na zawodowym ringu. - Co dalej z moją karierą? Potrzebuję jednego dnia, aby przespać się i poważnie się nad tym zastanowić, ale być może to koniec - powiedział 35-latek.

Właśnie taki prawy sierpowy zapewnił Piotrowi Wilczewskiemu (29-1, 10 KO) tytuł zawodowego mistrza Europy kategorii super średniej. Tym samym pięściarz spod Dzierżoniowa jako czwarty Polak w historii zasiadł na tronie EBU. Redakcja BOKSER.ORG składa najserdeczniejsze gratulacje.
Dokładnie o godzinie 21:45 na ring w Helsinkach wyszedł Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) i gorąco dopingowany przez miejscowych kibiców Amin Asikainen (28-4, 19 KO). Stawka była ogromna, bo zwycięzca miał zostać nowym mistrzem Europy wagi super średniej, czyli limitu do 76,2 kilograma. Fin w przeszłości piastował już pas europejski, ale w niższej dywizji- średniej. Był również mocno faworyzowany przez bukmacherów, zarówno tych zagranicznych, jak i naszych w Polsce. Jak zwykle jednak wszystko miał zweryfikować ring.
Pięściarz z Dzierżoniowa podczas grania hymnu wyglądał na mocno zestresowanego, natomiast jego rywal wydawał się pewny swego. Już na samych początku Amin trafił mocno Polaka lewym sierpowym, ale pod koniec pierwszej rundy pękł mu łuk brwiowy, a krew zalewała mu oko. W drugim starciu rozgorzała prawdziwa wojna, którą Piotrek przyjął. Silniejsze wydawały się ciosy przeciwnika, lecz "Wilk" był skuteczniejszy, a łuk brwiowy Asikainena krwawił coraz bardziej.
Trzecia odsłona na korzyść w końcu rozluźnionego Polaka. Piotrek bił na zmianę na korpus i górę, a minutę przed przerwą sędzia konsultował się z lekarzem w sprawie poważne kontuzji Fina. Zdecydował się jednak puścić dalej walkę. Czwarta odsłona już bardzo trudna do punktowania. Bokserzy poszli na ostrą wymianę i próbowali się nawzajem przełamać. Na uwagę zasługiwał prawy sierpowy Piotra, który doszedł szczęki przeciwnika. Jeszcze lepiej wyglądało wszystko w piątym starciu. Co prawda Amin ciągle strzelał obszernymi sierpami, ale kilka razy nadział się na bomby Polaka i sędziowie musieli punktować tę rundę dla naszego rodaka.
Szósta runda była już znacznie bardziej wyrównana, choć z minimalną przewagą Wilczewskiego. Na ring wkradło się jednak sporo chaosu, a bokserzy zapomnieli na moment o obronie. W kolejnej odsłonie Wilczewskiego dopadł lekki kryzys i oddał pierwsze dwie minuty, ale końcówka należała już do niego. Trzeba też podkreślić świetną pracę narożnika Fina, któremu zatamowano lejącą się z lewego łuku brwiowego krew. Wilczewski odmienił obraz pojedynku w ósmym starciu, gdy prawym sierpowym w okolice ucha posłał przeciwnika na deski. W dziewiątej rundzie przez chwilę zmniejszył tempo, aby ostro finiszować w końcówce. U Asikainena z kolei we znaki dawały się braki kondycyjne. Co prawda w dziesiątej odsłonie rzucił się do ataku, jednak były to trochę chaotyczne próby. Polak natomiast spokojnie kontrolował to, co dzieje się w ringu. Dało o sobie znać doświadczenie Wilczewskiego, który ruszył do szturmu w jedenastej odsłonie i... zastopował Asikainena! Świetnie skontrował go prawym sierpowym i Fin po raz drugi padł na matę. Wstał na osiem, lecz sędzia spojrzał mu głęboko w oczy i przerwał potyczkę w obawie przed ciężkim nokautem.
Piotr Wilczewski nowym mistrzem Europy kategorii super średniej!
W środę udaliśmy się z kamerą na ostatni trening Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) przed dzisiejszą potyczką z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej. Pojedynek w helsińskiej Hartwall Arenie pomiędzy 32-letnim Polakiem a o trzy lata starszym Finem, ma się rozpocząć o 21:45 czasu polskiego. Transmisję w Finlandii przeprowadzi stacja MTV3.
Już dzisiaj o godzinie 21:45 polskiego czasu Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) stanie przed najważniejszym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. 32-letni Polak zmierzy się w Helsinkach z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) w pojedynku o wakujący tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Za faworyta potyczki uchodzi o trzy lata starszy od polskiego pięściarza Fin, ale podopieczny Andrzeja Gmitruka zamierza pokrzyżować palny swojego przeciwnika i sprawić niemiłą niespodziankę gospodarzom.
- Jakie wrażenie zrobił na tobie Asikainen podczas wczorajszej ceremonii ważenia?
Piotr Wilczewski: Asikainen trochę się zmienił. Miesiąc temu był miły i grzeczny, a na ważeniu starał się coś pokazać, być może został w ten sposób pokierowany. Dla mnie to jednak bardzo dobrze, być może dzięki temu wyjdę do walki jeszcze bardziej zmotywowany i skoncentrowany. Powinno być super.
- Dziwne miny Asikainena podczas ważenia mogą świadczyć o jego niepewności, czy raczej determinacji i przekonania o własnej sile?
PW: Myślę, że przede wszystkim jest to element gry psychologicznej. Zakładam, że takie wskazówki dostał od swojego trenera. Dla mnie nie ma to jednak najmniejszego znaczenia. Dopiero w ringu może się okazać, czy zachowanie Asikainena na ważeniu miało jakikolwiek sens.
- Do ostatnich dni musiałeś bardzo pilnować swojej wagi, regularnie się ważyłeś, sprawdzając ile kilogramów, a właściwie gramów brakuje do ustalonego limitu kategorii super średniej. Jednak chyba nie można powiedzieć, że twój organizm jest po tych dniach osłabiony?
PW: Raczej nie. Szczerze mówiąc, myślałem że podobnie jak przed ostatnimi dwoma galami, limit wagowy osiągnę łatwo. Tym razem miałem delikatne kłopoty, ale praktycznie już dzień przed walką waga była odpowiednia i bez problemu ją utrzymałem. Od razu po ważeniu nawodniłem swój organizm, więc wszystko powinno być w porządku.
W środę udaliśmy się z kamerą na ostatni trening Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) przed dzisiejszą potyczką z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej. Pojedynek w helsińskiej Hartwall Arenie pomiędzy 32-letnim Polakiem a o trzy lata starszym Finem, ma się rozpocząć o 21:45 czasu polskiego. Transmisję w Finlandii przeprowadzi stacja MTV3.
Zarówno Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) jak i Amin Asikainen (28-3, 19 KO) nie mieli kłopotów z uzyskanie wymaganego limitu kategorii super średniej, wynoszącym 76,2 kilograma. Polak wniósł na skalę 76,1 kilograma, przy 75,9 Asikainena. Pojedynek zostanie rozegrany jutro w godzinach wieczornych w ojczyźnie Amina, Finlandii.
Zarówno Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) jak i Amin Asikainen (28-3, 19 KO) nie mieli kłopotów z uzyskanie wymaganego limitu kategorii super średniej, wynoszącym 76,2 kilograma. Przypomnijmy, że już jutro obaj skrzyżują rękawice w walce, której stawką będzie wakujący tytuł mistrza Europy. W historii zawodowego boksu w Polsce ten pas udało się zdobyć tylko Przemysławowi Salecie, Albertowi Sosnowskiemu i Rafałowi Jackiewiczowi.
Polak wniósł na skalę 76,1 kilograma, przy 75,9 Asikainena. Pojedynek zostanie rozegrany jutro w godzinach wieczornych w ojczyźnie Amina, Finlandii.
Przy okazji warto wspomnieć, iż rywal Polaka zasiadał już na tronie mistrza Europy, ale w niższej dywizji - średniej. Tytuł zdobył nokautując pięć lat temu Sebastiana Sylvestra, aktualnego mistrza świata federacji IBF. Wilczewski na pewno nie będzie jutro faworytem, ale obiecał, że da z siebie wszystko i spróbuje przywieźć pas do Polski.
- Jeśli dobrze trafię Wilczewskiego w głowę, będzie po walce - mówi Amin Asikainen (28-3, 19 KO), były mistrz Europy w kategorii średniej. 35-letni Fin zapewnia, że jest w życiowej formie i w piątkowy pojedynek z Piotrem Wilczewskim (28-1, 9 KO) powinien rozstrzygnąć na swoją korzyść. Starcie odbędzie się w niespełna 14-tysięcznej Hartwall Arenie w Helsinkach, a jego stawką będzie pas mistrza Starego Kontynentu federacji EBU.
- Amin, jak dużo wiesz o swoim rywalu?
Amin Asikainen: Wiem wszystko, co powinienem wiedzieć. Oglądałem jego walki w internecie, miałem też parę kaset. Wiem o nim praktycznie wszystko.
- Jakie są największe atuty Wilczewskiego?
AA: Jest bardzo dobry technicznie. Za nim ciekawa kariera amatorska. Teraz jest oczywiście dobrym zawodowcem. Jest też dobry pod względem kondycyjnym, ale za jego największy atut uważam technikę.
- Jak długo przygotowywałeś się do walki?
AA: Trzy miesiące. Kiedy tylko dowiedziałem się o walce o pas mistrza Europy, od razu zacząłem przygotowania. Przez pierwszy miesiąc pracowałem nad kondycją i trochę boksowałem. W ciągu pozostałych dwóch miesięcy sparowałem i miałem typowo bokserskie treningi.
Zapraszamy na wywiad z trenerem Andrzejem Gmitrukiem, który przez dwa miesiace przygotowywał Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) do starcia o mistrzostwo Europy w wadze super średniej."Wilk" stanie do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) już jutro w Helsinkach.
Prezentujemy halę Hartwall Arena, na 48 godzin przed piątkowym pojedynkiem Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej.
Dzisiaj w Helsinkach odbyła się ostatnia konferencja prasowa anonsująca pojedynek o wakujący pas mistrza Europy w kategorii super średniej pomiędzy Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) a Piotrem Wilczewskim (28-1, 9 KO). Główni bohaterowie pięściarskiego wieczoru w 14-tysięcznej Hartwall Arenie spojrzeli sobie głęboko w oczy po raz pierwszy od półtora miesiąca, kiedy to w stolicy Finlandii po raz pierwszy spotkali się z dziennikarzami. Jutro 32-letniego Polaka i o trzy lata starszego Fina czeka oficjalne ważenie, a pierwszy gong piątkowego pojedynku planowany jest na godzinę 21:45 polskiego czasu.
Konferencja, w której udział wzięli również trenerzy i zarazem ich promotorzy - Andrzej Gmitruk i Pekka Mäki, przebiegała w spokojnej atmosferze. Obie strony zapewniły, że do pojedynku są należycie przygotowane, jednak wypowiadający się byli dość ostrożni w typowaniu końcowego rezultatu. - Oglądałem jego walki w internecie, miałem też kasety z jego występami. O Wilczewskim wiem wszystko, co powinienem - zapewniał Asikainen, który w 2006 roku zdobył już pas mistrza Starego Kontynentu po wygranej z obecnym mistrzem świata federacji IBF Sebastianem Sylvestrem. Po dwóch obranych obronach pasa EBU doszło do rewanżu Fina z Niemcem i lepszy okazał się ten drugi. Od tamtej pory Asikainen stoczył jeszcze dwie potyczki o mistrzostwo Europy, ale uległ w nich Khorenowi Gevorowi (2008) i Matthew Macklinowi (2009).
Asikainen uważa, że najsilniejszym punktem Wilczewskiego jest technika. Zdaniem Fina, pojedynek zakończy się na punkty lub nokautem w drugiej połowie walki. - Wilczewski jest dobry kondycyjnie. Boksuje w sposób techniczny i właśnie technika jest jego najlepszą stroną. Ja również uważam się za dobrego technika i przypuszczam, że walka zakończy się na punkty. Jeśli ma się skończyć wcześniej, to moją wygraną przez techniczny nokaut w okolicach siódmej, ósmej rundy. Kiedy trafię Wilczewskiego mocnym ciosem na głowę, wówczas na pewno będzie po walce. Jeśli nie wygram, to już nigdy nie zdobędę pasa mistrza świata i być może w ogóle będzie to moja ostatnia walka o pas. Jeżeli natomiast pokonam Wilczewskiego, będę chciał jak najszybciej walczyć o mistrzostwo świata - zapowiada Asikainen.
Zapraszamy na fotorelację z konferencji prasowej w Helsinkach, promującej piątkowy pojedynek Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej.

Dzisiaj odbyła się konferencja prasowa promująca walkę Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO), który już w piątek w helsińskiej Hartwall Arenie zmierzy się z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej.
Już za dwa dni w Helsinkach Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) stanie przed największą szansą w zawodowej karierze, którą rozpoczął w 2004 roku. 32-letni pięściarz powalczy o wakujący pas mistrza Europy federacji EBU, a jego rywalem będzie były czempion Starego Kontynentu, reprezentant gospodarzy Amin Asikainen. (28-3, 19 KO). Trener Andrzej Gmitruk przed pojedynkiem jest optymistą i zapewnia, że jego podopieczny do walki jest gotowy zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym.
- Podczas przygotowań spędziliśmy ze sobą osiem tygodni, a więc prawie dwa miesiące - mówi Gmitruk. - Myślę, że Piotrek jest przygotowany na dwanaście rund bardzo ostrego, twardego pojedynku, a przede wszystkim jest bardzo zmotywowany. Dojrzał jako zawodnik, a strona emocjonalna będzie w tej walce niezwykle istotna, ponieważ Asikainen będzie boksował u siebie i może go wspierać nawet dziesięć lub dwanaście tysięcy kibiców. Na przeciwnika przygotowaliśmy pewne elementy taktyczne i jeśli część z nich uda się zrealizować, to zniwelujemy jego silne punkty.
Zdaniem jednego z najlepszych szkoleniowców w historii polskiego boksu, Wilczewski musi walczyć w sposób aktywny, ale i przemyślany, a swoją przewagę powinien akcentować szczególnie w drugiej połowie każdej rundy. - Piotrek musi boksować w sposób aktywny i sukcesywnie zbierać punkty na kartach sędziowskich, ale oczywiście nie może to być huraganowy atak od początku walki do końca. Istotne będzie podkreślanie swojej przewagi w końcówkach rund. Jeden z dziennikarzy fińskich powiedział mi, że Asikainen ma dużo więcej walk wygranych przed czasem niż Wilczewski. Odpowiedziałem mu, że nie ma to żadnego znaczenia, bo w tej walce, poza umiejętnościami technicznymi i silnym ciosem, o zwycięstwie zadecyduje właściwa taktyka oraz motywacja - przewiduje Gmitruk.
Szkoleniowiec Wilczewskiego jest zadowolony, że bodaj po raz pierwszy mógł poświęcić mu tyle czasu i dopilnować każdego szczegółu podczas przygotowań. - Kiedy przebywałem w USA (trenując Tomasza Adamka, przyp. red.), trudno było o częste kontakty z Piotrkiem. Cieszy mnie to, że w tej chwili ten kontkat mógł być dużo dłuższy i mogłem mieć większą kontrolę nad tym, co się dzieje w trakcie przygotowań. Piotrek z natury jest zawodnikiem, który lubi trenować bardzo mocno do końca, a po takich przygotowaniach ważne jest, aby znaleźć odpowiedni moment na "odpuszczenie" i nabranie świeżości oraz płynności ruchów. Myślę, że to się nam udało - twierdzi szkoleniowiec.
Zapraszamy na pierwszą część wywiadu z Andrzejem Gmitrukiem, szkoleniowcem Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO), który już w piątek w helsińskiej Hartwall Arenie zmierzy się z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej. Wywiad zostął zarejestrowany zaraz po otwartym treningu 32-letniego Polaka.
Dokładnie o 9:40 Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) odleciał z warszawskiego lotniska Okęcie do Helsinek, gdzie w najbliższy piatek zmierzy się z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza Europy w kategorii super średniej. Kilkadziesiąt minut po przylocie 32-letni Polak wziął udział w otwartym treningu dla mediów, a w czwartek czekają go ostatnie przed walką zajęcia pod okiem Andrzeja Gmitruka.
Ostatnie lekkie treningi mają pomóc Wilczewskiemu w tym, aby w czwartek bez problemów zmieścić się w limicie dywizji super średniej, który wynosi 168 funtów (ok. 76,2 kg). Polski pięściarz zapewnia, że na trzy dni przed pojedynkiem jego waga jest optymalna. - Limitu wagi super średniej jeszcze nie osiągnąłem, ale moja waga jest taka, jaka powinna być. Zostały mi jeszcze dwa treningi i z przygotowaniem odpowiedniej wagi do czwartku nie powinno być problemu - mówi Wilczewski, który w piątek może zostać czwartym bokserem zawodowym z Polski, który sięgnął po czempionat Starego Kontynentu. Wcześniej ta sztuka udawała się Przemysławowi Salecie, Rafałowi Jackiewiczowi i Albertowi Sosnowskiemu.
Według nieoficjalnych informacji, bilety na walkę w mogącej pomieścić niespełna 14 tysięcy widzów Hartwall Arenie sprzedają się bardzo dobrze. Wilczewski jest pewny swoich umiejętności i zapowiada, że nie przestraszy się dopingu fińskich kibiców. - Na pewno opanuję nerwy i nie wyjdę usztywniony.Jeżeli uda mi się wykonać chociaż czterdzieści procent tego, co założyłem sobie z trenerem, to powinno to wystarczyć do zwycięstwa. Do walki trzeba będzie podejść spokojnie, nie stresować się. Wówczas nie powinno być problemu w wykonaniem akcji, które przygotowałem z trenerem podczas treningów - mówi pięściarz grupy O'Chikara Gmitruk Team, który jutro spotka się ze swoim 35-letnim rywalem na konferencji prasowej promującej piątkową walkę.
Zaraz po przylocie do Helsinek, Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) wziął udział w treningu dla mediów przed piątkowym starciem o pas mistrza Europy w kategorii super średniej. Rywalem 32-letniego Polaka będzie były czempion Starego Kontynentu Amin Asikainen (28-3, 19 KO). Pojedynek odbędzie się w mogącej pomieścić niespełna 14-tysięcy widzów hali Hartwall Arena.
Do pojedynku Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w kategorii super średniej zostało już tylko pięć dni. 32-letni Polak zapewnia, że nie popełni w nim tych samych błędów, co półtora roku temu w Newark, kiedy to poniósł jedyną porażkę w karierze, ulegając Curtisowi Stevensowi przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie. Walka o pas federacji EBU odbędzie się w mogącej pomieścić kilkanaście tysięcy widzów hali Hartwall Arena w Helsinkach.
- Wszystko okaże się w ringu, ale na pewno będę walczył tak, jak w USA . Do ringu wyjdę bardziej skoncentrowany, większą uwagę skupię na obronie i z biegiem rund będę myślał o tym, aby szalę zwycięstwa przechylić na moją stronę - zapowiada podopieczny Andrzeja Gmitruka, wraz z którym uda się do stolicy Helsinek wtorkowym rankiem.
Rywal Polaka, 35-letni Asikainen na zawodowym ringu poniósł trzy porażki, o dwie więcej niż Wilczewski. Finowi trzeba jednak oddać to, że jego rywalami w tych pojedynkach byli pięściarze o uznanej marce, tacy jak obecny mistrz świata federacji IBF Sebastian Sylvester (34-3-1, 16 KO), mistrz Europy Matthew Macklin (28-2, 19 KO) oraz Khoren Gevor (31-5, 16 KO). Wilczewski nie uważa jednak, że teoretycznie większe doświadczenie Asikainena może mieć wielki wpływ na obraz piątkowej walki.
- To, że na papierze Asikainen częściej walczył ze znanymi rywalami, wcale nie musi mieć znaczenia w ringu. Trzy walki z dobrymi zawodnikami przegrał przed czasem. Zresztą, porównywanie naszych przeciwników nie ma wielkiego sensu. Z danym bokserem ja mogę wygrać, a on z kolei przegrać i odwrotnie, wszystko zależy przecież od stylu boksowania - tłumaczy zawodnik grupy O'Chikara Gmitruk Team.
Pojedynek w Helsinkach będzie niezwykle istotny zarówno dla Wilczewskiego, jak i dla Asikainena. Przegrany w tej walce straci na dłuższy czas szansę walk o poważne pasy, a dodać trzeba w tym przypadku fakt, że obaj nie są już młodymi zawodnikami. Na kilka dni przed potyczką Wilczewski nie odczuwa jednak wielkiego zdenerwowania.
- Na razie jestem wyjątkowo spokojny, chociaż od czasu do czasu miewam przypływy adrenaliny. Biorąc pod uwagę moje spore doświadczenie, do walki powinienem wyjść opanowany, skoncentrowany, z nerwami trzymanymi na wodzy. W ringu może się wydarzyć wszystko, ale jeśli wyjdzie mi chociaż czterdzieści procent z tego, co sobie zakładam, to już będzie dobrze - mówi "Wilk", który wraz z Asikainenem w środę weźmie udział w konferencji prasowej, a dzień później w oficjalnym ważeniu.
Już za sześć dni w Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) stanie przed najważniejszym wyzwaniem w zawodowej karierze. W Helsinkach 32-letniego Polaka podejmować będzie Amin Asikainen (28-3, 19 KO) w pojedynku o wakujący tytuł mistrza Europy w kategorii super średniej. Od pierwszych dni stycznia pięściarz ostro trenował we Wrocławiu, a następnie na zgrupowaniu w Warszawie. "Wilk" jest zadowolony z przygotowań, w których po raz pierwszy w karierze tak długo mógł pomagać mu jego szkoleniowiec Andrzej Gmitruk.
- Te dwa miesiące przygotowań na pewno nie poszły na marne. Za każdym razem z perspektywy czasu ocenia się, że coś można było zrobić lepiej, inaczej, ale mam nadzieję, że ciężka praca na zaowocuje w Helsinkach. Z Andrzejem Gmitrukiem współpracuję już od wielu lat, ale po raz pierwszy mogliśmy przygotowywać się wspólnie przez tak długi okres - podkreśla Wilczewski.
Pięściarz pochodzący z Dzierżoniowa uważa, że w piątkowej walce wiele zależeć będzie od szybkości jego oraz 35-letniego przeciwnika. Wilczewski zapewnia, że wspólnie z trenerem dokładnie odrobili "pracę domową" i o rywalu wiedzą bardzo dużo. - Na Asikainena mamy gotowych kilka akcji, a on sam nie powinien nas niczym zaskoczyć Oglądając jego walki, mieliśmy okazję przekonać się, czym dysponuje. Wiemy o nim praktycznie wszystko. Niewiadomą pozostaje, czy Asikainen będzie na tyle szybki, aby mnie wyprzedzać. Dla mnie jest to bardzo ważna rzecz, bo jeśli rywal będzie szybszy, to obraz walki będzie wyglądać trochę inaczej, niż zakładam. Będę musiał wtedy zmienić taktykę i stosować więcej pressingu - zdradza pięściarz grupy O'Chikara Gmitruk Team.
- Naturalnie wolałbym, aby ta walka nie potrwała długo i zakończyła się wynikiem mnie satysfakcjonującym. Jeżeli przyjdzie walczyć dwanaście rund, aby wyjść z tego pojedynku z chwałą, to oczywiście zrobię to. Asikainen w karierze poniósł trzy porażki, wszystkie z nich przed czasem, ale z drugiej strony często sam wygrywał przez nokaut. Jego walki z reguły nie trwają długo, ale wszystko okaże się w ringu - mówi Wilczewski, na zawodowym ringu pokonany tylko raz. W lipcu 2009 roku Polak uległ przez techniczny nokaut Curtisowi Stevensowi, Od tamtego czasu stoczył sześć zwycięskich walk.
Dwumiesięczne przygotowania, analiza walk rywala i długie godziny na sali treningowej – Piotr „Wilk” Wilczewski (28-1, 9 KO) jest gotowy do najważniejszego pojedynku w swojej karierze. 4 marca w Helsinkach zmierzy się z Finem, Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), a stawką będzie pas mistrza Europy w wadze super średniej. Koledzy z teamu Wilczewskiego, towarzyszyli mu w piątek na ostatnim sparingu w klubie Action.
Dla Piotra to już ostatnie godziny na sali treningowej. Po dwóch miesiącach żmudnych przygotowań i dziesiątkach rund sparingowych, wszedł dziś do klubu po raz ostatni przed wyjazdem. We wtorek wraz ze swoim trenerem wylatuje do Finlandii. Przed nim dwa dni aklimatyzacji i wyciszenia przed najważniejszą walką w karierze.
– To były wręcz podręcznikowe przygotowania, najpierw obóz kondycyjny we Wrocławiu, a później 6 tygodni ciężkich sparingów, tarczy z trenerem i przygotowywania się pod styl walki z Amina – mówi "Wilk". – To trudny przeciwnik, boksuje dość nietypowo jak na zawodowca, bije pojedynczymi ciosami, ale jest bardzo dynamiczny i niewygodny. To będzie dobra walka, jestem tego pewien.
- Jeśli wygram, być może otworzy się dla mnie wiele drzwi, ale ewentualna porażka sprawi, że najprawdopodobniej zakończę sportową karierę - mówi Amin Asikainen (28-3, 19 KO), najbliższy rywal Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO), w pojedynku o tytuł zawodowego mistrza Europy (EBU). Paradoksalnie podobne słowa mogłyby paść z ust pięściarza z Dzierżoniowa, który jest niemal w takim samym miejscu kariery, jak jego fiński przeciwnik, z którym stanie do rywalizacji 4 marca w Helsinkach.
- O zwycięstwo będzie niezwykle trudno, bo mój rywal ma za sobą dobrą karierę - kontynuuje swój wywód były mistrz Europy wagi średniej, przebywający aktualnie na obozie przygotowawczym w Kisakeskus. - Wiele sparuję z Niko Jokinenem, który ma mniej więcej takie same warunki fizyczne, jak Polak. Jestem pewny, że dobra forma powinna przyjść na czas - zapewnia Asikainen.
- Nie upieram się przy stwierdzeniu, że Amin pokona Wilczewskiego przed czasem. Polak to solidny zawodnik, ale w ringu - jak wiadomo - wszystko może się wydarzyć - przestrzega promotor Fina, Pekka Maki. - Wierzę, że doświadczenie Amina sprawi, że to właśnie on zdobędzie tytuł mistrza Europy.
Wielkimi krokami zbliża się zaplanowany na 4 marca w Hartwall Arena w Helsinkach pojedynek Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), którego stawką będzie wakujący tytuł mistrz Europy (EBU) wagi super średniej.
Fińscy organizatorzy (Pekka Maki i jego grupa P3 Boxing Oy) kompletują właśnie tzw. kartę imprezy. Wszystko wskazuje na to, że przed walką wieczoru wystąpią także m.in. były pretendent do tytułu mistrza świata WBO wagi super piórkowej, Andreas Evensen (13-2, 5 KO) i walczący bardzo widowiskowo skośnooki Rosjanin Denis Szafikow (25-0-1, 14 KO), który w swojej ostatniej walce rywalizował o tytuł mistrza Starego Kontynentu.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) przygotowuje się do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), z którym 4 marca w Helsinkach zmierzy się o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Prezentujemy video z treningu, który był ostatnim przed walką treningiem we wrocławskim klubie "Maximus". Obecnie "Wilk" przeniósł się wraz ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem do Warszawy, gdzie szlifuje formę w "Action Club".
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) przygotowuje się do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), z którym 4 marca w Helsinkach zmierzy się o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Prezentujemy video z treningu na worku bokserskim, który był ostatnim przed walką treningiem we wrocławskim klubie "Maximus". Obecnie "Wilk" przeniósł się wraz ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem do Warszawy, gdzie szlifuje formę w "Action Club".
Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2010 do nabycia w supergymsports.pl
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) przygotowuje się do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), z którym 4 marca w Helsinkach zmierzy się o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Polak przygotowuje się obecnie w klubie "Maximus" ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem. Zapraszamy na fragment tarczowania.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) przygotowuje się do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), z którym 4 marca w Helsinkach zmierzy się o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. polak przygotowuje się obecnie w klubie "Maximus" ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem. Zapraszamy na film z treningu dystansującego, gdzie pięściarz trenuje poruszanie się po ringu i reagowanie na ruch przeciwnika.
- Pamiętam Asikainena jeszcze z czasów amatorskich - mówił podczas pierwszej konferencji prasowej Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO), który już 4 marca w Helsinkach skrzyżuje rękawice z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej.
- Asikainen posiada bardzo dobre podstawy i jest nieźle wyszkolony. Oglądałem większość jego zawodowych występów i jestem przekonany, że czeka mnie twardy bój - dopowiedział popularny "Wilk".
Fin również wyrażał się z szacunkiem o Polaku - Spotkam się z naprawdę dobrym zawodnikiem. Polscy bokserzy zawsze są groźni i to również będzie ciężka walka. Dlatego właśnie przygotowuję się na pełen dystans dwunastu rund. Obóz przebiega bez zarzutów, a ja jestem w dobrej formie - odpowiedział Asikainen, który w przeszłości zasiadal już na tronie mistrza Europy, ale w dywizji średniej.
Dzień wcześniej - nie jak pierwotnie zakładano 5, a 4 marca dojdzie do interesującej polskich kibiców potyczki w kategorii super średniej, której stawką będzie wakujący tytuł mistrza Europy. Zmierzą się w niej były champion "Starego Kontynentu" niższej dywizji Amin Asikainen (28-3, 19 KO) oraz nasz rodak, Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO).
Największym sukcesem mocno bijącego Fina była wygrana na punkty z byłym mistrzem świata "Yory Boy" Campasem i znokautowanie w ósmej rundzie aktualnego mistrza świata federacji IBF Sebastiana Sylvestra. Polak z kolei po porażce z Curtisem Stevensem zanotował już sześć wygranych, w tym dwie przed czasem.
Wilczewski skrzyżuje rękawice z groźnym Asikainenem w znanej w świecie boksu hali "Hartwall Arena", w której pod koniec listopada w ramach turnieju "Super Six" Carl Froch pokonał Arthura Abrahama.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) bardzo udanie zakończył bieżacy rok zdobywając w dniu 11 grudnia 2010 r. wakujący pas IBO International. Jednak rok 2011 zapowiada się jeszcze bardziej obiecująco. Pięściarz grupy O’Chikara Gmitruk Team rozpoczyna właśnie przygotowania do pojedynku o tytuł Mistrza Europy wagi super średniej. "Wilk" skrzyżuje rękawice w walce o ten prestiżowy tytuł z Finem Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), byłym Mistrzem Europy w kategorii średniej. Z końcem grudnia ubiegłego roku promotorzy obydwu pięściarzy doszli do porozumienia i kontrakt na tę walkę został podpisany. Do pojedynku dojdzie w Finlandii, w dniu 5 marca 2011 r. Naszego zawodnika do walki będzie przygotowywał trener Andrzej Gmitruk, co zdaje się gwarantować bardzo dobre przygotowanie pięściarza zarówno pod względem technicznym, jak i taktycznym.
- Uważam, że okres 8 tygodni do walki to wystarczający czas na dobre przygotowanie do niej. Świadomy jestem, że wyprawa do Finlandii na obcy ring, nie będzie należała do łatwych, to mnie jednak tylko dodatkowo motywuje do ciężkiej pracy. Kibicom obiecuję, że wyjdę dobrze przygotowany i zmotywowany, a w ringu dam z siebie wszystko. Jadę tam po zwycięstwo, tytuł i pas Mistrza Europy - powiedział Piotr Wilczewski.
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Przeciwnik Wilczewskiego, to uznany na rynku pięściarz, którego cechuje spore doświadczenie ringowe, dobre wyszkolenie techniczne i nieustępliwość. Fin ma 34 lata i stoczonych 31 zawodowych walk, z których 28 wygrał, w tym 19 przed regulaminowym czasem. Pięściarz ten w swoim dorobku ma walki z tak uznanymi przeciwnikami jak Khoren Gevor, Matthew Macklin, czy obecny mistrz świata wagi średniej federacji IBF - Sebastian Sylvester. Z tym ostatnim w 2006 r. Fin wygrał przed czasem w 8 rundzie, ale już rok później w walce rewanżowej musiał uznać wyższość Sylwestra, przegrywając pojedynek w rundzie 11.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) został wyznaczony przez federację EBU do walki o zwakowany wcześniej tytuł mistrza Europy wagi super średniej. Drugim pretendentem do tego prestiżowego pasa jest Fin Amin Asikainen (28-3, 19 KO), który posiadał już pas EBU w kategorii średniej. "Wilk" był bardzo szczęśliwy, ale podszedł też z rezerwą do tej informacji.
- Jestem bardzo szczęśliwy z takiej szansy, nie mógłbym dostać lepszego prezentu pod choinkę. Nie chcę jednak popadać teraz w stan jakiejś euforii, ponieważ w mojej wieloletniej karierze już kilka razy miałem walczyć o znaczące trofeum, jednak coś zawsze stawało na przeszkodzie. Oby tym razem było inaczej. Uwierzę w to co się stało, dopiero gdy stanę w ringu do walki o ten pas - powiedział "Wilk".
Fin Asikainen wywalczył pas EBU kategorii średniej już w 2006 roku z Francuzem Christophe Tendilem (21-11, 3 KO). W swojej pierwszej obronie zastopował mocnego Sebastiana Sylvestra (34-3-1, 16 KO). Jednak już rok później musiał uznać wyższość Niemca, stracił na jego rzecz ten prestiżowy tytuł. Potem Asikainen dwukrotnie bez sukcesu podchodził do walki o odzyskanie pasa. Najpierw w 2008 z Ormianinem Khorenem Gevorem (31-5, 16 KO), a rok później z Brytyjczykiem Matthew Macklinem (28-2, 19 KO). Czy Asikainen powalczy z naszym Wilczewskim o pas EBU kategorię wyżej? Czas pokaże...

- Spodziewam się ciężkiej walki - mówił Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) po oficjalnym ważeniu przed pojedynkiem z Karlo Tabaghuą (16-3, 12 KO). Słowa 32-letniego podopiecznego Andrzeja Gmitruka potwierdziły się. Polak wygrał wyraźnie na punkty i zdobył pas IBO International, ale 26-letni Szwed okazał się twardym i wytrzymałym przeciwnikiem. Starcie "Wilka" z Tabaghuą było głównym wydarzeniem wieczoru gali organizowanej przez O'Chikara Gmitruk Team w Grodzisku Mazowieckim.
Dla Tabaghuy był to pierwszy pojedynek stoczony w wadze super średniej, wcześniej występował o dwie kategorie wagowe niżej. Od pierwszej rundy w ringu dominował Wilczewski, który ustawiał przeciwnika lewym prostym i poprawiał prawym sierpowym. "Wilk" sporo uderzał również na dół. Tabaghua walczył jednak uważnie i nie pozwalał Polakowi rozwinąć skrzydeł. Wilczewski również musiał mieć się na baczności w defensywie. Choć Szwed atakował rzadko, ale kiedy próbował zaskoczyć Wilczewskiego, siła jego uderzeń mogła robić wrażenie. Zawodnik O'Chikara Gmitruk Team kilka razy przyjął potężne ciosy Szweda, ale w przekroju całego pojedynku miał niepodważalną przewagę i sędziowie jednogłośnie wskazali go jako zwycięzcę potyczki.
Dziś w hotelu Gromada w Warszawie odbyło się ważenie przed jutrzejszą galą w Grodzisku Mazowieckim, organizowaną przez O'Chikara Gmitruk Team. W walce wieczoru o pas IBO International w wadze super średniej spotkają się Piotr Wilczewski (27-1, 9 KO) i znany z pojedynków z polskimi pięściarzami Karlo Tabaghua (16-2, 12 KO).
Wilczewski okazał się cięższy od swojego jutrzejszego rywala prawie dokładnie o 3 kg, wnosząc na wagę 76,1 kg, podczas gdy szwedzki zawodnik ważył 73,2 kg. Transmisję z gali będzie można obejrzeć jutro od godz. 19:55 na Canal+ Sport.
Szwed Karlo Tabaghua (16-2, 12 KO) będzie rywalem Piotra Wilczewskiego (27-1, 9 KO) na sobotniej gali w Grodzisku Mazowieckim. Stawką tego 10. rundowego pojedynku będzie pas IBO International w wadze super średniej. Będzie to pierwszy pojedynek Karlo w tym limicie, bo cześniej boksował w kategorii junior średniej.
Swed wielokrotnie walczył już z Polakami - pokonał Arka Małka, Mariusza Biskupskiego czy Tomasza Kwietnia. Tabaghua w sierpniu zeszłego roku uległ na gali w Międzyzdrojach po niezwykle wyrównanej walce Danielowi Urbańskiemu.
Obóz Selajdina Koxha potwierdził dziś oficjalnie informacje o kontuzji zawodnika. Belg odniósł ją podczas ostatniego sparingu i jak poinformował manager Selajdina, kontuzja jest poważna i wyklucza zawodnika z dalszych treningów. Federacja IBO zdecydowała się zmienić termin walki. W porozumieniu z Andrzejem Gmitrukiem, zapadła również decyzja o zmianie tytułu, o jaki w Grodzisku mieli walczyć pięściarze. W sobotę 11 grudnia, w walce wieczoru, w której fani zgodnie z zapowiedzią zobaczą Piotr „WILKA” Wilczewskiego, stawką pojedynku będzie pas International IBO. Trwają ustalania przeciwnika, z którym Wilczewski zawalczy o nowy tytuł.
Mimo zmiany przeciwnika, Piotr Wilczewski zgodnie z planem zakończył dziś przygotowania w Lublinie. Po ponad miesięcznym obozie treningowym, teraz czeka go kilka dni lekkiego rozruchu i spokój potrzebny do wyciszenia przed pojedynkiem. Najbliższe dni Piotr spędzi ze swoją rodziną. Nowego rywala pozna prawdopodobnie już za kilka godzin.
Obóz kondycyjny, trzy tygodnie sparingów a teraz ostatnie szlify w Lublinie - Piotr Wilczewski (27-1, 9 KO) kończy przygotowania do grudniowej gali w Grodzisku Mazowieckim. To właśnie tam podczas Professional Boxing Show stanie przed szansą zdobycia trzeciego mistrzowskiego pasa. W sobotni wieczór 11 grudnia "Wilk" zmierzy się z Belgiem Selajdinem Koxha. Stawką zakontraktowanego na 10 rund pojedynku będzie tytuł Intercontinental IBO w wadze super średniej.
- To były intensywne przygotowania. Właściwie w cyklu treningowym jestem już od kilku tygodni. Formę szlifowałem w Stanach Zjednoczonych. Pomagałem w przygotowaniach do walki Mariusza Wacha, ale też sam ostro trenowałem – mówi Piotr „WILK” Wilczewski. – To był dla mnie bardzo dobry rok. Zdobyłem dwa mistrzowskie pasy, miałem okazję trenować w USA, a teraz czeka mnie ostatnia walka w tym sezonie.
Piotr Wilczewski (27-1, 9 KO), Dariusz Sęk (9-0-1, 4 KO) i Kamil Łaszczyk przybyli do Lublina, aby przygotowywać się tam do czekających ich niebawem walk. Dwaj pierwsi wystąpią już 11 grudnia podczas gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Grodzisku Mazowieckim. Z kolei Łaszczyk na zawodowym ringu zadebiutuje osiem dni później, podczas wieczoru bokserskiego organizowanego przez Boxing Production w Białymstoku. - Przez pierwszy tydzień byliśmy w Białymstoku. Kamil sparował tam z Dariuszem Snarskim, a ja z Darkiem Sękiem, Aleksym Kuziemskim i Robertem Świerzbińskim. Teraz, dzięki uprzejmości pana Andrzeja Stachury, mamy możliwość trenowania w klubie Paco, z resztą już nie po raz pierwszy – opowiada Wilczewski.
Występujący w kategorii super średniej pięściarz z Dzierżoniowa 11 grudnia będzie walczył o pas IBO Intercontinental w kategorii super średniej. Jego przeciwnikiem będzie Belg Selajdin Koxha (12-5-2, 4 KO). – Nie miałem możliwości oglądania walk swojego przeciwnika, znam jego bilans i jest to zawodnik, który boksuje z odwrotnej pozycji. Nastawiam się na dziesięć rund i ciężki bój – stwierdza „Wilk”.
Z kolei Sęk będzie w kategorii półciężkiej walczył o tytuł Mistrza Świata Juniorów Federacji TWBA, a walkę zakontraktowano na osiem rund. – Po walce w Chełmie wziąłem się od razu do pracy, więc te przygotowania trwają już dość długo. Teraz przede mną sporo tarczowania, sparingi, praca nad kondycją i szybkością. Mam nadzieję, że to będzie dobra walka i chcę się dobrze na niej pokazać – zapowiada Sęk. Rywalem Dariusza w Grodzisku Mazowieckim prawdopodobnie będzie Bernard Donfack (14-7-3, 6 KO).
11 grudnia w Grodzisku Mazowieckim odbędzie się gala "Professional Boxing Show", organizowana przed grupę O'Chikara Gmitruk Team. W walce wieczoru, w zakontraktowanym na 10 rund pojedynku, spotkają się Piotr Wilczewski (27-1, 9 KO) oraz Belg Selajdin Koxha (12-5-2, 4 KO). Stawką tej walki będzie pas IBO Intercontinental w kategorii super średniej.
Na gali oprócz "Wilka" zobaczy Dariusza Sęka (9-0-1, 4 KO) w kategorii półciężkiej, Norberta Dąbrowskiego (2-0, 1 KO) w kategorii super średniej, Mateusza Malujdę (1-0) w kategorii junior ciężkiej oraz debiutanta Michała Starbałę w kategorii super średniej. Bilety w cenie 30 zł można nabyć poprzez firmę Eventim.pl, lub w dniu imprezy a Hali Sportowej OSiR, przy ul. Westfala 3A w Grodzisku Mazowieckim.
Michał Starbała, który zadebiutuje na ringu zawodowym, to trzykrotny mistrz Polski (2005, 2007 i 2008) oraz brązowy medalista Mistrzostw Unii Europejskiej 2005r. Przygodę z boksem zaczął stosunkowo późno, bo w wieku 18 lat, obecnie ma ich 28. Trenował w Gwardii Warszawa pod okiem Pawła Skrzecza, swoją ostatnią walkę amatorską stoczył 27 kwietnia 2008r.
Zaledwie cztery minuty oglądali kibice główną walkę wieczoru, a przybyło ich dziś do olsztyńskiej hali "Urania" naprawdę dużo, wypełniając trybuny niemal do ostatniego miejsca. Piotr Wilczewski (27-1, 9 KO) nie zamirzał jednak bawić się w zbędne badanie i po spokojnej pierwszej rundzie, już na początku drugiej ostrzej zaatakował.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po lewym prostym "Wilka" Miguel Angel Pena (29-17-4, 9 KO) zszedł w lewą stronę, a pięściarz spod Dzierżoniowa wystrzelił prawym sierpowym, który doszedł idealnie do celu - brody Hiszpana. Pena wstał zamroczony na osiem i w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, rzucił się na Polaka. Na swoje nieszczęście znów nadział się na prawą rękę Piotrka, padł po raz drugi na matę, a z jego narożnika poleciał ręcznik na znak poddania.
Wilczewski wygrał w drugim starciu i tym samym obronił pas TWBA kategorii super średniej.
W dniu dzisiejszym odbyło się ważenie przed galą Olsztyn Boxing Night. W głównej walce wieczoru wystąpi Piotr Wilczewski (26-1, 8 KO), a jego rywalem będzie doświadczony Miguel Angel Pena (29-16-4, 9 KO). Pięściarz ten boksuje z odwrotnej pozycji. W dotychczasowej karierze Hiszpan walczył o mistrzostwo Europy oraz o trofeum mistrza Unii Europeskiej, mając również w dorobku zawodowy tytuł championa Hiszpanii.
32-letni Wilk okazał się minimalnie cięższy od rywala, wnosząc na wagę 76 kg i 100 gram. Jego oponent zanotował okrągłe 76 kg. Walka zakontraktowana jest na 10 rund i jej stawką będzie pas TWBA w kategorii super średniej.
Już wkrótce wideo relacja z olsztyńskiej ceremonii ważenia.

Przygotowania do Olsztyn Boxing Night dobiegają końca. W sobotę pięściarzy czeka ostatni sparing, a potem zasłużony odpoczynek przed galą. 17 września w walce wieczoru Piotr „WILK” Wilczewski zmierzy się z Hiszpanem, Miguelem Angelem Peną. Stawką pojedynku będzie pas mistrza świata TWBA w wadze super średniej, który Wilczewski wywalczył w listopadzie 2009 r, wygrywając zacięty 10 rundowy pojedynek z Amerykaninem, Demetriusem Davisem.
- Zrealizowaliśmy wszystkie założenia, jestem w dobrej formie, waga zrobiona, to była właściwie kontynuacja moich przygotowań do wcześniejszej walki o tytuł federacji WBA - mówi Piotr „WILK” Wilczewski. - Jestem zadowolony z przebiegu zgrupowania w Warszawie, tak naprawdę to te wakacje były dla mnie bardzo pracowite, w lipcu wyjechałem do Hamburga na sparingi z byłym mistrzem WBO, Karoly Balzsayem, potem było zgrupowanie w Cetniewie. Teraz czuje lekkie zmęczenie, ale to normalne pod koniec przygotowań – tłumaczy. Już za tydzień, 17 września Piotr stanie do walki w obronie tytułu mistrza świata TWBA. Jego rywalem będzie 36-letni Hiszpan, Miguel Angel Pena, legitymujący się 49 zawodowymi walkami. Większość swoich pojedynków Pena stoczył w Hiszpanii, ale walczył także na ringu we Francji, Niemczech, Włoszech, Rosji a ostatnio w Finlandii.
- To doświadczony przeciwnik, zawsze dobrze przygotowany na walkę na pełnym dystansie. Hiszpanie potrafią być czasami nieprzewidywalni w ringu. Mam nadzieję, że obaj pokażemy dobry, widowiskowy boks – mówi Piotr. Warto przypomnieć, że Polak ma na swoim koncie jeszcze dwa mistrzowskie pasy: International WBF i międzynarodowego mistrza Polski. Ten ostatni wywalczył na gali w Dzierżoniowie. – Zawsze chciałem zdobyć międzynarodowe mistrzostwo Polski, dla mnie ma to po prostu duże znaczenie i cieszę się, że mi się udało. Zaczynałem i walczę na ringu w Polsce, trenuje młodych zawodników i chce żeby tak jak ja poczuli kiedyś, co znaczy zdobyć zawodowe mistrzostwo swojego kraju – tłumaczy Wilczewski.
Zapraszamy na wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), który już 17. września wystąpi w walce wieczoru na gali Olsztyn Boxing Night.
Niestety złe wieści napłynęły do nas z obozu O'Chikara Gmitruk Team. 23-letni Mateusz Masternak nie wystąpi na wrześniowej gali w Olsztynie. Zawodnik doznał kontuzji żebra podczas ostatniego sparingu. Andrzej Gmitruk trener zawodnika oficjalnie potwierdził dziś zmianę walki wieczoru. Zamiast Masternaka w ringu pojawi się Piotr Wilczewski, który podczas walki wieczoru bronić będzie tytułu mistrza świata TWBA w wadze super średniej.
- Takie rzeczy się zdarzają – mówi Andrzej Gmitruk. – Kontuzja żebra nie jest bardzo poważna, ale niestety bolesna i eliminuje Mateusz na kilka tygodni z treningów. Decyzja managera w walce wieczoru wystąpi kolega z teamu Mateusza, znany dobrze polskiej publiczności – Piotr „WILK” Wilczewski.– Piotr miał wystąpić na tej gali w 8 rundowym pojedynku. To miała być walka rankingowa, ponieważ w planach był start zagraniczny. Kontuzja Mateusza zmieniła nieco te plany. Piotr zabuksuje we wrześniu podczas walki wieczoru w Olsztynie. Zmienimy nieco cykl przygotowawczy, bo Piotra czeka znacznie trudniejszy przeciwnik – tłumaczy Andrzej Gmitruk.
Zapraszamy na wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), który na gali Seaside Boxing Show II stał w narożniku Macieja Sulęckiego (2-0, 1 KO). "Wilk" oprócz trenerki wciąż aktywnie boksuje, już 17. września zobaczymy go na gali Olsztyn Boxing Night.
Co prawda Piotrkowi Wilczewskiemu (26-1, 8 KO) uciekła sprzed nosa walka o tytuł federacji WBA kategorii super średniej, ale pięściarz spod Dzierżoniowa stara się utrzymywać w dobrej formie. Po bardzo owocnych sparingach z aktualnym championem WBC Mikkelem Kesslerem, "Wilk" od wczoraj zaczął w Hamburgu wspólne sparingi z byłym mistrzem WBO, Karoly Balzsayem (21-2, 15 KO).
31-letni Węgier zanotował ostatnio dwie przykre porażki. Najpierw wygrywając na punkty został poddany przez wycieńczenie organizmu z Robertem Stieglitzem (TKO 11) i utracił pas mistrza świata, a cztery miesiące później po dość kontrowersyjnym werdykcie uległ niejednogłośną decyzją swojemu klubowemu koledze, Eduardo Gutknechtowi. Balzsay (na zdjęciu) jest niezwykle szybkim i utalentowanym bokserem, dlatego też Piotrek na pewno sporo zyska na wspólnych treningach...
Piotr Wilczewski na rozgrzewce w PACO Lublin.
Nie udało się doprowadzić do walki Piotra Wilczewskiego (26-1, 8 KO) z Dimitrim Sartisonem (26-1, 17 KO) o pas mistrzostrza świata prestiżowej federacji WBA w limicie kategorii super średniej (76,2 kg). Zapraszamy na wywiad z "Wilkiem" na temat nieudanych negocjacji.
Zapraszamy na wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), który wypowiedział się między innymi o nadchodzącej walce Mateusza Masternaka (19-0, 14 KO) na Kielce Boxing Night, sparingach z Kesslerem oraz o skandalicznym sędziowaniu podczas ostatniego pojedynku Romana Szkarupy (22-2-2, 7 KO).
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, istnieją duże szansę na to, by na ukoronowanie bogatej kariery Piotr Wilczewski (26-1, 8 KO) stanął przed życiową szansą zdobycia mistrzostwa świata prestiżowej federacji WBA, oczywiście w limicie kategorii super średniej, czyli do 76,2 kilograma.
Popularny "Wilk" w ostatnim rankingu organizacji WBA został sklasyfikowany na trzynastym miejscu, dzięki czemu zdobył prawa pretendenta do pasa mistrzowskiego. W tej chwili prowadzone są zaawansowane rozmowy pomiędzy obozem pięściarza spod Dzierżoniowa, a panującym na tronie WBA Dimitri Sartisonem (26-1, 17 KO). Wszystko powinno rozstrzygnąć się w przeciągu kilku dni, jednak obie strony są blisko dojścia do porozumienia.
Przypomnijmy więc, że urodzony w Kazachstanie a reprezentujący dziś niemieckie barwy Sartison sięgnął po tytuł mistrza świata w listopadzie ubiegłego roku, kiedy po świetnej walce zastopował w szóstej rundzie Stjepana Bozica. Wilczewski natomiast 9 kwietnia na własnym ringu w Dzierżoniowie pokonał wysoko na punkty Aziza Daari z Francji.
Wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), doświadczonym pięściarzem zawodowym grupy O'chikara Gmitruk Team. Popularny "Wilk", to zdobywca pasów WBF International oraz mistrza świata federacji TWBA w wadze super średniej.
- W jakiej formie jesteś na obecną chwilę?
Piotr Wilczewski: Na pewno jestem zmęczony, bo przyjechałem do Lublina dzisiaj w nocy. Troszeczkę też znużenie psychiczne, ale na pewno chęci do treningów są.
- Na jakim obozie byłeś i nad czym pracowałeś?
PW: Byłem w Wiśle. Pracowałem głównie nad wytrzymałością i siłą. Później miałem przerwę, bo przesunął mi się termin walki.
Zapraszamy na krótką rozmowę z Piotrkiem Wilczewskim, który już dziś stanie w narożniku Romana Szkarupy. Przypomnijmy, że popularny "Wilk" w ostatnim rankingu federacji WBA został sklasyfikowany w kategorii super średniej na wysokim, trzynastym miejscu.
- Od twojej walki z Daarim minęły prawie dwa miesiące. W jakiej jesteś dyspozycji na dzień dzisiejszy?
Piotr Wilczewski: Forma jest dobra jak na ten okres. Troszkę więcej ważę niż zazwyczaj - 80kg. Zawsze miałem taką wagę, ale w okresie zimowym, jednak to nie jest problem. Najważniejsze, że dyspozycja jest dobra, a z wagą się szybko uporam.
Federacja WBA ma to do siebie, że ogłasza swoje rankingi z miesięcznym opóźnieniem. Tak było i tym razem, bo dopiero dziś przedstawiono zestawienie za kwiecień, w którym uwzględniono siedmiu naszych rodaków, w tym jednego debiutanta. Ale po kolei.
W wadze ciężkiej Tomasz Adamek (41-1, 27 KO) został sklasyfikowany na siódmym miejscu. Warto przy okazji wspomnieć, iż dziś wieczorem pierwszy na liście Kali Mehhan oraz drugi Ruslan Czagajev zmierzą się w pojedynku eliminacyjnym.
W kategorii cruiser jedynym naszym przedstawicielem jest czternasty Paweł Kołodziej (25-0, 14 KO), który zrobił tak ogromne postępy w ubiegłym roku i w końcu potwierdził krążące o nim opinie, jakoby był już gotów do walk na najwyższym poziomie.
W wadze półciężkiej wysoko stoją akcje dwóch Polaków. Bijący się dziś w Rostocku Aleksy Kuziemski (18-1, 4 KO) jest piąty, a tuż za jego plecami, zaledwie oczko niżej, widnieje nazwisko Dawida "Cygana" Kosteckiego (34-1, 23 KO).
Również dwóch pięściarzy mamy w wadze junior średniej. Niestety z siódmej na dziewiątą lokatę spadł Damian Jonak (27-0-1, 19 KO), a mieszkający na stałe w USA Paweł Wolak (26-1, 17 KO) jest jedenasty.
Najmilszą niespodzianką jest za to debiut w czołowej piętnastce popularnego "Wilka", czyli występującego w dywizji super średniej Piotrka Wilczewskiego (26-1, 8 KO). Doświadczony pięściarz spod Dzierżoniowa, który przez uciążliwą kontuzję dłoni coraz poważniej myślał o zakończeniu kariery i w pewnym okresie bardziej zajął się "trenerką" niż karierą zawodniczą, w końcu został doceniony przez włodarzy WBA i sklasyfikowany na bardzo wysokim, trzynastym miejscu. Oznacza to tyle, że w każdym momencie może dostać walkę o tytuł mistrzowski, ponieważ prawa pretendenta zdobywa się tylko będąc w piętnastce rankingu. Warto więc przypomnieć, iż "Wilk" już kilka razy stał w narożniku swoich kolegów, między innymi Mateusza Masternaka. W swoim ostatnim występie, właśnie w Dzierżoniowie, Piotrek gładko wypunktował na początku kwietnia Aziza Daari.
Zapraszamy na wywiad z Międzynarodowym Mistrzem Polski i zdobywcą pasa organizacji TWBA kategorii super średniej Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), który na gali Boxing Show w Dzierżoniowie pokonał Aziza Daari (24-14-4, 20 KO).
PIOTR WILCZEWSKI PRZED WALKĄ >>
WILCZEWSKI - DAARI - WAŻENIE PRZED GALĄ >>
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Bardzo efektownie zaprezentował się dziś Piotr Wilczewski (26-1, 8 KO) na własnym ringu w Dzierżoniowie, który pewnie pokonał na dystansie dziesięciu rund Aziza Daari (24-14-4, 20 KO). Francuz ustępował naszemu rodakowi warsztatem bokserskim, ale cały czas był bardzo groźny, a szczególnie gdy bił z prawej ręki.
"Wilk" na szczęście wyszedł do pojedynku bardzo skoncentrowany i unikał obszerne sierpy rywala, a gdy tylko nadarzyła się okazja, kontrował go ciosami prostymi. W drugiej połowie walki Daari opadł z sił, a Piotrek coraz częściej celował lewym hakiem pod prawy łokieć przeciwnika, co jeszcze bardziej go osłabiało. W ostatniej rundzie Wilczewski podkręcił tempo i był bliski zwycięstwa przed czasem, jednak wyczerpanego Francuza uratował gong. Sędziowie nie mieli żadnych wątpliwości i jednomyślnie wypunktowali przewagę Polaka 100:91, 100:91 i 100:90.
PIOTR WILCZEWSKI - WYWIAD PRZED WALKĄ >>
AZIZ DAARI - LUBI POLSKIE GALE >>
WILCZEWSKI - DAARI - WAŻENIE PRZED GALĄ >>
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Już za kilka godzin Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) wyjdzie na ring u siebie w Dzierżoniowie by stawić czoło Azizowi Daari (24-13-4, 20 KO) w pojedynku o pas TWBA kategorii super średniej. Oto co popularny "Wilk" miał do powiedzenia wczoraj po oficjalnym ważeniu.
- Piotrek, już tylko godziny zostały do Twojego pojedynku w rodzinnym Dzierżoniowie. Towarzyszy Ci stres?
Piotr Wilczewski: Nie ukrywam, że mam małą nerwówkę. Walczę u siebie, chcę pokazać tym, którzy we mnie nie wierzą, iż stać mnie na dobry boks. Natomiast jeżeli chodzi o tych, którzy we mnie wierzą, wierzyli i wierzyć będą, to chcę ich utwierdzić w przekonaniu, że mogę boksować na wysokim poziomie.
Aziz Daari (24-13-4, 20 KO) ma z polskich gal Andrzeja Gmitruka jak najlepsze wspomnienia. Niemal 7 lat temu, 14 listopada 2003 r. w hali Gryfia w Słupsku, na gali organizowanej przez Boxing Europe, sprawił miejscowym kibicom i organizatorom przykrą niespodziankę pokonując przez techniczny nokaut w 3. starciu Marcina Rogiewicza.
Do momentu zastopowania pojedynku na kartach punktowych prowadził pochodzący z Włocławka popularny "Rogal", ale chwila nieuwagi zadecydowała o tym, że nie był zdolny do dalszej walki i ...dalszej kariery, która - jak się okazało - zakończyła się wówczas w Słupsku.
Nie odkryję przysłowiowej Ameryki twierdząc, że dzisiejsza rywalizacja Piotra Wilczewskiego (25-1, 8 KO) z Azizem Daari (24-13-4, 20 KO) powinna dać wszystkim kibicom odpowiedź na pytanie, czy popularnego "Wilka" - kończącego w lipcu br. 32-lata - stać jeszcze na walkę o jakiś poważny tytuł. Nie chodzi mi jednak bynajmniej tylko o samą wygraną Polaka, ale o styl i jakość jego boksu. Logicznym wydaje się postawienie odtąd poprzeczki kariery Piotra właśnie na poziomie marokańskiego fightera lub - co wskazane - nieco ...wyżej.
Nigdy nie ukrywałem, że byłem kibicem Piotra, zarówno w czasie kariery amatorskiej, jak i w czasie jego przygody z boksem zawodowym. "Wilk" rozpoczął pięściarski trening dokładnie 18 lat temu w sekcji Lechii (późniejszy Gwarmet) Dzierżoniów. Miejscowych barw był wierny do 1999 r. z małą przerwą na występy w Polonii Świdnica (1998). Od 1999 r. stał się ulubieńcem wrocławskich kibiców, reprezentując miejscową Gwardię.

Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO), przygotwując się do gali w rodzinnym Dzierżoniowie, ostatnie tygodnie sparował w Niemczech i w Danii z Mikkelem Kesslerem.
Taka walka byłaby zapewne ozdobą każdej gali boksu zawodowego w Polsce. Z jednej strony Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO), kolejny nie do końca spełniony amator, któremu mimo niewątpliwie solidnej klasy nigdy nie udało się zdobyć medalu na jakiejkolwiek międzynarodowej imprezie rangi mistrzowskiej.
Z drugiej strony Karoly Balzsay (21-2, 15 KO) jeden z najwybitniejszych i najpopularniejszych węgierskich pięściarzy amatorskich przełomu wieków XX i XXI, wicemistrz Europy z 2002 r. Ale być może obaj panowie mieli okazję rywalizować już ze sobą w ringu?
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) , który 9 kwietnia w rodzinnym Dzierżoniowie stoczy kolejną zawodową walkę, poznał przeciwnika. Rywalem 31-letniego Polaka będzie doświadczony Francuz Aziz Daari (24-13-4, 20KO). Stawką pojedynku będzie pas WBF International. Popularny "Wilk" w piątek kończy sparingi z Mikkelem Kesslerem, które mają miejsce w Danii. Po tym bardzo rozwijającym doświadczeniu, czas na powrót do Polski, krótki odpoczynek oraz łapanie świeżości. 37-letni Aziz to bardzo groźny rywal i jeżeli jest przygotowany, to zazwyczaj kończy swoje wygrane walki przed czasem.
- Wiem, że Francuz mocno bije, ale jestem na to przygotowany. Sparingi z Mikkelem dały mi bardzo dużo. Jestem w dobrej formie, nie mam kontuzji, waga jest OK. Trzeba wyjść i wygrać, ludzie na mnie liczą, boksuję u siebie - powiedział Wilczewski.
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Walka w Dzierżoniowie jest bardzo ważna dla "Wilka", gdyż pojawiło się kilka ciekawych propozycji. Jedna z nich, to starcie o pas IBF Inter-Continental na jednej z Włoskich gal pod koniec maja. Jednak cała sprawa będzie dyskutowana po 9-kwietnia i obowiązkowym zwycięstwie Polaka nad Azizem.
- Dostałem telefon w tej sprawie. Jest możliwość zaboksowania o pas IBF Inter-Continental. Jednak to tylko propozycja, możliwości są zawsze, ale wszystko musi być potwierdzone na papierze. Teraz żyje najbliższą walką i tylko to mnie interesuje - oświadczył Wilczewski.
Piotr Wilczewski, który 9 kwietnia w Dzierżoniowie stoczy kolejną walkę na zawodowych ringach, zakończył pierwszy tydzień sparingów z Mikkelem Kesslerem. Pierwsze walki kontrolne, miały miejsce w Berlinie. Weekend w domu z żoną i córkami i kolejny tygodniowy wyjazd. Tym razem do Danii. Współpraca na linii Kessler-Wilczewski układa się bardzo dobrze, a same sparingi są bardzo pożyteczne dla ”Wilka”, gdyż sparują po sześć lub osiem rund, a w nadchodzącym tygodniu zaboksuje "dziesiątkę". Polak znosi bardzo dobrze tempo narzucane przez wyśmienitego Duńczyka. Jedynym mankamentem jest to, że pięściarz z Dolnego Sląska musi liczyć sam na siebie, ponieważ na sparingach jest sam. Ostatni tydzień przed walką, Piotrek może liczyć na pomoc przyjaciela trenera Daniela Zajączkowskiego, który będzie pomagał Wilczewskiemu w złapaniu świeżości.
- Sparingi są bardzo dobre, a sam Kessler to fajny gość. Ma mocny prawy prosty, ale radzę sobie. Jestem jednak zdany sam na siebie, ale ostatni tydzień przed walką, będzie mi pomagał przyjaciel Daniel Zajączkowski - powiedział popularny "Wilk".
Trener Daniel Zajączkowski to szkoleniowiec Dzierżoniowskiego Klubu Bokserskiego i to on bardzo często przygotowuje Wilczewskiego do walk. Zajączkowski to bardzo utytułowany amator, wielokrotny mistrz Polski i zwycięzca turnieju im. Feliksa Stamma.
Piotr Wilczewski wyleciał w niedzielę do Berlina, gdzie od poniedziałku przygotowuje się do mistrzowskiej walki sparując z Mikkelem Kesslerem.
- Tak jak oczekiwałem, Mikkele to twardy zawodnik. Ma niezłe uderzenie i jest szybki. Mamy za sobą już trzy sparingi, ale obaj jesteśmy zadowoleni z ich przebiegu - mówi Wilczewski. Przez pierwsze dni Piotr sparował z Kesslerem dwa razy po 3 rundy. Dziś trener niemieckiego pięściarza zdecydował się zwiększyć dystans do 6 rund.
- Treningi przebiegają dobrze. Obojgu nam zależy na sile, szybkości i dynamice w ringu. Jestem zadowolony, ponieważ sparuję, co raz więcej rund. O formie przekonamy się podczas walki. Ciężko pracuje, waga jest, motywacja do walki też, więc jestem dobrej myśli - dodaje Piotr.
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) już 9 kwietnia w swoim rodzinnym Dzierżoniowie stoczy swoją kolejną zawodową walkę. Piotrek w rozmowie z naszą redakcją zdradził, że do pojedynku będzie się przygotowywał m.in. z Mikkelem Kesslerem (42-2, 32 KO), z którym będzie sparował.
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Walki kontrolne zaczną się w przyszłym tygodniu i potrwają około dwóch tygodni. Popularny "Wilk" znakomicie się prezentował na sparingach w Polsce, mimo iż zmaga się w dalszym ciągu z kontuzją dłoni. Już niedługo rusza oficjalna strona internetowa pięściarza z Dolnego Śląska.
Prezentujemy wywiad z trenerem i jednocześnie zawodnikiem Piotrem Wilczewskim (25-1, 8 KO), w którym opowiada on o swoich przygotowaniach w Lublinie oraz planach na najbliższą przyszłość.
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO), który przebywa aktualnie na zgrupwaniu O'Chikara Gmitruk Team w Lublinie, zdradził w rozmowie z redakcją BOKSER.ORG, że być może 13 marca ponownie wyjdzie do ringu. Szczegóły walki - miejsce i rywal - nie są jeszcze znane. Warto przypomnieć, że popularny "Wilk" oprócz tego że obecnie szlifuje własną formę, równolegle pełni także funkcję trenera i pomaga w przygotowaniach reszty ekipy Andrzeja Gmitruka.
- Przygotowania idą bardzo dobrze, nie odczuwam jak na razie bólu w operowanej dłoni. Jest taka możliwość, że będę boksował 13 marca, nie znam jeszcze szczegółów, ale ten termin jest bardo prawdopodobny - powiedział Wilczewski.
Pierwszy w tym roku obóz przygotowawczy pięściarzy Andrzeja Gmitruka odbędzie się w Lublinie. Zawodnicy będą szlifować formę w klubie ”Paco”. W obozie udział wezmą kolejno Piotr Wilczewski, Mateusz Masternak, Roman Szkarupa (najprawdopodobniej), Dariusz Sęk. Z grupą będzie także trenował Łukasz Maciec, zawodnik stołecznego klubu. Trener Andrzej Gmitruk dołączy po 3-4 dniach od rozpoczęcia obozu.
Cieszyć może fakt, iż do regularnego treningu wrócił Piotrek Wilczewski, który wzmaga się od dłuższego czasu z kontuzją.
- Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to powinienem mieć możliwość boksowania w marcu. Natomiast nie zdradzam szczegółów, bo sam ich nie znam - powiedział Wilczewski.
Przedstawiamy nagranie z bokserskiego klubu DKB Dzierżoniów, w którym trenuje ponad 60 osób pod okiem między innymi trenera i zawodnika Piotra Wilczewskiego. W materiale zamieszczono również dwa krótkie wywiady z utalentowanymi zawodnikami, którzy tam trenują. Wszyscy zainteresowani treningiem w tym klubie, proszeni są o kontakt z Piotrem Wilczewskim, szczegóły w materiale video.
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) w ostatniej - trzeciej części wywiadu opowiada o swoim klubie DKB Dzierżoniów oraz współpracy z trenerem Danielem Zajączkowskim. Zapytaliśmy też "Wilka" o historię jego kariery amatorskiej. W najbliższych dniach przedstawimy zapis video z treningu u Piotra Wilczewskiego.
PIERWSZA CZĘŚĆ WYWIADU Z PIOTREM WILCZEWSKIM >>
DRUGA CZĘŚĆ WYWIADU Z PIOTREM WILCZEWSKIM >>
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) udzielił obszernego wywiadu portalowi BOKSER.ORG. Dzisiaj prezentujemy drugą z trzech części, w której "Wilk" opowiada o trenerce, o problemach i wyzwaniach jakie stoją przed klubem DKB Dzierżoniów.
PIERWSZA CZĘŚĆ WYWIADU Z PIOTREM WILCZEWSKIM >>
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) udzielił obszernego wywiadu portalowi BOKSER.ORG, w którym opowiada o swojej przygodzie z trenerką, o swojej karierze, planach i marzeniach na przyszłość. Jest to pierwsza z trzech części wywiadu.
"Nie jestem wypalony do końca" - mówi m.in. Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO), który udzielił wywiadu BOKSER.ORG. Popularny "Wilk" opowiada o swojej karierze amatorskiej, zawodowej, a także o pracy trenerskiej. Zapraszamy.
- Na początku chciałem pogratulować wygranej walki w Radomiu. To taki optymistyczny akcent na koniec roku. Tym bardziej, że działo się troszkę - kontuzja, później ciężka walka w USA. Oceń ostatniego przeciwnika i rok 2009 w Twoim wykonaniu?
Piotr Wilczewski: Przeciwnika znałem jeszcze z czasów amatorskich. Spodziewałem się po nim troszkę więcej. Miał za sobą walki z dobrymi pięściarzami. Jeżeli chodzi o rok 2009, to nie potoczył się on po mojej myśli. Głupia jest tylko mentalność ludzka, po porażce od razu stawiają na tobie krzyżyk. Ja zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem młody. 31 lat to nie mało na pięściarza. Natomiast nie należy skreślać zawodnika i wysyłać na emeryturę po porażce.
Przedwczoraj odwiedziliśmy salę treningową Piotra Wilczewskiego (25-1, 8 KO), gdzie jako trener wspierający pracę Andrzeja Gmitruka przygotowuje do kolejnej walki perspektywicznego Mateusza Masternaka. Zapytaliśmy "Wilka" jak określa swoja najbliższą przyszłość, ponieważ z jednej strony jest aktywnym zawodnikiem, a obecnie, podczas gdy leczy kontuzję, jego drugim etatem jest trenerstwo.
- Na dzień dzisiejszy jestem bardziej trenerem, ale oczywiście chcę też boksować. Po Nowym Roku, będę mądrzejszy w tej sprawie. W przyszłości chcę poświęcić się trenerce - powiedział nam Wilczewski. Po Nowym Roku opublikujemy obszerny wywiad z walczącym trenerem.
Piotr Wilczewski (25-1, 8 KO) pokonał w szóstej rundzie Jurijsa Borejkę (15-20-1, 11 KO) na gali organizowanej w Radomiu przez grupę O'Chikara Gmitruk Team. Wydawało się, że Rosjanin z Łotewskim paszportem wytrzyma do końca zakontraktowanego na osiem rund pojedynku, jednak "Wilk" trafił Borejkę w szóstej rundzie na wątrobę i ten nie był już w stanie kontynuować walki. Tym samym Piotr Wilczewski obronił niedawno zdobyty pas mistrza Świata TWBA Interim w wadze super średniej.
Piotr Wilczewski oprócz tego, że boksuje zawodowo, jest obecnie trenerem wspomagającym pracę Andrzeja Gmitruka. Do gali w Radomiu przygotowywał między innymi Mateusza Masternaka.
W głównej walce wieczoru na gali boksu w Koszalinie, Piotr Wilczewski (24-1, 7 KO) pokonał na punkty po 10-rundowym pojedynku Demetriusa Davisa (19-17-5, 7 KO). Sędziowie jednogłośnie wskazali zwycięstwo Polaka (99-92, 100-91, 100-90). Stawką pojedynku był tymczasowy pas TWBA kategorii super średniej.
39-latek zza oceanu okazał się dużo trudniejszym rywalem niż mógłby wskazywać jego bilans i wysoko zawiesił poprzeczkę Wilczewskiemu. Polak zaczął pojedynek bardzo skupiony i efektywnie punktował Amerykanina ciosami prostymi. Davis pomimo trwającej 22 lata zawodowej kariery pokazał, że nie jest jeszcze pięściarzem do końca wyboksowanym, fragmentami imponując szybkością oraz refleksem. W piątym i szóstym starciu Amerykanin kilkakrotnie prawym sierpowym nad lewą ręką mocno trafił "Wilka". Po jednym z takich ciosów Polak zachwiał się, ale ostatecznie przetrzymał krótki kryzysowy moment. Do końca walki Davis cały czas polował na jeden kończący cios z prawej ręki, ale doświadczony Wliczewski widząc zamiary rywala wybijał go z rytmu, spychał do lin i tam bił kombinacjami ciosów. Dla Polaka to drugie z rzędu zwycięstwo po jedynej porażce w profesjonalnej karierze poniesionej w lipcu tego roku.
Dwa dni przed kolejną walką Piotr Wiczewski (23-1, 7 KO) udzielił BOKSER.ORG wywiadu, w którym opowiada o swoim najbliższym rywalu, jedynej porażce i planach na przyszłość. Nasz najlepszy pięściarz kategorii super średniej od ponad trzech miesięcy przygotowywał się do tego występu w klubie PAKO Andrzeja Stachury w Lublinie. Przypomnijmy, że popularny "Wilk" w Koszalinie skrzyżuje rękawice z Demetriusem Davisem (19-16-5, 7 KO), a stawką ich potyczki będzie tytuł TWBA.
- Piotrek, już tylko dwa dni do gali w Koszalinie, gdzie przyjdzie Ci się zmierzyć z Demetriusem Davisem. 39-letni Amerykanin walczył już z kilkoma znanymi pięściarzami, ale wszystkie te pojedynki przegrał i wydajesz się zdecydowanym faworytem tej konfrontacji.
Piotr Wilczewski: Powiem szczerze, że chciałem go zobaczyć, ale jedynie mogłem prześledzić karierę na boxrecu – z kim boksował, choć to i tak za dużo mi nie powie o nim i nie pomoże w ułożeniu taktyki na niego. Próbowałem go także zobaczyć na youtubie, ale poza jednym wywiadem nie znalazłem nic, dlatego trudno mi jest powiedzieć jak walczy i czy będzie łatwo czy nie. Chciałbym żeby była to walka zwycięska dla mnie i do tego będę dążyć.
Andrzej Gmitruk podał dziś oficjalnie nazwisko rywala Piotra Wilka Wilczewskiego (23-1, 7 KO). 13 listopada Polak skrzyżuje rękawice z doświadczonym Amerykaninem Demetriusem Davisem (19-16-5, 7 KO). Stawką pojedynku będzie pas mistrza Świata federacji TWBA (interim) kategorii super średniej.
Dla Davisa będzie to pierwsza wizyta w Polsce. 39-letni Amerykanin ma na swoim koncie 40 zawodowych pojedynków- poza jednym stoczonym w Kanadzie, wszystkie odbyły się w USA. Swoją ostatnią walkę przegrał dość kontrowersyjnie na punkty 2:1. Dla Piotra, który pomagał ostatnio przygotować Mateusza Masternaka do starcia z Łukaszem Janikiem, pojedynek z Davisem będzie 25. w karierze.
2 października pojedynkiem z Ruslansem Pojonisevsem (7-6-1, 6 KO) na gali w Chełmie, po pierwszej porażce w karierze poniesionej w lipcowym starciu z Curtisem Stevensem, wróci na ring Piotr Wilczewski (22-1, 7 KO).
- Ta walka jest powrotem po przegranej. Mam nadzieję, że odbuduję się psychicznie i kolejnych walk takich jak ta ostatnia już nie będzie.- mówił "Wilk" podczas środowej konferencji prasowej zorganizowanej przez klub Paco Lublin- W tym roku stoczę jeszcze dwie lub trzy walki i pomyślimy o czymś poważniejszym.
W pojedynku wieczoru chełmskiej imprezy Roman Shkarupa (20-1, 7 KO) zmierzy się z Alessio Furlanem (22-12-5, 8 KO) w boju o pas TWBA wagi super średniej.