Paweł Kołodziej z łatwością pokonał Mauro Ordialesa, a jego kolejnym rywalem może być legendarny Roy Jones Junior.
Kamil Wolnicki: Spodziewał się pan, że tak efektownie i szybko poradzi sobie z Mauro Ordialesem?
Paweł Kołodziej: Szczerze mówiąc nie sądziłem, że tak to się ułoży. Kiedy jednak trafiłem rywala lewym sierpowym, wiedziałem, że nastąpił początek końca. Nie wiem, czy Argentyńczyk mógł walczyć dalej. Ludzie z jego narożnika rzucili ręcznikiem, a oni znają go lepiej. Długo nie boksowałem, ale na szczęście robiłem to, co trzeba i mam nadzieję, że dobrze wykonałem swoje zadanie. W szatni, kilka godzin przed walką, byłem bardzo spokojny. Może dlatego, że optymalnie przygotowałem się do sobotniego pojedynku. Sam się denerwowałem, że nie ma we mnie złości i jakoś się pobudzałem. Na szczęście wszystko ułożyło się zgodnie z planem. Cały czas dojrzewam i zdobywam doświadczenie, które przyda się w walce o pas mistrza świata, która przede mną.
- Kilka dni temu pojawiła się informacja o rzekomo możliwej walce z Royem Jonesem juniorem. Co pan na to?
PK: Co mogę powiedzieć? Zaraz wezmę prysznic, a później siądziemy z promotorami i pomyślimy co dalej. Roy Jones junior to legenda i walka z nim byłaby dla mnie zaszczytem. Nie odmówiłbym takiego starcia, gdziekolwiek miałoby się odbyć.
- Podobno jest pan blisko walki o pas mistrza świata wagi junior ciężkiej. Gdyby sam pan mógł wybrać rywala, na kogo by pan postawił?
PK: Na Guillermo Jonesa, mistrza świata federacji WBA. Pod względem umiejętności jest najlepszy w tej wadze. Ma swoje lata (39 – przyp. red.), ale jest świetnym technikiem. Dobrze walczy w dystansie i półdystansie. Ma pas najstarszej federacji, a ja za chwilę będę głównym pretendentem, więc nasza walka jest chyba nieunikniona. Stać mnie na to, aby pokonać aktualnego mistrza i zostać nowym czempionem.
Bardzo efektownie zaprezentował się przed momentem wysoko notowany we wszystkich światowych rankingach wagi junior ciężkiej Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO), który w niespełna dwie rundy rozprawił się z groźnym Mauro Adrianem Ordialesem (26-9, 24 KO).
"Harnaś", który zazwyczaj zaczyna spokojnie i rozkręca się dopiero z czasem, tym razem od pierwszego gongu przyjął dość niebezpieczne warunki przeciwnika i wdał się z nim w otwartą wymianę. W końcówce pierwszej rundy po podwójnym lewym uderzył mocno prawym po dole i gdy dostrzegł grymas bólu na twarzy Argentyńczyka, szybko do niego doskoczył i zasypał serią kilkunastu ciosów, choć żaden z nich nie zrobił już potem większej krzywdy.
W drugim starciu Kołodziej przepuścił obszerny prawy Ordialesa, pacnął krótkim lewym i źle stojący na nogach Argentyńczyk przyklęknął, a sędzia Leszek Jankowiak w zgodzie z przepisami liczył go do ośmiu. Po około minucie Paweł zrezygnował z lewego prostego i huknął bezpośrednim prawym krzyżowym - prosto na szczękę, a rywal bezwładnie osunął się na matę. Co prawda z wielkim trudem zdołał podnieść się na dziewięć, ale jego narożnik rzucił ręcznik na znak poddania, dzięki czemu nasz rodak obronił międzynarodowy pas federacji WBA.

Już tylko minuty dzielą nas od rozpoczęcia gali w Gdynii, gdzie w głównej walce wieczoru Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) skrzyżuje rękawice z Mauro Adriano Ordialesem (26-8, 24 KO). To jest temat dla Was - kibiców, w którym możecie dyskutować o przebiegu całej gali. Zapraszamy do dyskusji!
Walką wieczoru sobotniej gali boksu Wojak Boxing Night w Gdyni będzie starcie niepokonanego polskiego pięściarza wagi juniorciężkiej Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO) z niebezpiecznym Argentyńczykiem Mauro Adrianem Ordialesem (26-8, 24 KO).
Pochodzący z Krynicy-Zdroju "Harnaś", bo taki przydomek nosi Kołodziej, ma na koncie 28 walk na zawodowym ringu. Wszystkie starcia wygrał, w tym 16 przed czasem. Z kolei jego rywal, 36-letni Argentyńczyk, może pochwalić się znakomitym współczynnikiem nokautów. Z 26 walk wygranych przez Ordialesa, 24 kończyły się przed czasem. Ma on na koncie też osiem porażek, w tym siedem przez KO.
- To niebezpieczny rywal, zwłaszcza w pierwsze fazie walki. Ma on wysoki współczynnik nokautów w pierwszych trzech rundach i na pewno będzie bardzo agresywny na początku walki. U nie ma czegoś takiego, jak rundy rozpoznawcze. Od razu przystępuje do ataku. Trzeba będzie się bardzo mocno skoncentrować w tej fazie walki - powiedział 31-letni Kołodziej w rozmowie z Onet Sport.
Bez wątpienia Argentyńczyk jest niebezpiecznym rywalem, ale zdaniem wielu fachowców do pokonania. O innym rozstrzygnięciu nie myśli także sam Kołodziej, który jednak, by zacząć odgrywać poważniejszą rolę na zawodowych ringach, musi chyba walczyć ze zdecydowanie bardziej wymagającymi przeciwnikami.
Dziś wieczorem na gali w Gdyni swój kolejny pojedynek stoczy niepokonany Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO). Rywalem 31-letniego 'Harnasia' będzie mocno bijący, ale przeciętny Mauro Adrian Ordiales (26-8, 24 KO), który dotychczas ze wszystkimi mocnymi przeciwnikami przegrywał przed czasem.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem tego pojedynku jest Kołodziej i chyba trudno spodziewać się, żeby Polak długo męczył się takim przeciwnikiem. Miejmy nadzieję, że wkrótce 'Harnaś' stanie do walki o prawdziwą stawkę, a jego oponentem będzie zawodnik z czołowej dziesiątki rankingów.
Wygrana Kołodzieja - 1.05
Remis - 40.00
Wygrana Ordialesa - 8.00
W najbliższą sobotę w Gdyni odbędzie się kolejna gala z cyklu "Wojak Boxing Night". Mimo iż do imprezy pozostało 3 dni nadal niewiele wiadomo nt. bohaterów tego wieczoru.
Do publicznej wiadomości dotarły - jak dotąd - tylko trzy nazwiska rywali pięściarzy z grupy Andrzeja Wasilewskiego. W głównej walce gali Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) zmierzy się (o międzynarodowy pas WBA wagi junior ciężkiej?) z argentyńskim pięściarzem, Mauro Adrianem Oridialesem (26-8, 24 KO), zaś walczący w najcięższej kategorii, Andrzej Wawrzyk (23-0, 12 KO) skrzyżuje rękawice z jego rodakiem Nelsonem Dario Dominguezem (11-0-1, 5 KO).
Wczoraj grupa 12 Rounds KP poinformowała, że rywalem toczącego w Gdyni pięćdziesiąty zawodowy pojedynek, Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO), będzie Andre Deobald (4-1-2, 3 KO) z Niemiec .
Tymczasem dzisiaj na łamach 'Super Expressu" Andrzej Wasilewski elektryzuje kibiców sensacyjną informacją o planach walki "Harnasia" z samym ...Royem Jonesem Jr. (54-8, 40 KO), dodając przy tym, że do rywalizacji z Polakiem dąży właśnie słynny, 42-letni już, Amerykanin.
Schodząc na ziemię, przypominamy, że w sobotę w Gdyni wystąpić mają także Izuagbe Ugonoh, Cezary Samełko i Krzysztof Zimnoch.
Grupa 12 round KnockOut Promotions poinformowała, że 12 listopada podczas gali boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night" w Gdyni rywalem wracającego do zdrowia po kontuzji Pawła Kolodzieja (28-0, 16 KO) będzie 36-letni Argentyńczyk Mauro Adrian Ordiales (26-8, 24 KO).
Pojedynek najprawdopodobniej zakontraktowany będzie na 12 rund, zaś stawką będzie międzynarodowy pas WBA wagi junior ciężkiej, który Polak zdobył w Krynicy, pokonując Amerykanina Feliksa Corę jr. Oprócz "Harnasia" w Gdyni wystąpią także: Andrzej Wawrzyk, Rafał Jackiewicz, Izuagbe Ugonoh, Krzysztof Zimnoch i Cezary Samełko.
12 listopada - po raz trzeci w Gdyni - odbędzie się gala boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night". W walce wieczoru wystąpi na niej, wracający do zdrowia po kontuzji, której doznał przed wrześniową galą we Wrocławiu, Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO).
Nazwisko rywala "Harnasia" poznamy w ciągu najbliższych dni. Wiadomo, że jego pojedynek zakontraktowany będzie na 12 rund, zaś stawką będzie międzynarodowy pas WBA wagi junior ciężkiej, który zdobył w Krynicy, pokonując Amerykanina Feliksa Corę jr.
Oprócz kryniczanina, w hali widowiskowo-sportowej "Gdynia", wystąpią także były zawodowy mistrz Europy Rafał Jackiewicz (38-10-1, 19 KO), były młodzieżowy mistrz świata WBC Andrzej Wawrzyk (23-0, 12 KO) i gdańszczanin Izuagbe Ugonoh (4-0, 3 KO). Dwaj pierwsi stoczą walki zakontraktowane na 8 rund, natomiast Izu będzie boksował kolejną czterorundówkę.
Grupa 12 Round KP poinformowała, że jeden z jej liderów, boksujący w limicie kategorii jr. ciężkiej, Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO), z powodu kontuzji pleców nie wystąpi 10 września na gali we Wrocławiu, na której miał rywalizować z Anglikiem Olą Afolabim (17-2-3, 8 KO).
Na chwilę obecną nie wiadomo kto będzie nowym rywalem byłego mistrza świata WBO. Na pewno nie będzie to nikt z grupy, której szefem jest Andrzej Wasilewski.
5 lipca Tom Loeffler, dyrektor generalny należącej do braci Kliczko grupy promotorskiej K2 Promotions poinformował w rozmowie z redakcją BOKSER.ORG, że Ola Afolabi (17-2-3, 8 KO), były mistrz świata WBO kategorii cruiser niemal na pewno zmierzy się 10 września podczas gali Adamek-Kliczko we Wrocławiu z Pawłem Kołodziejem (28-0, 16 KO). Loeffler zorganizowanie takiego pojedynku uzależniał jednakże od stanu zdrowia Anglika, a ściślej mówiąc jego kontuzjowanego barku.
Niemal dokładnie miesiąc później (4 sierpnia), opinię publiczną poinformowano, że na wrocławskim stadionie, z Afolabim skrzyżuje rękawice inny pięściarz grupy 12Round KP, Łukasz Janik (22-1, 13 KO), dodając przy tym, że walka odbędzie się na dystansie 12 rund, a jej stawką będzie posiadany przez Afolabiego pas WBO Inter-Continental.
Cztery dni temu pojawiła się informacja o tym, że powrócono do pierwotnej opcji, czyli rywalizacji Afolabiego z Kołodziejem. Potwierdzeniem tego jest niedawna zmiana undecardu dokonana przez serwis boxrec.com, który anonsuje pojedynek 'Harnasia" z Anglikiem jako półfinał eliminatora do walki o tytuł mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej. Dodajmy przy okazji, że obóz Pawła Kołodzieja poinformował o tym, że stawką jego najbliższego pojedynku będą pasy WBO Inter-Continetal i WBA International.
Serwis boxrec.com wciąż podaje, że podczas gali 10 września we Wrocławiu, w ringu spotkają się 31-letni Brytyjczyk Ola Afolabi (17-2-3, 8 KO) oraz nasz Łukasz Janik (22-1, 13 KO). Z informacji do jakich dotarliśmy wynika, że Łukasz na pewno nie wystąpi na tejże gali, ale na oficjalną informację musimy jeszcze poczekać.
Drugą opcją nadal pozostaje więc zakontraktowanie przez Andrzeja Wasilewskiego na ten pojedynek Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO), do tej pory nie doszło jednak do podpisania przez strony stosownych kontraktów. Przypomnijmy, że wysoko notowany we wszystkich federacjach Kołodziej, wrócił właśnie ze zgrupowania w Zakopanem.
Po federacji WBC oraz IBF, dziś swój ranking za miesiąc lipiec opublikowała organizacja WBA. Najwyżej z naszych rodaków rozstawiono Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO), który w kategorii cruiser plasuje się na drugim miejscu, tuż za Lateefem Kayode. Jedenasty w tym samym limicie jest wrocławianin Mateusz Masternak (23-0, 17 KO).
Trzeci w wadze półciężkiej jest popularny "Cygan", czyli nie kto inny jak Dawid Kostecki (37-1, 24 KO). Z kolei w limicie kategorii super średniej pierwszą dziesiątkę zamyka panujący na tronie mistrza Europy Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Przypomnijmy, iż pięściarz spod Dzierżoniowa już 17 września skrzyżuje rękawice z aktualnym jeszcze mistrzem olimpijskim, Jamesem DeGale'em.
Ostatnim naszym przedstawicielem jest walczący za oceanem Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO), który cały czas ma nadzieję na walkę o mistrzostwo świata w pierwszy weekend grudnia.
- Pewnie, czasem polecę do Stanów Zjednoczonych, ale nie chcę się tam przeprowadzać. Najlepiej czuję się w Krynicy. W Polsce też można dojść do sukcesów - zapewnia Paweł Kołodziej, który w Arizonie sparował pod okiem słynnego trenera.
Bokser z Krynicy prawie cały czerwiec spędził w Phoenix. Pojechał tam na zaproszenie Siergieja Lachowicza, byłego mistrza świata WBO wagi ciężkiej. Sparingi z Polakiem były dla Białorusina częścią przygotowań do sierpniowej walki z Finem Robertem Heleniusem.
Jarosław K. Kowal: Sparingi z Lachowiczem dały panu w kość?
Paweł Kołodziej: Nie były zbyt mocne, bo do walki Białorusina zostało jeszcze trochę czasu. Skupialiśmy się na technice, ale silniejsze ciosy też padały. Wypadłem bardzo dobrze. Lachowicz był silny, ale niezbyt szybki. Ważne były także rozmowy z jego trenerem Kennethem Weldonem, który wcześniej ćwiczył z Evanderem Holyfieldem i wychował 43 mistrzów świata.
- Jakaś rada utkwiła w pamięci?
PK: Dużo mówił o sferze mentalnej. Ciągle powtarzał, że "nieważne, jak dobrzy jesteśmy teraz, ale jak dobrzy możemy być".
Tom Loeffler - dyrektor generalny należącej do braci Kliczko grupy promotorskiej K2 Promotions w rozmowie z redakcją BOKSER.ORG już o tym wspominał, a teraz potwierdził sam zainteresowany, Ola Afolabi (17-2-3, 8 KO). Były mistrz świata federacji WBO kategorii cruiser niemal na pewno zmierzy się 10 września podczas gali Adamek-Kliczko we Wrocławiu z innym Polakiem, Pawłem Kołodziejem (28-0, 16 KO). Tak naprawdę wszystko będzie zależało od stanu zdrowia Anglika, a ściślej mówiąc jego barku. Ola nabawił się bowiem jego kontuzji podczas przygotowań do ostatniego występu.
- Wszystko zależy od stanu mojego barku. Jeżeli wszystko będzie z nim dobrze i w ciągu czterech tygodni będę mógł powrócić do treningów, prawdopodobnie powrócę na gali Kliczko-Adamek we wrześniu. Nie potrafię powtórzyć nazwiska, ale chodzi o niepokonanego polskiego boksera. Muszę postarać się o kolejny nokaut - powiedział Afolabi, który w minioną sobotę ciężko znokautował już w pierwszej rundzie niezłego Terry'ego Dunstana.
- Musiałem zaprezentować się z dobrej strony. Pierwotnie miałem się spotkać w pojedynku eliminacyjnym ze znacznie niższym zawodnikiem, jednak z powodu napływu angielskich kibiców zmieniono mi rywala na Anglika. Znokautowałem go takim samym ciosem jak kiedyś Enzo Maccarinellego, prawym "overhandem" bitym z góry. To uderzenie było jeszcze lepsze, bo trafiłem Dunstana jeszcze dokładniej na punkt - powiedział Afolabi nie kryjąc, że po wygraniu we Wrocławiu bardzo liczy na rewanż z Marco Huckiem, który odebrał mu półtora roku temu tytuł mistrza świata.
W Arizonie trenował z Siergiejem Lachowiczem, byłym mistrzem świata WBO wagi ciężkiej. Dla Białorusina była to część przygotowań do sierpniowej walki z niepokonanym Finem Robertem Heleniusem.
- Być może będę wyjeżdżał częściej na tego typu sparingi, ale nie mógłbym się tam przeprowadzić. W Polsce też można dojść do wielkich sukcesów. Udowodnił to Krzysztof Włodarczyk - twierdzi Paweł Kołodziej.
Sparingi za Oceanem miały mu pomóc w podjęciu decyzji o zmianie wagi na ciężką. Jak dowiedzieliśmy się, postanowił jednak zostać przy dawnej kategorii. - Chcę spełnić marzenie i zdobyć pas mistrza świata w wadze junior ciężkiej. Może wtedy będzie mi łatwiej podjąć decyzję o zmianie - informuje kryniczanin.
Kołodziej już na początku roku był o krok od walki o mistrzostwo świata. Steve Herelius, posiadacz tymczasowego pasa WBA, wycofał się w ostatniej chwili, bo dostał lepszą ofertę od Yoana Pablo Hernandeza. W lutym Kubańczyk znokautował go w siódmej rundzie.
Bardzo dobre wieści dla polskich kibiców pięściarstwa, po tym jak federacja WBA ogłosiła swój ranking za miesiąc maj. Dzięki wygranej nad Felixem Corą na bardzo wysokie, drugie miejsce, awansował boksujący w dywizji junior ciężkiej Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO). Przed bokserem z Krynicy znajduje się już tylko Lateef Kayode z Nigerii. W tej samej wadze jedenasty jest inny utalentowany i niepokonany nasz pięściarz, Mateusz Masternak (22-0, 16 KO).
W królewskiej kategorii trzynastą pozycję okupuje Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), ale "Góral" ma zaklepaną walkę we wrześniu z mistrzem organizacji WBC - Witalijem Kliczko, dlatego nie powinna dziwić niższa lokata według WBA.
Szósty w wadze półciężkiej jest Dawid Kostecki (36-1, 24 KO), zaś dwunasty w super średniej panujący na tronie mistrza Europy Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO).
Ostatnim naszym rodakiem jest zamieszkały na stałe w USA Paweł Wolak (29-1, 19 KO), który w najnowszym zestawieniu jest szósty w dywizji junior średniej. Przypomnijmy, iż "Wściekły Byk" 15 lipa zaboksuje z cenionym Delvinem Rodriguezem podczas gali w Nowym Jorku.
Po ogłoszeniu rankingu przez federacje WBC, IBF oraz WBO, teraz przyszła kolej na aktualizacje przez ostatnią z liczących się organizacji - WBA. W zestawieniu za kwiecień znalazło się sześciu polskich pięściarzy.
W wadze ciężkiej na jedenastym miejscu wylądował Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który 10 września we Wrocławiu rzuci wyzwanie mistrzowi WBC, Witalijowi Kliczce (42-2, 39 KO). Najwyżej wśród naszych umieszczono Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO), który w limicie kategorii cruiser został sklasyfikowany na czwartej pozycji. Siedem oczek niżej umieszczono za to Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO).
W wadze półciężkiej również wysoko znajduje się Dawid Kostecki (36-1, 24 KO), który 25 czerwca w Rzeszowie ma stanąć oko w oko z dawnym rywalem Dariusza Michalczewskiego, Alejandro Lakatosem (31-5-2, 23 KO). W opublikowanym właśnie rankingu popularny "Cygan" zajmuje piąte miejsce.
W dywizji super średniej dwunasty jest panujący na tronie mistrza Europy Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Bokser spod Dzierżoniowa w przeciągu kilkunastu dni powinien poznać swojego najbliższego przeciwnika.
Ostatnim naszym rodakiem w rankingu WBA jest zamieszkały na stałe za oceanem Paweł Wolak (29-1, 19 KO). "Wściekły Byk" zajmuje szóstą pozycję w kategorii junior średniej, a będzie miał okazję ją jeszcze poprawić, gdy 15 lipca wyjdzie na ring naprzeciw cenionego i groźnego Delvina Rodrugueza (25-5-2, 14 KO).
Federacja WBA uaktualniła swój ranking za miesiąc marzec, a w zestawieniu znalazło się miejsce dla siedmiu Polaków. Najwyżej rozstawiono Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO), który w kategorii cruiser plasuje się już na bardzo wysokiej, czwartej pozycji. Sześć oczek niżej widnieje nazwisko Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO).
W wadze ciężkiej jedenasty jest Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), ale nasz jedynak w królewskiej kategorii ma już praktycznie zaklepany pojedynek z mistrzem świata według WBC - Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), dlatego niska pozycja w zestawieniu WBA niezbyt martwi naszego "Górala".
Wciąż wysoko stoją w dywizji półciężkiej akcje Dawida Kosteckiego (36-1, 24 KO). "Cygan" w marcowym rankingu został umieszczony na piątym miejscu.
Dzięki świetnej postawie w Finlandii i zdobyciu tytułu mistrza Europy, w rankingu kategorii super średniej zadebiutował na czternastej lokacie Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO).
Swoje dni chwały przeżywa również Paweł Wolak (29-1, 19 KO), który pokonując Yuri Foremana zapewnił sobie szóstą lokatę w wadze junior średniej.
Ostatnim naszym przedstawicielem w zestawieniu WBA jest Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), który w rankingu kategorii półśredniej zajmuje jedenaste miejsce.
- Ciągle myślę o wadze ciężkiej. Dlaczego? Bo zawsze lubiłem walczyć z silniejszymi, ale wolniejszymi bokserami. Mam dobre warunki fizyczne i nie musiałbym przed walką zrzucać po 10 kg, jak robię to teraz, i mógłbym jeść bez umiaru. Kuszą także większe pieniądze. Z drugiej strony straciłbym czas na walki ze słabszymi rywalami. A promotor zapewnił mnie, że jeśli ktoś z Super Six doznałby kontuzji, to wskoczę na jego miejsce - tłumaczy Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO).
Po ostatnim zwycięstwie notowania Kołodzieja wzrosły, a oferta walki o pas mistrzowski może się szybko nie pojawić. Wiele zależy m.in. od tego, czy w tym roku będzie kolejna edycja turnieju Super Six, w której udział biorą mistrzowie wagi juniorciężkiej. Impreza trwa dwa lata i przez ten czas bokser z Krynicy nie miałby szans na tytuł.
- Nie zawracamy sobie tym głowy, bo nic nie zależy od nas. Pozostaje czekać - tłumaczy Andrzej Wasilewski, promotor Kołodzieja.
Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) wciąż jest niepokonany. Polski pięściarz walczący w kategorii juniorciężkiej odniósł w sobotni wieczór w hali MOSiR w swoim rodzinnym mieście - Krynicy-Zdroju podczas gali Wojak Boxing Night 28. zwycięstwo na zawodowych ringach. W pojedynku o pas mistrza organizacji WBA International pokonał jednogłośnie na punkty Amerykanina Felixa Corę Jr (22-5-2, 12 KO).
- Czy to był pana najlepszy występ w karierze?
Paweł Kołodziej: Nie zaliczyłbym go do swoich najlepszych występów. Początkowe rundy były bardzo dobre, później troszeczkę się rozluźniłem, dałem przeciwnikowi miejsce. On cały czas przyciskał, wywierał na mnie presję. Na początku sobie z tym radziłem. Później mnie mocno trafił, trochę się pogubiłem. Myślę, że urwał mi ze dwie, trzy rundy. Ale to wszystko. Prowadziłem walkę, czułem, że wygrywam i nie podejmowałem dużego ryzyka, bo wiedziałem, że Cora jest bardzo niebezpieczny, kiedy jest "zraniony". To chyba było widać. Kiedy mocno go trafiłem, mogłem skończyć przed czasem, ale nie odbijałem, bo wiedziałem, że on pochyla bardzo mocno głowę i bije takie "cepy". Jest niebezpieczny.
- Cora zaskoczył pana w 10. rundzie...
PK: Kondycyjnie czułem się bardzo dobrze. Na moment uciekła gdzieś koncentracja i dałem mu się niepotrzebnie zepchnąć. Trzeba było włożyć lewą nogę pod niego i walczyć o środek ringu. Wtedy nie miałby nic do powiedzenia. Bo kiedy boksowałem w dystansie on praktycznie nie istniał. Nie było z jego strony żadnego zagrożenia. A kiedy stawałem w miejscu on wchodził we mnie, wciągał mnie. Był w tej walce bardzo inteligentny, bardzo dobrze się do niej przygotował. Tego się spodziewałem i fajnie, że takie doświadczenie też wyniosłem.
- Cora to chyba najlepszy bokser z jakim dotąd przyszło mi walczyć - przyznał chwilę po ogłoszeniu werdyktu Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO), który pokonał przed momentem jednogłośnie na punkty Felixa Corę (22-5-2, 12 KO).
- Potrafił wywierać presję, ale również wciągać i kontrować. Był nawet moment, gdy trafił mnie mocno w brodę i z pewnością ta walka była dla mnie kolejną dobrą lekcją. Wyrwał mi ze trzy rundy, chyba siódmą, dziesiątą i jedenastą. Wyszedłem kilka razy dziś z trudnych sytuacji i to z pewnością zaprocentuje w przyszłości - dodał zadowolony z siebie "Harnaś" (WBC #6, WBA #4, IBF #6, WBO #11).
Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) pokonał w zakończonej przed momentem walce Felixa Corę (24-5-2, 12 KO). Po dwunastu rundach sędziowie punktowali na jego korzyść 118:110, 116:112 i 118:110
Pierwsze minuty to przede wszystkim badanie nawzajem swoich możliwości i taktyczne ustalenia. Paweł dobrze jednak dystansował rywala lewym prostym i z daleka zbierał małe punkty. Przyśpieszył również trochę w trzecim starciu i jak zwykle akcentował końcówki, gdy padał sygnał ostatnich dziesięciu sekund. W piątej odsłonie Cora uderzył go mocno poniżej pasa i lekko rozdrażniony Polak w końcu agresywnie zaatakował. Po bezbarwnej szóstej odsłonie, przegrywający na punkty Amerykanin ruszył do przodu. To wszystko było na rękę Kołodziejowi, który szeroko stojąc na nogach kilka razy przepuścił rywala i skontrował bezpośrednim prawym. "Harnaś" kontrolował spokojnie to co działo się na ringu i gdy wydawało się już, że Amerykanina nie stać na nic więcej, w połowie dziesiątej rundy zaskoczył Polaka potężnym lewym sierpowym na szczękę. Paweł musiał odczuć to uderzenie, bo przez blisko minutę cofnął się do defensywy. Dziesiąta runda więc wyraźnie na korzyść Felixa, który zachęcony takim obrotem spraw podkręcił jeszcze tempo i ostro ruszył do ataku w przedostatniej odsłonie. Kołodziej odpowiadał, jednak zeszło trochę z niego powietrze i nie był już tak dynamiczny jak na początku. W ostatniej rundzie nie zdarzyło się już nic wielkiego, a Paweł spokojnie dowiózł wygraną do końca.
Po werdykcie Cora przyznał, że nie zasłużył na zwycięstwo, jednak jego zdaniem przegrał minimalnie.
- Felix Cora będzie siedemnastym rywalem, którego Pan znokautuje?
Paweł Kołodziej: Chciałbym po prostu wygrać. A przed czasem, czy na punkty? Nie nastawiam się na to, że muszę Amerykanina koniecznie znokautować. Na zwycięstwo trzeba będzie ciężko zapracować.
- Jakiej walki Pan się spodziewa?
PK: Ostra, dynamiczna i zawzięta. Taka będzie. Spodziewam się na pewno dobrej postawy przeciwnika. Amerykanie, którzy przyjeżdżali wcześniej, dużo mówili przed starciami, a po otrzymaniu mocnego ciosu szybko kapitulowali.
- Ten przeciwnik jest dużo bardziej wytrzymały?
PK: To czołowy bokser tej wagi na świecie. Chłopak ma charakter. Jest naprawdę bardzo mocnym pięściarzem. Jest spokojny, uprzejmy. Często jednak tak się zdarza, że w ringu sytuacja jest odwrotna. Między linami będzie ostra rywalizacja.
- Cora po przylocie do Polski przyznał, że dla niego walka z Panem jest jak bój o mistrzostwo świata.
PK: A dla mnie to duże wyzwanie. Cieszę się, że rywal jest mocny. Wygrana z tym zawodnikiem podniesie na pewno moje morale i potwierdzi pozycję w tej kategorii wagowej. Do pojedynku podchodzę bardzo solidnie. Cora od kilku lat jest w światowej czołówce. Będzie w ringu co robić.
O ponad pół kilograma Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO) okazał się cięższy od swojego jutrzejszego rywala, Felixa Cory (22-4-2, 12 KO). Polak wniósł na skalę 90,5 kilograma, zaś Amerykanin 89,9.
Przypomnijmy jeszcze, że transmisja gali w Krynicy Zdrój rozpocznie się od godziny 20:30 na antenie Polsatu Sport.
W sobotę w Krynicy-Zdroju dojdzie do wielkiego wydarzenia. Paweł Kołodziej (27-0 16 KO) zmierzy się z Felixem Corą Jr (24-4-2 12 KO) w walce o pasy mistrzowskie WBA Inernational i WBC Baltic wagi junior ciężkiej na gali Wojak Boxing Night. Na wtorkowej konferencji obaj bokserzy mówili o swoich przygotowaniach i nadchodzącej walce.
- Dziękuję za zaproszenie do Polski. To piękny kraj. Dzięki Pawłowi Kołodziejowi otrzymałem szansę walki - powiedział Amerykanin.
- Cóż mogę powiedzieć o przygotowaniach? Może to będzie tendencyjne, bo zawsze o to pytają bokserów przed walką. Przeszedłem ciężkie zgrupowanie w Zakopanem. Stoczyłem kilka sparingów - tłumaczył "Harnaś" - Walka u siebie jednego uskrzydla, drugiego paraliżuje. Teraz myślę, że będzie lepiej, bo przetarcie mam już za sobą. Jadę do domu, jadę walczyć i zwyciężać - dodał Paweł Kołodziej.
W pierwszej części konferencji nastąpiło podpisanie kontraktu pomiędzy grupą KnockOut Promotions, a przedstawicielem marki "12round". Od dnia dzisiejszego przez najbliższe trzy lata będzie to oficjalna nazwa polskiej stajni bokserskiej.
Już w tym tygodniu w swoim rodzinnym mieście Paweł Kołodziej zmierzy się ze znakomitym Amerykaninem Felixem Corą Jr. Stawką pojedynku, który zobaczymy 5 marca podczas gali z cyklu „Wojak Boxing Night” w Krynicy, będą mistrzowskie pasy WBA International i WBC Baltic wagi junior ciężkiej. Wydarzenie, któremu patronuje marka piwa Wojak, to kolejna impreza, na której oprócz walk znakomitych bokserów na uczestników czeka wiele innych atrakcji, jak konkursy, losowania, czy występy artystyczne.
Pojedynek Kołodzieja będzie kolejną walką, którą pięściarz stoczy przed rodzimą publicznością w ostatnim czasie. Poprzednio z sukcesem zaprezentował się tu w czerwcu 2010 r. Rangę najbliższego pojedynku podkreśla fakt, że dla Polaka walka będzie najtrudniejszą próbą w dotychczasowej profesjonalnej karierze, a zarazem znakomitym testem możliwości przed potencjalną potyczką o najbardziej prestiżowe tytuły.
Felix Cora (22-4-2, 12 KO) wierzy, że 5 marca na gali Wojak Boxing Night w Krynicy może odwrócić swój los, pokonując wysoko notowanego (WBC #6, WBA #4, IBF #6, WBO #11) Pawła Kołodzieja (27-0, 16 KO). 31-letni Amerykanin ma nadzieję, że jeśli uda mu się ta sztuka, to wróci do gry o status pretendenta do tytułu mistrza świata.
- Zwycięzca naszego pojedynku będzie pierwszym kandydatem do pojedynku mistrzowskiego. Dlatego też przyjęliśmy propozycje bez wahania, to dla nas ogromna szansa. Felix jest w dobrej formie, a mówiąc szerze, nie sądzę, aby jego przeciwnik został wcześniej naprawdę przetestowany. Na papierze wygląda niezwykle groźnie, jednak nigdy nie walczył z kimś na poziomi mistrzowskim - twierdzi menedżer Amerykanina Mike Borao.
Rodzina Cory jest również bardzo podekscytowana szansą, jaką w Europie dostał Amerykanin. Jego ojciec jest entuzjastą pojedynku syna z Polakiem i widzi Felixa jako jego zwycięzcę.
- Ta walka przywróci Felixa do gry o tytuł mistrza świata. Jestem pewien, że stać go na wywalczenie tego trofeum. Wszyscy w rodzinie jesteśmy z niego bardzo dumni, że podjął to wyzwanie. Wierzymy, że mimo iż ma mało czasu na przygotowanie, wykorzysta swoją szansę - mówi Felix Cora Sr.

- Cieszę się, że będę mógł zaboksować u siebie. Jest co prawda przez to większa presja, ale teraz poradzę sobie z tym lepiej niż za pierwszym razem, gdy walczyłem w Krynicy - powiedział Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO).
Przypomnijmy, że wysoko notowany (WBC #6, WBA #4, IBF #6, WBO #11) w kategorii cruiser Polak już 5 marca w swoim rodzinnym mieście skrzyżuje rękawice z cenionym Felixem Corą (22-4-2, 12 KO) podczas gali "Wojak Boxing Night".
- Cora to nasz pomysł. W tej chwili jest idealnym przeciwnikiem dla Pawła Kołodzieja - powiedział Przeglądowi Sportowemu promotor Andrzej Wasilewski o leworęcznym bokserze, który w zawodowej karierze wygrał 22 walki, cztery przegrał i dwie zremisował. Kołodziej stwierdził niedawno, że ewentualna wygrana z Corą sprawi, iż będzie bardzo blisko walki o pas. Już teraz jest bardzo wysoko w rankingach prestiżowych federacji.
NASTEPNY POLSKI CRUISER DO CIĘŻKIEJ? >>
- W tej chwili obstawiamy federacje WBA i WBC, z naciskiem na tę pierwszą. W drugiej mistrzem jest Krzysiek, więc gdyby Paweł zdobył pas, moglibyśmy pomyśleć o walce unifikacyjnej między nimi. Nigdy czegoś takiego nie robiliśmy - przyznaje Wasilewski. Plany podboju wagi junior ciężkiej mogą jednak zostać zastopowane na dłużej za sprawą przeciągających się rozmów o turnieju Super Six. Z drugiej strony - jeżeli do takich zawodów dojdzie, wszyscy mistrzowie będą zajęci przez wiele miesięcy. - Jeśli tak się stanie, nie wykluczam, że przeniesiemy Pawła do wagi ciężkiej. Byłby w tej kategorii bardzo ciekawą postacią - zapowiada Wasilewski.
Wysoko notowany w światowych rankingach (WBC #5, WBA #8, IBF #6, WBO #11) Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO), 5 marca zmierzy się z Felixem Cory Jr (22-4-2, 12 KO), który w ostatnim pojedynku przegrał z Enadem Liciną w oficjalnym eliminatorze federacji IBF.
- To nazwisko przewijało się już podczas naszego zgrupowania w Zakopanem, ale nastawiałem się na leworęcznego, sparuję z mańkutami, bo jak wiadomo miałem walczyć ze Stevem Herelisem. Jeśli wygram z Corą, będę bardzo blisko walki o mistrzostwo świata WBA. Cora zadaje dużo ciosów, potrafi boksować zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Ma niebezpieczną prawą rękę. To światowa czołówka wagi junior ciężkiej - nie ma wątpliwości pięściarz.
Receptą na Corę ma być bardzo uważny boks, obijanie rywala lewą ręką i kontry prawą. Operowana prawa ręka może i nie wygląda superestetycznie, ale bokser nie czuje już żadnego bólu przy zadawaniu ciosów. Kołodziej coraz mocniej trenuje. Ze swoim sparingpartnerem Krzysztofem Głowackim w ubiegłym tygodniu walczył po osiem rund. Kolejnym etapem będą dziesięciorundówki, a w przyszłym tygodniu walki w pełnym wymiarze 12 rund.
- Myślę, że na 5 marca będę optymalnie przygotowany i przed swoją publicznością pokażę wszystkie swoje umiejętności - dodaje bokser.
Andrzej Wasilewski poinformował, że prowadzone są negocjacje w sprawie ściągnięcia do Polski czołowego pięściarza kategorii junior ciężkiej, Felixa Cory Jr (22-4-2, 12 KO), który w ostatnim pojedynku przegrał z Enadem Liciną w oficjalnym eliminatorze federacji IBF.
Doświadczony Amerykanin miałby skrzyżować rękawice z Pawłem Kołodziejem (27-0, 16 KO) w głównej walce wieczoru gali "Wojak Boxing Night" w Krynicy, zaplanowanej na 5 marca.
Miejmy nadzieję, że Cora rzeczywiście dojedzie, bo Paweł zasługuje już na poważne wyzwania...
Czołowy polski cruiser Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO), który przymierzany jest przez swoją grupę KnockOut Promotions do walki o mistrzostwo świata (WBC #5, WBA #8, IBF #6, WBO #11), nie wyklucza, że pójdzie śladami Tomasza Adamka (43-1, 28 KO), i w niedalekiej przyszłości przeniesie się kategorię wyżej, do dywizji królewskiej.
- Nie ukrywam, że być może w przyszłości zaboksuję w wadze ciężkiej. Ostatnimi czasy, mam coraz częściej problemy ze zrobieniem wagi, muszę teraz schodzić nawet 8-10 kilogramów w dół przed pojedynkami. Dlatego też niewykluczone, że za jakiś czas przejdę kategorię wyżej, do dywizji królewskiej - zadeklarował bokser z Krynicy.
Tymczasem Paweł już 5 marca na gali Wojak Boxing Night w Krynicy powalczy o pasy WBC Baltic i WBA International w kategorii cruiser, z nie ustalonym jeszcze przeciwnikiem.
- Bardzo się cieszę, że znów będę mógł się zaprezentować przed krynicką publicznością. Gdy walczę w Polsce, moi lokalni kibice nie mogą mnie na żywo oglądnąć, teraz wśród kibiców będzie mnóstwo moich przyjaciół i rodzina. Nie mogę się już doczekać walki - powiedział Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO), który już 5 marca na gali Wojak Boxing Night w Krynicy powalczy o pasy WBC Baltic i WBA International w kategorii cruiser.
- Wróciliśmy z obozu z Zakopanego, trenowaliśmy tam bardzo ciężko nad kondycją. Teraz wracam do Warszawy, gdzie rozpoczynam 3 tygodniowe sparingi, ostatni tydzień będzie luźniejszy, będę się szykował wtedy mentalnie do walki - zapowiedział kryniczanin.
- Zakładam, że wygram najbliższy pojedynek, mimo iż nie znam jeszcze rywala. Po tej walce, jestem w takim punkcie swojej kariery, że oczekuję dostać szybko bardzo poważny pojedynek z dużym nazwiskiem. Mam na myśli kogoś takiego jak Marco Huck, Yoan Pablo Hernandez, Aleksander Frenkel, Steve Cunningham czy Steve Herelius. Jestem w takim momencie kariery, że jestem gotów postawić wszystko na jedną szalę, czuję się gotowy - zadeklarował Kołodziej.
Od 1 lutego ruszyła przedsprzedaż biletów na galę Wojak Boxing Night w Krynicy, podczas której Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO) będzie walczył o pasy WBA International i WBC Baltic. Bilety można zamówić poprzez system internetowy firmy Eventim, będą również dostępne w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Krynicy-Zdroju, kinie Jaworzyna, cukierni Lilianka i sklepach sportowych w Muszynie i Nowym Sączu. Przeciwnik wysoko notowanego we wszystkich federacjach Polaka (WBC #5, WBA #8, IBF #6, WBO #11) nie jest jeszcze znany, wyznaczy go organizacja WBA. Paweł w Krynicy Zdrój boksował pół roku temu, kiedy to w ostatniej rundzie znokautował Francuza Parfaita Amougui Amougou (10-3-1, 9 KO). Ceny biletów będą niższe niż podczas poprzedniej krynickiej gali, najtańsze będą w cenie 30 zł, najdroższe w cenie 300 zł.
- Za namową burmistrza Dariusza Reśki postanowiliśmy obniżyć nieco ceny biletów. Ceny wejściówek zaczynają się od 30 zł, a kończą na biletach VIP w cenie 300 zł. Decyzja, aby znów zorganizować walkę w Krynicy była szybka, a to za sprawą prosportowego nastawienia burmistrza - powiedział Piotr Werner.
Oprócz Kołodzieja na gali wystąpią również Rafał Jackiewicz (37-9-1, 18 KO), Andrzej Wawrzyk (20-0, 10 KO), Krzysztof Bienias (41-4, 16 KO) i Maciej Miszkiń (12-0, 3 KO). Zapowiadany jest również występ Dawida Kosteckiego (35-1, 24 KO), jego obecność w ringu zależy jednak od decyzji federacji WBC.
Czołowy polski cruiser Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO) swój kolejny pojedynek stoczy 5 marca na gali Wojak Boxing Night w rodzinnej Krynicy. Stawką walki wieczoru będą pasy WBA International i WBC Baltic. Przeciwnik wysoko notowanego we wszystkich federacjach Polaka (WBC #5, WBA #8, IBF #6, WBO #11) nie jest jeszcze znany. Paweł w Krynicy Zdrój boksował pół roku temu, pokonał w ostatniej rundzie znokautował Francuza Parfaita Amougui Amougou (10-3-1, 9 KO).
Oprócz Kołodzieja na gali wystąpią również Dawid Kostecki (35-1, 24 KO), Rafał Jackiewicz (37-9-1, 18 KO), Andrzej Wawrzyk (20-0, 10 KO), Krzysztof Bienias (41-4, 16 KO) i Maciej Miszkiń (12-0, 3 KO). Obecnie pięściarze grupy Knockout Promotions przygotowują się na obozie w Zakopanem.
Kilka dni temu informowaliśmy, że tymczasowy mistrz świata organizacji WBA wagi junior ciężkiej Steve Herelius (21-1-1, 12 KO) nie zawalczył z naszym Pawłem Kołodziejem (27-0, 16 KO), stanie natomiast do walki z obowiązkowym pretendentem Yoanem Pablo Hernandezem (23-1, 12 KO). Do mistrzowskiej walki dojdzie 12 lutego w Mulheim.
Gdy informacja o walce Herelius-Hernandez pojawiła się na wielu zagranicznych portalach, szef grupy Knockout Promotions nadal utrzymywał, że jest szansa na walkę Kołodziej-Herelius, ponieważ w grudniu zeszłego roku otrzymał on zgodę na pojedynek Herelius-Kołodziej, potwierdzoną przez promotora Sebastiena Acariesa. Do sformalizowania umowy jednak nie doszło, a Andrzej Wasilewski potwierdził, że walki Herelius-Kołodziej nie będzie.
Andrzej Wasilewski nosi się z zamiarem pozwania obozu Heleriusa o odzkodowanie za zerwanie wcześniejszych ustaleń, i podpisanie kontraktu na walkę z pięściarzem z grupy Sauerland Event.
43-letni John McClain (25-9-2, 17 KO) przed walką z Pawłem Kołodziejem (27-0, 16 KO) odgrażał się, że Polaka spotka podobny los jak Przemysława Saletę, którego w 1994 roku Amerykanin znokautował w 1. rundzie walki. Jak mieliśmy się okazję przekonać, z dawnej siły McClaina nie zostało wiele. 30-letni Kołodziej odniósł gładkie zwycięstwo, nokautując przeciwnika już w 3. rundzie podczas walki wieczoru gali Wojak Boxing Night w Nysie.
Pierwsza runda pojedynku nie zapowiadała tak szybkiego zakończenia. Pięściarze wzajemnie czarowali się, zadając bardzo mało ciosów. W drugiej odsłonie przewaga „Harnasia” zaczęła się powoli uwidaczniać, do tego stopnia, że w przerwie przed trzecią rundą szkoleniowiec Kołodzieja Fiodor Łapin stwierdził: „McClain nie ma nic, poza tym, że bajeruje”. Kołodziej wiedział już najwyraźniej, że rywal wielkiej krzywdy mu nie zrobi, więc od początku trzeciego starcia zaatakował agresywnie i niedługo później McClain poleciał na deski po długim lewym prostym. Amerykanin chyba sam nie mógł uwierzyć w to, że sędzia ringowy Mirosław Brózio postanowił nie przerywać walki i wkrótce ponownie znalazł się na macie, bardziej po zderzeniu z Kołodziejem, niż po ciosie Polaka. Egzekucja została odroczona tylko na kilkadziesiąt sekund. Po serii dość chaotycznych uderzeń Kołodzieja, 43-latek ponownie zapoznał się z deskami i nie próbował już z nich się podnieść.
Pochodzący z Krynicy pięściarz odniósł 27. zawodowe zwycięstwo, za które odebrał pas WBC Baltic w kategorii junior ciężkiej. Niewykluczone, że już w 2011 roku wysoko notowany w rankingach czołowych federacji Kołodziej powalczy o kolejne trofeum, tym razem pas światowej organizacji.
Ringowy weteran z USA John McClain będzie rywalem Pawła Kołodzieja w walce wieczoru gali "Wojak Boxing Night" zaplanowanej na 20 listopada w Nysie. Stawką pojedynku będzie należący do Polaka mistrzowski pas federacji WBF wagi junior ciężkiej. Na tą emocjonującą walkę zaprasza Wojak – piwo nieodłącznie związane ze światem męskich wartości..
McClain, który podczas najbliższej gali z cyklu „Wojak Boxing Night” będzie przeciwnikiem Kołodzieja, w 1994 roku już w pierwszej rundzie znokautował Przemysława Saletę. Rok wcześniej, również w pierwszej rundzie, zastopował późniejszego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrza świata kategorii półciężkiej Norwega Ole Klementsena. A zatem może się pochwalić interesującym ringowym dorobkiem.
W 1999 roku boksujący pod pseudonimem "Yahya" Amerykanin rozpoczął współpracę w roli trenera z córką legendarnego Muhammada Ali - Lailą, z którą w 2000 roku wziął ślub. W swoim ostatnim ringowym występie, w kwietniu tego roku, McClain przegrał na punkty walkę o pas czempiona Ameryki Północnej (NABF) z niedawnym rywalem Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka - Jasonem Robinsonem.
20 listopada na gali Wojak Boxing Night w Nysie w walce wieczoru Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO) będzie bronił tytułu mistrza świata WBF kategorii junior ciężkiej. Rywalem 30-letniego Polaka będzie wiekowy, bo aż 43-letni John McClain (25-8-2, 17 KO). Amerykanin swoją ostatnią walkę przegrał w kwietniu z Jasonem Robinsonem, z którym niedawno wygrał Krzysztof Włodarczyk w swojej pierwszej obronie pasa mistrza świata WBC. W swoim rekordzie McClain ma w 1994r nokaut w pierwszej rundzie w walce z Przemysławem Saletą.
Na gali w Nysie na ring powróci również Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO), dla którego będzie to pierwsza walka po nieudanym pojedynku o mistrzostwo świata federacji IBF wagi półśredniej z Janem Zaveckiem.
Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO), wysoko notowany przez wszystkie najważniejsze bokserskie federacje, rozpoczął cykl treningowy, a tym samym przygotowania do kolejnej walki.
W ostatnich dniach, pięściarz z Krynicy przeszedł w Instytucie Sportu w Warszawie szereg badań lekarskich. Ich wyniki pozwolą na odpowiednie dopasowanie cyklu treningowego. Swój ostatni pojedynek Kołodziej stoczył w czerwcu, w rodzinnej Krynicy Zdrój, kiedy to wygrał na punkty po 12. rundach z Francuzem Parfait Amougui Amougou (8-3-1, 7 KO).
Po trzech pierwszych rundach wydawało się, że Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO) gładko rozprawi się z Parfaitem Amougui Amougou (8-3-1, 7 KO). Przepuszczał jego obszernie bite sierpy i ładnie kontrował, a w narożniku Fiodor Łapin prorokował, iż urodzony w Kamerunie rywal straci w końcu siły. Amougou okazał się jednak wyjątkowo ambitnym zawodnikiem i do ostatniej sekundy starał się zaskoczyć Polaka mocnym ciosem.
Paweł cały czas kontrolował poczynania na ringu, ale w dziesiątym i jedenastym starciu dopadł go widoczny kryzys i nawet na chwilę oddał inicjatywę przeciwnikowi. Złapał na szczęście "drugi oddech" i wyszedł na ostatnią odsłonę niezwykle zmotywowany. Parfait również dał z siebie wszystko, a obaj bokserzy wydawali się walczyć bardziej na ambicji. Kołodziej zachował jednak zimną krew do końca i gdy w pewnym momencie Kameruńczyk się zagapił, "Harnaś" wystrzelił po lewym prostym długim prawym, po którym rywal ledwo co ustał na nogach. Kołodziej wyczuł swoją szansę, doskoczył do zranionej ofiary i prawym krzyżowym przewrócił w końcu dzielnego i twardego przeciwnika. Sędzia bez liczenia poddał Amougou, ogłaszając zwycięstwo Pawła na sekundy przed końcem pojedynku.
Nie Santander Silgado (18-0, 16 KO) i nie Nicholas Iannuzzi (15-1, 9 KO), który miał go zastąpić, a przymierzany swego czasu do Łukasza Janika Francuz Parfait Amougui Amougou (8-2-1, 7 KO) będzie rywalem Pawła Kołodzieja (25-0, 14 KO) w sobotę wieczorem podczas gali "Wojak Boxing Night" w Krynicy Zdrój.
Co prawda jest to już trzecia zmiana przeciwnika w krótkim okresie, ale oglądając kilka pojedynków Francuza można śmiało założyć, że tanio skóry nie sprzeda...
Nie Santander Silgado (18-0, 16 KO) jak pierwotnie anonsowano, a Nicholas Iannuzzi (15-1, 9 KO) będzie rywalem naszego Pawła Kołodzieja (25-0, 14 KO) podczas gali w Krynicy Zdrój, 12. czerwca.
34-letni Amerykanin jedyną porażkę poniosł z rąk Harveya Jolly, który niedawno sprawił sporo problemów innemu Polakowi, Andrzejowi Wawrzykowi.
Zapraszamy wywiad z Pawłem Kołodziejem (25-0, 14 KO), który w walce wieczoru na gali "Wojak Boxing Night" zdobył pas WBF wagi junior ciężkiej. Paweł pokonał Marka Krence (24-7, 6 KO) przez nokaut w trzeciej rundzie.

Paweł Kołodziej (25-0, 14 KO) świętujący efektowne zwycięstwo nad Markiem Krencem (24-7, 6 KO) podczas wczorajszej gali w Strzelcach Opolskich.
34-letni Mark Krence (24-6, 6 KO), nazywany na Wyspach "Rzeźnikiem z Chesterfield", zapisał się w tamtejszych annałach zawodowego boksu pokonaniem 6 lat temu na punkty, po 10-rundowym boju, Johna McDermotta i zdobyciem tytułu mistrza Wielkiej Brytanii wszechwag. Tak więc był posiadaczem tzw. Lonsdale Belt – najstarszego pasa mistrzowskiego we współczesnym boksie, przyznawanego od 1909 r. mistrzom Wielkiej Brytanii.
Jest jeszcze jeden epizod, jakim Krence zasłużył sobie absolutnie na etykietkę twardziela. Otóż w 2002 r. podjął rękawicę rzucona mu przez Audleya Harrisona i organizatorów gali zaledwie na 3 dni (!) przed terminem pojedynku i mimo iż poległ wówczas na punkty po 6 rundach, zostawił po sobie dobre wrażenie.
Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) zmieścił się w wymaganym limicie kategorii półśredniej, ale jego rywal - Turgay Uzun (31-12-2, 19 KO), musi zbić jeszcze kilogram nadwagi. Warto też zaznaczyć, że w ostatnim momencie Sławek Ziemlewicz poznał nowego rywala, który nie zdążył dojechać na oficjalną ceremonię i zostanie zważony później. Oto pozostałe wyniki uzyskane na skali:
Pawel Kołodziej (90,6) vs Mark Krence (90,1); Andrzej Wawrzyk (104,1) vs Lee Swaby (102,6); Maciej Miszkiń (80,4) vs Marko Angermann (80,2); Sławomir Ziemlewicz (67,5) vs Zsolt Botos (nie ważony)
Pas federacji WBF, a nie jak pierwotnie planowano IBC, będzie stawką sobotniego pojedynku Pawła Kołodzieja (23-0, 12 KO) z Markiem Krence (24-6, 6 KO), do którego dojdzie na gali "Wojak Boxing Night" w Strzelcach Opolskich.
"WBF jest federacją bardziej aktywną i dynamiczną niż IBC, więc gdy tylko nadarzyła się okazja walki o jej trofeum mistrzowskie, bez chwili zastanowienia postanowiliśmy z niej skorzystać" - komentuje promotor boksera z Krynicy Andrzej Wasilewski.
Startujący w kategorii junior ciężkiej Paweł Kołodziej, którego nazwisko znalazło się w sporządzonym ostatnio przez prestiżowy magazyn „The Ring” zestawieniu najciekawiej zapowiadających się pięściarzy globu, jest aktualnie notowany w czołowej piętnastce rankingów federacji WBC (#8), WBA (#13) i IBF (#15).
Anglik Mark Krence będzie rywalem Pawła Kołodzieja w walce wieczoru zaplanowanej na 20 marca gali „Wojak Boxing Night” w Strzelcach Opolskich. Stawką pojedynku jest należący do Polaka tytuł mistrzowski federacji IBC w kategorii junior ciężkiej.
Mierzący 196 cm 33-letni pięściarz z Wysp w swojej dotychczasowej karierze boksował przede wszystkim w wadze ciężkiej, gdzie miał okazję krzyżować rękawice z takimi zawodnikami jak Rusłan Czagajew, Matt Skelton czy Audley Harrison. W swoim rekordzie występujący pod ringowym pseudonimem „Rzeźnik” Krence ma wygrane między innymi nad Johnem McDermottem i znanym polskim kibicom z 10-rundowej potyczki z Albertem Sosnowskim Colinem Kenną.
Lubos Suda (22-4-1, 15 KO) jest kolejnym kandydatem na rywala dla Pawła Kołodzieja (23-0, 12 KO), który w walce wieczoru zaplanowanej na 20 marca w Strzelcach Opolskich gali "Wojak Boxing Night" bronić ma pasa IBC wagi junior ciężkiej.
33-letni pięściarz z Czech sprawił w minioną sobotę małą niespodziankę, nokautując w 11. rundzie pojedynku o wakujące mistrzostwo Unii Europejskiej byłego pretendenta do tytułu EBU Geoffrey’a Batello.
20 marca w Strzelcach Opolskich odbędzie się kolejna gala z cyklu "Wojak Boxing Night". W pojedynku wieczoru pasa IBC kategorii junior ciężkiej bronić będzie Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO). Póki co nazwisko rywala pięściarza z Krynicy nie jest znane. Ofertę walki złożono Wojciechowi Bartnikowi, jednak ostatni polski medalista olimpijski w boksie propozycji nie przyjął.
PAWEŁ KOŁODZIEJ: SERWIS SPECJALNY >>
W Strzelcach Opolskich zaprezentują się także: młodzieżowy mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBC Andrzej Wawrzyk (17-0, 10 KO), oficjalny pretendent do pasa IBF kategorii półśredniej Rafał Jackiewicz (35-8-1, 18 KO) oraz półciężki Maciej Miszkiń (5-0, 2 KO).
Paweł Kołodziej (24-0, 13 KO) został nominowany w plebiscycie na "Najpopularniejszego Sportowca Sądecczyzny Roku 2009".
PAWEŁ KOŁODZIEJ: SERWIS SPECJALNY >>
Głos na czołowego polskiego junior ciężkiego ddać można na stronie plebiscyt.sport-ns.pl.
W minionym roku Paweł Kołodziej stoczył dwa pojedynki, pokonując kolejno Romana Kracika i Roba Calloway’a. Prestiżowy magazyn "The Ring" wyróżnił go jako jednego z najbardziej obiecujących zawodników w swojej kategorii wagowej.

Paweł Kołodziej po raz pierwszy rzuca na deski Roba Calloway'a w pojedynku wieczoru gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi.
Po najlepszej walce w karierze Paweł Kołodziej (24-0, 13 KO) pokonał przez poddanie Roba Calloway'a (70-11-2, 57 KO).
Polak posłał znanego i cenionego rywala na deski w rundzie pierwszej, trzeciej oraz dwukrotnie w piątej i po gongu kończącym szóste starcie narożnik Amerykanina poddał go.
- Calloway mówi, że mnie znokautuje? Grubo się myli i jutro się o tym przekona - tak na zapowiedzi swojego amerykańskiego rywala zareagował Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO), który w walce wieczoru piątkowej gali "Wojak Boxing Night" bronił będzie pasa IBC wagi junior ciężkiej w starciu z Robem Calloway'em (70-10-2, 57 KO).
Podczas dzisiejszego oficjalnego ważenia pomiędzy Kołodziejem a Calloway'em doszło do niemiłej sytuacji, gdy Amerykanin odmówił podania Polakowi ręki.
- To chyba były jakieś jego aktorskie sztuczki, bo jeszcze wczoraj normalnie sie z nami witał - skomentował zachowanie Calloway'a pięściarz z Krynicy.
Mający w swoim rekordzie aż 57 nokautów w 70 wygranych walkach Rob Calloway (70-10-2, 57 KO), który podczas piątkowej gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi zmierzy się z mistrzem federacji IBC kategorii junior ciężkiej Pawłem Kołodziejem (23-0, 12 KO), nie przyjechał do Polski, by tanio sprzedać skórę. - Znokautuję Kołodzieja, a potem mam nadzieję zaboksować z Tomaszem Adamkiem - zapowiada w rozmowie z BOKSER.ORG Amerykanin.
- Widziałem walki Kołodzieja na wideo, to dobry, ułożony technicznie zawodnik, boksuje na dystans, wykorzystując niezły lewy prosty i dobrze porusza się w ringu - komplementuje swojego polskiego rywala 40-letni pięściarz z Kansas, ale zaraz dodaje: - Spróbuję wybić go z rytmu i od samego początku ruszę do ostrego ataku. Znokautuję waszego boksera.
18 grudnia w walce wieczoru "Wojak Boxing Night" w Łodzi Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO) bronił będzie pasa IBC kategorii junior ciężkiej w starciu z rutynowanym Amerykaninem Robem Calloway’em (70-10-2, 57 KO). Trener Fiodor Łapin jest zadowolony z takiego doboru rywala dla swojego podopiecznego.
- Z pewnością będzie to najlepszy zawodnik w dotychczasowej karierze Pawła. Chcieliśmy dla niego pięściarza doświadczonego, z nazwiskiem. Wiadomo, że nie jest to top-10, ale jest niebezpieczny dla każdego - mówi szkoleniowiec grupy Bullit KnockOut Promtoions. - Calloway ma na koncie walki ze światową czołówką, występował nawet w wadze ciężkiej. To będzie dobry sprawdzian dla Pawła.
Już tylko pięć dni pozostało do zaplanowanej na 18 grudnia na gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi, podczas której Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO) przejdzie najtrudniejszy test w swojej karierze, krzyżując rękawice z doświadczonym Amerykaninem Robem Calloway'em (70-10-2, 57 KO). Zapraszamy do wysłuchania czwartkowego wywiadu z posiadaczem tytułu IBC w kategorii junior ciężikiej.
Już 18 grudnia na gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi posiadacz tytułu IBC kategorii junior ciężkiej Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO) przejdzie najtrudniejszy test w swojej karierze, krzyżując rękawice z doświadczonym Amerykaninem Robem Calloway'em (70-10-2, 57 KO). - Bardzo się cieszę, że rywal będzie wymagający - mówi w wywiadzie dla BOKSER.ORG pięściarz Bullit KnockOut Promotions.
- Uważam, że jestem gotów na poważne wyzwania. Po to teraz trenuję.- mówi w wywiadzie dla BOSKER.ORG Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO). Zapraszamy do lektury rozmowy z zawodnikiem Bullit KnockOut Promotions, posiadaczem pasa IBC wagi junior ciężkiej.
- Rok temu latem byłeś bardzo blisko walki o tytuł mistrza świata federacji WBO z Enzo Maccarinellim. Niestety nie udało się do niej doprowadzić, a z Walijczykiem ostatecznie zmierzył się Ola Afolabi. Wtedy Maccarinelli wydawał się być zawodnikiem bardzo mocnym, ale kolejne walki pokazały, że nie taki "Macca" straszny jak go malują. Nie szkoda ci tamtej okazji?
Paweł Kołodziej: No jasne, że szkoda. Czas pokazał, że uciekła duża szansa. Maccarinelli okazał się nie takim zawodnikiem, jak wyobrażano sobie że jest, przede wszystkim nie tak twardym. Była spora szansa by go pokonać i żałuję, że nie udało się doprowadzić do tej walki. Uciekła mi duża szansa na zawalczenie o pas prestiżowej organizacji.
- Czas pokazał, że uciekła duża szansa. Maccarinelli okazał się nie takim zawodnikiem, jak wyobrażaliśmy sobie że jest.- mówi w wywiadzie dla BOKSER.ORG Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO), który latem zeszłego roku był bardzo bliski walki z o pas WBO z walijskim junior ciężkim.
Rozmowa z Pawłem Kołodziejem już wkrótce…
W historii każdego boksera jest walka, która stanowi przełom w jego karierze. Kto wie, czy taką walką nie stoczył właśnie Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO), który pokonał przed chwilą na punkty groźnego Romana Kracika (29-2-1, 17 KO). Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Polakiem w stosunku 118-111 i dwukrotnie 118-110, dzięki czemu zdobył on wakujący pas federacji IBC kategorii junior-ciężkiej.
Przy wzroście 195 cm Paweł Kołodziej (22-0, 12 KO) jest jednym z najwyższych polskich zawodowych pięściarzy. Jest również jednym z niewielu, którzy mogą pochwalić się dyplomem wyższej uczelni. Już w najbliższą sobotę notowany w czołowej piętnastce rankingów WBC i WBA junior ciężki Bullit KnockOut Promotions zmierzy się na gali "Wojak Boxing Night" w Rudzie Śląskiej w pojedynku o pas IBC z Czechem Romanem Kracikiem (29-1-1, 17 KO). O tym, czy tytuł magistra przeszkadza mu w boksowaniu i z kim stoczył najcięższe osiem rund w swojej karierze, Paweł Kołodziej mówi w wywiadzie dla BOKSER.ORG.
Michał Koper: Paweł, masz znakomite warunki fizyczne, mógłbyś grać w koszykówkę, siatkówkę. Jak to się stało, że trafiłeś na ring?
Paweł Kołodziej: Moja przygoda ze sportami walki zaczęła się od kickboxingu w moim rodzinnym mieście Krynicy Zdroju. Później przeniosłem się na studia do Poznania i tam również trenowałem kickboxing. Jako kickbokser cztery razy z rzędu byłem mistrzem Polski w full kontakcie i czterokrotnie sięgałem również po Puchar Polski. Potem kilka razy wyjeżdżałem na sparingi do grupy Universum. Spodobałem się im i chcieli podpisać ze mną kontrakt. Jednak w tym samym czasie rozmawiałem już z panem Andrzejem Wasilewskim o boksowaniu w Polsce. I w takich okolicznościach ostatecznie trafiłem do KnockOutu.
Nie udał się rewanż Laszlo Hubertowi (18-3, 9 KO) nad naszym Pawłem Kołodziejem (22-0, 12 KO). Sukcesem Węgra niech będzie fakt, iż tym razem dotrwał do ostatniego gongu. Kołodziej (WBC 10, WBA 14, WBO 14) dominował w każdej z ośmiu rund, ale poza czwartm starciem, kiedy zamroczył rywala lewym sierpowym, nie potrafił poważniej zagrozić nastawionemu wybitnie defewnsywnie Hubertowi.