25-letni Łukasz Janik (22-1, 13 KO) po raz ostatni walczył w kwietniu na gali w Bydgoszczy. Na dzień dzisiejszy wciąż nie wiadomo, czy i kiedy pięściarz z Jeleniej Góry wróci na ring. Tymczasem zaangażował się w organizację Moto Woman's Cup, pierwszej edycji kartingowego pucharu kobiet, który odbędzie się w sobotę, 5 listopada br. w Konstancinie.
Wypełnia się karta na walk na galę Kliczko-Adamek, która odbędzie się 10 września na wrocławskim stadionie. Od dłuższego czasu spekulowano, który z polskich pięściarzy promowanych przez dzisiejszego jubilata Andrzeja Wasilewskiego, spotka się w ringu z groźnym Ola Afolabim (17-2-3, 8 KO). W grę wchodzili dwaj "cruiserzy" z grupy 12roundKP, Paweł Kołodziej i Łukasz Janik (22-1, 13 KO) i właśnie ten drugi skrzyżuje rękawice z Anglikiem.
Walka odbędzie się na dystansie 12 rund, a jej stawką będzie posiadany przez Afolabiego pas WBO Inter-Continental. Nie wiadomo czy Janik położy na szali także posiadany przez siebie pas WBC Baltic Silver. Dla pięściarza z Jeleniej Góry będzie to najtrudniejsza walka w dotychczasowej karierze od czasu cięzkiej porażki z Mateuszem Masternakiem dwa lata temu.
Jak podał obóz Andrzeja Wasilewskiego, najbliższym rywalem Łukasza Janika (22-1, 13 KO) będzie DeAndrey Abron (15-8, 10 KO). Do spotkania obu pięściarzy dojdzie 11 czerwca w Ełku podczas kolejnej gali z cyklu "Wojak Boxing Night".
Co prawda Amerykanin w swojej karierze dostąpił zaszczytu boksowania o tytuł mistrz świata (porażka z Zsoltem Erdei'em wysoko na punkty przyp. Redakcja), ale ostatnio notuje fatalną passę, przegrywając ostatnie siedem pojedynków. Mimo wszystko powinien być dla boksera z Jeleniej Góry wymagającym rywalem...
Okrągła liczba 20. polskich pięściarzy - to bilans najnowszego rankingu federacji WBC. Najwyżej w zestawieniu jest pierwszy na liście wagi ciężkiej Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który już 10 września we Wrocławiu rzuci wyzwanie mistrzowi - Witalijowi Kliczce. Awans o jedno oczko zanotował Mariusz Wach (24-0, 12 KO), który podobnie jak "Góral" rozwija swoją karierę za oceanem. "Polski olbrzym" przesunął się na czternaste miejsce. Dokładnie dziesięć pozycji niżej widnieje nazwisko Andrzeja Wawrzyka (21-0, 10 KO), a Albert Sosnowski (46-4-1, 28 KO), który niedawno po dobrej walce musiał uznać wyższość Aleksandra Dimitrenki (nr 6), teraz niestety jest dopiero 35.
Również tłoczno jest w dywizji junior ciężkiej, czy też jak kto woli cruiser. Już na szóste miejsce awansował Tomasz Hutkowski (20-0-2, 14 KO), a zaraz za jego plecami znajduje się jego klubowy kolega, Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO). Ironią za to wydaje się fakt, że w tym zestawieniu Łukasz Janik (22-1, 13 KO) wyprzedził swojego jedynego pogromcę, Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO). Janik jest obecnie jedenasty, a "Master" rozstawiony tuż za nim.
Bardzo wysoko stoją akcje Dawida Kosteckiego (36-1, 24 KO) w wadze półciężkiej. Pięściarz z Rzeszowa pozostał na drugim miejscu i wydaje się, że jest już tylko o krok od walki o mistrzostwo świata, a przed nim WBC klasyfikuje tylko sławnego Chada Dawsona. To jeszcze nie koniec z tą dywizją, bo dwunasty jest Paweł Głażewski (15-0, 4 KO), a 21. kolejny zawodnik boksujący i zamieszkały w USA, Andrzej Fonfara (17-2, 8 KO), który w następny piątek zmierzy się z groźnym Anthony Russellem. Stawkę uzupełnia 28. Grzegorz Soszyński (20-1-1, 10 KO) oraz 30. Aleksy Kuziemski (21-2, 5 KO).
Przejdźmy do kategorii super średniej. Tutaj na szesnastym miejscu plasuje się aktualny mistrz Europy, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), a 35. pozycja przypadła Przemkowi Majewskiemu (16-0, 11 KO), choć ten ostatnio tak naprawdę zbił zbędne kilogramy i zszedł do niższego limitu.
W wadze średniej bardzo efektowne zwycięstwo w "Paszczy lwa" zagwarantowało Grzegorzowi Proksie (24-0, 17 KO) ogromny awans na szesnaste miejsce. Na 38. pozycji sklasyfikowano następnego naszego rodaka, Daniela Urbańskiego (20-5-3, 5 KO).
W dywizji junior średniej znalazło się miejsce dla dwóch Polaków. Dziewiąty jest Damian Jonak (29-0-1, 19 KO), a jedenasty Paweł Wolak (29-1, 19 KO).
Ostatnim Polakiem na listach WBC jest były mistrz Europy - Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), który zamyka drugą dziesiątkę kategorii półśredniej.
Łukasz Janik (22-1, 13 KO) dziś odniósł kolejne cenne zwycięstwo nokautując już w drugiej rundzie Cristiana Dolzanelliego (16-2-1, 10 KO). Jak widać Janik wygląda coraz lepiej od przegranej z Mateuszem Masternakiem i miejmy nadzieję, już niedługo dostanie bardziej wymagającego rywala.
Po blisko półrocznej przerwie pomiędzy liny powróci piętnasty w rankingu IBF i dwunasty według WBC bokser wagi junior ciężkie - Łukasz Janik (21-1, 12 KO). Pięściarz z Jeleniej Góry zaboksuje 2 kwietnia w Bydgoszczy podczas gali "Włodarczyk - Palacios".
Rywalem Janika będzie Włoch Cristian Dolzanelli (16-2-1, 10 KO), a stawką ich potyczki 10. rundowej "srebrny" pas WBC Baltic.
Łukasz Janik (21-1, 12 KO) zadebiutował w czołowej piętnastce najnowszego rankingu federacji IBF. Oznacza to tyle, że w zyskał status pretendenta do tytułu mistrza świata i teoretycznie w każdej chwili może dostać propozycję walki z championem, a tym w organizacji IBF jest dobrze znany polskim kibicom Steve Cunningham (23-2, 12 KO). Pięściarz z Jeleniej Góry w ostatnim występie znokautował już w pierwszej rundzie groźnego Prince'a Anthony Ikeji.
Standardowo najwyżej stoją akcje Tomasza Adamka (43-1, 28 KO). Co prawda "Góral" jest dopiero trzeci, ale dwie pierwsze pozycję są nieobstawione i nasz jedyny przedstawiciel w wadze ciężkiej tak naprawdę przewodzi stawce challengerów.
W kategorii junior ciężkiej poza wspomnianym już Janikiem widnieją nazwiska jeszcze dwóch Polaków. Mateusz Masternak (21-0, 15 KO), który notabene jako jedyny dotąd pokonał Janika, okupuje trzynastą lokatę, a Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO) jest szósty.
W dywizji półciężkiej wysokie, piąte miejsce, stało się udziałem popularnego "Cygana", czyli po prostu Dawida Kosteckiego (35-1, 24 KO). Piętnasty w tej stawce jest Aleksy Kuziemski (20-2, 5 KO).
Dziesiąty w wadze junior średniej jest zamieszkały na stałe w USA Paweł Wolak (28-1, 18 KO), który już 12 marca stoczy pojedynek z byłym mistrzem świata, cenionym w świecie boksu Yuri Foremanem.
Ostatnim naszym rodakiem w styczniowym rankingu IBF jest były mistrz Europy kategorii półśredniej, Rafał Jackiewicz (37-9-1, 18 KO), który przecież we wrześniu przeprowadził nieudany atak na pas mistrza świata tej federacji, przegrywając w rewanżu z Janem Zaveckiem.
Łukasz Janik (21-1, 12 KO) dopiął swego. Bokser postanowił zebrać pieniądze na pompy insulinowe dla chorych na cukrzycę dzieci i jego akcja zakończyła się pełnym powodzeniem.
- Zorganizowałem w Jeleniej Górze galę sportów walki, z której dochód wyniósł ponad 60 tys. zł. Zakupiliśmy za te pieniądze 8 pomp insulinowych. Cieszę się i mam ogromną satysfakcję, że pomogłem dzieciom w potrzebie - mówi Janik.
10 grudnia w Hali Widowiskowo-Sportowej przy ulicy Złotniczej 12 w Jeleniej Górze odbędzie się Wielka Gala Sztuk Walki, która będzie jednocześnie akcją charytatywną, z której dochód przeznaczony zostanie na zakup pomp insulinowych dla dzieci chorych na cukrzycę. W akcję bardzo zaangażował się Łukasz Janik, który jest jednym z organizatorów całej imprezy wspólnie ze Stowarzyszeniem Power Boks-Jelenia Góra. W programie 6 walk oraz koncerty irlandzkiego zespołu Mesner oraz warszawskiego rapera "Fu". Podczas gali, zlicytowana zostanie działka budowlana, a dochód z licytacji w całości zasili cel, na który zbierane będą pieniądze.
Już w 25. sekundzie pojedynku Prince Anthony Ikeji (9-3, 6 KO) zaskoczył Łukasza Janika (21-1, 12 KO) potężnym prawym overhandem, posyłając boksera z Jeleniej Góry na deski. Walczący w kategorii cruiser Polak przetrwał kolejne dwie minuty, ale przy linach znów nadział się na krótki prawy sierpowy rywala.
Kiedy wydawało się już, że Łukasz przegra z kretesem pierwsze starcie, wystrzelił nagle potężnym lewym sierpowym na szczękę Ikeji, który padł niczym prądem rażony. Pan Grzegorz Molenda doliczył do ośmiu i jako iż Nigeryjczyk wciąż znajdował się w pozycji horyzontalnej, sędzia ogłosił wygraną Janika przez nokaut. Jeśli więc ktokolwiek zarzucał Łukaszowi brak charakteru, teraz z pewnością zmienił zdanie...
Łukasz Janik (20-1, 11 KO) powalczy za tydzień na gali Hilton Boxing Night, na której zmierzy się z ostatnim przeciwnikiem Wojciecha Bartnika (25-4-1, 9 KO), czyli z Niemcem Princem Anthony Ikejiem (9-2, 6 KO). Nasz ostatni medalista olimpijski niespełna miesiąc temu wygrał z Niemcem na punkty w 8. rundowym pojedynku.
DAWID KOSTECKI DLA BOKSER.ORG >>
Podczas tej samej gali w walce wieczoru wystąpi Dawid Kostecki (34-1, 23 KO), który zaboksuje o interkontynentalny tytuł WBC w wadze półciężkiej z Seanem Corbinem (14-2, 10 KO) reprezentującym Gujanę.
W sobotę, 30. października 2010., w Hali Widowiskowo-Sportowej przy ulicy Złotniczej w Jeleniej Górze, odbędzie się charytatywny turniej walk połączony z koncertem hiphoowym rapera "Fu". Turniej organizowany jest w celu pozyskania środków na zakup pomp insulinowych dla chorych dzieci z województwa dolnośląskiego. Pomysłodawcą i organizatorem imprezy jest Łukasz Janik (20-1, 11 KO), pięściarz grupy Knockaut Promotion oraz prezes Stowarzyszenia "PowerBoks - Jelenia Góra".
W ramach organizowanej imprezy, będzie miała miejsce również licytacja przedmiotów przekazanych od osób z pierwszych stron gazet - aktorów, piosenkarzy i sportowców. Cały dochód osiągnięty ze sprzedaży cegiełek oraz aukcji zostanie w całości przeznaczony na cele charytatywne.
Trzecie zwycięstwo na przestrzeni siedmiu tygodni zanotował Łukasz Janik (20-1, 11 KO), szesnasty bokser świata według federacji WBC. Występujący w kategorii cruiser pięściarz z Jeleniej Góry pokonał wyraźnie na punkty Gabora Halasza (27-14, 10 KO). Wszyscy sędziowie po ostatnim gongu typowali 80:72 na korzyść Polaka.
Łukasz górował nad swoim rywalem w każdym elemencie bokserskiego rzemiosła, jednak nastawiony wybitnie defensywnie Węgier nie dał sobie zrobić większej krzywdy. Janik zaskoczył go w końcu pierwszą akcją po rozpoczęciu ósmej rundy, kiedy zranił Halasza krótkim lewym sierpem. Natychmiast rzucił się na rywala by dokończyć dzieło zniszczenia, ale chyba za bardzo chciał i robił to zbyt chaotycznie. Przez dwie minuty szturmu kompletnie się wystrzelał, wskutek czego w ostatnich sekundach słaniał się na nogach i nawet dał się dwukrotnie złapać Węgrowi prawym prostym. Dobry występ i kolejne cenne doświadczenie dla tego wciąż młodego zawodnika.
Łukasz Janik (19-1, 11 KO) coraz mocniej zaznacza swoją obecność w światowych rankingach, a w ostatnim zestawieniu federacji WBC znalazł się na bardzo wysokim, szesnastym miejscu w kategorii cruiser.
Bokser z Jeleniej Góry kolejny pojedynek stoczy już w sobotę, ale dopiero teraz poznał rywala, z którym przyjdzie mu się zmierzyć w Krynicy. Będzie nim stary znajomy Krzysztofa Włodarczyka, Węgier Gabor Halasz (27-13, 10 KO), który poległ z "Diablo" na skutek kontuzji w czwartym starciu. Zobaczymy jak na tym tle pokaże się prezentujący się ostatnio coraz lepiej Łukasz?
Zapraszamy na wywiad z Łukaszem Janikiem (19-1, 11 KO), który na gali Wojak Boxing Night w Łodzi zanotował czwarte zwycięstwo z rzędu, jedno z najefektowniejszych w karierze, nokautując Michele De Meo (11-4, 3 KO).
Łukasz Janik (19-1, 11 KO) zanotował czwarte zwycięstwo z rzędu i trzeba przyznać, że jedno z najefektowniejszych w karierze. Występujący w kategorii cruiser Polak przez trzy rundy boksował ładnie z defensywy i skutecznie kontrował chaotycznie atakującego Michele De Meo (11-4, 3 KO).
Koniec nastąpił w czwartym starciu. Janik wstrząsnął Włochem prawym overhandem na skroń i gdy teń "zatańczył", Łukasz doskoczył i rąbnął długim prawym prostym na szczękę, po którym De Meo ciężko padł na matę ringu i został w takiej pozycji dobre trzy minuty.
Już za cztery dni Łukasz Janik (18-1, 10 KO) stoczy jubileuszowy, dwudziesty pojedynek na ringach zawodowych. Sklasyfikowany w majowym zestawieniu federacji WBC na 21. miejscu w kategorii cruiser Polak pierwotnie miał zmierzyć się z Nigeryjczykiem Princem Anthony Ikeji (8-1, 5 KO), ale wczoraj doszło do zmiany przeciwnika.
Ostatecznie 25-letni Łukasz stanie twarzą w twarz z Włochem Michele De Meo (11-3, 3 KO), a walka rozegrana zostanie na dystansie ośmiu rund.
Wygląda na to, że Łukasz Janik (18-1, 10 KO) wymazał już na dobre z pamięci porażkę z Mateuszem Masternakiem, bo tak dobrze dysponowanego boksera z Jeleniej Góry nie widzieliśmy już dawno.
Już w pierwszej rundzie Łukasz rozpoczął egzekucję nad solidnym Mantasem Tarvydasem (17-9, 11 KO), posyłając go dwukrotnie na deski. W drugim starciu Janik (WBC #25) jeszcze dwukrotnie przewrócił rywala, a sędzia ogłosił jego zwycięstwo przez TKO.
Marcin Mlak: Łukasz w jakiej jesteś dyspozycji fizycznej jak i zarówno psychicznej?
ŁJ: W jednej i drugiej bardzo dobrze. Wzmocniłem się fizycznie i wypocząłem.
- Nad czym pracowałeś podczas przygotowań?
ŁJ: Przede wszystkim pracowałem nad tym, żeby bić ciosy z pełnym skrętem, na całą długość. Co za tym idzie poprawia się siła ciosu i bezpieczeństwo, bo jesteś schowany z barkiem. Zacząłem nagrywać swoje sparingi i treningi. Pozwoli mi to eliminować błędy.
- Ostatnia walka w twoim wykonaniu była ciężka. Boksowałeś z kontuzją, prawda?
ŁJ: Tak. Byłem troszkę porozbijany. Na sparingu zostałem uderzony łokciem i miałem rozcięcia na twarzy. Generalnie to przygotowywałem się na mańkuta. Sparowałem przed tą walką z mańkutami. Dzień przed pojedynkiem okazało się, że boksuję z niskim czarnoskórym pięściarzem. Podczas wyjazdu z hotelu na halę, okazało się, że jest to zupełnie inny zawodnik. Zawodnik był bardzo sprytny, po każdej kombinacji wchodził głową. Skutkiem były pojawiające się rozcięcia na mojej twarzy.
Podczas sobotniej gali w Gdyni, Łukasz Janik (17-1, 9 KO), stoczy swoją kolejną walkę na zawodowych ringach. Rywalem pięściarza z Jeleniej Góry będzie Mantas Tarvydas (17-8, 11 KO) z Litwy. Tymczasem dowiedzieliśmy się o możliwości skonfrontowania Łukasza, z byłym czempionem WBO kategorii junior ciężkiej Enzo Maccarinellim (31-4, 24 KO). Zapytaliśmy o to w wywiadzie, którego pięściarz udzielił naszej witrynie.
- Z tego co wiem, to była taka możliwość. Jednak obóz Walijczyka, nie chciał tej walki. Może dlatego, że chcą go odbudować po ciężkich porażkach - powiedział Janik.
Tymczasem popularny ”Macca” ma zaplanowany pojedynek z Alexandrem Kotlobayem, gdzie stawką będzie pas mistrza Europy w 200 funtach. Do starcia dojdzie 27. kwietnia w Rosji.
Już w najbliższą sobotę na gali w Gdyni kolejną walkę na zawodowym ringu stoczy walczący w kategorii junior ciężkiej Łukasz Janik (17-1, 9 KO). Pięściarz odbudowujący swoją karierę po porażce w Łodzi z Mateuszem Masternakiem zmierzy się wreszcie z zawodnikiem, który nie jest zupełnie anoninowy chociażby na rynku europejskim. Wybór padł na 23-letniego Litwina Mantasa Tarvydasa (17-8, 11 KO), który powinien sprawić więcej kłopotów i dać lepszy pojedynek niż poprzedni rywale z Węgier: Orsos i Jaksi.
ŁUKASZ JANIK - SERWIS SPECJALNY >>
Litwin wyrasta co prawda na typowego tourneymana. Walczy jednak dosyć często i stoczył już kilka długodystansowych walk z mocnymi przewodnikami. Walczył już m. in z Aleksym Kuziemskim, Karoly Balzsayem czy Wojciech Bartnikiem i za każdym razem tanio skóry nie sprzedawał. Reasumując, nie jest to wirtuoz boksu ale dobry rywal, który ma pomoć powrócić Łukaszowi do boksowania na swoim, wysokim poziomie.
Zapraszamy na bardzo długi, bo aż 8 częściowy wywiad z braćmi Łukaszem i Rafałem Janikiem. Dzisiaj prezentujemy cztery ostatnie części wywiadu.
CZĘSCI PIERWSZA, DRUGA, TRZECIA I CZWARTA >>
CZĘŚCI PIĄTA, SZÓSTA, SIÓDMA i ÓSMA >>
Zapraszamy na bardzo długi, bo aż 8 częściowy wywiad z braćmi Łukaszem i Rafałem Janikiem. Dzisiaj prezentujemy cztery pierwsze części, jutro zapraszamy na resztę.
Łukasz Janik (17-1, 9 KO) mimo zwycięstwa punktowego nad Krisztianem Jakism (6-14-4, 0 KO) nie krył rozczarowania swoją postawą, oceniając sobotni start na gali "Wojak Boxing Night" w Rzeszowie…
Przepraszamy za złą jakość ścieżki dźwiękowej.
Łukasz Janik (17-1, 9 KO) przez sześć rund obijał Krisztiana Jaksi (6-14-4), ale ambitny Węgier nic nie robił sobie z mocnych ciosów Polaka. Janik najbliżej zwycięstwa przed czasem był w trzecim starciu, kiedy głowa jego rywala co chwilę odskakiwała do tyłu, jednak zabrakło przysłowiowej kropki nad "i". W piątej odsłonie po przypadkowym zderzeniu głowami Łukaszowi pękł łuk brwiowy i jak sam przyznał w wywiadze po walce, krew napływała mu do oka, przez co mocno utrudniała kontynuowanie pojedynku.
Jeleniogórzanin podkręcił tempo w ostatnich trzech minutach, lecz nie zdołał dokończyć dzieła zniszczenia. Po sześciu jednostronnych rundach Łukasz Janik wygrał jednogłośnie na punkty.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Łukaszem Janikiem (15-1, 8 KO), który niedawno powrócił na salę treningową po październikowej porażce z Mateuszem Masternakiem. Swój kolejny pojedynek junior ciężki Bullit KnockOut Promotions stoczy 18 grudnia na gali "Wojak Boxing Night" w Łodzi.
Być może już niebawem znany polskim kibicom z pojedynków z Tomaszem Adamkiem, Krzysztofem Włodarczykiem, Dawidem Kosteckim i Tomaszem Hutkowskim Isamil Abdoul (32-17-2, 13 KO) po raz kolejny zawita nad Wisłę.
W wywiadzie dla BOKSER.ORG przeprowadzonym po sobotniej przegranej walce z Hutkowskim sympatyczny Belg przyznał, że otrzymał propozycję skrzyżowania w lutym rękawic z Łukaszem Janikiem (15-1, 8 KO), który niedawno rozpoczął przygotowania do powrotu na ring po październikowej porażce z Mateuszem Masternakiem.
Łukasz Janik (15-1, 8 KO) po porażce jakiej doznał z rąk Mateusza Masternaka przeprasza kibiców. Na swojej prywatnej stronie internetowej zamieścił następującą treść:
- Chciałem przeprosić wszystkich, którzy trzymali za mnie kciuki. Przegrałem bo zlekceważyłem mojego przeciwnika. Smak porażki na długo pozostanie w mojej głowie. Nie czytałem walki,nie analizowałem tego co działo się w ringu. Na szczęście ciosy nie były zbyt mocne i gdyby nie decyzja sędziego, kontynuowałbym walkę.- napisał Janik.
W jednym z najciekawszych pojedynków, do których dojdzie 24 października na gali w Łodzi, rękawice skrzyżuje dwóch młodych i niepokonanych polskich junior ciężkich Łukasz Janik (15-0, 8 KO) i Mateusz Masternak (14-0, 9 KO).
ŁUKASZ JANIK SERWIS SPECJALNY >>
- Miedzy chłopakami poszło trochę złej krwi, ale tłumaczę teraz Łukaszowi: "chciałeś tej walki, walka się odbędzie, trzeba się teraz skupić na przygotowaniach" i Łukasz to robi.- mówi pytany o sobotni występ swojego podopiecznego trener Janika Fiodor Łapin- To będzie starcie dwóch ambitnych i młodych zawodników bez porażki, na pewno obaj dadzą z siebie wszystko. Łukasz i Mateusz dobrze się znają, bo sparowali ze sobą, oglądali dużo swoich walk, trzeba będzie przygotować coś ciekawego na tę walkę. Spodziewam się, że na początku pojedynku będzie nerwowo ale Łukasz ma dobrą psychikę i w walkach boksuje lepiej niż na sparingach. Jestem przekonany, że zaprezentuje się z dobrej strony.
MATEUSZ MASTERNAK: SERWIS SPECJALNY >>
Już za niespełna dwa tygodnie w swojej najważniejszej do tej pory walce na ringu zawodowym Łukasz Janik (15-0, 8 KO) zmierzy się z Mateuszem Masternakiem (14-0, 9 KO). Niewielu kibiców boksu o tym wie, ale jeszcze kilka lat temu dobijający się aktualnie do ścisłej polskiej czołówki wagi junior ciężkiej pięściarz Bullit KnockOut Promotions na utrzymanie zarabiał, tocząc płatne pojedynki w tak zwanych boksbudach w niemieckich wesołych miasteczkach.
- Na boksbudy zacząłem jeździć w wieku 18 lat. Tak naprawdę musiałem tam jeździć, bo nie miałem z czego żyć. Boks był moją pasją, jednak pasją, która nie przynosiła konkretnych dochodów.- wspomina kończący powoli przygotowania do starcia z Masternakiem Janik- Boksbudy pozwalały mi jakoś przeżyć, zarobić trochę. Jako pięściarzowi amatorowi nikt mi nie płacił, musiałem tych pieniędzy gdzieś szukać, a boksowanie było tym, co umiałem robić najlepiej.

Już tyko niespełna trzy tygodnie pozostały do najważniejszego sprawdzianu w karierze Łukasza Janika- konfrontacji z Mateuszem Masternakiem. Wczoraj junior ciężki Bullit KnockOut Promotions przesparował 10 rund, boksując między innymi z Tomaszem Hutkowskim. Na zdjęciu obok Janika: Paweł Skrzecz i Jan Sobieraj. ŁUKASZ JANIK: SERWIS SPECJALNY >>
Do elektryzującej walki Łukasza Janika (15-0, 8 KO) z Mateuszem Masternakiem (14-0, 9 KO) pozostało już tylko siedemnaście dni, a z siedziby WBC nadeszły miłe dla boksera z Jeleniej Góry informacje. Otóż w najnowszym rankingu tej federacji Łukasz wskoczył na wysokie, 28. miejsce.
W tej dywizji mamy jeszcze czternastego na liście Tomka Hutkowskiego (15-0-1, 11 KO), ósmy jest Paweł Kołodziej (23-0, 12 KO), a stawkę otwiera Krzysztof Włodarczyk (41-2-1, 31 KO).
- Mateusz Masternak to nie Czech albo Słowak, to klasowy zawodnik, z którym można poboksować, który stawi mi czoła i nie odpuści. Muszę być świetnie przygotowany do tego pojedynku, wyjść i zrobić wszystko, co mogę, by wygrać w jak najlepszym stylu.- mówi w wywiadzie dla BOKSER.ORG Łukasz Janik (15-0, 8 KO), którego walka z Mateuszem Masternakiem (14-0, 9 KO) ma być ozdobą zaplanowanej na 24 października gali z udziałem Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka.
Już wkrótce na BOKSER.ORG obszerny wywiad z junior ciężkim Bullit KnockOut Promotions…
Jak wiadomo, jednym z pomysłów telewizji Polsat na uatrakcyjnienie gali z udziałem Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka jest doprowadzenie do starcia dwóch niepokonanych polskich junior ciężkich Łukasza Janika (15-0, 8 KO) i Mateusza Masternaka (14-0, 9 KO). Boksujący w grupie Bullit KnockOut Promotions Janik wątpi jednak, czy popularny "Master" podejmie wyzwanie. "Myślę, że [Masternak] nie dotrwa ze mną do ostatniego gongu."- dodaje ze spokojem w rozmowie z BOKSER.ORG jeleniogórzanin.
- Łukasz, mówi się o twojej możliwej walce z Mateuszem Masternakiem. Co sądzisz na ten temat?
Łukasz Janik: Szczerze powiedziawszy, to mam wrażenie, że nie dojdzie do tej walki, bo moim zdaniem Mateusz się od niej wykręci. Pewnie załatwi to jakąś wymówką albo wymyśli coś wspólnie z trenerem i skończy się na planach. Myślę, że chłopak nie ma charakteru i nie wyjdzie do ringu. Ja mówiłem już wcześniej, że bardzo chętne z nim zawalczę.
W rankingu WBC kategorii junior ciężkiej na 37. pozycji zadebiutował niepokonany na zawodowych ringach wicemistrz Unii Europejskiej amatorów z 2006 roku Łukasz Janik.
W najnowszym zestawieniu "polskiej" kategorii cruiser według World Boxing Council sklasyfikowanych jest ogółem aż czterech pięściarzy znad Wisły. Oprócz wspomnianego Janika są to: Krzysztof Włodarczyk (#1), Paweł Kołodziej (#8) i Tomasz Hutkowski (#15).
Ciekawostką jest fakt, że cała czwórka to zawodnicy grupy Bullit KnockOut Promotions- to jedyny tego typu przypadek w aktualnych rankingach: żadna inna grupa w jakiejkolwiek kategorii wagowej nie ma w czołowej 15-tce trzech, a w 40-tce czterech swoich reprezentantów.
W swoim debiucie na kontynencie amerykańskim podczas rozegranej w piątek w Montrealu gali, której główną atrakcją był pojedynek o pas IBF wagi lekkopółśredniej pomiędzy Juanem Urango i Hermanem Ngoudjo, Łukasz Janik (12-0, 6 KO) pokonał przez TKO w 4. rundzie Kanadyjczyka Martina Hudona (2-2-1, 2 KO).
Oponent, jak zapowiadano wcześniej, nie był najwyższej klasy, ale z doświadczeniem wyniesionym z blisko 70 amatorskich walk i odwrotną pozycją bokserską mógł być dla Janika niezłym przetarciem przed kolejnymi występami w 2009 roku.