Krzysztof Zimnoch (9-0-1, 7 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Gaborem Farkasem (6-20-5, 3 KO) w pojedynku w wadze ciężkiej na gali Wojak Boxing Night w Warszawie. Pięściarz z Białegostoku w zakontraktowanym na cztery rundy pojedynku zmierzył się z Węgrem Gaborem Farkasem. W pierwszej rundzie aktywniej walkę rozpoczął rywal Zimnocha, ale nie był w stanie wyrządzić większych szkód polskiemu bokserowi.
Ten z kolei spokojnie zmniejszał dystans, aż trafił mocnym lewym sierpowym. Po chwili Węgier musiał przyjąć mocny prawy prosty i nieco zachwiał się w ringu. W drugiej rundzie odważniej zaatakował Zimnoch, ale miał problemy z czystym trafieniem rywala, ale walka nieco się wyrównała.
Trzecia runda pokazała jednak, że Węgier ciężko znosi ten pojedynek. Wiele razy uciekał pod liny, ale w pewnym momencie nie zdołał zablokować mocnego ciosu Zimnocha i wyraźnie się zachwiał. Po chwili kombinacja ciosów sprawiła, że Węgier wylądował na deskach, szybko się z nich jednak podnosząc.
W czwartej rundzie Zimnoch kontynuował "oblężenie", ale Farkas mimo otrzymania kilku mocnych ciosów, w tym jednego po bardzo szybkiej kombinacji - zdołał dotrwać do końca pojedynku. Werdykt sędziów nie mógł być inny i każdy z nich punktował 40:35 na korzyść Polaka.
Krzysztof Zimnoch (8-0-1, 7 KO) zanotował kolejne efektowne zwycięstwo, pokonując w trzecim starciu Sebastiana Tuchscherera (14-13, 5 KO).
Krzysiek w pierwszej rundzie skoncentrował się na ciosach po dole, osłabiając swojego rywala. Odwrócił tym jednak uwagę i ładnym prawym podbródkowym wstrząsnął w końcówce. W drugiej odsłonie Zimnoch kilka razy zaskoczył Tuchscherera kombinacją prawy na dół - lewy sierp, a wygraną przypieczętował długim prawym prostym.
Koniec nastąpił w trzecim starciu. Najpierw Zimnoch trafił precyzyjnym prawym krzyżowym pomiędzy rękawicami przeciwnika. Ten przeleciał przez pół ringu, lecz zatrzymał się na linach i obyło się bez liczenia. Krzysiek przyspieszył, dopadł zranioną ofiarę i po pół minuty obijania zakończył wszystko lewym sierpowym. Co prawda Niemiec jeszcze wstał, ale sędzia przerwał pojedynek.
Po blisko rocznej przerwie udanie powrócił do gry Krzysztof Zimnoch (7-0-1, 6 KO). Walczący w wadze ciężkiej Polak zastopował Vjekoslava Bajica (4-5, 2 KO).
Po blisko rocznej przerwie udanie powrócił do gry Krzysztof Zimnoch (7-0-1, 6 KO). Walczący w wadze ciężkiej Polak zastopował Vjekoslava Bajica (4-5, 2 KO).
Zimnoch od początku zyskał przewagę, a w drugiej rundzie posłał przeciwnika na deski potężnym prawym. Chorwat dzielnie powstał na osiem, lecz po chwili po raz drugi był liczony i choć dotrwał do przerwy, to jednak nie wyszedł już do trzeciej odsłony.
Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2010 do nabycia w internetowym sklepie sportowym SUPERGYMSPORTS.PL
Początkowo na rozpisce gali w Białymstoku widniał jeden z polskich obiecujących prospektów wagi ciężkiej Krzysztof Zimnoch (6-0-1, 5 KO). Spotkaliśmy Krzysztofa na gali jednak nie w roli zawodnika, ale kibica. Mieliśmy okazję porozmawiać z nim o tym czemu nie wystąpił na gali, kiedy odbędzie następny pojedynek i o jego typ na walkę wieczoru, który był dość nietypowy, zobaczcie sami.
Marcin Łądka: Krzysztof, miałeś walczyć tutaj na gali w Białymstoku, dlaczego nie ma Cię wśród występujących zawodników?
Krzysztof Zimnoch: Dariusz Snarski nie dogadał się z moimi promotorami, czyli Andrzejem Wasilewskim i Tomkiem Babilońskim, to jest najważniejszy powód.
- Jakie są plany na przyszłość, wiesz już kiedy odbędzie się Twoja następna zawodowa walka?
KZ: Najprawdopodobniej powrócę na ring w lutym, jednak nie znam jeszcze dokładnej daty.
- Będziesz walczył w Polsce czy w Stanach?
KZ: W lutym pojedynek odbędzie się w Polsce, a co dalej? To już zależy od moich promotorów.
- Chciałbyś skupić swoją karierę tutaj w kraju czy za granicą?
KZ: Oczywiście za granicą są lepsze oferty finansowe, jednak tak jak mówię - moja kariera leży w rękach pana Babilońskiego i Wasilewskiego i tam gdzie będą chcieli, tam będę boksował.
Po słabszym występie w ubiegłym tygodniu, dziś efektownie zaprezentował się Krzysztof Zimnoch (6-0-1, 5 KO). Występujący w wadze ciężkiej Polak zastopował w drugiej rundzie Belga Abdelhadi Hanine'a (3-2, 2 KO).
Już w pierwszym starciu obaj bokserzy widocznie nastawili się na nokaut, ale żaden z nich mocniej nie trafił. Zaraz na początku drugiej odsłony Hanine chaotycznie zaatakował, a Krzysiek zrobił krok w tył i skontrował go akcją prawy prosty-lewy sierp, po którym rywal padł ciężko na matę. Z trudem powstał na osiem, ale Zimnoch nie zwykł przepuszczać takich okazji, dopadł przy linach zranionego przeciwnika i po kilku kolejnych ciosach z narożnika Belga poleciał ręcznik na znak poddania.
To, że Remigijus Ziausys (12-29-3, 6 KO) będzie dobrym testem dla naszego "ciężkiego" Krzysztofa Zimnocha (5-0-1, 4 KO), wiadomo było od dnia podpisania kontraktu. 26-letni Litwin bowiem spotykał na swojej drodze już dziewięciu Polaków i za każdym razem dawał im naprawdę ciężką przeprawę. Zimnoch z kolei przyzwyczaił się na ringach amatorskich do szybkich zwycięstw, a jako pięściarz zawodowy nie mierzył się dotąd z nikim wartym uwagi.
Krzysiek więc w swoim stylu ostro ruszył do ataku od pierwszego gongu. Ustawiał rywala lewym prostym, bił potężnie prawym sierpem, a gdy Remigijus wchodził w półdystans, Polak ładnie kontrował go prawym podródkowym. W drugim starciu sytuacja nie uległa zmianie, ale już od połowy trzeciego u Krzyśka pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia. Zimnoch ostro finiszował pod koniec czwartej odsłony, ale widać było, że na takiego przeciwnika jak Litwin, na sześć rund nie jest jeszcze gotowy. Po ostatnim gongu sędzia punktujący walkę ocenił ją w stosunku 40:36, co na pewno nie odzwierciedlało tego, co w końcówce działo się w ringu. Dobry test dla Krzyśka, który na pewno ma czym uderzyć, ale również na pewno musi sporo popracować nad kondycją...
Potężnie zbudowany Joe De Maradja rzucił się zaraz po gongu na Krzysztofa Zimnocha (4-0-1, 4 KO), ale Polak po kilku unikał wystrzelił prawym krzyżowym i rywal padł ciężko na twarz. Nie wiedzieć czemu sędzia Ian Lewis nie liczył Kameruńczyka, a puścił dalej walkę.
Krzysiek nie wypuszcza takich okazji z rąk - doskoczył więc do przeciwnika, uderzył krótkim prawym sierpem, poprawił lewym i znokautowany Maradja zawisł bezwładnie na linach. Tym samym Krzysiek po raz pierwszy na ringach zawodowych pokazał się polskiej publiczności.
Były amatorski mistrz i reprezentant Polski, Krzysztof Zimnoch (3-0-1, 3 KO), podkręca tempo swoich startów. Nowy podopieczny grup Knockout Promotions i Babilon Promotion wystąpi 25 września podczas gali "Wojak Boxing Night" na warszawskim Torwarze, na której walką wieczoru będzie rywalizacja Krzysztofa Włodarczyka z Jasonem Robinsonem o pas mistrza świata WBC wagi jr. ciężkiej.
Niedługo później Zimnoch wraca do USA, by 6 listopada podczas gali w Prudential Center w Newark, organizowanej przez Global Boxing Promotion, skrzyżować rękawice z Amerykaninem Tyyabe`em Beale (2-3, 1 KO).
Nie tylko Mariusz Wach (22-0, 10 KO), ale i kolejny polski "ciężki" - Krzysztof Zimnoch (3-0-1, 3 KO) zaprezentuje się 2 października na gali w Newark, której głównym wydarzeniem będzie walka byłego mistrza świata Zaba Judah (39-6, 27 KO) z Michaelem Clarkiem (40-5-1, 18 KO).
W ostatnich dniach 26-letni Zimnoch podpisał wieloletni kontrakt promotorski z Knockout Promotions i Babilon Promotion za finansowym rozliczeniem z dotychczasowym opiekunem zawodnika Hubertem Kozubem. Październikowa walka w Newark oznacza również początek współpracy nowych pracodawców pięściarza z Global Boxing - grupą należącą do znanego polonijnego biznesmena Mariusza Kołodzieja.
Obaj pięściarze są dzisiaj zawodowcami i obaj swoje sportowe kariery kreują w USA. Ponad dwumetrowy Deontay "The Bronze Bomber" Wilder (11-0, 11 KO), od samego początku występów w gronie profi, systematycznie przygotowywany jest do roli przyszłej amerykańskiej gwiazdy wszechwag. Były trzykrotny amatorski mistrz Polski (z 2005, 2007 i 2009 r.), Krzysztof Zimnoch (3-0-1, 3 KO), którego opiekunem jest Hubert Kozub ma również spore ambicje.
Czy kiedykolwiek spotkali się w ringu?
Po słabszym występie w ubiegłym miesiącu, Krzysztof Zimnoch (3-0-1, 3 KO) tym razem sprostał oczekiwaniom kibiców i mediów, pewnie wygrywając z Michaelem Moncriefem (3-7-1, 1 KO).
Występujący w wadze ciężkiej Polak, nauczony doświadczeniami z poprzedniego pojedynku boksował spokojnie i zastopował rywala w trzecim starciu.
Już jutro czwarty zawodowy pojedynek stoczy Krzysztof Zimnoch (2-0-1, 2 KO). Czołowy polski amator stanie w ringu z Michaelem Moncirefem (3-6-1, 1 KO), który w 2001 roku zremisował z Arturem Bińkowskim (16-2-3, 11 KO).
KRZYSZTOF ZIMNOCH - SERWIS SPECJALNY >>
Polski ciężki wystąpi na gali organizowanej przez Top Rank. Główną atrakcją tego wieczoru będzie pojedynek Jesusa Soto Karassa (24-4-3, 16 KO) z Gabrielem Martinezem (24-1-1, 13 KO). Ponadto w ringu zobaczymy wielką nadzieję kategorii junior półśredniej Jose Benavideza (5-0, 5 KO). Urodzony w 1992 roku Amerykanin stanie w szranki z Ronnie Petersonem (3-1, 3 KO). Gala odbędzie się w UIC Pavilion w Chicago.
W trzecim występie na zawodowym ringu Krzysztof Zimnoch (2-0-1, 2 KO) zremisował z Joey'em Montoyą (1-0-2, 1 KO) po czterech zażartych rundach. Polak po dość kontrowersyjnej decyzji sędziego został ukarany odjęciem punktu za cios w tył głowy już na samym początku, a w drugiej rundzie nadział się na kontrę z prawej ręki, po której był liczony. Na szczęście efektownie finiszował i w końcówce zyskał wyraźną przewagę, co uchroniło go przed porażką.
- Niepotrzebnie wdałem się w bijatykę w pierwszych dwóch rundach. Gdybym boksował tak jak w trzecim i czwartym starciu, byłby to pojedynek do jednej bramki. Boksersko byłem lepszy i od trzeciej rundy zabrałem się za odrabianie straconych punktów, bo w pierwszej odsłonie sędzia dał mi ostrzeżenie za bicie w tył głowy. Żałuję, że walka nie potrwała dłużej, bo pod koniec piątej, może na początku szóstej rundy, wygrałbym przed czasem, a nawet jeśli nie, to na pewno na punkty – komentuje swój sobotni występ sam zawodnik.
Były pięściarz Hetmana Białystok wraz ze swoim promotorem Hubertem Kozubem chcą szybko się zrehabilitować i już na 29. maja zaplanowali kolejny pojedynek. Co ciekawe, obecny na nim będzie legendarny promotor Bob Arum, szef grupy Top Rank.
- Chciałbym się dobrze zaprezentować, ale zobaczymy jak to będzie, bo przecież tutaj również byłem nastawiony na dobry boks. Zawsze wychodzę po to by dobrze się pokazać, bez względu na to, czy będzie na walce Bob Arum czy Oscar De La Hoya. To na pewno w jakiś sposób mnie motywuje, ale ja po prostu mam wyjść i zaboksować najlepiej jak tylko potrafię. Niestety w ostatnim występie tego nie pokazałem i teraz chcę się zrehabilitować.
Zapytany o rewanż z Montoyą, ważący obecnie w okolicach 102. kilogramów polski „ciężki” odpowiedział – Nie, to nie była taka walka, w której trzeba się rewanżować. On by tego nie chciał, a nam na tym aż tak bardzo nie zależy. Zresztą taki rewanż nie dałby nic ani mi, ani jemu. To nie jest tak, że nie mogę spać przez ten remis. Trochę jestem wkurzony na siebie, ale daję sobie z tym radę – zakończył Zimnoch, który ma już za sobą wspólne sparingi z Fresem Oquendo, byłym dwukrotnym pretendentem do tronu wszechwag.
W trzecim zawodowym pojedynku Krzysztofowi Zimnochowi (2-0-1, 2 KO) po raz pierwszy powinęła się noga. Boksujący w wadze ciężkiej były pięściarz Hetmana Białystok tylko zremisował z 19-letnim Joey'em Montoyą (1-0-2, 1 KO) po czterech rundach.
W Chicago zwycięstwo zanotował natomiast były koszykarz Kendall Gill (4-0, 3 KO) po zastopowaniu w trzecim starciu Milesa Kelly'ego (1-2, 1 KO), a w spotkaniu dwóch niepokonanych zawodników wagi super średniej Marcus Johnson (19-0, 14 KO) zwyciężył Dereka Edwardsa (25-1, 13 KO). Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 98:92, 98:92 i 97:93 na korzyść Johnsona, który tym samym zdobył wakujący tytuł WBO NABO.
30 kwietnia w Chicago swoją trzecią zawodową walkę stoczy Krzysztof Zimnoch (2-0, 2 KO). Polak zmierzy się z zaledwie 19-letnim Joeyem Montoyą (1-0-1, 1 KO). Wcześniejsze dwa pojedynki Polaka, które stoczył w Stanach Zjednoczonych zakończyły się jego zwycięstwem już w 1. rundzie.
KRZYSZTOF ZIMNOCH - SERWIS SPECJALNY >>
Na tej samej gali najważniejszą walkę w dotychczasowej karierze stoczy Andrzej Fonfara (15-2, 4 KO). W drugim pojedynku w nowej kategorii wagowej zmierzy się z Rogerem Cantrellem (15-1, 8 KO). Stawką pojedynku bedzie młodzieżowy pas mistrza świata WBC w kategorii półciężkiej.
Krzysztof Zimnoch (2-0, 2 KO) kolejną swoją walkę stoczy 30 kwietnia z nieznanym jeszcze rywalem podczas gali w Chicago. Na niej właśnie ogromną szansę dostanie w końcu Andrzej Fonfara (13-2, 4 KO), który zaboksuje o młodzieżowy tytuł federacji WBC kategorii półciężkiej. Naprzeciw Fonfary stanie mocno bijący Roger Cantrell (15-1, 8 KO), mający jedyną porażkę na koncie tylko ze wspaniałym Andre Wardem.
Ponadto bliski podpisania kontraktu z Hubertus Promotion jest młody Artur Lazarian. Jest to pięściarz niezwykle efektowny, występujący również w wadze półciężkiej. Niestety nie udało się go ściągnąć za ocean poprzez wizę sportową i teraz czynione są starania by przyznano mu wizę turystyczną. Niedługo więcej informacji na ten temat...
Krzysztof Zimnoch (2-0, 2 KO) podczas dzisiejszej walki. Polak występujący w wadze ciężkiej w niespełna minutę prawym sierpem zastopował Dustina Hedricka (1-4).
Zaledwie 40 sekund trwała druga zawodowa walka Krzysztofa Zimnocha (2-0, 2 KO). Polak boksujący w wadze ciężkiej tyle właśnie potrzebował na znokautowanie Dustina Hedricka (1-4).
Już niedługo zdjęcia z tego pojedynku oraz mała niespodzianka.
26 marca w Chicago do swojej drugiej zawodowej walki wyjdzie nowy "nabytek" polskiego boksu zawodowego Krzysztof Zimnoch (1-0, 1 KO). Polak zmierzy się z 20-letnim Amerykanienm Lancem Gauchem (1-2, 1 KO). Rywal jest to typowy ciężki, który w ostatniej walce wniósł na wagę aż 117 kg.
Białostoczanin przed miesiącem efektownie znokautował również debiutującego wówczas Kheona Grahama.
W walce wieczoru w hali UIC Pavilon zawalczy wracający po ponad rocznej przerwie Mike Mollo (19-3, 12 KO). Jego rywalem będzie doświadczony Billy Zumbrun (23-11-1, 13 KO).
Wywiad z Krzyśkiem Zimnochem (1-0, 1 KO), który przygotowuje się do kolejnej walki zawodowej przewidzianej na 26 Marca w UIC Pavilon w Chicago.
Leszek Jakubowski: Wiatm Krzysztofie, skąd jesteś i ile masz lat?
Krzysztof Zimnoch: Witam, pochodzę z miejscowości Chodory, jakieś 20 kilometrów na południowy-zachód od Białegostoku i mam 27 lat.
- Kiedy po raz pierwszy założyłeś rękawice?
KZ: Pierwszy raz nałożyłem rękawice w wieku 17 lat, było to w styczniu 2000 roku. Poszedłem wtedy do Klubu Sportowego Cristal w Białymstoku do Ryszarda Dargiewicza. Byłem wtedy uczniem Zespołu Szkół Rolniczych przy ulicy Ks. St. Suchowolca w Białymstoku. Na trening poszedłem z bratem Tomaszem , bo chciałem nabrać pewności siebie jak również czuć się bezpiecznym na ulicy.
Jak poinformował redakcję BOKSER.ORG Hubert Kozub, Krzysztof Zimnoch (1-0, 1 KO) 26 marca stoczy drugi pojedynek zawodowy. Nazwisko rywala jeszcze nie jest znane, ale jak zapewnia opiekujący się karierą naszego boksera Kozub, na pewno będzie to znacznie bardziej wymagający przeciwnik niż ten z debiutu.
Zimnoch jest konsekwentny w sym postanowieniu i karierę zawodową kontynuować będzie w królewskiej kategorii.
Od lewej - opiekujący się karierą naszego boksera Hubert Kozub, były mistrz świata wagi ciężkiej i sprawca największej w historii pięściarstwa sensacji James "Buster" Douglas oraz rozpoczynający swoją, miejmy nadzieję wielką karierę zawodową, Krzysztof Zimnoch (1-0, 1 KO).
Amatorskie nagranie video z zawodowego debiutu Krzysztofa Zimnocha (1-0, 1 KO).
Już w pierwszej rundzie swój debiut na ringach zawodowych zakończył Krzysztof Zimnoch (1-0, 1 KO). Polak znokautował efektownie (2:47) Keona Grahama (0-1), a sposób w jaki to zrobił, zaimponował wszystkim. Jego nowy trener, znany polskim kibicom Sam Colonna stwierdził wręcz, że widzi w Krzyśku materiał na przyszłego mistrza świata. Zimnoch po tej walce miał wrócić do kategorii cruiser, gdzie spędził ostatnie lata kariery amatorskiej, ale po rozmowach ze swoim obozem podjął decyzję o pozostaniu w królewskiej kategorii.
Już w sobotę debiut na zawodowym ringu Krzysztofa Zimnocha. Polak szlifując formę do walki sparuje między innymi z dwukrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, Fresem Oquendo.
Już w następną sobotę Krzysztof Zimnoch zadebiutuje na ringach zawodowych. Rywalem boksującegow kategorii cruiser Polaka będzie Keon Grohan. Póki co Krzysiek ciężko trenuje w Chicago, gdzie toczy sparingi z czołowym zawodnikiem wagi ciężkiej, Fresem Oquendo (31-5, 20 KO) oraz czołowym zawodnikiem światowego MMA, byłym mistrzem UFC, Andrei'em Arlovskim. Na zdjęciu Zimnoch (po prawej) i Arlovski, który poważnie myśli o rozpoczęciu kariery pięściarza.
Jak poinformował redakcję BOKSER.ORG Hubert Kozub, do debiutu Krzysztofa Zimnocha na ringach zawodowych dojdzie już 20 lutego.
KRZYSZTOF ZIMNOCH - SERWIS SPECJALNY >>
Krzysiek od ponad tygodnia przebywa w Chicago i tam też dojdzie do jego pierwszego występu. Już wkrótce więcej szczegółów.

W chwilę po zakończeniu pojedynku z Robertem Jekabsonem udało nam się porozmawiać z utytułowanym polskim amatorem Krzysztofem Zimnochem. Zdradził on nam swoje wielkie plany na przyszłość. Wczorajszy występ w Knurowie był ostatnim amatorskim sprawdzianem Zimnocha.
Jak ocenisz przebieg walki z Jekabsonem? Była to najszybsza walka tego wieczoru.
- Szybko się skończyła, za bardzo nie ma co oceniać. Z tego co ja odczułem, to doszły dwa ciosy: napocząłem go lewym sierpowym, a potem trafiłem prawym sierpem i to go poskładało.
To była Twoja ostatnia walka na amatorskich ringach. Teraz wybierasz się do Chicago, do Sama Colonny, zgadza się?
- Tak, to jest prawda.
Masz 27 lat. Żeby osiągnąć sukces na zawodowych ringach będziesz musiał narzucić sobie szybkie tempo?
- Szybkie to mało powiedziane. Będzie bardzo szybkie tempo.
Myślisz, że uda Ci się osiągnąć sukces współpracując z Samem Colonną?
- Wydaje mi się, że Sam jest szkoleniowcem wysokiej klasy. Myślę, że nasza współpraca będzie się układała bardzo dobrze.
Z naszą redakcją skontaktował się Hubert Kozub, opiekun drużyny amerykańskiej, a zarazem pomysłodawca sprowadzenia Krzysztofa Zimnocha do USA.
Pan Hubert wyraźnie zaznaczył, że przepustką Polaka do zagranicznej kariery jest tylko i wyłącznie zwycięstwo w jutrzejszym pojedynku z Robertem Jekabsonem, w innym przypadku zrezygnuje ze współpracy z Krzysztofem.
Jeszcze dziś zaprezentujemy Wam wywiad z Hubertem Kozubem na łamach BOKSER.ROG.
Już w najbliższą sobotę Krzysztof Zimnoch w ramach nieoficjalnego meczu Polska - USA stoczy pojedynek z Robertem Jekabsonem (już niedługo na łamach BOKSER.ORG wywiad z pięściarzem amerykańskim).
KRZYSZTOF ZIMNOCH SERWIS SPECJALNY >>
Dla boksującego w wadze poniżej 91 kilogramów Zimnocha będzie to ostatni start w boksie amatorskim i kto wie, czy nie jeden z ostatnich w Polsce. Krzysztof już niedługo wylatuje do USA gdzie ma zacząć karierę zawodową. W następnym tygodniu zaprezentujemy Wam wywiad z obiecującym pięściarzem jakim niewątpliwie jest jeszcze Zimnoch.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Krzysztofem Zimnochem, jednym z najbardziej utytułowanych polskich pięściarzy, który zapowiada koniec przygody z boksem amatorskim. Nagranie powstało po finałach Grand Prix 2009 w boksie amatorskim we Wrocławiu.
W niedzielę podczas gali PMG Babilon Promotion w Warce swój kolejny zwycięski pojedynek stoczył najlepszy polski amator w limicie 91 kg Krzysztof Zimnoch. Występ na wareckich zawodach był pierwszym startem 26-latka z Hetmana Białystok po powrocie z Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Algirdasa Soczikasa w Kownie, z którego przywiózł on srebrny medal. W międzyczasie Zimnoch, bez walki, został zwycięzcą Turnieju Grand Prix PZB w Białymstoku.
- Olimpiada to jeszcze odległy cel.- powiedział pięściarz po wygranej w Warce, zapytany o swoje plany na przyszłość- Póki co niebawem wylatujemy na mistrzostwa Unii Europejskiej, które 14 czerwca rozpoczynają się w Danii. Po powrocie mamy 10 dni urlopu i startujemy z przygotowaniami do najważniejszej imprezy w tym sezonie, czyli mistrzostw świata.
Krzysztof Zimnoch (91 kg) przegrał z Vitalijusem Subaciusem (LTU) 3:6 w finale XIII Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Algirdasa Soczikasa rozgrywanego w Kownie. Tak więc dorobek medalowy biało-czerwonych na tym turnieju to jeden srebrny i trzy brązowe krążki.
Ostatnimi polskimi zwycięzcami turnieju poświęconego pomięci wybitnego litewskiego boksera Algirdasa Soczikasa – dwukrotnego mistrza Europy wagi ciężkiej (Warszawa 1953, Berlin Zach. 1955) – byli Andrzej Liczik (57 kg) i Marcin Łęgowski (60 kg). Obaj zwyciężyli w 2005r. Poza nimi w finale był jeszcze Mariusz Koperski (60 kg), który w decydującej walce przegrał z Łęgowskim.
Z czwórki polskich półfinalistów XIII Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Algirdasa Soczikasa w Kownie do dalszej strefy zmagań awansował Krzysztof Zimnoch (91 kg), który – po wcześniejszym punktowym zwycięstwie nad Aleksandrem Beliazumem (LTU) – w dobrym stylu pokonał Orintasa Laimonasa (LTU) 9:3.
Od redakcji: Do finałowej walki XXVI MTB im. Feliksa Stamma w kategorii 91 kg pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i Tsolakiem Ananikyanem nie doszło ze względu na kontuzję zawodnika z Armenii. Materiał filmowy prezentujemy w celach dokumentacyjnych.
ĆWIERĆFINAŁ W KATEGORII 91 KG: KRZYSZTOF ZIMNOCH - ASHRAM ABDULRAHMAN >>