W piątek w warszawskim "Nokaut Gymie" odbył się trening otwarty pięściarzy grupy 12 Rounds KnockOut Promotions. Gościła na nim fundacja zajmująca się walką z chorobami nowotworowymi. Na ręce jej prezesa przekazano czeki pieniężne, a symbolicznego "znokautowania raka" dokonał mistrz świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 32 KO). Więcej materiałów z otwartego treningu pięściarzy stołecznej grupy już wkrótce na Bokser.org.
Antonio Tarver, przyszły rywal Krzysztofa Diablo Włodarczyka, to nie tylko doskonały pięściarz. 43-letni weteran to także celebryta - zagrał m.in. drugoplanową rolę w ostatnim filmie o Rocky'm Balboa.
Antonio Tarver zdobył wielką popularność po efektownym zwycięstwie nad legendarnym Royem Jonesem Jr. Przyszły rywal Krzysztofa Włodarczyka znokautował swojego rywala w drugiej rundzie. Walka miała miejsce osiem lat temu. Od tego czasu Tarver zaczął pojawiać się w popularnych programach. W 2006 roku zagrał w filmie "Rocky Balboa", szóstej części przygód słynnego Rocky'ego granego przez Sylvestra Stalone'a.
Tarver wcielił się w rolę Masona "The Line" Dixona, mistrza wagi ciężkiej, który wygrał 33 walki, większość kończąc przed czasem. Niepokonany champion wyzwał na pojedynek 50-letniego Rocky'ego Balboę, legendarnego pięściarza, po tym jak jedna ze stacji telewizyjnych dokonała komputerowej symulacji, w której na ringu stanęli obaj pięściarze. Według komputera "dawny Rocky" pokonałby obecnego mistrza przed czasem.
- Szansę na walkę Krzysztofa Włodarczyka z Antonio Tarverem oceniam w tej chwili na 75 procent - mówi Andrzej Wasilewski, promotor jedynego obecnie polskiego mistrza świata zawodowców.
W poniedziałek głos na temat tego starcia zabrał także Tarver, który ma bilans 29–6 (20 przez nokaut). – Rozmowy idą w dobrym kierunku i myślę, że wkrótce podpiszemy kontrakt. To będzie niesamowita walka między bokserami o nokautującym uderzeniu. Włodarczyk wygrywał z najlepszymi w tej wadze, więc będę miał co robić w ringu – mówi były mistrz świata federacji WBC, IBF i WBA w kategorii półciężkiej. Panowie mają boksować – 21 kwietnia.
– Nic jeszcze nie podpisaliśmy, lecz skoro takie informacje pojawiają się w zagranicznych mediach... Tak naprawdę to też myślę, że jesteśmy blisko pojedynku. Trwają rozmowy z telewizją Showtime i już tylko ta kwestia wymaga dopięcia – zdradza Wasilewski. To jednak najważniejsza sprawa, bo Showtime jest głównym płatnikiem tej gali. Po drugie, uzgodnienie wszystkich szczegółów z amerykańską telewizją i określenie na sto procent konkretnej daty starcia umożliwi dopiero sfinalizowanie umowy z halą, w której odbyłaby się gala. Na razie pewne jest, że bokserzy spotkaliby się w USA – w mieście, gdzie mieszka wielu Polaków, najpewniej w Nowym Jorku lub okolicach. W tej chwili mamy kilka dat, między innymi trzecia lub czwarta sobota kwietnia, a więc 21 lub 28 kwietnia – dodaje Wasilewski.
Polski bokser, mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej (bilans: 46 zwycięstw, w tym 33 przed czasem, 2 porażki i 1 remis) już rozpoczął przygotowania. Za nim obóz w Zakopanem, gdzie jednak nie mógł normalnie trenować z powodu kontuzji ręki, której nabawił się podczas walki z Dannym Greenem w Australii. Lekarze zapewniają, że wkrótce po urazie nie pozostanie śladu.
Roy Jones (55-8, 40 KO) daleki jest od powieszenia rękawic na kołku. Amerykański pięściarz, były mistrz świata w czterech kategoriach wagowych, wśród ewentualnych rywali wymienia Davida Haye'a (25-2, 23 KO) i Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO), a także... Bobby'ego Gunna (21-4-1, 18 KO), który ostatnio złożył mu urodzinowe życzenia. Były rywal Tomasza Adamka oczywiście nie omieszkał zaproponować Jonesowi pojedynku.
- Słyszałem, że na ring zamierza wrócić David Haye i na dobry początek mógłby powalczyć ze mną. Jeśli nie z Haye'em, to chętnie zmierzę się z mistrzem federacji WBC w wadze cruiser Krzysztofem Włodarczykiem. Jeżeli jednak nie uda się doprowadzić do starcia z żadnym z nich, wówczas z przyjemnością skrzyżuję rękawice z Bobbym Gunnem.
W swojej ostatniej dotychczasowej walce, która odbyła się 10 grudnia, obchodzący dwa dni temu 43. urodziny Jones wygrał jednogłośnie na punkty z przeciętnym Maksem Aleksandrem.
Były mistrz świata w wadze półciężkiej, a obecnie czempion federacji IBO w kategorii cruiser Antonio Tarver (29-6, 20 KO) to najbardziej prawdopodobny rywal Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO).
Polski mistrz świata WBC w kategorii junior ciężkiej po wygranej z Dannym Greenem w Australii dostał podobno kilka interesujących ofert. Wydawało się, że przyszłość Diablo wyjaśni się szybciej, ale...
- Obecnie w naszym imieniu rozmowy prowadzą współpromotorzy Krzyśka w Stanach, czyli grupa Warriors. Leon Margules i jego ludzie są w kontakcie z Garym Shawem i Alem Haymonem, agentem skupiającym największe gwiazdy sportu i showbiznesu, którzy reprezentują Antonio Tarvera. Szansę na sfinalizowanie potyczki z Amerykaninem oceniam na czterdzieści procent. Mamy już zapewnienie stacji Showtime, że chce takie wydarzenie pokazać na żywo w USA. W grę wchodzi jednak skomplikowany system dzielenia zysków między bokserami. Skomplikowany przynajmniej dla nas, bo w taki sposób, na tym poziomie i z takim partnerem, zbyt często nie pracowaliśmy. W grę wchodzi sporo wariantów. Czasem jest tak, że udajemy, iż nam na czymś zależy, a w innych kwestiach zależy nam bardzo. Chodzi między innymi o finanse. Nie da się ukryć, że w Stanach Tarver jest absolutnie wielką gwiazdą i stąd oferta Showtime – mówi promotor polskiego boksera Andrzej Wasilewski, ale zaraz dodaje: – Rozmowy jednak cały czas nabierają przyspieszenia.
Z jednej strony Diablo, z drugiej Tarver. Całość w USA, w otwartej telewizji... To byłoby coś! - mówił mi wczoraj Krzysztof Włodarczyk. Jego trenera Fiodora Łapina też najbardziej rozgrzewa myśl o starciu z byłym mistrzem świata trzech federacji. Diablo nie byłby faworytem, to oczywiste.
Tak jak i to, że wolałbym oglądać Polaka walczącego choćby z Marco Huckiem, ale to nie jego wina, że serbski Niemiec postanowił zostać „małym Haye'em" i wrzeszczy wokół o tym, jaki jest świetny. To jednak nie koncert życzeń, a i droga do potyczki z rywalem filmowego Rocky'ego wciąż daleka. Tak jak do starcia z Royem Jonesem jr. Choć jeszcze niedawno sprawa wyglądała podobno inaczej.
Pewnie nikt nie będzie chciał tego potwierdzić, ale słyszałem, że Roy miał być witany w Polsce jak król, a z Diablo zmierzyć się na Stadionie Narodowym w Warszawie. W gali ponoć miało się znaleźć też starcie Artura Szpilki z Albertem Sosnowskim, więc bilety pewnie szybko by się rozeszły. Tego jednak raczej nie obejrzymy w stolicy, bo okazało się (to też plotka), że istnieją bardzo utrudniające zorganizowanie walki przed EURO procedury UEFA.
Chodzi o to, że piłkarska centrala nie chce imprez innych niż mecze tuż przed swoim najważniejszym wydarzeniem czterolecia. Stąd wniosek, że przynajmniej na razie Diablo ma bliżej do USA niż do Warszawy.
Do końca dobiegł konkurs organizowany przez BOKSER.ORG we współpracy z firma UNIBET. Aby wziąć udział w naszej zabawie, wystarczyło zawrzeć dowolny zakład w UNIBET, w okresie 24 listopada do 18 grudnia, oraz wysłać nam o tym informację.
Wśród wszystkich zakwalifikowanych uczestników, rozlosowaliśmy 6 nagród, oto one, wraz ze zwycięzcami:
1. Rękawice bokserskie mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) opatrzone jego autografem, wylosował użytkownik o identyfikatorze marlin87, jest to Wojciech Kochan z Nowej Wsi.
2. Zdjęcia z autografem Pawła Wolaka wylosowali: Łukasz Sieruga z Warszawy (3989495), Adrian Faber z Wrocławia (4540755), Marek Downar z Wrocławia (Downarm), Łukasz Burek z Mielca (5272158), Jan Stojak z Krakowa (heavyduty88).
Zwycięzcom gratulujemy, tymczasem zapraszamy na kolejne konkursy UNIBET z cennymi nagrodami, które już niebawem!
28-letni rosyjski pięściarz wagi junior ciężkiej, mistrz olimpijski z Pekinu (2008), Rachim Czakijew (11-0, 9 KO) zdradził plany na nowy rok. Jest w nich miejsce m.in. na pojedynek z mistrzem świata WBC, Krzysztofem Włodarczykiem (46-2-1, 33 KO).
- W przyszłym roku mam zamiar boksować tylko pojedynki dziesięcio i dwunastorundowe - zapowiada pochodzący z Tobolska pięściarz. - W szczególności przedmiotem mojego zainteresowania będą walki o tytuł międzynarodowego mistrza wagi junior ciężkiej. Mam więc nadzieję, że w przyszłym roku, wejdę na na wyższy poziom rywalizacji.
Zapytany o to, którego z panujących aktualnie mistrzów świata swojej kategorii chciałby zaatakować w pierwszej kolejności wskazał na Marco Hucka (34-1, 25 KO) i "Diablo.
- Z tego grona najbardziej odpowiadają mi Huck i Włodarczyk. Wiele osób pyta mnie o to, kiedy stoczę pojedynek z Denisem Lebiediewem. Odpowiadam za każdym razem, że na tym etapie mojej kariery nie zamierzam walczyć z żadnym rodakiem. Zasadniczo, jestem gotowy do walki z każdym zawodnikiem, ale najmniejszą ochotę mam na to, by rywalizować z Rosjanami.
Andrzej Wasilewski, promotor mistrza świata WBc wagi jr. ciężkiej, Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) zapowiedział, że jego podopieczny w marcu 2012 r. może skrzyżować rękawice ze słynnym byłym mistrzem świata, 42-letnim Roy`em Jonesem Jr., a wspomniana rywalizacja miałaby się odbyć w gdańskiej Ergo Arenie.
Szef grupy 12 Rounds KP jest już po rozmowach z właścicielami telewizji Polsat, która miałaby transmitować to wydarzenie. Jego zdaniem obaj bohaterowie wieczoru mogą liczyć na honoraria w wysokości miliona dolarów. W przypadku "Diablo" będzie to więc wypłata o 3 razy wyższa niż, ta którą zainkasował w Australii po pokonaniu Danny Greena (31-5, 27 KO).
- Zapraszam Jonesa do Polski. Chętnie go znokautuję – cytuje Włodarczyka "Fakt".
Niech Jones przylatuje do Polski. Znokautuję go, a później chętnie wybiorę się do Ameryki, aby pobić Tarvera! - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO), mistrz świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
Przegląd Sportowy: Walka z Jonesem Jr odbyłaby się w Polsce, z Tarverem w Stanach Zjednoczonych. Po wyjeździe do Australii chyba wolałby pan teraz walczyć w kraju?
Krzysztof Włodarczyk: Jestem Polakiem i zawsze dobrze się czuję w kraju. Myślę, że wyjazd do Australii przydał się jednak jako dodatkowa motywacja, a najbliższą walkę z przyjemnością stoczę w Polsce. Wszystko zależy od telewizji. Z tego co wiem, jutro mój promotor ma spotkanie z panem Marianem Kmitą z Polsatu. Wierzę, że wspólnie ułożą bardzo dobrą strategię mojej dalszej kariery.
- Jones i Tarver są już raczej wiekowymi bokserami, ale w lepszej dyspozycji wydaje się być ten drugi. Jonesa byłoby łatwiej pokonać?
KW: Witalij Kliczko też ma swoje lata, jednak nikt mu tego nie wypomina. Myślę, że Tarver i Jones to pięściarze o zbliżonej klasie. To geniusze boksu, każdy z nich wiele razy był mistrzem świata. Łączne wynagrodzenie z amerykańskich telewizji w ciągu całej kariery Jonesa podobno wyniosło ponad 150 milionów dolarów. W tej chwili niewiele mnie to jednak obchodzi. Niech Jones przylatuje do Polski. Znokautuję go, a później chętnie wybiorę się do Ameryki, aby pobić Tarvera!
Andrzej Wasilewski, promotor Krzysztofa Włodarczyka, określił się dość jasno - gdyby mógł wybierać rywala dla swojego zawodnika, wskazałby na Roya Jonesa. Bo to legenda, bo wielkie nazwisko, bo ktoś kto prawdopodobnie zapełniłby trybuny. Żywy pomnik, który wsiądzie do samolotu, pewnie za jakieś pół miliona dolarów. Wszystko to niby prawda, ale...
Tak naprawdę to szkoda mi takiej postaci jak Jones. Podobno grubo przeinwestował w okresie gospodarczego boomu, ale przyszedł kryzys, a że kredyty trzeba jakoś spłacać, jeździ po świecie. Gorzej, że coraz częściej musi wstawać z desek. Oczywista oczywistość – najlepsze lata ma za sobą.
Z drugiej strony – jest dorosły, wie co robi. Tak jak kibice. To w sumie prosta sprawa: nie chcesz oglądać, nie oglądasz. Chcesz – kupujesz bilet na stadion albo wydajesz dwadzieścia czy trzydzieści złotych i oglądasz w płatnej telewizji.
Niewykluczone, że już wkrótce Krzysztof "Diablo" Włodarczyk odda pas mistrza świata federacji WBC. Polak nie chce się zgodzić na rewanżową walkę z Francisco Palaciosem.
Szefowie WBC naciskają, by Włodarczyk pozwolił na rewanż Palaciosowi, z którym "Diablo" walczył już w kwietniu. Po bardzo przeciętnym pojedynku Polak zachował pas, ale pozostawił kiepskie wrażenie. - Nikt nie czeka na walkę z Palaciosem, bo pierwsza była beznadziejna - wyjaśnia promotor Włodarczyka, Andrzej Wasilewski.
Teraz Polak miałby walczyć z Antonio Tarverem lub Royem Jonesem Jr. Oznaczałoby to, że prawdopodobnie musiałby zrzec się pasa, ale zarobiłby nieporównywalnie większe pieniądze. - Zawsze uważałem, że tytuły są bardzo ważne, ale sam pas nie ma wartości, a kariera boksera nie trwa długo. Krzysiek ma już 30 lat i nie będzie już długo walczył. A musi zabezpieczyć przyszłość swoją i rodziny - dodał Wasilewski.
Od kilkunastu dni, a w zasadzie od momentu znokautowania Danny'ego Greena, wielki mistrz kategorii półciężkiej - Antonio Tarver (29-6, 20 KO), coraz częściej wymawia nazwisko Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) jako potencjalnego rywala w niedalekiej przyszłości. Tym razem "Magik" skomentował walkę "Diablo" z Australijczykiem i jego zwycięstwo w jedenastej rundzie po firmowym lewym sierpowym. Pomimo efektownego nokautu nasz rodak nie zostawił na byłym pogromcy Roya Jonesa Juniora najlepszego wrażenia.
- Jeśli spojrzy się na moją historię i poprzednie walki, to rywale jacy ze mną się mierzyli, po pojedynku ze mną już nigdy potem nie byli tymi samymi bokserami co wcześniej. Roy Jones, Montell Griffin, Chris Johnson, Reggie Johnson, Lincoln Carter czy Eric Harding, oni wszyscy zostali przeze mnie złamani i nie byli już tacy jak wcześniej. Dlatego choć Włodarczyk walczył nieźle, to nie byłem mocno zdziwiony faktem, że Green został znokautowany. Zaskoczył mnie natomiast fakt, iż do czasu nokautu Danny wygrywał na punkty. Chciałbym więc się spotkać z Włodarczykiem i znokautować go tak samo jak wcześniej znokautowałem Greena, który z kolei znokautował Roya Jonesa. Pokonam przed czasem każdego zawodnika kategorii cruiser, ponieważ wątpię by ktokolwiek z tej dywizji byłby w stanie przeciwstawić się mojej sile przez pełne dwanaście rund - powiedział jak zwykle mało skromny Tarver.
Po raz kolejny kibice i działacze przecierają oczy i uszy ze zdumienia, bo oto federacja World Boxing Council, która w ostatnim czasie przyzwyczaiła nas do niezrozumiałych decyzji, ogłosiła racjonalne zarządzenia na najbliższe miesiące.
Po raz drugi zmierzyć się mają mistrz świata wagi półciężkiej - Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) i jego ostatni rywal Chad Dawson (30-1, 17 KO), a druga walka ma rozwiać wszelkie wątpliwości z zakończonej w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach październikowej potyczki.
Polskich kibiców bardziej zainteresuje postanowienie dotyczące naszego jedynego championa - Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO). Podczas kwietniowej gali boksu w Bydgoszczy, 'Diablo' pokonał niejednogłośnie na punkty Portorykańczyka Francisco Palaciosa (21-1, 13 KO), choć zdecydowana większość obserwatorów widziała wówczas gładkie zwycięstwo 'Czarodzieja'. W pierwszej połowie 2012 roku dojdzie do rewanżu i miejmy nadzieję, że tym razem wynik nie wzbudzi kontrowersji.
Przed, w trakcie i po zwycięskiej walce z Australijczykiem Danny Greenem (31-5, 27 KO), która odbyła się 30 listopada w Perth, opiekę psychologiczną nad Krzysztofem Włodarczykiem (46-2-1, 33 KO) sprawował Dariusz Nowicki. Olsztynianin o powiada o kulisach walki oraz współpracy z "Diablo", mistrzu świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
- Kontakt z Krzysiem Włodarczykiem oraz z grupą bokserów promotora Andrzeja Wasilewskiego miałem już grubo wcześniej. Krzysztofa przygotowałem między innymi do wygranego pojedynku z Włochem Fragomenim. Po tej walce była przerwa, bo wydawało się, że z "Diablo" jest już wszystko w porządku. Jednak po niezbyt udanym pojedynku z Portorykańczykiem Palaciosem zapytano mnie, czy mógłbym wznowić współpracę. Zanim jednak ją podjąłem, miała miejsce dramatyczna próba samobójcza. To był dzwonek alarmowy, że Włodaczykowi trzeba szybko pomóc. Wśród psychologów jest tak jak wśród lekarzy, też mamy swoje specjalności. Jeżeli chodzi o rozwiązywanie problemów rodzinnych, a one były głównym powodem tego dramatu, to zaproponowałem swojego przyjaciela, specjalistę od terapii rodzinnej. Sam natomiast skupiłem się na przywróceniu „Diablo” sportowi - mówi psycholog.
- Czasu mieliśmy bardzo mało. Rozpoczęliśmy pracę z Krzysiem we wrześniu, wiedząc, że będzie walczył pod koniec listopada. Green zdawał sobie sprawę, że to może być zbyt krótki czas, aby jego rywal odzyskał pełnię formy, więc chciał walczyć jak najszybciej. Chodziło mi głównie o przywrócenie tego wszystkiego dobrego, co już wcześniej było, o utwierdzenie Krzyśka w przekonaniu, że jest mistrzem świata i że ma już za sobą kilka wspaniałych pojedynków. Prowadziłem z nim długie rozmowy, trening relaksacyjny, korzystałem ze środków wizualnych, z odpowiedniej muzyki, a nawet wykorzystywałem hipnozę... - tłumaczy Nowicki.
- Obiecałem sobie, że po trzydziestce zmądrzeję. Pierwsze postanowienie to nauka angielskiego. Po Nowym Roku idę na kurs. Koniec z dukaniem - mówi Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) w rozmowie z Robertem Małolepszym z dziennika "Polska The Times", fragment której przedstawiamy poniżej. 30 listopada w Perth polski bokser obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. nokautując Australijczyka Danny'ego Greena
- Jeszcze raz okazało się, że u nas prawdziwy sukces, zwłaszcza w sporcie, a już w boksie szczególnie, można odnieść dopiero, gdy wygra się na wyjeździe, gdy nikt nie może powiedzieć, że ściany pomogły naszemu...
Krzysztof Włodarczyk: Coś w tym jest. Kocham Polskę. Czuję się tu wspaniale. Ale z drugiej strony, jak sobie czasem myślę o nas, Polakach, to mnie wkur... straszne ogarnia. Bo u nas zamiast cieszyć się z sukcesów innych, ludzie najczęściej zaczynają opluwać. Sąsiad prędzej doniesie na sąsiada do skarbówki za to, że kupił sobie nowe meble, niż pójdzie cieszyć się do niego razem z nim. Jak moi przyjaciele odnoszą sukcesy, jak jadą na fajne wakacje, to cieszę się ich szczęściem.
- Ma Pan wielu przyjaciół. Wydaje się Pan być wyjątkowo towarzyskim osobnikiem.
KW: Kiedyś wydawało mi się, że mam mnóstwo kumpli, przyjaciół. Dziś wiem, że tak naprawdę to kilku. Wielu kolegów odstawiłem, bo byli fajni tylko wtedy, gdy wygrywałem walki. Wtedy każ-dy chce być twoim kumplem, klepie po plecach. Od Tomka Iwana, którego uważam za swojego prawdziwego przyjaciela, dostałem przed walką z Greenem superesemesa. Życzył powodzenia, wierzył we mnie, ale też dodał: "Pamiętaj, to tylko sport. Na dobre i na złe jestem z tobą". To było wspaniałe.
- Pan się na boksie dorobił?
KW: Zarobiłem dużo pieniędzy jako bokser, ale większość niestety, roztrwoniłem. Dopiero od jakiegoś czasu zacząłem poważniej myśleć o przyszłości. Odkładać jakieś pieniądze. Gdyby nie moja żona, pewnie byłbym zupełnym golasem i żyłbym od pierwszego do pierwszego.
Od czasu walki z Dannym Greenem polski mistrz Krzysztof Włodarczyk narzekał na ból lewej ręki. Wczoraj poszedł z wizytą do doktora Śmigielskiego.
- Po prześwietleniu okazało się, że jest złamana w nadgarstku. Green miał twardą szczękę, ale nie myślałem, że aż tak - śmieje się "Diablo". - A może to po prostu ja biję mocniej, niż wszyscy myśleli.
Ze złamaną ręką Włodarczyk poleci w przyszłym tygodniu na kongres federacji WBC w Las Vegas. Do domu wróci na święta. - Najchętniej nigdzie bym nie jechał, ale jako mistrz świata mam pewne obowiązki - tłumaczy bokser, który zapewnia, że w mieście hazardu nie wyda wszystkich pieniędzy zarobionych na walce z Greenem. - W ogóle nie ciągnie mnie do kasyn, to nie mój klimat - mówi.
- Cóż, "Diablo" jest przestraszony. Nie chce się ze mną zmierzyć, mimo iż jestem oficjalnym pretendentem. Przestań być dzi**ą i walcz ze mną, abym mógł zabrać, co swoje - napisał na swoim profilu społecznościowym Francisco Palacios (21-1, 13 KO), kilka dni po tym, jak mistrz świata WBC kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) w efektownym stylu rozprawił się z Dannym Greenem (31-5, 27 KO).
Na ripostę 'Diablo' długo nietrzeba było czekać, padła ona w wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce.
- Widocznie on się czuje jak dzi*ka, skoro mówi takie słowa. Czuje się w pewnym sensie niedowartościowanym człowiekiem, bo takie rzeczy mówią tylko niedowartościowani ludzie z kompleksami - odpowiedział mistrz świata.
Krzysztof Włodarczyk wrócił do kraju z Australii. Na szczęście Polak przywiózł ze sobą mistrzowski pas federacji WBC wagi junior ciężkiej. Na szczęście, bo przez większą część walki z Dannym Greenem „Diablo” zawodził. W ostatnich rundach pokazał jednak, że groźny może być dla każdego rywala. A kto będzie jego kolejną ofiarą? Oto typy SPORT.TVP.PL.
„Diablo” kolejną swoją walkę ma stoczyć na początku przyszłego roku, najprawdopodobniej w Katowicach. Już przed starciem w Perth Polak twierdził, że to będzie jego ostatnie starcie bez unifikacji. Innych mistrzów jest jeszcze czterech, ale szanse na bezpośrednie starcie nie są wcale duże.
Marco Huck
Bośniak z niemieckim paszportem to chyba wymarzony rywal dla Włodarczyka. Przynajmniej jego nazwisko pada najczęściej przy spekulacjach dotyczących walki unifikacyjnej. Czempion WBO wymieniany jest nie tylko przez „Diablo”, ale także jego promotora Andrzeja Wasilewskiego i trenerów. Problemem może być jednak to, że popularny „Kapitan” sam nie pali się do walki z polskim czempionem. 27-latek od starcia z bokserem 12 Round KnockOut Promotions wolałby pojedynek z którymś z mistrzów... wagi ciężkiej. Mimo wszystko szanse na starcie Huck-Włodarczyk i tak są wysokie.
Szanse na starcie: 40 proc.
W piątek przed południem na warszawskim Okęciu zameldował się Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO), który dwa dni wcześniej w australijskim Perth obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. "Diablo" wygrał przez techniczny nokaut w 11. rundzie z Dannym Greenem (31-5, 27 KO). Zapraszamy do wysłuchania tego, co 30-letni pięściarz miał do powiedzenia dziennikarzom tuż po pojawieniu się na stołecznym lotnisku.
Amerykanie Antonio Tarver (29-6, 20 KO) lub Roy Jones Jr. (54-8, 40 KO) - to najbardziej prawdopodobni rywale Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) w kolejnej walce. Polski mistrz świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej po zwycięstwie nad Dannym Greenem wrócił dziś do Polski.
Jego promotorzy już jednak myślą o jego przyszłości. Jeszcze w Perth Andrzej Wasilewski i Piotr Werner, szefowie grupy 12 Round KnockOut Promotions, prowadzili rozmowy z partnerami z całego świata. W połowie grudnia Włodarczyk wybierze się z Wasilewskim do Las Vegas na zjazd federacji WBC, której jest mistrzem świata w wadze junior cięźkiej. Co dalej?
Roy Jones Jr. w Polsce?
– Na naszej liście życzeń jest Antonio Tarver, Roy Jones junior, ewentualnie pojedynek unifikacyjny – powiedział nam Wasilewski i dodał, że po raz kolejny powinniśmy zobaczyć Włodarczyka w ringu w drugiej połowie marca. Gdzie? Można spekulować, że potyczka z Tarverem odbyłaby się w Stanach Zjednoczonych, natomiast Roy Jones junior za dobre pieniądze mógłby przyjechać do Polski. Miejsce starcia unifikacyjnego zależałoby od okoliczności związanych z rywalem i jego federacją.
Dziś przed południem na warszawskim Okęciu wylądował mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO). Dwa dni temu w australijskim Perth nasz zawodnik wygrał przez techniczny nokaut w 11. rundzie z Dannym Greenem (31-5, 27 KO). Zapraszamy do obejrzenia videorelacji z powitania "Diablo" na stołecznym lotnisku. Wkrótce kolejne materiały.
Dziś przed południem na warszawskim Okęciu wylądował mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO). Dwa dni temu w australijskim Perth nasz zawodnik wygrał przez techniczny nokaut w 11. rundzie z Dannym Greenem (31-5, 27 KO). Zapraszamy do obejrzenia fotografii z powitania "Diablo" na stołecznym lotnisku.

Dwa dni temu Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) pokonał Danny'ego Greena (31-5, 27 KO) i obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. Po ciężkiej walce czekały go już tylko milsze obowiązki - na przedstawianym zdjęciu "Diablo" bierze udział w sesji fotograficznej dla mediów na zachodnim wybrzeżu Australii.
Trzecia obrona tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej w końcu przyniosła Krzysztofowi Włodarczykowi (46-2, 33 KO) efektowne zwycięstwo. Do czasu nokautu pojedynek nie układał się po myśli Polaka i bliższy zwycięstwa był miejscowy faworyt - Danny Green (31-5, 27 KO), jednak spektakularne zakończenie wynagrodziło kibicom 'Diablo' ostatnie gorsze występy.
Zapraszamy do przeczytania wywiadu, jaki z jedynym polskim mistrzem świata przeprowadził Janusz Pindera.
- Czym pan zaskoczył rywala – siłą czy szybkością?
Krzysztof Włodarczyk: Szybkością. Green był bardzo dobrze przygotowany, wiedział, że nie może ryzykować otwartej wojny, bo ja biję silniej.
- Był jednak taki moment, że pan też się zachwiał...
KW: Zgadza się, chyba w piątym starciu trafił mnie mocnym lewym prostym, po którym zatańczyłem lekko zamroczony. Nie spodziewałem się tak szybkiego i precyzyjnego uderzenia. Przemknęła mi tylko myśl, by nie przyklęknąć, nie dać się liczyć. Po chwili sytuacja była już opanowana.
- Był pan pewny, że wygra przez nokaut?
KW: Od początku wierzyłem, że tak właśnie się stanie. Green ma szybkie ręce, ale wolniejsze nogi. Po atakach cofa się wolno, opuszcza ręce i podnosi wysoko brodę. Szkopuł w tym, że mało atakował i czekał na moją inicjatywę. Byłem spokojny, wiedziałem, że wcześniej czy później popełni błąd. W drugim starciu podłączyłem go do prądu, ale nie skończyłem. Rozkręcałem się powoli, na początku nie czułem dystansu, nogi nie pracowały jak trzeba. Pod koniec bardzo przydały się reprymendy trenera. Powiedział, że muszę walczyć agresywniej.
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) pokonał w Perth przez techniczny nokaut Danny'ego Greena (31-5, 27 KO) i po raz trzeci obronił tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii junior ciężkiej. "Wyglądał jak zombie, które przebudziło się we właściwym momencie" - komentuje walkę australijska prasa.
Na początku Green zwany "Zieloną maszyną" walczył bardziej agresywnie, a Polak uderzał sporadycznie skupiając się przede wszystkim na obronie. Do 10. rundy to Australijczyk prowadził na punkty, a jeden z jego ciosów - w 5. rundzie - nawet zachwiał Polakiem. Na szczęście okazało się, że taktyka Włodarczyka się opłaciła. Polak znacznie lepiej wytrzymał walkę kondycyjnie, w końcówce złamał rywalowi nos, a w 11. rundzie dwoma uderzeniami - prawym, a potem lewym sierpowym - dopełnił dzieła zniszczenia łamiąc mu szczękę i posyłając go na deski. Choć Green zdołał wstać o własnych siłach sędzia przerwał pojedynek. Wkrótce po nim Australijczyk ogłosił zakończenie kariery.
Po tej walce australijskie media nie szczędzą pochwał polskiemu czempionowi, zwracając jednak uwagę na to, że Diablo bardzo wolno się rozkręcał.
The Australian: Cios Greena wzniecił iskrę
"Przez pierwsze pięć rund Włodarczyk był w głębokiej defensywie, ale w szóstej podkręcił tempo. Mocny cios Greena wzniecił w nim iskrę, która spowodowała, że zaczął działać"
Aleksander Aleksiejew (22-2, 20 KO) jest pod wrażeniem wczorajszego występu Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) w australijskim Perth. Polski pięściarz w wygrał w 11. rundzie przez techniczny nokaut z Dannym Greenem (31-5, 27 KO) i zachował tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
- Spodobała mi się walka w wykonaniu Włodarczyka. Krzysztof nie jest supertechnikiem, ale jest waleczny i obrał właściwą taktykę. Dopadł Greena, kiedy ten już się wystrzelał i był bardzo zmęczony. Green sądził, że zwycięży dzięki swojej sile oraz narzucanej presji i przejedzie Polaka jak czołg, ale stało się zupełnie inaczej. Bardzo chętnie zmierzyłbym się z Włodarczykiem, ale za wcześnie na rozmowy o tej walce. Teraz moje oczy zwrócone są tylko na Licinę. Enad to poważny pięściarz, dlatego na razie myślę tylko o pojedynku przeciwko niemu - zaznacza rosyjski pięściarz.
30-letni Aleksiejew jest pretendentem do pasa mistrza Europy w kategorii junior ciężkiej. Pięściarz występujący w niemieckiej grupie EC Boxpromotion najprawdopodobniej 4 lutego skrzyżuje rękawice z Enadem Liciną (20-3, 11 KO). Tytuł federacji EBU nie ma obecnie właściciela po tym jak został zwakowany przez Aleksandra Frenkela (23-0, 18 KO).
Pokonując przed czasem w 11. starciu Danny Greena (31-5, 27 KO), Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) potwierdził dwie stare prawdy. Po pierwsze walka mistrzowska trwa 12 rund i 6 ostatnich minut bywa często kluczowymi dla jej wyniku (vide choćby ostatnie doświadczenia Alberta Sosnowskiego i setek innych pokonanych przed czasem w rundach nr 11-12) a po drugie, że "panczer" ma zawsze szansę...
Przy okazji walki z Greenem, przypomniała mi się walka w obronie tytułu mistrza interkontynentalnego IBF w wadze junior ciężkiej, którą Krzysztof stoczył 9 lat temu (22 listopada 2002 r. w Opolu) z Belgiem Ismaelem Abdoulem (legitymował się wówczas rekordem 19-1, 6 KO). Także wtedy Włodarczyk przeżywał trudne chwile w ringu, nie mogąc zaznaczyć swojej przewagi nad o 5 lat starszym rywalem, który w ringu był mądrzejszy, sprytniejszy i bezkarnie uderzał kombinacjami ciosów. Mniej, więcej od 6-7 rundy Abdoul zaczynał jednak słabnąć, na co wpływ miały m.in. mocne uderzenia z lewej ręki Polaka, by w 12. starciu - mimo prowadzenia na punkty - zostać znokautowanym. 21-letni "Diablo" okazał się silniejszy i wytrzymalszy od przeciwnika, ale jego zwycięstwo zgodnie uznano za "szczęśliwe". Tamta wygrana po raz pierwszy (w kontekście Włodarczyka) potwierdziła tezę, że "panczer" (Diablo) ma zawsze szansę...
Wczoraj w Perth mistrz świata WBC przegrywał dość wyraźnie na trzech kartach sędziowskich (93-97, 93-97, 93-96), a mimo to przełamał rywala, okraszając swoje zwycięstwo efektownym nokautem.
I na koniec jeszcze jedna refleksja. "Diablo" swoim wczorajszym zwycięstwem przełamał australijskie "fatum", które od 55 lat wisiało nad polskimi pięściarzami.
Kraina kangurów nigdy nie była bowiem szczęśliwa dla polskich bokserów. Wszystko zaczęło się od XVI Igrzysk Olimpijskich w Melbourne w 1956 r., gdzie wprawdzie kadra prowadzona przez Feliksa Stamma wywalczyła dwa brązowe medale (Henryk Niedźwiecki w kat. piórkowej i Zbigniew Pietrzykowski w lekkośredniej), ale oczekiwania przed turniejem były o wiele większe (poza strefą medalową znaleźli się m.in. Henryk Kukier, Zenon Stefaniuk, Leszek Drogosz, czy Tadeusz Walasek). W 1991 r. z amatorskich VI Mistrzostw Świata w Sydney na tarczy wróciła 5-osobowa reprezentacja trenera (obecnego prezesa PZB) Jerzego Rybickiego a 9 lat później kompletnym fiaskiem zakończył się start olimpijski na XXVII Igrzyskach Olimpijskich, które odbyły się również w Sydney.
Przełamanie tej nieszcześliwej passy to jeden z wielu powodów, by 24 godziny po australijskim triumfie, złożyć w imieniu całej redakcji BOKSER.ORG i Czytelników serdeczne gratulacje mistrzowi świata WBC i jego Opiekunom.
- Koniec wieńczy dzieło, ale nie była to dla pana łatwa walka.
Krzysztof Włodarczyk: Sam jestem ciekaw jak wyglądała w telewizji. Moim problemem było to, że długo nie mogłem wyczuć dystansu. Na szczęście cały czas czułem, że mogę wygrać. W ostatnich rundach wreszcie wszystko funkcjonowało tak, jak powinno.
- Wcześniej przegrywał pan na punkty.
KW: Szkoda, że nie nagrałem tego, co mówiłem przed wylotem. Zapewniałem wówczas, że ta walka nie potrwa 12 rund. Byłem tego pewny, podobnie jak tego, że wygram.(...)
- Tym sukcesem bardzo umocnił pan swoją pozycję w światowym boksie.
KW: Po niedawnych zawirowaniach w moim życiu, o których wszyscy wiedzą, pokazałem, że potrafię boksować. Udowodniłem, że Diablo to wciąż kawał dobrego boksera. Jestem twardy i nieustępliwy, mam serce do walki, nie poddaję się. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Chcę walczyć o wszystko co można, sięgać po kolejne pasy i potwierdzać, że jestem prawdziwym mistrzem.
Więcej w czwartkowym „Przeglądzie Sportowym".
Wczoraj pisałem, że walka z Dannym Greenem (31-5, 27 KO) na jego terenie to chwila prawdy dla Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (46-2-1, 33 KO). Jeśli chce być uznawany za prawdziwego mistrza, takiego, którego wszyscy szanują, musi wygrać bardzo efektownie z "Zieloną maszyną". Tym bardziej, że Australijczyk to dla niego idealny rywal. Efekt? w jedenastej rundzie mieliśmy pokaz krwawych fajerwerków – jeśli tak można powiedzieć.
Można też oczywiście szukać negatywów, pisać o długich przestojach i słabszych rundach, ale nie wiem czy to najlepszy moment na „czepialstwo". Zakończyło się przecież bardzo dobrze. Dla Diablo i polskiego boksu. Krzysiek pewnie przekonał część sporej grupy niedowiarków, że możliwości ma naprawdę wielkie, a także serce do walki oraz siłę w łapach. I że jest groźny do ostatniej chwili, co ostatnio wielu kwestionowało.
Z drugiej strony, nie oszukujmy się, on się nie zmieni i dalej będzie mało uderzał, za to skutecznie się bronił. Mnie to nie przeszkadza. Nich sobie tak walczy, ale wygrywa. Najlepiej tak jak w Perth, gdzie zamknął usta fanom Australijczyka.
Swoją wielką chwilę miał wczoraj nie tylko Włodarczyk, lecz też jego trener Fiodor Łapin. Zawsze stał za Krzyśkiem i niejeden raz czytał mnóstwo negatywnych komentarzy na swój temat. Wczoraj zareagował w najlepszym momencie. Wiem, że ostro, szkoleniowiec też to wie. Ale trenerze, nie ma się czym przejmować – duzi chłopcy czasem potrzebują mocnych słów! Jak Diablo. W szatni bokser zresztą za to podziękował Łapinowi. Mógł wieczorem siąść z lampką szampana w ręku i powiedzieć „veni, vidi, vici".
Po tym jednym australijskim wieczorze Włodarczyk jest w zupełnie innym miejscu. Znacznie korzystniejszym w perspektywie negocjacji z innymi wielkimi tej kategorii.
Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) pokonał przez TKO w 11. rundzie Danny Greena (31-5, 27 KO) i obronił mistrzowski pas federacji WBC wagi junior ciężkiej.
- Miałem problemy w piątej rundzie po ciosie Australijczyka. Myślałem żeby przyklęknąć, ale później pomyślałem, że będę boksował dalej - bo mistrzowi nie wypada klękać. Nie chciałem pokazać sędziemu, ani Greenowi że coś jest nie tak. W dalszej części walki pokazałem swoją wyższość - dodał "Diablo".
Krzysztof Włodarczyk obronił pas mistrza świata federacji WBC wagi juniorciężkiej. Polak pokonał przez techniczny nokaut w 11 rundzie Australijczyka Danny'ego Greena, choć do tego momentu przegrywał na punkty. Zapraszamy na zapis całej walki.
CAŁA WALKA: KRZYSZTOF WŁODARCZYK vs DANNY GREEN >>

Danny Green zapłacił straszną cenę za walkę o pas mistrza świata WBC wagi jr. ciężkiej. Oprócz bolesnej porażki przez TKO w 11. rundzie, zadanej mu przez dotychczasowego mistrza świata, Krzysztofa Włodarczyka, doznał skomplikowanych kontuzji złamania szczęki i złamania nosa z przemieszczeniem.
Krzysztof Włodarczyk obronił pas mistrza świata federacji WBC wagi juniorciężkiej. Polak pokonał przez nokaut w 10 rundzie Australijczyka Danny'ego Greena, choć do tego momentu przegrywał na punkty.
- Walka długo nie układała się po myśli Diablo. Green wykorzystywał swoją szybkość, na którą Włodarczyk nie umiał znaleźć antidotum. Na szczęście dla Polaka około 10. rundy Green zaczął słabnąć. Jego wiek dał o sobie znać, a też Diablo złamał mu nos. Intensywny atak pozwolił mu skończyć walkę przed czasem, łamiąc mu przy tym szczękę i kończąc jego karierę na ringu - komentuje bokserski ekspert 'Rzeczpospolitej' Janusz Pindera. I dodaje, że idealnym kolejnym przeciwnikiem Włodarczyka byłby niemiecki bokser Marco Huck.
- Pytanie czy obie strony tego zechcą, ale to byłby piękny prezent dla miłośników boksu i prawdziwy test dla Włodraczyka czy rzeczywiście - jak mówi Green - Polak jest najlepszym pięściarzem kategorii cruiser - mówi Pindera.
Dzisiejszą potyczkę Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) z Dannym Greenem (31-5, 27 KO) z uwagą obserwował Francisco Palacios (21-1, 13 KO). Portorykańczyk jest obowiązkowym pretendentem do pasa WBC w kategorii junior ciężkiej i z niecierpliwością czeka na szansę rewanżu.
W kwietniu "Czarodziej" przegrał z "Diablo" niejednogłośnie na punkty, a werdykt wzbudził wiele kontrowersji.
O dzisiejszym zwycięstwie Polaka na australijskiem ziemi zadecydowała kondycja - uważa Palacios.
- To była świetna walka. Greenowi zabrakło paliwa i "Diablo" to znakomicie wykorzystał. Jestem następny w kolejce do walki z Włodarczykiem. Nie będę miał problemów z kondycją. Zabiorę pas, który mi się należy. Tym razem nadejdzie czas "Czarodzieja"! – opowiada pewny siebie Palacios.
Pięściarz ze stajni Dona Kinga rozpoczyna niebawem przygotowania i liczy, że wkrótce po raz drugi zawita do naszego kraju.
- Jestem gotowy na rewanż. Rozpoczynam przygotowania. Będę silniejszy, szybszy i bardziej agresywny od Włodarczyka. "Diablo" jest tym samym pięściarzem co wcześniej. Zawsze był dobry, ale jestem od niego lepszy. Do zobaczenia w Polsce, niech Bóg was błogosławi! – zakończył 34-letni bokser.
- Można było się nieco obawiać, bo rywal prowadził na punkty. Czułem jednak, że decydujący cios był kwestią czasu - stwierdził Dawid "Cygan" Kostecki (37-1, 24 KO) po wygranej przez Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) w środowej walce z Danny'm Greenem (31-5, 27 KO).
- Przed starciem mówiłem, że Krzysiek bije bardzo mocno. Musi tylko uderzać w serii i na gardę, a przyniesie to skutek. Dziś widać było, że ciosy Włodarczyka siały spustoszenie - powiedział Kostecki.
"Cygan" pochwalił jednak rywala Polaka.
- Green miał zaplanowaną świetną taktykę i z pewnością kolejni przeciwnicy "Diablo" będą analizować tę walkę i kopiować zamierzenia Australijczyka - stwierdził. - Dziś Krzysiek "naruszył" rywala prawym prostym a zakończył walkę lewym sierpowym. Wydaje mi się, że na punkty przegrywał, więc jedyną szansą było zwycięstwo przed czasem. Na szczęście Włodarczyk przypomniał siebie z najlepszych czasów, kiedy nokautował rywali. Nie spalił się, to była wielka wygrana - zakończył.
Choć walka z Dannym Greenem (31-5, 27 KO) nie układała się po myśli Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO), polski pięściarz w końcówce zdołał przycisnąć mocno zmęczonego rywala i w 11. rundzie posłał go na deski. 38-latek z Antypodów co prawda zdołał się podnieść, ale w ocenie, jak najbardziej słusznej, sędziego ringowego nie był w stanie kontynuować pojedynku. W Perth "Diablo" wygrał przez techniczny nokaut i zachował tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej!
Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) pokonał przez TKO w 11. rundzie Danny Greena (31-5, 27 KO) i obronił mistrzowski pas federacji WBC wagi junior ciężkiej. Po walce polski bokser przyznał, że miał chwilę zwątpienia, ale później pokazał że jest prawdziwym mistrzem.
- Co mogę powiedzieć, to była ciężka walka. Danny Green był twardy i szybki, ale to ja byłem silniejszy. Moje ciosy były zdecydowanie bardziej celne - powiedział na gorąco po walce Krzysztof "Diablo" Włodarczyk.
Polak, który po raz trzeci obronił mistrzowski pas wagi junior ciężkiej WBC, przyznał że miał chwilę zwątpięnia.
- Miałem problemy w piątej rundzie po ciosie Australijczyka. Myślałem żeby przyklęknąć, ale później pomyślałem, że będę boksował dalej - bo mistrzowi nie wypada klękać. Nie chciałem pokazać sędziemu, ani Greenowi że coś jest nie tak. W dalszej części walki pokazałem swoją wyższość - dodał "Diablo".
Włodarczyk przyznał również, iż zdecydowanie lepiej boksuje mu się na wyjeździe, nie odczuwa wtedy takiej presji.
- Danny był twardym i trudnym przeciwnikiem. Ja jednak jestem typem takiego zawodnika, który chyba lepiej boksuje na wyjeździe, kiedy nie mam na sobie tak dużej presji - powiedział zaraz po udanej obronie tytułu mistrza świata Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO), przyznając jednak, iż w pewnym momencie był w sporych tarapatach po ciosie Danny'ego Greena (31-5, 27 KO).
- W jednej rundzie byłem mocno podłączony, ale nie dopuszczałem nawet możliwości żeby przyklęknąć, starając się przejść przez ten kryzys.
Przypomnijmy, iż popularny "Diablo" upolował w końcu challengera w jedenastym starciu swoim firmowym lewym sierpowym.
- To było piękne zwycięstwo i znakomita wiadomość dla polskiego boksu, bo cały czas mamy mistrza świata WBC. Krzysiek zajechał Greena, który nie był tak znakomicie przygotowany wydolnościowo jak on - ocenił Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO), mistrz Europy w wadze średniej, wygraną przez nokaut Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) nad Dannym Greenem (31-5, 27 KO) w walce w obronie mistrzowskiego pasa federacji WBC wagi junior ciężkiej.
- Krzysiek zaboksował fajnie taktycznie. Czekał na odpowiedni moment, kiedy nadarzy się szansa znokautowania rywala. Te jego charakterystyczne ciosy, czyli lewe i prawe wkręcane sierpowe zrobiły spustoszenie u Greena - stwierdził "Super G".
Nasz mistrz świata niemal przez całą walkę boksował bardzo usztywniony i wydawało się nawet, że przegrywał na punkty. Inicjatywę zaczął przejmować dopiero od dziewiątej rundy, aż w końcu posłał rywala na deski, kończąc jednocześnie jego karierę.
- To jest cały Krzysiek. Ona zawsze tak boksuje na sztywno. Nie ma takiego dużego luzu. Na werdykt w walkach Krzyśka trzeba czekać do ostatniego gongu, bo przecież słynie z nokautującego ciosu. Należy pamiętać, że walka trwa 12 rund, a nie krócej - zakończył Proksa, który przygotowuje się do starcia w obronie pasa mistrza Europy, a jego rywalem ma być Niemiec Sebastian Zbik. Polak na razie jednak zmaga się z anginą ropną.
Potężny lewy sierpowy Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) wysłał Danny'ego Greena (31-5, 27 KO) na sportową emeryturę. Australijczyk w wywiadzie zaraz po porażce poinformował o tym swoich wiernych kibiców. Zapytany o przebieg pojedynku, pogromca Roya Jonesa Juniora chwalił naszego rodaka.
- Przegrałem bez wątpienia z najlepszym zawodnikiem świata w tej kategorii. Jest naprawdę twardzielem i bardzo trudnym rywalem - komplementował "Diablo" pokonany pretendent.
- Dziękuję Krzysztofowi, że tu przyjechał i dał mi szansę walki o tytuł. To znakomity bokser, wielki wojownik, który zasłużenie był górą. Po tej porażce kończę swoją karierę, przechodzę na emeryturę - mówi Danny Green.
- Zgadza się - mówi Włodarczyk na stwierdzenie, że jest wielkim pięściarzem. - To była wspaniała walka, Green był dobry, ale ja okazałem się lepszy. Pomogła mi publiczność, zarówno polska jak i australijska, która dopingowała Danny'ego. Lubię walczyć przy licznej widowni. Dziękuję za wsparcie polskim kibicom, którzy znaleźli się na trybunach - dodaje "Diablo".
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) toczy właśnie walkę w trzeciej obronie tytułu mistrza świata federacji WBC kategorii cruiser, stając naprzeciw Danny Greena (31-4, 27 KO). Zapraszamy Was na relację runda po rundzie z tego pojedynku!
1 runda:
Obaj zawodnicy boksują lewym prostym. W końcówce Krzysiek złapał przy linach Danny'ego lewym sierpowym z doskoku, ale ten natychmiast odpowiedział mu tym samym.
2 runda:
Początek dla Australijczyka, który dystansował lewym prosty, a także trafił mocnym prawym za gardę w okolice ucha. Włodarczyk jednak w samej końcówce zepchnął rywala i trafił najpierw prawym, a po chwili lewym sierpowym.
3 runda:
Teoretycznie "Diablo" zepchnął pretendenta do defensywy, jednak on z tej obrony dobrze kontrował i tym razem to on wygrał. Trener Łapin zaleca więcej ciosów po dole - "On to czuje".
4 runda:
Ciosy Polaka robią chyba większe wrażenie, ale to Green zapisał na swoją korzyść kolejne starcie. Jest trochę aktywniejszy, dobrze operuje lewym prostym i bije z doskoku seriami 2-3 ciosów.
5 runda:
W połowie starcia Green trafił lewym prostym i natychmiast w kombinacji poprawił lewym sierpowym na brodę. Mistrz świata się zachwiał i przez kolejną minutę zbierał lanie od Australijczyke, choć większość z tych bomb Krzyśkowi udało się zebrać na gardę. Mimo wszystko runda wyraźnie dla pretendenta.
6 runda:
Krzysiek nioepotrzebnie chyba poluje na jedno kończące uderzenie. Co prawda ciosy Danny'ego nie robią na nim wrażenia, jednak to Australijczyk jest aktywniejszy i zwycięża 10:9.
7 runda:
"Diablo" radził sobie bardzo dobrze, zaczął mu wchodzić lewy prosty, niestety jednak 20 sekund przed końcem zainkasował potężny prawy podbródkowy, którym pretendent mógł przechylić szalę na swoją korzyść.
8 runda:
W końcu dobra runda Krzyśka. Konsekwentnie bił lewym prostym, podbił lewe oko Greena, a ten już trzeci raz wypluł ochraniacz na zęby. Sędzia mówi wprost: - "Jeszcze raz, a zabieram ci punkt".
9 runda:
Green wydaje się być już bardzo zmęczony, ale Włodarczyk znów niepotrzebnie poluje na nokaut, przez co runda wyrównana, nawet z lekkim wskazaniem na przeciwnika.
10 runda:
Green mocno krwawi z nosa. Tylko muśnięty prawym sierpowym przeżywa kryzys i większość tej rundy klinczuje. Runda wyraźnie dla Krzyśka, ale Fiodor Łapin nie zostawił na nim w przerwie suchej nitki.
11 runda:
Krzysiek nokautuje!!!!!!! W 40 sekundzie trafił już krótkim lewym, w połowie zamroczył Greena prawym overhandem, a wszystko skończył przepięknym lewym sierpowym - jak za starych dobrych czasów. Nieprzytomny Green wstaje na dziewięć, ale chwieje się na nogach i sędzia przerywa walkę! Krzysztof Włodarczyk pozostał mistrzem świata!!!

Już tylko godziny dzielą nas od trzeciej obrony tytułu mistrza świata federacji WBC kategorii cruiser przez naszego Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO). Popularny "Diablo" skrzyżuje dziś rękawice z mega gwiazdą australijskiego boksu - Danny Greenem (31-4, 27 KO). To jest temat dla Was, kibiców, w którym możecie się wymieniać swoimi typami oraz spostrzeżeniami na temat całej gali, a w szczególności na temat potyczki Włodarczyk vs Green.
Wczoraj odbyła się ceremonia ważenia przed pojedynkiem Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) z Dannym Greenem (31-4, 27 KO). Już za kilkadziesiąt minut polski bokser bronić będzie tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
Walka Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) z Danny'm Greenem (31-4, 27 KO) jeszcze się nie rozpoczęła, a już zrobiło się ciekawie. Jej organizatorzy ogłosili, że rezygnują z podawania wyników po czwartej i ósmej rundzie, choć w walkach o pas WBC takie reguły są stosowane. Oprócz tego postanowili sami wyznaczyć lekarza zawodów, czyli człowieka, który może przerwać pojedynek. A że organizatorem walk Greena jest, mówiąc w skrócie... Green, zrobiło się naprawdę „interesująco".
Na razie nie ma jednak co szukać drugiego dna i doszukiwać się kombinacji tam, gdzie ich wcale być nie musi. Mam nadzieję, że nikt w Polsce nie będzie po walce o tym pamiętał, a wszyscy będziemy cieszyli się z udanej obrony pasa mistrza świata. Włodarczyk ma wszelkie dane ku temu, żeby za dwa dni wracać do Polski z szerokim uśmiechem. Bukmacherzy długo za absolutnego faworyta uznawali Australijczyka, ale moim zdaniem „Diablo" z Greenem wygra. Oczywiście, biorę pod uwagę tylko umiejętności i możliwości bokserskie, bo klucza do głowy Krzyśka nie mam, a jak zachowa się w ringu nasz czempion, nigdy nie wiadomo.
Podobno Włodarczyk jest zrelaksowany i skupiony. Podobno wszystkie problemy za nim. Podobno, podobno... Jeśli rzeczywiście tak jest, pokaż nam wszystkim, Krzysiu! Po ostatnich burzliwych miesiącach w życiu „Diablo" uzyskał idealną okazję, żeby udowodnić, iż zasługuje na pas mistrza świata najbardziej prestiżowej federacji bokserskiej. W przeciwnym narożniku stanie gość, który jak mało kto pasuje Polakowi stylem. Do tego Green jest mniejszy, to właściwie bokser niższej kategorii. Jego sukcesy z Paulem Briggsem czy Royem Jonesem juniorem nie mogą być źródłem żadnych sensownych wniosków. Jeśli Włodarczyk pragnie wygrywać z pięściarzami ze światowej czołówki swojej kategorii, to z kim, jeśli nie z Greenem? Dla Krzysztofa Włodarczyka nadeszła chwila prawdy.
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk jest jedynym obecnie polskim mistrzem świata w boksie zawodowym, ale też celebrytą tańczącym z gwiazdami, bywa bohaterem kolorowych pism, a jest na co dzień ojcem i mężem.
Wygrany bierze wszystko. Miał dość wszystkiego – Wziąłem całe opakowanie leków – powiedział przez telefon do szwagra Tomasza Babilońskiego. Wcześniej żegnał się ze swoim promotorem Andrzejem Wasilewskim, który był akurat na wakacjach w Grecji. Przekaz był jasny – Włodarczyk miał dość wszystkiego. Pewnie nie chciał się zabić. Gdyby było inaczej, nie informowałby najbliższych. To było raczej wołanie o pomoc. Do jego domu w podwarszawskim Piasecznie pierwsi dotarli koledzy z grupy Tomasz Hutkowski i Paweł Kołodziej. Wezwali karetkę, przed pogotowiem przyjechał Babiloński. – Krzysiek wyglądał, jakby spał – mówił później. Włodarczyk szybko trafił do szpitala na płukanie żołądka. Przez pewien czas był nieprzytomny.
– Powiedzieli mi, że nie ma już zagrożenia życia, choć było naprawdę niebezpiecznie. Teraz musimy czekać, aż się obudzi, bo kiedy byłem przy nim, to tylko majaczył. Wszyscy mamy nadzieję, że Krzysiek nie tylko przeżyje, ale także wróci do pełni sił. Oczywiście zapewnimy mu opiekę i pomoc psychologów – opowiadał mediom Babiloński.
Kłopoty nie zostawały w domu
Zagrożenie może i rzeczywiście było, ale tak naprawdę przez chwilę, bo już następnego dnia Włodarczyk wyszedł ze szpitala. Miał zostać w domu z rodzicami, bez dostępu do ludzi i internetu, ale szybko złamał zakazy. Dzień po wyjściu ze szpitala jadł już obiad w chińskiej restauracji z Andrzejem Wasilewskim. Siedząca za barem kobieta długo przyglądała się bokserowi. Temu siedzącemu przy stoliku i jednocześnie zdjęciu na okładce kolorowej gazety, w której pisano, że jest w bardzo ciężkim stanie. Krzysiek szybko wrócił też na salę treningową.
To wszystko działo się zaledwie kilka miesięcy temu. „Diablo" był wtedy po długich wakacjach, które spędził z Babilońskim w USA. Wcześniej w Bydgoszczy wygrał walkę z Francisco Palaciosem. Tyle że to był kiepski występ w jego wykonaniu. Na Włodarczyka spadła fala krytyki, choć w Bydgoszczy słabi byli obaj bokserzy. Wpadka na ringu nie była jednak tak istotna. Tak naprawdę Włodarczyk nie radził sobie w życiu osobistym.
Steve Cunningham (24-3, 12 KO) dwukrotnie walczył z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO). W listopadzie 2006 roku Amerykanin przegrał na punkty w starciu o wakujący pas IBF, ale kilka miesięcy później zrewanżował się Polakowi, wygrywając po 12 rundach. Z "USS" rozmawialiśmy przed jego ostatnią potyczką z Yoanem Pablo Hernandezem w Neubrandenburgu i zapytaliśmy o potyczkę "Diablo" z Dannym Greenem (31-4, 27 KO). Zdaniem Cunninghama polski pięściarz jest faworytem potyczki w Perth i powinien zachować po niej tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
Już jutro około południa w dalekiej Australii Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) przystąpi do trzeciej obrony tytułu mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej. Rywalem Polaka będzie lokalny faworyt - Danny Green (31-4, 27 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Na dzień przed walką eksperci z firmy UNIBET wciąż większe szanse na zwycięstwo dają Australijczykowi, ale jeszcze przed tygodniem kurs był znacznie bardziej niekorzystny dla 'Diablo'.
Wygrana Greena - 1.68
Remis - 31.00
Wygrana Włodarczyka - 2.20
WYGRAJ RĘKAWICE Z AUTOGRAFEM 'DIABLO' >>
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.62, NIE - 2.15
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.47, NIE - 2.45
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.42, NIE - 2.65
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.33, NIE - 3.00
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.27, NIE - 3.40
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.20, NIE - 4.00
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.13, NIE - 5.00
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.07, NIE - 7.00
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.02, NIE - 12.50
W rozmowie z Newseekiem Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) podzielił się opinią na temat swojego jutrzejszego przeciwnika Danny'ego Greena (31-4, 27 KO). 30-letni "Diablo" w australijskim Perth, rodzinnym mieście rywala, bronić będzie jutro tytułu mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej.
- Mocne strony Greene'a to naprawdę duże doświadczenie, wielkie serce do walki, bardzo mocne uderzenie, blisko 90 procent walk wygrał przez nokaut, w tym miedzy innymi z geniuszem boksu Royem Jonesem Juniorem, czy choćby z Paulem Briggsem, z którym dwa razy na pełnym 12-rundowym dystansie mocno męczył się Tomek Adamek... Jeśli dodam, że mój najbliższy przeciwnik obu tych dżentelmenów znokautował w pierwszej rundzie, to już wszystko jasne - mówi podopieczny Fiodora Łapina.
- Słabe strony? Zauważyliśmy kilka błędów technicznych, myślę, że Danny jeszcze nigdy nie boksował z tak silnym zawodnikiem jak ja. OK, był mistrzem świata w dwóch kategoriach wagowych, ale nie w mojej wadze. Mnie najciężej boksuje się z zawodnikami, którzy dużo biegają po ringu, a Danny preferuje bardziej męski, twardszy boks, jaki i ja lubię. Taktykę mam zaplanowaną bardzo precyzyjnie - zapewnia Włodarczyk, który pas mistrzowski WBC posiada od maja ubiegłego roku, kiedy to w łódzkiej Atlas Arenie znokautował Giacobbe Fragomeniego. W przeszłości "Diablo" był też mistrzem federacji IBF.
Takich pieniędzy Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) nie zarobił jeszcze nigdy. "Diablo" za jutrzejszą walkę w obronie tytułu mistrza świata dostanie około miliona złotych. - Ważne, żeby przy okazji nie zarobić... po głowie - żartował Krzysztof przed pojedynkiem z Dannym Greenem (31-4, 27 KO) w Perth.
Dla polskiego mistrza świata wagi junior ciężkiej prestiżowej federacji WBC będzie to 49. walka w karierze i dopiero piąta poza granicami Polski (przegrał w Niemczech, wygrał w USA, a we Włoszech zanotował remis i zwycięstwo).
- W Australii zobaczycie prawdziwego "Diablo". Nie ma takiej opcji, żebym do domu wrócił bez mojego pasa mistrza świata - obiecywał Włodarczyk przed wyjazdem do Perth (gdzie wspierają go żona, ojciec i kilku przyjaciół). W czasie walki na trybunach zasiądą również... polscy żeglarze, którzy są w Australii na mistrzostwach świata.
Włodarczykowi walka z Greenem spadła z nieba. Polak w poprzednich dwóch pojedynkach (z Robinsonem i Palaciosem) - delikatnie mówiąc - nie zachwycił. Teraz może pokazać, że jednak jest bokserem światowej klasy. Przy okazji zarobi wielkie pieniądze.
- Plan jest prosty: jedziemy, wygrywamy, zarabiamy. To będzie największe honorarium w jego karierze. Zarobi tyle, że spokojnie wystarczy na zakup bardzo przyzwoitego mieszkania w Warszawie - zdradza promotor "Diablo" Andrzej Wasilewski, sugerując, że chodzi o kwotę zbliżoną do miliona złotych (przed opodatkowaniem).
Już tylko godziny dzielą Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) od walki z Dannym Greenem (31-4, 27 KO) w Perth. Polak będzie bronił jutro pasa mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej.
Włodarczyk i jego zespół są już w Australii od kilku dni. I nie mają chwili spokoju. – Co cztery, pięć godzin uczestniczymy w kolejnych akcjach promocyjnych. Konferencje w kolejnych miastach, spotkania z różnymi ludźmi i tak dalej. Krzysiek pozował już nawet do zdjęć z uczestniczkami konkursu Miss Universe. Sześćdziesiąt dziewczyn z Australii w rękawicach bokserskich w ringu z Krzyśkiem. Fajne zdjęcia wyszły – zauważa promotor boksera Andrzej Wasilewski.
Nie ma się co dziwić tak wielkiemu zainteresowaniu, bo przeciwnik Włodarczyka – Danny Green jest w Australii wielką gwiazdą, którą uznawano za sportowca roku. Zalicza się także do celebrytów. Bierze udział w kolejnych programach reality show, w tańcach z gwiazdami. – To jakiś kompletny szał. Już nawet kiedy wychodzimy na ulicę, wszyscy rozpoznają Krzyśka jako rywala ich bohatera – śmieje się Wasilewski.
Starcie w Perth obejrzy podobno komplet widzów. Australijczycy, którzy wybiorą transmisję w telewizji, muszą wykupić do niej prawo w systemie pay- per-view. Galę będzie można oglądać w sześćdziesięciu dziewięciu krajach (w Polsce otwarty Polsat pokaże w środę walkę na żywo o godz. 12, powtórkę o 22.40).
Włodarczyk może liczyć podczas walki na wsparcie polskich kibiców. A konkretnie – całej kadry żeglarzy z Mateuszem Kusznierewiczem, Dominikiem Życkim, Piotrem Myszką i Przemysławem Miarczyńskim na czele.
Przedstawiamy rozmowę z Dannym Greenem (31-4, 27 KO), idolem australijskiej publiczności, byłym mistrzem świata w wadze półciężkiej i junior ciężkiej. Już w środę w swoim rodzinnym Perth 38-letni "Green Machine" spróbuje odebrać tytuł mistrzowski federacjI WBC w kategorii cruiser naszemu Krzysztofowi Włodarczykowi (45-2-1, 32 KO). Zapraszamy do wysłuchania rozmowy o walce z "Diablo", którą przeprowadził dla Was nasz dobry znajomy Ben Wrotniak (4-0, 1 KO), mieszkający na stałe w Australii i również boksujący jako zawodowy pięściarz.

- Co chwilę zmieniamy miejsca, tak aby obóz przeciwnika nie był pewien gdzie będziemy. Dziś Krzysiek przejdzie ostatni sparing, ale jego miejsce jest utrzymane w tajemnicy. Walczymy z miejscowym bohaterem i każdy nas chciałby tutaj zobaczyć czy nagrać. To będzie już nasza czwarty gym w jakim przyjdzie nam trenować - mówił przedwczoraj promotor "Diablo", Andrzej Wasilewski.

Już za niecały tydzień w australijskim Perth, Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) stoczy walkę w obronie tytułu mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej z Danny Greenem (31-4, 27 KO). Po przylocie Polaka, na konferencji prasowej, pieściarze mieli okazję stanąć twarzą w twarz...
Już za tydzień Krzysztof "Diablo" Włodarczyk stoczy walkę w obronie tytułu mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej. Polski czempion przed starciem z Dannym Greenem ma jednak kłopoty: ciężko znosi aklimatyzację w upalnej Australii. - Tu jest gorąco, jak w piekle - zdradza Andrzej Wasilewski, promotor pięściarza. "Diablo" i jego ekipa odlecieli do Australii kilka dni temu. Po trwającej blisko dobę podróży dotarli do Perth. I zaczęły się kłopoty.
- W Warszawie zaczyna się zima, a tu jest środek lata. Temperatura przekracza 30 stopni w cieniu, na jutro zapowiadają aż 38. Dosłownie smażymy się, jak w piekle - opowiada Wasilewski. - Przed upałami próbujemy się kryć w hotelu i klimatyzowanych samochodach, ale nie jest łatwo, bo mamy tu mnóstwo zajęć.
"Diablo" ma się spotkać z żeglarską reprezentacją Polski, która przyleciała do Australii na mistrzostwa świata, w sobotę czeka go także wizyta na wyborach Miss Universe. W międzyczasie bokser ma ostatnie lekkie treningi, na których... musi się ukrywać przed australijskimi szpiegami.
- Nie mamy zbyt wiele do ukrycia, ale ludzie z obozu Danny'ego Greena bez przerwy próbują nas podglądać - zdradza Wasilewski.
Wczoraj Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) miał przejść ostatni sparing przed zaplanowaną dokładnie za tydzień potyczką z Danny Greenem (31-4, 27 KO) w trzeciej obronie tytułu mistrza świata federacji WBC kategorii cruiser.
- Co chwilę zmieniamy miejsca, tak aby obóz przeciwnika nie był pewien gdzie będziemy. Dziś [wczoraj przyp. red.] Krzysiek przejdzie ostatni sparing, ale jego miejsce jest utrzymane w tajemnicy. Walczymy z miejscowym bohaterem i każdy nas chciałby tutaj zobaczyć czy nagrać. To będzie już nasza czwarty gym w jakim przyjdzie nam trenować - zdradził promotor w rozmowie z Polsatem News.
- Chcieliśmy takiego wyjazdu. Atmosfera wokół Krzyśka w Polsce - oprócz wiadomych jego problemów - nie była zbyt dobra. On potrzebował wyzwań. W grę wchodziły Australia i potyczka z Danny Greenem oraz Niemcy i starcie z Marco Huckiem. Moim zdaniem Krzysiek potrzebuje tego, by mieć przeciwko sobie publiczność. To będzie dla niego trudne wyzwanie, ale mam nadzieję, że wyzwoli w nim dodatkowe siły - powiedział Fiodor Łapin, trener w grupie 12round KnockOut Promotions, w rozmowie z Onet Sport przed starciem Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) w obronie pasa mistrza świata z Danny Greenem (31-4, 27 KO).
- Najważniejsza część przygotowań do walki w obronie pasa mistrza zakończona. Jest pan zadowolony z tego, co udało się wypracować podczas ostatniego etapu w Wiśle?
Fiodor Łapin: To co chciałem wykonać z Krzyśkiem, zostało zrobione. Wiedziałem, że kierownictwo ośrodka Start przyjmie nas znakomicie. Nie brakowało nam naprawdę niczego. Mieliśmy wspaniałe warunki.
- Nad czym szczególnie pracowaliście w tym ostatnim okresie przed wylotem do Australii?
FŁ: Głównie nad taktyką. Sporo też sparowaliśmy. Najważniejsze jest jednak to, że mieliśmy w Wiśle spokój, czego pewnie nie byłoby w Warszawie.
- Sparingpartnerzy byli wymagający?
FŁ: Byli dokładnie tacy, jakich chcieliśmy mieć. Nie byli to wprawdzie mistrzowie świata, ale akurat takich potrzebowaliśmy. W ciągu jednego sparingu mogłem zmienić czterech zawodników. Było zatem wysokie tempo walk. Każdy z tych sparingpartnerów miał coś z Danny'ego Greena.
Przebywający już w Australii Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) odpowiadał na pytania prasy przed zaplanowanym na kolejną środę pojedynkiem z miejscowym idolem, Danny Greenem (31-4, 27 KO). "Diablo" nawiązał do ostatniej porażki swojego rywala z Antonio Tarverem sugerując, iż on sprawi pretendentowi jeszcze większe lanie.
- Uderzam znacznie mocniej niż Tarver, ponieważ on wywodzi się z kategorii półciężkiej, a ja jestem naturalnym bokserem wagi junior ciężkiej. Moje przygotowania i sparingi przebiegły bardzo dobrze, a ja jestem w dobrej formie i czuję się gotowy do walki - powiedział Krzysiek, komplementując jednak także swojego najbliższego rywala.
- Danny jest szybki, odważny i wychodzi na ring aby rzeczywiście walczyć, będąc do ostatniej chwili groźnym bokserem - powiedział nasz jedyny mistrz świata, dla którego będzie to trzecia obrona tytułu mistrza świata federacji WBC.
- Jestem mistrzem świata i nie po to ciężko trenuję, by bać się rywali, czy unikać walki. Ta moja ostatnia walka z Francisco Palaciosem wyglądała fatalnie. Mam nadzieję, że w dalekiej Australii zmyję ze swojego wizerunku tę brzydką plamę - powiedział Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), pięściarz grupy 12round KnockOut Promotions, w rozmowie z Onet Sport przed wylotem do Australii, gdzie 30 listopada stoczy walkę z Dannym Greenem (31-4, 27 KO) w obronie pasa mistrza świata wagi juniorciężkiej prestiżowej federacji WBC.
- Przygotowania w Polsce przed walką w obronie mistrzowskiego pasa z Danny Greenem zakończone. Zadowolony jest pan z nich?
Krzysztof Włodarczyk: Tak. To był bardzo dobry okres. Wszystko przebiegało tak, jak powinno.
- Ostatnim etapem była Wisła. Z dala od stolicy, z dala od dziennikarzy. Miał pan zatem potrzebny spokój do tego, by jak najlepiej przygotować się do starcia z Australijczykiem.
KW: Cieszę się, że nie była to Warszawa. W stolicy non-stop ktoś by mnie wyciągał. Pewnie wielokrotnie padałyby propozycje wyskoczenia "na miasto", a tak miałem ciszę i spokój. To był wielki plus tych przygotowań.
Aż do Australii leci Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), by bronić tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej WBC. Zmierzy się w Perth z ringowym zabijaką Dannym Greenem (31-4, 27 KO).
Pojedynek w Perth odbędzie się 30 listopada, czyli w środę. Tego dnia w Australii pokazuje się boks. Kibice zobaczą Polaka w telewizji Main Event w systemie pay-per-view. W kraju bój pokaże Polsat. - Krzysztof podpisał bardzo dobry kontrakt z budżetem setek tysięcy dolarów - mówi promotor Andrzej Wasilewski.
Dziś Włodarczyk wrócił z Wisły, gdzie trenował z Fiodorem Łapinem. - Nie uczyłem go nowych sztuczek, bo jeśli wykorzysta te, które zna, nie mam żadnych obaw o wynik walki z Greenem - mówi trener. Polak stoczy dopiero szósty pojedynek za granicą, przy czym dwukrotnie w USA walczył właściwie u siebie - wśród Polonii w Chicago.
Radosław Leniarski: Twój promotor mówi, że biłeś sparingpartnerów, aż się kurzyło. Trener wypowiadał się ostrożniej. Jak było?
Krzysztof Włodarczyk: Rozkręcałem się z dnia na dzień, z początku szło ciężko. Potem złapałem formę - szybkość i siłę. Na koniec czterech wchodziło do ringu, po trzy rundy każdy. Dawałem sobie radę.
Wielkimi krokami zbliża się trzecia walka Krzyszotofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) w obronie tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. 30 listopada w australijskim Perth polski pięśćiarz zmierzy się z faworytem gospodarzy Dannym Greenem (31-4, 27 KO). 38-latek z Antypodów jest jak najlepszego zdania o "Diablo" i uważa go za najlepszego zawodnika w kategorii z limitem 90,7 kg.
- Mając w pamięci ostatnią przegraną i utratę pasa przez Steve'a Cunninghama, Włodarczyka można na dzień dzisiejszy uważąć za najlepszego cruisera na świecie. Zwycięstwo nad Krzysztofem może stać się największym osiągnięciem w całej mojej karierze - porównajmy mój i jego wiek, zwróćmy uwagę na to, co ostatnio przeszedłem - dotkliwą porażkę z Antonio Tarverem. Tak to już jest - im większe ryzyko, tym większa nagroda - mówi "Green Machine".
Tytuł mistrzowski WBC 30-letni Włodarczyk zdobył w maju ubiegłego roku, nokautując w Łodzi Giacobbe Fragomeniego. Polak stoczył dotychczas dwie obrony pasa - dobrowolną z Jasonem Robinsonem (wrzesień 2010, Warszawa) i obowiązkową z Francisco Palaciosem (kwiecień 2011, Bydgoszcz). Obie potyczki zakończyły się punktowymi wygranymi "Diablo".
- Można powiedzieć, że jadę do "paszczy lwa", ale nie po to, by zostać pożartym. To przeciwnik, który zbyt wiele nie boksował z typowymi cruiserami. Tak naprawdę to tylko z jednym, z Antonio Tarverem, z którym przegrał w swojej ostatniej walce. Rywal pokazał Greenowi, gdzie jest jego miejsce. Ta kategoria jest nieodpowiednia dla niego - powiedział Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32KO), który 30 listopada zmierzy się z Dannym Greenem (31-4, 27KO).
"Diabło" przebywa w Wiśle, gdzie pod okiem swojego szkoleniowca Fiodora Łapina szlifuje formę przed walką w Australii. Wraz z nim trenują Grzegorz Proksa i Dawid Kostecki.
Władimir Hriunow, menedżer rosyjskiego pięściarza wagi junior ciężkiej, Denisa Lebiediewa (23-1, 17 KO), który w ubiegłym tygodniu zdeklasował w Moskwie Jamesa Toneya (73-7-3, 44 KO), poinformował o kolejnych, prawdopodobnych przeciwnikach swojego podopiecznego.
- Jak Pan sie czuje po ostatnim zwycięstwie Denisa?
WH: Uważam, że światem powinna rządzić sprawiedliwość. Wydarzenia, które miały miejsce w ubiegłym roku w Berlinie nie dawały mi spokoju. Żaden z widzów, który widział wówczas walkę Lebiediewa z Marco Huckiem nie zgodził się z jej werdyktem. Na szczęście tym razem czuliśmy za plecami doping rosyjskich kibiców. Była to pierwsza walka mistrzowska w Moskwie.
- Na ile zmienił się Lebiediew od czasu podjęcia współpracy z Kostyą Tszyu?
WH: Denis zaczął być bardziej rozważny w ringu. W wielu elementach stał się bardzo podobny do swojego nowego trenera. Tszyu spędza z nim na sali bardzo dużo czasu. Myślę, że to był strzał w dziesiątkę. Wcześniej Lebiediew był bokserem drugiej klasy, zaś obecnie jest najlepszym zawodnikiem na świecie w swojej wadze.
- Przed walką z Toneyem Denis powiedział, że chciałby stoczyć walkę rewanżową z Huckiem...
WH: Chcemy walczyć z najlepszymi zawodnikami, którzy mieszkają i trenują w Niemczech. Tam w nagrodę zawsze można dostać piękny wieniec kwiatów. Doprowadzenie do walki z Huckiem to rzeczywiście nasz cel.
- Kto mógłby być kolejnym rywalem Lebiediewem?
WH: Istnieje kilka opcji. Rozpoczęliśmy już negocjacje z teamem Antonio Tarvera. Walka z nim mogłaby się odbyć w Anglii w lutym 2012 roku. Ponadto czekamy na wynik pojedynku Danny Greena z Krzysztofem Włodarczykiem. Jesteśmy także gotowi do natychmiastowej organizacji walki z mistrzem WBA, Guillermo Jonesem. Istnieją więc trzy możliwości...
- Czy Jones, którego promotorem jest legendarny Don King, jest gotów walczyć z Denisem?
WH: Każda osoba, która jest związana ze środowiskiem boksu zawodowego, wie kim jest King. Naprawdę chciałbym zobaczyć jak Don King przyjeżdża do Moskwy jako promotor. To moje marzenie!
Już za niespełna cztery tygodnie Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) przystąpi do trzeciej obrony tytułu mistrza świata federacji WBC kategorii cruiser, kiedy zmierzy się na wyjeździe w Australii z miejscowym bohaterem, Danny Greenem (31-4, 27 KO).
Wczoraj "Diablo" poznał skład sędziowski tej walki. Tak oto trzecią osobą w ringu będzie Kanadyjczyk Michael Albert Griffin - na zdjęciu, znany przede wszystkim z prowadzenia pojedynku Mikkela Kesslera z Carlem Frochem.
Na punkty potyczkę oceniać będzie Mauro Di Fiore z USA, Bruce D. McTavish z Filipin oraz Japończyk Kazuo Abe, zaś "Supervisorem" z ramienia WBC będzie Anglik Charles Giles.
Jednym z gości specjalnych na gali w Stalowej Woli jest dziś jedyny polski mistrz świata - Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). 30 listopada w odległej Australii 'Diablo' przystąpi do trzeciej obrony tytułu federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Rywalem Polaka będzie wywodzący się z niższych kategorii Danny Green (31-4, 27 KO).
- Jadę udowodnić, że zasługuję ten pas. Sprawdzam się na wyjazdach, choć w ostatnim czasie nie było ich dużo. To moja chwila prawdy, pojadę tam i zrobię to co do mnie należy - zapowiada Włodarczyk w rozmowie z dziennikarzem TVP.
- Green był znakomitym zawodnikiem w kategorii do 76 i 80 kg. Jest szybki i agresywny, nie odpuszcza. Nawet kiedy przyjmie mocny cios, atakuje dalej i pokazuje, że nic mu się nie stało. To będzie emocjonująca walka - dodaje 'Diablo'.
30 listopada po siedmiomiesięcznej przerwie między liny wróci Krzysztof Włodarczyk (45-2-1-, 32 KO). Mistrz świata WBC pojedzie do odległej Australii by bronić swojego pasa w walce z lokalnym bohaterem Dannym Greenem (31-4, 27 KO).
Obaj pięściarze w ostatnim czasie nie mają najlepszej passy. Włodarczyk ma za sobą kłopoty natury osobistej, zaś "Green Machine" musi podnieść się po ciężkim laniu z rąk Antonio Tarvera. Zatem obaj bokserzy mają coś do udowodnienia, więc na ringu w Mount Claremont nie powinno zabraknąć emocji.
"Diablo" w rozmowie z australijskim dziennikarzem odgraża się, że odeśle Greena na emeryturę i zapewnia, że jego rywal nie jest w stanie mu zagrozić.
- Green zdecydował się wejść ze mną do ringu, a ja mogę odesłać go na emeryturę. Danny był bardzo dobrym zawodnikiem w limicie kategorii super średniej i półciężkiej. W momencie przejścia do dywizji junior ciężkiej przestał być groźny. Nie sądzę by warunki fizyczne miały odegrać ważną rolę, ponieważ nie uważam Greena za punchera w tej kategorii wagowej. Jeśli nadejdzie nokaut to na pewno będzie on mojego autorstwa – opowiada pewny siebie Włodarczyk.
Jedyny polski mistrz świata jest przekonany o sile swoich pięści.
- Z całym szacunkiem do Greena, on jeszcze nie boksował z prawdziwym junior ciężkim. Dla niego to będzie wielki krok naprzód. Biję zdecydowanie mocniej od Australijczyka, jestem tego pewien – twierdzi zawodnik ze stajni Andrzeja Wasilewskiego.
Jeszcze nieco ponad miesiąc zostało do kolejnej walki w obronie pasa zawodowego mistrza świata w boksie federacji WBC wagi juniorciężkiej przez Krzysztofa Włodarczyka. Pięściarz grupy 12round KnockOut Promotions zmierzy się 30 listopada w Mount Claremont w Australii z Dannym Greenem. "Diablo" gościł na ostatniej gali Wojak Boxing Night w Katowicach, gdzie dopingował swoich kolegów z grupy. Śląska publiczność owacjami przyjęła jego obecnośc na gali.
Jeszcze nieco ponad miesiąc zostało do kolejnej walki w obronie pasa zawodowego mistrza świata w boksie federacji WBC wagi juniorciężkiej przez Krzysztofa Włodarczyka. Pięściarz grupy 12round KnockOut Promotions zmierzy się 30 listopada w Mount Claremont w Australii z Dannym Greenem.
Można powiedzieć, że jadę do "paszczy lwa", ale nie po to, by zostać pożartym. To przeciwnik, który zbyt wiele nie boksował z typowymi cruiserami. Tak naprawdę to tylko z jednym - Antonio Tarverem, z którym przegrał w swojej ostatniej walce. Rywal pokazał Greenowi, gdzie jest jego miejsce. Ta kategoria - moim zdaniem - jest nieodpowiednia dla niego - powiedział Włodarczyk w rozmowie z Onet Sport.
"Diablo" jest w trakcie przygotowań do tej walki. Jak zapewnił, przebiegają one bez żadnych zakłóceń.
- Na razie jest to praca ogólna, ale niebawem rozpoczniemy treningi specjalistyczne i zaczniemy szlifować formę - wyjaśnił.
Włodarczyk sam zdecydował, że czas postawić na walki z coraz lepszymi rywalami.
- Jestem zawodnikiem, który nie chce już walczyć z przeciętnymi przeciwnikami. By być kimś w boksie trzeba ryzykować i walczyć z najlepszymi. Nie ma co robić uników. Mistrzowi świata to nie wypada. Miałem walczyć z Niemcem Marco Huckiem, ale niestety nie doszła ona do skutku, dlatego zdecydowaliśmy się na Greena i jestem z tego bardzo zadowolony - przyznał.
- Jadę do Australii po to, żeby wygrać. Jestem przecież mistrzem świata i to nie ja powininem się bać. Na pewno będę chciał tam pokazać ze swojej strony bardzo dobry boks. W końcu zobaczycie prawdziwego "Diablo", bojowego i atakującego - zapowiedział.
Jason Robinson (19-6, 11 KO) od czasu porażki z Krzysztofem Włodarczykiem we wrześniu 2010 roku pozostaje nieaktywny. Pomimo tych nieprzychylności losu leworęczny Amerykanin, niegdyś sparingpartner Andrzeja Gołoty, chętnie jest zapraszany na obozy treningowe zawodników ze ścisłej czołówki kategorii junior ciężkiej. Obecnie 36-latek przebywa w Niemczech, gdzie pomaga Marco Huckowi (33-1, 24 KO) w przygotowaniach do obrony tytułu mistrza świata WBO z Argentyńczykiem Rogelio Omarem Rossim (17-2-1, 11 KO).
Wcześniej z usług niewygodnego do boksowania rywala korzystał m.in. Danny Green (31-4, 27 KO), który 30 listopada skrzyżuje rękawice z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO). Redakcja BOKSER.ORG rozmawiała z dobrze zorientowanym Amerykaninem o dużym wyzwaniu, jakie czeka "Diablo", o sparingach z Marco Huckiem i problemami związanymi z brakiem promotora.
Jak wyglądają twoje sparingi z Marco Huckiem? Radzisz sobie z jego siłą?
Jason Robinson: Sparingi przebiegają dobrze. Nie mam problemów z jego mocą… pod warunkiem, że trzymam wysoko ręce i mądrze pracuje w ringu.
Ile rund przepracujesz z Huckiem?
JR: Nie jestem jego jedynym sparingpartnerem, więc wszystko zależy od trenera Marco. To on na bieżąco ustala plan treningowy na dany dzień. Codziennie ilość rund jest inna.
Możesz zdradzić nazwiska pozostałych sparingpartnerów?
JR: Szczerze mówiąc nie znam ich nazwisk.
Jaka jest najgroźniejsza broń w arsenale Hucka?
JR: Nie jestem w stanie podać ci jednej konkretnej rzeczy, na którą trzeba zwracać szczególną uwagę. Jeśli jesteś nieuważny Marco może zranić cię ciosami zarówno z prawej, jak i z lewej ręki. Lubię z nim trenować. Dodatkowo, on szanuje mnie za to, że wkładam w treningi dużo wysiłku. Huck jest fajnym gościem. Jestem szczęśliwy, gdy przychodzi mi pracować z takimi facetami jak Huck, Danny Green, czy innymi bokserami z czołówki tej dywizji.
Pod koniec sierpnia w Erfurcie spotkaliśmy się z Denisem Lebiediewem (22-1, 17), jednym z najwyżej notowanych pięściarzy wagi junior ciężkiej na świecie. 32-letni bokser przybył wówczas do Niemiec, aby dopingować swojego kolegę Aleksandra Powietkina w walce z Rusłanem Czagajewem. Rosyjskiego boksera zapytaliśmy o jego ewentualnych rywali w kategorii cruiser - Steve'a Cunninghama, Antonio Tarvera, Marco Hucka i Krzysztofa Włodarczyka. Dziś wiadomo, że kolejnym przeciwnikiem Lebiediewa będzie utytułowany James Toney (73-6-3, 44 KO), a starcie odbędzie się 4 listopada w Moskwie.
- Jestem bardzo skoncentrowany, ostro trenujemy, przygotowujemy się fizycznie i psychicznie. Niedługo zaczniemy sparingi, teraz mamy mocne wprowadzenie - powiedział Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), zapytany o swoje przygotowania do walki w dalekiej Australii z Dannym Greenem (31-4, 27 KO).
- Każdy bokser ma swoje słabe strony. Green to zawodnik boksujący agresywnie, nie stroniący od boksu, ale popełnia też sporo błędów, które będę chciał wykorzystać - zapewnił "Diablo", który z Greenem zmierzy się już 30 listopada.
- Ja po ostatniej swojej "śpiącej" walce chcę pobudzić publiczność. Będę boksował agresywnie, nie dam się łatwo. Green będzie wymagał większej aktywności w ringu i to mi odpowiada - powiedział jedyny obecnie polski mistrz świata.
- W gruncie rzeczy chcę udowodnić sobie, że nie jestem jeszcze na straconej pozycji i że potrafię boksować na bardzo wysokim poziomie. Nieraz to pokazałem, tylko później w jakiś dziwny sposób się zablokowałem i było tak, jak wszyscy wiemy. Niemniej potrafię dobrze walczyć i w czasie pojedynku dostarczyć sporo wrażeń i emocji. Dlatego mam wielką nadzieję, że tak właśnie będzie w listopadową noc w ringu - powiedział Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), zapytany czy ma coś sobie do udowodnienia wyjeżdżając do dalekiej Australii, by walczyć tam z Dannym Greenem (31-4, 27 KO).
- W walce na obcym terenie trzeba pokazać się z jak najlepszej strony. Wiadomo, jeśli się da, trzeba znokautować przeciwnika, ale przede wszystkim należy boksować, a nie wolno czekać. Z oczekiwania w ringu nic dobrego nie przyjdzie, w każdym pojedynku - który jadąc walczyć za granicą, szuka dodatkowych bodźców do walki.
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) pojedzie bronić tytułu mistrza świata wersji WBC wagi junior ciężkiej do Australii w listopadzie, ale jego rywal Danny Green (31-4, 27 KO) już musi się bronić - przed oskarżeniami, że wybrał za rywala szaleńca.
Sypią się ciosy na Danny'ego Greena. Od niedawnego zwycięzcy Amerykanina Antonio Tarvera, że jest tchórzem, bo wybrał Włodarczyka, zamiast dążyć do rewanżu. W lipcu w Sydney debiutujący w juniorciężkiej Tarver położył 38-letniego Australijczyka w drugiej rundzie, w dziewiątej tak niemiłosiernie obijał lokalnego bohatera, że sekundanci rzucili ręcznik.
Od mediów też Green dostaje cięgi. Przypominają pięściarzowi w dramatycznych doniesieniach, że Polak targnął się niedawno na życie, że był w śpiączce, lekarze cudem go odratowali, i sugerują, że z 29-letnim Włodarczykiem nie wszystko jest OK.
Rok temu Green walczył ze znanym w Polsce Paulem Briggsem i pokonał go w pierwszej rundzie. Ba, zrobił to w 29 sekund, pierwszym ciosem, który dość ostrożnie zadał!
To już pewne. 30 listopada Krzysztof "Diablo" Włodarczyk po raz trzeci bronić będzie tytułu mistrza świata wagi juniorciężkiej federacji WBC. Po raz pierwszy jednak walka odbędzie się za granicą i to w dalekiej Australii. Rywalem jest nie byle kto, bo sam Danny Green. Choć ma on blisko 39 lat, to jednak bilans jego walk jest imponujący. Z 35 starć wygrał 31, w tym aż 27 przez nokaut. Dlaczego "Diablo" decyduje się na takie rywala?
- Danny Green to bardzo fajny i ciekawy przeciwnik. Jego kariera przypomina trochę tę Tomasza Adamka. Mistrz świata wagi superśredniej i półciężkiej. Absolutna legenda w Australii - tłumaczy Andrzej Wasilewski, promotor naszego mistrza świata i współwłaściciel grupy 12round KnockOut Promotions.
- Dla nas ta walka jest wielkim wyzwaniem. Nie ukrywam, że w związku z tym, że Green jest wielką legendą, to również honorarium zaproponowane za wyjazd do Australii jest bardzo ciekawe. Ta walka będzie się transmitowana przez HBO w systemie pey-per-view. Odbędzie się w rodzinnym mieście Greena i będzie wielkim wydarzeniem w Australii - dodaje.
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk powoli myśli o nowym wyzwaniu, jakim bez wątpienia będzie walka z Australijczykiem Dannym Greenem, a tymczasem Andrzej Wasilewski, współwłaściciel grupy 12round KnockOut Promotions, w której nasz mistrz świata boksuje, odkrywa nieznane do tej pory wątki wydarzeń, jakie rozegrały się w lipcu. Mówiono wówczas o tym, że Włodarczyk zapadł w śpiączkę po tym, jak przedawkował leki antydepresyjne.
- Krzysztof Włodarczyk nigdy w życiu nie był w śpiączce. Nie wiem skąd taka informacja się wzięła. Ponieważ był on agresywny i nie panował nad emocjami, lekarze podali mu mocne środki uspokajające i Krzysiek spał chyba przez osiemnaście godzin. Nie był w żadnej śpiączce na granicy śmierci - wyjaśnia Wasilewski w rozmowie z Onet.
- Akurat byłem wtedy za granicą i kiedy dzwonili do mnie dziennikarze mówiłem, że Krzysiek śpi, ale o śpiączce nie mówiłem - dodaje. Wasilewski podkreślił też, że Włodarczyk znajduje się w znakomitej dyspozycji. "Diablo" jest już po obozie w Zakopanem, a ostatnio gościł n meczu piłkarskim w Gdańsku, kiedy Polska podejmowała Niemcy. Nie opuścił też gali we Wrocławiu z udziałem Witalija Kliczki i Tomasza Adamka.
- Będę walczył o dwa albo trzy pasy w kategorii junior ciężkiej. Zmierzę się z kimkolwiek, kto jest ich posiadaczem. Żadnych innych walk. Chcę być wielkim mistrzem - powiedział Krzysztof "Diablo" Włodarczyk.
- Perth, 30 listopada 2011. Ring, w przeciwnym narożniku Danny Green. Odlicza pan już dni do tego wydarzenia?
Krzysztof Włodarczyk: Cieszę się na samą myśl o tym starciu. Stęskniłem się za boksem! Poza tym, w życiu nie byłem w Australii, więc zanosi się na świetny wyjazd.(...)
- Ma pan sporo do udowodnienia po ostatniej walce z Francisco Palaciosem, która – delikatnie mówiąc – wyglądała średnio.
KW: Właśnie. Sam o tym wiem.
- Trener Fiodor Łapin twierdzi, że jeśli osiągnie pan normalną formę, to wejdzie do ringu jako faworyt.
KW:� Nie będę w normalnej formie, lecz w zajebistej dyspozycji. I proszę to tak dosłownie napisać. Moja dyspozycja już rośnie, z dnia na dzień jest lepiej pod każdym względem. Spędzam jak najwięcej czasu na sali treningowej, nie opuszczam żadnych zajęć. (...)
- Wygląda na to, że w Australii dobrze pan zarobi.
KW: Dobrze to pojęcie względne. Nie ma o czym mówić, skupiam się na sporcie. I na tym, co zrobię po tej walce. Ja już wiem: wygram i będę walczył o dwa albo trzy pasy w kategorii junior ciężkiej. Zmierzę się z kimkolwiek, kto jest ich posiadaczem. Żadnych innych walk. Chcę być wielkim mistrzem.
30 listopada Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) będzie walczył z Dannym Greenem (31-4, 27 KO). Stawka? Pas mistrza świata WBC w kategorii junior ciężkiej - czytamy w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".
Jestem gotowy. Stęskniłem się za ringiem – mówił nam wczoraj Włodarczyk, który szybko dochodzi do siebie po niedawnych problemach. Przypomnijmy, że kilka tygodni temu „Diablo" przedawkował leki i trafił do szpitala. Teraz tryska humorem. – O ile Krzysiek dojdzie do normalnej formy, w starciu z Greenem będzie faworytem – twierdzi trener naszego boksera Fiodor Łapin.
Kluczowa będzie oczywiście: „normalna forma", bo w ostatniej walce z Francisco Palaciosem Polak nie walczył najlepiej. – Krzysiek trenuje normalnie, ale Green to mocny rywal. Nie sądzę, żeby unikał walki przed własną publicznością – mówi Łapin i dodaje, że przygotowania do starcia rozpoczną się pod koniec września.
38-letni Australijczyk w ostatnim występie przegrał z Antonio Tarverem, ale wcześniej pokonał m.in. Roya Jonesa Jr. czy, już w pierwszej rundzie, znanego z walk z Tomaszem Adamkiem Paula Briggsa. – Walka z Włodarczykiem, który jest mistrzem świata WBC i jednym z najlepszych junior ciężkich na świecie, to wielka sprawa. Chcę znów zdobyć pas mistrzowski – mówi Green.
Już 30 listopada w Mt Claremont w Australii Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) przystąpi do trzeciej obrony tytułu mistrza świata federacji WBC kategorii cruiser, kiedy wyjdzie naprzeciw miejscowego osiłka, Danny'ego Greena (31-4, 27 KO). Oto co były mistrz wagi półciężkiej i super średniej miał do powiedzenia podczas specjalnej konferencji prasowej z okazji ogłoszenia tego pojedynku.
- Włodarczyk należy do ścicłej czołówki kategorii junior ciężkiej i walka z nim jest dla mnie czymś wyjątkowym. Jeszcze do niedawna sam byłem mistrzem i zamierzam nim być po spotkaniu z Krzysztofem - odgraża się "Green Machine".
Australijczyk zadebiutował w dywizji cruiser w kwietniu 2009 roku. Wygrał sześć kolejnych potyczek, pokonując po drodze między innymi Paula Briggsa czy legendarnego Roya Jonesa Juniora, lecz w lipcu został zastopowany przez Antonio Tarvera.
30 listopada na obiekcie Challenge Stadium w Australii Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) będzie bronił pasa WBC w kategorii junior ciężkiej z miejscowym pupilem Dannym Greenem (31-4, 27 KO)! Informacje potwierdzają zarówno zagraniczne media jak i popularny serwis boxrec.com.
Dla Greena będzie to pierwszy pojedynek od czasu bolesnej przegranej z Antonio Tarverem. "Diablo" również w ostatnim czasie miał sporo problemów, więc obaj pięściarze będą chcieli wymazać przykrą przeszłość zwycięstwem.
Pochodzący z Perth bokser jest niezwykle popularny w swoim kraju, na jego walki przychodzą tłumy kibiców. Pod koniec 2009 roku "Green Machine" rozbił w pierwszej rundzie legendarnego Roya Jonesa Juniora. Włodarczyk pozostawał nieaktywny od kwietnia, gdy pokonał na punkty po kontrowersyjnym werdykcie Francisco Palaciosa.
Do niedawna sporo mówiło się o możliwości walki unifikacyjnej w kategorii cruiser między mistrzem świata WBC Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) i mistrzem WBO Marco Huckiem (33-1, 24 KO). Jednak wobec dotychczasowego niepowodzenia planów turnieju Super Six lub Super Four w wadze junior ciężkiej, oraz poważnych problemów osobistych polskiego pięściarza, temat jego walki z naturalizowanym Niemcem najwyraźniej odłożony został na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Menadżer teamu Sauerland Event Chris Meyer poinformował, że planowana walka unifikacyjna nie odbędzie się jak pierwotnie zakładano 22 października i prowadzone są obecnie rozmowy z kilkoma innymi oponentami, w tym również na temat rewanżowego pojedynku z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO). Przy okazji gali w Erfurcie Meyer spotkał się z obecnymi tam Lebiediewem oraz promotorem Władimirem Hriunowem. Przypomnijmy, że pierwsza walka Hucka z Lebiediewem w grudniu ubiegłego roku zakończyła się niejednogłośnym zwycięstwem Niemca, który w opinii wielu obserwatorów powinien zejść z ringu pokonany. Można więc spodziewać się wielkich emocji w ewentualnym rewanżu.

Nasz jedyny obecnie mistrz świata, Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), wziął udział w kmapanii promocyjnej dziennika "Fakt". Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska od 20 sierpnia br. rozpoczęło wizerunkową kampanię, która realizowana jest pod hasłem “Co Pan/Pani myśli o Fakcie”. W reklamach znane osoby z różnych dziedzin życia wypowiadają swoje zdanie o “Fakcie”. Jak deklaruje wydawca, mówią oni to, co rzeczywiście myślą o gazecie, bez cenzury. Wszyscy celebryci wzięli udział w akcji bez wynagrodzenia. Symboliczne honoraria przekazane zostały na cel charytatywny.
Śmiechy, żarty i normalne, ciężkie treningi - tak ostatnio wyglądają dni Krzysztofa Włodarczyka. Diablo wraz z kolegami z grupy 12 Rounds Knock-Out Promotions przebywa w Zakopanem.
– Jeśli wszystko będzie dobrze, to chciałbym, aby Krzysiek stoczył pojedynek w październiku lub listopadzie – mówi promotor Krzysztofa Włodarczyka Andrzej Wasilewski.
Jedyny obecnie polski mistrz świata, czyli właśnie Krzysztof „Diablo" Włodarczyk, ostatnio był na ustach całego kraju, jednak nie z powodu osiągnięć sportowych. Przedawkował leki i znalazł się w szpitalu. Mówiło się o próbie samobójczej. Kilka dni później wyszedł ze szpitala i od razu wrócił do normalnego życia. Przynajmniej pozornie, „na zewnątrz", bo jak naprawdę wygląda jego sytuacja, nikt dokładnie nie wie.
– Krzysiek normalnie trenuje. Myślę, że taki wyjazd na obóz do Zakopanego to dla niego dobra odskocznia, chwila oddechu od problemów. Nie wiem, co się stanie, kiedy wrócimy z Tatr, bo nie sądzę, aby już wszystko było w porządku. Przecież minęły dopiero trzy tygodnie – zamyśla się trener Fiodor Łapin.
Są śmiechy, żarty i normalny trening - tak ponoć wygląda dzień za dniem w Zakopanem, gdzie trenuje Krzysztof Włodarczyk. Już podobno w lepszym stanie, już podobno zdrowy i ambitny. Podobno... A mnie się wydaje, że bomba ciągle tyka.
Zanim nasz mistrz świata znowu osiągnie jako taką stabilizację, minie trochę czasu. Tak to działa, po prostu. Trener Fiodor Łapin przyznał wprost, że kiedy wrócą do Warszawy, może być różnie, bo nie sądzi „aby już wszystko było w porządku", i pewnie nie jest.
Tak poza tym – Włodarczyk to dzisiaj prawdziwy celebryta. Po tańcach z gwiazdami, prawdziwym tourze z ckliwymi wywiadami w kolorówkach, próbie samobójczej. Tylko sportu w tym wszystkim mało. A przecież to wciąż czynny zawodnik, przynajmniej mam taką nadzieję, choć ostatnio taki raczej nieobecny w ringu. Sam o tym mówił w jednym z wywiadów. Pytany, czy się boi przed wejściem do ringu, powiedział: „To właśnie było widać ostatnio. Im więcej myśli się o tym, co może się stać, tym mniej się ryzykuje. Taka reguła: im bardziej masz zajętą głowę, tym mniej skuteczny jesteś na ringu. Wiem, że muszę traktować boks jak inni pracę za biurkiem. Tyle lat ćwiczę, mam wypracowane odruchy. To powinno grać tak, że wchodzę na ring i staję się maszyną". Zresztą, cały ten wywiad w „Gali" wygląda mi tak, jak gdyby ktoś pracował nad nim w stylu speców od Photoshopa przy zdjęciach roznegliżowanych gwiazd. Jednak mniejsza z tym.
Będzie teraz „życzeniowo". Włodarczyk ma przed sobą ciągle dwie walki. Najpierw musi wygrać tę o Diablo-człowieka. Jeśli mu się uda, może i w ringu stanie się tą „maszyną", o której mówi. A później, znowu posłużę się tym lakierowanym wywiadem: „Zostanę na ringu! Jeszcze Włodarczyka zapamiętają z tych najwspanialszych walk. Jestem ambitnym skur... Wóz albo przewóz, zobaczymy".
Mimo problemów mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO), o których obszernie informowały ostatnio polskie media, promotorzy innego czempiona, posiadacza pasa WBO Marco Hucka (33-1, 24 KO) nie tracą nadziei, że uda się w najbliższym czasie doprowadzić do pojedynku unifikacyjnego.
Sam Włodarczyk, mimo tego, że niedawno trafił do szpitala po przedawkowaniu antydepresantów, już wznowił treningi i wyraża gotowość do kolejnej walki jesienią tego roku. Do walki jesienią przymierza się także Huck, który ostatnio udanie obronił swój pas w walce Hugo Hernanem Garayem, czyżby więc czekał nas nieoczekiwany zwrot akcji i spisywany przez niektórych na straty "Diablo" odrodził się jak Feniks z popiołów i przystąpił do wielkiego pojedynku w Niemczech? Przekonamy się o tym już niebawem.
Mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) wczoraj wziął udział w pierwszym, krótkim treningu po czwartkowej próbie samobójczej. "Diablo" nie ma kłopotów z formą. Gorzej z psychiką zrujnowaną kryzysem w małżeństwie. Co gorsza, polski mistrz świata może mieć także problemy z... hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości.
Kłótnia przez telefon
"Diablo" z żoną kłócił się od dawna, przyjaciele rodziny mówią, że od ponad dwóch lat. Przyczyn jest wiele, m.in. skłonność boksera do romansów. - Krzysiek musi zrezygnować z miłego towarzystwa i nieprzespanych nocy - mówił nam Zbigniew Raubo, pierwszy trener Włodarczyka.
Do kolejnej kłótni doszło w ubiegłym tygodniu, przez telefon. Przebywająca na wakacjach na hiszpańskiej Majorce żona miała zagrozić bokserowi, że od niego odejdzie. "Super Express" dowiedział się, że wzburzony Włodarczyk niemal natychmiast udał się do Hiszpanii.
Mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) zapowiedział, że jesienią chce bronić swojego pasa. Jak się okazuje, jego słowa można traktować poważnie. 29-letni bokser z Piaseczna wznowił dziś treningi.
W sali treningowej grupy 12 Rounds KnockOut Promotions na warszawskich Bielanach "Diablo" trenował dziś pod okiem Pawła Skrzecza. Fiodor Łapin, główny szkoleniowiec teamu Andrzeja Wasilewskiego przebywa obecie w Stanach Zjednoczonych, gdzie w piątek pojedynek stoczy inny jego podopieczny Artur Szpilka. Włodarczyk ma od dziś stawiać się na zajęciach dwa razy dziennie.
W ostatni czwartek "Diablo" trafił do Szpitala Praskiego w Warszawie po przedawkowaniu środków uspokajających. W śpiączce farmakologicznej był do piątkowego wieczoru. Dzień później opuścił szpitał.
Na przełomie października i listopada Polak może zmierzyć się w Niemczech z Marco Huckiem (33-1, 24 KO), posiadaczem tytułu organizacji WBO. "Diablo" wyraził też chęć skrzyżowania rękawic z Dannym Greenem (31-4, 27 KO), pomimo porażki Australijczyka w jego ostatniej potyczce z Antonio Tarverem.
- Nie będę siedzieć w czterech ścianach i się dołować. (...) Boks to moje życie i chcę walczyć. Zamierzam jak najszybciej zabrać się do pracy - mówi mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). W czwartek 29-letni bokser trafił do Szpitala Praskiego w Warszawie po przedawkowaniu środków uspokajających. W śpiączce farmakologicznej był do piątkowego wieczoru. Dzień później opuścił szpitał.
Przed smutnym dla najbliższych pięściarza wydarzeniem z ubiegłego tygodnia sporo mówiło się o unifikacyjnej walce Włodarczyka z Marco Huckiem (33-1, 24 KO), posiadaczem tytułu organizacji WBO. Pojedynek miałby się odbyć na przełomie października i listopada w Niemczech. Pomimo ostatnich problemów, "Diablo" zapewnia, że chce szybko wrócić do treningów i nie wycofuje się z jesiennej walki. Wśród możliwych opcji wymienia też potyczkę w odległej Australii z Dannym Greenem (31-4, 27 KO), który tydzień temu uległ Antonio Tarverowi.
- W październiku będę walczyć. Albo z Marko Huckiem w Niemczech albo z Danny Greenem w Australii. Wolałbym drugą opcję, bo jest więcej pieniędzy do zarobienia. Dla Greena też byłaby to dobra oferta, bo mógłby odbudować się porażce z Tarverem - przekonuje pięściarz grupy 12 Rounds KnockOut Promotions, który po raz ostatni walczył w kwietniu w Bydgoszczy, wygrywając na punkty z Francisco Palaciosem.
To on odkrył i wychował Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO). Teraz "Diablo" właśnie do Zbigniewa Raubo zwrócił się po pomoc. Trener przeprowadził z nim długą rozmowę, podnosząc boksera na duchu. - Krzysiek nie wytrzymał ciśnienia, presji. Dopadła go deprecha jak wielu sportowców. Jedni idą w alkohol, inni w prochy - mówi "Super Expressowi" szkoleniowiec.
"Diablo" w czwartek zażył około 30 tabletek antydepresyjnych, potem zadzwonił po pomoc do szwagra Tomasza Babilońskiego i kolegów: Tomka Hutkowskiego i Pawła Kołodzieja. Lekarze zdążyli go uratować. W sobotę bokser opuścił Szpital Praski, zabrali go rodzice. W niedzielny wieczór pojechał na spotkanie ze Zbigniewem Raubo.
- Długo rozmawialiśmy, zaprowadziłem go do salki treningowej, w której stawiał pierwsze kroki. Widać było, że był pod wrażeniem, to go poruszyło - opowiada "Super Expressowi" doświadczony trener, który obecnie prowadzi kadrę juniorów (jego podopieczny Paweł Polski właśnie zdobył wicemistrzostwo Europy juniorów).
- Tragedia Włodarczyka i jego rodziny nie ma nic wspólnego z kłopotami finansowymi - mówi Andrzej Wasilewski, promotor Krzysztofa 'Diablo' Włodarczyka, który z powodu przedawkowania leków antydepresyjnych trafił w czwartkowe popołudnie do szpitala.
Kamil Wolnicki: Jak się czuje Krzysztof Włodarczyk?
Andrzej Wasilewski: Wydaje się, że fizycznie jest dobrze, oczywiście biorąc pod uwagę całą sytuację. Co do psychiki wiem mniej, bo potrzeba trochę czasu i kolejnych konsultacji. Pozornie wygląda na to, że wszystko szybko wraca ku dobremu.
KW: O sytuacji Krzyśka wiedzieliście wcześniej?
AW: Miał problemy rodzinne, z którymi sobie nie potrafił poradzić. My, jako grupa, a właściwie rodzina, robiliśmy dla Diablo wszystko, co można. Decyzje życiowe trzeba jednak podejmować samemu. I to on z najbliższymi musi zdecydować, co dalej.
Mistrz świata IBF w wadze junior ciężkiej Steve Cunningham (24-2, 12 KO), który prawie pięć lat temu na ringu w Warszawie stracił swój tytuł w walce z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) i odzyskał go kilka miesięcy później w Katowicach, dowiedział się o kłopotach swojego dawnego rywala i przekazał ciepłe słowa pod jego adresem. To kolejny obok Francisco Palaciosa ringowy przeciwnik "Diablo", który dobrymi myślami wspiera go w trudnych chwilach.
- Słyszałem co się wydarzyło i modlę się o szybki powrót do zdrowia Krzysztofa. Oby Bóg miał go w swojej opiece, niezależnie od tego, co wydarzy się w jego życiu. To jest wyjątkowy czas dla jego kibiców oraz rodaków, aby mogli okazać mu sympatię i wsparli go, co z pewnością przyczyni się do jego wyzdrowienia - stwierdził Cunningham.
Krzysztof Włodarczyk opuścił wczoraj Szpital Praski w Warszawie, do którego trafił w czwartek po przedawkowaniu antydepresantów i obecnie przebywa pod opieką psychologów w specjalistycznym ośrodku. Jego promotor Andrzej Wasilewski zdementował medialne plotki sugerujące, że przyczyną załamania pięściarza były problemy finansowe i potwierdził, że przedawkowanie leków oraz wcześniejsza słabsza dyspozycja w ringu miały związek z poważnymi problemami rodzinnymi Włodarczyka.
Dziennikarz sportowy Paweł Zarzeczny, który jest również sąsiadem i dobrym znajomym Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO), stwierdził na antenie "Orange Sport", że "Diablo" nie dostał pieniędzy za trzy ostatnie walki i że ma problemy finansowe. Promotor Andrzej Wasilewski zaprzecza, a słowa dziennikarza w wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce nazywa skandalem.
- Dotarły do mnie te słowa. To jest po prostu skandal! I proszę, żeby pan to zacytował. Człowiek, który nie ma o tym wszystkim pojęcia, w tak tragicznej chwili gada takie bzdury. Krzysztof Włodarczyk nie ma żadnych kłopotów finansowych. Może nie jest rzeczywiście milionerem, natomiast nie ma najmniejszych kłopotów finansowych: żadnych długów, żadnych zobowiązań. Dziwię się Pawłowi Zarzecznemu, którego znam osobiście od paru lat, że takie bzdury gada.
Promotor "Diablo" zaprzecza również, że powodem targnięcia sie na własne życie była krytyka ze strony mediów, jaka spotkała go po ostatniej walce.
- Jest zupełnie odwrotnie panie redaktorze. Krzysztof ma problemy rodzinne od kilku lat, ale od dwóch lat te problemy się bardzo nasiliły. Od początku tego roku sytuacja była beznadziejna. To właśnie z powodów rodzinnych Krzysztof słabiej boksuje. Przygotowanie fizyczne jest perfekcyjne, ale na tym najwyższym poziomie trzeba mieć bardzo mocną psychikę, mieć wszystko w domu poukładane. Kapitalnym tego przykładem jest Tomasz Adamek, który ma bardzo twardą psychikę, wspaniale koncentruje się na walce, ale właśnie ma perfekcyjną sytuację w domu. Z problemami Krzysztofa borykamy się już od co najmniej dwóch lat, ale jesteśmy trochę bezsilni. Psycholodzy podkreślają, że Krzysztof najpierw powinien uporządkować sytuację rodzinną, a dopiero po tym myśleć o lepszych występach sportowych - powiedział w wywiadzie Wasilewski.
Mistrz świata WBC wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), który w czwartek trafił do szpitala na warszawskiej Pradze po przedawkowaniu antydepresantów, opuścił dziś tę placówkę i został przewieziony do specjalistycznego ośrodka, w którym będzie znajdował się pod opieką psychologów.
Według lekarzy stan psychiczny oraz fizyczny polskiego pięściarza poprawił się na tyle, że uzasadnione było wypisanie go ze szpitala. W mediach nie milkną spekulacje na temat charakteru całego zajścia oraz jego przyczyny. Na razie z oczywistych względów brak oficjalnego stanowiska Włodarczyka lub jego promotora, nie można jednak wykluczyć, że była to nieudana na szczęście próba samobójcza, której przyczyną mogły być problemy rodzinne mistrza świata.
Myślę, że zrobił to świadomie - powiedziała mi wczoraj osoba z bliskiego otoczenia Krzysztofa Włodarczyka. Bokser leżał wtedy w szpitalu. Kilka godzin wcześniej "Diablo" połknął tabletki i żegnał się z najbliższymi.
Nic nie dzieje się przypadkiem, więc i problemy Krzyśka nie są tak naprawdę zaskoczeniem dla jego otoczenia. To nie tak, że pomylił dawki, bo wiedział jak zażywać antydepresanty. Dlatego pracował z nim psycholog, dlatego coraz częściej odbywał poważne rozmowy z ważnymi w jego życiu ludźmi i to dlatego od dawna w ringu nie prezentował się tak jak potrafi. Problemy z psychiką i odpowiednim nastawieniem kibice dostrzegali od dawna. Tyle że nie nazywano tego depresją. Mało kto jednak dopuszczał do siebie myśl, że mistrz świata zdecyduje się na tak dramatyczny krok.
W to, że naprawdę „Diablo" chciał odebrać sobie życie jednak nie wierzę. Myślę, że to było raczej wołanie o pomoc, krzyk rozpaczy. Gazeta sportowa (zresztą każda inna także) nie jest miejsce na roztrząsanie prywatnych dramatów człowieka, nawet osoby publicznej, o ile ona sama o nich nie mówi. Trzymam kciuki za Krzyśka i jego powrót do normalnego życia, a później, jeśli wystarczy mu sił, do sportu. Na razie mistrz padł na deski. Odliczanie trwa. Wierzę, że wstanie przed końcem i jeszcze zaatakuje.
Krzysiek przedawkował leki antydepresyjne - powiedział promotor Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) Andrzej Wasilewski. Mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej w piątek wieczorem w szpitalu odzyskał przytomność.
W czwartkowe popołudnie do mieszkania Krzysztofa Włodarczyka w podwarszawskim Piasecznie dotarli jego koledzy – Paweł Kołodziej i Tomasz Hutkowski.
– Rozmawialiśmy telefonicznie, wymienialiśmy smsy i wiedziałem, że coś jest nie tak. Krzysiek był w bardzo złym stanie. Często pisał mi różne rzeczy, ale tym razem wyczułem jego całą sytuację psychiczną. Podobnie jak Paweł Kołodziej z Tomkiem Hutkowskim – mówi Wasilewski, który przebywa za granicą.
To właśnie ci dwaj wymienieni przez niego bokserzy z grupy 12 Rounds KnockOut Promotions dotarli do Włodarczyka jako pierwsi. Chwilę po nich dojechał brat żony boksera Tomasz Babiloński. Wtedy „Diablo" był już jednak nieprzytomny. Natychmiast wezwano karetkę pogotowia.
- Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że jest mi bardzo przykro na wieść o tym, co się stało. Depresja ma niewiele wspólnego ze sportem. Ludzie doświadczają jej w każdej dziedzinie życia - zaczął komentujący dla Orange sport info Dariusz Michalczewski, który odniósł się do ostatnich wydarzeń związanych z przedawkowaniem leków antydepresyjnych przez mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (45-2-1, 32 KO).
- Ja presję wykorzystywałem pozytywnie, ale ludzie są różni. Może Krzyśkowi to bycie na świeczniku przeszkadzało, czy też to że jest mistrzem świata. Nie mam pojęcia, co mogło być powodem takiej decyzji Krzysztofa. Na pewmo rodzina jest bardzo ważnym ogniwem. Rodzina, dziecko, żona to najmocniejsze ogniwa łańcucha. U mnie, jak ten łańcuch się urwał, to miałem problemy i z pewnością to nie pomagało. Myślę, że "Diablo" musi spoić, pozbierać ten łańcuch, odtworzyć swoje mocne strony. Stworzyć wokół siebie drużynę, która jest bardzo ważna zakończył Dariusz Michalczewski.
Francisco Palacios (20-1, 13 KO), który ostatnio na ringu w Bydgoszczy próbował bezskutecznie odebrać Krzysztofowi Włodarczykowi (45-2-1, 32 KO) pas WBC w wadze cruiser, gdy dowiedział się o problemach swojego niedawnego rywala, nie krył zmartwienia.
- Życzę Krzysztofowi szybkiego powrotu do zdrowia! Nikomu nie można życzyć czegoś tak przykrego, czy w ogóle jakichkolwiek problemów ze zdrowiem. Niech Bóg błogosławi Włodarczyka i jego rodzinę - stwierdził znany ze swojej żarliwej religijności Palacios.
Polski mistrz świata trafił dziś do szpitala po przedawkowaniu leków antydepresyjnych. Na szczęście jego stan poprawia się. Nie ustalono na razie, czy zatrucie "Diablo" było skutkiem nieszczęśliwego przypadku lub też próbą samobójczą, związaną z rodzinnymi problemami pięściarza.
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) trafił do Szpitala Praskiego w Warszawie po tym, jak przedawkował leki antydepresyjne. Tę informację jako pierwszy potwierdził promotor boksera Andrzej Wasilewski. My dotarliśmy do szwagra Diablo, Tomasza Babilońskiego, który ratował pięściarza.
- Chwilę przede mną do mieszkania Krzyśka dotarli Paweł Kołodziej i Tomek Hutkowski (koledzy Diablo, bokserzy - przyp. red.). Kiedy wbiegłem do środka, Krzysiek wyglądał jakby spał - opowiada Babiloński. - Niedługo później dojechała też karetka pogotowia, która od razu zabrała Krzyśka do szpitala - relacjonuje i dodaje najważniejsze: - Przeżyje.
„Diablo” w kwietniu obronił swój tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej prestiżowej federacji WBC. Niedawno wrócił ze wspaniałych wakacji w USA, gdzie przez Polonię był traktowany jak wielka gwiazda. Dlaczego więc sięgnął po leki?
Nie jest tajemnicą, że Diablo miał problemy osobiste. - Od dawna nie dogadywał się z żoną Gosią. Ale nie sądziłem, że jest aż tak źle, że może zdecydować się na taki desperacki krok – mówi Babiloński. - Gosia z synem Czarkiem była na wakacjach w Hiszpanii razem z moją żoną. Kiedy tylko dowiedziała się o dramacie, ruszyła w drogę powrotną - dodaje szwagier pięściarza.
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), mistrz świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. 29-letni pięściarz w czwartek przedawkował leki antydepresyjne i obecnie znajduje się pod opieką lekarzy.
Wiadomość podała telewizja Polsat News, którą o złym stanie zdrowia Włodarczyka poinformował jego promotor Andrzej Wasilewski. Szef grupy 12 Rounds KnockOut Promotions potwierdził, że pięściarz znajduje się na oddziale toksykologii Szpitala Praskiego w Warszawie i ma być wybudzany o godzinie 19:00. Nieoficjalnie mówi się, że powodem depresji boksera mogły być problemy rodzinne.
Promotorzy Włodarczyka od kilku tygodni toczą negocjacje w sprawie unifikacyjnej walki swojego zawodnika z Marco Huckiem, mistrzem świata organizacji WBO. Pojedynek miałby odbyć się na przełomie października i listopada w Niemczech.
- Było zagrożenie życia, ale w tej chwili chyba już nie ma - powiedział Andrzej Wasilewski, promotor 12round KnockOut Promotions. To właśnie bokserem tej grupy jest Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). Mistrz świata wagi junior ciężkiej od czwartkowego południa przebywa w szpitalu w stanie śpiączki farmakologicznej.
To efekt przedawkowania środków antydepresyjnych. - Od kilku lat Krzysztof nie potrafi sobie poradzić z pewnymi sprawami rodzinnymi. Ten problem od dawna występuje, a w ostatnich dniach bardzo mocno się nasilił - przyznał Wasilewski w rozmowie z Onet.pl.
Wieczorem ma dojść do próby wybudzenia Krzysztofa Włodarczyka. Teraz pewnie na jakiś czas trzeba będzie zapomnieć o treningach i dalszych planach. Ostatnio mówiło się o tym, że "Diablo" mógłby walczyć z Marko Huckiem, mistrzem świata federacji WBO.
- Na razie myślimy o życiu Krzyśka. Sport i sukcesy zeszły teraz na dalszy plan. Sytuacja jest pod kontrolą. Opiekę nad nim sprawuje szwagier Tomek Babiloński. Razem z trenerem Pawłem Skrzeczem oraz całą drużyną są bardzo zaangażowani w pomoc Krzysiowi. Cały czas opieka nad nim jest zorganizowana - zapewnił Wasilewski.
Najpoważniejszym kandydatem na najbliższego przeciwnika Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) jest Marco Huck (33-1, 24 KO) - czytamy w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym". Niemiec bośniackiego pochodzenia to mistrz świata federacji WBO w kategorii junior ciężkiej. Do unifikacyjnej potyczki z Polakiem, posiadaczem tytułu organizacji WBC, może dojść na przełomie października i listopada w kraju naszych zachodnich sąsiadów.
Do wczoraj wydawało się, że Włodarczyka w listopadzie czekać może wyprawa do Australii. Promotor polskiego boksera Andrzej Wasilewski od kilku miesięcy rozmawiał z przedstawicielami 38-letniego Danny'ego Greena, którzy mogli zaoferować dużo lepsze warunki finansowe niż reprezentujący Hucka Niemcy z grupy Sauerland Event. Jednak Australijczyk przegrał wczoraj z 42-letnim Amerykaninem Antonio Tarverem. Green został poddany przez swój narożnik przed 10. rundą i stracił tytuł mistrza świata federacji IBO.
– Z Niemcami negocjujemy już od sześciu tygodni. Pierwsza propozycja zupełnie nas nie zadowoliła, ale wkrótce pojawiły się kolejne. W Niemczech byłoby to bardzo duże wydarzenie. Po pierwsze, walka unifikacyjna. Po drugie, za granicą Krzysiek ma bardzo dobrą prasę i uważany jest za świetnego boksera – tłumaczy Wasilewski. Zdaniem polskiego promotora, najbardziej prawdopodobną datą rozegrania potyczki jest 29 października.
Po siódmej obronie tytułu mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej Marco Huck (33-1, 24 KO) nie po raz pierwszy zaczął mówić o chęci przejścia do kategorii ciężkiej i chęci skrzyżowania rękawic ze zwycięzcą sierpniowej walki Czagajew-Powietkin. Promotorzy 26-letniego boksera z niemieckiej grupy Sauerland Event dla swojego podopiecznego zdają się mieć inne plany. W kontekście jesiennego występu Hucka mówi się o starciu unifikacyjnym z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO). Mniej prawdopodobna wydaje się być walka rewanżowa ze Steve'em Cunninghamem, czempionem IBF.
Jak podają niemieckie media, pojedynek z "Diablo", posiadaczem tytułu mistrzowskiego organizacji WBC, miałby odbyć się w berlińskiej, mieszczącej 14 tysięcy widzów O2 Arenie. Jeśli chodzi o datę potyczki, w grę wchodzi podobno październik lub listopad. Andrzej Wasilewski, promotor Włodarczyka z grupy 12 Rounds KnockOut Promotions, w jednym z ostatnich wywiadów jako możliwą podał datę 29 października.
O innym terminie mówią Wilfried Sauerland i jego syn Kalle. Według właścicieli największej w Europie grupy promotorskiej, starcie posiadaczy pasów WBO i WBC mogłoby się odbyć 22 października lub 5 listopada. Wspomniane daty miała zaproponować Niemcom telewizja ARD. Tymczasem przedstawiciel O2 Areny Moritz Hillebrand twierdzi, że we wspomnianych datach o wynajęcie obiektu będzie trudno. Kalle Sauerland utrzymuje jednak, że "kontrakty mają być przygotowane jeszcze w tym tygodniu".
Andrzej Wasilewski przekonuje, że najbardziej prawdopodobnymi scenariuszami dla mistrza świata WBC kategorii junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) są walki w Australii bądź Niemczech. Z inicjatywą pokazania się na arenach zagranicznych wyszedł sam "Diablo", który powiedział swojemu teamowi, że potrzebuje większych wyzwań i większej adrenaliny, a żywiołowy doping polskiej widowni zamiast pomagać, tylko go usztywnia, ponieważ za bardzo zależy mu na tym, aby pokazać się kibicom z jak najlepszej strony.
Jedną z rozważanych opcji jest pojedynek z 38-letnim mistrzem świata organizacji IBO Dannym Greenem (31-3, 27 KO), który w swoim kraju jest jednym z najpopularniejszych sportowców. Ich walka mogła by się odbyć na stadionie piłkarskim, a zwycięstwem na Antypodach "Diablo"zmazałby złe wrażenie, jakie zostało po jego mało efektownej walce z oficjalnym pretendentem do tytułu Francisco Palaciosem (20-1, 13 KO).
- Według wstępnych rozmów gala w Australii miałaby się odbyć w połowie listopada. W grę wchodzi pojedynek na stadionie, więc kibice mieliby prawdziwe święto sportu, a Krzysiu wielkie pieniądze - uważa Wasilewski.
Drugą najpoważniejszą opcją, jak zapewnia największy polski promotor Andrzej Wasilewski, jest walka unifikacyjna z mistrzem świata WBO, 26-letnim Marco Huckiem (32-1, 23 KO). Wydaje się być trudniejszym zadaniem dla jedynego polskiego mistrza świata, ale zwycięstwo u naszego zachodniego sąsiada przyniosło by Włodarczykowi szacunek kibiców.
- Na razie termin jest tylko roboczy, ale rozmowy dotyczą 29 października - twierdzi promotor "Diablo".
Zanim jednak "Diablo" mógłby zawalczyć z jednym bądź drugim, muszą oni wygrać swoje pojedynki. Niemiec walczy 16 lipca z Argentyńczykiem Hugo Hernanem Garay'em (34-5, 18 KO), natomiast Australijczyk zmierzy się 20 lipca z Amerykaninem Antonio Tarverem (28-6, 19 KO).
Ciąg dalszy historii pt. "Włodarczyk vs Green"! Na sobotniej gali 12rKP dowiedzieliśmy się, że Andrzej Wasilewski dostał telefon w sprawie walki polskiego mistrza WBC wagi junior ciężkiej z Dannym Greenem. Sam Australijczyk za pomocą swojego konta na międzynarodowym serwisie Twitter.com skwitował te rewelacje w jednym zdaniu "Te informacje to nieprawda. To śmieszne!", o czym mogliście przeczytać wczoraj. Komentarze z obozu 12rKP były sprzeczne z tym, co mówił Australijczyk, co wzbudziło podejrzenia kibiców, dlatego postanowiłem osobiście wybrać się do popularnego "Green Machine" czyli do "Zielonej Maszyny". Jak się okazuje, minął niespełna jeden dzień, a australijski czempion federcji IBO zmienił zdanie! Czy zatem Krzysztof Włodarczyk rzeczywiście będzie miał szansę polecieć do krainy Oz, jak nazywana jest potocznie Australia? Zgodnie z tym, co powiedział Andrzej Wasilewski, epizod "Diablo w krainie Oz" może dojść do skutku już w grudniu tego roku.
Tomasz Maciejczuk: Witaj Danny! W sobotę 25 czerwca 2011 roku, promotor Krzysztofa Włodarczyka, Andrzej Wasilewski poinformował widzów telewizji Polsat o otrzymaniu telefonu z USA od managera Dannego Greena z propozycją walki w grudniu tego roku. Skomentowałeś to na swoim Twitterze mówiąc "to nieprawda, to śmieszne!". Niektórzy kibice zaczęli więc twierdzić, że nie wiesz co się dzieje i nie masz pojęcia co robi Twój menadżer. Czy możesz to skomentować w kilku słowach?
Danny Green: Oczywiście. Moim jedynym priorytetem jest osiągnięcie zwycięstwa nad moim kolejnym przeciwnikiem Antonio Tarverem. Nic więcej. Jeśli mój matchmaker robi jakieś plany, niech tak będzie. Ufam mu bezgranicznie, ale skupiam się na Tarverze. To wszystko, naprawdę. Nie miałem zamiaru mówić niczego negatywnego.
Nasz bloger i jeden z najaktywniejszych czytelników, opublikował kolejny tekst, tym razem wywiad, który przeprowadził z niedawnym rywalem Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) i nadal obowiązkowym pretendentem do pasa WBC w kategorii cruiser, Francisco "Czarodziejem" Palaciosem (20-1, 13 KO). Zapraszamy do lektury, a wszystkim Czytelnikom polecamy nasze blogi.
Tomasz Maciejczuk: Witaj Francisco! Polscy kibice boksu zawodowego są głodni informacji na Twój temat. Na jakim etapie jest teraz Twoja kariera?
Francisco Palacios: Po pierwsze, niech Bóg Was błogosławi. Tęsknię do moich polskich przyjaciół i moich kibiców. Jeśli zaś chodzi o moją karierę to jestem naprawdę zdeterminowany by odebrać to, co już należy do mnie, czyli pas mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
Nasz stały czytelnik Tomasz Maciejczuk, który jest autorem ocenzurowanego w internecie montażu materiałów video komentujących powrót na ring Artura Szpilki i jego zapowiedź woli walki z Mateuszem Masternakiem, opublikował na blogu BOKSER.ORG interesujący tekst na temat zapowiedzi walki Włodarczyk vs Green. Postanowiliśmy opublikować ten artykuł na głównej stronie, gdyż wiele wskazuje na to, że można mieć pewne wątpliwości co do perspektyw organizacji pojedynku "Diablo" na Antypodach. Zapraszamy do dyskusji oraz publikowania swoich przemyśleń oraz wiadomości ze świata boksu na blogu, przez który wiedzie najkrótsza droga do naszej Redakcji.
Na sobotniej gali bokserskiej grupy 12rKP w Rzeszowie, Andrzej Wasilewski powiadomił widzów za pośrednictwem wywiadu na żywo w telewizji Polsat, że właśnie otrzymał telefon z USA w sprawie organizacji walki Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) z Dannym Greenem (31-3, 27 KO). Według niego walka miałaby się odbyć w Australii w grudniu tego roku. Niestety, wszystko wskazuje na to, że promotor pogromcy Francisco Palaciosa mija się z prawdą. Gdy Danny Green zobaczył informację o rzekomej walce z Włodarczykiem na międzynarodowym portalu bokserskim, postanowił skomentować sprawę na swoim Twitterze w następujący sposób: "Na tej stronie jest nieprawdziwa informacja. Nic nie wiem na ten temat. Śmieszne". Czy w takiej sytuacji Krzysztof "Diablo" Włodarczyk stoczy swoją kolejną walkę w Chinach? Jeśli tak, to kto będzie pretendentem? Bardzo możliwe, że jesteśmy świadkami kolejnego etapu gry negocjacyjnej z obozem niepokonanego na zawodowych ringach Mateusza Masternaka.
Szef grupy 12 Round Knockout Promotions, Andrzej Wasilewski, na antenie stacji Polsat ogłosił, że odebrał telefon z bardzo ciekawą propozycją dla jedynego obecnie polskiego mistrza świata - Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO). W samej końcówce roku "Diablo" miałby wybrać się do odległej Australii, by na wielotysięcznym stadionie skrzyżować rękawice z Dannym Greenem (31-3, 27 KO) w pojedynku o tytuły WBC i IBO w wadze junior ciężkiej.
Fanom boksu postaci Greena nie trzeba przedstawiać. 38-letni pięściarz to dawny tymczasowy mistrz WBC w wadze super średniej, były mistrz WBA kategorii półciężkiej i obecny champion federacji IBO w dywizji junior ciężkiej. "Green Machine" ma na rozkładzie samego Roya Jonesa Juniora, którego kilkanaście miesięcy temu znokautował już w pierwszej rundzie. Jeszcze szybciej Danny uporał się z dobrym znajomym Tomka Adamka - Paulem Briggsem, który nie wytrwał z nim nawet pół minuty.
By mogło dojść do walki Włodarczyka z Greenem, wpierw Danny musiałby 20 lipca uporać się z podstarzałym, lecz wciąż mocnym Antonio Tarverem (28-6, 19 KO). Zadanie nie będzie proste, zwłaszcza że Australijczyk powraca po ponad półrocznej przerwie spowodowanej niebezpieczną kontuzją i jego forma jest wielką niewiadomą.

Zdjęcia autorstwa Tomasza Jodłowskiego, przedstawiające twarz mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka, zajęło trzecie miejsce w prestiżowym konkursie BZ WBK Press Foto 2011, w kategorii "portret". Zdjęcie wykonano podczas treningu w Wiśle, 10 maja 2010 r.
W wywiadzie dla portalu sportal.de, Kalle Sauerland wypowiedział się na temat długo wyczekiwanego turnieju "Super Six" w kategorii cruiser. Nie wykluczył, że do niego dojdzie, natomiast jako wyjście awaryjne wskazuje na walki unifikacyjne między mistrzami różnych federacji. Przypomnijmy, że pod skrzydłami Sauerland Event boksują mistrz świata WBO Marco Huck (32-1, 23 KO), mistrz świata IBF Steve Cunningham (24-2, 12 KO) oraz Yoan Pablo Hernandez (24-1, 13 KO), który posiada pas tymczasowego mistrza WBA.
- Wciąż pracujemy nad doprowadzeniem do turnieju "Super Six" w kategorii junior ciężkiej. Możliwą opcją są również duże walki unifikacyjne w tej kategorii. Na przykład pojedynek Marco Huck i Krzysztofa Włodarczyka, byłby wielce interesujący. Walka boksera z Niemiec i Polski, była by bardzo atrakcyjna i wzbudziła by duże zainteresowanie. Możliwe jest też inne zestawienie na głośny pojedynek, Marco Huck mógłby się spotkać ze Stevem Cunninghamem - snuje plany syn wielkiego Wilfrieda Sauerlanda.
Władimir Hriunow, menedżer Denisa Lebiediewa (22-1, 16 KO), chciałby doprowadzić swojego podopiecznego do kolejnej walki o tytuł mistrza świata. Wybrał nawet potencjalnego przeciwnika dla Rosjanina. Jest nim czempion WBC, Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). Wczoraj w tej sprawie rozmawiał z promotorem Polaka, Andrzejem Wasilewskim...
- Właśnie rozpocząłem pracę nad doprowadzeniem Denisa do kolejnej walki o mistrzostwo świata - zapowiedział rosyjski menedżer. - Wczoraj w tym celu rozmawiałem telefonicznie z Wasilewskim, promotorem Krzysztofa Włodarczyka. Słysząc w słuchawce nazwisko "Lebiediew", natychmiast odpowiedział "nie", ale po dłuższej chwili zadał mi pytanie "za ile?" - z uśmiechem mówił Hriunow.
- Od ponad roku mówi się o turnieju, w którym wystąpić ma sześciu najlepszych pięściarzy wagi jr. ciężkiej na świecie. Mój zawodnik zyskał sobie szacunek kibiców i ekspertów, więc być może kolejna walka Denisa odbędzie się właśnie w ramach "Super Six"? Zrobię wszystko, by ewentualny pojedynek Denisa o tytuł mistrza świata WBC odbył się w Moskwie. W tym celu 7 czerwca będę osobiście rozmawiał z prezydentem Jose Sulaimanem i jego synem - zakończył Hriunow.
Mistrz świata WBC kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), w wywiadzie udzielonym dla "Nowego Dziennika", docenił kunszt Tomasza Adamka (44-1, 28 KO).
- Jeśli chodzi o nasz kraj, to powiem nieco przekornie: mistrz świata to jest mistrz świata - dlatego zawsze i wszędzie powinien być wysoko oceniany. Ale przyznam też - tak trochę "po bandzie" - że podoba mi się Tomek Adamek. Idzie ostro do przodu, boksuje w ładnym stylu i - co najważniejsze - wygrywa. Chwała mu za to, że uparcie dążył do walki o tytuł. Natomiast na świecie najwyżej cenię obu braci Kliczków - powiedział "Diablo". Mistrz świata odniósł się też do najbliższego pojedynku "Górala" z Witalijem Kliczko.
- Obecnie fachowcy dają mu 35 procent szans. Ja od siebie daję mu kolejne 35 i mam nadzieję, że to wystarczy do sprawienia niespodzianki. Chciałbym, żeby zaskoczył wszystkich i zdobył upragniony tytuł - powiedział Krzysztof Włodarczyk.
Mateusz Masternak (22-0, 16 KO) od ponad roku zgłasza chęć stoczenia pojedynku o mistrzostwo świata WBC kategorii cruiser z obecnym mistrzem Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO). "Diablo" podróżując ostatnio po USA, wziął udział w konferencji prasowej w Nowym Jorku. Tam został zapytany o ewentualny pojedynek z "Masterem".
Wideo usunięte na prośbę autora ...

Mateusz Masternak (22-0, 16 KO) od ponad roku zgłasza chęć stoczenia pojedynku o mistrzostwo świata WBC kategorii cruiser z obecnym mistrzem Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO).
W październiku zeszłego roku Andrzej Wasilewski, promotor "Diablo", wykluczał możliwość zorganizowania takiej walki, argumentując że walka "Mastera" nie niosła by w sobie żadnej wartości marketingowej. Promotor postawił też uczciwie sprawę, mówiąc że nie chce promować i dawać szansy pięściarzowi, który reprezentuje inną polską grupę zawodową. Po niezbyt efektownej obowiązkowej obronie, przy ciągle mglistej i opóźniającej się możliwości zorganizowania turnieju Super Six w wadze junior ciężkiej, Andrzej Wasilewski zdaje się zmieniać zdanie na temat ewentualnej walki Polaków.
WASILEWSKI: MASTERNAK NIE MA SZANS NA WALKĘ Z WŁODARCZYKIEM >>
- Dostałem telefon w tej sprawie - przyznaje Andrzej Wasilewski - To jednak dopiero pieśń przyszłości. Po pierwsze nie wiadomo, czy federacja nie nakaże nam stoczenia rewanżowej walki z Palaciosem. Jeśli nie, chcielibyśmy doprowadzić do turnieju Super Six z udziałem wszystkich mistrzów wagi junior ciężkiej. Mamy także propozycję walki w Chinach. Dopiero jeśli wszystkie te pomysły nie wypalą, będziemy mogli myśleć o Masternaku - kończy promotor największej grupy zawodowej w Polsce.
MASTERNAK: WALKA Z WŁODARCZYKIEM? NA CO TU CZEKAĆ?! >>
Walka Masternak-Włodarczyk, wbrew temu co mówi promotor mistrza, byłaby hitem marketingowym w Polsce. Dla Masternaka byłaby to największa próba w jego dotychczasowej karierze, który z tak mocnym rywalem jak "Diablo" jeszcze nie walczył. Z kolei dla Włodarczyka, taka walka to doskonała okazja aby po nieciekawym pojedynku z Palaciosem, odbudować zaufanie kibiców.
Podczas gali boksu zawodowego w Jeżewie Starym spotkaliśmy dwukrotnego mistrza olimpijskiego Jerzego Kuleja, którego zapytaliśmy o opinię na temat ostatniego pojedynku Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO). 2 kwietnia w Bydgoszczy 29-letni "Diablo" obronił pas mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej, wygrywając na punkty z Francisco Palaciosem (20-1, 13 KO).
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) uważa, że najlepszy polski pięściarz, Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), nie ma większych szans na zwycięstwo we wrześniowym pojedynku z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO). Zdaniem "Diablo", nasz utytułowany rodak podzieli losy swych poprzedników.
- Oceniam szanse Adamka na jakieś 35% - powiedział mistrz WBC w wadze junior ciężkiej. - 65% dla Kliczko. Adamka szanse na wygraną są w tym przypadku może nie marne, ale na pewno niewielkie.
Na poparcie swych słów Włodarczyk przypomniał, że w ostatnim czasie Witalij znokautował Alberta Sosnowskiego i już w pierwszej rundzie (choć w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach) zastopował niepokonanego wcześniej Odlaniera Solisa.
Jedno z najciekawszych pytań, jakie padło podczas video-czatu z jedynym polskim mistrzem świata, brzmiało: "Czy spotkałeś się kiedyś z ustawianiem walk w zawodowym boksie?". Włodarczyk zaprzeczył.
- Walki bokserskie mogą być ustawione tylko przez samych zawodników, na przykład w sytuacji kiedy faworyt może dużo zarobić na swojej porażce - powiedział "Diablo". - Moja ambicja sportowa nie pozwoliłaby mi na sprzedanie walki. To jakbym sprzedał swoją duszę.
Krzysztof Włodarczyk uważa, że Tomasz Adamek ma szansę pokonać Witalija Kliczkę w walce o pas mistrz świata wagi ciężkiej. Jednocześnie "Diablo" zwraca uwagę na nieliczne mankamenty w postawie "Górala" - czytamy w "Dzienniku Polskim".
- Ruchliwość zawsze była największym atutem, podobnie jak zmiana linii położenia w ringu i ciosu. Do tego obchodzenie i zachodzenie przeciwnika, czyli wszystko to, z czego Tomek słynie od początku kariery. W walce z McBridem zaliczył dwie wywrotki. Moim zdaniem wynikały one ze zbyt wąskiego stania na nogach. Jednak najbardziej martwi mnie zbyt nisko opuszczona lewa ręka. Przy szybszym zawodniku w wadze ciężkim Tomek może mieć problem - powiedział Krzysztof "Diablo" Włodarczyk.
Polski mistrz świata ma też swoją teorię na temat częstych starć Tomasza Adamka. - W tamtym roku on stoczył aż cztery walki. Jaki inny zawodnik boksuje tak ciężko? Pamiętam, że w jednym roku najwięcej miałem siedem walk i byłem tak wypruty, że nie wiedziałem, gdzie mam ręce. Tomek jest żądny kasy, która nie daje szczęścia, ale pozwala lepiej żyć. Koło swoich walk robi dużo szumu, by można było dużo zgarnąć. Żeby była jasność, życzę mu tego z całego serca. Ja nie mam syndromu Polaka, który będzie pastwił się na koledze - dodaje "Diablo".
Zapraszamy na wypowiedzi Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) po tym, jak w zeszłą sobotę obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. W bydgoskiej hali "Łuczniczka" Polak pokonał na punkty obowiązkowego pretendenta Francisco Palaciosa (20-1, 13 KO).
Francisco Palacios (20-1, 13 KO) wrócił już do domu, gdzie mógł spotkać się po raz pierwszy ze swoim nowo narodzonym synem. Nie przestaje jednak myśleć o niesłusznie - jego zdaniem - przegranym pojedynku z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) o mistrzostwo świata WBC wagi junior ciężkiej. Ma zamiar zażądać od władz WBC, by te doprowadziły do rewanżu z "Diablo".
- Gdyby ta walka odbyła się jakimś innym miejscu na ziemi, wygrałbym jednogłośnie i bez problemów. Gdy usłyszałem wynik 118-112, cały w środku drżałem z emocji, byłem pewien że to punktacja dla mnie. Gdy jednak usłyszałem, że tyle pokonał mnie Włodarczyk, byłem zwyczajnie zszokowany. Chcę rewanżu tak szybko jak to tylko możliwe, jestem gotów walczyć natychmiast - zapowiedział "Czarodziej".
Koncepcja na kolejną walkę "Diablo" zmienia się jak w kalejdoskopie. Wydawało się, że występ jedynego polskiego mistrza świata organizacji WBC wagi cruiser Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) w Turnieju Super Six jest niemal przesądzony, tymczasem bardziej prawdopodobny wydaje się być występ w Chinach, bądź walka w Australii z mistrzem świata IBO Danny Greenem (31-3, 27 KO).
- Na Super Six łapę chcą położyć Niemcy i to według ich reguł turniej byłyby rozgrywany. Taki format nas nie interesuje - tłumaczy promotor Włodarczyka Andrzej Wasilewski. - Ale są inne możliwości. Gdy byłem w Azji, Chińczycy mówili, że chętnie zorganizowaliby galę z udziałem Krzyśka. Do walki z nim rwie się też Australijczyk Danny Green. Jeśli nie dogadamy się z Sauerlandem na turniej Super Six, to wybierzemy jedną z tych opcji.
Kibice sportów walki zapewne doskonale pamiętają Gerarda Zdziarskiego (18-3-1, 6 KO), nie tylko jako zawodowego pięściarza, który pod kierunkiem Andrzeja Gmitruka występował w barwach grupy Panix Europe, ale przede wszystkim jako znakomitego kick-boksera, mistrza świata i Europy. Nieco mniejsza grupa kibiców wie, że u progu zawodowej kariery mistrz świata WBC wagi jr. ciężkiej, Krzysztof Włodarczyk, trenował i sparował wspólnie z Gerardem i Tomaszem Adamkiem pod okiem Andrzeja Gmitruka. Mimo iż od ostatniej walki Gerarda Zdziarskiego minęło 8 lat, to nadal jest blisko bieżących bokserskich wydarzeń w naszym kraju. Zapytaliśmy go m.in. o jego opinię nt. sobotniej gali w Bydgoszczy:
- Sobotnia walka Krzysztofa przyniosła wiele negatywnych ocen ze strony ludzi, którym często wydaje się że znają boks. Z przykrością należy stwierdzić, że pojedynek był jednostajny, żeby nie powiedzieć nudny. Palacios, podobnie jak i Krzysztof należy do pięściarzy obdarzonych mocnym uderzeniem. Spowodowało to u obu walczących strach przed postawieniem wszystkiego na jedną kartę. W lepszej sytuacji był „Diablo”, bo to on bronił tytułu, a Palacios nie zaryzykował, tylko narzucił brzydki styl walki nie przyjmując półdystansu i wymian, które podobają się najbardziej publiczności. Jesteśmy przyzwyczajeni do innego stylu boksowania Krzyśka, stąd taka, a nie inna ocena. Należy wspomnieć, że była to jego druga obrona i liczyliśmy na więcej, biorąc pod uwagę, że w pierwszej obronie Krzysiek przespał walkę.
Podejrzewam, że sztab szkoleniowy popełnił błąd w przygotowaniach Krzyśka. W stylu boksowania zabrakło ponowień ataku. Prawym prostym na tułów ciężko jest wygrać pojedynek z tej klasy przeciwnikiem, jakim jest Palacios.
Francisco Palacios, który nie zdołał odebrać Krzysztofowi Włodarczykowi pasa mistrza świata wagi juniorciężkiej bokserskiej federacji WBC, nie ukrywa, że chętnie jeszcze raz skrzyżowałby rękawice z "Diablo".
- Po walce "Diablo" zaproponował mi rewanż i na pewno, jeżeli byłaby taka możliwość, to przyjmę ją - powiedział "Czarodziej".
Przed rewanżem nie wzbrania się także nasz mistrz świata, ale stawia jeden warunek: - Musi boksować, a nie uciekać. - Jeśli ktoś nakaże, albo promotorzy się dogadają, to nie ma problemu. Dam rewanż Palaciosowi - dodał Włodarczyk.
Bardziej zdecydowany był jednak Andrzej Wasilewski, promotor i współwłaściciel grupy 12round KnockOut Promotions.
- Nie ma takiej możliwości, by doszło do rewanżu - stwierdził krótko.
- Miał być wielki pojedynek, a było mizernie. I to w wykonaniu obu pięściarzy - skomentował Jerzy Kulej po walce o mistrzostwo świata WBC wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) i Francisco Palaciosem (20-1, 13 KO).
- Jeśli przyjeżdża się z nastawieniem na asekurację, to nie można myśleć o tytule mistrza świata. Przed walką ciągle słyszało się opinie o nokautującym ciosie Palaciosa, ale nic nie pokazał. Tymczasem momentami wyglądało, jakby Włodarczyk obawiał się nokautującej siły rywala. Po raz pierwszy po walce "Diablo" jestem rozczarowany jego postawą. Cały czas czekaliśmy, kiedy zaatakuje. Mijały jednak kolejne rundy i nic się nie działo. Po walce Krzysztof mówił o taktyce, a moim zdaniem to była raczej bezradność. Przez 12 rund nic nie zrobił Palaciosowi - podsumował były dwukrotny mistrz olimpijski.
Kiedy po kolejnej rundzie przegrywający na punkty i wyraźnie skonfundowany Włodarczyk odpoczywał w narożniku, trener Fiodor Łapin wypowiedział słowa, które nie tylko obrazują przebieg walki, ale stanowią klucz do zrozumienia "widowiska" zafundowanego polskim kibicom: "Krzysiek, uderzaj, daj szansę sędziom!".
Mimo iż popularny Diablo obiektywnie nie dał tej szansy, sędziowie i tak "zrobili swoje". Adrio Zannoni widział przytłaczającą przewagę Włodarczyka i wypunktował walkę 118-112 (!), co tylko nieznacznie różni się od nie mniej skandalicznego wyniku 116-113, który wyszedł spod ręki francuskiego arbitra Robina Dolpierre’a.
Naprawdę żal było słuchać wyjaśnień Krzysztofa Włodarczyka, który tuż po tym, jak Tomasz Babiloński szepnął mu kilka słów do ucha (prawdopodobnie wynik walki), poprosił o mikrofon i rozpoczął patriotyczną przemowę, prosząc o zrozumienie i wsparcie bez względu na wynik (który już pewnie znał), ponieważ „wszyscy jesteśmy Polakami”. Ktoś to kupił? Nie wiem także, kto mógłby uwierzyć w zapewnienia Diablo, że (anty)boks w jego wykonaniu był wynikiem przemyślanej strategii, a wina za beznadziejne widowisko powinna spaść na Palaciosa, który „ciągle uciekał”. Czy przypadkiem nie to samo słyszeliśmy z ust Włodarczyka po dwóch pojedynkach z o wiele lepszym od Palaciosa Cunninghamem?
Janusz Pindera, znakomity dziennikarz sportowy, specjalizujący się m.in. w boksie zawodowym, przeprowadził wywiad z mistrzem świata wagi junior ciężkiej federacji WBC Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) po jego walce z Francisco Palaciosem (20-1, 13 KO).
- Czuje się pan moralnym zwycięzcą tego pojedynku ?
Krzysztof Włodarczyk: Nie czuję, że przegrałem. Palacios dużo krzyczał przed walką, ale w ringu nie zaryzykował, nie zdecydował się na otwartą wojnę
- Pan też się nie zdecydował. Obaj walczyliście zachowawczo. Obawiał się pan, że jeden cios Portorykańczyka może panu odebrać tytuł?
KW: Na pewno nie była to moja najlepsza walka, to po pierwsze. Na pewno też obawiałem się, że mogę popełnić błąd i on to wykorzysta. W poprzednich walkach karał swoich przeciwników za błędy bardzo surowo.
- Mimo wszystko wydawało się, że walczy pan na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Może jest jakaś przyczyna o której nie wiemy ?
KW: Sądziłem, że zrobi to co zapowiadał, że w pewnym momencie zaatakuje i zdecyduje się na otwartą wojnę. Ale on tego nie zrobił, uciekał do końca.
- Walczył defensywnie, to fakt, ale jego kontrataki były niebezpieczne. Odczuł pan siłę jego ciosów?
KW: Ma ciężką łapę, to fakt, ale czysto nie nie trafił. Jego prawe zamachowe były czytelne. Blokowałem je skutecznie. Celu doszły może dwa takie uderzenia, nie więcej. Groźniejsze były uderzenia zadawane lewą reką. Bił nią szybciej, w różnych płaszczyznach, ale muru, który ustawiłem nie skruszył. Liczyłem się z tym, że będzie próbował go przeskoczyć lub rozbić, ale on chciał rozebrać go cegiełka po cegiełce i nie dał rady. Pretensje może więc mieć tylko do siebie.
- Jestem bardzo rozczarowany. Wydawało mi się, że zrobiłem wystarczająco dużo, by sięgnąć po tytuł. Ale teraz, kilkadziesiąt minut po walce, dochodzę do wniosku, że podszedłem do "Diablo" ze zbyt wielkim respektem - powiedział po walce o pas mistrzowski federacji WBC kategorii junior ciężkiej Francisco Palacios (20-1, 13 KO), który nie zdołał odbebrać tytułu Krzysztofowi Włodarczykowi (45-2-1, 32 KO).
- Byłem przekonany, że kontroluję tę walkę. Na pewno zrobiłem więcej od "Diablo" i trafiłem go więcej razy niż on mnie. W mojej ocenie przegrałem najwyżej trzy z dwunastu rund. Ale nie powinienem zostawiać decyzji w rękach sędziów, a rozstrzygnąć walkę przed czasem. Jestem przekonany, że gdyby walka odbywała się w Portoryko, albo na neutralnym terenie - to ja bym ją wygrał - stwierdził "Czarodziej". - Spodziewałem się większej liczby ataków "Diablo". Ale on w ogóle pokazał dziś niewiele z tego, co potrafi. Nie ponawiał ataków, zadawał bardzo mało ciosów, a poczułem raptem dwa czy trzy z nich. Za to ja wstrząsnąłem nim mocno w trzeciej i siódmej rundzie - dodał 33-letni Portorykańczyk.
- Jestem rozczarowany zarówno swoją postawą jak i werdyktem. Co zrobię teraz? Chcę jak najszybciej zobaczyć mojego syna, który urodził się wczoraj o 11:15 i spędzić z nim trochę czasu. A później muszę wszystko na spokojnie przemyśleć i spróbować wrócić w miejsce, w którym byłem przed tą walką. "Diablo" zaproponował mi rewanż i jeśli faktycznie pojawi się taka możliwość, chętnie ponownie skrzyżuję z nim pięści - zakończył Francisco Palacios, który przegrał z Polakiem niejednogłośną decyzją sędziów punktowych.
- Czas na to, by moje walki odbywały się przy tak wspaniałej publiczności, jak ta w Bydgoszczy - tak zaczął konferencję prasową Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) po tym, jak obronił po raz drugi w karierze pas mistrza świata w wadze junior ciężkiej bokserskiej federacji WBC. Zawodnik 12round KnockOut Promotions pokonał, niejednogłośnie na punkty w Hali Łuczniczka w Bydgoszczy, Portorykańczyka Francisco Palaciosa (20-1, 13 KO), dla którego była to pierwsza przegrana na zawodowym ringu.
-Mistrzostwo świata zostało przez pana obronione, ale czy jest pan zadowolony z tej walki?
KW: Nie będę mówił, że walczyłem na sto procent. A stało się tak dlatego, że Francisco nie podjął ryzyka. Wchodził dwoma-trzema ciosami i wycofywał się. Wydaje się, że czekał na moment, kiedy będę mniej uważny. Tak było w przypadku rywali, walczących z nim przede mną. I zazwyczaj kończyło się to nokautem. To przecież zawodnik nieobliczalny, który potrafi zadać ten decydujący cios zarówno prawą, jak i lewą ręką. Większość ciosów, które do mnie dochodziły, przyjmowałem na ręce. Oczywiście nie mówię, że nic nie przyjąłem. A obtarcia? To efekt obrony przed jego mocnymi ciosami. Byłem przygotowany bardzo dobrze na jego czary-mary.
- Palacios zaskoczył pana tym, że nie podjął żadnego ryzyka?
KW: Tak. Sam przecież powiedział, że on będzie nowym mistrzem świata. Uciekając całą walkę nie można niestety sięgnąć po mistrzowski pas. Tak mi się wydaje.
- Czuję się jakbym zdobył ten tytuł. Przez całą walkę otrzymałem tylko kilka uderzeń od Włodarczyka i w innym miejscu zostałbym z pewnością ogłoszony zwycięzcą - mówił kilkadziesiąt minut po walce Francisco Palacios (20-1, 13 KO), który wczoraj przegrał niejednogłośnie na punkty z naszym Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO).
Przypomnijmy, iż po ostatnim gongu dwójka sędziów typowała wygraną "Diablo", w tym jeden w niezrozumiale wysokich rozmiarach - 118:112.
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. W bydgoskiej hali "Łuczniczka" Polak pokonał na punkty obowiązkowego pretendenta Francisco Palaciosa (20-1, 13 KO). Werdykt sędziów był niejednogłośny i wywołał kontrowersje. Oto jak "Diablo" tłumaczył na antenie Polsatu Sport swoją dyzpozycję:
- Kiedy tyle krzyczy się przed walką, że kogoś się zbije i jedzie się do kraju "wroga" odebrać mu pas, to trzeba podjąć ryzyko. Tymczasem on unikał walki - mówił po starciu zniesmaczony Włodarczyk.
- Kiedy dochodził do niego mój lewy prosty, widać było, że to czuje, więc nic dziwnego, że Palacios obawiał się tego starcia. Ja również schodziłem z linii ciosu, ale taki charakter miał ten pojedynek - relacjonował "Diablo".
- Nie pozwoliłem mu zadawać lewych podbródkowych, którymi próbował mnie zaskakiwać. On miał więcej do zyskania, ale nie chciał nawet spróbować mnie zaatakować - zakończył polski mistrz świata.
Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. W bydgoskiej hali "Łuczniczka" Polak pokonał na punkty obowiązkowego pretendenta Francisco Palaciosa (20-1, 13 KO). Werdykt sędziów był niejednogłośny.
Pierwsza odsłona pojedynku była typowym bokserskim rozpoznaniem. Aktywniejszy był 33-letni Palacios, który wyprowadził więcej uderzeń, ale pod koniec rundy obrońca tytułu skontrował ładnym sierpowym. Kolejna runda przyniosła znów nieznaczną przewagę Portorykańczyka, który próbował ciosów na dół. Z kolei "Diablo" popisał się ładnym lewym prostym, po którym odskoczyła głowa rywala. Lepsze w wykonaniu 29-latka z Piaseczna było trzecie starcie, w którym wyprowadził więcej celnych uderzeń od Palaciosa. Kolejna runda znów nie przyniosła przełomu w występie Włodarczyka, który wciąż sprawiał wrażenie nieco spiętego. Spokój w narożniku Polaka zachowywał Fiodor Łapin, dając podopiecznemu standardowe wskazówki.
Przed szóstą rundą "Diablo" dostał z narożnika polecenie, aby zacząć podejmować większe ryzyko i to starcie było w jego wykonaniu lepsze, ale Polak wciąż nie zachwycał. W kolejnej odsłonie znów aktywniejszy był Palacios i choć polski pięściarz większość jego uderzeń przyjmował na rękawice, to rundę wygrał raczej "Czarodziej". W ósmym starciu znów obserwowaliśmy pojedynek na lewe proste, a tempo walki wciąż nie mogło imponować, chociaż obaj zawodnicy nie wyglądali na zmęczonych.
"Boksuj Krzysiek, boksuj!" - krzyczał Paweł Skrzecz przed dziesiątą rundą. "Szybkie lewe proste, nie sierpowe" - tłumaczył Fiodor Łapin. Obrońca tytułu wreszcie podjął większe ryzyko i wygrał dziesiątą odsłonę, ale niekorzystny obrót walki zdawał się wciąż go usztywniać. W dwóch ostatnich rundach Palacios skupił się już przede wszystkim na obronie, jak gdyby był przekonany o sporej przewadze na kartach punktowych. Po ostatnim gongu Portorykańczyk był pewien zwycięstwa. Ręce do góry podnosił również Polak.
Werdykt sędziów punktowych kontrowersje będzie budził jeszcze długo. Dwaj z nich wytypowali zwycięstwo "Diablo" w stosunku 118:112 oraz 116:113. Jeden z arbitrów widział w tej walce wygraną Palaciosa - 115:113.
- Wojna już się rozpoczęła, a prawdziwą kulminację zobaczymy wieczorem w ringu - mówi przed walką Krzysztofa Włodarczyka z Francisco Palaciosem promotor naszego pięściarza, Andrzej Wasilewski.
- Tak jak się spodziewaliśmy, wojna rozpoczęła się już na długo przed wejściem do ringu - mówi Onet.pl Andrzej Wasilewski. - Czasami boks zawodowy jest krytykowany za nudne, pozbawione emocji walki, bo takie również się zdarzają, natomiast w tej walce z pewnością niczego nie zabraknie. Olbrzymia stawka, determinacja i przeogromne ambicje obu zawodników gwarantują niezwykłą dawkę emocji. Krzysztof i Francisco są bardzo doświadczonymi, znakomitymi pięściarzami i o żadnym kunktatorstwie nie może być mowy.
Przedstawiamy kolejny fragment naszej rozmowy z byłym mistrzem Europy w wadze ciężkiej Albertem Sosnowskim (46-4-1, 28 KO), w którym "Dragon" wypowiada się na temat dzisiejszej walki o pas WBC w wadze junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO) a Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
Już dziś Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) stoczy drugą obronę wywalczonego w maju ubiegłego roku tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Przeciwnikiem 29-letniego Polaka będzie o cztery lata starszy Francisco Palacios (20-0, 13 KO). W odróżnieniu od poprzedniej walki "Diablo" z Jasonem Robinsonem, tym razem rywal ma status oficjalnego pretendenta wyznaczonego przez WBC.
Palacios w Polsce jest od kilku dni i w naszym kraju czuje się jak u siebie. - Ludzie okazywali mi sympatię i mam wrażenie, jakbym był w domu - powiedział Portorykańczyk "Przeglądowi Sportowemu". - Chciałbym powiedzieć w sobotnią noc, że kraj, który przyjął mnie z otwartymi rękami, dał mi bardzo dużo, czyli pas mistrza świata. Nie mam żadnego planu na walkę. Chcę tylko wygrać i zrobię wszystko, aby tak się stało - dodał uśmiechnięty i pewny siebie Palacios.
Jego sobotnie starcie z naszym Diablo jest zakontraktowane na dwanaście rund.Tak długo jeszcze bokser o pseudonimie Czarodziej nie walczył. Ba! Ostatnich pięć walk kończył najpóźniej w drugiej rundzie. Najdłużej w karierze był w ringu z Zackiem Pagem. W marcu 2008 roku potrzebował pełnych ośmiu rund, aby wygrać na punkty. Dzisiaj może być inaczej. - Jestem gotowy na dwanaście rund. Jeśli jednak starcie będzie krótsze, to dla mnie nawet lepiej. Może brakuje mi doświadczenia, ale to bez znaczenia, bo ja jestem gotowy. Zawsze gotowy, a teraz nadchodzi moja chwila - przekonuje Palacios.
Francisco Palacios (20-0, 13 KO) urodził się prawie 34 lata temu w nowojorskiej dzielnicy Bronx, w portorykańskiej rodzinie. Po pewnym czasie wraz z najbliższymi wrócił na ojczystą wyspę do Bayamon. W 1996 r., mając 19 lat, ponownie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, otrzymując "koszykarskie" stypendium w Northern Michigan University. Pech chciał, że podczas jednego z pierwszych występów w uczelnianej drużynie złamał nogę w kostce i musiał pożegnać się z marzeniami o karierze koszykarza. Zdecydował się wyjechać na Florydę, gdzie w mieście Orlando spędził kolejne 5 lat życia, a przy okazji poznał arkana sztuki bokserskiej (początkowo równolegle trenował ju-jitsu). Niedługo później otrzymał bokserskie stypendium na Uniwerystecie w Marquette, gdzie trenował w jednej sali z Jaidonem Codringtonem, Sechew Powellem i Roberto Benitezem.
Pseudonim "Czarodziej" ('The Wizard') dostał przypadkiem. Podczas ćwiczeń w gymie podszedł do niego pewien trener, przyglądający się jego walce z cieniem. Zaproponował, by nieznany mu zawodnik to samo zaprezentował w walce z prawdziwym rywalem. Podobno to, co wówczas zobaczył stary szkoleniowiec przeszło jego oczekiwania i "zaczarowany" postawą Palaciosa nadał mu taki właśnie pseudonim.
Dodajmy, że Francisco nie jest bynajmniej bokserskim nowicjuszem. Chyba żaden z polskich dziennikarzy, pisząc o "Czarodzieju", nie wspomniał o jego całkiem interesującej karierze amatorskiej, w trakcie której nie tylko zdobywał medale amerykańskiego czempionatu, ale także dwukrotnie reprezentował USA podczas amatorskich mistrzostw świata (2001 i 2003). Tak, więc pretendent do tytułu mistrza świata WBC wagi jr. ciężkiej ma za sobą bogatszą karierę amatorską niż jego dzisiejszy rywal, Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO), który podpisał zawodowy kontrakt w wieku 19 lat, mając na koncie 66 walk (rekord: 56-10), srebrny medal seniorskich mistrzostw Polski (przegrał z Wojciechem Bartnikiem), pięć tytułów mistrza kraju w kategoriach od kadetów do młodzieżowców oraz brązowy medal mistrzostw Europy kadetów. Co ciekawe Włodarczyk i Palacios zaczęli trenować boks mniej więcej w tym samym czasie ("Diablo" w 1995 r. a "Czarodziej" rok później).
Amatorska kariera Palaciosa nabrała tempa w 2000 r. W grudniu wystartował w mistrzostwach PAL, które odbywały się w Nowym Orleanie. Wygrał tam dwa pojedynki: z Kendrickiem Relefordem (13-3) oraz Jamualem Goganem (2-1). Drogę do finału zamknął mu Sean McClure, którego Portorykańczyk uderzył po komendzie "stop" i został zdyskwalifikowany.
Już dziś wieczorem interesująca polskich kibiców walka pomiędzy broniącym pasa WBC kategorii cruiser Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO), a oficjalnym pretendentem, Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO). Pomimo niesplamionego rekordu Portorykańczyka, firma UNIBET stawia na Polaka, wypłacając pieniądze za jego sukces w stosunku 1,22. Więcej można zarobić na sukcesie challengera, bo tu za każdą postawioną złotówkę otrzymamy w zamian 4,00. Kurs na remis wynosi 29,00. A oto inne oferty UNIBETU.
Wygrana Włodarczyka na punkty - 2,75
Wygrana Włodarczyka przed czasem - 2,10
Wygrana Palaciosa na punkty - 7,00
Wygrana Palaciosa przed czasem - 7,00
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zwycięstwo Włodarczyka w rundach od 1 do 3 - 7,50
Zwycięstwo Włodarczyka w rundach od 4 do 6 - 7,50
Zwycięstwo Włodarczyka w rundach od 7 do 9 - 7,50
Zwycięstwo Włodarczyka w rundach od 10 do 12 - 7,50
Zwycięstwo Palaciosa w rundach od 1 do 3 - 23,00
Zwycięstwo Palaciosa w rundach od 4 do 6 - 23,00
Zwycięstwo Palaciosa w rundach od 7 do 9 - 23,00
Zwycięstwo Palaciosa w rundach od 10 do 12 - 23,00
Już jutro w Bydgoszczy gala "Wojak Boxing Night", a na niej potyczka Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO) o tytuł federacji WBC kategorii cruiser. Na ring wejdą również inni czołowi polscy bokserzy - Łukasz Janik, Damian Jonak, Daniel Urbański, czy Tomasz Hutkowski.
Mamy dobrą wiadomość dla kibiców, którzy nie mają Polsatu Sport. Wszystko dlatego, ponieważ bydgoską galę będzie można na żywo oglądać w Internecie na Ipla.tv. Początek bezpośredniej transmisji już od 19:30.
W najbliższą sobotę na gali Wojak Boxing Night w Bydgoszczy, Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) stanie do drugiej obrony pasa WBC w kategorii junior ciężkiej. Jego przeciwnikiem będzie znany z mocnego ciosu i niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO), który jest pewny swego zwycięstwa. Zapraszamy na pokaz tarczowania pretendenta do tytułu mistrzowskiego.
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, pięściarz 12rounds KockOut Promotions, stanie w sobotę, 2 kwietnia, do drugiej walki w obronie mistrza świata bokserskiej federacji WBC wagi juniorciężkiej. Rywalem Polaka będzie niebezpieczny Portorykańczyk Francisco Palacios. Na zawodowym ringu stoczył on dotychczas 20 walk. Wszystkie wygrał, z czego 13 przed czasem.
- Czeka pana trudne starcie. Rywal to wymagający przeciwnik. Palacios to mańkut z bardzo dobrą prawą ręką.
Krzysztof Włodarczyk: On boksuje zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Często zmienia pozycję. To rzeczywiście pięściarz bardzo wszechstronny i do tego niebezpieczny. Ma nokautujące uderzenie zarówno z prawej, jak i lewej ręki. Dlatego dużą uwagę trzeba będzie skupić na obronie. Nie wolno mu także odpuszczać. To zawodnik, który nie lubi presji, a jeśli da mu się trochę więcej pola to potrafi to wykorzystać.
- A jest jakiś sposób na ten jego styl walki?
KW: Szczelna garda to podstawa. Do tego trzeba robić swoje. Nie wolno odsłaniać się niepotrzebnie i lecieć z mordą do przodu. Nie wolno dawać mu szansy zaczepienia się jakimkolwiek ciosem.
- Miał pan wymagających sparingpartnerów? Czy pana zdaniem ten okres przygotowawczy został dobrze przepracowany?
KW: Wydaje mi się, że tak. Wprawdzie początek był trudny, ale potem coraz lepiej sobie radziłem. Nie miałem najmniejszemu problemu ze sparingpartnerami. Zmieniali się oni, co dwie-trzy rundy, a mimo tego nie wytrzymali tempa.
- Ten zawodnik to taka wielka niewiadoma. Nie boksował z nikim o wielkim nazwisku. Są tego plusy i minusy. Minusy są takie, że nie mieliśmy zbyt wiele materiałów z jego walk. Ten, którym dysponujemy, nie do końca nas zadowalał, bo są tam starcia ze zdecydowanie słabszymi bokserami. Można z niego jedynie wywnioskować, że Palacios ma potężny cios. To zawodnik nieprzewidywalny, boksujący nieszablonowo. Potrafi zaskakiwać w ringu w każdej sekundzie - tak o Francisco Palaciosie, najbliższym rywalu Krzysztofa Włodarczyka, który bronić będzie tytułu bokserskiego mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBC, mówi Fidor Łapin, trener "Diablo".
- Krzysztofa Włodarczyka czeka druga obrona tytułu mistrza świata. Rywal tym razem jest bardzo trudny.
Fiodor Łapin: Zgadza się. Ten zawodnik to taka wielka niewiadoma. Nie boksował z nikim o wielkim nazwisku. Są tego plusy i minusy. Minusy są takie, że nie mieliśmy zbyt wiele materiałów z jego walk. Ten, którym dysponujemy, nie do końca nas zadowalał, bo są tam starcia ze zdecydowanie słabszymi bokserami. Można z niego jedynie wywnioskować, że Palacios ma potężny cios. To zawodnik nieprzewidywalny, boksujący nieszablonowo. Potrafi zaskakiwać w ringu w każdej sekundzie.
- A jakie wnioski jeszcze wyciągnęliście?
FŁ: Palacios lepiej walczy z normalnej pozycji. Wtedy ma zaskakujący lewy podbródkowy, bardzo długi. Potrafi zadać też z tej pozycji lewy sierpowy, lewy hak na dół, prawy kontrujący, czy prawy podbródkowy. Tymi ciosami właśnie nokautował rywali.
- Palacios to w tej chwili największe wyzwanie w tej kategorii. Nigdy nie przegrał, ma siłę i umiejętności, stawia na niego Don King. I najważniejsze: to obowiązkowa obrona dla Krzyśka. Tu nie było żadnych kalkulacji, spotyka się mistrz z numerem jeden federacji WBC - mówi Andrzej Wasilewski, promotor Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO), mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. W sobotę w bydgoskiej hali "Łuczniczka" przeciwnikiem Polaka będzie Francisco Palacios (20-0, 13 KO), oficjalny pretendent do tytułu mistrza świata.
Chociaż pojedynek zapowiada się jako trudny, szef grupy KnockOut Promotions zapewnia, że wspólnie z 29-letnim podopiecznym nie biorą pod uwagę porażki. - To takie starcie, w którym więcej możemy stracić niż zyskać. Zwycięstwo nie przeniesie Krzyśka do innej galaktyki, porażka zaś byłaby wielkim krokiem w tył, bo gdyby wkrótce rozpoczął się turniej Super Six, to kategoria junior ciężka byłaby zablokowana na jakieś półtora roku. W innym wypadku Włodarczyk pewnie w krótkim czasie walczyłby ponownie o pas, bo to przecież już znaczące nazwisko w świecie boksu. Ale my nie myślimy o porażce - ucina Wasilewski.
Kalle Sauerland, zapytany o perspektywy turnieju Super Six w wadze junior ciężkiej, oznajmił, że impreza rozpocznie się prawdopodobnie w drugiej połowie roku i potrwa 12-15 miesięcy. Przesunięcie terminu związane jest z datami obowiązkowych obron tytułów mistrzowskich poszczególnych federacji. Dla Marco Hucka (31-1, 23 KO) jest to grudzień, Steve`a Cunninghama (24-2, 12 KO) - luty, Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) - marzec, a Yoana Pablo Hernandeza (24-1, 13 KO) czerwiec.
Szczegóły pojedynku Hernandeza, czasowego mistrza świata WBA, z posiadaczem "właściwego" pasa, czyli Guillermo Jonesem (37-3-2, 29 KO), nie zostały jeszcze ustalone. Promotor Panamczyka, Don King, na ten moment nie dał zielonego światła na organizację tej walki w Niemczech, do czego konsekwentnie dąży grupa Sauerland Event. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, o wszystkim zadecyduje przetarg.
Jeśli chodzi o uczestników turnieju, organizatorzy nadal są na etapie wyboru odpowiednich kandydatów. W ostatnim czasie zastanawiano się nad kandydaturą Danny Greena (31-3, 27 KO), biorąc pod uwagę jego skłonności do kontuzji. Ciekawostką jest, że zdaniem Sauerlanda, mistrz Europy Alexander Frenkel (23-0, 18 KO) nie jest jeszcze gotowy na tak trudne wyzwanie, jakim jest udział w Super Six.
- Alexander jest uważany za jednego z najbardziej utalentowanych bokserów w swojej kategorii, ale my pilotujemy jego karierę z wielka dozą ostrożności i uważamy, że w pierwszej kolejności powinien stanąć w obronie tytułu europejskiego - powiedział Kalle Sauerland.
Co ciekawe niemiecki promotor nie wyklucza udziału w turnieju Roya Jonesa jr. (54-7, 40 KO), ale kandydatura Amerykanina zależna będzie od tego, co zaprezentuje w najbliższej walce z Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO). Sauerland podkreślił, że poszukiwani przez niego są pięściarze, którzy będą w stanie stoczyć kilka walk w krótkim okresie i zarazem tacy, którzy nie zrezygnują z imprezy po pierwszej porażce.

W najbliższą sobotę Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) stanie do drugiej obrony pasa WBC w kategorii junior ciężkiej. Jego przeciwnikiem będzie znany z mocnego ciosu i niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO), który jest pewny swego zwycięstwa.
- Często jestem skazywany na porażkę i niespecjalnie mi to przeszkadza. Wykonam moją misję, przecież po to ciężko trenowałem. Nie obawiam się o sędziowanie, wierzę, że wykonam dobrze swoją robotę i wrócę z tarczą dzięki wsparciu Boga – powiedział obowiązkowy pretendent z ramienia World Boxing Council.
Pięściarz z Portoryko nosi pseudonim "Czarodziej" i zapowiada w sobotę specjalny pokaz czarów przed bydgoską publicznością.
- Ludzie z mojego teamu krzyczą „To czas Czarodzieja!”, ponieważ wiedzą, że między linami stanę się magiczny i Diablo nie będzie już taki pewny siebie – buńczucznie opowiada zawodnik promowany przez słynnego Dona Kinga.
Rywal "Diablo" ostatnie sześć walk zakończył ekspresowymi nokautami, zwyciężając m.in. Luisa Andresa Pinedę, byłego oponenta Tomasza Adamka. 33-letni challenger ma wielki szacunek do Włodarczyka, ale nie odczuwa żadnej presji związanej z pojedynkiem mistrzowskiej rangi.
- Nie mam jednej wybranej taktyki na tę walkę. Potrafię się dostosować w trakcie, nie jestem prostym pięściarzem. Oglądałem taśmy z jego walk, Włodarczyk to świetny bokser i mamy do niego wielki szacunek. Jestem bardzo wyluzowany, walka o mistrzostwo świata WBC zupełnie mnie nie spina. Niech Bóg Was błogosławi! – zakończył sympatyczny Portorykańczyk.
Rozmawiał: Piotr Jagiełło
2 kwietnia będzie dniem, który z pewnością zapisze się na kartach współczesnej historii polskiego boksu. Podczas gali z cyklu „Wojak Boxing Night” w Bydgoszczy, Krzysztof „Diablo” Włodarczyk zmierzy się z portorykańskim pięściarzem Francisco Palaciosem. Stawką wydarzenia, któremu patronuje marka piwa Wojak, jest pas mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBC. Oprócz głównej walki wieczoru, na uczestników gali czeka wiele innych atrakcji – związanych zarówno z pojedynkami czołowych pięściarzy, jak też z oprawą widowiska.
Francisco Palacios jest portorykańskim bokserem, który pod opieką Dona Kinga mieszka i trenuje w Stanach Zjednoczonych. Pojedynek z „Diablo” Włodarczykiem będzie jego pierwszą próbą zdobycia mistrzowskiego pasa w jego zawodowej karierze. Dla Polaka natomiast będzie to już druga obrona tytułu wywalczonego w maju ubiegłego roku. Co ciekawe, będzie to też pierwsza tzw. obowiązkowa obrona tytułu Mistrza Świata w Polsce. Zgodnie z zasadami, to federacja WBC wyznaczyła dla Polaka przeciwnika, którym jest Francisco Palacios.
Obaj zawodnicy są zdeterminowani i nastawieni tylko na jeden cel – zwycięstwo. „Włodarczyk nie poradzi sobie z moją szybkością i techniką, znokautuję go, nawet jeśli jakimś cudem uda mu się dotrwać do ostatniego gongu” – twierdzi Palacios, posiadający bilans 6 nokautów, na które potrzebował średnio niespełna półtorej rundy. Jednak o wiele bardziej doświadczony „Diablo” Włodarczyk (44 wygranych walk, w tym 32 przez nokaut) odpowiada ze spokojem: „Nie robią na mnie wrażenia pokrzykiwania Palaciosa, choć doceniam jego klasę. (...) On jest dobrym zawodnikiem, ale ja po prostu jestem od niego lepszy.”
Będę chciał położyć Diablo do snu - mówił Francisco Palacios (20-0, 13 KO). - Super. Powodzenia - odparł ironicznie Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO), który stanie do obowiązkowej obrony pasa mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej. Palacios na zawodowym ringu jeszcze nie przegrał. Stoczył dwadzieścia walk, trzynaście z nich rozstrzygnął na swoją korzyść przed czasem. Zapewnia, że jest optymalnie przygotowany i nie zmarnuje swojej szansy. - W sobotę kibice usłyszą: „nowym mistrzem świata jest..." - zapewnia bokser o pseudonimie „Czarodziej".
W poniedziałek jednak głównie... dziękował. - Bogu za to, że mogę tu być. Dostałem zdrowie i siłę, obiecuję, że w sobotę zobaczycie spektakularną walkę. Dziękuję grupie Diablo i wszystkim polskim kibicom za to, że świetnie mnie przyjęli. Dziękuję Donowi Kingowi, który porozumiał się z polską stroną i dostałem szansę zdobycia tytułu. I zdobędę go. Jeśli chcesz być mistrzem, to musisz pokonać posiadacza pasa w jego kraju. Niepokonany bokser, czyli ja, przyjechał do Polski i udowodni, kto jest prawdziwym czempionem. Wiem oczywiście, że Włodarczyk też świetnie się przygotował, dwa razy był już mistrzem świata i jest silny, ale ja tu przyjechałem wygrać - opowiadał Palacios i dodał: - Czas skończyć rozmowę, bo o wszystkim przekonacie się w sobotę!
- Przykro mi, ale położę Włodarczyka do snu - powiedział po wstępnym ważeniu pretendent do tytułu mistrza świata WBC kategorii junior ciężkiej Francisco Palacios (20-0, 13 KO).
- To on miał oczy jakby spał - odpowiedział mu Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO), który podczas poniedziałkowego ważenia był minimalnie cięższy od przeciwnika. polak zanotował 92,7 kg, gdy jego rywal wniósł na wagę 92,65 kg.
- Rywal jest niezwykle wszechstronny. Uderza mocno z obydwu rąk i potrafi znokautować z każdej pozycji. Dlatego będę musiał być maksymalnie skoncentrowany przez całą walkę i nie mogę pozostawić mu w ringu dużo miejsca. Zauważyłem bowiem, że nie lubi presji - mówi mistrz świata.
- Zapewniam, że walka będzie spektakularnym widowiskiem. Po 10 tygodniach treningów i sparingów jestem świetnie przygotowany i mogę walczyć w każdej chwili. Chętnie przyleciałem do Polski, ponieważ żeby zdobyć tytuł, trzeba pokonać mistrza u niego w domu. Zdaję sobie sprawę, że Krzysztof również jest dobrze przygotowany, ale w sobotę pas zmieni właściciela. Po walce kibice usłyszą: "Nowym mistrzem WBC jest ... Francisco Palacios!" Zresztą dosyć już gadania - czas zacząć się tłuc - przekonywał Portorykańczyk.
Pretendent do mistrzostwa świata WBC w kategorii junior cięzkiej - Francisco Palacios (20-0, 13 KO) przybył już do Bydgoszczy. W najbliższą sobotę, na gali Wojak Boxing Night stoczy on pojedynek z mistrzem świata Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO).

Pierwsze spotkanie Francisco Palaciosa (20-0, 13 KO) z Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO) miało miejsce w poniedziałek w Warszawie podczas konferencji prasowej.
- Żeby zostać prawdziwym mistrzem, trzeba pobić mistrza na jego terenie. Czas gadania się skończył, teraz czas, żeby wyjść do ringu i pokazać, na co nas stać. Przykro mi, ale w sobotę pas zmieni swojego właściciela - zapowiada "Wizard". Zaraz po konferencji zawodnik z Puerto Rico wraz ze swoim sztabem udał się w ponadtrzygodzinną podróż do Bydgoszczy.

Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) w maju ubiegłego roku wywalczył pas WBC w kategorii junior ciężkiej. Cztery miesiące później bronił tego tytułu w walce z Jasonem Robinsonem (19-6, 11 KO), byłym sparingpartnerem Andrzeja Gołoty. Kolejny pojedynek "Diablo" stoczy już 2 kwietnia w Bydgoszczy, a jego rywalem będzie niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO). Redakcja BOKSER.ORG postanowiła zapytać wspomnianego Robinsona o zbliżającą się wielkimi krokami walkę Włodarczyk vs Palacios.
- Nie jestem w stanie przewidzieć kto wygra to starcie. Mam wizję jaki będzie przebieg potyczki "Diablo" z "Czarodziejem" [pseudonim Palaciosa przyp. red.]. Kluczem do zwycięstwa będzie agresja i wywieranie presji. Należy pamiętać, że Włodarczyk czuję się bardzo dobrze w ataku. Krzysztof powinien bić seriami, kumulować uderzenia, nie może być niecierpliwy w tym co robi. Wierzę, że czeka nas interesująca walka, ponieważ obaj bokserzy prezentują śmiały i ofensywny boks. Niech wygra lepszy! – powiedział Amerykanin.
Już w następną sobotę Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) przystąpi do obowiązkowej obrony tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej z oficjalnym pretendentem federacji WBC, Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
- Widziałem jego kilka walk i muszę powiedzieć, że jest naprawdę dobrym bokserem. Ma dość niewygodny styl boksowania, potrafi również zmieniać pozycję i mocno uderzyć. Czytałem w jednym z wywiadów, że chce mnie znokautować. Niech więc spróbuje, a ja będe czekać ze swoimi kontrami - mówi o najbliższym pretendencie Polak.
- Palacios jest dobry, ale ja po prostu jestem jeszcze lepszy. Pracowałem bardzo ciężko by zdobyć ten tytuł i nie pozwolę, by pas pojechał do Portoryko. Mam dobrych sparingpartnerów w postaci Matta Godfreya i Michaela Simmsa, a całe przygotowania przebiegają doskonale - przekonuje Włodarczyk.
Nasz jedyny aktualnie mistrz świata wyjaśnił również sytuację z organizacją turnieju "Super Six" - Z tego co mi wiadomo, to nadal toczą się rozmowy w tej sprawie. Podobno nie dojdzie do turnieju dopóki Yoan Pablo Hernandez nie wywalczy sobie pełnej wersji tytułu WBA z pełnoprawnym mistrzem, Guillermo Jonesem. Wszystko dlatego, ponieważ WBC nie wyraziła zgody na unifikację swojego pasa z pasem WBA w wersji tymczasowej - powiedział "Diablo".
- Oglądałem z trenerem pojedynki Palaciosa. Muszę przyznać, że facet jest piekielnie niebezpieczny. Bije bardzo mocno i potrafi zadać nokautujący cios niemal z każdej pozycji - powiedział mistrz świata WBC w kategorii cruiser Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO).
- Walczyłem z kilkoma świetnymi bokserami, między innymi z Mayem, Cunninghamem czy Fragomenim, ale Palacios chyba będzie najtrudniejszym rywalem - przewiduje "Diablo". - Czy się boję? Tylko idiota się nie boi! Ale ostro trenuję, toczę ciężkie sparingi. Będę gotowy do walki i zrobię wszystko, by pas został w Polsce - kończy mistrz świata.
- Przyjeżdża do mnie trzech sparingpartnerów i zaczynamy się tłuc. Na pewno z Palaciosem trzeba będzie mądrze boksować i więcej uderzać lewą ręką. Mój rywal bije mocno, popełnia jednak dużo błędów, które ja zamierzam wykorzystać - powiedział podczas rozmowy z Mateuszem Borkiem mistrz świata federacji WBC kategorii cruiser, Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO).
Przypomnijmy, że "Diablo" już 2 kwietnia w Bydgoszczy stanie do drugiej, tym razem obowiązkowej obrony swojego pasa z oficjalnym pretendentem organizacji WBC, Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
Dokładnie miesiąc przed walką Francisco Palacios (20-0, 13 KO), najbliższy rywal i zarazem oficjalny pretendent do tytułu WBC dla Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO), przeszedł kontrolne badania. Okazało się, że mocno bijący Portorykańczyk waży 210 funtów, czyli do uzyskania wymaganego limitu kategorii cruiser brakuje mu jeszcze 4,5 kilograma.
Kilka dni temu trener naszego "Diablo" - Fiodor Łapin wyznał, iż w związku z niedawno przebytym zabiegiem Krzysiek ważył nawet osiem kilogramów powyżej górnej granicy, jednak wszystko to wpłynęło podobno korzystnie na jego siłę. Ostatecznie Włodarczyk jak i Palacios udowodnią sobie, który z nich jest lepszy już 2 kwietnia w Bydgoszczy.
- Siłą Palaciosa jest ogromna determinacja. Wiemy, że bardzo chce zabrać pas do Portoryko. Potrafi często zmieniać pozycję i dysponuje mocnym uderzeniem z obu rąk. Nie można pozwolić mu rozwinąć się, ponieważ jak zostawi się trochę miejsca w ringu, jest szalenie niebezpieczny - powiedział trener "Diablo", Fiodor Łapin.
Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO), który oglądał już urywki pojedynków najbliższego rywala. - Muszę być skoncentrowany przez pełne 12 rund - przyznał pięściarz z Piaseczna.
Od przyszłego tygodnia Włodarczyk rozpocznie sparingi. Jego rywalami będą dwaj Amerykanie Matt Godfrey i Michael Simms. Potem dołączy Rosjanin, którego nazwiska jeszcze nie ujawniono.
- Obydwaj Amerykanie to klasowi pięściarze. Trener Łapin miał wolną rękę w doborze sparingpartnerów, ponieważ traktujemy ten pojedynek bardzo poważnie. Wszystko podporządkowujemy obronie mistrzowskiego tytułu - zaznaczył promotor grupy KnockOut Promotions Andrzej Wasilewski.
Gościem specjalnym konferencji prasowej w hotelu Hilton w Warszawie, która była poświęcona najbliższej gali boksu zawodowego Wojak Boxing Night w Krynicy, był Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 31KO). Polak 2 kwietnia w Bydgoszczy zmierzy się z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO) w obronie tytułu mistrza świata federacji WBC wagi juniorciężkiej.
- Pierwsza walka w obronie pasa mistrza poszła bardzo sprawnie. Teraz mam obowiązek narzucony z federacji WBC. Ciężki rywal, do którego mocno się przygotowujemy, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Psychika odegra wielką rolę - powiedział Krzysztof Włodarczyk.
- Ostatni miesiąc przed walką zamierzam spędzić na intensywnym przygotowaniu. Należy też dobrze wypoczywać. Nie będzie żadnych niepotrzebnych ruchów. Cała koncentrancja przejdzie na walkę - wyjaśnił "Diablo", tłumacząc, jak zamierza spędzić czas do 2 kwietnia.
Polak zdaje sobie sprawę z klasy swojego rywala i nie zamierza go lekceważyć. - To ciężki, mocno bijący, niewygodny przeciwnik. Ma bardzo duży współczynnik nokautu. On jest dobry, ale ja jestem lepszy i na pewno udowodnię to 2 kwietnia. Ta walka będzie dużo bardziej napięta, intensywna, niż w pierwszej obronie. On zapowiada, że przyjeżdża mnie zbić, że sprawi mi takie lanie, że jeszcze nigdy takiego nie miałem. Na pewno będzie mu bardzo ciężko tę obietnicę dotrzymać. Ja mogę z kolei obiecać jemu, że pas na pewno nie wyjedzie poza granicę Polski - zapowiedział Włodarczyk.
- Zgodziłem się wcześniej na pojedynek eliminacyjny z trzecim na liście pretendentów zawodnikiem, ale okazało się, że nie muszę toczyć takiej walki by zostać oficjalnym challengerem i teraz drzwi przed zdobyciem mistrzostwa świata stoją przede mną otwarte. Moim zamysłem jest teraz podróż do Polski, odebranie Włodarczykowi jego pasa WBC i przywiezienie go do Portoryko. Chcę kontynuować to, co w przeszłości dał moim rodakom doskonały Carlos De Leon. Zwyciężę dla Portoryko - zapowiada nalbliższy rywal Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO), mocno bijący Francisco Palacios (20-0, 13 KO).
Przypomnijmy, iż "Diablo" w drugiej obronie tytułu mistrza świata kategorii cruiser federacji WBC tym razem spotka się z narzuconym przez organizację pretendentem. Tak oto Włodarczyk i Palacios (na zdjęciu) skrzyżują rękawice 2 kwietnia w Bydgoszczy.
- Wygram, nie po to trenuję od 16 lat, żeby przyjechał jakiś Portorykańczyk i narobił niepotrzebnego zamętu - zażartował sobie mistrz świata WBC kategorii junior cięzkiej Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) o swoim przeciwniku Francisco Palaciosie (20-0, 13 KO).
- Wreszcie nie boli mnie kolano, wzmocniłem siłę kiedy przechodziłem rehabilitację po operacji. Trener mówi, że biję mocno, jak nigdy wcześniej. Aż mi trochę szkoda Palaciosa - żartuje "Diablo".
Jednym z elementów treningu "Diablo" jest... jazda gokartami. - Uwielbiam szaleć z synem na gokartach. To nie tylko superzabawa, ale też sposób na poprawę refleksu i szybkości - tłumaczy mistrz świata.
Podczas konferencji prasowej w bydgoskim ratuszu podpisano umowę na goszczenie 2 kwietnia w „Łuczniczce” gali boksu zawodowego. Według ustaleń Expressu Bydgoskiego, miasto Bydgoszcz zapłaciło za to 200 tys. złotych plus VAT. Główną walką tego wieczoru będzie pojedynek Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka z Portorykańczykiem Francisco Palaciosem. Polak będzie bronić pasa mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. To pierwsza taka walka w Bydgoszczy.
Galę, a także wcześniej relację z ważenia i konferencji prasowej przed walką pokaże Polsat. Ci, którzy nie wybiorą się do „Łuczniczki”, w domowym fotelu obejrzą 1,5 godziny transmisji w kanale otwartym i trzy godziny w Polsacie Sport.
Prezydent Rafał Bruski zapytany o to, jaką kwotę musiała wyłożyć Bydgoszcz, aby zdobyć prawo goszczenia w ringu „Diablo”, tłumaczy:
- Jeśli powiem, że dużo, to będę musiał tłumaczyć się radnym, bo w końcu wydaliśmy publiczne pieniądze, ale jeśli powiem, że mało, to będzie nie najlepiej świadczyć o panu Wasilewskim, jako promotorze. Zapłaciliśmy tyle, że opłaci się to obu stronom.
Andrzej Wasilewski: - A reszta niech pozostanie naszą słodką tajemnicą handlową.
„Expressowi” udało się jednak ustalić, że chodzi tu o kwotę 200 tys. złotych plus VAT. W walce o galę bokserską Bydgoszcz pokonała m.in. Gdańsk i Łódź.
Wcześniej grupa Włodarczyka, reprezentowana przez Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera, wygrała przetarg w siedzibie WBC w Meksyku na organizację walki, oferując 261 tysiące dolarów (Don King Productions - 210 tys. USD).
Ruszyła sprzedaż biletów na galę Wojak Boxing Night w Bydgoszczy, na której walką wieczoru będzie pojedynek o mistrzostwo świata WBC wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO) i Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
Bilety w cenie już od 20 zł, można zakupić przez internet w firmie Eventim.pl. Oprócz "Diablo" w ringu zaprezentują cruiserzy Tomasz Hutkowski (19-0-2, 13 KO), Łukasz Janik (21-1, 12 KO), Krzysztof Głowacki (11-0, 6 KO) oraz wywodzący się z kickboxingu Izuagbe Ugonoh (2-0, 2 KO).
Wczoraj odbyła się konferencja prasowa dotycząca walki Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO), do której dojdzie 2 kwietnia w Bydgoszczy. Rywal z Portoryko jest oficjalnym pretendentem do dzierżonego przez Polaka pasa, wyznaczonym przez włodarzy WBC. Nasz jedyny mistrz świata miał dobry humor i zapowiadał spore emocje.
- Trener poświęca teraz dużo uwagi mojemu przygotowaniu fizycznemu i kondycji, bo one będą na pewno w tej walce bardzo potrzebne. Poza wytrzymałością, istotne będzie również kto kogo lepiej rozpracuje i potem wykorzysta to podczas pojedynku. Rund jest dwanaście, ale wydaję mi się, że każda sekunda tej potyczki będzie bardzo emocjonująca i ciekawa, bo zawodnicy którzy mocno biją, bardzo często też się odsłaniają. Dlatego będę się starał wykorzystać każdą sekundę tej walki by skończyć ją przed czasem - zapowiada popularny "Diablo".

Francisco Palacios (20-0, 13 KO) celebruje moment podpisania kontraktu na walkę o mistrzostwo świata WBC kategorii junior cięzkiej z Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO).
Wszystko wskazuje na to, że walka mistrza świata WBC kategorii junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z oficjalnym pretendentem Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO) odbędzie się jak wcześniej zapowiadano 2 kwietnia w Bydgoszczy.
Grupa Knockout Promotions wygrała przetarg na ten pojedynek. Federacja WBC zarządziła go, po tym jak Palacios odmówił podpisania kontraktu na walkę z Polakiem. Po przegranym przetargu Portorykańczyk porozumiał się jednak ze swoim promootrem Donem Kingiem.
Krzysztof Włodarczyk ma w Bydgoszczy bronić tytułu mistrza świata. Walka odbędzie się prawdopodobnie 2 kwietnia. W ratuszu zastanawiają się, czy bokserska gala w rocznicę śmierci Jana Pawła II to dobry pomysł. Przedstawiciele firmy Knockout Promotions byli już w Bydgoszczy. Zdecydowali się na zorganizowanie walki swego najlepszego pięściarza Krzysztofa " Diablo" Włodarczyka w naszym mieście, choć konkurentami były Łódź i Gdynia. "Diablo" jest mistrzem świata konferencji WBC w wadze junior ciężkiej, w której królował Tomasz Adamek. Rywalem Włodarczyka w hali Łuczniczka będzie Portorykańczyk Francisco Palacios.
Oficjalnie w grę wchodzą ciągle terminy 2 lub 16 kwietnia. Są dwa, bo ostateczna data pojedynku "Diablo" zależy od Adamka, który zapowiadał, że będzie walczyć akurat 16 kwietnia. To obecnie bardzo prawdopodobne, dla Włodarczyka pozostaje więc termin o dwa tygodnie wcześniejszy. - Rozmawialiśmy z organizatorami walki o 2 kwietnia, jako dniu gali w Łuczniczce - przyznaje zastępca prezydenta miasta Sebastian Chmara.
Francisco Palacios (20-0, 13 KO) jest mocno zmotywowany przed przyjazdem do naszego kraju, a przypomnijmy, że już 2 kwietnia stanie w ringu oko w oko z mistrzem świata wagi junior ciężkiej według federacji WBC, Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO). Pięściarz z Portoryko chce jako trzeci zawodnik z tego kraju sięgnąć po tytuł kategorii cruiser, po sławnych niegdyś Carlosie Leonie oraz Ossie Ocasio.
- Polecę do Polski i wygram, a potem przywiozę ten zielony pas do Portoryko. To wyzwanie i szansa mojego życia, a zarazem najlepszy prezent dla mojego pierwszego dziecka, które urodzi się podczas mojej nieobecności. Dokonam tego właśnie dla mojego syna - powiedział Palacios, dodając zaraz - Jestem pewny swego i będę walczyć do ostatniej kropli krwi. Sprawię Włodarczykowi niezłe lanie, a gdy nadarzy się taka okazja, znokautuję go - odgraża się oficjalny pretendent do tytułu naszego "Diablo".
Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) udanie zakończył rehabilitację po przebytej operacji kolana. W międzyczasie poznaliśmy również ostateczną lokalizację jego walki z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO), oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza świata WBC kategorii junior ciężkiej.
Miejscem ich pojedynku będzie Bydgoszcz, odbędzie się on 2 bądź 16 kwietnia, w zależności od tego, czy Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) stoczy swoją walkę w Katowicach czy w Newark. Jeśli "Góral" przyjedzie do Polski, "Diablo" zawalczy dwa tygodnie wcześniej, jeśli zaś powalczy w Prudential Center, obaj pięściarze zaprezentują się kibicom tego samego dnia.
Mistrz świata WBC w kategorii cruiser Krzysztof Włodarczyk będzie zachęcać do przekazywania 1 proc. podatku na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie, podopiecznych Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko". Obok niego w spocie wystąpią także Anna Dymna, Katarzyna Nosowska, Jerzy Hoffman i Piotr Najsztub.
- Jestem człowiekiem, który lubi się spotykać z innymi ludźmi. Wśród spotkań, które szczególnie pamiętam, są spotkania z dzieciakami z domów dziecka, ośrodków wychowawczych i osobami niepełnosprawnymi. Byłem kiedyś w takim ośrodku dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej intelektualnie. Większość z nich nie zdawała sobie nawet sprawy z tego kim jestem, ale bardzo ciepło mnie przyjęli. W ich oczach widziałem szczerość i bezinteresowną radość. Ci ludzie nic ode mnie nie chcieli. Po prostu cieszyli się z tego, że przyjechałem, coś im opowiadam, razem się śmiejemy. To było bardzo miłe uczucie. Jeśli mój udział w tej kampanii choć trochę takim ludziom pomoże, to będzie dla mnie wielka radość. 1 proc. to dla jednego człowieka znaczy 1 zł, dla kogoś innego to jest 100 tys. zł. Ale jedne i drugie pieniądze są równie ważne, bo mogą komuś konkretnie pomóc. Wierzę w to i cieszę się, że będę mógł przekonywać innych do tej idei - powiedział "Diablo".
- W końcu nadeszła ta chwila i stanę do walki o tytuł mistrza świata federacji WBC przeciwko Włodarczykowi - mówi podekscytowany Francisco Palacios (20-0, 13 KO), który już 2 kwietnia zmierzy się z naszym Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO) w obligatoryjnej obronie Polaka z oficjalnym pretendentem.
- Włodarczyk jest na pewno silnym zawodnikiem. Dwukrotnie bił się z Cunninghamem, z czego raz wygrał, tak więc jest naprawdę wielkim mistrzem. Boksuje do tego poprawnie technicznie, jednak 2 kwietnia zabiorę mu pas i przywiozę z powrotem do USA. Muszę wywierać na nim nieustanną presję. Pobiję go tak mocno, że sędziowie nie będą mieli żadnych wątpliwości. Mam nadzieję, że będzie dobrze przygotowany, bo chcę mierzyć się tylko z najlepszymi i nastawiam się na dobrą walkę. Pomagam obecnie w przygotowaniach jako sparingpartner Eddie Chambersowi, co na pewno również i mi pomoże w zbudowaniu formy. Jak zdobędę ten tytuł, wówczas przyjdą i duże pieniądze - stwierdził pewny siebie Palacios, któremu kilka dni przed potyczką z naszym "Diablo" urodzi się pierwsze dziecko. Zapytany o sparingpartnerów, pięściarz z Portoryko nie ukrywał, że zależałoby mu na współpracy ze znanym "journeymanem" wagi ciężkiej oraz cruiser, Zackiem Page'em.
- Zdobędę ten tytuł dla wszystkich Amerykanów i Portorykańczyków - zakończył najbliższy rywal jedynego na chwilę obecną polskiego mistrza świata.
Drugiego kwietnia Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) po raz drugi będzie bronił pasa WBC kategorii cruiser. Obowiązkowym pretendentem do tytułu będzie niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO). Reprezentant Portoryko legitymuje się dobrym bilansem. Na zawodowych ringach jeszcze nie przegrał - wygrał 20 walk, z czego 13 zakończył przed czasem. Na Polaku bilans walk Palaciosa nie robi wrażenia, słusznie, bo w jego rekordzie próżno szukać dużych nazwisk. Jego najpoważniejszym przeciwnikiem do tej pory był Louis Azille (19-6-2, 15 KO), który w 2004 roku był pretendentem do tytułu, o który w kwietniu powalczy Palacios.
- Ja też nie mam słabego bilansu. Wygrałem przez nokaut 32 walki spośród 45. Rywale przecież sami specjalnie się nie przewracali. Palaciosa szanuję, ale to wszystko. Taki bokser jak ja, z takim bilansem, też wzbudza pewien szacunek. Choć jestem zdania, że żadnego zawodnika nie można lekceważyć. Nawet takiego co ma trzydzieści walk wygranych, z tego tylko pięć przed czasem - powiedział "Diablo".
Ostatnią walkę Włodarczyk stoczył we wrześniu tego roku w Warszawie, kiedy to w pierwszej obronie tytułu mistrza świata pokonał na punkty Amerykanina Jasona Robinsona (19-6, 11 KO). Warszawski Torwar nie był wypełniony do ostatniego miejsca. Przynajmniej dwadzieścia pięć, czy trzydzieści procent miejsc było wolnych.
- No cóż, było jak było. Liczyłem, że przyjdzie trochę więcej kibiców. Najważniejsze jednak jest to, że wygrałem z Robinsonem. Teraz czeka mnie chyba najpoważniejszy sprawdzian, ponieważ Palacios to zawodnik, który potrafi boksować z jednej, jak i z drugiej pozycji. To niewygodny rywal, bo potrafi szybko zaatakować. Mam nadzieję, że będzie wesoło - powiedział Włodarczyk.
Jak donoszą Sportowe Fakty, obowiązkowa obrona pasa WBC kategorii cruiser Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO) odbędzie się w Sopocie lub Łodzi. Walka planowana jest na 2 kwietnia, początkowo miała się odbyć w Gdyni.
- Wolałbym Łódź od Sopotu. A dlaczego nie w Warszawie? Warszawa pokazała swoje oblicze i nawet cieszę się, że walka będzie w innym miejscu. W Łodzi jest bardzo fajna hala, poza tym myślę, że również tam przyjadą kibice z Warszawy, a także innych miast. Może być fajne widowisko - stwierdził "Diablo".
Palacios to zawodnik słynnego Dona Kinga. O promotorze tym krążą legendy. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku jedno z przedstawicielstw ubezpieczeniowych toczyło z Kingiem proces o wyłudzenie pieniędzyna walkę, która nigdy się nie odbyła. Ostatecznie King został przez sąd uniewinniony. Sęk w tym, że później ławie przysięgłych zafundował luksusowy urlop.
- Nie obawiam się sztuczek Kinga. Sytuacja naszej grupy bokserskiej w ciągu ostatnich lat się zmieniła. Z nami, z KnockOut Promotions, już się zaczynają liczyć na arenie światowej. Jestem przekonany, że King będzie nas szanował - dodał Włodarczyk.
Znany dziennikarz piszący o boksie Per Ake Persson napisał właśnie, że Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) przystąpi do obowiązkowej obrony pasa WBC kategorii cruiser 2 kwietnia w Gdyni. Jak wiadomo od kilku miesięcy, "Diablo" spotka się z pierwszym na liście pretendentów Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
Dla Włodarczyka będzie to druga obrona zdobytego w połowie maja tytułu. Przypomnijmy, że Polak 25 września pokonał jednogłośnie na punkty Jasona Robinsona.
Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) i Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) zostali nominowani do corocznego Plebiscytu Przeglądu Sportowego na 10 Najlepszych Sportowców Polski 2010 roku. Tym razem czytelnicy Przeglądu Sportowego, internauci i telewidzowie TVP, najlepszego sportowca Polski 2010 roku wybiorą spośród 25. kandydatów. To zmiana w stosunku do roku ubiegłego, kiedy to lista nominowanych zawierała 21 nazwisk.
- 2010 to jeden z najwspanialszych okresów w mojej karierze. Wiadomo, że zdobycie prestiżowego pasa mistrzowskiego federacji WBC jest niesamowitym wydarzeniem, a przecież w tym roku także ten tytuł obroniłem - mówi z dumą Włodarczyk, który pierwszą nominację do "10" najlepszych sportowców Polski zdobył w 2006 roku, kiedy to wygrał ze Stevem Cunninghamem.
- Szczerze mówiąc, Tomek toczy walki jedna za drugą i ludzie częściej mogą go oglądać. Plebiscyt jest bardziej wyścigiem popularności niż osiągnięć i zdaje mi się, że wygra najpopularniejszy. Tomek to dobry sportowiec i kawał boksera, ale mam nadzieję, że z nim powalczę - mówi mistrz świata WBC.
Jak poinformował na antenie Polsatu Sport Andrzej Wasilewski, jego obóz doszedł do porozumienia z Donem Kingiem w sprawie organizacji obowiązkowej obrony pasa WBC kategorii cruiser przez Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO). Przypomnijmy, iż "Diablo" jest zobligowany do spotkania z oficjalnym pretendentem tej federacji, Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
Reprezentujący interesy pięściarza z Portoryko King zgodził się na propozycję polskiej strony i Palacios (na zdjęciu) przyjedzie na walkę do Polski.
Do tego pojedynku najprawdopodobniej dojdzie 2 kwietnia. Przypomnijmy, że dla Włodarczyka będzie to druga obrona pasa WBC, który zdobył 15 maja tego roku pokonując Włocha Giacobbe Fragomeniego.
Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) musi w drugiej obronie pasa WBC kategorii cruiser zmierzyć się z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO). Promotor "Diablo", Andrzej Wasilewski przyznał, że chciałby zorganizować ten pojedynek w styczniu.
Póki co odbędzie się przetarg na organizację walki. Termin wyznaczono na 22 listopada i jeżeli do tego czasu obie strony się nie dogadają, wówczas o wszystkim zadecyduje licytacja - kto da więcej?
Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) jest zainteresowany wzięciem udziału w turnieju "Super Six", do czego może dojść najszybciej w kwietniu przyszłego roku. Najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem Krzyśka byłby Kubańczyk Pablo Hernandez (22-1, 11 KO). Wcześniej jednak trzeba obonić tytuł mistrza świata z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
- Jestem jak najbardziej za, lubię tego typu wyzwania, bo turniej ma być silnie obsadzony. Dlatego ostatnio walczyłem z Robinsonem, który jest mańkutem. Zdecydowaliśmy się z moim promotorem na pojedynek z mańkutem, bo kto wie czy na początku w "Super Six" nie będę walczył z Kubańczykiem Yoanem Pablo Hernandezem, który jest leworęczny. Pojedynek z Robinsonem miał być przetarciem. Jeśli jednak chodzi o rywali w "Super Six", to wszystko jest możliwe - powiedział mistrz świata WBC kategorii junior ciężkiej.
Jednym z potencjalnych uczestników turnieju, a potem może i przeciwników "Diablo", mógłby być Steve Cunningham (23-2, 12 KO), z którym Polak raz wygrał, aby w walce rewanżowej przegrać.
- Trzeba z nim walczyć zdecydowanie, tak jak Tomek Adamek, który posłał go trzy razy na deski. Do tego typu walki musiałbym się nastawić dobrze psychicznie. Jak to się uda, to wszystko powinno zagrać jak należy - powiedział Włodarczyk.
Na styczeń przyszłego roku planowana jest druga obrana mistrzowskiego pasa WBC wagi junior ciężkiej, który należy do naszego Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO). Obowiązkowym pretendentem, wyznaczonym przez federację WBC, będzie niepokonany Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO). Mimo, że bilans Portorykańczyka jest imponujący, mistrz świata nie czuje sie zagrożony.
- Jest mocny, ale nie przesadzajmy. Owszem wygrał sporo pojedynków, wiele kończył przed czasem. Spójrzmy jednak z kim boksował. Nie walczył z nikim nie wiadomo jak dobrym. Oczywiście szanuję go, mam respekt do przeciwnika, ale nie róbmy z Palaciosa nie wiadomo kogo. To jest tylko człowiek, a więc mój dobrze wyprowadzony cios może skończyć również walkę przed czasem - powiedział pewny swego "Diablo".
Po tym jak Andrzej Wasilewski musiał dopłacić ze swojej kasy do gali Wojak Boxing Night na warszawskim "Torwarze", szef grupy Knockout Promotions rozważa różne opcje, w tym występy Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) za oceanem. Tymczasem najbliższa obrona pasa WBC planowana jest na styczeń. Wtedy to "Diablo" stanie do obowiązkowej obrony z mocno bijącym Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO). Promotor dalej nie wyklucza startów Polaka w turnieju "Super Six".
- Chcemy, aby w końcu stycznia Krzysiek zmierzył się z Portorykańczykiem, Franciso Palaciosem, w walce, w której będzie bronił mistrzostwa świata. W kwietniu planujemy pierwszą walkę w turnieju "Super Six" - powiedział Wasilewski. Tam rywalem "Diablo" najprawdopodobniej będzie Kubańczyk, Yoan Pablo Hernandez.
- W sobotę Krzysiek wrócił z zasłużonego urlopu i wznowił treningi. Nie wiem czy uda nam się to wszystko zgrać w czasie, ale życzylibyśmy sobie, aby taki był scenariusz, najpierw Palacios, a potem "Super Six" - zakończył Wasilewski.
- Gratuluję Włodarczykowi udanej obrony tytułu mistrza świata, a ja jestem szczęśliwy będąc pretendentem do jego pasa. Czuję, że jestem gotowy na tę walkę, a pas WBC powróci ze mną do domu - przekonuje mocno bijący Francisco Palacios (20-0, 13 KO), numer jeden w rankingu federacji WBC kategorii cruiser, gdzie na tronie zasiada nasz Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO).
- Czuję, iż mogę teraz pokonać każdego na świecie. Mam dużo do zaoferowania jako zawodnik. Mogę mocno przyłożyć, boksować technicznie, po prostu potrafię się zaadaptować. Kocham walkę. Bóg stworzył mnie po to bym walczył - twierdzi 33-letni pięściarz z Portoryko.
Palacios zdradził również, dla kogo walczy i kto go motywuje - Mój brat Zurdo również był bokserem, lecz odszedł od nas w 2004 roku. Właśnie jemu dedykuję swoją karierę i dla niego przywiozę pas WBC do domu - zakończył przyszły rywal "Diablo".
Standardowo już w każdy wtorek Dan Rafael, sławny analityk stacji ESPN, ogłosił swój ranking dziesięciu najlepszych bokserów każdej dywizji. Tym razem na jego liście znalazlo się dwóch naszych rodaków.
Występujący w wadze ciężkiej Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) jest piąty w wadze ciężkiej, a wyprzedzają go Władimir i Witalij Kliczko, David Haye oraz Aleksander Powietkin.
Sobotnie zwycięstwo mocno wywindowało za to Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO), który awansował na trzecią pozycję. "Diablo" w kategorii cruiser wyprzedzają jedynie Steve Cunningham i Marco Huck.
Znany publicysta stacji ESPN Dan Rafael jest zaskoczony dobrą postawą Jasona Robinsona (19-6, 11 KO), który postawił twarde warunki Krzysztofowi Włodarczykowi (44-2-1, 32 KO) podczas pojedynku o mistrzostwo świata organizacji WBC.
- 29-letni Włodarczyk, który walczył na swojej ziemi, był wielkim faworytem tego starcia. "Diablo" wygrał tę walkę, co do tego nie ma wątpliwości, jednak zwycięstwo przyszło ciężej niż się wszyscy spodziewaliśmy. W przeszłości Robinson przegrał z byłym mistrzem świata, O'Neilem Bellem, a potem w latach 2002-04 uległ trzy razy z rzędu pięściarzom z czołówki list rankingowych. Byli to James Toney, Ezra Sellers oraz Grigory Drozd. Następnie Robinson miał 3-letnia przerwę od boksu, po czym wygrał jeden pojedynek i znów zrobił sobie ponad dwa lata przerwy. Dla Włodarczyka pojedynek z Robinsonem miał być jak spacerek po parku, jednak pięściarz z Illinois dał walkę życia. Potyczka była wyrównana i obfita w mocne ciosy, jednak większość z rund wygrał Włodarczyk. Po pojedynku Robinson nie kwestionował w żaden sposób werdyktu, wręcz przeciwnie, komplementował mistrza, a takie zachowanie zasługuje na szacunek - podkreślił Dan Rafael.
- Teraz czas na rozmowy z niemieckim promotorem, który zabiega o zorganizowanie kolejnego turnieju w stylu "Super Six". Wszystko miałoby się zacząć w grudniu tego roku. Wśród potencjalnych uczestników wymienia się takie nazwiska jak Steve Cunningham, Marco Huck, Steve Herelius, Denis Lebiediew i Yoan Pablo Hernandez, do których miałby dołączyć Krzysztof Włodarczyk. Jeśli się na to zdecyduje, mógłby zadebiutować w turnieju w styczniu przyszłego roku walką z Hernandezem - nakreślił przyszłość dziennikarz ESPN.

Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) udanie obronił wczoraj pas federacji WBC kategorii cruiser. Po dwunastu rundach wypunktował 115:113, 116:112 i 117:111 Jasona Robinsona (19-6, 11 KO).