Fiodor Łapin był dziś gościem w studiu Polsatu Sport. Po zakończeniu walki Mateusza Masternaka (26-0, 20 KO) trener pięściarzy grupy 12 Round Knockout Promotions wypowiedział się krytycznie na temat postawy 24-letniego wrocławianina, który zastopował dziś w dziesiątej odsłonie Felipe Romero (15-5-1, 10 KO).
- W boksie Mateusza brakowało przyspieszeń. To nie jest forma na Aleksiejewa - ocenia Łapin, który stoi między innymi za sukcesami jedynego obecnie polskiego mistrza świata, Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (46-2-1, 33 KO).
Krzysztof Włodarczyk wrócił z Perth, gdzie środę obronił po raz trzeci pas mistrza świata federacji WBC w wadze juniorciężkiej., wygrywając przez nokaut z Dannym Greenem. - Wiedziałem, że skończę walkę przed czasem, nie byłem tylko pewny w której rundzie - wyjaśnił.
- Nie miałem ani chwili zwątpienia, mój plan wypalił w stu procentach. W głowie miałem tylko zwycięstwo i byłem o nim przekonany. Od 8. rundy trochę niepotrzebnie polowałem na niego, nie było łatwo, dlatego cieszę się, że ten lewy sierpowy go trafił - stwierdził. - Byłem świetnie przygotowany kondycyjnie, po walce nie czułem się zmęczony, bardziej obolały z napięcia mięśniowego - dodał.
Włodarczyk przyznał, że Green niego go zaskoczył. - Był bardzo solidnie przygotowany, nie spodziewałem się takiej szybkości z jego strony. Swoją lekcję przed walką odrobił na szóstkę - powiedział. - Myślałem, że będzie łatwiej, ale realia okazały się inne. W pewnym momencie dostałem reprymendę od trenera Fiodora Łapina, bo wiem, że jeśli jest okazja, walkę trzeba kończyć. Ja miałem ją w drugiej rundzie, ale dałem mu odpocząć i dojść do siebie, to był błąd. Trener strasznie się wkurzył, delikatnie mówiąc powiedział: "weź się chłopie do roboty" (śmiech) - zakończył.
Kiedy we Lwowie Fiodor Łapin uczył się polskiego z telewizji, nie sądził, że kiedyś wyląduje w naszym kraju i dostanie obywatelstwo. Dziś jest trenerem grupy 12 round KnockOut Promotions, w tym jej gwiazdy - Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) - czytamy w dzisiejszym numerze "Przeglądu Sportowego".
(...)W Polsce wylądował w styczniu 1991 roku, został zawodnikiem Victorii Jaworzno. Nigdy wcześniej nie był w naszym kraju. – To była dla mnie nowość, kolejny rozdział w życiu. Bez plusów, ale i bez minusów. Przecież nigdzie nie jest tylko dobrze, albo tylko źle – mówi Łapin.
Przez trzy lata łączył boks z pracą w kopalni. Zrobił kurs maszynisty i 500 metrów pod ziemią woził kolejką ludzi i węgiel. A po południu pędził na trening. W niedzielę o 11 miał mecz w Świdnicy, a o 5 rano w poniedziałek musiał stawić się na kopalni. Jakim był zawodnikiem? – Dużo umiałem, ale bez fajerwerków. Szans na wielkie sukcesy nie było. Robiłem to, co lubiłem – tłumaczy.
Karierę skończył dosyć szybko, już jako 27-latek zaczął pracę z młodymi bokserami. – Nowicjuszami, żaden z nich nie miał doświadczenia. A po roku zdobyliśmy mistrzostwo Polski, najpierw kadetów, potem juniorów – mówi. – Następnie dostałem zaproszenie z kadetami na zgrupowanie kadry. Tam moje dwa treningi zobaczył Adam Kusior, tak zostałem drugim trenerem kadry.
- Krzysiek nam się przyznał, że po drugiej rundzie polował już tylko na ten jeden kończący cios i był pewny, że złapie Greena. Wyszło zatem na jego, ale za to niezwykle efektownie - powiedział Fiodor Łapin, trener Krzysztofa Włodarczyka (46-2-1, 32 KO) i grupy 12round KnockOut Promotions, w rozmowie z Onet Sport po wygranej walce w obronie mistrzowskiego pasa z Dannym Greenem (31-5, 27 KO).
- Panie trenerze, to była straszliwie nerwowa walka.
Fiodor Łapin: Nie da się ukryć. Wiedzieliśmy na co było Krzyśka stać, ale tym razem przeciągnął to wszystko trochę. Dobrze jednak, że tak się skończyło. Dokładnie tak, jak Krzysiek kończy - w ostatnich rundach. Spodziewaliśmy się, że taki może być właśnie scenariusz tej walki. Sam nam się przyznał, że po drugiej rundzie polował już tylko na ten jeden kończący cios i był pewny, że złapie Greena. Wyszło zatem na jego, ale za to niezwykle efektownie.
- Krzysiek nie wykonywał chyba założeń taktycznych?
FŁ: Rzeczywiście. Te środkowe rundy nie wyglądały tak, jak miały wyglądać. Nie ma co ukrywać. Nie wszystko szło tak, jak zakładaliśmy. Czasami jednak zawodnik czuje w ringu przewagę. Czuje, że złapie rywala, dlatego odpuszcza walkę, bo jest pewien, że jednym ciosem go trafi. Nie wychodziło to w środkowych rundach, ale wyszło pod koniec.
- Po dziesiątej rundzie padło kilka nieparlamentarnych słów pod adresem Krzyśka Włodarczyka. Najwyraźniej poskutkowało.
FŁ: Mam nadzieję, że nie wszystko było słychać. Uważałem, że w tym momencie to trzeba zrobić i jak widać pomogło, bo Krzysiek włączył wyższy bieg. Ewidentnie to pomogło. Potrzebował, by go zrugać, ale już się boję, bo nie pamiętam co mu mówiłem w tym narożniku. Taka jest jednak rola trenera. Nie zawsze można spokojnie z mężczyznami rozmawiać w ringu.
W środę w australijskim Perth Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) będzie bronił pasa mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej w walce z Dannym Greenem (31-4, 27 KO). Przedstawiamy rozmowę ze szkoleniowcem "Diablo" Fiodorem Łapinem, opublikowaną w dzisiejszym numerze "Przeglądu Sportowego".
- Kto ma więcej do stracenia – „Diablo" czy Australijczyk?
Fiodor Łapin: Obydwaj dużo ryzykują. Nie wyobrażam sobie, żeby Krzysiek mógł stracić pas. On chyba też, przecież wszystko by się zmieniło – dalsza kariera i całe jego życie. Dla Greena sprawa jest jeszcze bardziej oczywista, bo przegrana to chyba koniec jego kariery.
- Włodarczyk walczy nie tylko w obronie pasa, ale i o reputację, bo ostatni pojedynek z Francisco Palaciosem, delikatnie mówiąc, wybitnie mu nie wyszedł.
FŁ: Krzysiek wie, że tamta walka mu się nie udała. Teraz chce coś z tym zrobić, pokazać co umie i w Australii ma ku temu najlepszą okazję. Ważne, że podczas przygotowań wszystko wyglądało tak, jak powinno. Także sprawy pozasportowe. Przed pojedynkiem z Palaciosem „Diablo" z powodu operacji nogi opuścił zgrupowanie w Zakopanem. Później nie zdążyliśmy nadrobić straconego czasu. Teraz jest inaczej.
- Jestem przekonany, że Krzysztof da pokaz boksu, gdy będzie musiał liczyć tylko na siebie. Wydaje mi się, że wejdzie do ringu na luzie, mimo że rywal będzie bardzo wymagający - tą opinią trener Fiodor Łapin dotyka sedna problemu, który w ostatnich walkach paraliżował jego podopiecznego. Gromy spadły na Krzysztofa Włodarczyka zwłaszcza po pojedynku w Bydgoszczy z Francisco Palaciosem. "Diablo" wygrał na punkty, ale w stylu, który nie przystoi mistrzowi świata prestiżowej organizacji.
- Sam byłem nieraz zdruzgotany tym, co działo się ze mną w walce. Brakowało pewności i pójścia do przodu. W ostatnim czasie bluzgałem na siebie, że tyle potrafię, trenerzy motywowali mnie w bardziej cenzuralny sposób. Umiejętnościami przewyższam rywali i udowodnię to w walce z Greenem - zapowiada 30-letni Krzysztof Włodarczyk, który na zawodowym ringu zebrał już bardzo bogate doświadczenie.
- Tak walczący Grzegorz może być niebezpieczny dla każdego zawodnika na świecie - mówił Fiodor Łapin na konferencji prasowej podsumowującej galę w Neubrandenburgu. Jego podopieczny Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) zdobył wczoraj pas mistrza Europy w wadze średniej, w świetnym stylu pokonując Sebastiana Sylvestra (34-5-1, 16 KO). Niemiec został poddany przez swój narożnik w przerwie między trzecią a czwartą rundą pojedynku.
Fiodor Łapin, aktualny trener m.in. zawodowego mistrza świata Krzysztofa Włodarczyka, czy czempiona Unii Europejskiej, Grzegorza Proksy ma 44 lata, z których aż 20 spędził w naszym kraju. 16 lat temu, po trwającej 4 sezony ciekawej karierze sportowej w barwach Victorii Jaworzno, został cenionym trenerem, będąc m.in. asystentem trenera seniorskiej kadry PZB. W listopadzie 2005 roku otrzymał polskie obywatelstwo...
Urodził się w rosyjskim mieście Archangielsk nad Morzem Białym. Tam też rozpoczął bokserskie treningi w klubie Wodnik (później nazwany Spartakiem). Na pierwsze zajęcia prowadzone przez Jewgienija Antufiewa zaprowadził go starszy o pięć lat brat Wadim. Zaczynał od kategorii 34 kg, a skończył w limicie wagi lekkośredniej (71 kg). W rodzinnym kraju nie odniósł wprawdzie wielkich pięściarskich sukcesów, ale z pewnością na szacunek i uwagę zasługuje brązowy medal wywalczony przez niego podczas mistrzostw Rosji juniorów.
Przełomem w sportowej karierze Fiodora Łapina była przeprowadzka do Lwowa. Młody pięściarz postanowił studiować w tamtejszej Akademii Wychowania Fizycznego - jednej z najlepszych bokserskich uczelni w byłej ZSRR. Już wówczas podjął decyzję, że zostanie trenerem, a po zakończeniu edukacji otrzymał nawet propozycję pozostania i dalszego kształcenia się. Stało się inaczej, gdyż studiując na kierunku trenerskim poznał Andreja Janeczko, wówczas pięściarza wagi ciężkiej, który swego czasu był zawodnikiem Victorii Jaworzno. Dodajmy, że Fiodor i Andrej razem walczyli w akademickiej drużynie, która zdobyła mistrzostwo wyższych uczelni na Ukrainie. Dzięki wspomnianej znajomości, bohater naszej opowieści w 1991 r. trafił właśnie do Victorii - najlepszej wówczas drużyny klubowej w Polsce.
- Mam pretensje do Krzyśka, bo - mimo wielu okazji - zadawał zbyt mało ciosów. Mógł nie myśleć o tym, by wyrwać głowę prawym sierpowym, tylko punktować prawym prostym na dół. W tej walce zabrakło ofiar, a pas został w Polsce - powiedział Fiodor Łapin, trener Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO), po wygranej przez "Diablo" walce w obronie tytułu mistrza świata federacji WBC z Portorykanczykiem Francisco Palaciosem (20-1, 13 KO).
Szkoleniowiec polskiego mistrza świata w wadze junior ciężkiej przyznał, że rywal zaskoczył ich nieco podczas walki w Bydgoszczy. - Palacios zaskoczył tym, że w pewnym momencie nie zaryzykował. Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się jego frontalnego ataku. Krzysiek był nawet na to przygotowany. Było kilka takich sytuacji, że Palacios atakował serią ciosów i nadziewał się na kontratak. W pewnym momencie poczuł jednak chyba ciosy Krzyśka i przestał się bawić w długie ataki - tłumaczył Łapin.
- Obaj zrobili w tej walce z ringu szachownicę. Taktyka była widoczna jak na dłoni. Palacios cały czas cofał się i chciał złapać Krzyśka na prawy podbródkowy. Ten, podobnie jak lewy podbródkowy, został jednak wyeliminowany. To była najgroźniejsza broń Palaciosa - dodał.
Nie ustają echa ostatniej walki o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej, pomiędzy Witalijem Kliczką (42-2-, 39 KO) i Odlanierem Solisem (17-1, 12 KO). Główny trener grupy Knockout Promotions, Fiodor Łapin uważa, że kontuzja nastąpiła po ciosie, który jednak wrażenie na Kubańczyku zrobił.
- Co do siły ciosu - wystarczy stanąć obok Kliczki, by zrozumieć, że to siłacz jakich mało. Te jego niby niegroźne ciosy potrafią nokautować. Solis, padając, skręcił nogę. To się w boksie zdarza. Jest też bardzo prawdopodobne, że odnowił mu się uraz, którego doznał wcześniej. Kliczko jednak i tak udowodniłby swoją wyższość. Na braci nie ma mocnych, przewyższają rywali o klasę. Trzeba czekać, aż się zestarzeją. A Solis nie jest już tym Solisem, który wygrywał na ringach amatorskich - tłumaczy na łamach Rzeczpospolitej trener Krzysztofa Włodarczyka, jedynego obecnie polskiego mistrza świata.
Zaprasazamy na wywiad z trenerem Fiodorem Łapinem, który aktualnie przygotowuje do walk o mistrzostwo świata zarówno Alberta Sosnowskiego, jak i Krzysztofa Włodarczyka.
Już od dziesięciu dni w Zakopanem trenuje duże DeDe, czyli Albert "Dragon" Sosnowski i Krzysztof "Diablo" Włodarczyk. Obydwaj szykują się do walki o tytuły mistrza świata. Ich trenerem jest Fiodor Łapin.
Włodarczyk spotka się 15 maja w Polsce z Włochem Giacobbem Fragomenim, z którym w dramatycznych okolicznościach zremisował przed rokiem w Rzymie walkę o mistrzostwo świata w wadze junior ciężkiej.
Zdecydowanie większe - pod każdym względem - wyzwanie stoi przed Albertem, który 29 maja zmierzy się z Witalijem Kliczką na ponad 60-tysięcznym stadionie Schalke. Dostanie milionowe honorarium, ale wygrać z dwumetrowym Ukraińcem wydaje się misją niewykonalną...
Radosław Leniarski: Jakie ma pan wrażenia po pierwszych treningach z Albertem Sosnowskim?
Fiodor Łapin: Wciąż się poznajemy. Na razie mogę powiedzieć, że jak na ciężką wagę Albert jest bardzo dobrze przygotowany wytrzymałościowo, bo biegałem z nim przez Kuźnice na Kasprowy. Czy biega tak dobrze jak Krzyś Włodarczyk? Hmmm, zdziwiłby się pan, gdyby zobaczył Alberta w górach. Mamy sporo treningów siłowych, technicznych i biegowych, praktycznie dwa razy dziennie. Ale wciąż to jest dla Alberta wprowadzenie. Przygotowania Krzyśka Włodarczyka idą pełną parą, Sosnowski jeszcze ma czas.
Trener Krzysztofa Bieniasa, interkontynentalnego mistrza federacji WBO wagi półśredniej, Fiodor Łapin uważa, że nokaut jaki jego podopieczny zafundował w piątkowy wieczór Svenowi Parisowi, ostatecznie złamał włoskiemu pięściarzowi sportową karierę. Według szkoleniowca grupy Bullit KnockOut Promotions za fakt, że mocno pobity i wycieńczony Paris został wyniesiony z ringu na noszach, współodpowiedzialni są trener Włocha Patrizio Oliva i sędzia prowadzący zawody, którzy nie podjęli na czas decyzji o zastopowaniu jednostronnego pojedynku.
FIODOR ŁAPIN O REWANŻU BIENIAS - PARIS >>
- Dziwię się, ze walka nie została zatrzymana w 11. rundzie. Myślę, że w 12. rundzie Krzysiek skończył karierę Parisowi.- przyznaje w rozmowie z serwisem bokser.org Łapin- Paris jest po prostu zawodnikiem, który nie pada po mocnych ciosach. Ten ostatni cios, przy którym jeszcze czekał sędzia i trener Oliva na rzucenie ręcznika, to był nokaut na stojąco. Było ciężko, zawieźli chłopaka do szpitala. Na szczęście okazało się, że z głową jest wszystko w porządku. Ale to już jest chyba jego koniec.
Jak poinformował nas Andrzej Wasilewski, przygotowujący się do walki o pas WBC Krzysztof "Diablo" Włodarczyk wraz ze swoim trenerem Fiodorem Łapinem uratowali człowieka.
Zawodnik wraz z trenerem biegali po Lasku Bielańskim i w pewnym momencie zauważyli starszego mężczyznę, wiszącego na gałęzi drzewa. Szybko zdjęli go na ziemię, trener Łapin zaczął reanimację, a Krzysztof pobiegł szukać pomocy. Przybyła na miejsce karetka zabrała niedoszłego samobójcę, którego stan zdrowia choć ciężki, jest już stabilny. Teraz Włodarczyk już musi zdobyć pas WBC - nawet w ramach zadośćuczynienia...
Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z Fiodorem Łapinem, w którym trener Bullit KnockOut Promotions podzielił się opinią na temat swoich podopiecznych. Tym razem w rolach głównych: Damian Jonak, Artur Szpilka, Paweł Kołodziej, Łukasz Janik, Tomasz Bonin, Krzysztof Bienias i Dawid Kostecki.
Michał Koper: Damian Jonak obronił w październiku po raz ostatni młodzieżowe mistrzostwo WBC i wywalczył pas WBC Baltic, który ma umocnić jego pozycję w rankingu World Boxing Council. Na zjeździe WBC w Czengdu uznano Damiana za szczególnie obiecującego zawodnika. Co dalej z jego kariera?
Fiodor Łapin: Damian zawsze wolno się rozkręca. W lutym powinien stoczyć jakąś przejściową walkę, a w kwietniu najprawdopodobniej czeka go pierwsza w karierze 12-rundówka. Tytułu i pasy nie będą tutaj ważne, chcemy, by Damian przeboksował 12 rund. Zobaczymy, jak Damian się sprawdzi na takim dystansie i może pod koniec roku pomyślimy już o jakiejś naprawdę poważnej walce.
27 marca we Włoszech Krzysztof „Diablo” Włodarczyk (41-2, 31 KO), wychodząc do ringu z aktualnym czempionem WBC wagi junior ciężkiej Giacobbe Fragomenim (26-1, 10 KO), stanie przed szansą zdobycia drugiego w swojej karierze zawodowej tytułu mistrza świata. Aktualnie „Diablo” szlifuje formę na zgrupowaniu Bullit KnockOut Promotions w Zakopanem. Trener Fiodor Łapin, który będzie stał w narożniku Krzysztofa podczas kolejnej mistrzowskiej próby, wierzy, że jego podopiecznemu uda się przełamać doświadczonego rywala. "Krzysiek musi mieć żelazną kondycję. Ring jest wszędzie taki sam, pracujemy po prostu nad swoją taktyką i nie będziemy się przejmować sędziami."- mówi szkoleniowiec bokserskiej drużyny Bullita.
Michal Koper: Panie trenerze, jak przebiega zgrupowanie, nad jakimi elementami skupia się pan w pracy z "Diablo"?
Fiodor Łapin: Pracujemy teraz dużo nad wytrzymałością i szybkością, technikę pod kątem Fragomeniego przerabiamy już od dłuższego czasu.