Władze Wisły Kraków rozmawiają z Piotrem Wernerem z 12round KnockOut Promotions o organizacji gali, w której mógłby wziąć udział młody bokser z Wieliczki.
Szefowie największej grupy pięściarskiej w Polsce z utęsknieniem czekają na otwarcie nowej hali w Czyżynach. Piotr Werner i Andrzej Wasilewski dmuchają jednak na zimne, gdyby okazało się, że oddanie do użytku nowoczesnego obiektu w Nowej Hucie, planowane na koniec przyszłego roku, ulegnie opóźnieniu. Wówczas kalendarz gal bokserskich, z wieńczącym rok widowiskiem pod Wawelem, runąłby z kretesem i przez długi czas odbijał się warszawskiej grupie czkawką.
W efekcie powrócił temat zorganizowania w Krakowie mniej spektakularnej gali w głównej hali Wisły. Tu przygodę z boksem rozpoczął Andrzej Wawrzyk, a tylko kilkanaście kilometrów dalej, w Wieliczce, pierwsze kroki na ringu stawiał Artur Szpilka, zawodnik z potencjałem na wielką gwiazdę. Obaj pięściarze wagi ciężkiej identyfikują się z Krakowem i byliby głównymi aktorami bokserskiego show.
Kilka dni temu Werner gościł w tej sprawie w budynku klubowym przy ul. Reymonta. Rozmawiał z Czesławem Meusem, jednym z członków zarządu TS Wisła, związanym z sekcją boksu. W spotkaniu uczestniczyli też m.in. trener Tomasz Winiarski oraz najlepsza zawodniczka klubu Patrycja Nalepa.
- Pan Piotr Werner powiedział, że jest w stanie zrobić u nas galę z Wawrzykiem i Szpilką. Hala generalnie mu się spodobała wraz z infrastrukturą, bo mamy restaurację, gdzie można zorganizować strefę VIP. Użyteczna byłaby również sala konferencyjna - relacjonuje Meus.
Artur Szpilka i Andrzej Wawrzyk szybko pną się w światowych rankingach. Obaj jeszcze nie przegrali. Być może ich walki zobaczymy wkrótce pod Wawelem. Czy Artur Szpilka i Andrzej Wawrzyk otworzą halę w Czyżynach? Taki pomysł narodził się w głowach promotorów krakowskich pięściarzy.
- Jesteśmy gotowi podjąć się organizacji gali boksu. Możemy zagwarantować dwie walki o mistrzowskie pasy - mówi Piotr Werner z grupy 12 Rounds KnockOut Promotions, która pilotuje kariery naszych zawodników.
- Kolejna gala już 2 czerwca w Bydgoszczy. Jakich bokserów w ringu mogą się spodziewać kibice?
Andrzej Wasilewski: To będzie specjalna impreza. Zamierzamy zrobić noc wagi ciężkiej, czego jeszcze w Polsce nie było. Przed nami przymierzało się do tego kilka osób. Wcześniej chcieli zrobić coś takiego Jerzy Kulej i Przemek Saleta, ale nie wyszło. Teraz jednak uda się to zrobić, ponieważ w Polsce obrodziło w bokserów wagi ciężkiej. Przyznam szczerze, że spodziewałem się, że do tego dojdzie, bo w przeszłości mieliśmy kilku nastoletnich utalentowanych pięściarzy w wadze cruiser, którzy rozwinęli się fizycznie i przeszli do wyższej wagi.
- A kogo zobaczymy w Bydgoszczy?
AW: Będzie Artur Szpilka, Krzysztof Zimnoch, Andrzej Wawrzyk i kilku innych. "Szpila" to wschodząca gwiazda boksu w Polsce. Niezwykle ciekawy bokser i człowiek. Wawrzyk jest notowany w pierwszej piętnastce rankingu WBA, co w wieku 24 lat jest wielkim osiągnięciem. Będzie również debiut Tomasza Hutkowskiego w wadze ciężkiej. Ostatnio miał sporo pecha, ponieważ miał kontuzję i nie walczył blisko rok. Teraz jest głodny boksu. Ciągle jednak prowadzimy rozmowy, nie zamykamy się, więc mogą się jeszcze pojawić ciekawe nazwiska w karcie walk.
- Trzech Pana zawodników jest bardzo blisko walki o mistrzostwo świata, czwarty jest aktualnym mistrzem w wadze junior ciężkiej federacji WBC. Kiedy możemy się spodziewać walki o tytuł, lub w obronie tytułu?
AW: Przyznaję, że w tej chwili nie zależy to od nas. W przypadku Pawła Kołodzieja, Dawida Kosteckiego i Damiana Jonaka sytuacja jest jasna. Bokserzy są zdeterminowani i w przypadku, gdy pojawi się jakakolwiek propozycja walki o mistrzostwo świata, to ją weźmiemy. Bierzemy w ciemno także każdy pojedynek, który przybliży naszych pięściarzy do walki o tytuł. Boks to też biznes, dlatego jeżeli pojawi się propozycja atrakcyjna finansowo, to również ją poważnie rozważymy.
- Antonio Tarver zrobił nam świństwo. Mieliśmy umówione szczegóły walki, a on w ostatniej chwili zdecydował się na innego rywala - mówi Andrzej Wasilewski, szef grupy 12 Round KnockOut Promotions, której bokserem jest Krzysztof "Diablo" Włodarczyk. Mistrz świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej prawdopodobnie w ringu pojawi się najwcześniej we wrześniu, ale wcale nie jest pewne, że jego przeciwnikiem będzie Francisco Palacios.
ANDRZEJ WASILEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Włodarczyk, który ostatnią walkę stoczył w listopadzie ubiegłego roku, nokautując w Australii Danny'ego Greena, w czerwcu miał stoczyć pojedynek swego życia z Antonio Tarverem. Jednak 43-letni Amerykanin w ostatniej chwili zmienił zdanie i 2 czerwca zmierzy się z Nigeryjczykiem Lateefem Kayode.
Zdenerwowany Włodarczyk stwierdził, że Tarver wybrał słabszego rywala i wprost zarzucił legendzie, że boi się pojedynku z nim, a więc mistrzem świata.
- Wypowiedzi Krzysztofa i odpowiedzi Tarvera [Amerykanin zapowiedział, że po pokonaniu swego najbliższego rywala znokautuje Polaka] dotarły do Polski z kilkudniowym opóźnieniem. To tłumaczenia ich wymiany zdań, do jakiej doszło na łamach amerykańskich mediów - mówi nam Wasilewski.
- Władimir Kliczko rozbija swoich sparingpartnerów, a Artur ma temperament, dlatego razem z nim do mistrza świata pojedzie trener Fiodor Łapin - mówi promotor Artura Szpilki, Andrzej Wasilewski. Szef grupy 12 Round KnockOut Promotions potwierdza, że niemal na pewno nadzieja polskiego boksu pomoże przygotować się młodszemu z braci Kliczków do walki z Tonym Thompsonem.
Tom Loeffler, promotor braci Witalija i Władimira Kliczków, zdradził na łamach "Przeglądu Sportowego", że Artur Szpilka może być sparingpartnerem Władimira w trakcie jego przygotowań do lipcowej walki z Tonym Thompsonem. - Rzeczywiście dostaliśmy taką ofertę i niemal na pewno z niej skorzystamy. Artur pojedzie do Kliczki 10 czerwca i będzie z nim sparował dwa tygodnie, a może nawet miesiąc - mówi nam promotor polskiego pięściarza, Andrzej Wasilewski.
Szef grupy 12 Round KnockOut Promotions tłumaczy, dlaczego zdecydował się na taki ruch. - Medialnie ta historia zaczyna mieć nieprawdopodobny wydźwięk, jest bardzo fajna pod względem promocyjnym - cieszy się Wasilewski. - Trzeba mieć świadomość, że bracia Kliczko mają kilku sparingpartnerów, niektórzy z nich są zapraszani jako worki treningowe. My generalnie nie wysyłamy naszych zawodników na sparingi, ale w tym przypadku uznaliśmy, że Szpilka może paru rzeczy się nauczyć, ponadto wiemy, że będzie traktowany przyjaźnie, partnersko, bo jest zawodnikiem z zaprzyjaźnionej grupy. Dlatego raczej się zdecydujemy - dodaje.
Dzisiaj w Krynicy Zdroju odbędzie się kolejna gala z cyklu Wojak Boxing Night. W walce wieczoru, przed własną publicznością wystąpi Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO), który w ringu stanie naprzeciw Giuliana Ilie (18-4-2, 5 KO). Stawką walki z Rumunem będzie tytuł interkontynentalnego mistrza federacji IBF.
FIGHTCARD GALI WOJAK BOXING NIGHT >>
Wczoraj odbyła się ceremonia ważenia, 31-letni Kołodziej okazał się sporo cięższy od swojego przeciwnika, lecz oczywiście zmieścił się w limicie kategorii junior ciężkiej. Nasz zawodnik wniósł na wagę 90,6 kg, podczas gdy 34-letni Ilie zanotował 86,9 kg.
Michał Bugno: W rozmowie z "Super Expressem" Artur Szpilka wyjawił, że chciałby zmierzyć się w Polsce z Dereckiem Chisorą. Powiedział też, że dzwonił do pana z pytaniem, czy może pan taki pojedynek zorganizować. Co mu pan odpowiedział?
Andrzej Wasilewski: To prawda. Artur jest człowiekiem o bardzo dużych ambicjach i rzeczywiście zadzwonił do mnie, pytając czy w ogóle jest taka szansa - jeśli nie teraz, to za chwilę. Odpowiedziałem mu, że w tej chwili wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne z prostej przyczyny - nawet jeśli Dereck Chisora nie zostanie zawieszony lub zostanie zawieszony i wróci do boksu po kilku miesiącach przerwy, to będzie szukał bardziej medialnego rywala. Wszystko przez popularność, którą osiągnął po ostatniej walce z Witalijem Kliczko. I nie chodzi tu nawet o wszystkie rozróby, które dodały mu wymiaru medialnego, a przede wszystkim o dzielną postawę, jaką pokazał w walce z Ukraińcem. To wszystko sprawia, że będzie teraz niezwykle medialnym zawodnikiem. Jak tylko upora się z ewentualnymi problemami, dotyczącymi licencji, to zaraz będzie toczył walkę - albo na stadionie w Anglii z Davidem Haye’m albo z którymś z braci Kliczków. Tutaj w grę wchodzą wielkie pojedynki za wielkie pieniądze.
W związku ze Światowym Dniem Walki z Rakiem obchodzonym w dniu 4 lutego, Grupa Boksu Zawodowego "12 Round Knockout Promotions", Fundacja „Tam i z Powrotem”, Fundacja Przeciwko Leukemii wraz z klubem Knockout Gym zaprasza na pierwszą - wyjątkową Akcję pt. „Razem znokautujemy raka!”
Piątek, 3 lutego 2012 r., godzina 18.00
Knockout Gym
ul. Sandora Petofiego 3 w Warszawie!
Zamierzeniem akcji jest zwrócenie uwagi na problematykę związaną z chorobami nowotworowymi, w tym na profilaktykę oraz rejestrację potencjalnych dawców szpiku.
Krzysztof Włodarczyk (46-2-1, 33 KO) i Andrzej Wasilewski prowadzą zaawansowane rozmowy w sprawie walk z Antonio Tarverem (29-6, 20 KO) i Roy'em Jonesem Jr. (55-8, 40 KO). - Mamy swój czas i chcemy go wykorzystać - mówi polski promotor, szef grupy 12 Rounds KnockOut Promotions w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Przegląd Sportowy: Spędził pan z Krzysztofem Włodarczykiem kilka dni w Las Vegas na konwencji federacji WBC. Co uzyskaliście?
Andrzej Wasilewski: Nie wydarzyło się nic, co by nas dotyczyło i pozostaliśmy w punkcie wyjścia. To była wielka impreza, przyjechali właściwie wszyscy wielcy tego sportu, poza Mannym Pacquiao i Floydem Mayweatherem juniorem. Do Krzyśka podszedł Sugar Ray Leonard i mówi: „to ty jesteś tym chłopakiem, który wygrał z Greenem? Gratuluję". Usłyszał to Larry Holmes, zaczął się śmiać i dodał: „efektownie tego kangura kopnąłeś". Pod tym względem było niesamowicie.
- Poczuliście się dowartościowani?
AW: Wiemy jednak, że czeka nas sporo pracy, bo trzeba pomyśleć nad przyszłością „Diablo" i wybrać najlepsze rozwiązanie. Spotkam się z dyrektorem sportu w Polsacie Marianem Kmitą i razem ułożymy strategię. Od tego bardzo dużo zależy. Opcji jest wiele, wszystkie bierzemy pod uwagę – jeśli walka z Royem Jonesem juniorem, to prawdopodobnie w Polsce, jeśli z Antonio Tarverem – pewnie w USA. Nie wykluczam, że znowu pojedziemy do Australii, tym razem zmierzyć się z Shanem Cameronem. Do tego dochodzi kwestia pasa mistrza świata WBC, który ma Krzysiek. Może z niego zrezygnujemy...
- Na ile poważnie bierzecie tę ostatnią opcję pod uwagę?
AW: Jesteśmy na to gotowi. Często interesy znanych bokserów są sprzeczne z interesami federacji.
- Green prowadził trzema punktami do momentu nokautu, ale było jeszcze pięć minut do końca walki, a to w boksie jest bardzo dużo. Nie ukrywam, że byliśmy przygotowani na wielki atak Krzyśka w ostatniej rundzie. "Diablo" był w pełni formy, a Green był już całkowicie rozbity - powiedział Andrzej Wasilewski, menedżer Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (46-2-1, 33 KO) i współwłaściciel grupy 12round KonockOut Promotions, w rozmowie z Onet Sport po wygranej walce naszego pięściarza w obronie mistrzowskiego pasa federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
Włodarczyk pokonał w Perth Danny'ego Greena (31-5, 27 KO) przez nokaut w jedenastej rundzie.
- Emocje był przeogromne. Krzysiek w drugiej rundzie doskonale trafił Greena, ale nie poszedł za ciosem. Uwierzył jednak w prawą rękę, choć - po swojemu - przespał kilka kolejnych rund. Śmiejemy się, że chciał zwiększyć oglądalność tej walki w Polsce. Te jego walki takie są. Zawsze budzą duże emocje, ale też niemal zawsze zdarza mu się przespać kilka rund w ringu - ocenił Wasilewski.
- To wielki nasz sukces. Odnieśliśmy zwycięstwo na wyjeździe, choć sędzia ringowy był ewidentnie przeciwko nam. Green cztery razy wypluł szczękę, a mimo tego nie odebrał mu ani jednego punktu. Bił także wyraźnie poniżej pasa i też nie było reakcji. Tak jednak jest w boksie. Kiedy jedzie się na wyjazd, trzeba się liczyć z tym, że ściany gospodarzom pomagają. Tym bardziej to zwycięstwo cieszy, a cieszy jeszcze bardziej, bo trzymał nas wszystkich w ogromnym napięciu, a zakończyło się megaefektownie - dodał.
Po dziesięciu rundach "Diablo" przegrywał na punkty (93-97, 93-97, 93-96), ale zaczął wyraźnie zyskiwać przewagę. Rywal nie wytrzymywał kondycyjnie trudów walki, a na dodatek nasz mistrz świata w dziewiątej rundzie złamał mu nos. W jedenastej, jak się później okazało, ostatniej rundzie Włodarczyk złamał jeszcze szczękę Greenowi i ostatecznie posłał go "na deski".
- Plan na walkę Krzysztofa Włodarczyka z Dannym Greenem jest prosty - jedziemy, wygrywamy, zarabiamy - powiedział Andrzej Wasilewski.
Kamil Wolnicki: Powoli kończycie przygotowania do zaplanowanej na 30 listopada w australijskim Perth walki z Dannym Greenem i...
Andrzej Wasilewski: I wszystko przebiega wzorcowo. Krzysiek poddał się reżimowi treningowemu, ma świetnych sparingpartnerów. Łącznie było ich czterech, a obecnie dopinam kwestie piątego, który będzie nam potrzebny już w Australii.
- Czy to prawda, że zagwarantowaliście sobie w kontrakcie prawo do rewanżu w przypadku porażki z Greenem.
AW: Jakiej porażki? Nie bierzemy takiej opcji pod uwagę, bo trener Fiodor Łapin nie lubi tak daleko latać samolotami. A poważnie mówiąc, faktycznie podpisaliśmy kontrakt, w którym mamy między innymi zagwarantowany rewanż. Takie są przyjęte standardy. W końcu jedziemy bronić tytułu mistrza świata najbardziej prestiżowej federacji boksu zawodowego.(...)
- Co będzie dalej, jeśli wygracie? Trener Fiodor Łapin mówił mi, że najlepsza byłaby walka unifikacyjna.
AW: Nie ma na razie dalszego planu, ale rzeczywiście najprawdopodobniej będziemy szukać unifikacji. Do tej pory wybieraliśmy dobrowolne obrony, ale trzeba pamiętać, że one służą w boksie zawodowym zarabianiu pieniędzy. (...)
Promotor Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO), Andrzej Wasilewski, wyznał, że jest podwójnie zawiedziony po obejrzeniu walki swego podopiecznego. 34-letni Polak został poddany przez sędziego ringowego w szóstej rundzie pojedynku z niepokonanym Kellem Brookiem (25-0, 17 KO).
- Jestem zawiedziony postawą Rafała, bo gdy decydowaliśmy się na tę walkę, wiedzieliśmy, że będzie trzeba zaryzykować. Rafał rzeczywiście przegrał wszystkie rundy i nie potrafił zrealizować założonego planu - powiedział szef grupy 12 Round Knockout Promotions.
Jak nietrudno się domyślić, zawód sprawiła Wasilewskiego również przedwczesna decyzja o przerwaniu walki. Podopiecznym jego grupy zdarza się to na Wyspach Brytyjskich już po raz trzeci...
- Wcześniej w podobnych okolicznościach została przerwana walka Brooka z Krzyśkiem Bieniasem, a starsi kibice pamiętają, że ringowy niesłusznie przerwał również pojedynek Audleya Harrisona z Tomaszem Boninem - wspomina Wasilewski.
- Jestem tą walką zachwycony. Niestety, ten tytuł aktualnie nie jest aż tak bardzo prestiżowy. Wydaje mi się jednak, że bardziej prestiżowe w tej walce było nazwisko. Sebastian Sylvester to jest wyrobione nazwisko w boksie. Może z przyczyn nie do końca zrozumiałych, bo był "hodowany" przez Niemców, ale sięgnął po tytuł mistrza świata. Sylvester to taki trochę wytwór niemieckiej "hodowli" i dlatego tym bardziej się cieszyliśmy ze zwycięstwa Grześka. Pomimo całej sympatii dla organizatorów z grupy Sauerlanda, cieszyliśmy się ogromnie - powiedział w wywiadzie dla Wirtualnej Polski promotor grupu 12 Rounds Knockout promotions Andrzej Wasilewski.
- Wydaje mi się, że dużo bliżej do stylu Roya Jonesa Juniora ma chyba Artur Szpilka. Wynika to z faktu, że Roy Jones w każdej chwili mógł skończyć walkę. Miał bardzo mocne uderzenie, a Grzegorz tego uderzenia nie ma. W przypadku Grzegorza nasuwa się pewne podobieństwo do Naseema Hameda. Proksa, podobnie jak Szpilka, walczy niekonwencjonalnie - powiedział promotor, zapytany o porównania Proksy do Roya Jonesa Juniora.
Dziś 39. urodziny obchodzi Andrzej Wasilewski - promotor i menedżer bokserski, szef grupy 12Round KnockOut Promotions. Z tej okazji redakcja BOKSER.ORG składa jubilatowi życzenia zdrowia oraz wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i zawodowym.
Przypominamy, że Andrzej Wasilewski swoją pierwszą galę boksu zawodowego zorganizował ponad 10 lat temu, dokładnie 3 lutego 2001 roku w Warszawie. W barwach jego grupy występowali lub występują m.in. Krzysztof Włodarczyk, Rafał Jackiewicz, Wojciech Bartnik, Maciej Zegan, Dawid Kostecki, Tomasz Bonin, Damian Jonak i Paweł Kołodziej.
- W boksie jest wiele możliwości i oczywiście jest również szansa na rewanż z Palciosem. Zresztą Krzysiek Włodarczyk wiele razy stawał już do walk rewanżowych. Raz wypadał w nich świetnie, jak choćby z Giacobbe Fragomenim, innym razem gorzej - wspominając walkę ze Stevem Cunninghamem. Mówiąc o tym, że nie możliwości rewanżu, miałem na myśli to, że najpierw musimy sprawdzić wszystkie oferty na rynku - powiedział w rozmowie z Onet.pl Andrzej Wasilewski, promotor "Diablo" oraz współwłaściwiel grupy 12round KnockOut Promotions.
Na razie nie wiadomo, jakie będą dalsze losy turnieju "Super Six", dlatego, jak powiedział nam Wasilewski "w pierwszej kolejności na pewno nie przymierzamy się do rewanżu z Palaciosem".
Zresztą, jak pokazuje praktyka, rewanże w Polsce nie sprzedają się najlepiej. Na walkę Włodarczyka z Cunninghamem zostało w kasach wiele biletów. Mimo interesującej walki, "średnio" - jak to określił Wasilewski - sprzedał się także rewanż z Fragomenim.
- Dla nas rewanż z Palaciosem nie jest wielkim biznesem, ani sportowym dla Krzysia, ani finansowym dla nas wszystkich, żeby za wszelką cenę dążyć do tego starcia. To nie jest kwestia tego, że boimy się Palaciosa, choć Krzysiek w walce z Portorykańczkiem nie zaprezentował się dobrze. Jestem jednak przekonany, że gdyby doszło do rewanżu, walczyłby zdecydowanie lepiej - wyjaśnił Wasilewski.
3 lutego 2001 r., czyli prawie 10 lat po tym jak dzięki inicjatywie Jerzego Kuleja i kierowanego przezeń Biura Polskiego Boksu Zawodowego zaprezentowano warszawskim kibicom debiutancką galę boksu zawodowego, swój pierwszy pięściarski show zorganizował Andrzej Wasilewski, szef grupy promotorskiej KnockOut Promotions. Miejscem debiutu nowej grupy była mała sala przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie, znana m.in. z rozgrywania w niej Turnieju im. Feliksa Stamma.
- To były tylko koty za płoty, pierwsza próba siły organizacji - mówił redaktorowi naczelnemu "BOKSERA", Lucjanowi Olszewskiemu, Andrzej Wasilewski. - Uczymy się zawodowego boksu, potrzebna była promocja. Potem przyjdzie czas na dobry boks - zakończył młody promotor.
Impreza, na którą dostać można było się jedynie za okazaniem specjalnego zaproszenia, była udanym wydarzeniem towarzyskim (mistrzem ceremonii-konferanasjerem był znany "śpiewający" aktor, Michał Milowicz), jakkolwiek jej sportowy poziom oceniono dość surowo z uwagi na taki a nie inny dobór oponentów naszych pięściarzy. Organizatorzy zaprezentowali jednak publiczności aż 10 pojedynków, w których rywalami Polaków z kilku grup promotorskich (m.in. z Poznania i Nowego Sącza) byli Czesi i Słowacy oraz naturalizowany w Austrii Kongijczyk, 44-letni były olimpijczyk z Seulu, Ikomoniya "Big Biko" Botowamungu (10-14-1, 10 KO), który wystąpił w walce wieczoru, w ostatniej niemal chwili zastępując Niemca Andreasa Sidona.
Robert Małolepszy z Polska The Times, wypytał promotora Andrzeja Wasilewskiego o sprawy finansowe związane z ostatnim pojedynkiem Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z Jasonem Robinsonem (19-6, 11 KO). Szef grupy Knockout Promotions ujawnił, że gala nie zarobiła na siebie, a grupa musiała do niej dopłacic około 100 tysięcy złotych.
- Krzysztof Włodarczyk obronił w sobotę pas mistrza świata. Zebrał niezłe recenzje nie tylko od polskich dziennikarzy. Chwalą go też za oceanem. Sukces sportowy gali na Torwarze nie podlega więc dyskusji. Organizacyjnie też odnieśliście sukces?
Andrzej Wasilewski: Zależy, o co Pan pyta. Jeśli o frekwencję - to tak. Poza najgorszymi miejscami w samych narożnikach hala była pełna. Sprzedaliśmy 4750 biletów, co jak na Warszawę jest sporym sukcesem. Wszyscy zaproszeni przez nas goście pojawili się. Ale jeśli chodzi o stronę finansową, to dołożyliśmy do interesu.
- Na boksie w Polsce nie da się zarobić?
AW: Da, ale paradoksalnie na mniejszych galach. Dziś wygląda to bowiem tak, że sponsorzy i telewizja płacą tyle samo, bez względu na to, czy walczymy o pas WBC, czy peryferyjnej organizacji.
Z ostatniej chwili:
Sprawa została wyjaśniona w biurze prasowym i nasz fotograf został dopuszczony pod ring.
Pan Andrzej Wasilewski kontratakuje. Urażony krytyką, którą znosi niezwykle ciężko, interweniował u organizatorów imprezy w Ljubljanie. Otóż okazało się, że nasz fotoreporter, Kuba Walkowiak, został wyrzucony spod ringu na górne rzędy hali.
Organizatorzy wytłumaczyli mu, że wszystko za sprawą interwencji "polskiego promotora", który twardo zażądał, by jedynym Polakiem mogącym robić zdjęcia był jego fotograf, pan U. Przy okazji warto dodać, że naszej redakcji została wcześniej przyznana akredytacja dla fotografa. Jak więc widać nie tylko nie można już robić nam wywiadów, ale nawet zdjęć.
WOKÓŁ RINGU W LJUBLJANIE
Ciąg dalszy nastąpi...
Po opublikowanym wczoraj wywiadzie, jakiego BOKSER.ORG udzielił Damian Jonak (24-0-1, 17 KO) skontaktował się z nami prowadzący jeszcze do niedawna karierę pięściarza z Bytomia Andrzej Wasilewski. Szef Bullit KnockOut Promotions odniósł się w obszernej wypowiedzi zarówno do wczorajszego wywiadu jak i całej sprawy odstąpienia byłego młodzieżowego mistrza WBC wagi junior średniej od kontraktu z "KnockOut-em". Treść wypowiedzi pana Wasilewskiego prezentujemy poniżej.
- Czytałem wywiad z Damianem na bokser.org i pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to sprawa promotorskich dokonań Andrzeja Grajewskiego. Warto wiedzieć bowiem, że to nie pan Grajewski był promotorem wielkich walk Dariusza Michalczewskiego tylko Klaus-Peter Kohl, wielki niemiecki promotor. Damian mija się w tym miejscu całkowicie z prawdą - albo świadomie czyli kłamie albo nieświadomie czyli nie bardzo ma pojęcie, o czym mówi.
W znakomitych nastrojach wracają do Polski z 47. konwencji WBC Andrzej Wasilewski i Piotr Werner. Największym sukcesem reprezentującego Bullit KnockOut Promotions duetu bez wątpienia zdaje się być gwarancja walki o tytuł mistrzowski kategorii junior ciężkiej dla Krzysztofa Włodarczyka (41-2-1, 31 KO), ale nie jest to jedyny powód do radości dla przedstawicieli czołowego polskiego teamu bokserskiego.
- Poza tym, że udało nam się utrzymać pozycję "Diablo" jako challengera do pasa WBC, obroniliśmy wysokie noty rankingowe innych naszych pięściarzy.- mówi Wasilewski.
Zapytany o doniesienia na temat zakończenia działalności w świecie boksu zawodowego przez współpromującą Włodarczyka, Andrzeja Wawrzyka (15-0, 10 KO) i Artura Szpilkę (5-0, 3 KO) grupę Warriors Boxing popularny "Don Wasyl" ze spokojem odpowiada:
- O sytuacji Warriorsów wiedzieliśmy dużo wcześniej, dlatego już na początku sierpnia zabezpieczyliśmy interesy naszych pięściarzy. W kontekście Wawrzyka rozmawiamy o rozpoczęciu współpracy z Lou DiBellą, Krzysiek wkrótce dostanie swoją kolejną mistrzowską szansę, natomiast w sprawie "Szpili", jak wiadomo, najpierw musimy poczekać na wyjaśnienie kwestii prawnych.
W koreańskim mieście Jeju trwa 47. doroczna konwencja World Boxing Council. Wśród uczestników zjazdu jest trzech reprezentantów polskich grup promotorskich- Andrzej Wasilewski, Piotr Werner i Tomasz Babiloński, którzy zabiegają o jak najlepsze noty rankingowe pięściarzy znad Wisły.
- Chcielibyśmy utrzymać pozycje naszego ciężkiego Andrzeja Wawrzyka oraz junior ciężkich Krzysztofa Włodarczyka i Pawła Kołodzieja, choć nie boksowali oni od kilku miesięcy.- mówi o głównych celach rankingowych negocjacji Wasilewski z grupy Bullit KnockOut Promotions- Na awans liczymy natomiast w przypadku Tomka Hutkowskiego w cruiser, Dawida Kosteckiego w półciężkiej, Krzysztofa Bieniasa- tu w grę wchodzi pierwsza trzydziestka wagi półśredniej i Krzysztofa Cieślaka, dla którego typujemy pozycje 32-35 w kategorii super piórkowej.
- Mimo porażki staramy się zapobiec zbyt dużemu spadkowi notowań junior ciężkiego Łukasza Janika, a przy okazji z przyjemnością po koleżeńsku pomożemy Mateuszowi Masternakowi, który w cruiser uplasować się może nawet w top-25. Z rankingu kategorii półśredniej ze względu na udział w eliminatorze IBF wypadnie na pewno Rafał Jackiewicz.- dodaje popularny "Don Wasyl".
- To nieprawda - komentuje stanowczo Andrzej Wasilewski, szef Bullit Knockout Promotions słowa Andrzeja Grajewskiego o braku kontraktu pomiędzy Damianem Jonakiem (22-0, 17 KO) i jego dotychczasową grupą promocyjną. Jak się okazuje, popularnego na Śląsku pięściarza wiąże cały czas współpraca nie tylko z polską grupą, ale także z niemiecką stajnią Sauerland.
Na potwierdzenie swoich słów Andrzej Wasilewski udostępnił kibicom zawodowego boksu pierwszą i ostatnią stronę umowy z Damianem Jonakiem, która przewiduje m.in. wyłączność na organizowanie oraz negocjowanie przez niego walk bokserskich z udziałem naszego byłego młodzieżowego mistrza świata WBC.
Mnóstwo dyskusji wywołała ostatnio sprawa zmiany barw promotorskich przez Damiana Jonaka (22-0, 17 KO). Pięściarz, który od początku kariery boksował pod skrzydłami Bullit Knockout Promotions wymówił niedawno kontrakt swojej dotychczasowej stajni i podpisał umowę z Andrzejem Grajewskim.
- Wiem, że Damian rozmawiał na temat odejścia z innymi promotorami i jestem zaszczycony, że zdecydował się akurat na współpracę ze mną. Dla mnie sprawa jest jasna. Damian Jonak de facto nie miał kontraktu z Andrzejem Wasilewskim. Damian ma dobrych prawników, którzy to potwierdzili – powiedział sensacyjnie człowiek, który ma nadzieję wprowadzić nową jakość w karierze Jonaka.
- Boks jest dla mnie już trochę jak narkotyk-rozsądek mówi, że trzeba trochę zwolnić, okopać się, wzmocnić finansowo, trochę zarobić dla siebie i zawodników, a mimo wszystko staram się cały czas iść razem z chłopakami w górę.- przyznaje w rozmowie z BOKSER.ORG promotor Andrzej Wasilewski.
Zapraszamy do lektury trzeciej, ostatniej, części "jubileuszowego" wywiadu z szefem Bullit KnockOut Promotions obchodzącym w tym roku dziesięciolecie swojej działalności w boks- biznesie.
- Aktualnie w Polsce wytworzyła się bardzo dziwna sytuacja: z jednej strony mamy około 20 bokserów, z których naprawdę tylko kilku ma szansę na jakąś wielką karierę, a z drugiej stacje telewizyjne nie są w ogóle zainteresowane na przykład tytułami mistrza Europy. To jest między innymi powód, dlaczego po dwóch udanych obronach oddaliśmy tytuł Rafała Jackiewicza.- zdradza w rozmowie z BOKSER.ORG Andrzej Wasilewski- szef grupy Bullit KnockOut Promotions.
Zapraszamy na drugą część specjalnego wywiadu z popularnym "Don Wasylem" obchodzącym w tym roku dziesięciolecie swojej obecności w boksie w charakterze menadżera.
W tym roku mija dokładnie 10 lat od momentu, gdy Andrzej Wasilewski, dziś szef grupy Bulit KnockOut Promotions, rozpoczął swoją przygodę z boks-biznesem. Zapraszamy do lektury "jubileuszowego" wywiadu z popularnym "Don Wasylem".
Dziś, w pierwszej części rozmowy, o początkach Andrzeja Wasilewskiego w roli menadżera...
- Jak trafił pan do boksu i kiedy pasja przerodziła się w biznes?
Andrzej Wasilewski: Mój ojciec był całe życie zakochany w boksie amatorskim, przez wiele lat był prezesem Polskiego Związku Bokserskiego. Rodzice rozwiedli się, gdy miałem 7 lat i ojciec swoje obowiązki rodzicielskie wykonywał tak, że co drugą niedzielę zabierał mnie na mecze bokserskie Gwardii albo Legii Warszawa. Po meczu zwykle jedliśmy wspólnie obiad i rozstawaliśmy się. W ten sposób, chcąc, nie chcąc, od 5-6 roku życia kręciłem się przy ringu, widziałem wiele wspaniałych walk i, co tu dużo mówić, po porostu się wciągnąłem.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Andrzejem Wasilewskim, w którym szef Bullit KnockOut Promotions opowiedział o kulisach pojedynku Krzysztofa Bieniasa (38-3, 16 KO) ze Svenem Parisem (27-5, 18 KO) oraz odpowiedział na pytanie o przyszłość polskiego mistrza WBO Intercontinental wagi półśredniej.
Andrzej Wasilewski potwierdził przed momentem kolejne przełożenie terminu walki Krzysztof Włodarczyk kontra Giacobbe Fragomeni o pas WBC kategorii cruiser.
Promotor "Diablo" poinformował, że Włosi przysłali historię badań Fragomeniego, z której ma wynikać, iż champion nabawił się kontuzji barku. Szef Bullit KnockOut Promotions ujawnił również, że wyznaczono nowy termin pojedynku- 15 bądź 16 maja, dodając, iż jeśli i ta data nie zostanie dotrzymana, natychmiast zwróci się do WBC z prośbą o zorganizowanie pojedynku o tytuł "tymczasowy" (interim).
Pamiętaj gdzie przeczytałeś o tym po raz pierwszy...
Szef grupy Bullit KnockOut Promotions Andrzej Wasilewski został po raz trzeci ojcem. Wczoraj o godz. 17.05 na świat przyszła jego córka Alicja.
- Ala już od ponad godziny dzielnie zaciska piąstki i szykuje się do poważnego boksowania z życiem.- napisał wkrótce po narodzinach córeczki promotor m.in. Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka.
Andrzej Wasilewski ma już dwójkę starszych dzieci: 11-letniego Aleksandra i 9-letnią Aleksandrę.