Jan Błachowicz przygotowuje się do gali KSW 22. Podczas sparingów bokserskich skrzyżował rękawice m.in. z Andrzejem Gołotą (41-9-1, 33 KO). Czy zawodnik z Cieszyna nauczył się czegoś od legendy polskiego pięściarstwa? Zapraszamy do oglądnięcia fragmentów tego niecodziennego spotkania.
Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) oblał test w walce z Przemysławem Saletą, ale decyzji o tym, czy męczyć się jeszcze w ringu, czy dołączyć do grona emerytów, wciąż nie potrafi podjąć.
Gołota zaskoczył wszystkich, kiedy po porażce z Przemysławem Saletą nie ogłosił, że nadszedł czas - i to najwyższy - na nowy rozdział w życiu. Wiadomo jednak tyle, że o tytule mistrza świata przestał myśleć już nawet on.
Gołota, lat 45, od dawna powołuje się na Bernarda Hopkinsa. Mówi, że coraz bardziej go docenia. W nocy z soboty na niedzielę Hopkins - 48 lat skończone w styczniu - wygrał z Tavorisem Cloudem. Młodszego o 17 lat rywala pokonał jednogłośnie na punkty, zabierając do domu pas mistrza świata IBF w kategorii półciężkiej.
- Niesamowity jest ten Hopkins, naprawdę. Od rana dzwonią do męża ludzie i proszą o komentarz w tej sprawie - mówi Mariola Gołota. Po tym, co się stało w walce z Saletą, powoływanie się na Hopkina nie ma sensu. - Teraz wiadomo tyle, że o mistrzostwo Andrzej walczył już nie będzie. Ale czy to koniec? Tego powiedzieć nie mogę - twierdzi Mariola Gołota.
Ze zdziwieniem przeczytałem artykuł, którego autor sugeruje jakoby Andrzej Gołota odmawiał włożenia rękawic przed walką z Przemkiem Saletą. Osobiście dostarczyłem Andrzejowi rękawice i nadzorowałem ich zakładanie. Nie było z tym najmniejszych problemów! Gołota bez słowa protestu ani gestów sprzeciwu założył je na dłonie. Faktem natomiast jest, że gdy pojawiła się w szatni nie znana mi z nazwiska pani wyprowadzająca pięściarza z szatni, trener Andrzej Gmitruk poprosił ją o kilka minut zwłoki, ponieważ jego podopieczny nie jest jeszcze dostatecznie rozgrzany. Być może opóźnienie wejścia do ringu było ze strony doświadczonego szkoleniowca próbą gry psychologicznej. Nic nowego, taką taktykę, mającą na celu zdeprymowanie rywala, stosuje się dość często. Natomiast po raz pierwszy czytam, że przyczyną mogła być niechęć pięściarza do podjęcia rywalizacji. Sugerowanie, że zawodnik był w złym stanie psychicznym uważam za kolejną próbę dyskredytacji Gołoty, choć zupełnie nie rozumiem motywów. Być może chęcią wzbudzenia taniej sensacji.
Przed wyjściem do ringu w szatni oprócz Gołoty i Gmitruka w byli jeszcze panowie Piotr Wojnowski, cutman Tomasz Skarżyński, pracownik oddelegowany przez Cyfrowy Polsat do stałej współpracy z Gołotą- pan Grzegorz (niestety, nie znam nazwiska) oraz niżej podpisany. Wystarczyło zwrócić się do któregoś z nas, aby upewnić się czy miał miejsce fakt odmowy założenia rękawic. Usłyszałby prawdziwą odpowiedź- negatywną! Jeśli ktoś w Ergo – Arenie był opanowany przez demony, to z pewnością nie był nim Andrzej Gołota.
Krzysztof Kraśnicki
Po przegranej walce Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO) z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO), która prawdopodobnie oznacza definitywny koniec kariery najsłynniejszego polskiego pięściarza, w internecie pojawiają się nowe filmiki tworzone przez jego licznych fanów. Przedstawiamy kolejny z nich, zwracając uwagę na ścieżkę dźwiękową, w której wykorzystano utwór opisujący karierę Gołoty.
Wiemy już, jak zakończył się kolejny powrót 45-letniego Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO), ale przypomnijmy sobie, jak najlepszy polski bokser w historii wagi ciężkiej radził sobie, kiedy znajdował się jeszcze u szczytu formy.
Mateusz Masternak (29-0, 21 KO) był najtrudniejszym sparingpartnerem Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO) przed walką z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO). W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" 25-letni mistrz Europy w wadze junior ciężkiej analizuje przyczyny porażki swojego starszego kolegi.
Jak porównałby pan Andrzeja Gołotę z ostatniego sparingu z panem w Warszawie z tym Andrzejem Gołotą, którego oglądaliśmy tydzień później w walce z Przemysławem Saletą w Gdańsku?
Sparingi wyglądały dobrze. Przede wszystkim Andrzej dużo pracował na nogach, a w walce nóg kompletnie zabrakło. Andrzej poszedł na wymianę bez szczelnego bloku. Cios za cios. Przemek był trochę bardziej precyzyjny i miał lepszy blok, na który wyłapywał więcej uderzeń. Andrzej liczył na swój refleks, a wiadomo, że szybkości i refleksu z wiekiem zaczyna brakować. Myślę, że to zaważyło na wyniku. Andrzej do samego końca opuszczał ręce. Próbował sprowokować Przemka i skontrować. Niestety, to mu nie wyszło, przeliczył się. Stąd taki efekt.
Dla Gołoty często najtrudniejszy był sam początek walki. W sobotę problemy dopadły go później.
Pierwsza runda była bardzo obiecująca. Trudno powiedzieć co się stało, bo kryzys nastąpił od drugiej rundy. Cała walka była bardzo widowiskowa i emocjonująca, dlatego obu pięściarzom należą się słowa uznania. Nie wiem, może Andrzej nie miał odpowiedniej rozgrzewki? Gdy zawodnik jest nierozgrzany, a od razu zaczyna boksować w wysokim tempie, to bardzo szybko przychodzi zakwaszenie mięśni. Gdy to następuje, zawodnik wygląda, jakby odcięto go od prądu. Ma się wtedy wrażenie, że brakuje mu kondycji i wszystkiego po kolei. Trudno powiedzieć co miało kluczowe znaczenie. Nogi na pewno. Gdyby Andrzej pochodził na boki, zrobił sobie trochę miejsca... Rywal też nie chodził na nogach. To byłoby dla Przemka dużo bardziej niewygodne. Trudniej byłoby mu ustawić Andrzeja i nie trafiałby tak często. A tak, dużo tych ciosów Przemka dochodziło celu i pomimo tego, że Andrzej nadal jest odporny na ciosy, to jednak w nieskończoność nie da się ich przyjmować.

- Zawsze są jakieś wyzwania w życiu, ja po prostu chciałem sprawdzić, czy się jeszcze nadaje do boksu - powiedział gość programu "Tomasz Lis Na Żywo", Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO). Polski bokser pojawił się w studiu z jeszcze wyraźnymi śladami, niedawnej, przegranej walki z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO).
Gołota stwierdził, że sam nie potrafi wyjaśnić dlaczego ciągle chce wracać na ring i to mimo ostatnich porażek z Adamkiem i Saletą. - Ciężko powiedzieć, co mnie ciągnie, po prostu jakaś taka chęć, że po prostu chce się jeszcze to robić - lakonicznie, w swoim stylu, wyjaśnił "Andrew". - Boks to jest i moje życie, ale na pewno też sposób zarabiania pieniędzy. Jednak przyszedł teraz taki czas, że po prostu muszę trenować, muszę boksować, bo inaczej to życie nie ma dla mnie sensu. Bez boksu umieram - dodał szczerze Gołota.
Bokser nie chciał lub nie potrafił jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy walka z Saletą była jego ostatnią. - Nad swoją przyszłością muszę się jeszcze zastanowić, na razie nie jestem w stanie podjąć decyzji. Czy gdybym wygrał to chciałbym walczyć dalej? Wiesz co, nie wiem. Moim celem było sprawdzenie tej lewej ręki, czy ona działa - podsumował "Andrew".
O swoje zdanie na temat ostatniej walki Gołoty zapytana została też obecna w studiu żona boksera Mariola - Ja w sumie byłam przeciwna tej walce, ale Andrzej od trzech lat w sumie cały czas trenował i nie chciałam mu tego odbierać. Dodatkowo w chwili, gdy usłyszałam, że to ma być Przemek Saleta to myślałam, że zagrożenie nie jest tak duże i to dobry sposób na pokłon dla swoich kibiców - przyznała małżonka boksera.
- Żona patrzy na to trochę prewencyjnie, ona po prostu nie chce mnie widzieć przegranego i może dlatego nie chce czasem, żeby walczył - podsumował Gołota.
Dwa dni po porażce w pojedynku z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO), wciąż poobijany Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) gościł w programie Tomasza Lisa. Tych z Was, którzy nie mieli okazji zobaczyć rozmowy z najlepszym polskim bokserem w historii wagi ciężkiej, proponujemy zrobić to teraz.

Medialny szum wokół wojny polsko-polskiej Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO) z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO) i wielokrotnie wypowiadane słowa, przy tej okazji i innych, na temat tego pierwszego jako czterokrotnego pretendenta do tytułów mistrza świata, niekoronowanego championa itd. nasunęły mi pewne spostrzeżenia, którymi chciałbym się z Wami podzielić.
Boksem interesuję się od kilkudziesięciu lat. Widziałem wiele walk i myślę, że mogę zaryzykować twierdzenie, że coś tam o tej dyscyplinie sportu wiem. W młodości miałem kilku pięściarskich idoli. Byli nimi m.in. George Foreman i Evander Holyfield, ale w czasach, gdy w telewizji były tylko dwa programy (później pojawił się Polsat), ci dwaj panowie, jak i pozostali bokserzy z czołówki, byli niedostępni w sensie wizualnym jak pizza w czasach Gomułki: słyszało się o nich, ale mało kto widział ich pojedynki (pewnym ewenementem może być emisja, zdaje się w TVP 2, walki Holyfielda z Riddickiem Bowe – kilka tygodni po ich pierwszej walce). Nie znaczy to wcale, że boksu nie było. Ci, którzy mieli antenę satelitarną, a do tych szczęściarzy i ja należałem, mogli go oglądać na takich programach, jak Eurosport, DSF czy Screensport, dzięki któremu śledziłem karierę mojego ulubieńca i kolejnego idola, Anglika Herbie Hide’a (49-4, 43 KO). Nie chcę się niepotrzebnie rozpisywać, więc od razu przejdę do rzeczy.
Po gali Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie rozmawialiśmy z Pawłem Wójcikiem. Dziennikarz Polsatu Sport wypowiedział się na temat organizacji "eventu", pojedynku wieczoru oraz dalszych planów najbardziej wpływowej telewizji zajmującej się sportami walki.
Dziennikarze obarczeni są odpowiedzialnością szczególnego rodzaju. Jest to odpowiedzialność za publicznie wygłaszane sądy, z których trafności autorzy mają prawo być rozliczani przez czytelników. Zwłaszcza, jeśli mają możliwość formułować swoje opinie na łamach poczytnych periodyków, w popularnych stacjach telewizyjnych, czy też w dużych serwisach informacyjnych. Tak jest właśnie z nami, redaktorami BOKSER.ORG, największego polskiego portalu bokserskiego i jednego z największych w Europie. Możliwość dzielenia się naszymi obserwacjami na temat boksu z liczną rzeszą czytelników, nakłada na nasze barki wyjątkową odpowiedzialność, gdyż łamy tego serwisu nie są zwykłym forum, na którym każdy z jego współtwórców może pisać bez konsekwencji. I właśnie taką odpowiedzialność za jedną z moich opinii muszę teraz przyjąć. I przeprosić.
Wczoraj zaprezentowaliśmy Wam nasze redakcyjne typy wyniku walki Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO) z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO). Ja uznałem, że walka obu ringowych weteranów nie będzie miała żadnego wymiaru sportowego i zakończy się w kontrowersyjny sposób, najpewniej kontuzją jednego z boksujących seniorów w pierwszej lub drugiej rundzie. Jak bardzo myliłem się wie każdy, kto wczorajszy pojedynek w Gdańsku oglądał, w hali lub na ekranie telewizora. Dlatego chciałbym teraz wyrazić moje ogromne uznanie oraz szacunek dla obu pięściarzy i odszczekać własne niesprawiedliwe i bardzo mylne słowa. Byliśmy świadkami jednej z najbardziej emocjonujących walk w wadze ciężkiej w ostatnich latach. Dwóch 45-latków, w tym jeden bez nerki, a drugi po wielu operacjach lewej ręki, stworzyło wspaniałe widowisko, momentami, zwłaszcza w pierwszych rundach przypominające wielkie walki z lat 90. ubiegłego wieku. Gołota chwilami przypominał tego młodego zawodnika, toczącego tytaniczny bój z Riddickiem Bowe. Saleta zamknął usta swoim krytykom pokazując, że nie jest tylko celebrytą, ale sportowcem zasługującym na uznanie, prezentującym wielką klasę, gdy oddał honory pokonanemu rywalowi. Szacunek Panowie! I przepraszam…
Jednocześnie trudno pozostać wyłącznie w roli dziennikarza, chłodno analizującego rzeczywistość, gdy ogląda się walkę pięściarza, któremu kibicowało się już jako nastolatek w latach 80. ubiegłego stulecia, gdy sięgał po medal olimpijski, a następnie śledziło jego marsz na szczyt zawodowego rankingu uwieńczony epickim starciem z Bowe. Jestem jednym z tych Polaków, którzy ulegli trudnemu do wytłumaczenia fenomenowi Gołoty, wstawali na jego walki nawet wtedy, gdy spodziewali się, że to nie potrwa długo. Jestem także jednym z tych, którzy pamiętają, że Gołota to nie tylko szybkie porażki z Lewisem czy Brewsterem, oraz ucieczka z ringu w walce z Tysonem. Dla mnie Gołota to pięściarz, który w złotej erze wagi ciężkiej utrzymywał się przez kilka lat na szczycie, walczył z absolutną czołówką królewskiej dywizji i dwukrotnie przegrał pojedynki o koronę nie z rywalami, ale ze złodziejami uzbrojonymi w ołówki. Żaden z Polaków boksujących w wadze ciężkiej nawet nie zbliżył się do tych osiągnięć i pewnie niestety jeszcze długo nie zbliży. Jaka szkoda, że nie było wtedy Andrzeja Gmitruka w jego narożniku! Gołocie zawdzięczam niezapomniane emocje i tego wspomnienia nie zmaże wczorajsza porażka, jakże odmienna od tych, które stały się wcześniej przedmiotem niewybrednych kpin. Gołota starzejący się chyba szybciej niż Saleta, odczuwający zapewne coraz bardziej skutki wyniszczających ringowych wojen, największą walkę stoczył sam ze sobą i choć ostatecznie przegrał, bardziej właśnie ze zmęczeniem niż Saletą, to raz jeszcze zabrał nas, swoich 30- i 40-letnich kibiców w podróż do przeszłości i stoczył raz jeszcze old-schoolową wojnę. Ze względu na sympatię do niego mam nadzieję, że to już po raz ostatni. Dziękuję Andrzeju za te wszystkie lata i niezapomniane emocje. Boks zawodowy w Polsce zawdzięcza Tobie najwięcej. I nadal Ciebie potrzebuje, ale już w innej roli.
Wczoraj w walce wieczoru gali Polsat Boxing Night Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) po dramatycznej walce przegrał przed czasem z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO). Legendarny polski "ciężki" nie krył rozczarowany swoją postawą i złym zrealizowanym planu taktycznego. "Andrew" pytany przez dziennikarzy o to, czy wróci jeszcze na ring, miał poważne wątpliwości co do tego, czy jest jeszcze w stanie dobrze zaprezentować się między linami.
Andrzej Gołota - historia kariery
Do momentu nokautu w szóstej rundzie Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) wygrywał z Przemysławem Saletą (44-7, 22 KO) na kartach dwóch z trzech sędziów punktowych. Po pięciu starciach Grzegorz Molenda typował 49:47, Paweł Kardyni 49:48, a Przemysław Moszumański 47:47.
Na kartach Molendy i Moszumańskiego Gołota wygrał dwie pierwsze rundy 10:9. Kardyni w otwierającym walkę starciu również dał 10:9, ale w drugim widział już remis 10:10. Kolejne, tak jak pozostała dwójka, przyznał Salecie.
W czwartej rundzie, w której sędzia ringowy Leszek Jankowiak odjął Gołocie punkt za wypluwanie ochraniacza, Molenda i Kardyni punktowali 10:10, a Moszumański 10:8 dla Salety. W piątej wszyscy byli zgodni - 10:9 dla Gołoty.
Ringowy po raz drugi ostrzegł Gołotę w szóstym starciu, odbierając mu kolejny punkt i grożąc przerwaniem walki, jeżeli czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata ponownie wypluje ochraniacz. Jak się jednak okazało, punkty nie miały w tej walce znaczenia – Saleta przycisnął zmęczonego Gołotę i wygrał przez nokaut, efektownie żegnając się z boksem zawodowym.
Trener Andrzej Gmitruk przekonuje, że Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) zachowuje spokój, zna plan walki i dawno nie był tak szybki. Ostatnie godziny przed walką z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) szkoleniowiec rozpisał w najdrobniejszych szczegółach. Oto co Gmitruk powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- Półdystans to dla niego na pewno rozsądne rozwiązanie, bo walka w dystansie byłaby dla Przemka większym zagrożeniem. Andrzej jest przygotowany na półdystans. Czuje się w nim dobrze - ma odpowiedni balans tułowia, a przede wszystkim jest silny fizycznie. Mamy swój plan i dostosujemy go do sytuacji, która powstanie w ringu - twierdzi najbardziej ceniony polski szkoleniowiec.
Od zawsze mówiło się, że Gołota ma przed swoimi występami kłopoty ze stresem, a w ringu dochodzi do tego słaba psychnika. Gmitruk uważa, że nie będzie to stanowiło problemu w dzisiejszej walce.
- Andrzej wie, co ma robić. Jest dobrze przyszykowany mentalnie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu przygotowywał się w Polsce. W innej atmosferze, co trzeba wziąć pod uwagę. W Stanach są inne przygotowania i inni ludzie. My mamy spokój. Obserwując Andrzeja, nie widzę jakiegoś wielkiego stresu. Normalne napięcie przed walką, jak każdy bokser. Lecz nie jest to napięcie o negatywnym ładunku, wręcz odwrotnie. Jest zmobilizowany, wyluzowany, dobrze przygotowany. Nie widzę tu problemu.
Czy będzie to ostatnia walka Gołoty? Tego nie wiemy, ale jego szkoleniowiec uważa, że "Andrew" mógłby jeszcze trochę poboksować.
- Uważam, że mógłby spokojnie wrócić do tego sportu na dłużej, ale decyzja nie należy do mnie. Wrócimy do tematu po tej walce. Na razie chcemy się skupić na starciu z Saletą.
Izu Ugonoh (8-0, 7 KO) dziś w Ergo Arenie skrzyżuje rękawice z twardym jak skała Łukaszem Rusiewiczem (13-12, 6 KO). Kilkanaście dni temu zapytaliśmy go jednak o starcie głównych bohaterów - Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) oraz Przemysława Salety (43-7, 21 KO). Co ciekawe Izu był sparingpartnerem tego drugiego i pomagał mu w przygotowaniach.
Po oficjalnej ceremonii ważenia przed galą Polsat Boxing Night w Gdańsku Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) poświęcił kilka minut na pytania dziennikarzy. Dziś wieczorem w Ergo Arenie "Andrew" zmierzy się z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
Wczoraj odbyła się ceremonia ważenia przed dzisiejszą wielką galą Polsat Boxing Night. Dwaj główni bohaterowie zaprezentowali dobre sylwetki. Pierwszy zważony został Przemysław Saleta (43-7, 21 KO), który zanotował 104,9 kg, a po nim pojawił się Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO), który wniósł na wagę 110,1 kg. Zapraszamy do fotogalerii z całej ceremonii ważenia.
Zapraszamy Was do obejrzenia absolutnie unikatowego filmu poświęconego Andrzejowi Gołocie (41-8-1, 33 KO). Wzbogacają go liczne wywiady, materiały z treningów oraz opinie ludzi związanych z karierą polskiego pięściarza - kolegów, trenerów... A wszystko trwa łącznie aż dwie i pół godziny.
Dzisiaj odbyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą wielką galą Polsat Boxing Night. Dwaj główni bohaterowie zaprezentowali niespodziewanie dobre sylwetki. Pierwszy zważony został Przemysław Saleta (43-7, 21 KO), który zanotował 104,9 kg, a po nim pojawił się Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO), który wniósł na wagę 110,1 kg.
- Po co komu ta walka? Andrzej powinien skończyć karierę. Mówiłem mu, ale nic z tego. Jego żona Mariola powiedziała mi, że on potrzebuje tego boksu. A przecież to nie sport dla dziadków, tylko dla młodzieży - powiedział portalowi NaTemat.pl Wiesław Rudkowski, bokserski wicemistrz olimpijski z Monachium oraz były trener Andrzeja Gołoty z czasów juniorskich.
- Już w sobotę, na gali Polsat Boxing Night, Andrzej Gołota zmierzy się z Przemysławem Saletą...
Wiesław Rudkowski: Po co ta walka? W ogóle tego nie rozumiem! Boks to sport dla młodych ludzi, a nie dla dziadków. Jakieś dwadzieścia lat temu taki pojedynek na pewno byłby fajnym wydarzeniem, ale teraz? Co on komu daje? To ja proponuję, żeby oni poczekali kolejne dwadzieścia lat. Chyba wszyscy się domyślamy, jaka była motywacja zawodników.
- Pieniądze?
WR: Tak mi się wydaje.
- Ale Gołota na ringach zarobił miliony dolarów. Kiedy rozmawiałem z Andrzejem Kostyrą, oszacowaliśmy, że zarobił ok. 15 mln.
WR: Oni obaj zarobili trochę grosza. Może więc chcą się sprawdzić? Jeżeli tak, to też ich nie rozumiem, bo podczas tej walki na pewno nie pokażą pełni swojego wyszkolenia. To nie te lata.
- Może po prostu boks stał się dla Andrzeja uzależnieniem?
WR: Rozmawiałem niedawno z żoną Andrzeja, Mariolą i ona twierdzi, że Andrzej potrzebuje tego boksu. Mówiła, że kiedy nie jest na treningu, to siedzi w domu, jest markotny, a kiedy wychodzi do gymu, staje się zupełnie innym człowiekiem. Jest pobudzony. Jego psychika jest więc młoda, ale lat przecież przybywa. Ciało nie to samo. Sparingi oczywiście – dla zdrowia, dla sportu, można się bić. Ale to poważna walka. Ludzie będą patrzeć. Trzeba zdać sobie sprawę, że taki pojedynek to postawienie sprawy na jedną kartę. Pan sobie wyobrazi, co byłoby, gdyby Gołota przegrał!
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) jest według nas (Przeglądu Sportowego - przyp.red.) najlepszym w historii polskim bokserem zawodowym w kategorii ciężkiej. Pamiętne pojedynki z legendami zadecydowały o wyborze na najlepszego zawodowca w historii polskiej wagi ciężkiej.
W rankingu braliśmy pod uwagę cztery kryteria i okazało się, że pomimo braku najważniejszych trofeów liderem jest brązowy medalista olimpijski z Seulu.
Gdybyśmy uwzględniali również osiągnięcia z innych kategorii, dzięki zdobytym tytułom mistrza świata w limitach 175 i 200 funtów (półciężka i junior ciężka) Gołotę pewnie prześcignąłby Tomasz Adamek, „ciężki" od 2009 roku.
Niewykorzystany potencjał
W 1992 roku Gołota został naszym pierwszym zawodowcem (nie licząc walczących kilkadziesiąt lat wcześniej w USA bokserów o polskich korzeniach) we wzbudzającej największe emocje kategorii. Trzy lata później dołączył do niego Przemysław Saleta, od 1991 roku pięściarz wagi junior ciężkiej. Mimo że minęło ponad 20 lat, „ciężkich" z prawdziwego zdarzenia nie mieliśmy wielu i gdyby naszym zadaniem było stworzenie rankingu TOP 15, mielibyśmy duży problem. Na 10. miejscu umieściliśmy zatem Artura Binkowskiego. Choć reprezentował Kanadę, utożsamiał się z naszym krajem, występując pod pseudonimem „The Polish Warrior".
Gala Polsat Boxing Night: Gołota – Saleta będzie jednym w największych wydarzeń telewizyjnych w tym roku w Polsce. W pojedynku wieczoru zobaczymy dwie legendy wagi ciężkiej: Andrzeja Gołotę (41-8-1, 33 KO) i Przemysława Saletę (43-7, 21 KO). Galę będzie można zobaczyć wyłącznie w PPV Cyfrowego Polsatu i w telewizji internetowej ipla już od godziny 18.00.
Gala Polsat Boxing Night: Gołota - Saleta pokazywana będzie w jakości SD i HD. Obraz z Ergo Arenie zarejestruje 16 kamer, dzięki którym widzowie PPV w Cyfrowym Polsacie i ipla, będą mogli dotrzeć do szatni zawodników, obserwując poza samą walką również ostatnie chwile przed starciem.
Pojedynki skomentuje Andrzej Kostyra z Polsatu Sport, a gośćmi Jerzego Mielewskiego w studio będą ekspert bokserski - Janusz Pindera, wielokrotna mistrzyni świata i Europy w boksie i kick-boxingu Iwona Guzowska oraz aktualny Mistrz Europy w kategorii junior ciężkiej Mateusz Masternak.
Rozmowy z zawodnikami przeprowadzi Mateusz Borek, a z gośćmi Polsat Boxing Night rozmawiać będzie Karolina Szostak. Galę poprowadzą Waldemar Kasta i Paweł Wójcik, a producentem wykonawczym jest Federacja KSW.
Jeśli w sobotę Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) powtórzy w ringu to, co zaprezentował na ostatnim sparingu z Mateuszem Masternakiem, porażka z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) w Gdańsku nie powinna mu grozić. Po miesiącu treningów na sali warszawskiej Legii w Forcie Bema, w lutym Andrzej Gołota ze swoim imiennikiem, trenerem Gmitrukiem, przeniósł się na drugą stronę Wisły. Wykuwanie formy kończy w Action Club na Pradze.
Sympatycy zawodowego boksu odliczają dni do zaplanowanej na przyszłą sobotę gali Polsat Boxing Night. We wtorek główni bohaterowie imprezy prezentowali się na media treningu w Warszawie. Tuż po zakończeniu oficjalnej części Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) wybrał się wraz z trenerem Andrzejem Gmitrukiem do Action Clubu, by toczyć kolejne sparingi przed rywalizacją z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO). Ostatnie szlify na ringu z "Andrew" stawiał młody amator Paweł Wierzbicki.
Pięściarz UKS Boxing Sokółka w ubiegłym roku został ochrzczony następcą weterana, po tym jak w Erywaniu wywalczył srebrny medal Mistrzostw Świata Juniorów, powtarzając sukces Gołoty z 1985 roku.
Ze sparingów z ikoną naszego zawodowego boksu zadowolony był trener Wierzbickiego, Tomasz Potapczyk. Szkoleniowiec był pod wrażeniem motoryki czterokrotnego pretendenta do mistrzowskiego tronu "królewskiej" kategorii, zwracając ponadto uwagę na wracający lewy prosty Gołoty.
- Mieliśmy ogromną przyjemność uczestniczyć w treningu, gdzie gwiazdą był oczywiście sam Andrzej Gołota. Paweł był ostatnim zawodnikiem, który sparował z Gołotą przed galą Polsat Boxing Night. Były to trzy rundy z Wielkim Mistrzem. Zapewniam, że mimo upływu 45 lat Andrzej Gołota prezentuje się wyśmienicie i myślę, że to on będzie faworytem w starciu z Przemysławem Saletą. Bardzo dobra praca nóg, balans ciała i ten lewy są imponujące – powiedział w rozmowie z Bokser.Org Potapczyk.
Kibice będą mieli okazję zobaczyć Wierzbickiego w akcji podczas gali Polsat Boxing Night. Mierzący 192 cm wzrostu pięściarz rywalizował będzie z Patrykiem Tołkaczewskim z Torunia. Będzie to jedyna amatorska walka wieczoru.
Dziś w warszawskim klubie Fenix na terenie hali Torwar odbył się otwarty dla kibiców trening medialny przed zaplanowaną na 23 lutego galą "Polsat Boxing Night". Po pokazie boksu dla kibiców, Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) tryskał energią i "sypał żartami". Zapraszamy do wysłuchania krótkiej rozmowy z pięściarzem, który w trójmiejskiej Ergo Arenie w walce wieczoru zmierzy się z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
Dziś w warszawskim klubie Fenix na terenie hali Torwar odbył się otwarty dla kibiców trening medialny przed zaplanowaną na 23 lutego galą "Polsat Boxing Night". Serdecznie zapraszamy do obejrzenia media treningu Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO), który w trójmiejskiej Ergo Arenie w walce wieczoru zmierzy się z Przemysławem Saletą. Gołocie towarzyszył aktualny trener przygotowujący go do pojedynku - Andrzej Gmitruk.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO po skończonym treningu był oblegany przez tłumy dziennikarzy i kibiców. Może to świadczyć o tym, że zainteresowanie kibiców galą Polsat Boxing Night: Golota vs Saleta jest ogromne. Fani Andrzeja Gołoty oraz Przemysława Salety (43-7, 21 KO) licznie przybyli na trening medialny, który odbył się w sali treningowej klubu Fenix na warszawskim Torwarze.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) przygotowuje się w Warszawie do walki z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO), która odbędzie się 23 lutego podczas gali Polsat Boxing Night. W środę uczestnik walk o mistrzostwo świata spotkał się z dziennikarzami, by opowiedzieć o przygotowaniach do pojedynku.
- Za treningi odpowiada trener Andrzej Gmitruk, takie jest jego zadanie. On twierdzi, że jest ekstra. Zobaczymy. Kondycyjnie czuję się nieźle. Bywało lepiej, ale w moim wieku nie ma co narzekać. Coś tam jeszcze we mnie sił zostało, dziesięć rund powinienem wytrzymać – powiedział Gołota.
- Po co panu walka z Saletą?
Andrzej Gołota: Po starciu z Adamkiem przeszedłem operację barku i chcę zobaczyć, jak ręka teraz pracuje. Dwa razy mieliśmy z Saletą zakontraktowane walki, które nie doszły do skutku. Trzeba to kiedyś zrobić. Saleta chce mnie zbić, ma na to szansę. Dziś każdy ma szansę.
- Oglądał pan jakieś walki Salety?
AG: Nie, ale widziałem niektóre jego filmy.
W październiku 2009 roku, kilka dni przed walką Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą, pojechałem do Wisły, gdzie trenował ten drugi. Pogadamy? - pytam około godziny 16. - Później zejdę - odpowiada uśmiechnięty Andrzej.
Cztery godziny później faktycznie się pojawił. Na chwilkę, bo wybiegł z ośrodka Startu i zatrzymał się dopiero na środku mostu. Stanął na środku, schylił się i patrzył w nurt rzeki. I tak przez kilka minut, a później... biegiem wrócił do pokoju. Żadnego wywiadu nie było, to jasne.
Nigdy nie potrafiłem zrozumieć tego gościa. Kiedyś na prywatnym spotkaniu opowiadał o Warszawie swojej młodości z dokładnością etatowego przewodnika turystycznego. Z tego co wiem, fascynuje go też historia Chicago, w którym teraz mieszka. Raz błyskotliwy, z ciętą ripostą i fajnym poczuciem humoru, innym razem zamknięty w sobie mruk.
Kiedyś uważałem go za swego rodzaju fenomen. Umiał poruszyć prawie cały kraj, a ludzie go kochali po kolejnych wpadkach, nawet najbardziej kuriozalnych. W jego przypadku nigdy, poza wielkimi emocjami, niczego nie można było być pewnym. Jednak dzisiaj, z perspektywy lat, jest dla mnie raczej wielkim przegranym.
Wczoraj na śniadaniu prasowym zorganizowanym przez Polsat znowu błyszczał. Salety nie widział w ringu, ale oglądał na filmach. Przyjaciel? Ma już psa. I tak dalej, i w tym stylu. Pytanie – jak będzie tuż przed walką? I co później? Andrzej jest faworytem i jeśli wygra, na tym nie skończy. Ba! Publicznie wspominał o rewanżu z Tomaszem Adamkiem. A kto wie, czy jego marzenia nie sięgają kolejnej walki o tytuł. Jeśli to prawda... cóż, zazdroszczę wyobraźni.
- Chyba dwa lata temu miałem operację. Sam jestem ciekawy, jak ta ręka pracuje. Saleta chce tej walki. Bardzo mocno chce mnie zbić, no i ma szansę. Każdy ma szansę - powiedział Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO), który przygotowuje się do pojedynku z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
Dzisiaj w warszawskiej restauracji Champions odbyło się śniadanie prasowe z udziałem zaproszonych dziennikarzy oraz Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) Spotkanie zostało zorganizowane przez telewizję Polsat. To była jedna z ostatnich okazji, by swobodnie porozmawiać z Andrzejem Gołotą przed zaplanowana na 23 lutego walką z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO). W przyszły wtorek 12 lutego w sali treningowej klubu bokserskiego Fenix na warszawskim Torwarze odbędzie się trening medialny przed galą Polsat Boxing Night Gołota vs Saleta. Trening będzie otwarty dla kibiców - serdecznie wszystkich zapraszamy.
- Czasami wracam myślami do swoich dawnych walk. Gdybym miał ze trzy tytuły mistrza świata, to dziś byłbym pewnie spokojny. Ale nie mam i trzeba boksować dalej - mówi Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) na kilkanaście dni przed powrotną walką.
23 lutego na gali w Ergo Arenie w Gdańsku czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wszechwag stoczy dziesięciorundowy pojedynek z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO). Transmisję z tego wydarzenia przeprowadzi w systemie PPV telewizja Polsat.
Znany i ceniony ekspert bokserski, Janusz Pindera, w rozmowie z Bokser.org podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi sparingów Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Mateuszem Masternakiem (29-0, 21 KO) oraz ocenił obecną formę 45-letniego "Andrew", który 23 lutego zmierzy się z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
Mateusz Masternak (29-0, 21 KO) jest kolejnym pięściarzem, który miał przywilej sparowania z Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO), który przygotowuje się pilnie do walki z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO). Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z mistrzem Europy na temat sparingów.
Jeden z najbardziej uznanych polskich dziennikarzy sportowych, Mateusz Borek, zaprosił do studia Polsatu Sport cenionego eksperta od boksu Janusza Pinderę, mistrza Europy w wadze junior ciężkiej Mateusza Masternaka (29-0, 21 KO) i wciąż szalenie popularnego, czterokrotnego pretendenta do tytułu championa wszechwag - Andrzeja Gołotę (41-8-1, 33 KO), który przygotowuje się do zaplanowanej na 23 lutego walki z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
45-letni "Andrew" był początkowo trochę spięty, ale z czasem się rozluźnił i tryskał humorem. Zapytany przez Borka, czy nie żałuje, że wcześniej nie wrócił do współpracy z Andrzejem Gmitrukiem, Gołota odpowiedział:
- To Adamek go przywiózł do Stanów. Wtedy Gmitruk był zajęty - zauważył "Andrew", który trzy lata temu przegrał przed czasem z prowadzonym przez Gmitruka "Góralem". - Jest to inny trening [w porównaniu do przygotowań pod okiem Sama Colonny - przyp. red.]. Opiera się na szybkości i szkoleniu techniki. Jeśli będzie szybkość, jest szansa, żeby jeszcze coś zdziałać. To powrót do korzeni. Zaczynaliśmy razem dwadzieścia kilka lat temu...
- Dzięki Bogu, że są jeszcze tacy wariaci, którzy jeszcze mogą [walczyć - przyp. red.] - dodał ringowy weteran, kiedy Borek porównał go do George'a Foremana i przywołał nazwisko wspaniałego Bernarda Hopkinsa, który w wieku 48 lat wciąż jest czołowym bokserem w swojej dywizji. - Ciężko jest bez boksu, pozostaje niedosyt. Próbuję zaspokoić własną ciekawość.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO), dawny czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wszechwag, który przygotowuje się do zaplanowanego na 23 lutego pojedynku z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) opowiedział nam o swoich wrażeniach po kilku rundach sparingu z Mateuszem Masternakiem. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu z najbardziej rozpoznawalnym polskim bokserem.
- O wynik najbliższej walki Andrzej może być spokojny. Wystarczy na Przemysława Saletę i nie tylko na niego. Pomimo swojego wieku Andrzej dobrze się rusza - mówi Mateusz Masternak (29-0, 21 KO) o walce Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) - Przemysław Saleta (43-7, 21 KO) w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".
Jakie wrażenia po pierwszym sparingu z Andrzejem Gołotą?
Mateusz Masternak: Jestem mile zaskoczony jego postawą. Wygląda to bardzo dobrze. Zaczyna dobrze operować lewą ręką, dlatego sądzę, że o wynik najbliższej walki Andrzej może być spokojny. Wystarczy na Przemysława Saletę i nie tylko na niego. Pomimo swojego wieku Andrzej dobrze się rusza, ma niezły balans i wyczucie dystansu. Na tle bokserów wagi ciężkiej, z którymi sparowałem, nie wypada źle.
Pańska obecność pomoże Gołocie?
MM: Mam nadzieję. Jeżeli nie, to będzie oznaczać, że źle odrobiłem pracę domową. Trzymam za niego kciuki. Sukces Andrzeja będzie po części moim sukcesem.
Ma jeszcze nieco ponad dwa tygodnie na sparingi. Co może w tym okresie poprawić?
MM: We wtorek walczyliśmy przez sześć rund w dobrym tempie, więc wygląda na to, że wydolność już wypracował. Teraz najważniejszy może się okazać wypoczynek. Jeśli Andrzej odłoży na bok emocje związane z walką i zrelaksuje się, to efekt może okazać się dobry. Na luzie i świeżości będzie się lepiej ruszał.
Cały wywiad przeczytasz w środowym "Przeglądzie Sportowym"!
Serwis Gwizdek 24 opublikował kilka cytatów z wywiadu, jaki Roman Kołtoń przeprowadził z Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO) na antenie Polsatu Sport.
Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wszechwag znów zaszokował całe bokserskie środowisko. Mówiło się wprawdzie, że walka z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) wcale nie musi być dla niego ostatnią w karierze, ale teraz "Andrew" wyznał, że marzy się jeszcze rewanżowa potyczka z Tomaszem Adamkiem (48-2, 29 KO).
- Może Saleta pokaże mi na czym polega pięściarstwo? - zastanawia się w rozmowie z Romanem Kołtoniem Andrzej Gołota, ale po chwili rozmarza się.
- Chciałbym walczyć z Adamkiem - bardzo chciałbym! Zobaczymy na co mnie stać z Saletą, który rośnie w oczach. Od tego pojedynku wszystko zależy - kończy popularny pięściarz, któremu - jak widać - mimo 45 lat na karku wcale nie spieszy się do zakończenia kariery.
Wszyscy pamiętamy, jak zakończyła się ich poprzednia walka, ale w wieku 36 lat "Góral" może nie być już tym samym bokserem. Pytanie tylko - czy rewanż za jednostronną potyczkę sprzed trzech lat ma jakikolwiek sens marketingowy, bo na wartość sportową za szacunek dla obydwu wielkich polskich pięściarzy powinno się opuścić zasłonę milczenia.
Coraz mniej czasu zostało do zaplanowanej na 23 lutego organizowanej przez telewizje Polsat gali Polsat Boxing Night: Gołota vs Saleta. Gdzie w walce wieczoru zmierzą sie Andrzej Gołota oraz Przemysław Saleta. Redakcja Bokser.org już teraz zaprasza do obejrzenia treningu Andrzeja Gołoty przed sesja sparingową z Adrianem Ochnickim.Materiał przedstawia poszczególne etapy rozgrzewki Andrzeja Gołoty pod okiem trenera Andrzeja Gmitruka.
Wszystko o PPV Polsat Boxing Night: Gołota vs Saleta >>>
Już od dzisiaj można zamawiać dostęp do gali Polsat Boxing Night: Gołota vs Saleta, którą 23 lutego br. będą mogli obejrzeć w systemie „pay-per-view” (PPV) klienci Cyfrowego Polsatu i telewizji internetowej ipla. Po 13 latach oczekiwania po raz pierwszy na ringu spotkają się Andrzej Gołota i Przemysław Saleta - legendarni polscy bokserzy, którzy stoczą ze sobą 10-rundowy pojedynek. Gala Polsat Boxing Night, dostępna na żywo z trójmiejskiej Ergo Areny, również w jakości HD, oferowana jest w cenie 40 zł.
Gala Polsat Boxing Night to w sumie aż 9 pojedynków bokserskich. Przed walką wieczoru w trójmiejskiej Ergo Arenie zmierzą się także największe polskie nadzieje wagi ciężkiej: Artur Szpilka i Krzysztof Zimnoch.
Dostęp do walk pięściarzy w usłudze PPV mogą zamówić wszyscy abonenci i użytkownicy dekoderów Cyfrowego Polsatu. Osoby, które nie korzystają z usług Cyfrowego Polsatu mają możliwość zobaczenia gali na żywo w telewizji internetowej ipla - za pośrednictwem strony www.ipla.tv, aplikacji ipla na komputery z systemem Windows, aplikacji mobilnych (Android) oraz typu Smart TV (LG). W ipla wydarzenie będzie dostępne dla internautów z całego świata. Jednorazowa opłata za dostęp do gali w Cyfrowym Polsacie albo w aplikacji ipla wynosi 40 zł, a dla widzów online z zagranicy - 20 dolarów. Widzowie, którzy wykupią walkę w PPV Cyfrowego Polsatu, po zakończeniu Polsat Boxing Night otrzymają w prezencie dostęp do kanału Blue Hustler do końca wieczoru.
Przekaz z gali w Trójmieście będzie nadawany w dwóch formatach - tradycyjnym (SD) oraz w wysokiej rozdzielczości (HD). Transmisja rozpocznie się o godz. 18.00 (start studia gali). W walce wieczoru zmierzą się: Andrzej Gołota, który 4-krotnie w swojej karierze walczył o pas mistrza świata największych światowych federacji oraz Przemysław Saleta – mistrz interkontynentalny w boksie federacji WBC i IBO oraz Mistrz Europy EBU.

Po dzisiejszym treningu. Od lewej trener Andrzej Gmitruk, wiceprezes PZB Mustafa Kocinoglu, Andrzej Gołota.
Na pięć tygodni przed wielką galą Polsat Boxing Night bohaterem magazynu Kulisy Sportu będzie Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO). Premiera programu dzisiaj o godzinie 20:00 na Polsacie Sport i Polsacie Sport HD.
23 lutego na gali Polsat Boxing Night w Ergo Arenie Gdańsk/Sopot 10-rundowy wielki pojedynek stoczą legendarni polscy bokserzy Andrzej Gołota i Przemysław Saleta.
Walka Gołota kontra Saleta to starcie dwóch mistrzów wagi ciężkiej i najważniejsza walka gali Polsat Boxing Night. Na ten spektakularny pojedynek czekaliśmy 13 lat!
Obaj pięściarze stoczyli w swojej sportowej karierze stoczyli łącznie ponad 100 walk - Gołota 51, Saleta 50.
"Andrew" Gołota 5. stycznia obchodził 45. rocznicę urodzin. To jeden z najpopularniejszych polskich pięściarzy, ale nie tylko pięściarzy - w wielu zakątkach świata na pytanie o naszych znanych rodaków wymieniano Jana Pawła II, Lecha Wałęsę i właśnie Andrzeja Gołotę. Jeden ze swoich wierszy poświęciła mu nawet noblistka Wisława Szymborska.
Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata "królewskiej" wagi ciężkiej (41-7-1, 33 KO), wsławiony dramatycznymi walkami z Riddickiem Bowe, był także jeden z ostatnich utytułowanych polskich pięściarzy amatorskich. Oprócz licznych trofeów w rywalizacji krajowej (m.in. czterokrotny mistrz Polski) zdobył również wicemistrzostwo świata juniorów oraz brązowe medale na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach Europy.
Jako zawodowiec przez kilka lat klasyfikowany był w ścisłej czołówce wagi ciężkiej, w czasach świetności tej kategorii wagowej. Mike Tyson, z którym Gołota także spotkał się w ringu, nazwał swojego rywala dwukrotnym niekoronowanym mistrzem świata.
Już niebawem, 23 lutego Gołota stoczy podczas Gali Polsat Boxing Night swoją prawdopodobnie pożegnalną walkę z Przemysławem Saletą (43-8, 21 KO). Przeszłość uczy jednak, że Gołota po prostu bez boksu żyć nie może i już parę razy żegnał się z ringiem, a potem wracał. Więc kto wie?
Andrzej Gołota, pomimo tego, że ostatnią zwycięską walkę stoczył 5 lat temu, nigdy nie zdobył znaczącego tytułu, wielokrotnie sportowo się skompromitował i nigdy nie dawał przykładu dla młodzieży nagminnie łamiąc prawo, nadal jest najbardziej kochanym polskim bokserem i jednym z najbardziej popularnych polskich sportowców w ogóle.
Bo Andrzej Gołota to historia, a Polacy mają do historii duży sentyment. Andrzej Gołota nie tworzył jednak historii tylko i wyłącznie polskiego boksu, to była przecież „Wielka Nadzieja Białych”. Nadzieja białych ludzi klasy średniej w zdominowanej w latach ’90 przez czarnoskórych dywizji ciężkiej, najbardziej prestiżowej dywizji w całym zawodowym boksie. A boks był wtedy znacznie popularniejszy niż teraz, to było coś więcej niż sport. Szczególnymi względami w ramach dyscypliny cieszyła się „kategoria królewska”, mało kto w ówcześnie nie słyszał o takich nazwiskach jak: Lennox Lewis, Mike Tyson, Evander Holyfield, Riddick Bowe, Michael Moorer, George Foreman, Larry Holmes, jeszcze kilku innych a wśród nich Andrew Golota, „The Foul Pole”, szalony i nieobliczalny uciekinier z Polski.
Zapraszamy do obejrzenia fragmentów sparingu Andrzeja Gołoty z Adrianem Ochnickim. Sparing odbył się w zeszłym tygodniu i jest częścią przygotowań Gołoty do walki z Przemysławem Saletą. Panowie skrzyżują rękawice 23 lutego na gali Polsat Boxing Night.
Andrzej Gołota po dzisiejszej sesji sparingowej na warszawskiej Legii. Gołota sparował dziś z Adrianem Ochnickim 5 rund. Widać że Gołota zaczyna się coraz lepiej czuć i poruszać w ringu. Dobra wiadomość dla kibiców Andrzeja wraca lewy prosty.
Andrzej Gołota po dzisiejszej sesji sparingowej na warszawskiej Legii. Gołota sparował dziś z Adrianem Ochnickim 5 rund. Widać że Gołota zaczyna się coraz lepiej czuć i poruszać w ringu. Dobra wiadomość dla kibiców Andrzeja wraca lewy prosty. Andrzej Gmitruk w rozmowie z bokser.org potwierdza coraz lepsza dyspozycję swojego podopiecznego.
- Razem z Saletą mamy prawie 90 lat. I obaj wyjdziemy na ring... Zobacz, jaki on jest napakowany. W nocy chyba nie śpi, tylko się pompuje i rośnie jak na drożdżach. Ta jego ręka może zrobić krzywdę - mówi Andrzej Gołota w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem
Andrzej Gołota: Wiesz, nigdy nie myślałem, że tak długo będę boksował. Trzeba być wariatem, żeby to robić, co?
Przemysław Iwańczyk: Zwłaszcza kiedy w wieku 45 lat znów wchodzi się do ringu.
AG: Wcześniej miałem mały problem, bardzo zniszczoną rękę. Przynajmniej przez ostatnie 12 lat ręka ta nie była zdolna do użytku. A dwa lata temu przeszedłem operację, która w pewien sposób naprawiła tę dolegliwość. Sam jestem ciekawy, co z tego może wyniknąć. Spotkanie z Saletą potwierdzi, czy będę jeszcze boksował, czy już nie.
- Sądziłem, że walka z Saletą to benefis, który zakończy pana karierę.
AG: Dla mnie to test. Jeśli okaże się, że powinienem kontynuować karierę, to może jeszcze parę razy... W tym wieku nie powinno się ani mówić, ani myśleć o finiszu. Moim idolem był George Foreman, który mając tyle lat co ja teraz, zdobył mistrzostwo świata, a później jeszcze dwa, trzy lata boksował. To był wariat, co?
- W takim razie pan też jest wariatem.
AG: Człowieku, 30 lat jestem w tym sporcie, 30 lat! Zrozum to!
- Żona nie powstrzymywała pana?
AG: Mówi mi: "Weź kup sobie wędkę, połów ryby, masz parę groszy, żebyś się nie zagubił bez pieniędzy przypadkiem". Kobiety takie są. Szkoda, że dopiero teraz zgraliśmy się tak naprawdę. Zrobiłem błąd w życiu: nie wierzyłem w możliwości mojej żony wcześniej. Potrafiła przebrnąć przez law school, czyli prawo, a to daje podstawy, by mówić, że coś w życiu osiągnęła. Być adwokatem w USA to jest big deal. Ona już 13 lat temu zdobyła te uprawnienia, ale ja wtedy w nią nie wierzyłem. To był błąd. Żałuję, że nie doceniłem żony, tego skarbu, kapitału, który był już gotowy do działania.
- Co by pan zmienił?
AG: Dzięki niej moja kariera mogła być zupełnie inna. Zadawałem się z ludźmi, z którymi nie powinienem się zadawać, mieć do nich zaufania.
23 lutego na ringu w Trójmiejskiej Ergo Arenie swoje rękawice skrzyżują Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) i Przemysław Saleta (43-7, 21 KO). Gołota gościł w programie "Studio weekend" realizowanym przez platformę IPLA. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy,
23 lutego na ringu w Trójmiejskiej Ergo Arenie swoje rękawice skrzyżują legendarni polscy bokserzy Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) i Przemysław Saleta (43-7, 21 KO). Gołota przygotowuje się do swojej walki w Warszawie, pod okiem Andrzeja Gmitruka. Pięściarz Broni Radom Michał Cieślak, miał przywilej wspólnych treningów z czterokrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, gdzie pomagał jako sparingpartner. Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z wychowankiem trenera Adama Jabłońskiego.
23 lutego w trójmiejskiej Ergo Arenie odbędzie się wielka gala Polsat Boxing Night, gdzie w walce wieczoru Przemysław Saleta skrzyżuje rękawice z Andrzejem Gołotą. Wczoraj odbyła się oficjalna konferencja prasowa promująca tą galę.
23 lutego na gali Polsat Boxing Night w Ergo Arenie Gdańsk/Sopot 10-rundowy wielki pojedynek stoczą legendarni polscy bokserzy Andrzej Gołota i Przemysław Saleta. Walka bokserska Gołota kontra Saleta to starcie dwóch mistrzów wagi ciężkiej i najważniejsza walka gali Polsat Boxing Night. Na ten spektakularny pojedynek czekaliśmy 13 lat! Ale to nie koniec emocji. W drugiej najciekawszej walce wieczoru zmierzą się największe polskie nadzieje wagi ciężkiej Artur Szpilka i Krzysztof Zimnoch. Aż 9 walk gali Polsat Boxing Night będzie można obejrzeć w telewizji wyłącznie w usłudze pay-per-view (PPV) Cyfrowego Polsatu oraz telewizji internetowej ipla.
Walka wieczoru Polsat Boxing Night: Gołota vs Saleta to spektakularny pojedynek, na który kibice czekali 13 lat. W swojej sportowej karierze obaj pięściarze stoczyli ok. 50 walk (Gołota 51, Saleta 50), z czego wygrali ponad 40 (Gołota 41 wygranych, w tym 33 KO, 8 porażek w tym 5 KO i 1 remis; Saleta 43 wygrane w tym 21 KO i 7 porażek - 7 KO). Andrzej Gołota 4-krotnie walczył o pas mistrza świata największych światowych federacji, natomiast Przemysław Saleta to mistrz interkontynentalny w boksie federacji WBC i IBO oraz Mistrz Europy EBU. Obaj mieli stanąć w ringu w 2000 roku, jednak kilkanaście dni przed pojedynkiem Andrzej Gołota przyjął wyzwanie Mike’a Tysona. Pięć lat później - w 2005 roku - przed ich planowanym drugim starciem, Andrzej Gołota nabawił się kontuzji, a Przemysław Saleta stoczył walkę z Oliverem McCallem. Wreszcie 23 lutego 2013 roku podczas gali Polsat Boxing Night kibice będą mogli przeżyć niesamowite i niezapomniane emocje towarzyszące konfrontacji dwóch niekwestionowanych mistrzów boksu. Walka wieczoru Gołota–Saleta, zakontraktowana na 10 rund, to jedyne i niepowtarzalne wydarzenie w historii polskiego boksu!
To były udane 45. urodziny Andrzeja Gołoty! Trening, wizyta w telewizji, syty obiad, torciki i wreszcie zabawa na Balu Mistrzów Sportu! Andrzej Gołota w Warszawie przygotowuje się do zaplanowanej na 23 lutego walki z Przemysławem Saletą.
Wraz z małżonką Mariolą, najpopularniejszy polski pięściarz zamieszkał w hotelu Hilton. W pierwszych dniach trenował na obiektach warszawskiej Legii. Na sobotnie zajęcia nie musiał jechać aż na Fort Bema. Wystarczyło zjechać windą, bo z trenerem Andrzejem Gmitrukiem umówili się na 8:30 w hotelu. Wszystkiego nie przewidzieli, bo w weekendy duża sala treningowa na 4. piętrze otwierana jest... dopiero o 9:00.
Rozkręcił się
Nic straconego, bo Gołota, tego dnia obchodzący 45. urodziny... zaspał. Tydzień po przylocie do Polski pięściarz nadal ma problemy z aklimatyzacją. – Spałem tylko dwie godziny – powiedział bokser witając się z trenerem o 8:50. Gmitruk w hotelu był już kilka minut przed ósmą, dobrze przygotowany nie tylko do zajęć, ale i do urodzin podopiecznego. Wartość prezentu od szkoleniowca Gołota będzie mógł sprawdzić najwcześniej 24 lutego...
O 9:00 wreszcie otworzono drzwi przestronnej sali z lustrami i dużym oknem z widokiem na Śródmieście. Gołota założył na dłonie bandaże, ale została jeszcze jedna przeszkoda. Trzeba było włączyć muzykę, a odtwarzacz odmówił posłuszeństwa. Okazało się, że brakuje... płyty CD. Pomogła obsługa. – Kolędy? – zażartował bokser. Padło na muzykę młodzieżową i o 9:10 Gołota rozpoczął rozgrzewkę. Jak na WF-ie: skłony, obroty ramion, wymachy, krok odstawno-dostawny, skręty tułowia. Pierwsze ciosy „na sucho" bokser wyprowadził po dziesięciu minutach. Lewy i prawy prosty, sierpowe, podbródkowe. O 9:25 zaczęła się typowa, trzyminutowa walka z cieniem. Do pięściarza wkrótce dołączył Gmitruk, ćwicząc z pięściarzem uniki, obronę i kontratak. Minuta przerwy. Trener założył „łapy" i tarczę na korpus. Z początku Gołota się ruszał, a tę „rundę" zakończyła minuta walki z cieniem. Pięściarz nie forsował tempa, ale gdy jego uderzenia pruły powietrze, potwierdzał zasadę, że z wiekiem bokser najpóźniej traci siłę ciosu. – Fajna sala, nie? – zaczepił nas Gołota. – Jak do tańców! – dodał.
Zapraszamy do obejrzenia przygotowań Andrzeja Gołoty do walki z Przemysławem Saletą. Zobaczycie jak Gołota przygotowuje się do rozpoczęcia treningu oraz zaprezentujemy wam obszerne fragmenty z porannej rozgrzewki Gołoty przed właściwym treningiem bokserskim.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Mariolą Gołotą, w którym opowiedziała Bokser.org o różnych nieznanych do tej pory obliczach Andrzeja Gołoty. Dowiecie się m.in co przeżywała Mariola Gołota podczas najważniejszych walk męża oraz o skokach spadochronowych Andrzeja Gołoty jego innych pasjach poza bokserskich.
W sobotę 5 stycznia w Teatrze Polskim w Warszawie o 20.00 rozpoczęła się transmisja Gali Mistrzów Sportu 2012. Pierwsze miejsce i tytuł Sportowca Roku – już po raz czwarty – zdobyła Justyna Kowalczyk. Tuż za mistrzynią świata w biegach narciarskich, na drugim miejscu znakomity lekkoatleta, mistrz olimpijski z Pekinu i Londynu – Tomasz Majewski. Trzecie miejsce zdobył sztangista – Adrian Zieliński. Na Gali Mistrzów Sportu 2012 redaktorzy naszego portalu spotkali się również z Andrzejem Gołotą, któremu towarzyszyła żona Mariola. Naszego pięściarza w wyjątkowym dla niego dniu – w sobotę kończył 45 lat – nie opuszczało dobre samopoczucie. Wkrótce zaprezentujemy wywiad z żoną boksera, która zdradza ciekawe newsy na temat swojego męża. A Panu Andrzejowi jeszcze raz składamy najserdeczniejsze życzenia.
Na dzisiejszym treningu solenizant Andrzej Golota był bardzo uśmiechnięty tryskał humorem. Na pierwszy rzut oka widać, że Andrzej Gołota czuje się świetnie trenując z Andrzejem Gmitrukiem. Mieliśmy okazję podpatrywać ich prace z boku i od razu dało się wyczuć, że obaj panowie świetnie czuja sie w swym towarzystwie. Przyjemnie było zobaczyć obu panów w akcji. Trener Gmitruk doskonale wie jak przygotowywać Gołotę. Gołota, natomiast z pełnym zaangażowaniem wykonuje zalecenia treningowe Andrzeja Gmitruka. Na sali było widać, że rozumieją się doskonale. Podczas treningu na bieżni Andrzej Golota prezentował doskonałą formę. Imponował wytrzymałością biorąc pod uwagę fakt, że jest dopiero kilka dni w Polsce i cykl aklimatyzacji nie jest skończony. W rozmowie przed treningiem Golota zdradził, że zasnął dopiero o 4 nad ranem. Mimo problemów z aklimatyzacją Golota imponował na treningu. Nie od dziś wiemy, że Andrzej Golota nigdy nie odpuszczał na treningach. Zapraszamy do obejrzenia fragmentów treningu wytrzymałościowego.
Zapraszamy do obejrzenia fragmentu dzisiejszego treningu Andrzeja Gołoty. W najbliższym czasie opóblikujemy obszerne fragmenty z całego treningu Andrzeja Gołoty.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Andrzejem Gołotą nakręconego dzisiaj Andrzej Gołota juz na dobre rozpoczął przygotowania do zaplanowanej walki z Przemysławem Saletą. Gołota trenował z Andrzejem Gmitrukiem wyjątkowo w warszawskim Hotelu Hilton. Oczywiście na treningu nie mogło zabraknąć kamery Bokser.org. i już wkrótce na Bokser.org fragmenty z zarejestrowanego treningu.
Dziś rocznicę 45. urodzin świętuje jeden z najpopularniejszych polskich pięściarzy, czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, Andrzej Gołota (41-7-1, 33 KO). Wsławiony dramatycznymi walkami z Riddickiem Bowe, był w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku jednym z najbardziej rozpoznawalnych Polaków. W wielu zakątkach świata na pytanie o naszych znanych rodaków wymieniano Jana Pawła II, Lecha Wałęsę i właśnie Andrzeja Gołotę. Jeden ze swoich wierszy poświęciła mu nawet noblistka Wisława Szymborska.
Warto pamiętać, że Gołota to także jeden z ostatnich utytułowanych polskich pięściarzy amatorskich. Oprócz licznych trofeów w rywalizacji krajowej (m.in. czterokrotny mistrz Polski) zdobył również wicemistrzostwo świata juniorów oraz brązowe medale na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach Europy. Jako zawodowiec przez kilka lat klasyfikowany był w ścisłej czołowce wagi cięzkiej, w czasach świetności tej kategorii wagowej. Mike Tyson, z którym Gołota także spotkał się w ringu, nazwał swojego rywala dwukrotnym niekoronowanym mistrzem świata. Już niebawem, 23 lutego Gołota stoczy w Gdańsku swoją prawdopodobnie pożegnalną walkę z Przemysławem Saletą (43-8, 21 KO). Przeszłość uczy jednak, że Gołota po prostu bez boksu żyć nie może i już parę razy żegnał się z ringiem, a potem wracał. Więc kto wie?
Z okazji urodzin redakcja BOKSER.ORG składa Andrzejowi Gołocie serdeczne życzenia zdrowia i szczęścia oraz udanego występu na ringu w Gdańsku.
3 tysiące złotych – dokładnie na tyle wyceniane są najdroższe bilety na galę Polsat Boxing Night Gołota vs Saleta przy samym ringu. Do starcia dwóch polskich weteranów wagi ciężkiej dojdzie 23 lutego w trójmiejskiej Ergo Arenie.
Otwarta w 2010 roku hala pomieści ponad 11 tysięcy sympatyków boksu. Sprzedaż wejściówek rozpoczęła się w sobotę, w tej chwili w kasach brakuje już najtańszych biletów w cenie 60 złotych, pozostałe miejsce również są wyprzedawane w tempie błyskawicznym. Wygląda więc na to, że "Andrew" i "Chemek" będą wspierani przez liczną grupę swoich fanów.
Podczas imprezy Polast Boxing Night Gołota vs Saleta zobaczymy jeszcze co najmniej pięć innych rywalizacji polsko-polskich. Artur Szpilka (12-0, 9 KO) podejmie Krzysztofa Zimnocha (13-0-1, 10 KO). Ponadto okazję do zaprezentowania się szerszej publiczności otrzyma amator Paweł Wierzbicki, który w ubiegłym roku zdobył srebrny medal mistrzostw świata juniorów w wadze ciężkiej, powtarzając tym samym sukces… Andrzeja Gołoty z 1985 roku.Więcej szczegółów poznamy 7 stycznia podczas konferencji prasowej.
Andrzej Gmitruk, czyli nowy-stary trener Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) nie może nachwalić się swojego podopiecznego. Jeden z najlepszych fachowców od boksu zawodowego w Polsce w samych superlatywach wypowiada się o czterokrotnym pretendencie do tytułu mistrza świata, który 23 lutego w gdańskiej Ergo Arenie skrzyżuje pięści z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
- Andrzej świetnie rusza się w ringu, ma dobry czas reakcji. Mimo 45 lat ma motorykę i ruchliwość, a co najważniejsze – motywację. Najważniejsze, że jest zmotywowany, dynamiczny i szybki – zauważa były szkoleniowiec Tomasza Adamka.
Gmitruk docenia wkład Gołoty w tworzenie historii polskiego boksu i czuje się zaszczycony możliwością współpracy z "Andrew".
- Gołota to brylant. Był nim, jest i będzie. Minusów nie ma. Trenować go to wielka nobilitacja – dodał 62-latek.
- Czy jestem w formie? Formę dopiero będziemy przygotowywać. Niecałe osiem tygodni, jakie zostało do walki, to z jednej strony dużo czasu, a z drugiej mało - mówi Andrzej Gołota. 5 stycznia, Polak skończy 45 lat. Mimo to na treningach nie zamierza się oszczędzać. Jestem mile zaskoczony tym, jak prezentuje się Andrzej. Tym bardziej że miał mało czasu na pełną regenerację, bo wczoraj wieczorem biegał 45 minut - dodaje Andrzej Gmitruk.
- Udało się przeżyć pierwszy trening, więc to plus. Mam swoje lata, ale jestem nie tylko starszy i cięższy, ale i mądrzejszy. Spodziewam się ciężkiej walki, bo Saleta to wymagający i silny rywal. Dlatego muszę przede wszystkim skupić się na elementach techniki i poprawić kondycję - wylicza bokser, który przyznaje, że powrót na ring wzbudza sporo emocji w jego rodzinie. Żona jest przeciwna, a dzieciaki nie mogą uwierzyć, że jeszcze raz zobaczą tatę w akcji - dodaje Gołota, który nie wie, czy podczas gali w Gdańsku definitywnie pożegna się z boksem.
- Teraz koncentruję się tylko na tej walce. Zobaczymy, jak owocne okażą się treningi i przede wszystkim, czy jestem w stanie coś jeszcze w ringu zrobić. Nie wiem, czy będzie to koniec kariery - twierdzi bokser.
w 2007 roku kamera bokser org zarejestrowała wspólny trening Andrzeja Gmitruka z Andrzejem Golotą. Andrzej Gołota przyleciał wówczas by stoczyć walkę w katowickim Spodku.jego przeciwnikiem był Jeremy Bates. Walką wieczoru podczas tejże gali był pojedynek Tomasza Adamka z Luisem Pinedą o pas IBO. Zapraszamy do obejrzenia archiwalnego nagrania z treningu medialnego.
Zobacz też wywiad po treningu w rozwinięciu
Zapraszamy do wysluchania wywiadu z Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO) przed walka na gali Polsat Boxing Night z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
„Lepiej późno niż wcale” – te słowa w kontekście walki Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) wypowiedział szef sportu w Polsacie Marian Kmita, a wtórował mu w tym były mistrz Europy. Wielu kibiców zastanawia się, jaki jest sens rywalizacji dwóch pięściarzy wagi ciężkiej, którzy szczyt sportowej formy przeżywali lata temu. 23 lutego przekonamy się, czy gala Gołota vs Saleta Polsat Boxing Night ponownie przyniesie wielki marketingowo-sportowy sukces.
Od dłuższego czasu twierdziłem, że pojedynek Gołota vs Saleta powinien się odbyć. Obaj pięściarze są zasłużeni dla naszego rodzimego boksu, „Andrew” przez lata uchodził za naszego najpopularniejszego sportowca. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że przyszłoroczna konfrontacja może być ciekawsza niż ta planowana blisko 13 lat temu. Wówczas zdecydowanym faworytem był brązowy medalista olimpijski z Seulu i pewnie nie miałby problemów z rozmontowaniem defensywy „Chemka”. Na chwilę obecną trudno snuć jakiekolwiek przypuszczenia, bowiem forma głównych bohaterów gdańskiej gali jest jedną wielką niewiadomą. Pod względem zagadkowości, teraz będzie dużo ciekawiej.
Potencjał marketingowy jest lekko lekceważony, ale rzućmy okiem na sprzedaż biletów. „Bramki” otworzyły się wczoraj o godzinie 20 i do tej pory sprzedano około 2000 tysięcy biletów, a suma wciąż rośnie. Już teraz nie można mieć wątpliwości – Ergo Arena wypełni się po brzegi. Na razie informacje o evencie Polsatu są przecież cząstkowe, wszystkiego powinniśmy dowiedzieć się 7 stycznia na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.
Jedno jest pewne – po raz drugi w historii obejrzymy galę, na której rywalizować będą wyłącznie polscy pięściarze. Pomysł ten ma swoich zwolenników i przeciwników – ja jestem jak najbardziej za. Takie potyczki wzbudzają największe zainteresowanie, najprężniejszą dyskusję i najmocniejsze dywagacje. I raz na jakiś czas można oddzielić ziarno od plew, tego brakowało mi w ostatnim czasie. Wiemy już na pewno, że na undercardzie czeka nas walka Artura Szpilki z Krzysztofem Zimnochem. Dwóch niepokonanych pięściarzy i najprawdopodobniej jeden z nich bezpowrotnie straci to miano. „Szpila” zyskał w ostatnim czasie ogromną popularność i jego obecność podczas Gołota vs Saleta Polsat Boxing Night wydawała się nieunikniona. Świetny matchup i dobra przystawka przed główną atrakcją. Ponadto jest kilka innych pomysłów – Paweł Głażewski vs Dariusz Sęk (świetna kandydatura!), Izuagbe Ugonoh vs Łukasz Rusiewicz (idealny test dla Izu na tym etapie kariery), Kamil Łaszczyk vs Krzysztof Cieślak (pod względem sportowym najmniej ciekawa para, zdecydowanym faworytem „Szczurek”). Bez problemu znaleźlibyśmy jeszcze kilka innych frapujących zestawień – Grzegorz Soszyński vs Aleksy Kuziemski, Piotr Wilczewski (jego obecność podczas tego wieczoru powinna być obowiązkowa, bowiem zasługi „Wilka” są nieprzeciętne) vs Mariusz Cendrowski albo Łukasz Wawrzyczek, Maciej Sulęcki vs Robert Świerzbiński, czy Rafał Jackiewicz vs Łukasz Maciec – jak widać, na krajowym podwórku wybór też jest duży i każdy znalazłby coś dla siebie.
23 lutego na ringu w Trójmiejskiej Ergo Arenie swoje rękawice skrzyżują legendarni polscy bokserzy Andrzej Gołota i Przemysław Saleta. Będzie to ich pierwsze i od lat wyczekiwane starcie. Podczas gali Polsat Boxing Night zobaczymy również 5 innych zawodowych pojedynków bokserskich.
Wydarzenie pokaże w systemie PPV Cyfrowy Polsat. Konferencja prasowa z udziałem pięściarzy odbędzie się 7 stycznia (poniedziałek) o godzinie 12.00 w klubie Champions w Warszawie. Do połowy stycznia organizatorzy poinformują o wszystkich bokserskich gwiazdach, które tego wieczoru stoczą pojedynki.
KUB BILET NA GALĘ GOŁOTA-SALETA >>
Pierwszą galę Polsat Boxing Night na antenie Polsatu i Polsatu Sport można było zobaczyć jesienią
2009 roku. Walkę wieczoru - pierwszą w wadze ciężkiej Tomasza Adamka z legendą boksu Andrzejem
Gołotą oglądało średnio 8 mln 213 tys widzów.
Ceny biletów:
Poziom 1 (zielony) – bilety od 250 do 300 PLN
Poziom 3 (niebieski) – bilety od 200 do 300 PLN
Poziom 5 (fioletowy) – bilety od 60 do 80 PLN
Czterokrotny pretendent do tytułu wszechwag, Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) wylądował dzis o godzinie 15 na lotnisku im. Frederyka Chopina w Warszawie. Już niedługo 43-letni pięsciarz zaprezentuje się wraz ze swoim oponentem, Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) zaprezentują się na konferencji prasowej. Zapraszamy do wysluchania wywiadu z Andrzejem Gołotą.
Czterokrotny pretendent do tytułu wszechwag, Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) wylądował dzis o godzinie 15 na lotnisku im. Frederyka Chopina w Warszawie. Już niedługo 43-letni pięsciarz zaprezentuje się wraz ze swoim oponentem, Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) zaprezentują się na konferencji prasowej. Zapraszamy do obejrzenia wideo z przylotu Gołoty do Polski.
Dziś na lotnisku im. Frederyka Chopina wylądowali bohaterowie gali, która odbędzie się 23 lutego w gdańskiej Ergo Arenie. Niestety Przemysław Saleta wylądował 30 minut wcześniej od Andrzeja Gołoty i na spotkanie pięściarzy musimy poczekać do konferencji prasowej, która odbędzie się 7 stycznia.

Dziś o godzinie 15 na warszawskim lotnisku im. Chopina wylądował jeden z bohaterów lutowej gali Polsat Boxing Night, czterokrotny pretendent do tytułu mistrzowskiego wszechwag Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO). Jak potwierdził Marian Kmita odpowiedzialny za organizację imprezy, kontrakty na walkę Andrzeja z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) są już podpisane. Gala odbędzie się 23 lutego na gdańskiej Ergo Arenie, a już dziś ruszyła dystrybucja biletów. Co ciekawe obaj pięściarze dosłownie minęli się na lotnisku - Saleta wracał z wakacji w Egipcie, jednak jego samolot lądował 30 minut wcześniej i na pierwsze spotkanie obu bokserów musimy czekać do 7 stycznia, kiedy to odbędzie się konferencja prasowa. Gala będzie pokazywana w systemie PPV tylko w telewizji Polsat, jednak cena przekazu nie jest jeszcze znana.
23 lutego na ringu w Trójmiejskiej Ergo Arenie swoje rękawice skrzyżują legendarni polscy bokserzy Andrzej Gołota i Przemysław Saleta. Będzie to ich pierwsze i od lat wyczekiwane starcie. Podczas gali Polsat Boxing Night zobaczymy również 5 innych zawodowych pojedynków bokserskich. Wydarzenie pokaże w systemie PPV Cyfrowy Polsat.
Andrzej Gołota właśnie przyleciał do Polski, by wziąć udział w konferencji prasowej, która odbędzie się 7 stycznia (poniedziałek) o godzinie 12.00 w klubie Champions w hotelu Marriott w Warszawie. W konferencji weźmie również udział Przemysław Saleta. Do połowy stycznia organizatorzy poinformują o wszystkich bokserskich gwiazdach, które tego wieczoru stoczą pojedynki.
Wielu kibiców i ekspertów zastanawia się, czy odłożona o ponad dekadę walka Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO) w ogóle ma sens. Od strony sportowej na pewno nie, ale jako iż obaj są symbolami i legendami polskiego boksu zawodowego, z małą nostalgią i lekkim przymrużeniem oka fanów zachęcać raczej nie będzie trzeba. Ale zniechęcić już można, szczególnie, gdy za obejrzenie bokserów mających razem 90 lat trzeba będzie zapłacić 30-40 złotych w systemie PPV.
Oficjalnie stacja Polsat, będąca głównym organizatorem imprezy, jeszcze nie potwierdziła tej informacji, ale w środowisku mówi się o tym już od dawna. I nawet przy tak dobrej reklamie gdańskiej gali, jaką robią jej już Artur Szpilka (12-0, 9 KO) z Krzysztofem Zimnochem (13-0-1, 10 KO) rozdmuchując medialnie swój konflikt, raczej mało kibiców wykupi PPV...
Andrzeja Gołota (41-8-1, 31 KO) i Przemysław Saleta (43-7, 21 KO) w pożegnalnym pojedynku zmierzą się nie wcześniej niż w lutym 2013 roku. Według pierwotnych założeń zasłużeni dla polskiego boksu 44-latkowie mieli skrzyżować rękawice 24 listopada na gali z cyklu "Kuźnia Boksu" we wrocławskiej Hali Stulecia.
Opiekę promotorską nad tym wydarzeniem miała sprawować firma Portfel.pl, a transmisję przeprowadzić telewizja Polsat. – Najbardziej prawdopodobnym terminem walki jest koniec lutego lub początek marca – powiedział nam jednak Marian Kmita, szef sportu w Polsacie. – Pierwszy powód jest taki, że na organizację pojedynku zostało zbyt mało czasu. Po drugie, termin 24 listopada nie sprzyja jego promocji. 10 listopada Mariusz Wach zmierzy się z Władymirem Kliczką, 1 grudnia odbędzie się gala KSW 21, a tydzień później gala grupy Andrzeja Wasilewskiego. To utrudnia przeprowadzenie transmisji, zarówno w telewizji otwartej, jak i w pay-per-view. Musimy znaleźć taką datę, aby dwa, trzy tygodnie przedtem lub później nie było innych istotnych dla polskiego kibica wydarzeń z dziedziny sportów walki – wyjaśnia Kmita.
Istniała jeszcze możliwość, aby pojedynek odbył się 8 grudnia, podczas wspomnianej gali w katowickim Spodku, gdzie wystąpić mają Paweł Kołodziej i Damian Jonak. – Nie zabiegamy o walkę Gołoty z Saletą, ale jeśli otrzymamy konkretną ofertę od telewizji, to pewnie ją zaakceptujemy. Nie będziemy mieli nic przeciwko, aby była to walka wieczoru – mówił nam Wasilewski, współwłaściciel grupy KnockOut Promotions. Entuzjastą tego pomysłu był także Saleta.
Nie wiadomo czy chodzi o kryzys wieku średniego czy też możliwość zgarnięcia okrągłej sumki, ale Andrzej Gołota i Przemysław Saleta w wieku 44 lat postanowili przypomnieć się światu na oczach - zapewne - milionów telewidzów.
Obozy Gołoty i Salety dopinają obecnie kwestie organizacyjne. Jeżeli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego to były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej i były mistrz Europy w tej kategorii wagowej spotkają się w ringu we Wrocławiu 24 listopada. Dla "Endrju" byłby to powrót do boksu po trzyletniej przerwie. W październiku 2009 roku sromotnie poległ w konfrontacji z Tomaszem Adamkiem. Jeszcze dłużej nieaktywny w ringu, nie licząc skoku w bok na dwie walki z Marcinem Najmanem w MMA i K1, pozostaje Saleta. Ostatni pojedynek stoczył w lutym 2006 roku.
"Kabaret Starszych Panów", "paraolimpiada", "do domu starców z nimi" - to niektóre z komentarzy, jakie pojawiły się w sieci po ogłoszeniu w mediach, że trwają zaawansowane rozmowy na temat walki Salety z Gołotą. Oczywiście Saleta to znacznie lepsza opcja dla zamierzającego godnie pożegnać się z kibicami "Endrju" niż udawane zapasy z Riddickiem Bowe, ale trudno znaleźć wielu zwolenników tego pojedynku.
Reprezentująca boksera Andrzeja Gołotę (41-8-1, 33 KO) jego żona Mariola potwierdziła, że trwają ostatnie formalności przed podpisaniem kontraktu na walkę z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO). Pojedynek miałby się odbyć 24 listopada w Hali Stulecia we Wrocławiu. - Do końca tygodnia powinniśmy mieć ustalone szczegóły walki. Zależy nam, by to przedsięwzięcie odbyło się w zaplanowanym terminie - powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Mariola Gołota.
Żona mieszkającego w Chicago boksera dodała, że pomysł na walkę z Saletą nie wyszedł od ich teamu.
- Od dłuższego czasu spekulowano na ten temat w mediach, więc myślę, że można powiedzieć, iż to dzięki mediom i kibicom ten pomysł się pojawił. Potem oczywiście sprawę przejęli organizatorzy - zaznaczyła.
Z jej relacji wynika, że przyszli rywale do tej pory osobiście się nie znają. Pytana o przygotowania do walki z Saletą, powiedziała, że jej mąż jest "w dobrej formie".
- Andrzej musiał w krótkim czasie przeskoczyć z treningów do wrestlingu na pięściarskie, ale nawet w trakcie przygotowań do walki z Riddickiem Bowe, która została odwołana ze względu na kontuzję Amerykanina, dwa, a nawet trzy dni w tygodniu trenował też boks - powiedziała Gołota.
Wyraziła nadzieję, że kibice boksera nie zawiodą. - Liczę na piękne sportowe widowisko, które wspólnie będziemy wszyscy przeżywać - dodała.
Andrzej Gołota ostatni raz pojawił się w ringu w październiku 2009 roku; w Łodzi przegrał przed czasem z debiutującym wtedy w wadze ciężkiej Tomaszem Adamkiem.
Super Express donosi, że pro-wrestlingowa walka Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Riddickiem Bowe została odwołana, ponieważ "Andrew" 3 listopada ma zmierzyć się w bokserskiej konfrontacji z Przemysławem Saletą (43-7, 21 KO).
- Rzeczywiście, jest taki pomysł. Wszystko powinno się rozstrzygnąć w tym tygodniu. Potrzebuję na przygotowania około ośmiu tygodni, bo sprawę traktuję serio – powiedział Saleta.
Temat pojedynku Gołota vs Saleta przewijał się w polskich mediach już kilkanaście lat temu. "Chemek" sam niejednokrotnie wyrażał chęć rywalizacji z czterokrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej.
W organizację tego przedsięwzięcia podobno zaangażował się sam szef Polsatu Zygmunt Solorz.
Prezentujemy fotorelację z treningu Andrzeja Fonfary i Andrzeja Gołoty, który odbył się w Hyper Fight Club w Chicago, klubie będącym własnością tego pierwszego, pod okiem mistrza olimpijskiego w zapasach, Andrzeja Wrońskiego. Przypominamy, że Gołota już 3 listopada w Łodzi po raz trzeci w życiu zmierzy się z byłym mistrzem świata wagi ciężkiej, Riddickiem Bowe. Nie będzie jednakże to walka bokserska, tylko pojedynek na zasadach pro wrestlingu. Jak nas poinformował menedżer Marek Fonfara, za dzień-dwa poznamy szczegóły dotyczące kolejnej walki jego brata, Andrzeja, który jest wysoko klasyfikowany w światowych rankingach wagi półciężkiej.
Już w najbliższą środę 29 sierpnia odbędzie się pierwsze konferencja prasowa przed listopadową galą wrestlingu, podczas której zmierzą się Andrzej Gołota i Riddick Bowe.
W 1996 roku Gołota i Bowe dwukrotnie walczyli ze sobą w ringu bokserskim. Polak wygrywał oba pojedynki na punkty, ale za każdym razem uderzał rywala poniżej pasa i ostatecznie przegrywał przez dyskwalifikację. Tym razem spotka się z „Big Daddym” w stalowej klatce, na zasadach wrestlingu. Pojedynek odbędzie się 3 listopada w łódzkiej Atlas Arenie.
Obaj zawodnicy, a także inni bohaterowie gali, będą obecni podczas środowej konferencji. Ta będzie miała miejsce w Stanach Zjednoczonych, ale kibice w Polsce będą mogli ją oglądać na żywo pod tym adresem. Początek o godzinie 19:00.

Prezentujemy karykaturę Andrzeja Gołoty, narysowaną przez Emila Goskę, absolwenta Akademii sztuk Pięknych wydziału Grafiki i Malarstwa w Łodzi. Grafik, którego pasją jest boks, w czerwcu obronił tytuł magistra i obecnie pracuje zawodowo jako twórca ilustracji i animacji komputerowych. Fascynacja boksem związana jest również z kontynuacją tradycji rodzinnych, bowiem ojca i jego brat w latach 60. i 70. święcili amatorskie sukcesy w kraju.
ZOBACZ CAŁĄ KARYKATRUĘ ANDRZEJA GOŁOTY >>
Praca została wykonana za pomocą programu Photoshop i tabletu graficznego Wacom Intuos5. Wkrótce przedstawimy wam kolejne prace, przedstawiające znanych polskich pięściarzy.
To, czego nie dokończyli w ringu, mają dokończyć 3 listopada w stalowej klatce, na zasadach wrestlingu. O kilka kilogramów ciężsi i o kilka lat starsi, za to z tymi samymi nazwiskami. Ale tylko na nazwiskach jechać ponoć nie będą i dlatego obaj przechodzą specjalistyczny trening pod okiem fachowców, tak, aby ta walka w łódzkiej Atlas Arenie miała jednak ręce i nogi. Czy rzeczywiście do niej dojdzie, czy któryś nie odstawi jakiegoś numeru? O to i o inne aspekty pojedynku Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe zapytaliśmy Darrena Antolę, prezydenta organizującej galę federacji Rivalry Championship Wrestling.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) zdradza kolejne szczegóły trzeciej walki z Riddickiem Bowe (43-1, 33 KO). Dwaj weterani, którzy w 1996 roku stoczyli dwa niezapomniane boje, mają wejść do klatki 3 listopada w Łodzi. Według organizatorów, pięściarze wystąpią w formule pro wrestlingu, ale sam "Andrew" zapewnia wszystkich, że udawania nie będzie.
- Od trzech tygodni trenuję typowo pod wrestling, a we wtorek zacznę specjalistyczne zajęcia w New Jersey. Z Bowe'em będziemy bić się na poważnie, z elementami boksu. Trochę taka wolnoamerykanka – skomentował w swoim stylu czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej.
Za organizację gali, która będzie reklamowana hasłem "Gołota vs. Bowe III - Unfinished Business", odpowiadają polska federacja "Do or Die Wrestling" oraz amerykańska "Rivalry Championship Wrestling". W Atlas Arenie odbędzie się w sumie siedem pojedynków.
Andrzej Gołota ponownie spotka się z Riddickiem Bowe. Tym razem nie w ringu, a w stalowej klatce, na zasadach pro wrestlingu. Walka ma się odbyć 3 listopada w łódzkiej Atlas Arenie.
Za organizację gali, która będzie reklamowana hasłem "Gołota vs. Bowe III - Unfinished Business", odpowiadają polska federacja "Do or Die Wrestling" oraz amerykańska "Rivalry Championship" Wrestling. W Atlas Arenie odbędzie się w sumie siedem pojedynków.
Gołocie i Bowe’owi w zmaganiach mają towarzyszyć przybrani menadżerowi. Polakowi asystować będzie znany z występów w WWF Jimmy Hart, a jego rywalowi Kevin Sullivan.
W 1996 roku polski pięściarz dwukrotnie krzyżował rękawice z Amerykaninem. W obu walkach prowadził na punkty i w obu został zdyskwalifikowany za uderzenia poniżej pasa. Zaraz po przerwaniu pierwszego pojedynku, który odbył się w nowojorskiej Madison Square Garden, zarówno na trybunach, jak i na ringu wybuchły zamieszki, w wyniku których ucierpiał między innym ówczesny szkoleniowiec Polaka, Lou Duva.
Najprawdopodobniej 3 listopada w łódzkiej Atlas Arenie dojdzie do trzeciej walki Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe – informuje newsweek.pl. Pojedynek ten ma odbyć się na zasadach wrestlingu.
GOŁOTA vs BOWE III. CZY TO MA SENS? >>>
Podobno nieaktywny od blisko czterech lat Bowe trenuje bardzo ciężko i za wszelką cenę będzie chciał pokonać czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata.
- Biegam kilkanaście kilometrów dziennie po plaży lub w górach. Tym razem sędzia nie uratuje Andrzeja. Zależy mi na wyrównaniu rachunków z Gołotą. Ćwiczę na ringu dla zapaśników. Oglądam też sporo nagrań walk – powiedział siejący niegdyś postrach na zawodowych ringach "Big Daddy".
Na sam koniec rozmowy 44-letni Amerykanin dodał, że tylko on jest w stanie pokonać panujących od lat na tronach "królewskiej" kategorii braci Kliczko.
Gołota i Bowe w 1996 roku stoczyli dwie niezapomniane wojny. Dwukrotnie lepszy był "Andrew", ale emocje brały górę i Polak uderzając poniżej pasa przegrywał przez dyskwalifikacje.
Jakiś czas temu Polskę obiegła informacja, że Andrzeja Gołotę czeka deportacja z USA. W rozmowie z "Super Expressem" całą sytuację wyjaśnia żona pięściarza, Mariola, która zaprzecza, by jej mężowi coś takiego faktycznie groziło.
- Pisze się o dwóch przewinieniach Andrzeja, ale w USA już uznano, że za żadne z nich nie poniesie on kary. Chodzi o wylegitymowanie się odznaką szeryfa w 2003 i posiadanie niezarejestrowanej broni w 2006 roku. Nie postawiono Andrzejowi żadnych zarzutów, uznano jedynie, że złamał prawo miejskie. To wykroczenie tej samej wagi, co złamanie przepisów drogowych - mówi Mariola Gołota.
- W Polsce Andrzej pojawi się dopiero w listopadzie, aby stoczyć walkę MMA z Riddickiem Bowe. Na razie przygotowuje się do tej walki, ostro trenuje - dodaje Gołota.
W styczniu 2008 roku Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) stoczył ostatni udany pojedynek bokserski. Na gali w Madison Square Garden „Andrew” spotkał się z młodszym o 12 lat Mike’em Mollo (20-3-1, 12 KO) i zwyciężył po niezapomnianym boju, okupionym zresztą potworną opuchlizną oka ala Paweł Wolak. Polski bokser z Chicago po heroicznej walce pokonał faworyzowanego przez bukmacherów Amerykanina i wydawało się wówczas, że jest o krok od piątej mistrzowskiej szansy, którą rzekomo miał otrzymać od Nikołaja Wałujewa.
Po ponad 3 latach od tamtego wydarzenia dotarłem do Mollo, by powspominać tamte chwile. Mający włoskie korzenie pięściarz poza mocnym początkiem nie imponował na tle brązowego medalisty olimpijskiego z Seulu. Mike ma swoją wersję wydarzeń.
- W pierwszym tygodniu treningów przygotowawczych złamałem żebro. Mogłem jedynie biegać i walczyć z cieniem. Do pojedynku z Gołotą wyszedłem właściwie bez żadnych sparingów. Uważam, że wygrałbym tę walkę, gdybym był w szczytowej formie – powiedział „Bezlitosny”.
W pamięci Mollo nie utkwiły najbardziej ciosy mierzone przez czterokrotnego pretendenta do tytułu, a doping Biało-Czerwonych kibiców, którzy jak zwykle głośno wspierali Gołotę. Pogromca Arta Binkowskiego i Kevina McBride’a ucieszył się, gdy powiedziałem mu, że starcie z nowojorskiej MSG wspominane jest przez wielu naszych sympatyków szermierki na pięści.
- Przekaż proszę polskim kibicom, że jestem im bardzo wdzięczny za to, że mnie pamiętają i lubią mój pojedynek z Andrew! Chciałbym ponownie mieć okazję do zaprezentowania się przed Wami. Polscy fani są wielkimi zwolennikami boksu i potrafią znakomicie wspierać swoich idoli! – wspominał Mollo, a przecież „ciężkich” u nas dostatek…
Kilka miesięcy temu nasze media obiegła sensacyjna (a może i przewidywalna?) wiadomość. Gołota wraca na ring i w ostatnim kwartale tego roku ma po raz trzeci zmierzyć się z Riddickiem Bowe. Czy kolejny „comeback” jest dobrym pomysłem?
- Andrzej powinien odejść ze sportu. Po prostu jest za stary. On powinien chronić swoje zdrowie w trosce o rodzinę – ocenił sympatyczny mieszkaniec stanu Illinois.
Miesiąc temu w sali treningowej Legii Warszawa (Fort Bema) spotkaliśmy się z Kazikiem Staszewskim, liderem zespołów Kult i Kazik na Żywo, a także twórcą wielu innych muzycznych projektów. Przedstawiamy trzecią (z czterech) część niespełna godzinnej rozmowy o boksie, w której usłyszycie wspomnienia Kazika związane z osobą Andrzeja Gołoty. Apogeum pięściarskiej pasji naszego rozmówcy przypadło na drugą połowę lat 90., kiedy to polski pięściarz wagi ciężkiej toczył swoje największe walki na amerykańskich ringach. Dzień po rewanżowym pojedynku z Riddickiem Bowe'em (grudzień 1996 roku) Kazik napisał utwór o swoim sportowym idolu, następnie nagrany wspólnie z kolegami z KNŻ-u. Dwie pierwsze odsłony wywiadu można obejrzeć klikając tutaj.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej w warszawskim hotelu Westin Mike Tyson (50-6, 44 KO) został zapytany o trzeci, pierwszy po 16 latach pojedynek Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO), który ma odbyć się na zasadach mieszanych sztuk walki. Amerykanin do tego pomysłu podszedł z entuzjazmem. "Żelazny Mike" powiedział z też kilka zdań o Tomaszu Adamku (45-2, 28 KO) oraz kategorycznie stwierdził, że na bokserskiego trenera się nie nadaje.
20 października 2000 roku doszło do jednego z największych wydarzeń w historii polskiego sportu - pojedynku Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Mikiem Tysonem (50-6, 44 KO). Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie amerykański pięściarz został zapytany o swoje wspomnienia z tamtego wieczoru. O walce z naszym bokserem "Żelazny Mike" nie powiedział zbyt wiele, stwierdził natomiast stanowczo, że w 2004 roku Gołota powinien był zostać mistrzem świata w wadze ciężkiej po starciach z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem.
W czwartek polskie media obiegła informacja, że za kilka miesięcy dojdzie do trzeciego pojedynku Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO), jednak nie będzie to walka bokserska. W rozmowie z naszym portalem małżonka polskiego pięściarza Mariola Gołota zapewnia, że w grę wchodzi jedynie prawdziwa rywalizacja, w której nie będzie typowej dla wrestlingu reżyserii wydarzeń. Starcie w 44-letniego Polaka z jego rówieśnikiem z USA ma odbyć się jesienią, najprawdopodobniej w Polsce. Po 16 latach od dwóch porywających bokserskich walk, Gołota i Bowe mają zmierzyć się już nie w ringu, ale w klatce.
- Może pani potwierdzić, że kontrakty na trzecią walkę męża z Riddickiem Bowe'em są już podpisane?
Mariola Gołota: Tak, obaj złożyli podpisy, jednak do spotkania Andrzeja z Riddickiem, po piętnastu latach od ich drugiej walki, jeszcze nie doszło.
- Jak będzie wyglądać ten pojedynek? Mówi się o wrestlingu, który cechuje się tym, że scenariusz walki jest wyreżyserowany.
MG: To będzie prawdziwa walka w klatce, o żadnym udawaniu nie może być mowy.
- Najprawdopodobniej chodzi zatem o mieszane sztuki walki. W ramach jakiej federacji odbędzie się walka?
MG: O tej dyscyplinie wie pan chyba więcej niż my. Szczegółów nie znamy, to dla nas zupełnie nowe doświadczenie. Więcej dowiemy się, gdy Andrzej zacznie treningi. W tej chwili dopiero rozpoczyna przygodę z nową dyscypliną i przed nim jeszcze długi, trwający dwanaście-czternaście tygodni okres przygotowań. Walka ma odbyć się jesienią, ale dokładnego terminu nie znamy. Intencja jest taka, aby zorganizować ją w Polsce. Szanse na to, że walka odbędzie się w naszym kraju, oceniam na większe niż pięćdziesiąt procent.
Na wczorajszej gali "New Heavyweight Generation" w Atlantic City, podczas której w walce wieczoru Mariusz Wach znokautował Tye Fieldsa, pojawił się Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO), były pretendent do tytułów mistrzowskich w wadze ciężkiej. Nasz pięściarz z Chicago na zaproszenie Mariusza Kołodzieja i Jimmy'ego Burchfielda wszedł na kilka chwil do ringu, aby przywitać się z polskimi kibicami, wśród których wciąż cieszy się olbrzymią popularnością. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o trzecim pojedynku Gołoty z Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO), który miałby odbyć się za kilka miesięcy w formule mieszanych sztuk walki. Drugą potyczkę z Amerykaninem 44-letni dziś Polak stoczył w grudniu 1996 roku właśnie w Atlantic City.

Jednym z widzów na gali boksu zawodowego w Atlantic City był nie kto inny jak Andrzej Gołota, o którym znowu głośno dyskutuje cała sportowa (i nie tylko) Polska. Wszystko za sprawą zapowiadanej od kilku dni walki Andrzeja z Riddickiem Bowe. Jak widać na załączonym obrazku 44-latek z Chicago imponuje nadal znakomitą sportową sylwetką...
Przegląd Sportowy: Dlaczego chce pan walczyć, po tylu latach, z Riddickiem Bowe'em?
- Nie mnie oceniać, czy to dobrze, że Andrzej zdecydował się walczyć nie tylko na pięści. Jeżeli czuje się na siłach, to pewnie stać go na to - powiedział Andrzej Wroński, dwukrotny mistrz olimpijski w zapasach, który ma za sobą także debiut w MMA, o walce Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Ridickiem Bowe'em (43-1, 33 KO). Dwaj ostatni mierzyli się już dwukrotnie ze sobą, ale wówczas jako bokserzy. Teraz starcie ma odbyć się w MMA.
- Nie ukrywam, że ciężko jest się przestawić na inny styl walki. Wiem to najlepiej po starciu z Pawłem Nastulą. Andrzej boksował przez trzydzieści lat, a teraz będzie musiał rywalizować w całkiem innej dyscyplinie, różniącej się znacznie od boksu. Wszystko zależy od tego, jak sobie tę walkę ułoży. Czy może w bokserskiej stójce, czy jednak pozwoli na kontakt i wszystko odbywać się będzie w parterze - kontynuował Wroński.
Zarówno Gołota, jak i Wroński doskonale się znają, bowiem razem startowali na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu (1988). Nasz bokser sięgnął wówczas po brąz, a zapaśnik po złoto. Wroński zapytany o to, czy - gdyby Gołota zgłosił się do niego z prośbą o pomoc w przygotowaniu do walki to - pomógłby mu, odparł: - Dlaczego nie. To jest mój kolega. Razem przecież startowaliśmy na igrzyskach. Gdyby miał tylko taką ochotę, to nie ma żadnego problemu.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) i Riddick Bowe (43-1, 33 KO) mają się zmierzyć w ringu po raz trzeci. Brzmi nieprawdopodobnie, a to dopiero początek historii...
Panowie mieliby się zmierzyć jesienią, być może we Wrocławiu. Nie w boksie, a w amerykańskim wrestlingu lub MMA. Gołota potwierdził te informacje, choć jeszcze niedawno pukał się w głowę, gdy słyszał podobne sugestie. Oto fragment wywiadu, którego Gołota udzieli „PS" trzy miesiące temu:
– Pana dawny znajomy Riddick Bowe też nie ma dosyć boksu. Chce walczyć z Kliczkami, twierdzi, że obydwu by zlał. Słyszał pan tę historię?
– Tak powiedział? Cholera, temu Bowe'owi po walkach ze mną naprawdę pomieszało się w głowie.
– To może Gołota – Bowe III? I przejdziecie na emerytury.
– Zwariowałeś? – zapytał Gołota. I nasza rozmowa o Riddicku się skończyła. A jednak...
Trudno cokolwiek sensownego powiedzieć o tym wydarzeniu - mówił mi wczoraj pewien znany człowiek boksu, kiedy rozmawialiśmy o rzekomo dogadanej trzeciej walce Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) a Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO). I to był naprawdę najsensowniejszy komentarz dnia.
Niedługo później usłyszałem, że całość ma się odbywać na zasadach amerykańskiego wrestlingu i ręce całkiem mi opadły. Poważna sprawa, jak walki w kisielu. Bo jak to ma niby wyglądać? Andrew w przebraniu człowieka-komara będzie żądlił Riddicka-osę? Połamią sobie krzesła na plecach, a później wspólnie „stłuką" sędziego? Można jeszcze z trybun wciągnąć do ringu Przemysława Saletę. Jak się bawić, to na całego! No ludzie, kabaret starszych panów...Inna sprawa, że walka bokserska Gołoty i Bowe'a wypadłaby pewnie niewiele lepiej. Choć normalności byłoby w tym więcej, nawet gdyby całość wyglądała jak jeden długi replay. Bo starsi panowie walczyliby jak na zwolnionych obrotach.
Szanuję Gołotę za to, co zrobił w boksie. Jeśli już naprawdę musi wracać, to nikt nie ma prawa mu tego zabronić. Chce zakończyć karierę zwycięstwem (bo rozumiem, że to ostatni występ, choć z Andrew nigdy nic nie wiadomo), niech kończy.
Motywację Bowe'a jeszcze łatwiej zrozumieć, bo chyba handlu pamiątkami z bazarowego stolika nie traktował jako hobby. Facet po prostu potrzebuje pieniędzy. I fajnie, niech sobie dziadki zarabiają. Bo tak naprawdę, najszybciej lud kupi właśnie trzecią część hitu Gołota – Bowe. Choćby i w kisielu.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) podpisał kontrakt na walkę z Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO) - podało radio TokFM. To oznacza, że popularny "Andrew" wróci wkrótce na ring. Będzie to trzecie starcie tych bokserów, jednak według wstępnych informacji po 16 latach zmierzą się oni w jednej z formuł mieszanych sztuk walki.
- O godz. 3 nad ranem zakończyliśmy negocjacje w sprawie trzeciego starcia Gołota-Bowe - powiedział na X Dniach Marketingu Sportowego w Warszawie Michael Brill z firmy SMG, tej samej, która była odpowiedzialna za organizację wrześniowej gali z walką Adamek-Kliczko. To spółka zarządzająca kilkudziesięcioma arenami sportowymi na świecie, w Polsce współpracująca z nowym stadionem we Wrocławiu. Na razie nie wiadomo jednak, czy to tam i kiedy miałaby się odbyć walka.
44-letni dziś Gołota dwa razy mierzył się z młodszym o kilka miesięcy Bowe'em w 1996 roku. Polak był dwukrotnie bliski zwycięstwa, ale za każdym razem był dyskwalifikowany, ponieważ uderzał rywala poniżej pasa. W drugiej walce prowadził wyraźnie na punkty.
Polski pięściarz ostatnią walkę stoczył w październiku 2009 roku, kiedy to w Łodzi uległ przez techniczny nokaut w 5. rundzie Tomaszowi Adamkowi. Po drugiej walce z Gołotą Bowe nie wychodził na ring aż do 2004 roku. Później walczył już tylko dwa razy - w 2005 i 2008 roku, wygrywając z niezbyt klasowymi rywalami.
Andrzej Fonfara (21-2, 12 KO) w rozmowie z Mateuszem Borkiem przyznał, że jego idol z dzieciństwa i dobry kolega Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) wciąż jest w treningu i prezentują niezłą dyspozycję. 44-letni "Andrew" nie boksował od czasu porażki z Tomaszem Adamkiem [październik 2009 przyp. red], ale wiele wskazuje na to, że czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
- Andrzej cały czas jest w treningu. Codziennie widujemy się na sali treningowej. Nie rozmawialiśmy konkretnie o jego powrocie. Widzę, że jest w dobrej formie. Chyba jest gotowy, żeby wyjść do ringu. Dużo schudł, wygląda świetnie! Myślę, że ta walka na zakończenie kariery przydałaby mu się. Fajnie byłoby zobaczyć Andrzeja ostatni raz w ringu – zdradził na antenie Polsatu Sport Fonfara.
Gołota jest kibicem młodszego imiennika i w piątek z uwagą śledził kolejne zwycięstwo "Polskiego Księcia", który na chicagowskim ringu rozprawił się z Byronem Mitchellem.
- Andrzej zawsze jest na moich walkach, tym razem również był i dopingował mnie. Potem przyszedł do szatni i pogratulował. Chwalił mój boks – opowiadał 24-latek.
Śmierć Wisławy Szymborskiej poruszyła Andrzeja Gołotę. Polski pięściarz zechciał podziękować laureatce Nagrody Nobla i napisał okolicznościowy wiersz ku pamięci wybitnej poetki. Skąd wziął się pomysł pożegnania ze swoją wielką fanką?
- Skłoniła mnie do tego żona. Skleciłem parę słów, żona złożyła to w jedną całość. Czy to jest wiersz? Wątpię. Raczej to jest myśl. Byłem zdziwiony, że ktoś ze świata literatury i sztuki może być zainteresowany boksem, szczególnie moją osobą. To był dla mnie szok… – wspomina czterokrotny pretendent do tytułu mistrzostwa świata w "królewskiej" kategorii.
Dzisiaj w Krakowie odbyły się uroczystości pogrzebowe Szymborskiej. Mieszkający w Chicago Gołota żałuje, że nie mógł zjawić się w Polsce.
- Bardzo chciałem być w Krakowie, niestety nie udało się – opowiada popularny "Andrew".
Dla P. Szymborskiej
Braknie mi Ciebie w moim narożniku
mimo że nigdy nie stąpałaś po ringu.
Pozostaną wiersze.
"Dziękuję" to za mało...
A. Gołota
Podczas jutrzejszego pogrzebu zmarłej kilka dni temu polskiej Noblistki Wisławy Szymborskiej, na jej grobie spocznie wieniec z 89 róż (tyle lat miała zmarła poetka), będący gestem pożegnania ze strony wielokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Andrzeja Gołoty. Szymborska wielokrotnie przyznawała się do fascynacji popularnym pięściarzem, napisała również wiersz jemu poświęcony.
Gołota postanowił odwdzięczyć się swojej zmarłej fance także okolicznościowym poematem. "Dla P. Szymborskiej / Braknie mi Ciebie w moim narożniku / mimo że nigdy nie stąpałaś po ringu. / Pozostaną wiersze. "Dziękuję" to za mało... / A. Gołota" - napisał pięściarz, po którego przegranych walkach znajomi Noblistki składali jej kondolencje. W ich gestach była spora dawka ironii, jednak znakomita poetka autentycznie przeżywała często przykre perypetie ringowe pięściarza. Teraz on żegna ją w piękny i wzruszający sposób.
Wisława Szymborska nie żyje. Wielka polska poetka i noblistka, zmarła wczoraj we śnie w swoim krakowskim mieszkaniu. Przy tej smutnej okazji, warto wspomnieć, że była wielkim kibicem Andrzeja Gołoty. Zarywała noce, by zobaczyć jak walczy. W jej pokoju stała jego podobizna. Dla niego zaczęła oglądać "Taniec z Gwiazdami". Andrzej Gołota był wielką miłością Wisławy Szymborskiej. Historię sympatii Szymborskiej do Gołoty opisał w książce "Mój Znak" redaktor wydawnictwa Znak Jerzy Illg.
Przypadek sprawił, że pewnego dnia Szymborska i Gołota jedli w tej samej warszawskiej restauracji. Postawny bokser wzbudził sensację, otaczała go chmara fotoreporterów, natomiast na skromną starszą panią - Wisławę Szymborską - nikt nie zwracał uwagi.
Według Illga, zdarzenie to dało sposobność przyjacielowi noblistki Bronisławowi Majowi - poecie słynącemu z poczucia humoru - do wygłoszenia żartu o ewentualnym związku poetki i boksera. Żart był powtarzany i zaczął żyć własnym życiem.
Noblistka po każdej przegranej walce "przyjaciela" odbierała serie telefonów pełnych wyrazów współczucia od znajomych zatroskanych, jak przyjęła ten cios. Szymborska dostała również wiele portretów Gołoty. Dla niego, jak donosiły kolorowe tygodniki, zaczęła nawet oglądać "Taniec z Gwiazdami", gdzie bokser zrobił prawdziwą furorę.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) wciąż nie porzuca marzeń o kontynuowania sportowej kariery. Mieszkający na stałe w Chicago bokser w rozmowie z dziennikiem "Polska" wyjawił, że chce wrócić, ale nie jest pewien, czy na pewno będzie to bokserski ring. ""Andrew" otrzymuje propozycje debiutu w MMA.
- Chcę wrócić, ale jeszcze nie wiem kiedy, na jak długo i czy to na pewno będzie boks. Dostaję różne propozycje – zaskakuje Gołota.
Czterokrotny pretendent do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej jest nieaktywny od ponad dwóch lat, gdy w łódzkiej Atlas Arenie przegrał z Tomaszem Adamkiem. Przez ten czas Gołota przeszedł skomplikowany zabieg lewej ręki, dzięki któremu rzekomo odzyskał pełną sprawność.
- Wreszcie mogę bić lewą ręką, ile chcę i jak chcę. W poniedziałek zacząłem sparingi.
Głos zabrała również małżonka pięściarza. Mariola Gołota przyznała, że dalszy rozwój kariery męża będzie zależny od powrotnej walki. Jeśli uda się ją wygrać w dobrym stylu, to być może "Foul Pole" zmierzy się z zawodnikiem z czołówki rankingów.
- Wszystko zależy, jak pójdzie Andrzejowi w pierwszej walce. Jeśli będzie dobrze, może w kolejnym pojedynku spróbujemy zaatakować kogoś z pierwszej dziesiątki rankingów – zastanawia się Mariola Gołota.
21 dzień lipca 1998 roku – do ringu w Atlantic City weszli Andrzej Gołota i Corey Sanders. Kibice talentu polskiego pięściarza zapewne dobrze pamiętają ten pojedynek, który naznaczony był krwią, nieustępliwością i twardym męskim boksem. Zwłaszcza 2. runda do dzisiaj elektryzuje i przypomina nam czasy prawdziwej wagi ciężkiej. 14 lat po tym wydarzeniu postanowiłem porozmawiać z Sandersem, który był jednym z najtwardszych oponentów w karierze Andrew. Popularny "T-Rex" chętnie zgodził się na rozmowę i do dzisiaj dumnie wspomina konfrontację z Gołotą, którego darzy ogromnym szacunkiem. Wspomnieliśmy również o pokazowym starciu z Mike'em Tysonem i smutnym końcu kariery.
Co słychać Corey? Wydajesz się być w niezłej dyspozycji. Po zawieszeniu rękawic na kołku dalej trenujesz?
Corey Sanders: Staram się zachować dobrą formę fizyczną. Czasem zaglądam na siłownię i trenuję. Nie chcę się zapuścić i być ociężałym. Jednak muszę pamiętać, że jestem już staruszkiem (śmiech).
W 1998 roku stoczyłeś niezapomniany bój z Andrzejem Gołotą. Pokazałeś mnóstwo serca, a kibice do dziś wspominają hektolitry krwi, które wylałeś na ringu w Atlantic City. Jak wspominasz tę walkę?
CS: Nie zapomnę tego pojedynku do końca życia. Według mnie Gołota był wówczas wspaniałym bokserem. W tamtym czasie była to dla mnie niezwykle ważna walka. Przez moment czułem się jak Rocky Balboa, śmiało mogę to powiedzieć! Andrzej zyskał u mnie wówczas wiele szacunku. Mam nadzieję, że w oczach Andrew również zyskałem respekt, który mi się należał.
Zaprezentowałeś znakomitą formę fizyczną, ważyłeś najmniej w całej 13-letniej karierze. Możemy stwierdzić, że osiągnąłeś wtedy szczyt swoich możliwości?
CS: Tak, znałem sytuację Andrzeja i wiedziałem, że ze wszystkich sił będzie chciał wrócić na szczyty rankingów, żeby otrzymać kolejną mistrzowską szansę. Zanim spotkał się w ringu ze mną, pokonał przed czasem dwóch gości. Nie chciałem podzielić ich losu i dlatego trenowałem niezwykle ciężko.
Andrzej Gołota od kilku miesięcy jest w treningu i zamierza ponownie wrócić na ring. Myślisz, że to dobre rozwiązanie? W końcu ma już na karku 44 lata…
CS: Oczywiście, że ten powrót ma sens. Sam Andrzej musi w to uwierzyć. Jeśli jego ciało jest zdolne po raz kolejny poddać się twardemu reżimowi treningowemu to czemu nie? Spójrz na George’a Foremana – on zdobył mistrzowski tytuł gdy był już dobrze po czterdziestce. Dlaczego Andrew miałby nie spróbować? Życzę mu wszystkiego najlepszego, bez względu na to jaką podejmie decyzję.
Dalsza część w rozwinięciu
Dziś swoje 44. urodziny obchodzi najpopularniejszy polski pięściarz, czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO). Choć od jego ostatniej walki minęły już ponad dwa lata, Gołota nadal wzbudza silne emocje wśród kibiców boksu, a jego zapowiadany powrót na ring, który ma nastąpić w najbliższych miesiącach, wywołał prawdziwą lawinę komentarzy. Choć dla wielu pozostanie pięściarzem, który zawiódł pokładane w nim nadzieje, dla innych będzie dwukrotnym, niekoronowanym mistrzem świata, obrabowanym ze zwycięstw przez sędziów w walkach z Byrdem i Ruizem. Niezależnie jednak od oceny sportowego dorobku Andrzeja Gołoty, jednego nie mogą odmówić mu nawet najwięksi krytycy - stał się jednym z najpopularniejszych na świecie polskich sportowców, a dzięki temu prawdziwym ojcem chrzestnym zawodowego boksu nad Wisłą. Nie byłoby sukcesów Adamka czy Wacha, bez tej ogromnej popularności Gołoty.
Z okazji urodzin redakcja BOKSER.ORG składa Andrzejowi Gołocie najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności, w ringu i poza nim, oraz rodzinnego szczęścia i dużo zdrowia!
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) w niedługim czasie ma powrócić na bokserski ring. Polski pięściarz wciąż cieszy się dużą popularnością wśród kibiców w Polsce i w USA. Zawodnik wagi ciężkiej - Chauncy Welliver (51-5-5, 19 KO) w rozmowie z BOKSER.ORG wypowiedział się na temat Naszego boksera.
- Myślę, że Andrzej Gołota, mimo iż nie zdobył mistrzowskiego pasa, może być zaliczany do grona najlepszych zawodników wagi ciężkiej ostatnich 20-stu lat. Mało tego - gdyby nie miał problemów z psychiką, byłby niekwestionowanym mistrzem "królewskiej" kategorii - stwierdził Welliver.
Nowozelandczyk odniósł się również do potencjalnego powrotu Gołoty:
- Jeżeli chce ponownie walczyć to nie można mu tego zabronić. Dziwię się tylko, że zawodnikowi tak lubianemu w swoim kraju nie organizuje się gal właśnie w swojej ojczyźnie. To mu się przecież należy.
- Na razie moje plany troszeczkę się rozmyły - przyznaje Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) w rozmowie z Arturem Gacem. - Po prostu kilka spraw nałożyło się na siebie i z tego powodu powrót na ring trochę się skomplikował.
Pięściarz, który krzyżował rękawice z największymi gigantami wagi ciężkiej, przyznaje, że nie rozpoczął jeszcze sparingów. Na sali treningowej uczestniczy tylko w lekkich zajęciach. Mimo to, może pochwalić się sylwetką. - Ważę około 110 kilogramów, ale jak ma być inaczej, skoro żona wygania mnie na treningi. A mówiąc poważnie, nie chce, żebym wracał na ring - zdradza 43-letni Gołota.
Według relacji boksera kolejne informacje będą znane na początku przyszłego roku. Rozczarowanych kibiców "Andrew" uspokaja: - Myśli o boksowaniu nie porzuciłem.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami nie może doczekać się powrotu na ring. Czterokrotny pretendent do mistrzostwa świata w wadze ciężkiej rozpoczął sparingi i najprawdopodobniej na początku grudnia ponownie wejdzie między liny.
- Z walki pod koniec listopada nic nie wyjdzie. Nie chcę zapewniać, ale wiele wskazuje, że zaboksuję początkiem grudnia – przyznał w rozmowie z Dziennikiem Polskim "Andrew".
Gołota nie zamierza zawiesić rękawic na kołku, ponieważ chce pomścić porażkę sprzed ponad dwóch lat z Tomaszem Adamkiem. Dokładna data oraz przeciwnik najpopularniejszego polskiego boksera nie są jeszcze znane.
- Jestem dopiero na początku sparingów. Poza tym, wie pan, w moim wieku ciężko coś precyzyjnie powiedzieć – dodał mieszkający w Chicago Gołota.
Andrzej Gołota najlepsze lata ma już za sobą, ale ostatnie akcenty jego kariery będą prowadzone przez małżonkę Mariolę. Życiowa partnerka najbardziej rozpoznawalnego polskiego boksera zamierza przejąć obowiązki pełnoprawnej menadżerki.
Według opinii wielu fachowców „Andrew” w czasach świetności nie miał za sobą odpowiedniego wsparcia, przez co wiele decyzji było podejmowanych w sposób nieracjonalny, zwłaszcza w kwestii doboru sparingpartnerów. Teraz ma się to zmienić i żona zapewnia, że bokser znajdzie się w najlepszych rękach.
- W kwestii jego kolejnych pojedynków będę miała bardzo dużo do powiedzenia. To ja zdecyduję ostatecznie, czy stoczy walkę z tym czy z tamtym przeciwnikiem. Gdy już wybierzemy rywala, wtedy rozpoczniemy poszukiwania odpowiednich sparingpartnerów - mówi Mariola Gołota.
Wczorajszego wieczoru Michael Grant (48-4, 36 KO) odniósł zwycięstwo w niemal przegranej walce, gdy na kilkadziesiąt sekund przed końcem pojedynku znokautował Francois Bothę (48-6-3, 29 KO), który prowadził wyraźnie na punkty. Jak widać historia lubi się powtarzać, gdyż dokładnie 12 lat temu, 20 listopada 1999 roku na ringu w Atlantic City w podobnie szczęśliwy sposób Grant zwyciężył pojedynek z Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO). Była to jedna z tych słynnych walk Polaka, w których przegrywał z samym sobą, a nie z rywalem. W pierwszej rundzie miał Granta dwukrotnie na deskach, jednak nie dał rady skończyć Amerykanina przed czasem. Grant w przerwie doszedł do siebie i stawił Gołocie czoło w kolejnych starciach. Jednak Polak do 10 rundy prowadził zdecydowanie na punkty (86-81, 87-80, 85-83). W tej rundzie padł jednak na deski po ciosach Granta. Wstał błyskawicznie, nie był zamroczony, a do końca starcia pozostawało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Nieoczekiwanie Gołota zrezygnował z dalszej walki! W ten sposób Grant wygrał szczęśliwie przez techniczny nokatu zdobywając pas NABF i zostając challengerem do tytułu WBC (kilka miesięcy później został zniszczony przez Lennoxa Lewisa), a Gołota tłumaczył swoje nieoczekiwane poddanie tym, że sądził iż przegrywa walkę. Był z pewnością jedynym spośród tysięcy ludzi oglądających ten pojedynek, który widział przewagę Granta. Nie był to jednak koniec niespodzianek jakie sprawił swoim kibicom i całemu bokserskiemu światu polski pięściarz. Niemal rok później doszło do jego pamiętnego starcia z Tysonem...
- Czuję się świetnie, a mój czas dopiero nadchodzi - zapowiada obchodzący niedługo 45. urodziny Larry Donald (42-5-3, 24 KO), jeden z najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej na przełomie wieków. Podstarzały Amerykanin powrócił jakiś czas temu do ostrych treningów i już niedługo planuje stoczyć pierwszy od czterech sezonów pojedynek.
- Zamierzam pokazać kibicom, co to znaczy posiadać prawdziwe umiejętności bokserskie - odgraża się pogromca tak znanych zawodników jak Tim Witherspoon czy Evander Holyfield.
Larry zapowiedział także, iż chętnie zrewanżowałby się Riddickowi Bowe (43-1, 33 KO) za pierwszą porażkę w karierze w 1994 roku, a także skrzyżował rękawice z innym doświadczonym bokserem powracającym na salony, naszym Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO).
- Jestem otwarty i chętny na te walki - powiedział Donald.
- Jaki pas! Człowieku, wszystkie pasy mają Kliczkowie! Miałbym walczyć z którymś z braci, aż tak źle mi życzysz? - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Andrzej Gołota.
- To naprawdę nie jest koniec? Wraca pan?
Andrzej Gołota: A to się jeszcze zobaczy.(...)
- To po co panu ten boks?
AG: Żeby ciebie zlać. Na początek nie mogę się rzucić na głęboką wodę, przecież dwa lata nie boksowałem.
- Na jaki początek? Myślałem, że to będzie pożegnalna walka?
AG: Żadna pożegnalna. Od razu mówię, że nie wiem, co będzie dalej. Boks to trudny sport. A dwa lata przerwy to naprawdę długo, wypada się z rytmu. No, ale mam naprawioną lewą rękę. Teraz tak jak dziecko, najpierw raczkuję, a dopiero potem będę chodził. Muszę zaczynać od podstaw, nauczyć się i trenować, i boksować.
- Czyli wiadomo tyle, że rywal nie będzie groźny.
AG: Nie będzie, a pojedynek odbędzie się w USA.
- A potem? Strach zapytać, ale czy pan nadal myśli o pasie mistrza świata?
AG: Jaki pas! Człowieku, wszystkie pasy mają Kliczkowie! Miałbym walczyć z którymś z braci, aż tak źle mi życzysz?
Kilka dni temu w Moskwie rozmawialiśmy z Lamonem Brewsterem (35-6, 30 KO), byłym mistrzem świata w kategorii ciężkiej. 21 maja 2005 roku w hali United Center w Chicago 32-letni wówczas Amerykanin bronił tytułu federacji WBO przed Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO). Za faworyta potyczki uchodził 37-letni pięściarz z Polski, który do starcia z "Nieustępliwym" przystępował po udanych, acz przegranych pojedynkach z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem - ówczesnymi mistrzami świata federacji IBF oraz WBA. Brewster, po znokautowaniu Władimira Kliczki w 2004 roku i po przeciętnej walce z Kalim Meehanem, był skazywany na porażkę. Zawodnik z Indianapolis nie dał jednak Gołocie żadnych szans, przed przerwaniem walki przez sędziego Genaro Rodrigueza trzykrotnie rzucając Polaka na matę ringu. Posłuchajcie, jak Brewster wspomina atmosferę towarzyszącą gali w Chicago oraz sam pojedynek z "Wielką Nadzieją Białych".
Przez lata elektryzował, do dziś budzi skrajne emocje. Jeden z najsłynniejszych polskich sportowców i socjologiczny fenomen. Po raz kolejny o nim głośno. Andrzej Gołota wraca na ring.
Na świat przyszedł 5 stycznia 1968 stycznia w Warszawie. Od najmłodszych lat wykazywał duże skłonności do boksu – bójki z kolegami na osiedlu były na porządku dziennym. Na początku lat osiemdziesiątych rozpoczął treningi pięściarskie w warszawskiej Legii. Sukcesy nadeszły dość szybko. Już w 1985 roku młody Gołota został mistrzem świata juniorów, zaś rok później zdobył swój pierwszy tytuł mistrza Polski seniorów w wadze ciężkiej. Kolejne lata to pasmo sukcesów w boksie amatorskim, którego szczytem był brązowy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu w 1988 roku.
Talent do boksu Gołota posiadał niewątpliwy. Na nieszczęście prócz walk w ringu, polski pięściarz posiadał również skłonności do wpadania w kłopoty na ulicy. Udział w kilku bójkach i awanturach, zakończony wydaniem przez Sąd Wojewódzki we Włocławku listu gończego z oskarżeniem o rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia (pistolet gazowy), zmusił w 1990 r. Gołotę do ucieczki do USA przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Powrót na ring Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) wydaje się być sprawą niemal przesądzoną. Wstępne informacje potwierdza małżonka legendarnego polskiego pięściarza. Mariola Gołota twierdzi, że w niedługim czasie "Andrew" wyjdzie na bokserski ring.
- Żona dowiaduje się zawsze ostatnia. Z Andrzejem ciężko jest wygrać na słowa, ponieważ on nie argumentuje swoich wyborów. Ja mogę mówić swoje, a Andrzej i tak trenuje. Wczoraj dowiedziałam się, że walka powrotna ma odbyć się w niedługim czasie. Stanęłam przed faktem dokonanym. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak wspierać męża – powiedziała w rozmowie z Polskim Radiem Mariola Gołota.
Według słów małżonki, czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej jest w świetnej dyspozycji. Obecnie 42-letni bokser waży około 111 kg, to jest ponad 5 kg mniej niż przed ostatnim starciem z Tomaszem Adamkiem. Gołota nie zamierza kończyć na jednej walce, najpierw stoczy łatwiejszy sprawdzian, by móc ocenić na co go jeszcze stać.
- Andrzej jest już po czterdziestce, ale mówi do mnie „Popatrz na Holyfielda, Hopkinsa czy Foremana. Mam jeszcze to co trzeba, żeby znaleźć się na ringu”. Ludzie nie mają już wiary, że Andrzej poradzi sobie w ringu. Jednak on jest nieprzewidywalny. Trzeba go podziwiać za to serce, które wkłada – Andrzej trenuje dzień w dzień, nawet w soboty. W niedzielę przejeżdża 70 mil na rowerze. W tej chwili jego waga wynosi 245 funtów (ok. 111 kg), a on sam ma nadzieję zrzucić jeszcze 10 funtów (ok. 4,5 kg). Pierwsza walka będzie pojedynkiem na tzw. „przetarcie” i odbędzie się w Chicago. Wierzę, że wiele osób będzie chciało zobaczyć tę walkę. To nie będzie bardzo znany przeciwnik. Andrzej musi poczuć się dobrze w ringu. Jeśli się to uda, może wtedy wejść na wyższą półkę – dodała żona jednego z najpopularniejszych polskich sportowców w historii.
Ostatnie informacje o planowanym powrocie na ring Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) wywołały gorącą dyskusję wśród kibiców, a jednego z naszych stałych Czytelników i Blogerów skłoniły do przygotowania krótkiego filmiku, który ma być hołdem dla jego idola. Wiele wskazuje na to, że Gołotę zobaczymy ponownie między linami ringu już 16 grudnia, na gali w Chicago, podczas której walkę stoczy inny polski pięściarz, blisko wspólpracujący zresztą z czterokrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata wszechwag, Andrzej Fonfara (19-2, 10 KO).
Jak donosi portal World Boxing News, Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) już 16 grudnia może wrócić na ring. Wtedy to, na gali w UIC Pavilon w Chicago zaboksuje Andrzej Fonfara (19-2, 10 KO), który na dystansie 10. rund zmierzy się z mocno bijącym Philem Williamsem (11-4-1, 10 KO).
Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej od dziewięciu miesięcy jest w permanentnym treningu i ponownie chce spróbować swoich sił między linami.
Jak donosi Dziennik Polski, Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) niebawem wróci na zawodowe ringi. Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej od dziewięciu miesięcy jest w permanentnym treningu i ponownie chce spróbować swoich sił między linami.
Gołota w rozmowie z Dziennikiem Polskim przyznał, że walka powrotna może odbyć się już nawet za miesiąc. "Andrew" prawdopodobnie pokaże się kibicom w Chicago w hali UIC Pavilion. Polonia doskonale zna ten obiekt, ponieważ swoje walki regularnie toczy tam coraz bardziej popularny Andrzej Fonfara (19-2, 10 KO).
Interesująca wiadomość dopiero dzisiaj ujrzała światło dzienne, ponieważ… nikt w ostatnim czasie nie rozmawiał z Gołotą o boksie. 43-letni zawodnik jest w coraz lepszej kondycji, a kontuzjowana przez lata lewa ręka ma być ponownie znakiem firmowym Polaka.
Brązowy medalista olimpijski nie chce na razie oceniać swojej kariery.
- Oceny jeszcze sobie nie wystawiłem, bo na razie na żadną nie zasłużyłem. Czy zrobię to dopiero wtedy, gdy uda mi się zdobyć upragniony pas? Bardzo możliwe – powiedział Gołota.
11 lat temu, 20 października 2000 roku w olbrzymiej hali The Palace, w Auburn Hills na przedmieściach Detroit doszło do wydarzeń, po raz kolejny zwracających uwagę bokserskiego świata na dwóch pięściarzy, w których karierach nie brakowało dramatycznych i kontrowersyjnych momentów. Wydarzenia te nadal są przedmiotem gorących dyskusji wśród kibiców zawodowego boksu. Wystarczy wymienić nazwiska głównych bohaterów, aby zrozumieć dlaczego ich spotkanie w ringu elektryzowało wówczas miliony ludzi - byli to Mike Tyson, odbudowujący stopniowo swoją karierę po skandalu z odgryzieniem ucha przeciwnikowi oraz stojący na jego drodze do następnej mistrzowskiej walki Andrzej Gołota. Polak znajdował się w podobnej sytuacji co jego rywal, próbując zatrzeć kolejnymi pojedynkami złe wspomnienia po jego zadziwiającej porażce z Grantem.
ZOBACZ WALKĘ TYSON-GOŁOTA Z KOMENTARZEM JANUSZA PINDERY >>>
Dziś pewnie mało kto już pamięta, że przed tamtą walką Tyson wcale nie był zdecydowanym faworytem, choć oczywiście bardziej spodziewano się jego zwycięstwa. Jednak oczekiwano również, że Gołota, który wówczas miał na koncie tylko jedną "prawdziwą" porażkę z Lewisem i trzy bardziej ze samym sobą niż rywalami, stawi "Bestii" twardy opór. W puli znalazła się znaczna suma pieniędzy na honoraria obu pięściarzy, podobno 10 mln dolarów dla Tysona i 5 mln dla Gołoty, a debiutujący w roli promotora wielki mistrz świata z lat 80. XX w. Thomas Hearns mógł być zadowolony. Walka zapowiadała się jako wielki hit. Natężenie emocji przed starciem dwóch nieobliczalnych, a zarazem znakomitych pięściarzy było rzeczywiście ogromne.
Początek okazał się bardzo typowy dla polskiego zawodnika, który po silnym ciosie Tysona w ostatnich sekundach pierwszego starcia, zapoznał się z deskami. Ale już w drugiej rundzie wydawało się, że Gołota zaczyna panować nad sytuacją, kilka razy wstrząsnął nawet "Żelaznym Mikem". Zresztą w pierwszej rundzie mimo charakterystycznego dla niego usztywnienia, do momentu nokdaunu również radził sobie dość dobrze z furiackimi atakami Tysona. Zapowiadała się zacięta walka, z pewnością wielu z nas, polskich kibiców, którzy ponownie zarwali noc na dawkę adrenaliny serwowaną przez Gołotę, oglądało ten pojedynek na stojąco. I wtedy stało się coś, czego do dziś równie wielu nie potrafi zrozumieć. Andrzej Gołota nie wyszedł do trzeciej rundy i opuścił ring przy akompaniamencie gwizdów i przekleństw, obrzucany przez kibiców zgromadzonych w The Palace plastikowymi kubkami i jedzeniem.
Wielu uważa, że był ostatnim z wielkich mistrzów. W ringu zarobił 140 mln dolarów. Wciąż lubi boks, dlatego też pojawił się na gali w Warszawie. Nam opowiedział m.in. o spotkaniu z Gołotą, o Adamku, Tysonie i swoim życiu prywatnym.
Lennox Lewis przybył do Polski na zaproszenie promotora Tomasza Babilońskiego. Brytyjczyk, który wiele przeżył zarówno w ringu, jak i poza nim, chętnie dzieli się swymi wspomnieniami i spostrzeżeniami.
O wizycie w Polsce w 1987 roku:
Kanadyjska ekipa przyjechała wtedy trenować z Polakami. Wy nie mieliście bokserów kategorii superciężkiej w tamtym czasie. Mówiono mi za to dużo o ciężkim Andrzeju Gołocie, ale jego też wtedy tam nie było. Miał podobno jakieś problemy. Słyszałem, że jest pięściarzem z wielkim potencjałem i jeszcze pewnie spotkamy się w przyszłości. Kiedy więc dowiedziałem się, że będziemy walczyli jako zawodowcy, od razu pomyślałem o tamtym obozie.
O walce z Andrzejem Gołotą:
Byłem bardzo zmotywowany. Każdy komu mówiłem, że walczę z Gołotą, przestrzegał, żebym uważał, bo on bije poniżej pasa. Byłem zły, bo myślałem, że mnie też może to spotkać. Przecież robił to w obu walkach w Riddickiem Bowe'em! Wyszedłem więc do ringu bardzo skupiony, nie chciałem powtórki, bo myślałem o swoich dzieciach. Byłem po świetnym obozie, w wielkiej formie. Trenowałem w Poconos. Zawsze kiedy stamtąd wracałem, byłem jak wielki, groźny niedźwiedź. W ringu po prostu go zniszczyłem. Tak naprawdę to nie spodziewałem się, że pójdzie mi tak łatwo. Wchodząc do ringu nie zakładasz, że znokautujesz rywala jednym z pierwszych uderzeń. Kiedy jednak zobaczyłem, że Andrzej jest zamroczony, cały czas uderzałem, aż sędzia przerwał walkę. Skończyło się bardzo szybko, to było jedno z moich najszybszych zwycięstw. Ale to nie wina Gołoty, przecież on nigdy wcześniej nie walczył z kimś takim jak ja. To ja byłem świetny! Przepraszam, Polsko! Podobno stosowałem wtedy voodoo? Proszę was, nawet nie wiem, co to jest. Trenowałem ostro i to cała tajemnica.
W końcówce sierpnia, przed galą w Erfurcie, spotkaliśmy się z legendą wagi ciężkiej - Evanderem Holyfieldem (44-10-2, 29 KO). Wielokrotny mistrz świata dwóch najcięższych kategorii wspominał Andrzeja Gołotę (41-8-1, 33 KO) i podzielił się z nami swoją opinią na jego temat. Już wkrótce na BOKSER.ORG cały wywiad z blisko 49-letnim Amerykaninem.
Andrzej Gołota ma już 43 lata. Ostatni raz, po rocznej przerwie, walczył w październiku 2009 roku. Przegrał w polskiej walce stulecia z Tomaszem Adamkiem przez TKO w piątej rundzie. A teraz znów mówi, że brakuje mu boksu, znów pojawia się codziennie w sali treningowej...
Andrzej Gołota: Porozmawiać? Możemy, tylko o czym?
"Magazyn PS": Zacznijmy od pana. "Gołota codziennie przyjeżdża do gymu" – tak mówi pana trener Sam Colonna. Naprawdę znowu pan trenuje?
AG: Naprawdę. A co w tym dziwnego? Przez 30 lat to robiłem. Z dnia na dzień trudno zmienić tryb życia.
- Zgoda, ale trening boksera nie jest ani łatwy, ani przyjemny. Po co pan się nadal tak męczy, zamiast zostać emerytem i korzystać z życia?
AG: Brakuje mi boksu. Zawsze kiedy nie trenuję, czegoś mi brakuje. Więc ruszam się, przerzucam ciężarki, staram się utrzymywać w formie. Takie tam...
- Trenuje pan tylko dla zdrowia czy zamierza pan wrócić do boksu?
AG: Hmm... Zobaczymy.
- A co z kontuzjowanym barkiem, na który narzeka pan od lat? Colonna powiedział, że jeżeli coś będzie nie tak z pana zdrowiem, pierwszy odradzi panu powrót do boksu.
AG: Daj spokój, bark jest zrobiony. Zdrowy jestem. Na razie mogę powiedzieć, że trochę ciągnie wilka do lasu. A nawet bardzo.
- Co musiałby zrobić Tomasz Adamek, aby pokonać Witalija Kliczkę? - Nie wiem... Może voodoo? Kliczko jest za wielki, za silny - mówi Andrzej Gołota.
- Podoba się panu to, co teraz dzieje się w kategorii ciężkiej?
Andrzej Gołota: - Za bardzo tego nie śledzę.
- Rządzą w niej Witalij i Władymir Kliczkowie.
AG: Są we dwóch, dlatego jest o nich głośno.
- Tylko dlatego? Trochę szacunku dla mistrzów.
AG: Przedtem to były takie dwie tyki. A teraz są dużo lepsi. Ale do historii przejdą chyba tylko dlatego, że są braćmi.
- Który z nich jest lepszy?
AG: Pewnie Witalij. Więcej osiągnął.
- Co pan powie? To Władymir zdobył mistrzostwo olimpijskie, to Władymir jest mistrzem dwóch federacji – IBF i WBO. A Witalij jednej – WBC.
AG: Dwóch? Wiesz, WBO to taka mniejsza federacja. Różnica między WBO a WBC jest ogromna. Dobra, niech ci będzie, że to Witalij jest lepszy.
Doskonale znany polskim kibicom z walki z Tomaszem Adamkiem Amerykanin Bobby Gunn (21-4-1, 18 KO) postanowił wykorzystać medialny szum wokół domniemanego powrotu na ring Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) i zgłosił zainteresowanie walką z Polakiem.
- Bardzo chętnie stoczyłbym walkę z Gołotą. Mogliby to zrobić w ramach undercard na gali Kliczko-Adamek we Wrocławiu, dając polskim fanom walkę, której pragną. Jak wiadomo styl robi walkę. Wierzę, że mogę znokautować Andrzeja w ciągu sześciu rund. W walce z Adamkiem wypadłem lepiej niż on. Ważę teraz 210 funtów, czuję się i wyglądam świetnie - stwierdził "Celtycki Wojownik", którego powrót na ring po laniu z rąk Adamka jest póki co anonsowany... 10 września, ale na gali w USA, a stwaką walki z nieznanym jeszcze rywalem ma być wakujący tytuł IBU w wadze junior ciężkiej.
Jazda na nartach, skoki ze spadochronem, nurkowanie, tenis, ostatnio taniec. Jak się okazuje, dla Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) to jeszcze nie wszystko. Z wywiadu przeprowadzonego przez Scoopa Malinowskiego dowiadujemy się, że polski bokser uwielbia również motocykle, a szczególnie upodobał sobie te najbardziej znane, produkowane w fabryce Harleya Davidsona.
Scoop Malinowski: Jak zacząłeś swoją przygodę z motocyklami Harley Davidson?
Andrzej Gołota: Mój znajomy z Florydy był w posiadaniu modelu Ultra Classic Electra Glide. Swego czasu pożyczałem jego Harleya, aż w 1993 roku zdecydowałem się kupić własny. Kiedy jeżdżę, lubię być ubrany jak prawdziwy harleyowiec. Mam takie ciuchy. Należę też do klubu harleyowego (Sokół Motorcycle Club). Na kurtkach mamy nawet swoje logo. Motocykliści są jakby z innego świata, to zupełnie inny rodzaj ludzi. Trzymają się razem.
SM: Co tak cię pociąga w motocyklach Harleya Davidsona?
AG: Już sama nazwa. Każdy kocha motocykle Harleya. To niezawodne maszyny. Działają zawsze, jak długo by się ich nie używało. To wygodne, ładne motocykle.
SM: Twoje najpiękniejsze wspomnienia związane z Harleyami?
AG: Najlepsze uczucia są wtedy, gdy jedziesz na motorze, a na drodze nikogo nie ma. Oczywiście, miło jeździ się z grupą motocyklistów, ale samotna jazda oznacza wolność. Tę wolność czuć podczas jazdy.
Większość mediów cytuje dzisiaj dziennik "Fakt", przywołując podaną w nim informację o planowanym powrocie na ring byłego czołowego pięściarza wagi ciężkiej i czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata, Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO). Publikacja "Faktu" potwierdza informacje podawane już wcześniej w amerykańskich mediach, o intensywnych treningach Polaka i jego kolejnym planowanym pojedynku.
Z pewnym sceptycyzmem należy natomiast podejść do podawanych przez "Fakt" informacji o zamiarze stoczenia przez Gołotę dwóch walk jeszcze w tym roku. Dwie walki na przestrzeni pięciu miesięcy, po niemal dwuletniej przerwie, licznych kontuzjach i z "czterdziestką" na karku? Tak często w wadze ciężkiej nie walczy nawet słynący z aktywności Tomasz Adamek, zresztą ostatni przeciwnik Gołoty. Dopóki nie dotrą do nas oficjalne wiadomości od Andrzeja Gołoty lub jego najbliższego otoczenia, spekulacje na temat powrotu tego najbardziej medialnego polskiego pięściarza między liny ringu, należy traktować z dużą ostrożnością. Gdyby jednak potwierdziły się, Gołota stałby się rekordzistą w liczbie powrotów. Pierwszy raz miał dłuższą, niemal 3-letnią przerwę po kontrowersyjnej walce z Mike'em Tysonem w 2000 roku, następnie pauzował dwa lata po porażce z Lamonem Brewsterem w 2005 roku i wreszcie po raz trzeci o zakończeniu kariery Gołoty mówiło się po jego przegranej na skutek kontuzji walce z Rayem Austinem trzy lata temu. Jednak prawie rok później niezmordowany pięściarz dał namówić się na polską "Walkę Stulecia" z Adamkiem, co zakończyło się dla niego fatalnie i od tamtej porażki pozostaje nieaktywny na zawodowym ringu. Czy doczekamy się zatem czwartej reaktywacji Andrzeja Gołoty?
Jak podają amerykańskie media, powrót na ring po dwuletniej przerwie rozważa Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO). Według ostatnich doniesień, polski bokser jest w dobrej formie, którą ciągle podtrzymuje dzięki regularnym ćwiczeniom na sali treningowej. 43-letni Polak myśli podobno o stoczeniu kolejnych walk, jednak swojego głównego celu na razie nie określił.
Głównym szkoleniowcem Gołoty od jego wcześniejszego powrotu na ring w 2003 roku jest Sam Colonna. Ten sam trener opiekuje się również Andrzejem Fonfarą, innym polskim pięściarzem mieszkającym w Chicago. Ostatni pojedynek Gołota stoczył w październiku 2009 roku, kiedy to w łodzkiej "Atlas Arenie" uległ przed czasem Tomaszowi Adamkowi.
Gołota to jeden z najlepszych polskich pięściarzy zawodowych w historii, zdaniem wielu ekspertów - najbardziej utalentowany. W swojej karierze "Andrew" czterokrotnie walczył o mistrzostwo świata. W 1997 i 2005 roku przegrywał przez nokaut z Lennoxem Lewisem i Lamonem Brewsterem. Dwie najlepsze mistrzowskie próby Polaka miały miejsce w 2004 roku, kiedy to zremisował z Chrisem Byrdem i przegrał na punkty z Johnem Ruizem. W obu przypadkach werdykty sędziów punktowych wzbudziły kontrowersje. Wielu obserwatorów uważa, że Gołota zasłużył w tych walkach na zwycięstwo.
Dziś mija 15. rocznica pamiętnej, pierwszej walki Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe, która wstrząsnęła światem zawodowego boksu. Mało jeszcze wtedy znany, ale notowany wysoko w rankingach wagi ciężkiej pięściarz z Polski dostał szansę walki z jednym z najlepszych "ciężkich" lat 90. XX wieku, byłym mistrzem świata i dwukrotnym pogromcą Evandera Holyfielda. Przebiegu walki, którą Gołota przegrał przez dyskwalifikację z powodu fauli, a w ringu i na trybunach doszło do zamieszek, nie trzeba chyba przypominać kibicom w Polsce. Bowiem ta ringowa wojna otworzyła nową epokę w historii boksu zawodowego nad Wisłą. Można powiedzieć, że Gołota demolując Bowe'a stał się ojcem chrzestnym profesjonalnego pięściarstwa w naszym kraju, a sukcesy naszych rodaków za Oceanem trudno by sobie wyobrazić bez rozgłosu, który przyniosły jego walki. Do rangi symbolu urasta tu postać trenera Rogera Bloodwortha, który wtedy asystował Lou Duvie w narożniku Gołoty, a dziś prowadzi do starcia o mistrzostwo świata wagi ciężkiej pogromcę Andrzeja, Tomasza Adamka. Z tej rocznicowej okazji prezentujemy fragmenty najciekawszych momentów tego wspaniałego pojedynku, przygotowane przez jednego z naszych stałych Czytelników.
W kwietniu 2004 roku Lamon Brewster sięgnął po wakujący tytuł WBO w kategorii ciężkiej, wygrywając przez techniczny nokaut z dzisiejszym dominatorem - Władimirem Kliczko. Czym dzisiaj zajmuje się „Bezlitosny”? Amerykanin w wywiadzie dla BOKSER.ORG uchyla rąbka tajemnicy przyznając, że wciąż boks zajmuje ważne miejsce w jego życiu.
- Obecnie pracuję nad rozwojem pewnego portal internetowego, który ma skupiać wszystkich ludzi związanych z boksem, począwszy od cutmana, przez trenerów, menadżerów, kończąc na samych pięściarzach. Czas spędzam na szukaniu ludzi chętnych do pomocy, odnajdywaniu nowych kontaktów.
Brewster odcisnął silne piętno na Andrzeju Gołocie, z którym zmierzył się w 2005 roku w mistrzowskiej potyczce. Po 53 sekundach i trzech nokdaunach „Andrew” było po wszystkim, pas został w rękach mistrza.
- Andrzej był dobrym zawodnikiem, zwłaszcza pod względem technicznym. Dzierżyłem pas mistrzowski WBO i nie zamierzałem oddać mu tego tytułu, dlatego zaatakowałem od początku.
W mediach od dłuższego czasu przewija się temat powrotu Gołoty na zawodowe ringu. Czy Brewster dałby się namówić na rewanżową walkę?
- Moja kariera bokserska zakończyła się definitywnie, więc nie ma o czym mówić. W ciągu ostatniego roku przeszedłem cztery operacje, które mają mi pomóc odzyskać pełną sprawność w lewym oku. Sytuacja zaczęła się pogarszać po mojej ostatniej walce z Robertem Heleniusem - powiedział Amerykanin.
Sam Colonna, szkoleniowiec Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) potwierdza, że jego podopieczny wznowił treningi. Od jakiegoś czasu mówi się o pożegnalej walce 43-letniego boksera, która miałaby odbyć się w Polsce. Zdaniem Colonny jest jednak za wcześnie, aby rozstrzygać, czy jeden z najlepszych polskich pięściarzy w historii stoczy kolejny oficjalny pojedynek.
- Na razie nie zostały podjęte żadne decyzje. Andrzej pojawia się w gymie, trenuje. Kiedy rozpocznie trenować naprawdę poważnie, wówczas będziemy mogli o takiej walce rozmawiać. To wyłącznie jego decyzja. Nie mogę dyktować Andrzejowi co ma robić. Jeśli zechce jeszcze walczyć, będę mu pomagał i zostanę z nim do momentu, w którym zechce powiesić rękawice na kołku - deklaruje Colonna, który pracuje obecnie również z innym polskim pięściarzem, występującym w wadze półciężkiej Andrzejem Fonfarą.
ANDRZEJ FONFARA W ROZMOWIE Z BOKSER.ORG PO WYGRANEJ W PRUDENTIAL CENTER >>
Colonna twierdzi, że Gołota od czasu swojej ostatniej zawodowej walki z Tomaszem Adamkiem nie przybrał na wadze, a wręcz przeciwnie - stracił kilka kilogramów. Przed pojedynkiem z "Góralem", który odbył się w październiku 2009 roku w Łodzi, "Andrew" wniósł na wagę 116,3 kilograma. Zdaniem Colonny polski pięściarz mieszkający na stałe w Chciago waży obecie pięć kilogramów mniej.
- Andrzej jest w całkiem dobrej formie. Nie jest zbyt ciężki, brał udział w "Tańcu z Gwiazdami", wciąż ma dobrą kondycję. Waży jakieś 245 funtów (ok. 111,1 kg, przyp. red.). Jest to waga zbliżona do tej, z jaką może przystąpić do ewentualej walki - mówi Colonna, który prowadził Gołotę w trzech pojedynkach o tytuły mistrzowskie w kategorii ciężkiej w latach 2004-2005. Starcie z Chrisem Byrdem o pas federacji IBF zakończyło się remisem, a potyczki z Johnem Ruizem o tytuł WBA i Lamonem Brewsterem o trofeum WBO przyniosły przegrane Polaka. Według wielu obserwatorów, rezultaty tych dwóch pierwszych walk były dla Gołoty krzywdzące.
Jeden z najwybitniejszych bokserów w historii, Mike Tyson, ma na przełomie września i października przyjechać do Polski. Główną atrakcją ma być gala bokserska z udziałem Andrzeja Gołoty. Być może odbędzie się w Ergo Arenie.
Tyson miał przyjechać do Polski w dniach 8-10 września, ale termin przyjazdu trzeba było ostatnio przesunąć. - Wszystko już było dopięte, od angielskiego menedżera Tysona dostałem kontrakt do podpisania, ale niestety musimy szukać nowego terminu. 10 września walczy Tomasz Adamek z Ukraińcem Witalijem Kliczką o pas czempiona WBC więc nie możemy zorganizować drugiej wielkiej imprezy w tym samym czasie. Prawdopodobnie przyjazd "Żelaznego Mike'a", o ile oczywiście sam zainteresowany się zgodzi, przesuniemy na koniec września lub początek października - powiedział PAP Tomasz Babiloński, organizator przyjazdu Tysona do Polski.
Mike Tyson, jedna z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci zawodowego pięściarstwa, ma 46 lat, a karierę zawodniczą zakończył w 2005 roku. Był najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej, tytuł zdobył w wieku 20 lat. Imponował swymi umiejętnościami w ringu, ale też szokował świat poza nim. Za gwałt spędził kilka lat w wiezięniu. Główną atrakcją wizyty Tysona w Polsce ma być gala bokserska. Organizatorzy nie zdradzają jeszcze gdzie ona się odbędzie, ale biorą pod uwagę trzy lokalizacje - Katowice, Warszawę oraz Ergo Arenę na granicy Gdańska i Sopotu.
Środowy "Fakt" potwierdza informacje, że Andrzej Gołota szykuje się do pożegnalnej walki w zawodowym boksie. Tymczasem gościem tego wyjątkowego pojedynku może być jego były rywal, legendarny Mike Tyson.
"Bestia" mierzył się z Polakiem w 2000 roku, ale walka zakończyła się skandalem: Gołota odmówił wyjścia na trzecią rundę, a później okazało się, że Tyson znajdował się pod wpływem marihuany.
- Chcę aby obaj pięściarze spotkali się ponownie - mówi promotor Tomasz Babiloński. - Jesteśmy już po pierwszych rozmowach, w piątek mamy nadzieję podpisać kontrakt - dodał.
Tyson mógłby wziąć udział w pokazowym treningu i być gościem honorowym gali, na której z kibicami pożegna się z Gołota.
Andrzej Wasilewski, szef grupy Knocout Promotions chce zorganizować Andrzejowi Gołocie (41-8-1, 33 KO) pożegnalną walkę w Polsce. Na łamach portalu Wirtualna Polska poinformował, że Gołota wrócił do treningów bokserskich.
- Rzeczywiście, Andrzej jest człowiekiem, który nie potrafi żyć bez treningów. Powiedział mi, że wrócił na salę treningową i być może pomyśli - bo nie można tutaj mówić o żadnych konkretach - o stoczeniu walki pożegnalnej - tłumaczy nam Wasilewski.
Wasilewski uważa, że pomysł stoczenia walki pożegnalnej jest bardzo słuszny i dodaje, że sam chętnie podjąłby się wyzwania, jakim byłaby organizacja imprezy.
ANDRZEJ GOŁOTA - WYWIADY, WALKI, VIDEO >>
- Jeżeli ta walka walka miałaby charakter bardzo eleganckiej imprezy, dzięki której Andrzej pożegnałby się z wiernymi kibicami, to byłoby dla mnie ogromnym zaszczytem zorganizowanie takiej gali - nie ukrywa Wasilewski.
- Jestem natomiast przeciwnikiem tego, aby ta ewentualna walka Andrzeja Gołoty była jedną z kilku pożegnalnych walk. W boksie zdarza się, że zawodnicy żegnają się z ringiem kilka razy. Jako znajomy Andrzeja i fachowiec w sprawach boksu absolutnie odradzałbym takie rzeczy - dodaje Wasilewski.
Wayne Kelly jest jednym z najlepszych amerykańskich sędziów ringowych, w swoim bogatym portfolio ma również legendarny, pierwszy pojedynek Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO). Oto jak słynny sędzia z 22-letnim ringowym stażem wspomina tą walkę oraz jej konsekwencje w historii boksu.
- Pierwsza walka Gołoty z Bowe odbyła się 11 lipca 1996 roku. Riddick był mistrzem świata, który tylko raz przegrał w swojej karierze. Andrzej był twardym, niepokonanym i nieprzewidywalnym pretendentem. Sama walka była bardzo brudna, pełna fauli. Trzy razy słownie ostrzegałem Gołotę za ciosy poniżej pasa, zanim zacząłem odbierać mu punkty. Gdy po raz drugi odebrałem mu punkty, powiedziałem do niego "Jeszcze raz uderzysz poniżej pasa, idziesz wziąć prysznic", on odpowiedział "Rozumiem". Odszedł do narożnika, po chwili znów uderzył poniżej pasa, a Bowe upadał na ring. Zdyskwalifikowałem Gołotę, a to co stało się dalej, przeszło do historii boksu. Dyskwalifikacja wywołała jedną z największych bójek w historii sportu. Madison Square Garden nie była przystosowana na taką okoliczność. Po tych wydarzeniach, zasady bezpieczeństwa na galach zostały bardzo mocno zaostrzone - powiedział słynny sędzia.
Po zamieszkach wywołanych werdyktem sędziowskim, trener Polaka Lou Duva w wyniku odniesionych obrażeń został z hali wyniesiony na noszach.

Dzisiaj Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) obchodzi swoje 43. urodziny. Redakcja BOKSER.ORG życzy Panu Andrzejowi wszystkie co najlepsze, dużo zdrowia, 100 lat życia i spełnienia marzeń.

Przed chwilą zakończyła się przygoda Andrzeja Gołoty w "Tańcu z Gwiazdami". Były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej odpadł tuż przed ćwierćfinałami tanecznego show. Tym razem ilość głosów oddana na "Andrew" nie była wystarczająca duża.
W chwilę po ogłoszeniu wyników, taneczna partnerka Andrzeja przyznała, że jej podopieczny od 2 tygodni miał problemy z kręgosłupem i zmagał się z uciążliwym bólem. Te dolegliwości z pewnością utrudniały popisy na tanecznym parkiecie.
Co prawda takie plebiscyty należy traktować z przymrużeniem oka, ale... Ceniony amerykański dziennikarz zajmujący się tematyką bokserską, znany przede wszystkim z audycji "On the Ropes Boxing Radio" - Geoffrey Ciani, opublikował dziesiątkę najlepszych walk wagi ciężkiej ostatniej dekady. Miło nam poinformować, że na liście, w dodatku na podium, znalazł się pojedynek Andrzeja Gołoty, który po zażartym boju 17 kwietnia 2004 roku tylko zremisował z ówczesnym mistrzem świata federacji IBF Chrisem Byrdem, choć zdecydowana większość obserwatorów widziała wygraną niedocenianego Polaka.
ZOBACZ PEŁNĄ LISTĘ 10. NAJLEPSZYCH WALK DEKADY
- To było wspaniałe starcie dwóch różnych stylów - typowego punchera (Gołota) z bokserem kontrującym (Byrd). Dwanaście dramatycznych rund pełnych akcji. Obaj pięściarze mieli swoje lepsze i gorsze momenty, a wiele rund było naprawdę ciężkie do punktowania. Ostatecznie Byrd zachował tytuł po dość kontrowersyjnym remisie, a wielu obserwatorów uważała, że Gołota zrobił wystarczająco dużo, by zwyciężyć. Niestety nigdy nie doszło do rewanżu - relacjonuje tamte wydarzenia dziennikarz.
Mariola Gołota, małżonka polskiej legendy wagi ciężkiej, przyznała, że powrót na ring Andrzeja jest prawdopodobny. Jak się okazuje, stan zdrowia czterokrotnego pretendenta do tronu w wadze ciężkiej poprawił się. Jest to zasługą udanych zabiegów.
- Andrzej przeszedł w tym roku dwie operacje kontuzjowanego barku. Pierwszy raz od 10 lat ten bark jest naprawdę sprawny – stwierdza życiowa partnerka polskiego boksera.
ŻONY BOKSERÓW: MARIOLA GOŁOTA >>
Pani Mariola poza pracą w kancelarii prawnej ma również uprawnienia sędziego bokserskiego. Motywacją do ukończenia tych kursów były kontrowersyjne werdykty sędziowskie w dwóch walkach mistrzowskich, w których brał udział jej mąż (pojedynki z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem).
- Moim zdaniem Andrzej wygrał tamte pojedynki. Można powiedzieć, że jest on niekoronowanym królem wagi ciężkiej. – powiedziała.
Zapraszamy na wywiad z Mariolą Gołotą, małżonką legendarnego polskiego pięściarza Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO). Z Panią Mariolą rozmawialiśmy między innymi o pożegnalnej walce Andrzeja, "Tańcu z gwiazdami" oraz ich wspólnych planach na przyszłość. Serdecznie zapraszamy.
ANDRZEJ GOŁOTA - SERWIS SPECJALNY >>
Żony bokserów: Dasza Masternak, Małgorzata Soszyńska, Dorota Snarska.
Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) jest trzecim polskim pięściarzem, który bierze udział w "Tańcu z gwiazdami", wcześniej w programie wystąpili Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) oraz Przemysław Saleta (43-7-0, 21 KO). W zagranicznych edycjach występowali miedzy innymi Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO), Mike Tyson (50-6, 44 KO) czy Evander Holyfield (43-10-2, 28 KO).

Dokładnie 11 lat temu, pod koniec sierpnia 1999 r. na łamach rodzimej, sportowej prasy trwały spekulacje z kim w kolejnej walce skrzyżuje rękawice Andrzej Gołota. Z jednej strony wiele sobie obiecywano po polskiej "walce stulecia", czyli rywalizacji Gołoty z Przemysławem Saletą. Z drugiej strony prowadzony były rozmowy w sprawie organizacji walki z Mike`em Tysonem, za którą Polak miał zarobić rzekomo 2-3 milionów dolarów.
I nagle, w kontekście najbliższej sportowej przyszłości Andrzeja Gołoty, pojawiło się nazwisko Michaela Granta, 27-letniego mistrza NABF wagi ciężkiej. Siłą sprawczą, która doprowadziła wówczas do "skojarzenia" tych dwóch pięściarzy była stacja HBO, związana kontraktem z niepokonanym na zawodowych ringach w kolejnych 30-tu walkach Grantem, widząc w nim kandydata na przyszłego mistrza świata.
Andrzej Gołota, znany chyba każdemu bokser wagi ciężkiej, wystąpił ostatnio wraz z rodziną w ogłoszeniu biura informacji publicznych (ang. public service announcement - PSA), dodając swoje nazwisko do coraz dłuższej listy znanych Amerykanów, którzy nagrali ogłoszenia na rzecz usług publicznych, w celu poparcia Spisu Ludności 2010.
Kampania Biura Spisu Ludności dotycząca ogłoszeń publicznych PSA, ma na celu podniesienie świadomości publicznej, w odniesieniu do Spisu Ludności 2010 i umotywowanie ludzi do wzięcia w nim udziału. Nasz Andrzej spisał się świetnie, w internecie są dostępne z nim dwa nagrania, jedno po Polsku, drugie po Angielsku.
Lista osób wyrażających poparcie, obejmuje takie osoby jak: Prezydent Obama, Miss Ameryki Caressa Cameron, Donny Osmond, Karl Rove, sportowcy olimpijscy, gracze baseballowej, burmistrze, członkowie Kongresu. Ogłoszenie PSA prezentujące Gołotę, zostało wydane wczoraj, aby przypomnieć mieszkańcom, że jeszcze nie jest za późno, by zostać włączonym do Spisu Ludności 2010 oraz zachęcić ich do otwarcia drzwi lokalnemu pracownikowi Spisu Ludności i udzielenia odpowiedzi na 10 łatwych pytań.
W październiku zeszłego roku informowaliśmy, że rozpoczęły się prace na filmem Rocky VII. Nasz grafik - Krzysztof Paciorek, ubiegł producentów filmu i zaproponował własny scenariusz w formie komiksu. Zapraszamy na komiks ROCKY VII z polskim akcentem.
Oglądaj grafiki o Andrzeju Gołocie oraz inne komiksy i rysunki Krzysztofa Paciorka na www.komiks.bokser.org.
Mimo że swoje najlepsze sportowe lata dawno ma już za sobą, Andrzej Gołota nadal pozostaje najbardziej rozpoznawalnym polskim pięściarzem - wynika z raportu "Sponsoring Monitor 2009" przygotowanego przez firmę badawczą ARC Rynek i Opinia. Co więcej, "Andrew" wraz z żużlowcem Tomaszem Gollobem i rajdowcem Krzysztofem Hołowczycem należy do trójki najpopularniejszych ludzi polskiego sportu.
Zdaniem specjalistów z ARC bardzo duży wzrost popularności dzięki "polskiej walce stulecia" zanotował Tomasz Adamek - wzrost największy obok Golloba i siatkarza Piotra Gruszki.
VIDEO. SONDA ULICZNA: ANDRZEJ GOŁOTA (LATO 2009) >>
Co ciekawe, większą rozpoznawalnością od "Górala" wśród pięściarzy pochwalić się może nadal Krzysztof "Diablo" Włodarczyk.
Rysunki przedstawiające Andrzeja Gołotę w różnych walkach, autorstwa naszego bloggera Krzysztofa Paciorka. Każdy z małych rysynków jest przedstawiony w powiekszeniu z osobna na blogu.

Producent John Edmonds Kozma poinformował, że planuje nakręcić film opowiadający historię życia Lou Duvy.
87-letni dziś Duva to jeden z najbardziej znanych trenerów i menadżerów pięściarskiego biznesu, członek Galerii Sław Bokserskich. W trakcie swojej długoletniej przygody z szermierką na pięści współpracował między innymi z takimi postaciami jak Evander Holyfield, Pernell Whitaker, Hektor Camacho czy Lennox Lewis.
Większość polskich kibiców Lou Duvę kojarzy jednak jako opiekuna Andrzeja Gołoty, przy okazji walki którego z Riddickiem Bowe w 1996 roku o mało nie stracił życia w zamieszkach wywołanych przez kibiców.
VIDEO. ZAMIESZKI PO PIERWSZEJ WALCE GOŁOTA - BOWE: LOU DUVA NA NOSZACH >>
Planowany termin premiery filmu o Duvie to początek roku 2012.

Podczas meczu Polska-USA gościem specjalnym był Andrzej Gołota. Kibice na trybunach bardzo gorąco przyjęli "Andrew", nie dając mu ani chwili spokoju podczas tego meczu. Redakcji BOKSER.ORG udało się przeprowadzić krótki wywiad z polską legendą boksu zawodowego.
Widać, że ten mecz cieszy się sporym zainteresowaniem. To dobra promocja boksu amatorskiego?
- Na pewno.
Może o Pana karierze porozmawiamy chwilę?
- Co to za temat? Nie ma kariery kurczę blade, Adamek mnie zbił, to jest cyrk (śmiech).
Nie stoczy Pan ostatniej walki, żeby pożegnać się z kibicami?
- Muszę tę rękę wyleczyć najpierw. Zwariowałem już z tą ręką, nie mam siły do niej. To jest tragedia.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w niedzielę przebywający w Polsce z drużyną amerykańskich pięściarzy Andrzej Gołota odwiedził w krakowskim Areszcie Śledczym Artura Szpilkę.
- Każdemu należy dać drugą szansę, nie należy nikogo przekreślać - powiedział w kontekście niedzielnej wizyty w zakładzie karnym cytowany przez PAP "Andrew".
We wtorek Gołota wraz z ekipą bokserów z USA pojawi się w Gliwicach, gdzie Amerykanie rozegrają rewanżowy mecz z drużyną Polski. W pierwszym, w sobotę w Knurowie, przegrali 4:14.
W Polska The Times ukazał się wywiad z Andrzejem Gołotą. Nasz legendarny pięściarz nie przepada za długimi rozmowami, jak zwykle udzielał szybkich odpowiedzi. Zapytany o porażkę z Tomaszem Adamkiem stwierdził, że ten znał tajemnicę, gdzie i jak bić, ponieważ ktoś z jego teamu musiał mu powiedzieć co Andrzeja boli, co ma niezaleczone. Zapytany kto był tym "kretem", odpowiedział że Ziggy Rozalsky, ale nie gniewa się na niego za to, ponieważ boks to jest biznes.
ANDRZEJ GOŁOTA SERWOS SPECJALNY >>
Gołota potwierdził że nie wyklucza powroty na ring, wszystko zależy od zdrowia. Nie wyklucza również powtórki "tańca" z Tomaszem Adamkiem. Zapytany co obecnie robi, odpowiada:
- Biegam. Trochę ćwiczę. Jeżdżę na rowerze, ale po Gliwicach to nie, bo za dużo śniegu i dziwnie bym wyglądał (śmiech). Boksuję też w gymie. Nie mogę się zapuścić, bo nie wiem, co mnie jeszcze w życiu czeka.
Dzięki uprzejmości dyrektora Aresztu Śledczego Kraków przebywający w Polsce Andrzej Gołota będzie mógł odwiedzić osadzonego w zakładzie karnym Artura Szpilkę (5-0, 3 KO). Popularny "Szpila" odsiaduje obecnie karę 18 miesięcy pozbawienia wolności za udział w bójce przed trzema laty.
Najbardziej znany polski ciężki już nie pierwszy raz interesuje się losem uważnego za jeden z największych młodych polskich talentów pięściarskich Szpilki. W październiku ubiegłego roku, gdy łódzka policja zatrzymała "Szpilę" w przeddzień gali "Polsat Boxing Night", gdzie zmierzyć miał się z Wojciechem Bartnikem, Gołota wraz ze swoją małżonką Mariolą próbowali interweniować w sprawie młodego boksera z Wieliczki.
- Doceniamy gest Andrzeja i mamy nadzieję, że ta wizyta doda sił i dużo pozytywnej energii Arturowi - powiedział promotor Szpilki Andrzej Wasilewski.
"Jeszcze nie jestem w stanie normalnie trenować. Co do mojego powrotu, to zobaczymy. Wszystko to kwestia mojego zdrowia" - powiedział m.in. Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO) podczas zakończonej przed chwilą konferencji prasowej w Gliwicach promującej mecz Polska - USA. Zapytany o możliwość przekwalifikowania się z boksu na MMA Andrzej szybko uciął - "Ja się nie zajmuję takimi wynalazkami, ja boksuję".
Poproszony o komentarz walki z Tomkiem Adamkiem Gołota żartował - "A może by tak jeszcze raz?".
Andrzej będzie gościem honorowym podczas sobotniego i wtorkowego meczu kadry Polski z wybrańcami trenera Sama Colonny.

Tryskający humorem Andrzej Gołota po konferencji prasowej w Gliwicach promującej dwa mecze kadry Polski z gośćmi z USA. Andrzej pełnił rolę gościa honorowego i ma być obecny na obu spotkaniach. Już wkrótce obszerny materiał z imprezy, w tym także wywiad z Gołotą.
Trener Andrzeja Gołoty (41-7-1, 33 KO) Sam Colonna nie wyklucza, że 42-letni "Andrew", ktory w październiku doznał dotkliwej porażki z Tomaszem Adamkiem, pojawi się jeszcze między linami.
- [Być może wróci] na jedną jedyną walkę, by pożegnać się z kibicami. Przegrał z Adamkiem, ale bardziej przegrał z własnym wiekiem i kontuzjami. On nie chce zakończyć kariery w ten sposób. I trudno mu się dziwić - cytuje Colonnę dzisiejszy "Przegląd Sportowy".
VIDEO. GOŁOTA PO PORAŻCE Z ADAMKIEM >>
Chicagowski szkoleniowiec dodaje jednak, że warunkiem powrotu Gołoty na ring jest zaleczenie przez niego przewlekłej kontuzji ramienia.
- Jeżeli jego ramię, które miał operowane, nie będzie w pełni wyleczone, nie ma po co wracać - zastrzega Colonna, który dziś wraz z ekipą amerykańskich pięściarzy przyleci do Polski na bokserski dwumecz (Gołota ma być gościem honorowym imprezy).
Jak donosi "Super Express" Andrzej Gołota otrzymał ostatnio propozycję występu w realizowanym przez TVN programie rozrywkowym "Taniec z Gwiazdami”. Choć najsłynniejszy polski ciężki tym razem postanowił powiedzieć "nie", zasugerował, że mógłby wystąpić w kolejnej odsłonie tanecznego show.
- Długo się zastanawiałem, czy nie przyjąć oferty. Propozycja była nęcąca, ale niestety muszę odmówić. Może pojawię się w następnej edycji. W tej chwili najważniejsza jest dla mnie rodzina - cytuje Gołotę dziennik.
5 stycznia 1968 roku w Warszawie na świat przyszedł Andrzej Gołota (41-8-1, 33 KO). "Andrew" to czterokrotny mistrz Polski w wadze ciężkiej, wicemistrz świata juniorów, brązowy medalista mistrzostw Europy z Turynu i igrzysk olimpijskich z Seulu. W czasach amatorskich reprezentował barwy Legii Warszawa.
Jako zawodowiec zasłynął pojedynkami ze ścisłą czołówką złotej ery wagi ciężkiej (Bowe, Lewis, Witherspoon, Grant, Tyson). Czterokrotnie próbował zdobyć upragnione mistrzostwo świata, niestety bez skutku.
Na 42 urodziny życzymy Andrzejowi szczęścia w życiu rodzinnym i dużo zdrowia.
16 stycznia w hali MOSiRu w Knurowie odbędzie się pierwszy z dwóch towarzyskich meczów bokserskich Polska - USA.
POLSKA - USA W KNUROWIE. OFICJALNY PLAKAT >>
Goścmi specjalnymi imprezy będą Andrzej Gołota i Sam Colonna, którzy do Polski przylecą z ekipą amerykańską oraz były młodziezowy mistrz świata WBC wagi junior średniej Damian Jonak. Początek zawodów o godz. 17.00.
16 i 19 stycznia w Knurowie i Gliwicach z inicjatywy Śląskiego Związku Bokserskiego odbędą się dwa mecze pomiędzy drużynami Polski i USA.
Wraz z Amerykanami do kraju przylecą Andrzej Gołota i jego trener Sam Colonna, który opiekować się będzie ekipą gości zza Oceanu, nie będącą jednak oficjalną reprezentacją Stanów Zjednoczonych.
Ostatnia wizyta Gołoty nad Wisłą nie zakończyła się dla niego szczęśliwie - w pojedynku wieczoru październikowej gali w Łodzi "Andrew" uległ przed czasem Tomaszowi Adamkowi.
Jak podaje "Super Express", David Tua nadal podtrzymuje ofertę walki z Andrzejem Gołotą. Jest gotów nawet poczekać, aż polski bokser wykuruje się po operacji łokcia i barku.
- Kilka dni temu obóz Tuy złożył nam drugą ofertę. Proponują przełożenie walki z marca na maj i rozegranie jej na Hawajach - zdradza żona i menadżer pięściarza Mariola Gołota.
Andrzej o ofercie jeszcze nie wie:
- Mam mu to dopiero powiedzieć. Na razie ważniejsze jest to, że operowany łokieć goi się bardzo dobrze i Andrzej jest w świetnym nastroju, nie skarży się na ból - dodaje Mariola.
Dzisiejszy "Super Express" spekuluje na temat powrotu na ring Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO). Polak, który nie zdjął jeszcze szwów po operacji ręki, został już podobno wyzwany na pojedynek przez 37-letniego Davida Tuę (50-3-1, 43 KO). Fakt ten potwierdza Mariola Gołota.
Szanse na powrót Andrzeja są raczej nikłe - odradzać będzie mu to zarówno lekarz jak i żona pięściarza. Gołota nie tak dawno przeszedł jedną operację, a czeka go jeszcze kolejna, po której niezbędna będzie zapewne rehabilitacja.
"Super Express" pisze o wczorajszym zabiegu łokcia Andrzeja Gołoty (47-8-1, 43 KO), który miał miejsce w Oak Park Hospital w Chicago. Kontuzjowany łokieć został wyczyszczony z odłamków kości, ale to nie znaczy, że od razu będzie w pełni sprawny. Przez kilkanaście dni Gołota nie będzie czuł w ogóle ręki. Przy bokserze czuwała jego żona Mariola.
VIDEO. GOŁOTA PO WALCE Z ADAMKIEM >>
Nawet na operacyjnym łóżku bokser nie mógł się opędzić od fanów. Wielbicielką Gołoty okazała się czarnoskóra pielęgniarka, która wyznała, że oglądała wszystkie jego walki.
Jak informuje "Super Express", Andrzej Gołota (41-7-1, 33 KO) wkrótce przejdzie dwie operacje- łokcia i barku.
VIDEO. GOŁOTA PO WALCE Z ADAMKIEM >>
Według cytowanej przez dziennik żony pięściarza Marioli Gołoty łokieć "Andrew" wymagał interwencji chirurgicznej jeszcze przed październikowym starciem z Tomaszem Adamkiem, jednak najlepszemu polskiemu ciężkiemu zależało na jak najszybszej konfrontacji z "Góralem".
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie prezes Polskiego Związku Bokserskiego Jerzy Rybicki podzielił się swoją opinią na temat rozegranej w ubiegły weekend polskiej "walki stulecia".
VIDEO. GOŁOTA PO WALCE Z ADAMKIEM >>
- To była wielka promocja polskiego boksu, ale według mnie niepotrzebnie doszło do pojedynku Gołoty z Adamkiem.- powiedział Rybicki, dwukrotny medalista Igrzysk Olimpijskich- W jakiś sposób zniszczona została legenda polskiego boksu, jaką jest Gołota, który udanie przebił się kiedyś do świata boksu zawodowego. Teraz przegrał z kretesem. Tak nie powinien przegrywać mistrz. To było smutne dla wszystkich. Ludzie byli zawiedzeni, z większości moich rozmów z kibicami wynikało, iż liczą oni, że Andrzej może nawet wygrać. I to wszystko zostało zniszczone i zdeptane.
Już wkrótce na BOKSER.ORG fragmenty piątkowej konferencji prasowej.
Byłem w szatniach z pięściarzy przegrywających tytuły w ostatnich sekundach, takich, z których o walki o tytuł eliminowały kontuzję, ale nic nie zapamiętam bardziej niż słów siedzącego w szatni po walce z Tomaszem Adamkiem, przegranego Andrzeja Gołoty. Kaptur przesłaniający oczy, spuszczona na ziemię głowa. I powoli mówione, ledwie słyszalne słowa: "Wiesz, czego najbardziej żałuję? Tego, że kiedy chciałem się pożegnać z kibicami w Łodzi, przeprosić ich, że się nie udało, powiedzieli mi na ringu, że mikrofonu już nie ma. Że jest wyłączony. To mnie dobiło."
- Oglądałeś swoja walkę z Tomkiem Adamkiem?
Andrzej Gołota: Nie i pewnie nie będę. Co tu oglądać? Wiemy jak to wszystko wyglądało. Wynik się nie zmieni.
- Nie ma człowieka, w każdym razie fana boksu, który widząc jak walczyłeś w Łodzi nie zapyta się: Dlaczego to tak wyglądało, co się stało z Andrzejem? Ty wiesz?
AG: Nie, nie wiem. Tuż przed walką w szatni byłem mistrzem świata. Przeboksowałem sobie w głowie i Samem trzy rundy i mówię ci, że byłem jak mistrz. Zwody, ciosy, kombinacje. Ale na szatni się skończyło.
"Super Express" zamieśił na swych łamach rozmowę z Mariolą Gołotą, w której małżonka najpopularniejszego polskiego ciężkiego zdradza, że od dawna chce, by "Andrew" zawiesił rękawice na kołku, jednak przekonanie go do tego kroku nie jest łatwym zadaniem.
VIDEO: MARIOLA GOŁOTA PO PORAŻCE "ANDREW" >>
- Chciałabym aby Andrzej skończył definitywnie z boksem, tylko że Andrzej mnie nie słucha.- mówi pani Gołota- Radziłam mu, by zakończył karierę po wygranej z Mikiem Mollo, to byłby dobry finał. Ale on chciał pokonać Adamka w Polsce, zgodził się na tę walkę dla swoich kibiców, którzy byli mu wierni przez 20 lat. Ja protestowałam. Okazało się jednak, że on kocha boks bardziej ode mnie (śmiech). Gdy trenuje przed kolejną walką, jest w siódmym niebie. Życie tak się nam ułożyło, że może sobie na to pozwolić. Biznes sam się kręci. Andrzej na pewno wróci do boksu, ale mam nadzieję, że już jako trener. Ma podejście do młodzieży, będzie dobrym trenerem. Życie dawało mu niejednokrotnie szanse. Teraz pomagając innym, chce spłacić dług wdzięczności.
Temat polskiej walki stulecia nie znika z łam "Super Expressu". Wczoraj dziennik pisał o tym, że Don King obiecywał Andrzejowi Gołocie walkę z Nikołajem Wałujewem, jeśli ten wygra pojedynek.
VIDEO. GOŁOTA PO WALCE Z ADAMKIEM >>
"Zamierzałem zorganizować mu [Gołocie - red.] walkę z Nikołajem Wałujewem o pas mistrza świata. Albo chociaż walkę eliminacyjną z Kalim Meehanem, bokserem z Australii. Zmierzyliby się w Chicago. Gdyby tylko Andrew wygrał z Tomaszem... A teraz? Nie wiem, co zrobić. Nie mam pojęcia. Wszystko się zawaliło. Jestem zdruzgotany. Miał wygrać, a on przegrał." - cytował Kinga "Super Express".
"Największym Przegranym" minionego weekendu nazwał Michael Rosenthal z magzynu "The Ring" Andrzeja Gołotę (47-8-1, 33 KO), który w sobotę uległ przed czasem Tomaszowi Adamkowi (39-1, 27 KO).
VIDEO. GOŁOTA PO WALCE Z ADAMKIEM >>
"Przed tą walką wielu z nas zadawało sobie pytanie, czy gabaryty i siła ciosu "Faulującego Polaka" nie będą stanowić zbyt dużego wyzwania dla jego mniejszego rodaka. Zadziwiło nas, że przegrał w nieco więcej niż cztery rundy."- czytamy w wersji on-line "Biblii Boksu"- "Prawdopodobnie powinniśmy już wcześniej wiedzieć, że tak to się skończy. Adamek to wspaniały zawodnik i prawdziwy twardziel, podczas gdy Gołota w wieku 41 lat jest już tylko kolejnym wypalonym byłym pretendentem do mistrzowskich tytułów, próbującym jeszcze zarobić na swoim nazwisku. Gołota dostarczył nam wielu ciekawych chwil podczas swojej długiej kariery. Pewnie mógłby jeszcze trochę poboksować w Polsce, ale po walce powiedział, że to może być już koniec jego kariery. To całkiem dobry pomysł."
- Uważam, że to powinna być jego ostatnia walka.- powiedział po sobotniej porażce Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Tomaszem Adamkiem (39-1, 27 KO) trener najpopularniejszego polskiego ciężkiego Sam Colonna.
ANDRZEJ GOŁOTA: PRZEPRASZAM KIBICÓW >>
- To nie był jego wieczór. Nie wiem, co się stało, był prawidłowo rozgrzany, jeszcze w szatni wyglądał dobrze. Potem wyszedł do ringu i coś się stało.- opowiadał Colonna- W tej chwili nie mogę powiedzieć, co było nie tak, bo Andrzej przygotowany był bardzo dobrze. Chciał pokazać swoim fanom, że jest wojownikiem. Nie chcę go jednak tłumaczyć, Adamek był dziś lepszym bokserem.

Na starej fotografii, wykonanej w 1988 r. w wiosce olimpijskiej w Seulu, trzej z czterech brązowych medalistów Igrzysk. Od lewej: Andrzej Gołota (ważący jeszcze ok. 91 kg), Janusz Zarenkiewicz i Henryk Petrich.
Redakcja serdecznie dziękuje Panu Januszowi Zarenkiewiczowi za udostępnienie fotografii
Lista walk
ANDRZEJ GOŁOTA - TOMASZ ADAMEK (waga ciężka)
DAWID KOSTECKI - GRZEGORZ SOSZYŃSKI (waga półciężka)
DAMIAN JONAK - MARIUSZ CENDROWSKI (waga junior średnia)
WOJCIECH BARTNIK - ARTUR SZPILKA (waga junior ciężka)
MATEUSZ MASTERNAK - ŁUKASZ JANIK (waga junior ciężka)
MACIEJ ZEGAN - KRZYSZTOF CIEŚLAK (waga lekka)
KRZYSZTOF SZOT - ŁUKASZ MACIEC (waga junior półśrednia)
Transmisja
24 października, Polsat Sport godz. 18.00, Polsat godz. 19.30, ipla.pl godz. 18:00
W naszej sondzie swój głos w sprawie walki Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą zabrali m.in. znani amerykańscy dziennikarze Brad Cooney i Ryan Songalia. Dzisiaj prezentujemy Wam opinię przekazaną redakcji BOKSER.ORG przez kolejnego żurnalistę. Głos ma Troy A. Ondrizek z boxingscene.com:
-Walka zapowiada się frapująco, ale to Gołota POWINIEN wyjść z niej zwycięsko. Zbyt wiele razy mówiłem już jednak to o nim w przeszłości...
Wchodząc do wagi półciężkiej Adamek poświęcił siłę na rzecz szybkości, gdy poszedł do junior ciężkiej oddał ten ułamek przewagi szybkości na rzecz wielkiej siły. Teraz, gdy wchodzi do wagi ciężkiej, cała ta siła zda się na nic, zostanie mu tylko solidna szczęka i zajadłe serce. Ale gdy się walczy z typem wielkim jak Gołota, szczęka może pójść w drzazgi i wszelkie szanse na zwycięstwo przyjść mogą tylko z serca.
Mimo że Tomasz Adamek (38-1, 26 KO) wciąż pozostaje wyraźnym faworytem polskiej "walki stulecia" kibice obstawiający w zakładach UNIBET wynik głównej atrakcji sobotniej "POLSAT Boxing Night" znacznie częściej, w stosunku 2:1, typują wygraną Andrzeja Gołoty (41-7-1, 33 KO). Co ciekawe do chwili obecnej więcej jest nawet zakładów na remis niż na zwycięstwo Adamka.
GOŁOTA CZY ADAMEK? TYPUJ I WYGRYWAJ! >>
- Według naszych specjalistów od kursów wygląda to tak, jakby ludzie nie wierzyli w zwycięstwo "Górala".- komentuje Leszek Haba z firmy UNIBET.
Radio Tok.fm przeprowadziło wywiad z dwukrotnym mistrzem olimpijskim Jerzym Kulejem. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich bokserów stawia na Tomasza Adamka, ale też spodziewa się jednak wyrównanej walki.
- W boksie zawsze ciężko jest określić na 100% kto wygra. Moim faworytem jest Tomasz Adamek, bo Andrzej Gołota już tyle razy zawiódł oczekiwania kibiców, że trudno upatrywać w nim zwycięzcę również tym razem - mówi Kulej. - On zawsze wymyślał jakieś sztuczki - ciosy poniżej pasa, ugryzienia. Poza tym Gołota jest po kontuzji. Na pewno zdrowszy i bardziej umotywowany jest Adamek, który chce przejść do wagi ciężkiej.
W dzisiejszym Przeglądzie Sportowym wydrukowany jest wywiad z Lou Duvą, legendarnym amerykańskim trenerem, który stał w narożniku Andrzeja Gołoty podczas jego walk m.in. z Riddickiem Bowem. Lou jest przeciwny pojedynkowi, uważa że jego były podopieczny zrobił ogromny błąd decydującsię na tę walkę. Lou Duva o Adamku:
- Widziałem go w akcji trzy razy. Byłem na jego walkach w New Jersey w Prudential Center, byłem na jego treningu w gymie Ziggy'ego, widziałem go też w telewizji. Podoba mi się ten bokser. Słucha swojego trenera i ma mentalność zwycięzcy. Czyli to, czego nie miał Andrew. On potrafi walczyć! Nigdy się nie poddaje. Ma mentalność mistrza, ma głowę do boksu.
Wielu kibiców i komentatorów sportowych zastanawia się, czy Tomasz Adamek od razu rzuci się na Andrzeja Gołotę, który ma opinię bardzo usztywnionego w pierwszych chwilach pojedynku. Wg naszych informacji, taki scenariusz będzie się bardzo nie opłacał obu zawodnikom.
Pięściarzom obiecano 66% udziału w zyskach z reklam, które będą transmitowane w telewizji Polsat pomiędzy rundami. Dlatego też czym dłużej ten pojedynek potrwa, tym więcej zysków z reklam wpadnie do ich kieszeni.